poniedziałek, 17 września 2018

Idzie jesień!!!




Idzie jesień, a wraz z nią katary i wszelkiego rodzaju infekcje. Wszystkie farmaceutyki niestety kosztują dość sporo, na wydawanie zbędnych pieniędzy wiele osób nie może sobie pozwolić, zatem to ostatni moment by zadbać o swoja odporność. Polecam wprowadzić do kuchni przyprawy rozgrzewające – cynamon, imbir, kardamon, pieprz cayenne, goździki itd. My uwielbiamy owsiankę, do której dosypuje przyprawę korzenną do kawy, tak, tak do kawy, ma ona właśnie składniki rozgrzewające i owsianka z ta przyprawa oraz z jabłkami lub rodzynkami smakuje świetnie i jest naprawdę rozgrzewająca a dodatkowo wspomaga nasz organizm. 



Wychładzanie organizmu w tym okresie prowadzi do obniżenia odporności, a co za tym idzie powitania jesieni z katarem w najlepszym razie. Starajcie się też zadbać, o jakość posiłków, w tej chwili warzywa i owoce sezonowe są naprawdę w dobrej cenie, korzystajcie z tego, dokładajcie do posiłków kasze jaglana, rozgrzewające przyprawy i nie bójcie się tłuszczy, tłuszcze są ważne w codziennej diecie tyle, że wybierajcie te dobre tłuszcze, nie margaryny, olej palmowy i utwardzane. Sięgajcie po oliwę, masło, smalec, olej koksowy. One dadzą wam energii, a nie zatrują organizmu. Dobrze było by ograniczyć cukier, słodycze w to miejsce lepiej zjeść owoce, które owszem zawierają cukier, ale dodatkowo maja witaminy i mikroelementy. Zmniejszcie ilość alkoholu, on niestety zatruwa organizm, pomyślcie o lampce wytrawnego wina, ale nie w ilości hurt. Może grzane wino z przyprawami korzennymi, ja uwielbiam. Nie zapominajcie o ruchu, ruch to ważna cześć naszego życia, jeśli zupełnie nie macie na nic ochoty to idziecie na spacer, wieczorne spacery są świetnie, ja uwielbiam je. Najchętniej idę na spacer z mężem tak około 20.30-21.00 wszystko dookoła zwalnia, robi się ciszej i można wtedy naprawdę przyjemnie się zrelaksować. My po za tym minimum dwa razy w tygodniu uprawiamy sport w Sali grupowy, a po za tym raz w tygodniu idziemy pobiegać i raz w tygodniu jedziemy na rowerach tak około 30 km. Kolejna sprawa to sen, ze snu nie zalecam Wam zrezygnować, nie warto, sen daje nam energię to najlepszy lek kosmetyczny, musimy spać tyle ile potrzebuje nasz organizm, mnie wystarcza 7-8 godzin, mąż czuje się dobrze po 7, zaś nasze dzieci jednak wola 9-10 mimo ze średnia wieku 21-14. To musicie sami sobie ustalić ile potrzebujecie snu, ale nie zaniedbujcie tej części Waszego życia! Ja wiem, że w obecnych czasach ciężko znaleźć czas na dbanie o siebie, ale niestety bez tego nie pociągniemy długo w dobrym zdrowiu i kondycji. Nie warto zamieniać spaceru na czas na kanapie przed tv, mniej zyskamy, więcej stracimy. Lepiej już usiąść z rodziną i pograć w grę planszową niż uciekać w świat tv. Relacje między ludzkie to również część naszego zdrowia i kondycji. Spotkania towarzyskie świetnie wpływają na nasza psychikę (oczywiście w gronie lubianych ludzi), nie pisze tu o melanżu, po którym rano niewiele pamiętamy, mówię o spotkaniu przy dobrym jedzeniu, lampce wina i motywujących rozmowach. O odporność trzeba zadbać jak najszybciej, nie w październiku – listopadzie, ale teraz jest ostatni dzwonek. Dbajcie o siebie i trzymajcie się cieplutko, niech moc będzie z Wami!!

czwartek, 13 września 2018

Dbajmy o żywienie rodziny i nie zwariujmy!




Jak zapanować nad żywieniem rodziny i nie zwariować? To trudny temat w czasie, gdy dzieci wróciły do szkoły, skończyły się nasze urlopy i trzeba ogarnąć zajęcia dodatkowe, odrabianie lekcji i całe gospodarstwo domowe. U nas rano powstaje 8 kanapek plus przekąski – owoce, batony energetyczne, napoje. Codziennie rano wszyscy zjadamy ciepłe śniadanie, nie ma opcji by poranny posiłek to też były kanapki. Dzieci wracają ze szkoły i przed wyjściem na dalsze zajęcia chętnie zjedzą coś ciepłego, zazwyczaj jest to zupa, kolacje też mamy na ciepło, generalnie po za szkoła/pracą mało jadamy kanapek, jeśli nie ciepłe danie to sałatki, ale nie jesteśmy fanami kanapek, zresztą pieczywo nigdy wcześniej jak obecnie nie gościło w takich ilościach na polskich stołach, było raczej dodatkiem niż głównym posiłkiem.

Kapuśniak za pasteryzowany odstawiony do wystygnięcia. 


Zatem sumując u nas podaje się najmniej 3 ciepłe posiłki, czasem więcej, ale 3 to norma. Jak sobie z tym poradzić, a radze sobie różnie, np. wczoraj podgotowałam mus z dyni z dodatkiem cynamonu, imbiru i kurkumy, a dziś rano dogotowałam lane kluski na mleku i wszystko razem zmieszałam i miałam porządną zupę śniadaniową. Gotuję wieczorem ryż, a rano podgrzewam na maśle z odrobiną wody, dodaje cynamon, mus jabłkowy lub rodzynki i już jest ciepły posiłek, podaję również rano jajecznice, owsiankę, która namaczam na noc dzięki temu nie musze rano długo gotować. Robię ciasto na gofry i odstawiam do lodówki, rano włączam gofrownicę i w czasie robienia kanapek pieką się gofry. Wstajemy z mężem trochę wcześniej niż dzieci i robimy kanapki, potem ja zajmuje się ciepłym posiłkiem, mąż budzi dzieci i idzie się myć, dzieci następnie pomagają mi przy podaniu śniadania i możemy wszyscy zasiadać do posiłku, potem mąż wychodzi z najstarszym synem, a my możemy zająć się toaletą i ubraniem do wyjścia. Wszystko razem zajmuje nam godzinę. Wszyscy wiedzą, co mają rano robić, nikt nie biega z obłędem w oczach, wszystkie rzeczy do szkoły i pracy sa przygotowywane wieczorem, ubrania również. Poranki dzięki temu są spokojne i nie ma nerwowej atmosfery.
Dzieci wracają ze szkoły i jedzą zupę, która albo pozostała z dnia wczorajszego, albo za pasteryzowana stoi w lodówce. Wystarczy ją podgrzać i gotowe. System pasteryzowania zupy sprawdza się u nas świetnie, rozmrażanie za długo trwa, więc gotuję zupę na trzy dni, dwa dni jemy a na trzeci pasteryzuję i jemy ja za jakiś czas, czasem mam w lodówce 3 zupy, ale dzięki temu mamy codziennie ciepłe danie szybko po powrocie do domu. Ciepłe kolacje powstają różnie, czasem gotuję sos dzień wcześniej, albo przygotowuję ziemniaki na leniwe/śląski, robię dzień wcześniej zapiekankę i odstawiam do lodówki, następnego dnia tylko ląduje w piecyku. Wieczorami przy tych przygotowaniach może mi pomóc cała rodzina i nie muszę sama spędzać czasu długiego w kuchni.
Robimy pełen jadłospis i zakupy na minimum 5 dni. Jeśli coś zostanie planujemy wykorzystanie resztek i najwyżej nasz jadłospis się rozsuwa, lub zamieniamy dni. Jeśli nagle ktoś się zapowie z wizyta i trzeba podać coś innego też działamy podobnie jak wyżej. Jadłospis to nie plan lekcji, którego się nie zmienia, to plan, który daje nam spokój i przewidywalność zakupów oraz możliwość wcześniejszego przygotowania posiłków.
Chleby staram się piec dwa razy w tygodniu, w dni, gdy mam więcej czasu. Teraz, gdy nabrałam wprawy nie zajmuje mi to wiele czasu, zresztą w czasie przygotowań chleba, często pomagam w lekcjach, rozmawiam z dziećmi lub mężem, zazwyczaj ktoś jest ze mną w kuchni. Ten czas jest naprawdę miły, bo nie mogę się spieszyć, ale za to mogę wysłuchać, porozmawiać.
Zakupy robimy przemiennie z mężem, niektóre produkty są tańsze w okolicy jego pracy, inne bliżej mnie, więc się dzielimy. Zaś zakupy mięsa robimy razem najczęściej, hurtowe ilości warzyw również.
Ja się dobrze uda zaplanować wszystko to naprawdę nie jest ta codzienność trudna. My nie kupujemy gotowych dań, nie wydajemy pieniędzy na jedzenie po za domem, nawet kawę zabieramy w kubku termicznym by nie kupować na mieście.
Codzienność nie musi być trudna, denerwująca, z szybkim jedzeniem lub fast food-owym (nie wiem jak odmienić to słowo) kiczem. Chodzimy do fryzjera, kosmetyczki, kupujemy ubrania, dbamy o samochody, ale często tak mało uwagi poświęcamy temu, co jemy, a potem dziwimy się, dlaczego nagle podupadamy na zdrowiu. Mam znajome, które uważają, że już są stare, do tego autentycznie są schorowane, nie pisze oczywiście o kobietach w wieku 70-80 lat, ale w wieku 40-50 lat. Jemy żywność, która nie ma smaku, potrawy nie różnią się miedzy sobą, używamy za dużo dodatków przyprawy uniwersalnej nasączonej glutaminianem sodu, dzięki któremu nawet tektura będzie miała niezły smak. Przestajemy celebrować posiłki, dbać o ich, jakość i smak, jedzenie traktujemy jak paliwo, ale czy nalejecie wody do samochodu? Mam wrażenie, że przykłada się większa wagę do paliwa, które jest wlewane do samochodów niż do posiłków. A finałowo ani to tanie, ani zdrowe, a tym bardziej odżywcze. Pomyślcie jak wygląda Wasza dieta, jak podchodzicie do tego, co jecie, ile uwagi poświęcacie żywieniu.

środa, 5 września 2018

Jak ujarzmić codzienność?




Przyszedł wrzesień a wraz z nim pośpiech i mniej czasu. Trzeba się dobrze zorganizować, aby nie dać się zwariować, a równocześnie nie przejść na gotowce drogie ze sklepu, na usługi pralni czy też osoby sprzątającej nasza ostoje. Mimo braku czasu zaczęłam opanowywanie powakacyjnego chaosu ubraniowego, domowego, kuchennego. Nie mogę sobie pozwolić na zbędne bezsensowne wydatki, to nie dla mnie, mój komfort wymaga minimalnych wydatków. Zatem czas porządkowania siebie, swojego czasu i swojej przestrzeni. Na razie zrobiłam porządki w komodzie gdzie trzymaliśmy artykuły papiernicze, od dawna omijałam to miejsce, ale ciągle czułam dyskomfort z tym związany. Kolejne plany dotyczą odzieży, planuję porządne porządki i pozbycie się ubrań, które nie dążę sympatia, źle się w nich czuję, a mam je, bo szkoda wyrzucić/oddać.  Proces w sumie już rozpoczęłam, zakładam ubrania, których dawno nie nosiłam i staram się je nosić kilka godzin w celu określenia, dlaczego one są odrzucone w głąb szafy. Wczoraj założyłam spódniczkę, która wisi w niej drugie lato nienoszona, w sumie jest ok, ale w pamięci mam, że ciągle coś było mi z nią nie tak, już wiem, co, suwak dziwnie się unosi, gdy ją nosze, zatem pożegnanie bez wyrzutów sumienia. Postanowiłam tym razem zrobić dokładna i wnikliwą selekcję swoich ubrań, muszę tez się pozbyć pewnych ubrań, których nie nosze, ale mam z powodu sentymentu do nich, nie nadają się zupełnie do założenia, są zniszczone, niemodne i odpadają do jakiegokolwiek użytkowania, a zajmują miejsce. Wiem już z doświadczenia, że bałagan w szafach, pokoju, mieszkaniu, domu tworzy chaos w nas, aby zaznać spokoju musimy zacząć od uporządkowania chaosu wokół nas. By oczyścić myśli musimy zaplanować nasz dzień, zakupy, posiłki. To nie tylko daje nam spokój, ale i oszczędza czas a co za tym idzie pieniądze. Trzeba ujarzmić naszą codzienność by szukać wewnętrznego spokoju.



Jak ujarzmić codzienność?

1. Trzeba ułożyć plan posiłków (daje to duży komfort i oszczędza czas i pieniądze)
Zrobić według jadłospisu listę zakupów by nie biegać po drobiazgi codziennie (oszczędza czas oraz zapobiega przypadkowemu kupowaniu nadmiaru jedzenia, a to są nasze pieniądze)

2. Zrobić porządki gruntowne w domu, w szafach, pozbyć się zbędnych rzeczy dokładnie przeanalizować, co tak naprawdę potrzebujemy, gromadzenie zbędnych rzeczy tworzy balast, bałagan, brak miejsca, a przez to frustracje – mam za małe mieszkanie, za mało szaf, nie wiem, w co się ubrać, nic nie mogę znaleźć itd. (zyskujemy więcej czasu, wiemy, co posiadamy, więc nie kupujemy rzeczy, których po prostu nie możemy znaleźć, nasza przestrzeń się powiększa)

3. Robimy listę rzeczy do załatwienia i rzetelnie odkreślamy to, co już zrealizowaliśmy (daje to nam łatwiejsze panowanie nad czasem, brak zapomnianych, przegapionych spotkań itd.)

4. Planowanie wydatków, to bardzo ważny punkt, często żyjemy ponad stan, a potem….no właśnie, co potem, wpadamy w błędne koło pożyczek, braku pieniędzy, źle to wpływa na nasza psychikę, samopoczucie. Płacimy, co raz więcej odsetek od zaciągniętych pożyczek, tracimy bezsensownie nasze fundusze. Musimy zaplanować wydatki na żywność, kosmetyki, chemię, wydatki stałe, za zajęcia dodatkowe itd. By wiedzieć czym dysponujemy, najlepiej prowadzić budżet domowy który co miesiąc nam pokaże na co i ile wydajemy, jakie mamy dochody i jakie wydatki. owszem wymaga to samodyscypliny, ale uważam, że naprawdę warto podjąć ten trud. 

5. Planujemy prace domowe uwzględniając wszystkich domowników, nie pomijamy nawet pięciolatka, małe dzieci tez sporo mogą pomóc w domu, choć by układać sztućce w szufladzie, pomóc przy składaniu ubrań wypranych, wytrzeć stół, pomagać przy nakrywaniu do posiłku, sprzątać swoje zabawki itd. W każdym wieku od 3 roku życia dzieci mogą już pomagać w domu. To nie jest wyzysk, to jest świadome przygotowywanie dziecka do dorosłego życia, kiedy ma się nauczyć obowiązkowości, w wieku 18 lat? Raczej nie polecam zaczynać tak późno.


Gdy zaczniemy realizować punkt po punkcie porządkowania naszego życia łatwiej na będzie zadbać o relacje z innymi ludźmi, przestaniemy się miotać pomiędzy zakupami, posiłkami, porządkami i zapomnianym załatwienie sprawy. Ja sobie pozwalam na pewnego rodzaju chaos w okresie wakacji, ale wtedy mam więcej czasu, żyje w trochę innym rytmie. Teraz, gdy dzieci wróciły do szkoły, my do pracy, są zajęcia dodatkowe nasze i dzieci, tylko pełne planowanie jest wstanie zapewnić nam spokój i kontrole nad nasza codzienności. Planowanie to podstawa, a porządne zrobienie porządków, następnie odkładanie wszystkiego na miejsce daje nam dużo więcej czasu dla siebie i do tego ciągły porządek wokół nas i łatwość odnajdywania rzeczy.