czwartek, 8 grudnia 2016

Domowy chleb żytni tylko na zakwasie, bez dodatku mąki pszennej.



Zbliżają się święta i miło by było na stole położyć własnoręcznie wypieczony chleb. A jak już chleb to tylko żytni na zakwasie bez dodatków. Zapach przy pieczeniu tego chleba jest tak cudny, że mogłabym go piec, co dzień. Uwielbiamy jeść go, wąchać i smakować wszystkimi zmysłami. Dla nas domowy chleb to dopełnienie ciepła domowego.  Od wielu, wielu lat jemy tylko domowy chleb, robię różne warianty, bez pszenny już od 2 lat, bezglutenowy od 8 lat, próbuję, zmieniam, ulepszam. Wydaje mi się, że piekąc chleb tylko z mąki żytniej i tylko na zakwasie doszłam do sporej wprawy w tej dziedzinie.  Gdy bym do domu przyniosła chleb ze sklepu, rodzina uznałaby, że coś mi jest, zaczęliby pytać, co się stało.  Nawet w czasie urlopu jadamy nasz domowy chleb, zabieram gotowe w domu przygotowane mieszanki i piekę w tracie, lubię piec chleb, ma to dla mnie wymiar symboliczny. A rodzina lubi go jeść.





Oto przepis na chleb żytni tylko na zakwasie.
Najpierw przygotowujemy zakwas, najlepiej popytać znajomych czy ktoś już nie ma aktywnego zakwasu, bo jest łatwiej. Jeśli nie ma nikt, to musimy ruszyć sami do pracy.

Dzień 1 – 2 łyżki mąki żytniej zalewamy 4 łyżkami wody (najlepiej zimnej przegotowanej) w słoiku i wszystko mieszamy by powstała jednolita masa, przykrywamy gazą (warto obwiązać lub spiąć gumką gazę), odstawiamy w ciepłe miejsce (najlepiej nie mniej niż 20 stopni)
Dzień 2 – robimy dokładnie to samo, co w pierwszym dniu.
Dzień 3 – 3 łyżki mąki żytniej, 6 łyżek wody (przegotowanej zimnej), mieszamy, przykrywamy i odstawiamy
Dzień 4 – 4 łyżki mąki żytniej, 8 łyżek wody (przegotowanej zimnej), mieszamy i odstawiamy.
Dzień 5 – możemy wieczorem użyć już zakwas do nastawienie zaczynu na chleb.

Zaczyn

Szklanka zakwasu, 650 g mąki żytniej, 800 ml. Wody, mieszamy wszystko najlepiej w szklanej misce przykrywamy ściereczką i odstawiamy a 16-17 godzin.

Chleb właściwy


Zaczyn, 150 ml wody, 2,5 łyżeczki soli, 650 g mąki żytniej (ja często używam razowej żytniej w tej kolejnej porcji), mieszamy wszystko dokładnie, przekładamy do dwóch wąskich foremek wysmarowanych np. smalcem. Wygładzamy powierzchnię dłońmi moczonymi w wodzie. Odstawiamy w ciepłe miejsce na około 3 godziny, jeśli chleb rośnie szybciej np. po 2 godzinach to już możemy przystąpić do pieczenia. U mnie w zimie rośnie 3 godziny w ciepłe letnie dni 2 godziny. Rozgrzewamy piecyk do temperatury 200 stopni i pieczemy przez godzinę, zaraz po upieczeniu wyjmujemy chleb z pieca i foremek, gdy zastukamy w chleb powinien wydać odgłos jak z pudełka tekturowego. Jemy wystudzony, najlepiej nie kroić wcześniej, bo odparuje wilgoć. Taki chleb przechowuję w bawełnianej pieluszce z tetry i drewnianym chlebaku przez 4 dni. Można spokojnie go mrozić nie traci na smaku i konsystencji.  Zapach, smak oraz walory zdrowotne chlebów na zakwasie bezcenne. Polecam do spróbowania wypieku takiego chleba, w święta może zrobić naprawdę duże wrażenie na gościach, czasem większe niż wyszukane danie. Jest niedrogi, smaczny i zdrowy. Nie ma żadnych dodatków chemicznych, spulchniaczy itp. 

środa, 30 listopada 2016

Jak żyjemy



Dawno nie pisałam o tym ile wydajemy na żywność i jak sobie ogólnie radzimy z wydatkami. 
Moja rodzina obecnie wydaje na żywienie około 900 zł. Koszty wzrosły z powodu wzrostu cen oraz większej ilości pochłanianego jedzenia przez dzieci, żywię dwóch dorosłych facetów (mąż i dziewiętnastoletni syn), oraz dwoje nastolatków (14 i 12 lat) plus ja.  Chłopcy potrafią zjeść całkiem sporo, a i córka im nie ustępuje aż tak bardzo, bo intensywnie uprawia sport 4 razy w tygodniu.  Myślę, że kwota jest nie najgorsza, ale staram się większość produkować sama, robię mleko owsiane, sojowe, ryżowe i kokosowe, sama robię jogurty, tofu, wędliny, pasztety, pieczywo, ciasto i ciasteczka, nawet domową chałwę robię, majonez, pasty.  Kupuję produkty hurtowo (mąka, kasze, płatki, ryż, przyprawy – zioła itp.), mięso w ubojni, mleko od rolnika, warzywa i owoce mamy z ogrodu lub kupujemy bezpośrednio od rolnika, dzięki temu ostatnio za 15 kg ziemniaków zapłaciliśmy 3,5 zł, kg jabłek po 80 gr, cebuli po 30 gr. Robię przetwory na zimę w sezonie, mrożę włoszczyznę z ogrodu, w tym roku mroziła dodatkowo dynię, którą kupiłam po 80 gr za kg, mroziłam również malutkie marchewki do obiadu z ogrodu (nie zdążyły wyrosnąć), śliwki, grzyby, koperek, ostrą paprykę. Mam ponad 300 słoików przetworów warzywnych i owocowych razem.  Dzięki temu moja rodzina może jeść zdrowo i niedrogo. Obecnie zaczynam hodowlę kiełków, którą zajmuję się od kilku lat. Jemy różnorodnie, nie jadamy gotowych dań, nie używamy kostek rosołowych i smakowych, nie używamy przyprawy uniwersalnej do dań.  Owszem spędzam sporo czasu w kuchni, ale lubię to, więc nie narzekam.
Piorę w płynie z Lidla i płucze ubrania w occie (nie czuć żadnego zapachu octu), sprzątam zupełnie bez użycia chemii (zakupiłam ściereczki i mop, które nie wymagają detergentów), dzięki temu na chemię nie wydaję dużo. Kosmetyków też nie używam zbyt wiele, do mycia mydło powszechne cena za dużą kostkę 3 zł, do twarzy i ciała olej kokosowy, oliwa z oliwek, maść z witamina A lub nagietkową.  



Jeśli chodzi o rozrywki to czytamy dużo książek z biblioteki, tam również wypożyczamy czasopisma, zajmujemy się pracami ręcznymi, maż skleja model statku, ja robię na drutach, dzieci grają w gry i tak spędzamy wspólnie wieczór razem przy jednym stole.  Jeśli zapragniemy wielkomiejskich rozrywek wybieramy bezpłatne warsztaty dla dzieci lub dla dorosłych różne prelekcje (sporo ich jest u nas w miasteczku). W zimie raczej chętniej spędzamy czas w domu z kubkiem kakao przed kominkiem grając w gry niż wędrując do miasta.  Wiem, że dla wielu osób nasz styl życia może się wydać nudny, ale wydaje mi się, że pogoń za adrenaliną i wieloma podnietami nie zawsze nas wzbogaca. Dla nas wystarczą drwa trzaskające w kominku, dobra książka, wino domowe, muzyka, wspólne rozmowy. Czy tak naprawdę ciekawsze są centra handlowe, które wszystko padają jak przez matrycę powielone?
Tak sobie żyjemy prosto i zwyczajnie, dzieci chętnie opowiadają nam o sobie, nie jesteśmy dla siebie obcymi ludźmi, którzy tylko ze sobą mieszkają. Po dniu pełnym pracy, nauki, przepychania się przez korki chętnie wracamy do naszego azylu i chętnie w nim pozostajemy. Dzieci wracając wieczorem do domu wcale nie biegną do komputerów i chętnie odkładają komórkę, cieszy nas to, bo widać, że jesteśmy, jako rodzina atrakcyjniejsi.  To naprawdę wspaniałe chwile, gdy w domu pachnie jedzeniem, jest ciepło i słychać rodzinne rozmowy, śmiech, opowieści. O godzinie 21 wyłączamy zupełnie telefony, od tej godziny to już zupełnie nasz prywatny czas, mój z mężem, dzieci w pokojach. Dom się wycisza, zasypia pomalutku.

Tak właśnie żyjemy i dobrze nam z tym, w lecie dzień trwa dłużej dla nas, więcej czasu spędzamy w ogrodzie, pracujemy tam, odpoczywamy, siedzimy przy ognisku. Żyjemy trochę staromodnie, ale czy gorzej? 

wtorek, 22 listopada 2016

Zamień problem na wyzwanie!!




Często piszę o tym, że najważniejsze jest nasze nastawienie do problemu. Zachęcałam Was by zrobić z niego wyzwanie, zmierzyć się ze samym sobą, nie podchodzić do problemu z pozycji przegranej. Ludzie stawiają sobie przeróżne wyzwania, przejrzyjcie FB, jak wiele jest tam dostępnych wyzwań – przeczytam 26/52 książki w rok, 30 brzuszków dziennie, 40 przysiadów, nie jem cukru przez 30 dni, nie jem mięsa przez 30 dni, nie oglądam tv przez pół roku, nie gram w gry, uśmiecham się do obcych itd. Więc skoro ludzi co dnia wymyślają sobie przeróżne wyzwania, czemu nie można sobie postawić takiego – zmniejszę wydatki o 1/3, zrezygnuję z płatnych rozrywek przez 6 miesięcy, nie kupie nowych ubrań przez x miesięcy, sprzedam niepotrzebne rzeczy, nie kupię kawy na mieście, dodatkowo zarobione pieniądze przeznaczę na spłatę długów itp. Dzięki takim postanowieniom możemy sporo zaoszczędzić pieniędzy i dzięki temu małymi kroczkami wychodzić z problemów finansowych.  Naprawdę pomyślcie jak możecie zmienić swoje problemy w wyzwanie i dzięki temu trenować Waszą silną wolę. Możecie wciągnąć w to wyzwanie całą rodzinę i codziennie omawiać jak sobie z tym radzicie, może to będzie pierwszy krok do wspólnych rozmów, może to Was zbliży do siebie. W codziennym biegu zapominamy o rozmowach z domownikami. Często ograniczamy się do rozmów „obowiązkowych”, – co w pracy, co w szkole?




Podam Wam przykład wyzwania i naszych rozmów o nich. Wiele lat temu postanowiliśmy z mężem przestać jeść słodycze. Wracaliśmy do domu i opowiadaliśmy sobie jak to nas kusiły wystawy sklepowe, zapach z cukierni. Opowiadaliśmy sobie o naszych załamaniach, jak nie daliśmy rady np. wracając z pracy przechodząc koło cukierni, odmówić częstowanego cukierka, jak ze smakiem zjadaliśmy ta zdobycz. Mieliśmy sporo śmiechu przy tym, rozmowy na dobrą godzinę, o naszych myślach na temat słodyczy….  Obecnie jemy niewiele słodyczy, raz w tygodniu ciasto domowe, suszone i świeże owoce i czasem czekolada, domowa chałwa.  Nie słodzimy kawy, herbaty, soki rozcieńczamy wodą.  Dziś z rozbawieniem wspominamy to nasze wyzwanie. Było naprawdę fajnie.
Spróbujcie problem przekuć w wyzwanie i sprawdzić samych siebie.