wtorek, 30 grudnia 2014

Święta, święta, święta i ......jeszcze sylwester :)


W tym roku udało mi się idealnie wyliczyć ilość przygotowanego jedzenia. Wczoraj piekłam pasztety, bo lodówka świeciła pustkami (zostały mi z obiadu dwa udka kurze i gotowana włoszczyzna, więc dołożyłam resztę i upiekłam 3 kg pasztetu). Czyli mam już pasztet na Nowy Rok, jutro upiekę makowce (rodzina migiem wciągnęła te świąteczne i poprosili o kolejne), zrobię jakąś sałatkę, rozmrożę wędlinę i będziemy mogli świętować. Jak co roku od lat sylwester spędzamy w domu, czasem ze znajomymi, a czasem sami. Generalnie nie lubimy całonocnych imprez tanecznych, więc domówki są dla nas najfajniejszą opcją. Dzieci przybiorą pokój, zrobiliśmy czapeczki i będzie zabawa. W planach mamy ognisko, więc szykuje się miły wieczór. 

wtorek, 23 grudnia 2014

Wesołych Świąt!!



W związku ze zbliżającymi się Świętami Bożego Narodzenia, chciała bym Wam wszystkim, bez względu na wyznanie i wiarę w Boże Narodzenie. Chciała bym życzyć wszystkim tego co jest dla każdego najlepsze, wszystkiego co potrzebujecie, o czym marzycie, rozwiązania wszystkich problemów, wzmocnienia w Was wiary w lepsze jutro, wiary w siebie i bliskich, by udało się wam cieszyć drobnostkami, by uśmiech częściej pojawiał się na Waszych twarzach. W tym magicznym okresie odrzućmy wszelkie troski, odstawmy w kąt smutki i spróbujmy cieszyć się wszystkim co posiadamy!!


"Wiara plus nadzieja, to furtka dla możliwości" 


poniedziałek, 22 grudnia 2014

Świąteczne menu


W tym roku nasze świąteczne menu będzie wyglądało następująco. 

Zimne zakąski
  • śledzie w oleju z majerankiem
  • śledzie w pomidorach z rodzynkami
  • wędliny domowe - cienka kiełbasa, boczek wędzony, wędlina drobiowa, szynka gotowana, golonka prasowana
  • sałatka warzywna (klasyczna, ale bez jabłka)
  • sałatka gyros
  • sałatka śledziowa z ziemniakami
  • ćwikła
  • chrzan
  • pieczywo domowe 
  • grzybki, papryka marynowane
Ciasta
  • sernik bez mąki pszennej
  • makowiec
  • szarlotka z bezą
  • pierniczki bezglutenowe
  • ciasteczka ze skwarek w wersji korzennej
Obiady

Bigos, ziemniaki, schabowy

Pomidorowa z makaronem domowym
Karczek w ziołach, ziemniaki, kapusta biała z rodzynkami

Kurczak z piekarnika, frytki, kapusta pekińska z sosem czosnkowym

Barszcz czerwony czysty z pierożkami
Gulasz węgierski, pieczywo

Dodatkowo - pomarańcze i jabłka

Tym razem szykuję więcej jedzenia bo okres dni wolnych dla całej rodziny wydłużył się do czterech. Ciasta, pieczywa, wędliny dania obiadowe, sałatki, śledzie wykonuję od podstaw sama w domu. Grzybki i papryka są domowej produkcji. Wigilię spędzamy z moimi rodzicami, w kolejne dni my gościmy u siebie innych. W wyborze dań uczestniczyła cała nasz domowa ekipa. Zakupy robiłam ja ze średnim synem. Porządki systematycznie przez ostatni okres cała rodzina, choinka stoi już ubrana, pozostaje tylko wypełnić dom zapachem jedzenia. Dziś upiekłam dwa bochenki chleba, jutro kolejne dwa bochenki chleba mrożę je i dzięki temu przez cały okres świąteczny będe miała domowe pieczywo. 




środa, 17 grudnia 2014

Pierniczki Siostry Anastazji


Od jakiegoś czasu robię pierniczki na które przepis spisywałam z tv gdzie Siostra Anastazja robiła je na wizji. Wychodzą naprawdę smaczne, nie trzeba ich wcześniej nastawiać i nie są bardzo kosztowne. 

Składniki:
  • 1/2 kg mąki pszennej
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 4 goździki
  • 1 łyżeczka imbiru 
  • 1 łyżeczka sody
  • 1 łyżeczki kakao
  • 1 jajko
  • 100 ml miodu
  • 100 ml mleka
  • 100 g cukru
  • 100 g margaryny/masła 
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
Mąkę, cukier waniliowy, przyprawy korzenne (goździki posiekać), sodę i kakao wymieszać. Masło/margarynę i cukier razem rozpuścić, wszystkie składniki łączymy razem i zagniatamy gładką masę. Następnie rozwałkowujemy na cienkie placki i wycinamy dowolnych kształtów pierniki. Pieczemy w temperaturze 180 stopni około 15 - 20 minut. 

Lukier: 1 białko, cukier puder (tyle by biało było gęsto po wymieszaniu z cukrem)

Po wystygnięciu pierniczki ozdabiamy lukrem. Możemy dodać do lukru kilka kropel soku z buraków dzięki temu otrzymamy różowy lukier. Na lukiem możemy dołożyć dowolne posypki. Smacznego!!!



Jadłospis świąteczny 2013  w tym roku będzie inny oczywiście, zwłaszcza, że mam inny asortyment wędlin własnego wyrobu.

wtorek, 16 grudnia 2014

Duszone bitki wieprzowe


Ostatnio zauważyłam, że szynka wieprzowa w sklepach jest w całkiem niezłej cenie, może warto rozważyć jej zakup na świąteczny obiad. Od siebie mogę polecić przepis na bitki właśnie z szynki. 

Składniki:
  • 1 kg szynki
  • 3 cebule
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżka ziół prowansalskich
  • 1 szklanka bulionu warzywnego/wywaru po gotowaniu grzybów suszonych
  • sól, pieprz
  • tłuszcz do smażenia 
Mięso kroimy w poprzek włókien na cienkie kotlety, dobrze rozbijamy tłuczkiem, nacieramy przeciśniętym przez praskę lub drobno startym czosnkiem wymieszanym z ziołami prowansalskimi. odstawiamy w chłodne miejsce na około godzinę (można również pozostawić tak na całą noc). rozgrzewamy tłuszcz na patelni i obsmażamy bitki z obydwu stron, następnie przekładamy do garnka i dodajemy sos ze smażenie oraz szklankę bulionu/wywaru z gotowania grzybów (można dodać kilka obgotowanych grzybów pokrojonych w cienkie paseczki). Cebulę obieramy i kroimy w ćwiartki i układamy w garnku z bitkami. Przykrywamy i dusimy całość godzinę, aż mięso będzie miękkie, a sos prawie całkiem odparuje. Na końcu doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Można przyrządzić bitki jeszcze inaczej - przed smażeniem obtaczamy w mące, a na koniec gdy już mięso jest miękkie dodajemy gęstą śmietanę (około jednego kubeczka) wymieszaną z kilkoma łyżkami buliony/wywaru. Smacznego!!!

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Porządki świąteczne


Miałam nie robić za wiele, ale niestety ruszyłam firanką i widzę kurz, no to firanki do prania, a jak firanki do prania to okna do mycia, zdejmując firanki zerknęłam na szafy od góry, no nie da się tona kurzu, a ja mam alergię, zatem trzeba powycierać, pomalutku sama się nakręciłam na porządki świąteczne. Najpierw byłam zła na siebie, a potem jak się dzieci włączyły i przy tych porządkach sobie pogawędziliśmy, zupełnie nie żal mi, że mnie naszło. Okna w tym rok umyte zostały tylko woda z płynem do naczyń i wytarte do sucha. Przygotowania do świąt w tym roku są u nas całkowicie rodzinne, niezła przy tym jest frajda dla dzieci. Córka pobiegła na podwórko pograbić krecie kopce, które przyozdobiły nasz trawnik. W sumie mamy cały dzień mnóstwo zajęć, spędzamy czas razem, nie wydajemy pieniędzy, a do tego zyskujemy czysty i pachnący dom. Myślę, że to kwestia nastawienia i organizacji, by czas przed świąteczny nie stał się męką i utrapieniem. :) Zaangażujmy całą rodzinę w przygotowanie świąt. Listę zakupów i dań też zrobimy wspólnie, potem kuchenne prace to sama radość z takim super zespołem. 

niedziela, 14 grudnia 2014

Motywacja do działania


Wczoraj spotkałam się z ciekawymi ludźmi, ponownie zostałam zmotywowana do dalszego działania. Ponownie poczułam że chcę dalej iść tą drogą którą obrałam i którą chce podążać. Miło jest się poczuć normalnie, nie myśleć o sobie jako od odmieńcu. Wczoraj miałam sposobność porozmawiać z ludźmi o podobnych zapatrywaniach na oszczędzanie, żywność i zdrowie człowieka, jak moje. Podobnie widzących otaczającą nas komercjalizację i zniewolenie finansowe. 
Poczuła, że muszę się nie poddawać, muszę działać, nie mogę porzucić rozpoczętego programu zmian naszej rodziny. Trafiłam wczoraj na osoby przy których moje ekstremalne oszczędzanie jest niczym, trafiłam na ludzi którzy posunęli się dalej. Nie robią tego w celu oszczędzania pieniędzy, ale w celu oszczędzania zdrowia i dbania o swoje dzieci. Miło było słuchać ludzi tak bardzo zaangażowanych w zdrowe odżywienie, wierzących w to, że jedzenie jest naszym lekarstwem.

Dziś ponownie zasiadłam do czytania literatury warzyniczo - ogrodniczej, dziś ponownie zaczęłam planować z mężem jak będzie wyglądał nasz ogród w przyszłym roku. Rozmawialiśmy o robieniu wędlin, serów itp. Lubimy te nasze domowe produkcje, planowanie i pomysły na przyszły rok. Fajnie jest mieć plany :) Planowanie jutra daje poczucie posiadania wpływu na nie, co prawda jutro żyje własnym życiem, ale wrażenie nikt nam nie zabierze. 

piątek, 12 grudnia 2014

Święta, prezenty, jedzenie.....


Zadajecie sporo pytań w temacie świąt, prezentów, potraw. Jedne osoby nie wiedzą co zrobić by wyprawić przyjęcie wigilijne bez 12 dań. Zakładam, że przyjęcie wigilijne wyprawiają osoby wierzące, zatem powiem tak - czy Bóg się obrazi, że na stole będzie mniej dań, czy to jedzenie jest jedynym sensem rodzinnego spotkania? U mnie na rodzinnej wigilii na stole pojawia się - śledź w śmietanie i oliwie na przystawkę, zupa grzybowa, karp smażony, fasola duszona w sosie własnym i pierogi z grzybami i kapusta, kapusta z grochem jako danie główne, następnie są smażone śledzie i grzybki (z zupy grzybowej wyjęte) w cieście naleśnikowym oraz makiełki (bułka pszenna moczona w mleku, następnie wymieszana z makiem i bakaliami) do picia kompot z suszu. Wcześniej jak byłam panną nie jadaliśmy na wigilie kapusty z grochem i pierogów z kapustą i grzybami, więc tych dań było dodatkowo mniej. Większość wigilijnych przyjęć kończy się niezdrowym obżarstwem, pozostawiam sporych ilości jedzenia. Można do tego przyjęcia podejść jak do każdego innego czyli - przystawka np. śledzie z pieczywem, danie główne zupa, ryba, kapusta/fasola/pierogi, deser kutia/makiełki/kluski z makiem. Każdy się naje do syta i o to chodzi. Był czas, że nasze wigilie były zrzutowe każda gospodyni coś przygotowała (wcześniej się umawiałyśmy) i z głowy, dań wtedy było więcej niż 12 nawet :) A jedna rodzina nie czuła obciążenia finansowego, po za porządkami po przyjęciu. Święta to tylko dwa dni, dwa obiady ewentualnie proszone, możemy podać pieczonego kurczaka w ziołach, rosół, pieczone ziemniaczki, surówka z białej kapusty, deser ciasto/lody. A na kolejny obiad roladki ze schabu (śliwka suszona do środka, wykałaczka, obsmażamy, dusimy w sosie i już mamy super danie), wydajne, bo wszystko zależy jak ładnie rozbijemy kotlety, podobnie można zrobić z karkówką. Zupa cebulowa z grzankami tez będzie ciekawa na świąteczny obiad, a dodatkowo sycąca. Święta to czas spędzania chwil z bliskimi, a nie obżarstwa. Podczas świąt zapełniają się szpitale, zarówno oddziały dla dorosłych jak i dla dzieci, trafiają tam ofiary przejedzenia głównie. 
Prezenty? Prezentem może być nasza mieszanka domowych ciastek, ładnie zapakowanych, własnego pomysłu mieszanka herbaty np. czarna z dziką różą wymieszana i odrobinę dodajemy pieprzy czarnego. Tak naprawdę trzeba o każdym pomyśleć co lubi np. dla kawosza możemy kupić małe próbki kawy w sklepie z kawą sprzedawaną na wagę, Wielbicielka kosmetyków ucieszy się z mydełka robionego ręcznie. Prezenty nie muszą być szalenie kosztowne, najważniejsze by były trafione, najdroższy ale nie trafiony prezent nie sprawi nikomu frajdy i nie wywoła uśmiechu na jego twarzy. My np. robiliśmy dzieciom prezenty sami np. domek dla lalek dłubany nocami, wielki jak nasza córka, albo koszulki z ukochanym bohaterem (kupowaliśmy papier do wydruki i na prasowania na tkaninę oraz tanią koszulkę, dzieci szybko wyrastają ze swoich bohaterów). Nasz syn dostawał drogie zestawy Lego od wujka, nie był wtedy w fazie Lego, my wiedzieliśmy, że prezent jest drogi, ale nasz syn był zawiedziony, a kto miał się cieszyć z prezentu - dziecko, a nie my. Co dziecku po świadomości, że prezent jest drogi?? Czasem tania książka do kolorowania kupiona na wyprzedaży może okazać się większym hitem, niż droga lalka barbie. Prezenty mają spełniać oczekiwania obdarowanego, a nie nasze i otoczenia. Niektórzy mają zasady dawania prezentów np. nie dają na pewne uroczystości zabawek dzieciom, no i jaki jest efekt końcowy, dziecko przeżywa zawód, bo dorośli maja swoje zasady. Podobnie  dawaniem pieniędzy nastolatkom, ok pieniądz to nie prezent, ale z drugiej strony lepszy niż koszmarny prezent. Prezenty nie mają nakarmić nasze ego i spełniać nasze wymogi. To w końcu obdarowany z nim zostaje, a my zapominamy czym kogo obdarowaliśmy. Po świętach allegro zapełnia się ofertami sprzedaży nietrafionych prezentów. Czy fajny krem do rąk dla osoby ciężko pracującej jest zły, czy zabawny kubek dla studenta jest zły, czy zestaw do robienia baniek dla dziecka jest zły, czy paczka kolorowych gumek dla 12 latki jest zła?? NIE! Nie są to drogie prezenty, ale jeśli nawet lekko nietrafione, na pewno się przydadzą. 

Pamiętajmy, że wydając więcej niż posiadamy karmimy boga mamonę i podkręcamy komercjalizację świąt. Niech od tego roku święta staną się w Waszych domach wydarzeniem łączącym rodzinę - porządki, przygotowywanie dań, nauka kolęd, przystrajanie domów, robienie wspólnie ozdób. Nie poddawajmy się pędowi i szaleństwu wydania fortuny. Postanówmy sobie wydać połowę tego co wydali byśmy normalnie. Wiem, wiem, niektórzy powiedzą to już skrajne ubóstwo, ale dobrze wiecie, że dla jednego bieda to prezent poniżej 100 zł dla każdego, a dla drugiego poniżej 20 zł. Zatem, zostawiam Wam rozsądzenie na co Was stać i co jest dla was ważne!

P.S u mojego ojca chrzestnego w Wigilię na stole było - sałatka warzywne, zupa grzybowa, kapusta z grochem, pierogi i tort (jego jedna córka obchodziła właśnie w tym dniu urodziny) i myślicie, że było im z tego powodu źle. Zupełnie tego nie dostrzegali by byli gorsi, po prostu nie o to chodziło w tym dniu. 

czwartek, 11 grudnia 2014

Cisza


Przepraszam, że ostatnio zamilkłam, nie piszę nic...... Troszkę mam więcej zajęć ostatnio, więc i czasu mniej. Młodszy syn ma dziś wernisaż (jego praca jest wystawiana w Bibliotece Miejskiej wraz z innymi pracami dzieci z koła rysunku), jutro występuje syna na popisie kolęd (gra na keyboardzie), zaś w sobotę ma egzamin w szkole. Mąż się zachorował, zdarza mu się to nie często, ale jak już to z rozmachem, na szczęście nikt więcej po za mężem. Prosicie o różne rady, a ja zostawiłam Was bez odpowiedzi, postaram się jutro napisać o świętach i prezentach ;) Trzymajcie się zasady "mnie znaczy więcej" i niech moc będzie z Wami. 

czwartek, 4 grudnia 2014

Domowy biały ser - przepis


Przypadek zrządził, że zabrałam się za zrobienie domowego, białego sera. Nie stawiam nigdy mleka na zsiadłe, bo dzieci nie lubią, wola jogurt, więc robię jogurty i tyle. Miałam w lodówce 2 litry mleka, zagapiłam się i mleko nie dało się zagotować już. Nastawiłam więc na zsiadłe, myślę zaryzykuję, może się uda (mleko było "świeże" ale w kartonie), wylać zawsze zdążę. No i się udało, pięknie się zsiadło i mogłam spróbować zrobić biały ser. Zadzwoniłam do mojej mamy (jest specjalistką od białego sera) podał mi przepis i do dzieła. Jestem w szoku, wyszedł piękny, śmietankowy serek. Mąż uznał, że to smaki z dzieciństwa (wakacje spędzał u babci na wsi). 


Przepis na wykonanie go jest naprawdę prościutki, nie trzeba być mistrzem serowym, wystarczy kilka sprzętów kuchennych i mleko. Potrzebne nam będzie gęste sitko lub gaza/tetra. Ja robiłam na gęstym sitku, używam go również do pukania kaszy jaglanej, potrzebny będzie garnek i naczynie rozmiarów takich by pomieścić wszystko na raz. 

Składniki:
  • 2 litry mleka zsiadłego
  • 1 litr mleka świeżego
Przekładamy mleko zsiadłe do naczynia, delikatnie by jak najmniej je zmącić. Następnie zagotowujemy mleko świeże i wlewamy gorące do zsiadłego mleka. Odstawiamy całość do czasu, aż wytrąci się wyraźnie serwatka (można ją użyć do żurku lub do pieczenia chleba, nic nie wyrzucamy). Przekładamy delikatnie wazową łyżką masę wytrąconą z serwatki na sito. Odstawiamy ser do odsączenia najlepiej na noc lub na kilka godzin. Mnie z 2,7 litra wyszło 650 g gotowego sera. Za mleko płaciłam 2,15 zł czyli cena gotowego produktu jest całkiem korzystna. 


środa, 3 grudnia 2014

Prawdziwa bieda.....


Dziś czytałam artykuł o prawdziwiej biedzie w Polsce. Ponownie zawstydziłam się, jako można mówić, że jest mi ciężko finansowo w obliczu gdy ludzie mają 50 zł na osobę miesięcznie. Pomyślcie ile wydajecie miesięcznie na rzeczy zbędne - słodycze, napoje, papierosy, kino itd. Wiele osób uważa, że gdy ja wydaję na żywność 700 - 800 zł to żyję na granicy głodu. Jak widać daleko mi do tej granicy bo u nas na członka rodziny wychodzi miesięcznie na wyżywienie kwota 140 - 160 zł. Dla wielu to majątek, suma która jest niemal marzeniem. Jak bardzo muszą się starać by przetrwać. Ja zaciskam pasa, Ci ludzie walczą o jutro. Jakie mogą mieć marzenia, czego mogą pragnąć? Powiecie, że to niemożliwe by mieć tak niskie dochody, pewnie są leniwi, albo alkoholicy, patologi. Podam Wam prosty przykład jak szybko mogła bym być w ich sytuacji - mąż mnie porzuca po narodzinach syna, zostaję sama z nim, bez możliwości podjęcia pracy (jeśli wyciągnę rękę po zasiłek, nie wolno mi zarobić nawet 50 gr, bo zasiłek zostanie mi odebrany), syn wymaga opieki jest niepełnosprawny. Otrzymuję zasiłek około 1000 zł na miesiąc, opłacam czynsz, prąd, gaz ile mi zostaje? A muszę jeszcze kupić leki dla syna, ubrania, kosmetyki, co mi zostanie na wyżywienie? Naprawdę niewiele. Smutne jest to, że pracując wcześniej przez wiele lat do narodzin syna nie otrzymała bym lepszej pomocy. Na szczęście mam męża, on ma dochody i dzięki temu dajemy radę, ale tak wiele kobiet zostało porzuconych w chwili gdy na świat przyszło niepełnosprawne dziecko. 
To okrutne, że w naszym kraju jest tak wielu ludzi żyjących w skrajnym ubóstwie. Przedszkola są drogie, szkoła wcale nie jest bezpłatna, ubrania dla dzieci koszmarnie drogie, żywność zabija domowy budżet, opłaty pochłaniają często połowę dochodu. Dwoje pracujących ludzi, nie jest w stanie kupić mieszkanie i założyć rodzinę, bo ich dochody są zbyt niskie. Uczciwie pracujący człowiek nie ma szansy na godne życie. Jak ma się utrzymać singiel za 1500 zł miesięcznie, przy założeniu, że wynajmuje mieszkanie, nie mieszka u rodziców. Owszem są grupy zawodowe zarabiające dużo, dużo więcej, ale teraz chce pisać o statystycznym polaku, o tym co pracuje na produkcji, na kasie w markecie, sprząta itd. Państwo apeluje by mieć więcej dzieci, ale jak podołać przy takich dochodach wychowaniu 3-5 dzieci. Podręczniki zmieniają się tak często, że nie wychowa się całej 5 na jednym komplecie, przedszkole to spory koszt miesięcznie, a mając 2 dzieci w przedszkolu to już niezła sumka wychodzi, do tego dziecko szkole gdzie ciągle trzeba coś opłacić - warsztaty, kwiatki dla pani, składkę klasową, wycieczkę itd. Zaczynając pisać ten post myślałam o tych ludziach żyjących za 50 zł na osobę miesięcznie, w trakcie pisanie dotarło do mnie, że tak naprawdę to spory odsetek naszego społeczeństwa żyje na granicy, choć by emeryci, połowę swojej emerytury wydają często na leki, a za co reszta opłat i życie?? Często są zmuszeni do korzystania z prywatnej opieki medycznej, bo na z funduszu się nie doczekają, czas w pewnym wieku ma inny wymiar. W obliczu tego pozostaje nam tylko szkoła przetrwania i śmiech przez łzy. Nie ma sensu biadolenie, załamywanie rąk i umartwianie się, trzeba uprawiać survival i do przodu. Życie jest za krótkie by stać w miejscu i narzekać, trzeba przełknąć to co dał nam los i spojrzeć na nasze życie jak na przygodę i wyzwanie. Jak to mawiają - być bogatym jest łatwo, być biednym to wyzwanie!!!! Zatem nie bądźmy słabeuszami i podejmiemy wyzwanie, podnieśmy rękawicę jaką rzuciło nam życie i walczmy, bo życie to nie bajka, życie to jest walka!! Postaramy się zatem godnie przez nie przejść podniesioną głową, ale pochylając się nad upadającymi i pomagajmy sobie nawzajem. Nie dobijajmy się dla sportu, nie oceniajmy innych tylko dlatego, że mają więcej lub mniej. Niech człowiek, nie będzie człowiekowi wilkiem. 

wtorek, 2 grudnia 2014

Wędzarnia balkonowa


Ostatnio odkryłam na stronie Biowinu super sprawę, wędzarkę którą można używać nawet mieszkając w blokach i nie posiadając działki. wystarczy balkon i możemy cieszyć się wspaniałymi wędzonymi wyrobami. Wędzarka jest idealna do wędzenia ryb, kurczaków, piersi z indyka, boczku, kiełbas. Jak dla mnie fajny wynalazek dla osób nie mających możliwości używania większych tradycyjnych wedzarni.

Tutaj możecie ją dokładniej obejrzeć Biowin

Nie sprawdzałam czy jest gdzieś indziej dostępna, więc nie mam pojęcia czy są wersje w niższej cenie, ale chciałam Wam pokazać sposób na wędzenie mieszkając w blokach. Każdy może się cieszyć domowymi wędlinami.  Nie dymi jak grill, więc nie będzie przeszkadzać sąsiadom, a jak podzielimy się jeszcze kawałkiem domowej wędliny to na pewno nikt nie będzie miał pretensji. Obecnie jest super czas na takie produkowanie. Na balkonie są idealne warunki dla peklowania mięsa oraz wędzenia, sąsiedzi mniej otwierają okna ;)






Nie mam interesu finansowego w reklamowaniu firmy Biowin, jestem tylko i wyłącznie sympatykiem domowych wyrobów i korzystam jako klient z bogatej ich oferty. 









poniedziałek, 1 grudnia 2014

Dlaczego trudno nam pozbyć się wzmacniaczy smaku z diety?


Od kilku lat nie używam przypraw ze wzmacniaczem smaku, staram się nie jeść produktów nimi przyprawionych, ale nie będę mówić, że to było proste i nastąpiło z dnia na dzień. Od wielu, wielu lat jadaliśmy produkty mocno doprawione wspaniałym wynalazkiem dzięki któremu nawet tektura będzie nam smakować czyli słynne wzmacniacze smaku a ich czele glutaminian sodu. Na pewno wszyscy wiecie, że jest szeroko stosowany w zupach instant, sosach, przyprawach, konserwach, wędlinach, gotowych daniach, keczupach, w przekąskach: chipsy, orzeszki, paluszki itd. Na opakowaniach możemy go znaleźć pod symbolem E - 621. Z racji powszechnego stosowania pochłaniamy go codziennie całkiem nie małe ilości. Niestety jest on szkodliwy dla naszego zdrowia, nadmiar może wywołać syndrom chińskiej restauracji - bóle głowy i zawroty głowy, palpitacje serca, nudności. Doświadczenia na szczurach wykazały, że E-621 może prowadzić do otyłości,  obojętnie jak kaloryczne będą nasze dania i tak będziemy przybierać na wadze, gdy w naszej diecie będzie jego nadmiar. Obecnie w przemyśle spożywczym E - 621 to główny składnik. U mnie ten cudowny składnik wywołał reakcje alergiczne - duszności, kaszel, wodnisty katar. 
Zatem rodzinnie podjęliśmy decyzję, że podziękujemy daniom, przyprawom z tym składnikiem. Pierwsze zupy, sosy bez przyprawy uniwersalnej smakowały nam jak woda, mięso pieczone w domu było bez smaku. Ogólnie wszystko nam nie smakowało, Pierwsza próba nam się nie powiodła. Rozpoczęłam więc odwyk pomału, zmniejszając ilość w daniach. Po 2 tygodniach zaczął powracać nam smak, po 2 miesiącach mogliśmy zmniejszyć ilość soli w potrawach, poprawiało nam się powonienie. Generalnie kubki smakowe zupełnie inaczej zaczęły funkcjonować. Minusem wykluczenia z naszej diety E-621 jest fakt, że dużo silniej reaguję na dania przyprawione tym wynalazkiem. Jedząc po za domem powinnam mieć w torebce leki antyhistaminowe i inhalator. Nie często jem dania po za domem, ale jednak, choć by gdzieś w gościnie, przecież nie mogę oczekiwać od gospodarzy, że przygotują dania specjalnie dla mnie i tak starają się omijać jabłka, za co jestem im wdzięczna. W sytuacji gdy stosujemy dietę nie potrzebujemy żadnych leków na nasze alergie. Dzięki temu nie niszczymy naszych organizmów i nie narażamy się na skutki uboczne. Obecnie ja mam alergię na jabłka i wszystkie owoce pestkowe, E - 621, lekko orzechy oraz wziewna na kurz, i większość roślin pylących wiosną i latem. Mąż czekolada, orzechy, mleko w nadmiarze. Starszy syn ma wrodzoną nietolerancje laktozy, alergię na grzyby i pleśnie, młodszy syn alergię na pszenicę, orzechy i marchew oraz wziewną brzoza, trawy i zboża, córka na sztuczne barwniki i czekoladę. Tai z nas suuper zespół alergiczny. Dopasowanie dla nas diety jest nie lada wyzwaniem, ale radzimy sobie. :) 
Wiele osób jest nieświadomych w jak wielu produktach jest E 621, często na pytanie czy używają z nim przypraw odpowiadają, ależ skąd ja nie używam przypraw typu vegeta, tylko rosołków w kostce.