wtorek, 3 marca 2015

Rękawiczki bez palców na pięciu drutach (postępy)




Udało mi się zrobić jedną rękawiczkę bez palców. Nie jest doskonała, ale cieszę się, że udało mi się zrobić ja samodzielnie. Uczyłam się z Internetu, nikt mi nie wyjaśnił, co i jak. Polecam takie robótki ręczne dają niezmiernie dużo satysfakcji i poczucia wyższej samooceny, a dodatkowo możemy zaoszczędzić troszkę pieniędzy. Polecam zakupy resztek włóczek wychodzi o połowę taniej. Dla mnie przeróbki odzieży, robótki ręczne to świetny sposób na oszczędne, dające sporo satysfakcji, ciekaw, nietuzinkowe ubrania i nie tylko. Każdy lubi nosić wyjątkowe, niepowtarzalne ubrania, a zakupy w sklepach sieciowych nie dają nam tej możliwości.  Jestem przekonana, że każdy potrafi odmienić swoją garderobę, przerabiając ją lub ozdabiając, choć by wymyślnymi guzikami. Ja bardzo często przerabiam sukienki, z których wyrosła córka. Odcinam górę i robię z nich spódniczki, czasem doszywam karczek, a czasem wystarczy falbanka, a w pasie wciągam gumkę. Zwłaszcza letnie sukienki świetnie się nadają na takie przeróbki. Gorąco polecam takie odzieżowe zabawy.

Jak zrobić rękawiczki bez palców wyjaśnię w osobnym poście. 

poniedziałek, 2 marca 2015

Trudności ze współpracą w rodzinie



Piszecie dość często do mnie o problemie ze współpracą z rodziną. Skarżycie się, że wasza rodzina nie chce zmieniać swoich nawyków i z czegoś rezygnować. Zastanawiają mnie takie postawy, czy tylko jedna osoba w domu jest świadoma sytuacja, a reszta uważa to za wyimaginowany problem? Wydaje mi się, że jeśli mamy problemy finansowe to dotyka ten problem całą komórkę rodzinną, a nie tylko jedną, jedyną osobę w niej. Dla mnie to trochę jak bieg w parach w sytuacji związano im lewą z prawą nogą partnera, jeśli nie będą współpracować to zwyczajnie się przewrócą, nie dotrą na czas do celu i nic z tego nie wyniknie, jedynie porażka. Dlaczego więc sobie komplikować i tak już trudną sytuację? Przecież cała rodzina siedzi na jednaj gałęzi i musi być wspólnotą! Nie dojdzie się nigdzie bez współpracy. Nie ma możliwości wyjść z długów, odłożyć pieniądze na wymarzony cel, przetrwać do końca miesiąca bez zaciągania długów, jeśli brak współpracy w całej rodzinie. To jest kompletnie niemożliwe!! To, co osiągnie jednostka, niszczy reszta, więc w sumie działania jednostki mijają się z celem, bo czemu to tylko jedna osoba ma dźwigać ten ciężar? Coraz bardziej ta osoba będzie popadać we frustrację i zniechęcenie, a w rezultacie nie prowadzi to do poprawy sytuacji finansowej rodziny tylko do zaognienia wzajemnych relacji. Jeśli jeden z partnerów nie chce rezygnować z dotychczasowego stylu życia, to niech podejmie dodatkowe starania w powiększeniu domowego budżetu, niestety coś za coś. Jak czytam dramatyczne listy o zawziętej postawie domowników w krytycznych sytuacjach finansowych to chciałabym nakrzyczeć na nich, że niedorośli do roli współpartnera i powinni przemyśleć swoją „dorosłość”. Ale nie mogę tego zrobić, więc radzę, pocieszam, wspieram. Piszą to osoby w naprawdę trudnej sytuacji, nie są to zachcianki i pomysł na odłożenie trochę pieniędzy, są to ludzkie dramaty jeść czy płacić rachunki. Nie czytają mojego bloga dla rozrywki, ale szukają ratunku dla swojej rodziny. Niech mi ktoś powie, czemu w takich sytuacjach partnerzy zrzucają problem na jedną osobę i jeszcze do tego oskarżają o brak gospodarności, a sami nie rezygnują zupełnie z niczego – papierosów, alkoholu, kosmetyków, wyjść do kawiarni itp.? Przepraszam, ale zupełnie tego nie jestem w stanie zrozumieć. Może ktoś z Was ma na ten temat rozsądne i logiczne wytłumaczenie? Jeśli jesteśmy rodziną, to oznacza, że jesteśmy zespołem, a zespół powinien współgrać ze sobą, bo jak ma zagrać orkiestra jak każdy gra inną melodię? Z nowym rokiem coraz więcej przychodzi do mnie listów z dramatycznym wołaniem o pomoc i wsparcie. Piszcie proszę, choć mogę Was „przytulić” wirtualnie. Chcę być z Wami, nie wstydźcie się!! Jestem z Wami i dla Was. Mam to szczęście, że mój partner współdziała ze mną, sam zbiera pomysły na oszczędność, chce wyjść z trudnej sytuacji finansowej, owszem miewa małe szaleństwa, ale kto ich nie ma. Nikt z nas nie jest doskonały, wszyscy popełniamy takie czy inne błędy, niestety w naturze ludzkiej jest chęć przyjmowania postawy wszechwiedzącego guru od wszystkiego, warto przestrzegać zasady „kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień”. Dla mnie w rodzinie najważniejszy jest dialog i wzajemne zrozumienie, a nie oskarżenia. Wspierajcie się wspólnie w rodzinie, rozmawiajcie, analizujcie swoje problemy, nie oskarżajcie się nawzajem, nie oceniajcie, szukajcie dialogu i zrozumienia. Może niechęć do rezygnacji z czegoś ma głębsze podłoże, jakieś złe wspomnienia z przeszłości, ale o tym wszystkim trzeba rozmawiać, próbować zrozumieć druga osobę, – dlaczego robi tak, a nie inaczej. Świat jest pełen złości, agresji i nienawiści do drugiego człowieka, że trzeba się starać ocalić, choć własną rodzinę przed tym wszystkim i w niej zachowywać równowagę. Próbujcie wejść w sytuację drugiej osoby i chcieć ją zrozumieć, rozmawiajcie o własnych problemach, ale nie pomijajcie w nich swoich dzieci, one też mają prawo do bycia pełnoprawnym członkiem rodziny.  Zatajanie przed nimi problemów finansowych jest oszustwem i tworzeniem fałszywego obrazu waszej sytuacji. Dzieci potrafią wiele zrozumieć, nie są bezmózgimi istotami. Czasem mogą się okazać, cennym sprzymierzeńcem w oszczędzaniu. Rodzina to wszyscy jej członkowie, nie tylko jednostki. Rodzina to jeden organizm! Walczcie o swoje rodziny!! Wspierajcie się nawzajem!! 

sobota, 28 lutego 2015

Wieki sukces syna!!




Muszę się pochwalić, bo dumna jestem niesamowicie.
 Syn dziś brał udział po raz pierwszy w Wojewódzkim Konkursie Młodych Instrumentalistów i odniósł sukces zajął drugie miejsce!! Duma mnie rozpiera!