wtorek, 4 sierpnia 2020

Nasze oszczędzanie w 2020 roku




Podsumowanie moich postanowień oszczędnościowych na ten rok od momentu postanowienia, czyli od początku marca.
Nie kupiłam żadnej odzieży w tym roku, z obuwia jedną parę butów dla mnie, bo pękły mi buty sportowe i nie było wyjścia. Nie kupiliśmy książek, nowości udało mi się upolować w bibliotece. Czerpiemy, ile możemy z ogrodu i parapetów, pomidory, ogórki, cukinie, fasolkę, sałata, szczypior, rzodkiewki, włoszczyzna, zioła, borówki, porzeczki itd. Wszystko w ogrodzie i na parapetach podlewamy wodą deszczową. Na razie przetwory robię tylko z naszych owoców i warzyw z ogrodu. 




Nie chodzimy do fryzjera, kosmetyczki, staramy się radzić sobie sami, ostatnio jakoś nie czuje potrzeby malowania paznokci, więc nawet sama tego nie robię, a tym bardziej nie chodzę do kosmetyczki. Staram się korzystać z kuponów do sklepów, zniżek dzięki aplikacjom, pilnuje tego dokładnie. Nie jemy na mieście, nie zamawiamy jedzenia do domu, nie pijemy napojów butelkowanych tylko domowe soki i wodę filtrowaną (zabieramy w opakowania wielorazowe), nie kupujemy kawy na mieście, zabieramy własna do kubków termicznych. Nie kupujemy słodyczy po za gorzka czekolada, wina mamy domowej produkcji, jedyne co wydaję to na alkohol do produkcji nalewek. Powróciliśmy do produkcji jogurtów, dokładamy owoce, kakao, miód, orzeszki i mamy deser, zupy i sosy zaprawiam jogurtem. Pilnuje dokładnie jadłospisu, resztek w lodówce by nic się nie marnowało. 
Córka (lat 16) wpadła na pomysł, że będzie pomagać w stajni przy koniach, a w zamian ma jazdy konne na które nie wydajemy pieniędzy. Syn (lat prawie 18) pracował jeden miesiąc w hurtowni i dzięki temu teraz ma fundusze na wakacje, na prezenty urodzinowe dla znajomych (taki rok osiemnastkowy). Cała rodzina się zmobilizowała by w tym roku spłacić jak najwięcej rat kredytu hipotecznego, byśmy szybciej pozbyli się go i mogli odetchnąć.
Ile można zaoszczędzić miesięcznie, przyjmując średnio 200 zł na odzież i obuwie miesięcznie (nie kupujemy co miesiąc), 35 zł za strzyżenie na osobę raz na miesiąc x 5, zrobienie brwi raz na miesiąc 30 zł, jedna kawa tygodniowo na głowę wypita na mieście to około 12-15 zł, jedna kolacja rodzinna na mieście to 120-150 zł. Paznokcie raz na powiedzmy 6 tygodni koszt 60-80 zł. Dodajmy jeszcze napoje w butelkach (woda, kolorowe napoje) 1 – 3 zł jedna dziennie, chipsy 2 – 3 zł x 2 - 3 tygodniowo. Jedna książka miesięcznie około 40 zł. Rodzinne wyjście do kina bez przekąsek to koszt około 180 zł

Sumując
  • 200 zł – odzież/obuwie
  • 105 – 175 zł – fryzjer (bez farbowania włosów i w nie najlepszym salonie, bez zabiegów dodatkowych, tylko proste strzyżenie)
  • 30 zł brwi u kosmetyczki
  • 60 – 80 zł – paznokcie
  • 100 (plus, minus) zabiegi kosmetyczne
  • 96 – 120 zł – kawa dla dwóch osób raz w tygodniu na mieście
  • 480 – 600 zł – kolacja rodzinna raz w tygodniu na mieście
  • 30 – 90 zł – napoje butelkowane
  • 16 – 36 zł – chipsy
  • 40 zł – książka jedna miesięcznie
  • 180 zł – kino rodzinnie jeden raz w miesiącu

Razem: 1277 – 1651 zł (taka próba policzenia ile by to było)

Popatrzcie, ile można zaoszczędzić, gdy się zrezygnuje z takich przyjemności, dodawać można by dużo więcej do tego rachunku – słodycze, alkohol, kosmetyki, przejazdy taksówką, wypady do pubu itp. Policzyłam wszystko tak ogólnie szacunkowo, by pokazać Wam, że często upraszczamy nasze wydatki i stwierdzamy – oj to tylko jeden napój dziennie, to tylko kino, oj co tam kawa na mieście. Niestety od grosza do grosza i robi się kwota. Jak byśmy tak rok zrezygnowali z tych wszystkich atrakcji i starali się ogarnąć to wszystko w inny sposób, to mogli byśmy zaoszczędzić niezłą kwotę 15000 – 20000 zł. Myślę, że rok można by się spiąć i odmówić sobie tych kosztów, to nie całe życie, ale rok.
Nam na razie się udaje, oczywiście czekają nas wydatki związane z wrześniowym powrotem młodzieży do szkoły, więc tu się nie da uniknąć kosztowych wydatków, ale jeśli możemy ogólnie zaoszczędzić to staramy się z całych sił wszyscy.

Poprawiłam fragment o wyjazdach wakacyjnych (jest poniżej), ponieważ jedna czytelniczka nie do końca zrozumiała tekst o wyjedzie gdzie dostaje się kolacje i nocleg u kogoś i za to nie płaci, określiła to mianem "Dziadostwa". Od lat lubimy jechać do rodziny/znajomych i zostać tam maks dwie noce (jak to moja teściowa mawia - by nie zamęczyć gospodarza i samemu się nie zmęczyć), tak też zrobiliśmy jadąc na tydzień do rodziny męża na Mazury, gdzie mieliśmy zapewniony własny (opłacony) nocleg, ale obiady nam stawiano, potem przyjechała do nas rodzina ta u której "dziadowaliśmy" (4 osoby) i oni zostali jedna noc u nas, jedną u teściowej, stołowali się u nas i u teściowej, potem przyjechała druga część rodziny (5 osób) i było podobnie. Czytelniczka zarzuciła mi, że wtedy mam gdzieś swoje diety i alergie, tylko lecę jak dziad na darmowe. Niestety moja alergia nie jest wymysłem ani wygodą, dziadowskie rzucenie się jak to Określiłaś na darmowe, skończyło by się wstrząsem lub zgonem, zatem jak wiem, że gospodarz nie jest świadomi mojej alergii, to albo zabieram własne jedzenie, albo jem to co mogę zjeść, czasem są to tylko gotowane ziemniaki, może w wyobrażeniu czytelniczki mój tekst wyglądał inaczej, więc napisałam go dokładniej. Może widziała to przez swoje złe doświadczenia, gdy ciągle ktoś jej "czyści" lodówkę i jest niemiły dla niej. Jak to mawiają - punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. 
Jestem świadoma ograniczeń swojej diety, z tego własnie powodu częściej znajomi są u nas niż my u nich (zwłaszcza w okresie świątecznym), ostatnio zrobili szybkiego grilla, wypiłam tam dwie herbaty i to wszystko, no cóż, tak też bywa (dla alergika i do tego wegetarianki), zawsze się z tym liczę, więc jeśli mam czas na przygotowania to zabieram własne jedzenie lub blachę ciasta dla wszystkich, bym i ja mogła coś zjeść. Jeśli Ciebie Czytelniczko spotkało coś nieprzyjemnego ze strony gości, to współczuję, tylko tyle mogę, ale by oceniać mnie, musiała byś "wejść w moje buty".  Napisałaś dwa komentarze do dwóch postów, obydwa pełne złości i nieprzyjemne, jeśli Ci się u mnie nie podoba, to czemu uprawiasz samoumartwienie? Jeśli to możliwe, to proszę daj mi spokój, mam naprawdę dużo codziennych problemów i czasem nie mam siły rano wstać i dalej walczyć. 

Jeśli chodzi o wakacje to polecam wymianę, gościć kogoś u siebie, a potem zrobić rewizytę. My przez kilka lat w zamian za opiekę nad psem i mieszkaniem mogliśmy spędzić 2 tygodnie nad morzem. Oczywiście wyżywienie we własnym zakresie. Często też praktykowaliśmy wymianę ktoś u nas 2-3 dni, a potem my u kogoś 2-3 dni, uważam to za uczciwe podejście.  My często proponowaliśmy znajomym zamieszkanie w naszym domu gdy gdzieś jechaliśmy, nie jest to dla nas problem. Uważam to za dobry zwyczaj aby się wymieniać domami, mieszkaniami z rodziną, znajomymi, nie trzeba wtedy rujnować się na noclegi, a jeść trzeba wszędzie. 






niedziela, 26 lipca 2020

Mało kasy.....




Na pewno każdy z Was zauważył, że dla wielu zmieniła się drastycznie sytuacja finansowa, niektórzy zaś nadal żyją w niepewności jutra, a inni mają nadzieję, że będzie dobrze. Niestety gospodarka światowa wywróciła się do góry nogami, a skutki jej będą odczuwalne dla nas wszystkich, jak nie teraz dziś to jutro, pojutrze. Można się oszukiwać, że to nas nie dotyczy, wzrost cen żywności, usług dotyczy nas wszystkich, a dodatkowo część osób dotyczą problemy z płynnością finansowa i zatrudnieniem. Niestety gro tych osób zaciągnęło pożyczki, a banki obecnie są bardzo przewrażliwione i boja się że pieniądze do nich nie wrócą, od znajomych wiem, że z większa ostrożnością podchodzą np. do kredytów hipotecznych. Myślę, że wszyscy powinniśmy być świadomi tego co się wokół nas dzieje, a najlepiej być przygotowanym lub nawet zacząć działać.





Po pierwsze nie można panować nad domowymi finansami bez planu i kontroli wpływów i wypływów, musimy być świadomi jakim budżetem dysponujemy i na co go wydajemy.

Po drugie róbcie zakupy z lista, polecam listy aplikacje na telefon, my z mężem akurat korzystamy z Listownika, mamy poleczone konto i dopisujemy do listy to co jest potrzebne, każdy z nas ma zawsze listę przy sobie (no jeśli ma przy sobie telefon) i jak jesteśmy w sklepie możemy robić zakupy według listy. Przy planowaniu kilkudniowych jadłospisów od razu dopisujemy do listy potrzebne produkty, dzięki temu oszczędzamy czas i pieniądze. Czas, bo robimy już zaplanowane zakupy, pieniądze, bo nie kupujemy zbędnych produktów a potem może się przydadzą.

Po trzecie bardzo duży koszt to koszt naszego transportu, warto zastanowić się, czy musimy posiadać dwa samochody, czy musimy nimi dojeżdżać do pracy, czy nie możemy zamienić ich na rower, hulajnogę. Zastanówmy się również czy nie możemy dzielić się samochodem z innymi np. zabierać dzieci sąsiadów jadące do szkoły i robić to przemiennie z nimi, lub poszukać osób, które chętnie dorzuca się do paliwa za to, że jadąc do pracy podrzucicie ich po trasie. Przyjrzyjcie się w mieście, ile samochodów wozi jedną, dwie osoby. Ani to ekonomiczne, ani ekologiczne, a tyle się mówi o ratowaniu ziemi. Unikamy śmieci, plastiku, chcemy jeść eko, ale samochody wożą jedna osobę. Warto się zastanowić. Ja z racji, że mam duże odległości, z mężem zainwestowaliśmy w rowery elektryczne, dzięki nim nie ma problemu by przejechać 25 km do pracy. Mamy energie ze słońca, więc jeździmy za darmo.  Jeśli chodzi o samochód to wiem, że w Internecie jest sporo rad jak jeździć ekonomicznie, chodzi tu o styl jazdy, o ciśnienie w oponach itd.

Po czwarte to również pomysł eko jak i ekonomiczny, zaczynimy pic wodę z kranu, porzućmy kupowanie zgrzewek wody „mineralnej” wiele badań wykazało, że jakość wody butelkowanej jest często gorsza od wody kranowej. Warto zainwestować w filtry, choćby najprostsze te do butelek z woda, by po prostu nalej do butelki wody z kranu i można było ruszać w drogę. Ja mam filtr z odwrócona osmoza z pojemnikiem 10 l, czyli mam ciągły dostęp do wody filtrowanej z kranu, od lat nie kupujemy butelkowanej wody, na wyjazdy zabieramy butelki i dzbanek z filtrem. Dzięki temu naprawdę dużo oszczędzamy.  Ile mniej wyrzuconych butelek PET, ile mniej zanieczyszczenia, a i zdrowiej, i taniej.

Po piąte zmniejszamy rachunki za media.  Zaczynimy rozsądniej korzystać z wody, prądu i gazu.  Zwracajmy uwagę by nie zostawiać włączonego światła w pomieszczeniach, gdzie nas nie ma, telewizor włączaj tylko wtedy, gdy oglądamy tv. Nie róbmy z telewizora członka rodziny obecnego cały czas z nami, to tylko sprzęt jak pralka, zmywarka.  Pralkę włączajmy tylko wtedy, gdy jest już wypełniona, pamiętajcie, by nie prać w zbyt wysokich temperaturach, ani to ekonomiczne, ani dobre dla ubrań. Większość współczesnych pralek i środków do prania świetnie sobie radzi w temperaturach 30-40 stopni. Pogrzanie wody w pralce kosztuje, jeśli używacie pralki z podłączeniem do ciepłej wody, ciepła woda również kosztuje. Warto sprawdzać metki w ubraniach, tam sami zobaczycie, że większość producentów zaleca 40 stopni, a często i 30. Ja tylko bieliznę pościelową piorę w 60 stopniach oraz ręczniki, czasem ścierki kuchenne piorę w temperaturze 95 stopni. Prasowanie to również temat rzeka, warto przemyśleć co tak naprawdę potrzebujemy wyprasować. Czy nie warto dobrze roztrzepać niektóre rzeczy i porządnie powiesić do suszenia? Czasem taki zabieg wystarczy by pominąć prasowanie. Zużycie wody, zakręcamy kran przy myciu zębów, podczas dokładnego mycia dłoni też warto zakręcić, tu przydatne są baterie z tak zwanym mieszaczem. Można na krany założyć perlatory, dzięki nim oszczędzamy wodę. Myjmy naczynia albo w zmywarce, ale włączamy ją gdy jest pełna, albo nie pod bieżąca wodą, pod zimną bieżącą możemy wypłukać dokładnie naczynia. Bierzmy prysznic zamiast nalewać pełną wannę wody, nauczmy się kontrolować długość kąpieli. Według naukowców do dokładnego umycia się pod prysznicem potrzebujemy od 2 do 3 minut, a sprawdzaliście, ile czasu Wam to zajmuje?  Jeśli chodzi o gaz, to warto ustawiać garnki na takiej mocy gazu, by płomień nie wychodził po za dno garnka, używajcie pokrywek to również oszczędza energię, dobrym rozwiązaniem są wielopoziomowe garnki do gotowania na parze (to już pokazywane jest w książkach z dwudziestolecia międzywojennego). Polecam planowanie wypieków by wkładać jedno po drugim lub nawet na raz, ja często tak robię, wkładam dania, które pieką się w podobnej temperaturze, jak chce zapiec górę dania, to przekładam w trakcie pieczenia np. piekę dwie blachy pizzy na raz, zamieniam po 9 minutach blachy i zawsze każda jest dobrze dopieczona.

Po szóste warto przyjrzeć się naszym rachunkom za telefon, internet i telewizję. Zanalizujcie co oglądacie i jak z tego korzystacie czy potrzebujecie bogaty pakiet telefoniczny, czy go wykorzystujecie, czasem warto sprawdzić co u konkurencji. Podobnie jest z tv i Internetem, często nie potrzebujemy najwyższych prędkości lub 300 kanałów. Robiąc porządki z abonamentami można też całkiem sporo zaoszczędzić.

Po siódme zweryfikujcie swoje oczekiwania do rozrywek, ubrań, wyjazdów, usług kosmetycznych. Czy naprawdę musicie zastanowić się z jakich rozrywek nie zrezygnujecie, bo to będzie Was niszczyć, a co możecie od ręki sobie odmówić.  Każdy z nas robi różne rzeczy, ale czy naprawdę jest to niezbędne do życia, dobrego nastroju, do zachowania zdrowia psychicznego? Z zakupami nowych ubrań też warto się zatrzymać, czy wszystkie ubrania, które kupiliście ostatnio nosicie, lubicie je, czujecie do nich sentyment, czy są tylko zapychaczami szafy, poprawą chwilowa nastroju…  Wyjazdy, to temat rzeka, obecnie sporo osób zostało w krajach które zamieszkuje, tam spędza urlop, niektórzy po raz pierwszy od lat, a co ciekawe są osoby, które są zaskoczone pięknem okolicy, pięknem kraju, w którym mieszkają, bo wcześniej nie mieli ochoty go zwiedzać, owszem nie zawsze wychodzi to taniej, ale czasem wybieramy wakacje nie dla ceny tylko dla zdjęć i pokazania się, ale czy warto. Może namiotowa przygoda spodoba się dzieciom, a może docenimy pole namiotowe, bo tam ktoś co wieczór siada z gitara i zaprasza do wspólnego śpiewania. Warto czasem spróbować nowego.  Usługi kosmetyczne, tu można sporo zdziałać samodzielnie, nie trzeba wydawać fortuny by dobrze wyglądać, czasem nawet domowe sprawdzone pomysły są bardziej efektywne niż drogie zabiegi w gabinecie.

Oj, rozpisałam się, a to tylko czubeczek całości problemu, podejścia lub stylu życia. Ja w ten sposób żyje od lat, jest mi z tym dobrze, lubię żyć ekonomicznie i ekologicznie.

piątek, 24 lipca 2020

Takie tam mysli.




Jestem w trakcie czytania książki, która przypadkiem trafiła w moje ręce. Poszłam do biblioteki, a tam nadal nie można pobuszować między półkami, tylko podaje się listę, chciałam zgoła inne książki (kryminały) których nie było w tym momencie w bibliotece, pan polecił mi „Zwolnij wreszcie” H. Sunim. Książka jest świetna, do przeczytania dla każdego kto zaczyna się zastanawiać nie tylko nad swoim zewnętrznym wyglądem, ale nad tym co się dzieje wewnątrz, nad emocjami, uczuciami, naszym widzeniem innych i otaczającego nas świata. Jak dla mnie świetna książka pełna wspaniałych tekstów, podpowiedzi..



Jeden z nich mi się bardzo spodobał, nie najbardziej, ale jakoś zaczepił o współczesne czasy, o kreowanie siebie w wirtualnym świecie i nie tylko, chowaniem się za „sukcesem” i „szczęściem”

Ot ten cytat:

"Chcesz być szczęśliwy
czy chcesz wyglądać na szczęśliwego?
Nieważne, co świat ma do powiedzenia w sprawie
twojego szczęścia
Bądź wierny sobie i odkryj,
czego sam naprawdę potrzebujesz."

Nie dajmy się ponieść iluzji i zaufać tylko temu co widzimy, kreowanie fałszywego szczęścia i sukcesu dziś jest w modzie. Lepiej być modnym czy szczęśliwym? Sam wybieraj.

Jeszcze jeden cytat z książki.

Ten jest inny, ale również bardzo osadzony we współczesnych czasach, jak łatwo przychodzi krytyka zwłaszcza w necie, to tylko kilka kliknięć w klawisze, to tylko chwila, ale jaka pożywka dla ego, jakie dowartościowanie, jeśli każdy z nas zastanowił by się, co sam jest w stanie zrobić, jak odnalazł by się w danej sytuacji, ile ma wiedzy i umiejętności to zupełnie obraz się zmienia i odwaga za monitorem maleje.  Pomyślicie jak to często się mówi, że Polak zna się świetnie na trzech rzeczach – sporcie, polityce i pogodzie. Ale czy na pewno. Ja na przykład nie znam się na żadnej z tych dziedzin.

„Krytykować jest łatwo.
Wystarczy jednak, by krytyk spróbował coś zdziałać
a szybko się przekona,
że tylko z krytyka szło mu łatwo.
Krytyka bez propozycji rozwiązania służy jedynie
pompowaniu ego”

W tym wypadku również wybór należy do nas samych, czy chcemy się chełpić tym jak potrafimy komuś „dowalić’ czy tym jak potrafimy komuś pomóc, wesprzeć. Jeśli ktoś popełnia błędy merytoryczne, owszem czemu nie zwrócić uwagi, ale są na to różne sposoby. Pamiętajcie, że jeśli chcemy udowodnić swoja rację i podnosimy głos to już przegraliśmy.