poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Święta tuż, tuż..


Tyle się u mnie ostatnio dzieje, że w tym roku chyba tylko duchowo jestem gotowa. Nic po za tym nie planowałam w związku z nadchodzącymi świętami.  Ale znalazłam swój post z ubiegłego roku, gdzie mam gotowe menu na święta, dzięki temu mogę wybrać coś co dam radę jeszcze zrobić. Oto mój zeszłoroczny post Święta u oszczędnych. Może znajdziecie i dla siebie podpowiedzi co dołożyć do świątecznego menu. Pamiętajcie, że święta tuż, tuż.. 

czwartek, 10 kwietnia 2014

Obiad za 5 zł - makaron z pesto brokułowym.


Oto jedna z propozycji obiadu za 5 zł. Wiele rodzin boryka się z problemami finansowymi, ale jeść trzeba. Czekam na Wasze propozycje na obiad za 5 zł dla rodziny. 


Moja propozycja to makaron z pesto z brokułów.

Potrzebujemy:
  • paczkę makaronu (około 2 zł)
  • paczkę mrożonych brokułów (w Lidlu 2,99 zł)
  • 3 łyżki oleju (zakładam, że mamy w domu)
  • pieprz, sól, chili
  • opcjonalnie jeśli mamy 2 ząbki czosnku, ser żółty

Przygotowujemy pesto z brokułów - obgotować lekko brokuły w osolonej wodzie. Odcedzamy, wrzucamy obrany czosnek i resztę składników, wszystko mielimy blenderem i gotowe. Gotujemy do tego dowolny makaron, odcedzamy i mieszamy najlepiej jeszcze w garnku sos z makaronem (ja odcedzam jak ziemniaki, makaron, następnie wrzucam do garnka sos i mieszam potrząsając garnkiem wszystko razem). Nakładamy na talerze i posypujemy tartym, żółtym serem. Gotowe. Jeśli nie mamy żółtego sera pod ręką nic nie szkodzi, danie nadal jest smaczne i pożywne. 

środa, 9 kwietnia 2014

Odchudzanie......


Gdy mamy finansową zapaść, często stres odreagowujemy jedząc, jedząc, jedząc.. No, a potem mamy przykre efekty w nadmiarze kilogramów. Niestety nadmiar kilogramów to zmiana odzieży, często pogorszenie stanu zdrowia, spadek samooceny, a co za tym idzie koszty, koszty koszty. Wymiana ubrań w szafie - koszty! Pogorszenie stanu zdrowia - koszty! Spadek samooceny - koszty!! Kupujemy nowe ubrania, bo zwyczajnie nie wchodzimy w te co mamy, a coś nosić trzeba, chyba, że planujecie przenosiny do ciepłych krajów i tam dla kreatywnych spódniczka z trawy wystarczy. Pogorszenie stanu zdrowia niesie za sobą koszty leczenia, spadek naszej wydajności zawodowej, czas poświęcony na spacery po przychodniach itd. Jeśli spada nasza samoocena, zaczyna pomalutku walić się wszystko, tracimy wiarę we własne możliwości, wiarę w osiągnięcie sukcesu, w podołanie problemom, niestety często nie zastanawiamy się nad wagą naszego samopoczucia, jak bardzo ono wpływa na nas i nasze otoczenie. No, a już po za tematem, objadanie się zmniejsz nasze zapasy i powoduje "dziury" w budżecie. Zatem nie dajmy się fali objadania, zatrzymajmy się w chwili gdy mamy jeszcze możliwość się zatrzymać i coś z tym zrobić. Diet odchudzających jest tak dużo, jak chętnych do odchudzania. Ciężko się podziać w tym wszystkim. Po za tym wiele diet to koszty, koszty, koszty. Na suplementy, produkty specjalistyczne, treningi itd. Moim zdaniem najważniejszym elementem odchudzania jesteśmy my!! Nasza silna wola to najważniejszy i do tego bezpłatny element odchudzania! Pomyślcie choć przez chwilę, jeśli damy radę odstawić słodycze to ile możemy odnieść pozywanego w naszym odchudzaniu. A jeśli białe pieczywo zamienimy na ciemne, słodkie płatki śniadaniowe na owsiankę, otręby, błonnik to znowu jesteśmy do przodu. Do tego jeśli przejdziemy na zmniejszenie o choć połowę jedzenie fast foodu (pizza, kebab, hamburger, frytki) i wywalimy zupełnie napoje słodzone i gazowane to mamy już bardzo duży sukces. Dobrą metodą jest też zmniejszenie talarza na którym jemy posiłki, nakładamy pełen, a w sumie zjadamy mniej. Odrobina ruchu do tego w promocji np. 30 minutowy codzienny spacer i mamy full pakiet. Jasne, że efekty będą nie natychmiastowe, po za tym proces odstawienia/zamiany róbmy małymi kroczkami, by trenować nasza silną wolę. Pić możemy wodę z kranu - gotujemy, odstawiamy w dzbanku i popijamy często, nie musimy wydawać na zgrzewki mineralnej która i tak w większości to woda z kranu. 


Ja nie potrzebowałam procesu odchudzania ostatnio. Staram się utrzymywać wagę. Od wielu lat nie zmieniłam rozmiary na większy, 2 lata temu na mniejszy. Chcąc udowodnić sobie, że mogę mieć silną wolę zrezygnowałam z mięsa na 40 dni, za sobą mam już ponad 30 dni zupełnie bez mięsa i jego produktów. Rodzinie gotuję dania mięsne, sama ich nie jem, więc otaczają mnie pokusy nie jestem odizolowana od produktów mięsnych. Ogólnie muszę przyznać, że ograniczenie mięsa jest dobre dla organizmu, niestety jedzenie dużych ilości wieprzowiny zwłaszcza zatruwa nasze organizmy. Mogę świadomie polecić zmniejszenie tego rodzaju mięsa w diecie. Niestety wołowina jest droga, więc raczej jeśli wrócę do jedzenia mięsa będę jeść więcej mięsa indyczego. 

Staram się dużo ruszać, prace w ogrodzie, codzienny spacer dobrze mi robią. Niestety z powodów zdrowotnych (dręczących mnie od ponad 8 lat) muszę zrezygnować z jazdy rowerem, obciążających ćwiczeń wysiłkowych, ale lubię ruch więc nie będę z niego rezygnować. Może uda mi się czasem wyjść na basen dodatkowo :) 

Nie zwlekajcie, wiosna to dobry czas na zmiany, to dobry moment na próbę siły naszej woli i dotrzymywania postanowień!! Życzę powodzenia.