środa, 28 stycznia 2015

Oszczędne życie, zaciskanie pasa........


Podjęcie decyzji o "zaciskaniu pasa", oszczędnym życiu jest jak podjęcie decyzji o diecie/odchudzaniu. Trzeba być zmotywowanym, świadomym, poznać problem i postanowić wytrwać. By poprawić swój wygląd nie można tego zrobić na skróty, na chwilę bez efektu jojo. Podobnie jest w sytuacji ratowania finansów domowych. Nie może tego zrobić jeden członek rodziny, to tak jak byśmy chcieli schudnąć tylko na lewej nodze - nie da rady tego zrobić, podobnie mają się finanse rodzinne. Rodzina to jeden organizm, jeśli mają się pojawić wymierne korzyści z oszczędnego życia nie może tego zrobić tylko jedna osoba z rodziny. Musimy w pełni świadomie podjąć jako rodzina decyzję! To cała rodzina musi być świadoma sytuacji materialnej, nie możemy oszukiwać dzieci, jeśli mają więcej niż 5 lat, są w stanie pojąć, że czegoś mamy mało i musimy to oszczędzać. Obydwoje partnerzy również decyzje o "zaciskaniu pasa" muszą podjąć świadomie i jednogłośnie. Już kiedyś pisałam o moim mężu, który długi czas nie przyjmował do wiadomości małych oszczędności, lubił również wydawać pieniądze na narzędzia do majsterkowania (nie zawsze używane, ot kolekcjonerstwo). W obliczu tego było trudno sumiennie oszczędzać nasze zasoby finansowe. Dziś przyznaje, że 2 zł to ważna cześć budżetu, oszczędność na jednych zakupach 2 zło daje nam miesięcznie 10 zł, a 10 zł to już kwota za która mogę kupić dodatkową porcję mięsa czy warzyw. Wracając do tematu, rodzina to jedne organizm i wszyscy członkowie rodziny muszą się podporządkować zmniejszeniu wydatków. Jeśli ktoś się wyłamuje, a zwłaszcza jeśli jest to jeden z partnerów to powstaje pytanie - czy naprawdę mamy złą stację finansową? Jeśli jest zła, to należy przedstawić ją dokładnie i podliczyć jakie korzyści daje nam zmniejszenie np. ilości wypalanych papierosów, jeśli palacz wypali 15 paczek zamiast 30 to mamy przykładowo 150 zł więcej w kieszeni, dodatkowo mniej uszkodzenia zdrowia. Jeśli ktoś wypija codziennie 2 piwa, a wypije jedno to mamy około 80 zł więcej w budżecie. Czyli musimy być wszyscy świadomi dlaczego oszczędzamy, jaki mamy cel i postanawiamy w nim wytrwać. Podobnie jak przy diecie małe grzeszki mogą nas kosztować kilka kroków w tył. Jeśli oszczędzamy to w pełni, nie ma odstępstw, inaczej się nie da, nie będzie spektakularnych efektów naszej "diety".  Aby się odchudzać musimy mieć jakiś plan, podobnie jest z "zaciskaniem pasa", musimy mieć plan. Polecam poczytać dział "zarządzanie finansami" staram się tam umieszczać rady by każdy mógł stworzyć własny plan działania. Pamiętajmy, że oszczędzanie nie służy tylko i wyłącznie ratowaniu budżetu, oszczędzać można np. na wymarzone wakacje. My po wakacjach uruchamiamy dodatkowy plan odkładania każdego grosika na wakacje, potem ktoś mi wytknie, że ja tu o oszczędzaniu a pojechałam na zagraniczne wakacje. Staramy się odkładać każdy zaoszczędzony pieniążek, jeśli znajdziemy choć by grosz, wrzucamy do słoika i przechowujemy do wakacji, wyjeżdżając na wakacje nie korzystamy z biur podróży, wyszukujemy najtańsze noclegi, bez wyżywienia, sami przyrządzamy śniadania, idąc na wycieczkę zabieramy jedzenie ze sobą. Sporo przygotowuję w domu przed wyjazdem, nie kupujemy przekąsek, pijemy tylko wodę, gotujemy wieczorem wodę z kranu i rano wlewamy do bidonów i zabieramy ze sobą. Na prawdę można niedrogo podróżować. W tym roku zostaliśmy zaproszeni do mojej koleżanki od lat mieszkającej w Szkocji. Jedziemy samochodem, noclegi planujemy jak najtańsze, rozważamy noclegi pod namiotem, na campingach lub u znajomych choć by na podłodze. Obecnie przeliczamy koszty, szukamy cięć w budżecie, zliczamy nasze fundusze. Dzieci od kilku lat wyjeżdżały na wakacje do Koszalina, dzięki uprzejmości znajomych mieliśmy bezpłatny nocleg w zamian za opiekę nad ich psiakiem, gdy oni byli na zagranicznych wakacjach. Dzieci podrosły i chcieli byśmy im pokazać więcej. Więc nie ma co biadolić, trzeba się ogarnąć i oszczędzać na maksa, by spełnić ich i nasze pragnienie. Cała rodzina została zmobilizowana do oszczędności. Wszyscy są zmotywowani, znają cel i są świadomi nagrody na końcu. Nikt nie marudzi, wszyscy szukają pomysłów na oszczędzanie. Ostatnio 12 letni syn z pasja ogląda "Mega sknery" by wyszukać pomysłu na oszczędności. Marzy o tym wyjeździe i chce pomóc jak tylko potrafi. Tak właśnie musi wyglądać proces ratowania finansów domowych, musi być zaangażowana cała rodzina, wszyscy muszą chcieć, ale również każdy musi znać powód, bez tego ciężko się zaangażować. Moja rodzina ma już wieloletnia wprawę w wyznaczaniu sobie celu i oszczędzaniu, więc mam nadzieję, że i tym razem nam się uda. Pamiętajcie, że rodzina to jeden organizm i wszyscy muszą uczestniczyć w "diecie" a nie tylko np. szyja ;) Życzę wytrwałości i powodzenia!!!

wtorek, 27 stycznia 2015

Ferie 2015


Co prawda moje dzieci do szkoły jako takiej nie chodzą, ale z racji, że jest przerwa w zajęciach dodatkowych, więc uznaliśmy, że jak ferie zimowe to ferie. 
Córkę zapisaliśmy na zajęcia w naszym MDK-u, zajęcia od 9-16 wraz z wycieczkami, drugim śniadaniem 150 zł za dwa tygodnie. Młodszy syn jeden tydzień spędzi na zajęciach z angielskojęzycznymi studentami, koszt 60 zł za tydzień (5 dni intensywnej konwersacji w języku angielskim w malutkiej grupie za tą cenę, to naprawdę okazja). Najstarszy syn z racji, że na co dzień uczy się zwyczajnie w szkole, chętnie odpocznie w domu, a ja będę miała czas iść z nim np. na spacer zimowy do lasu. Zapewnienie zajęć w okresie ferii wyniosło nas 210 zł dla dwojga. W sumie to nie mała kwota, ale i nie wygórowana, a dzieci będą miały możliwość spędzenia czasu w odmienny sposób niż na co dzień. Polecam rozglądanie się za bezpłatnymi ofertami na okres ferii, w wielu miastach są organizowane warsztaty bezpłatne np. przy centrach handlowych. Trzeba szukać korzystnych rozwiązań. Może bezpłatna sala zabaw, zajęcia w Domach Kultury. Jednego roku korzystaliśmy dla dzieci w centrum ogrodniczym, były bezpłatne - warsztaty kucharskie, sadzenia ziół, robienia masek na karnawał. Zawsze to jakaś drobna odmiana, a nie musimy za nią zapłacić. Teraz jak spadł śnieg nasze dzieci  robią babki ze śniegu jak z piasku, budują z nich ścianki, a potem się za nich rzucają śnieżkami. Najważniejsze by nie było nudy. :) 

Obecnie zaczęliśmy już planowanie wakacji, rezerwując teraz kwaterę można dostać dobrą cenę, znaleźć korzystne oferty i dokładnie zaplanować wydatki oraz czas urlopów. Polecam wcześniejsze rezerwacje, wiele ofert w dobrej cenie w okolicy końca marca już nie ma. 

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Placki z sera i jajek - niskowęglowodanowe


W związku z ograniczaniem ilości węglowodanów w diecie domowników, robię trochę inne dania. jednym z nich są właśnie te placki. Można je używać jako zamiennik pieczywa lub krojąc na kawałki użyć jako makaron do zupy. Można je użyć jak kluseczek do obiadu lub zwyczajnie zjeść na słodko lub z sosem. Dzięki temu przepisowi, można wykorzystać ser na który nikt nie ma już ochoty, wystarczy zmniejszyć tylko ilość składników względem ilości posiadanego sera białego. :)






Składniki:
  • 1/2 kg białego sera
  • 6 jajek (oryginalny przepis zawiera 17 jajek)
  • 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
  • 100 g dowolnej mąki pszennej lub bezglutenowej (ja dodaję 20 g ryżowej, 20 g kukurydzianej, 40 g gryczanej, 20 g jaglanej lub 100 g gotowej mieszanki bezglutenowej) 
  • tłuszcz do smażenia (dość dużo, bo placki chłoną) ja smażę na smalcu
  • mleko (opcjonalnie) jeśli ser jest suchy

Ser mielimy przez maszynkę do mięsa, mieszamy z żółtkami, proszkiem do pieczenia oraz mąką. Białka ubijamy na sztywno i delikatnie łączymy z masą serową, jeśli masa jest za gęsta dodajemy odrobinę mleka. Konsystencja ma przypominać placki ziemniaczane. Rozgrzewamy tłuszcz i smażymy na wolnym ogniu po obydwu stronach. Placki można przechowywać w lodówce spokojnie tydzień czasu, możne je również mrozić. Mnie wychodzi 25 placków z tej porcji. Placki są bardzo sycące i kaloryczne.