wtorek, 21 stycznia 2020

Dzień Babci




Dziś dzień Babci.

Szkoda, że ani mnie, ani moim dzieciom, podobnie jak i mężowi nie było dane dowiedzieć się jak kocha najprawdziwsza babcia. Taka babcia jak z piosenki.  Zawsze sobie wyobrażałam, że właśnie taka jest babcia. Ostatnio znajoma opowiadała o wnukach i mówi do mnie – wiesz bo dzieci swoje się kocha i wychowuje, a wnuki się kocha i rozpieszcza, dogadza się im i pozwala na wszystko na co byśmy nie pozwoliły w życiu dzieciom. 

Kiedy tata basem huknie,
kiedy mama cię ofuknie,
kiedy patrzą na człowieka okiem złym –
to do kogo człowiek stuka,
gdzie azylu sobie szuka,
to do kogo, to do kogo tak jak w dym?
U babci jest słodko,
świat pachnie szarlotką.
No proszę, zjedz jeszcze ździebełko
i głowa do góry!
Odpędzę te chmury
i niebo odkurzę miotełką.
Nie ma jak babcia,
jak babcię kocham,
bez babci byłby kiepski los.
Jak macie babcię to się nie trapcie,
bo wam nie spadnie z głowy włos.
U babci jest słodko ,
świat pachnie szarlotką ,
a może chcesz placka spróbować?
Popijasz herbatę i słońce nad światem
już świeci jak złoty samowar.
Wszystkie wnuki , nawet duże ,
nawet takie po maturze,
nawet takie z długą brodą aż po pas,
niech do babci lecą z kwiatkiem
i zaniosą na dokładkę tę piosenkę,
którą śpiewa każdy z nas.

Buziaki przesyłam dla Wszystkich wspaniałych, cierpliwych, wyrozumiałych i kochających swoje wnuki babć!! Dajecie swoim wnukom wspaniałe wspomnienia!! Wszystkim dziadkom również życzę wszystkiego wspaniałego, byście jak najdłużej mieli siłę biegać ze swymi wnukami. 

poniedziałek, 20 stycznia 2020

Ferie zimowe 2020




Za nami z okazji ferii zimowych krótki wyjazd rodzinny.  Noclegi rezerwowaliśmy na początku listopada, wtedy dało się znaleźć całkiem sensowe w dobrej cenie.  Spakowaliśmy nasz wikt, cześć dokupiliśmy na miejscu, po przyjeździe odstawiliśmy samochód i wszędzie chodziliśmy pieszo dla zdrowia i oszczędności.





Z domu zabrałam wcześniej zawekowaną zupę pieczarkowa (pierwszy raz się odważyłam, wszystko ok wyszło), fasolkę po bretońsku bez mięsa, gulasz z ciecierzycy, usmażone kotlety mielone. Upiekłam ciasto korzenne z dyni, pierniczki i ciastka owsiane, przygotowałam pasty z fasoli i ryby w słoiczkach, śledzie na ostro. Zabrałam ogórki kiszone, paprykę konserwowa i sałatki warzywne w słoikach. Dodatkowo własną domowa wędlinę oraz pieczywo, które zamroziłam po przyjeździe, bo przywiozłam już pokrojone w kromki i popakowane w pojemniczki. Na miejscu dokupiłam udka kurczaka które potem upiekła, ziemniaki i jajka. Przyprawy, ryż kaszę, herbaty, tłuszcz zabrałam z domu. Nie musiałam stać w kuchni, wydawać sporych kwot na naszą pięcioosobową rodzinę w barach czy restauracjach, a dodatkowo miałam zapewniona jakość dań. Na drogę zabrałam kanapki, wafle ryżowe oraz w domu uprażony popcorn.  Wcześniej przejrzałam Internet i wyszukałam bezpłatne atrakcje, oraz te które są niskobudżetowe. Zabraliśmy gry planszowe, książki do czytania i dzięki temu miło spędzaliśmy razem czas, nie wydając większych kwot.
Nie jesteśmy miłośnikami sportów zimowych, więc nie wybieraliśmy miejscowości, które to oferują, co dało nam w znacznie niższej cenie noclegi, bardziej chodziło nam o to by dzieci zmieniły klimat, oraz byśmy w oderwaniu od codziennych obowiązków i problemów spędzili więcej czasu rodzinnie.
Myślę, że warto rozważyć taki wyjazd po za szalonymi i kosztownymi rozrywkami, czasem domek na uboczu, spacery i oderwanie od pędu oraz technologii są cenniejsze od kina, pokojów zagadek, kręgli itp. Dla nas był to dobry czas, na chwilowy reset i odpoczynek.
W tym roku nie wyjedziemy zagranicę ani na jakiś kosztowny wyjazd, bo trzeba odłożyć fundusze na kurs prawa jazdy dla syna oraz na uroczystość z okazji jego 18 urodzin.
Za to mając więcej wolnego czasu stwierdziliśmy, że czas na to by dogłębnie zwiedzać nasze własne miasto, dokładniej poznać jego historię, a zrobić to można prawie bezpłatnie, ostatnio organizowanych jest wiele wycieczek z przewodnikiem często są bezpłatne lub za naprawdę symboliczna odpłatne 2-5 zł od osoby. Po za tym możemy zbierać informacje dzięki biblioteko, w Internecie i zwiedzać na własną rękę. Często jest tak z miejscowościami w których mieszkamy lub się w nich wychowaliśmy – że cudze chwalimy, swego nie znamy…..

czwartek, 16 stycznia 2020

Zakupy, zakupy.....




Ostatnio zauważyłam, że co raz więcej osób robi świadomie zakupy, widzę osoby z listą zakupów w ręku, z opakowaniami własnymi, nie tylko chodzi mi o torby na zakupy, ale i siatki na warzywa. Ja sama uszyłam z resztek siatek przeciw owadom woreczki na zakupy, widać dokładnie co w nich jest, są lekkie i mało zajmują miejsca w torebce. Sprawdzałam wagę w porównaniu do foliówki i nawet okazało się, że są lżejsze. Niestety wielu producentów wielorazowych opakowań do warzyw nie rozgranicza torebek do sklepu od torebek do przechowywania i potem taki kasjer musi zaglądać do każdej, bo zupełnie nie widać zawartości z powodu użycia materiałów typu len, bawełna. Sama byłam świadkiem takiej sytuacji, gdy kobieta w dobrej wierze miała piękne, firmowe woreczki, ale niestety wszystkie były jednolite i zupełnie kryjące zawartość, pani grzecznie powiązała je by nic nie wyleciało, a kasjer miał sporo pracy, odwiązać, zważyć, zawiązać. Kolejka się niecierpliwiła, a ludzie w niej stający marudzili, że to wszystko przez te głupie wymysły ekologów tak się porobiło. No niestety wielu nie analizuje tego tylko widzi zator i wydłużenie swojego czasu spędzonego w sklepie.  





Wracając do zakupów, musimy pamiętać o kilku żelaznych zasadach, gdy się wybieramy na zakupy – zwłaszcza większe.
Zawsze idziemy na zakupy z lista i za wszelką cenę się jej trzymamy. Robiąc listę zakupów najlepiej oprzeć się na wcześniej przygotowanym jadłospisie i kontroli tego co posiadamy, a następnie zastanowieniu się, ile czego musimy kupić, polecam zapisać na liście zakupów ilości.

  • Nie idziemy na zakupy głodni, bo wtedy zaczynamy kupować pod wpływem zapachu, koloru, czasem po prostu głodu. Nie robimy w pełni świadomie zakupów.
  • Najlepiej zarezerwować sobie wcześniej czas na zakupy i robić te większe raz w tygodniu. Pośpiech też jest złym doradcą.
  • Warto wcześniej przejrzeć aktualne promocje i porównać z innymi sklepami, by nie poddać się chwili i nie zostać „nabitym w butelkę”, często te promocje są zupełnie nie opłacalne.
  • Porównujcie rozmiar opakowania, czyli nie cena jednostkowa, ale cena ogólnie np. za kg, litr itd. Producenci potrafią czasem zmienić opakowanie, a my kupujemy na pamięć. Polecam również sprawdzać skład, bo i on potrafi ulec zmianie.
  • Wybierając się na zakupy sprawdźmy nasze finanse i oszacujmy czy na wszystko nam wystarczy funduszy, potem odkładanie przy kasie powoduje, że dokonujemy złych wyborów, lepiej sobie wcześniej zaznaczyć produkty które ewentualnie możemy tym razem nie kupić.
To tak z grubsza moje zasady zakupowe, dodatkowo często zaglądam na półki z przeceną (z powodu krótkiego czasu przydatności), bardzo często kupuje tak mięso, jest ono nadal świeże, ja przetwarzam je i mrożę lub surowe myję i mrożę.  Owoce, warzywa też chętnie kupuję w takich promocjach, czasem jogurty które zużywam natychmiast. Podam przykład mam na liście 4 jogurty naturalne z czego dwa na dziś, zatem kupuję te przecenione dwa i kolejne dwa z normalnej cenie, mogę te jedne spokojnie odłożyć, a dwa zużyć nadal w terminie przydatności. Oczywiście oceniam wszystko dokładnie, czy na pewno nie jest zepsute, jak na razie nie trafiło mi się nic takiego.
Robiąc zakupy na spokojnie, mając listę i cały plan możemy całkiem sporo zaoszczędzić.  A na pewno nie marnować żywności a co za tym idzie naszych ciężko zarobionych pieniędzy.
Ja do robienia zakupów używam aplikacji w telefonie by nie zużywać dodatkowego papieru, który za chwile wyląduje w koszu. Mamy z mężem jedną aplikację i wzajemnie do niej dopisujemy, a ona uaktualnia się w naszych telefonach.