poniedziałek, 31 marca 2014

Szaleję w ogrodzie i takie tam....


Troszkę mam mniej czasu ostatnio na pisanie. Po pierwsze przygotowujemy się z córką do Pierwszej Komunii. Po drugie młodszy syn przygotowuje się do zawodów łuczniczych oraz do popisu i ćwiczy utwór na ten występ (co wiąże się z częstszymi zajęciami , treningami). Po trzecie przyszła wiosna i trzeba wykonać sporo prac w ogrodzie - truskawki zarosły, trzeba posiać warzywa, wygrabić trawę, wypielić zagonek z różami itp. Dodatkowo tak jak pisałam podjęłam naukę języka angielskiego, co za tym idzie trzeba trochę się w domku pouczyć. Tak jakoś mi czas ucieka przez palce, doba ma za mało godzin :) Postaram się więcej pisać, muszę się po prostu lepiej zorganizować. 

czwartek, 27 marca 2014

Pasta do kanapek z soczewicy czerwonej


Myślę, że wiele propozycji kuchni wegetariańskiej warto rozważyć w sytuacji gdy mamy ograniczone zasoby finansowe. Wcześniej myślałam, że to dość kosztowna dieta, ale myliłam się. Dziś zrobiłam pastę z czerwonej soczewicy, jest to wartościowe danie, bo soczewica jest skarbnica np. witamin z grupy B, jakże bardzo potrzebnej nam w obecnym trybie życia. Witamina B koi nerwy, wspomaga metabolizm, wspomaga koncentrację. Znajdziemy ją głównie w warzywach strączkowych. Polecam zjadanie ich jak najwięcej, dodatkowo zawierają dużo błonnika. Pamiętajmy, by w chwili gdy zwiększamy ilość błonnika w naszej diecie zwiększyć ilość spożywanych płynów. Wiele osób skarży się na zaparcia i wzdęcia, po wprowadzeniu do diety np. pieczywa razowego. A przyczyna bywa banalna - za mało płynów i wszystko nam się zatyka zwyczajnie w jelitach. Ale do rzeczy, miał być przepis na pastę:) 


Potrzebujemy:
  • szklankę suchej soczewicy 
  • 1 cebulę
  • 1 ząbek czosnku
  • 1/3 łyżeczki chili
  • 1/3 łyżeczki kminu rzymskiego
  • sól, pieprz do smaku
  • łyżeczka oliwy/oleju
Gotujemy soczewicę w szklance osolonej wody przez około 15 minut (oczywiście gotujemy w garnku, a nie w szklance :)). Cebulę obieramy i kroimy w kostkę, czosnek obieramy i siekamy, ugotowaną ostudzoną soczewicę miksujemy z cebula, czosnkiem, oliwą i przyprawami. Ja używam ręcznego blendera do miksowania. Odstawiamy pastę do lodówki na około 30 minut i gotowe. Pastą możemy smarować chleb, grzanki lub użyć jako dip. Koszt takiej pasty to około 3,5 zł.  Smacznego i na zdrowie!!

środa, 26 marca 2014

Kotlety z fasoli i płatków owsianych


Wiele dań bezmięsnych powstaje w mojej kuchni tak od  ręki, wymyślam na bieżąco. Wczoraj zrobiłam kotlety z białej fasoli. Potraktowałam fasolę jako produkt bazowy jak mięso mielone i dalej postępowałam jak przy zwykłych kotletach, no nie całkiem zwykłych, bo były bez bułki i nie panierowane bułką. 


Użyłam:
  • 400 g suchej, drobnej fasoli
  • 4 łyżek płatków owsianych błyskawicznych
  • 1 jajko (spokojnie można dodać łyżkę siemienia lnianego mielonego zamiast jajka)
  • 1 cebulę
  • pieprz, sól. liść laurowy
  • otręby owsiane do panierowania
  • olej do smażenia
Namoczyłam dzień wcześniej fasolę na noc, następnie ugotowałam ją z liściem laurowym (lubię jego posmak), odcedziłam fasolę i odstawiłam do wystudzenia (wodę zostawiłam na wszelki wypadek gdy by masa była za sucha można jej dodać). Cebulę pokroiłam w drobną kostkę i lekko zeszkliłam na oleju. Fasolę zmieliłam blenderem (oczywiście bez liścia) i dodałam do niej cebulę, jajko/siemię, płatki owsiane, wymieszałam i doprawiłam do smaku. Na patelni rozgrzałam olej i smażyłam na złoty kolor kotlety panierowane w otrębach owsianych. Do tego zrobiłam sos pomidorowy na ostro i surówkę z białej kapusty z rodzynkami i majonezem. Polecam gorąco takie danie. Tanie i smaczne. 

wtorek, 25 marca 2014

Dieta wegetariańska nie jest droga!


Właśnie rozpoczęłam 4 tydzień na diecie bezmięsnej, a w niedzielę wstępnie podsumowałam wydatki na żywność w tym miesiącu. Okazuje się, że na razie wydaliśmy 600 zł, a mam jeszcze spore zapasy - mąki, mięsa (dla reszty rodziny), fasoli, soczewicy, ziemniaków około 10 kg, zamrożony ser żółty około 1 kg (kupuję w hurtowni i mrożę), masła dwie duże po 300 g paczki, olej 1,5 litra itd. Więc zakupów jako takich nie zrobię już wiele. Jem dużo warzyw, fasoli, soczewicy, do tego nabiał i jajka. Nie straciłam na wadze, mam dużo energii, dobrze sypiam. Mój stan zdrowia się poprawił, może dzięki zwiększeniu ilości błonnika, może jednak mięso w jakiś sposób zanieczyszcza nasz organizm. Nie mam pojęcia o co dokładnie spowodowało zmianę. Zmieniło mi się powonienie, mięso surowe zaczęło mi zwyczajnie śmierdzieć, kurczak po upieczeniu również, aż pytałam rodziny, czy on faktycznie coś nie za aromatyczny wyszedł, ale stwierdzili, że super pachnie i smakuje. Nie mam pojęcia czy wpływ ma moje nie jedzenie mięsa na taki stan rzeczy, czy zwyczajnie wyłączyłam sobie chęć na mięso i przeszło to podświadomie w odrzucenie. 

Ale wracając do głównego tematu, dieta bezmięsna nie jest droższa,  nie jem soi i nie piję mleka sojowego, bo mam alergię na soję, nie kupuję tofu, ani innych produktów gotowych dla wegetarian. Sama przyrządzam wszystko w domu. Rodzina też korzysta na mojej diecie, bo np. do zupy wkładam więcej warzyw niż wcześniej, więcej warzyw pojawia się jako dodatek do posiłku, więc korzyści są dla wszystkich. W sobotę na pizzę zamiast wędliny/mięsa położyłam pieczarki, cena też jest korzystniejsza, 1/2 kg pieczarek to całkiem sporo a koszt 4-5 zł, paczka mrożonych brokułów to koszt około 3 zł (kupuję w Lidlu). Zawsze zastanawiałam się, czy dieta wegetariańska jest droga, wydawało mi się, że owszem musi być nawet bardzo kosztowana, ale okazuje się, że byłam w dużym błędzie. No cóż mylić się jest rzeczą ludzką. Polecam każdemu, by spróbował choć miesiąc nie jeść mięsa, tydzień dwa według mnie to za mało by dostrzec zmianę, ciekawe czy ja dostrzegę jeszcze jakieś po 40 dniach bez mięsa, a może będzie tych dni więcej :) 

poniedziałek, 24 marca 2014

Karta Dużej Rodziny......



Około 2 tygodni temu wydano nam Kartę Dużej Rodziny. Sprawa wprowadzenia jej w naszym regionie została  mocno medialnie reklamowana, przedstawiciele gminy puchli z dumy i swojej przedsiębiorczości w czasie jej rozdawania. Były dwie stacje telewizyjne, wywiady, gratulacje i można by powiedzieć na tym koniec. Wyszłam z kartą z urzędu i pomyślałam - przyda się, jednak odrobina zniżki tu i tam da oszczędności. W piątek postanowiłam użyć karty i poszłam z godnie z katalogiem zniżek zapłacić o 30% mniej za zajęcia w MDK-u. Przy wypisywaniu potwierdzenia wpłaty, oświadczam pani, że chce skorzystać z karty dużej rodziny i tu szok. Pani nic nie wie o zasadach korzystania z niej, nie przyjmuje do wiadomości, że ja chcę z niej skorzystać, zadaje pytanie - czy już jej używałam, mówię zgodnie z prawdą - że jeszcze nie miałam okazji, na co pani bardzo zadowolona oświadcza - to niech pani skorzysta i opowie jak było. Bardzo głupio się poczułam, zupełnie jak bym chciała ją oszukać, wyłudzić pieniądze. Miałam w planach użyć jej u optyka (w katalogu usług podali, że mogę dostać 20% upustu), ale teraz to na co mam chęć to włożyć ją do szuflady i tyle. Czuję się oszukana, rozczarowana, odrobinę poniżona. I to tyle o wspaniałej karcie dużej rodziny. najbardziej zależało mi na obniżeniu kosztów zajęć dla dzieci, bo z nich korzystam regularnie. Może to się zmieni, ale kiedy skoro kartę mam wydaną na rok, a roku szkolnego zostało jeszcze 3 miesiące, jak długo będą się uczyć, przystosowywać do wprowadzenia jej w życie. Nie przygotowano instytucji, wydano kartę, zrobiono z niej medialny show i koniec.......... Mam nadzieję, że w innych miastach te karty działają lepiej. 

niedziela, 23 marca 2014

Oszczędności na usługach


Obecnie robimy w domu kilka małych remontów i tu również odzywa się moje oszczędzanie. Mąż układa w kuchni sam glazurę którą zakupiliśmy w promocji około 6 miesięcy temu (za 100 zł), glazury nie mamy od początku w kuchni, czyli od ponad 6 lat, więc nadszedł czas na zmianę tego stanu. Malujemy sami, a kupując farbę też staramy się wybrać dobra jakość za rozsądną cenę. W domu robi się ładnie i czysto. Malowaliśmy też ponad 6 lat temu, dzieci były małe (3, 5 i 10 lat), więc ściany były naprawdę już brudne. Każdy lubi zmiany. 
Teraz przygotowuję się finansowo i mentalnie do wymiany okularów. Mam nadzieję, że jakoś się uda mi w końcu wymienić okulary. 
Zmykam do mojego domowego fryzjera (męża) farbować włosy, jutro zrobię sobie hennę na brwiach i mogę powitać wiosnę :)

piątek, 21 marca 2014

Porządki wiosenne w szafie


Przyszła wiosna, czas przejrzeć nasze szafy. Ja co roku przeglądam swoją, męża i dzieci szafę. Ubrania dzieci oddaję dalej, swoje przekazuję do ośrodka opieki dla potrzebujących. 
Co wylatuje z mojej szafy? Z mojej i męża szafy "wylatują" ubrania których nie nosiliśmy minimum 2 lata lub nie chcemy ich założyć (nie trafiony prezent)Nie ma sensu obkładać się zbędnymi ubraniami lub tworzyć złudzenie pełnej szafy. To nie ma zupełnie sensu, trudniej się odszukuje ubrania na daną okazję, ciągle mamy poczucie posiadania dużej ilości ubrań. Ja osobiście wolę mieć w szafie 3 zestawy, ale takie które chwytam, zakładam i z głowy, a nie takie które zakładam, przyglądam się, nie pasują, źle się czuję, coś się ciągnie, za duże/za małe. Polecam wraz z wiosną zrobić przegląd swoich szaf. Ja po takich porządkach robię sobie listę rzeczy których ewentualnie potrzebuję i systematycznie szukam ich na promocjach, wyprzedażach lub w sklepach z używaną odzieżą. Jedyną rzeczą jaką zostawiam na "kiedyś tam" to buty, jeśli są w bardzo dobrym stanie, to pakuję w pudełka i zostawiam. Moda często zatacza koło, pamiętam jak "dodzierałam" buty ślubne mamy, koleżanki mi zazdrościły ich, były super, a jakość marzenie. Więc buty które są naprawdę w idealnym stanie odkładam (niestety moje ślubne buty nie były w stanie by je zostawić). Jeśli po przeglądzie w szafie zostanie nam bardzo, bardzo mało rzeczy to nie rozpacz, tylko fakt potwierdzający, stan naszego posiadania, więc musimy się postarać nad jego zmianą, ale oczywiście w miarę naszych zasobów finansowych. 
Ja dziś chce wyskoczyć na mały spacer po sklepach z używaną odzieżą, może mi się trafi jakaś spódniczka, bluzeczka, a najbardziej był chciała krótki płaszczyk znaleźć, głównie po to wyruszam, ostatnio były, ale niestety nie w mojej rozmiarówce, troszkę za duże niestety się trafiły. Zatem dziś idę na "łów" :) 

P.S udało mi się kupić wiosenną kurteczkę za całe 12 zł 

czwartek, 20 marca 2014

Bezmięsny jadłospis obiadowy na tydzień


Moje bezmięsne menu na tydzień (oraz mięsna dla reszty rodziny). 


Poniedziałek
Zupa pomidorowa
Makaron z pesto brokułowym
(obiad dla całej rodziny)

Wtorek
Zupa pomidorowa
Kotlety z kaszy gryczanej i pieczarek, ziemniaki, surówka z kapusty czerwonej
(udka z kurczaka pieczone)

Środa
Zupa brokułowa
Kluski leniwe
(obiad dla całej rodziny)

Czwartek
Zupa brokułowa
Zapiekanka z ziemniaków, sera żółtego, pieczarek, cebuli i jaj i jogurtu
(zapiekanka w wersji z wędliną)

Piątek
Barszcz czerwony z ziemniakami
Tortilla z soczewicą, surówka z białe kapusty
(ryba, ziemniaki, surówka z białej kapusty)

Sobota
Barszcz czerwony z ziemniakami
Pizza z brokułami i pieczarkami
(pizza z wędliną)

Niedziela
Zupa ogórkowa z ziemniakami i dzikim ryżem
Kotlety z fasoli, ziemniaki, buraczki zasmażane
(kotlety mielone)

Staram się łączyć jak najwięcej dań, jak na razie nie widzę obciążenia w budżecie. Dania bez mięsne są dość tanie. Nie jadam soi, jestem na nią uczulona, nie zrezygnowałam z nabiału i jajek więc białko spokojnie mogę czerpać z jaj, a wapń z nabiału. Mam nadzieję, że w miarę rozsądnie planuję swoją dietę. Na śniadania zjadam - omlet, owsiankę, musli, biały ser z pieczywem, pasty z soczewicy/fasoli. Po między posiłkami podgryzam pestki słonecznika, czasem dyni, ale jest droższa od słonecznika. 

środa, 19 marca 2014

Kotlety bezmięsne z kaszy, płatków i pieczarek


Kolejny dzień na diecie bezmięsnej za mną. wczoraj moje kotleciki podjadał mi mąż z talerza i stwierdził, że są naprawdę smaczne. W pierwszej fazie kotlety miały być z kaszy gryczanej i pieczarek, ale okazało się, że kaszy gryczanej mam tylko pół szklanki, hmmm co tu zrobić, szybki przegląd półek i wpadły mi w ręce płatki jęczmienne, zatem do dzieła. 


Użyłam:
  • 1/2 szklanki kaszy gryczanej
  • 1/2 szklanki płatków jęczmiennych
  • 6 pieczarek
  • 1 cebula
  • 1 jajko (można zamienić na 1 łyżkę mielonego siemienia lnianego)
  • sól, pieprz
  • tłuszcz do smażenia
  • bułka tarta do obtaczania + 2 łyżki do zagęszczenia kotletów
Ugotowałam kaszę gryczaną i płatki razem - zagotowałam 2 szklanki wody, dodałam do niej 1/2 łyżeczki soli i 1 łyżkę oliwy, jak woda wrzała wsypałam płatki i kaszę, gotowałam około 15 minut, następnie wyłączyłam gaz i zostawiłam pod przykryciem na kolejne 20 minut. Do ugotowanej kaszy z płatkami dodałam cebulę, jajko, przyprawy i 3 pieczarki, zmieliłam całość blenderem, a następnie 3 pieczarki starłam do masy na warzywnej tartce, dołożyłam bułkę tartą i wszystko razem wymieszałam (można dodać jakąś zieleninę - koperek, pietruszkę lub szczypiorek). Formowałam kotleciki i obtaczałam w bułce tartej, smażyłam na rozgrzanym oleju, mocno rumieniąc po obydwu stronach. Wyszły smaczne kotlety które zjadłam z ziemniakami posypanymi mocno koperkiem (mam jeszcze własny z ogródka, zamrożony) i z surówką z czerwonej kapusty. Super obiadek był. 

wtorek, 18 marca 2014

Nowe umiejętności....gratis


Jeśli chcemy nauczyć się czegoś nowego to wcale nie musimy wydać na to fortuny, ba nawet nie musimy wydać nic. Warto przeglądać strony miejscowości w których mieszkacie, można tam znaleźć oferty bezpłatnych kursów. Czasem są też oferty warsztatów odpłatnych, ale odpłatność bywa symboliczna. Najpierw musimy ustalić co nas interesuje, a następnie przeszukiwać strony z konkretnie ukierunkowanymi oczekiwaniami. 

Mnie jakoś upłynęła droga edukacyjna bez nauki języka angielskiego, uczyłam się rosyjskiego, niemieckiego i francuskiego, ale angielskiego nigdy. Uznałam, że to już wstyd w obecnych czasach być tak opóźnionym, więc podjęłam poszukiwania odpowiedniego kursu. Szukałam w szkołach językowych, ale niestety koszt mnie przerażał. Wystarczy, że opłacam zajęcia językowe dzieciom. Rozglądałam się po proponowanych kursach z projektów unijnych, owszem były, ale w odległości takiej, że koszt dojazdów się nie kalkulował. Rozważałam ofertę kursów online, ale jakoś nie przemawiały do mnie, aż w końcu trafiłam na kurs 3 miesięczny dla początkujących organizowany przez moją gminę, pewnie też jest to kurs z jakiegoś projektu unijnego. Wypytałam ludzi co sądzą o tym kursie (nie jest to pierwszy w naszej gminie) i uznali, że nie ma co się czepiać, uczą mówić, porozumieć się np. w czasie wyjazdów zagranicznych, no bo co można zrobić w 3 miesiące. Myślę sobie, w porządku, pójdę, zobaczę, ocenię sama. Poszłam wczoraj na pierwsze zajęcia, kurs jest bezpłatny, materiały edukacyjne dostałam do ręki, jedyne co mam robić to przychodzić i się uczyć. Zajęcia trwają dwie godziny lekcyjne, dwa razy w tygodniu, przez 3 miesiące. Każą wszystkim mówić, mówić, mówić, pisanie nie obowiązkowe, mówienie tak. Ano zobaczymy jak to będzie. W tym samym czasie prowadzony jest kurs komputerowy i te kursy cieszą się powodzeniem, dla wielu osób to jedyna szansa na wejście w cyber świat, poradzenie sobie z przelewami bankowymi w sieci, rozmową z dziećmi, wnukami mieszkającymi daleko. 
Ja staram się szukać różnych ofert w necie, jakiś czas temu dzieci były na warsztatach kulinarnych (również bezpłatnych), warsztaty trwały 2 godziny, dzieci miały szansę nauki, zabawy z szefem kuchni dużej restauracji. Tydzień temu uczestniczyły w zajęciach z angielskojęzycznymi studentami, opłata była naprawdę niewielka bo za godzinę zajęć wychodziło 2 zł. Grupa dzieci niewielka, mniej niż 10 osób. Miały okazję obcować z językiem angielskim, kulturą dla nich mocno egzotyczną. 

Najważniejsze to chcieć, a chcieć to móc ;) Życzę powodzenia w poszukiwaniach!

poniedziałek, 17 marca 2014

Tak jak wszyscy, tak jak ogół........


Nie jem mięsa od prawie dwóch tygodni, zupełnie na razie nie odczuwam potrzeby go zjedzenia. Owszem rodzinie przygotowuję dania mięsne, choć staram się łączyć jak najwięcej obiadów by nie obciążać budżetu domowego. Można by powiedzieć, że nie mam większych problemów z dieta bezmięsną, ale niestety tak nie jest. Coś jest takiego w narodzie polskim, że niemięsożerny jest odmieńcem. Należy go namawiać i nawracać, wyjaśniać, że to złe nie jeść mięsa. To trochę jak z namawianiem do picia alkoholu - no co nie napijesz się, wypij jednego, od jednego nikt nie umarł. Ja na dziś nie wiem, czy chcę zostać wegetarianką na zawsze, wiem na pewno, że chcę mocno ograniczyć u siebie spożycie mięsa.  Rodziny nie zmuszam, nie namawiam, choć widzę, że chętnie podjadają moje dania, więc zostawiam to ich wyborom. Ale postanowiłam sobie coś na obecny czas i chce dotrzymać swojego postanowienia, choć by z tego powodu, by poćwiczyć silną wolę, samokontrolę itd. Ale nie otoczenie musi "zaatakować" moje postanowienie i namawiać do jedzenia mięsa. A ja tłumaczę, że nie będę jeść mięsa przez czas adwentu, mam ku temu kilka powodów i proszę o uszanowanie mojej decyzji.
Co takiego jest w naszym narodzie, że tak silnie namawiamy innych do nagięcia się, do dostosowania do ogółu. Wszyscy piją alkohol - ty też pij, wszyscy jedzą mięso - ty też jedz.  
Przyznam, że nie przyszło mi do głowy, by moje nie jedzenie mięsa było problemem dla innych. Ale co mi tam, nie jem mięsa i postaram się dotrzymać postanowienia, chce w tym wytrwać. Choć bym miała chęć na mięso, chcę udowodnić sobie, że mogę, chcę zobaczyć jak zareaguje mój organizm na bezmięsną dietę. Jak na razie idzie mi dobrze, nie mam chęci na mięso, czuję się ok, więc trwam dalej w postanowieniu. 


sobota, 15 marca 2014

Zupa z zielonego groszku


Zrobiłam zupę z mrożonego zielonego groszku, rodzinie smakowała, więc podaję przepis. 


Potrzebujemy:
  • paczkę mrożonego groszku (około 450 g)
  • 4 ziemniaki
  • włoszczyznę (ja włożyłam dwie garście mrożonej włoszczyzny)
  • 2 cebule
  • łyżka masła/oliwy
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej 
  • pieprz, sól do smaku
  • opcjonalnie starty ser żółty (tak po łyżce na osobę) 
Cebulę siekamy w kostkę, podsmażamy na tłuszczu, wrzucamy posiekany drobno czosnek, a na to startą na tartce włoszczyznę i groszek, całość zalewamy gorącą woda i dorzucamy ziemniaki obrane i pokrojone w kostkę, lekko solimy i gotujemy pod przykryciem, aż wszystko będzie miękkie. Następnie przyprawiamy gałką, solą i pieprzem. Całość miksujemy, na talerzy posypujemy startym serem. Zupę przygotowuje się około 35 minut. Można ją podać z groszkiem ptysiowym lub grzankami. Smacznego. 

środa, 12 marca 2014

Szybkie danie obiadowe z fasolą i ryżem


Kolejny dzień bez mięsa za mną. Jak na razie jest super. Nie ciągnie mnie do mięsa, zapach wędlin nie powoduje ślinotoku, więc jest dobrze :) Mąż bacznie obserwuje moje poczynania, ciągle pyta co jem, martwi się bym sobie nie zaszkodziła. 

A oto mój wczorajszy obiad:

Zupa marchewkowa 
Ryż z fasolą i pieczarkami (reszta rodziny też jadła bezmięsny obiad - ryż z jabłkami zapiekany, ja mam alergię na jabłka)

Przepis na moje danie (proporcje dla jednej osoby):
  • pół puszki czerwonej fasoli
  • 1 mała cebula
  • 5 pieczarek
  • ugotowany ryż (ilość zależna od potrzeb)
  • sos sojowy (ilość według gustu)
  • pieprz
  • tłuszcz do smażenia
Pieczarki i cebulę drobno kroimy i przesmażamy na oliwie/oleju, pod koniec dorzucamy wypłukaną fasolę i ryż, całość przyprawiamy pieprzem i sosem sojowym i już, gotowe. :) Naprawdę smaczne danie, bezmięsne i bezglutenowe, szybkie do wykonania. Smacznego!!


wtorek, 11 marca 2014

Tania i zdrowa propozycja śniadaniowa


Kolejny dzień na diecie bezmięsnej, kolejne dania. Trochę czuję się nie fajnie od wczoraj, niestety dopadła mnie już moja wiosenna alergia. Chyba czas na wizytę u alergologa, wiosna to u mnie piękny i jednocześnie przekichany (dosłownie) czas. 
Ale do rzeczy, wymyślam sobie śniadanka bez mięsa, staram się by były wartościowe, mogła bym zjeść chleb z dżemem i też było by tanio i bez mięsa, ale nie o to przecież chodzi. 

Użyłam: 
  • 2 łyżki płatków kukurydzianych (niesłodzone)
  • 2 łyżki płatków owsianych (zalewamy na noc wrzątkiem)
  • 2 łyki otrębów pszennych
  • 1 łyżka sezamu
  • 1/2 łyżeczki miodu
  • 3/4 szklanki i tu można dowolnie - mleko, jogurt, mleko roślinne
  • opcjonalnie owoce suszone, pestki słonecznika, dyni, siemienia lnianego
Wszystkie składniki suche mieszam w miseczce, zalewam mlekiem/jogurtem i dokładam miód. Śniadanko bogate w błonnik, sycące, zdrowe i niedrogie. Obecnie u mnie hit śniadaniowy numer 1. :) Dziś nakarmiłam nim męża rano, powiedział, że w pierwszej chwili dziwny smak, ale potem smakuje dobrze, syci i daje energię. Czyli ma to co śniadanie mieć powinno. 

poniedziałek, 10 marca 2014

Pesto brokułowe do makaronu



Wczoraj zrobiłam do spaghetti trochę oszukane pesto. :) Zrobiłam je z brokułów, było naprawdę smaczne, najadłam się, a moi mięsożercy nie marudzili uznali, że jest ok. Danie nie jest drogie, smaczne, zdrowe i szybkie. 


Potrzebujemy:
  • paczkę mrożonych brokułów
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 łyżki oleju/oliwy (jasne, że lepsza jest oliwa, ale jak się nie ma co się lubi....to używamy oleju)
  • pół szklanki słonecznika łuskanego (może być dynia, ale jest droższa od słonecznika)
Obgotować lekko brokuły w osolonej wodzie. Odcedzamy, wrzucamy obrany czosnek i resztę składników, wszystko mielimy blenderem i gotowe. Gotujemy do tego dowolny makaron (ja użyłam pełnoziarnistego spaghetti z Lidla), odcedzamy makaron  i mieszamy najlepiej jeszcze w garnku sos z makaronem (ja odcedzam jak ziemniaki, makaron, następnie wrzucam do garnka sos i mieszam potrząsając garnkiem wszystko razem). Nakładamy na talerze i posypujemy tartym, żółtym serem. Gotowe. Tanie, smaczne, szybkie i zdrowe. Czyli wszystko co danie mieć powinno :) 

niedziela, 9 marca 2014

Pizza z brokułami


Mija mój pierwszy tydzień na diecie wegetariańskiej. Jak na razie nie ciągnie mnie do mięsa. zachcianki jakie mnie nachodzą to np. pieczarki faszerowane, paszteciki z kapustą i grzybami, pure z fasoli, czyli nic co zawiera mięso. Wczoraj rodzinie robiłam pizzę, jedli z wędliną jak zazwyczaj. Dla siebie przygotowałam z mrożonymi brokułami, była naprawdę smaczna, brokuły były przyjemnie chrupiące, nie rozgotowały się. 


Posmarowałam pizze sosem pomidorowym przygotowanym z koncentratu pomidorowego rozrobionego z wodą, oregano i chili. Następnie ułożyłam konserwową paprykę posiekaną na paseczki i mrożone różyczki brokuła, posypałam wszystko serem i piekłam dalej jak każdą inną pizze domową
Zjadłam smaczną, wegetariańską pizzę. :) w sumie pizza z brokułami wyszła tańsza niż z wędliną, paczka brokuł wystarczyła by na posypanie wszystkich placków, a kosztowała 2,49 zł. Czyli bez mięsa było by taniej. 

piątek, 7 marca 2014

Czy można być wegetarianinem mając małe zasoby finansowe?


Wczoraj naszło mnie właśnie takie pytanie - czy da się być wegetarianinem nie mając za wiele pieniędzy? Analizując dokładniej dietę musze zadbać o pełnowartościowe produkty. T nie jest tylko rezygnacja z jedzenia mięsa, ale porządnie zbilansowana dieta. W internecie znalazłam kilka propozycji jadłospisów. 


Oto jeden z nich (nie ja go ułożyłam, zaczerpnęłam z gotowych zamieszczonych w internecie), wstawiam go jako przykład dobrze zbilansowanej diety wegetariańskiej.  

Poniedziałek

Śniadanie: Świeże owoce lub  gucamole, wafel ryżowy, rzodkiewki
Obiad: Krem z brokułów + Ryż+leczo z czerwoną fasolką+surówka marchwiowo-jabłkowa lub  risotto z ryżu brązowego na zielono z natką pietruszki i oregano, młody groszek cukrowy
Kolacja: Warzywa na parze (marchew, brokuł, kalafior, cukinia, fasolka szparagowa, szpinak, pieczarki)
Słodka przekąska na koniec dnia: Gofry razowe na słodko/słono

Wtorek

Śniadanie: Musli / Owsianka z suszonymi owocami/pestkami/orzechami i bananem lub  pasztet sojowy, ogórek małosolny, razowe pieczywo
Obiad: Zupa pomidorowa z brązowym ryżem lub razowym makaronem + kotlety z ciecierzycy + surówka z kapusty pekińskiej lub  bazyliowy czarniak z rusztu (w folii aluminiowej), ziemniaki z wody z koperkiem, surówka z kapusty kiszonej
Kolacja: Kukurydza gotowana + twarożek z migdałów i ogórka kwaszonego lub  sałatka z kostkami arbuza, sera owczego i oliwkami na chrupiącej sałacie lodowej skropiona sosem balsamicznym
Słodka przekąska na koniec dnia: Ciastka owsiane

Środa

Śniadanie: Koktajl bananowy z natka pietruszki lub szpinakiem (4-6 bananów, natka pietruszki lub szpinak) lub   jajecznica posypana szczypiorkiem, krążki pomidora, pumpernikiel
Obiad: Zupa fasolowa + Kasza gryczana z sosem grzybowym i duszonymi warzywami i buraczkami lub  papryki z kozim serem, pomidorkami cocktailowymi, tymiankiem i czosnkiem na makaronie razowym
Kolacja: Szaszłyki warzywne z kuskusem lub  grillowane plastry cukinii i bakłażana z fetą i miętą lub  sałaty z łososiem wędzonym i sosem mango udekorowane wiązkami porzeczek
Słodka przekąska na koniec dnia: Chałwa/gorzka czekolada/sezamki/orzechy/daktyle

Czwartek

Śniadanie: Chrupkie pieczywo lub wafle ryżowe z dżemem / masłem orzechowym / tahini lub  dip z marchewki i kardamonu z prowansalskimi bruschettami
Obiad: Zupa jarzynowa + Makaron z sosem pomidorowo-czosnkowym  lub  razowy naleśnik faszerowany duszonymi kurkami i boczniakami z cebulką i natką pietruszki, surówka z marchewki z olejem lnianym i kiełkami słonecznika
Kolacja: Burito/tortilla + fasola + tofu lub  rzeźwiająca sałatka z cząstkami grejpfruta, awokado i paluszkami krabowymi na radichio i sałacie dębowej
Słodka przekąska na koniec dnia: Batoniki musili / zbożowe / bakaliowe

Piątek

Śniadanie: Kaszka kukurydziana na słodko z owocami lub  jogurt naturalny z jagodami i mixem płatków (oddzielnie)
Obiad: Zupa dyniowa + zapiekanka z ziemniaków i kiszoną kapustą lub  razowy naleśnik faszerowany duszonymi kurkami i boczniakami z cebulką i natką pietruszki, surówka z marchewki z olejem lnianym i kiełkami słonecznika
Kolacja: Ryż z jabłkami i cynamonem i rodzynkami / daktylami lub  pulpet z mielonego łososia i dorsza z dresingiem ogórkowym (oddzielnie, włożony do opakowania z kolacją) na chrupiących sałatach i rucolli z cząstkami warzyw: pomidor, kolorowa papryka
Słodka przekąska na koniec dnia: Sałatka owocowa

Sobota

Śniadanie: Razowe pieczywo z warzywami + pasta z awokado / pasztet sojowy / parówki sojowe
Obiad: Krupnik + Pierogi z soczewicą + sałata w sosie vinegret
Kolacja: Kanapki z pastą z ciecierzycy i warzywami
Słodka przekąska na koniec dnia: Ciasto ( piernik marchewkowy / razowiec na bananach/ ciasto daktylowo-kokosowe)

Niedziela

Śniadanie: Naleśniki ze szpinakiem / dżemem
Obiad: Miso + papryka faszerowana
Kolacja: Makaron z szpinakiem + surówka (sałata z warzywami, zioła, awokado)
Słodka przekąska na koniec dnia: Lody z mrożonych bananów i malin/wiśni/truskawek

Czytając ten jadłospis doszłam do wniosku, że owszem można wybrać dania które nie są drogie, ale pożywne i wartościowe, choć pełna realizacja powyższego jadłospisu nie była by tak zupełnie tania, ale mięso też ma swoją i to nie zbyt niską cenę. 











czwartek, 6 marca 2014

Pieczone pierogi z pieczarkami i ryżem


Dziś rozpoczynam swój 3 dzień bezmięsny, wyjmuję swoje przepisy z okresu jak najstarszy syn był na diecie wegetariańskiej (zalecenie lekarza), ale on był na pełnej, takiej nie oszukiwanej jak moja. On nie jadł nic co pochodziło od zwierząt. 

Dziś na obiad będą pierogi z pieczarkami, lekko oszukiwane. Przyznam, że muszę bardzo dokładnie zanalizować moje menu, by było wartościowe, a jednocześnie niedrogie. Korzystam z wcześniejszych doświadczeń, gdy dieta syna była nadzorowana przez specjalistę, ale niestety są to często dania nie na moją kieszeń, więc je modyfikuję. Jutro robię fasolkę po bretońsku bez mięsa. :) 

Produkty na farsz:
  • 1 szklanka ugotowanego ryżu
  • 1 łyżka oleju/oliwy/masła
  • 8 pieczarek 
  • 1 cebula
  • 1 jajko
  • sól, pieprz 
Produkty na ciasto:
  • 150 g mąki
  • 100 g margaryny
  • 2 łyżki śmietany lub jogurtu naturalnego
  • szczypta soli
Przygotowanie nadzienia: pieczarki drobno siekamy lub ścieramy na jarzynowej tartce, obsmażamy razem z cebulą pokrojoną w kostkę, ryż mieszamy a patelni z pieczarkami i cebulą przyprawiamy do smaku, wyłączamy gaz i wbijamy jajko, dokładnie mieszamy całość. Farsz gotowy. 

Przygotowanie ciasta: posiekać margarynę z mąką i solą, dodać śmietanę/jogurt i wyrobić na jednolite ciasto. Zawinąć w folię i schłodzić ciasto w lodówce około 1/2 godziny. 

Rozwałkowujemy ciasto na grubość około 3 mm, wycinamy koła (jak na pierogi), napełniamy farszem i zalepiamy. Pieczemy przygotowane pierogi w piekarniku nagrzanym do 220 stopni przez 20 minut. Super smakują z sosem pomidorowym lub z czerwonym barszczykiem :) 



środa, 5 marca 2014

Danie z fasoli i pomidorów/koncetratu pomidorowego


Kolejny dzień bez mięsa. Podobno z naukowego punktu widzenia powinno mi być łatwo, bo mam grupę krwi która najlepiej funkcjonuje bez mięsa. Niektórzy wypowiadają się, że dieta wegetariańska jest najlepsza dla mojej grupy krwi. Z drugiej strony nie ma potwierdzenia w dogmatach naukowych co do słuszności tej teorii. Dopiero drugi dzień nie jem mięsa to za mało by jakkolwiek to ocenić z mojej strony. 

Dziś na obiad zrobiłam dla siebie wersję bezmięsną sosu pomidorowego, rodzina dostała z mięsem ja z fasolą. 

Użyłam do tego:
  • puszki pomidorów/ koncentrat pomidorowy 
  • czerwoną gotowaną fasolę około szklanki
  • 1 cebula 
  • przyprawy: kmin rzymski, curry, chili, cynamon, imbir i odrobina soli (z niej też chce zrezygnować, ale to działanie jest ze strony całej naszej piątki)
  • łyżka oleju
Przesmażyłam cebulę na oleju, dodałam pomidory, przyprawy i chwilkę poddusiłam całość, do tego dorzuciłam fasolę czerwoną wcześniej ugotowaną i podgotowałam całość około 10 minut. Zjadłam całość z ryżem gotowanym.
Myślę, że spokojnie można robić takie danie dla całej rodziny, pomidory z puszki zastąpić koncentratem rozmieszanym w wodzie, zamiast czerwonej fasoli z powodzeniem można użyć białej lub soczewicy. 

Rodzina dostała dokładnie takie same danie tyle, że zamiast fasoli mieli mięso z kurczaka. 


wtorek, 4 marca 2014

Wegetarianka?


Od dziś chcę spróbować być wegetarianką prze miesiąc. Rodzina nie wyraża zgody na dietę bez produktów zwierzęcych, więc gotować będę dalej normalnie, a dla siebie postaram się wymyślać inne dodatki np. kotlety z fasoli, kapusty, pastę z soczewicy. Chce się przekonać jak będę się czuła nie jedząc mięsa. Nie planuję zupełnie zrezygnować z produktów odzwierzęcych typu nabiał i jaja, może później, na razie ser biały, żółty, jogurty i mleko zostaje w mojej diecie na pewno. Ja od zawsze w sumie nie mam parcia na mięso, zazwyczaj wybieram dania bezmięsne, ale jestem otoczona trójką facetów, mięsożernych z czego dwóch nastoletnich, więc ciężko jest ich przestawić obecnie na roślinki :) Ano zobaczymy jak mi się uda moje bycie prawie wegetarianką. 

Dziś otrzymałam propozycję pierwszego menu, będę musiała je modyfikować, ale oryginalnie jest takie: 

Śniadanie 

Mleko roślinne, płatki jęczmienne, suszone owoce 

Obiad
Tortilla z czerwoną fasolą i do tego sos np. pomidorowy, sałatka warzywna 

Kolacja 
Tosty razowe z hummusem, sałatka warzywna

Jako przekąski owoce, warzywa, nasiona lub chlebek ryżowy z pastą sezamową. 

Jeśli chcecie spróbować to więcej informacji znajdziecie tutaj



poniedziałek, 3 marca 2014

Coś "nowego" na wiosnę


Jak każda kobieta lubię sobie kupić coś nowego. Zrobiłam zatem wypad na miasto i mały spacer po sklepach z odzieżą używaną. przejrzałam ubrania w czterech sklepach, podobało mi się kilka, ale niestety były nie w moim rozmiarze, wpadałam w nie, spódniczki mogłam zdjąć bez rozpinania. zaczęłam się zastanawiać co jest tego powodem, że większość ubrań to rozmiar 14..? No có, nie będę dobijać do tego rozmiaru :)  Ale w końcu znalazłam dla siebie bluzkę koszulową i spodniczkę jeans + nowe z metką rajtuzy dla córki na rozmiar 134 cm. za wszystko zapłaciłam 15 zł. Ubrania w bardzo dobrym stanie, wyprane z zapachów produkcyjnych. Wszystko odświeżyłam w domu i mam nowy zestaw ciuszków na wiosnę :) Polecam szukać coś dla siebie w takich sklepach. Można tam znaleźć rzeczy nietuzinkowe, niedrogie w bardzo dobrym stanie.

niedziela, 2 marca 2014

Surówka z kapusty pekińskiej


Podpatrzyłam u znajomych smaczną surówkę z kapusty pekińskie. Zrobili w wersji z zielonym ogórkiem, a ja bez i jest równie smaczna. 


  • kapusta pekińska (ilość dowolna, u nas zeszła mała główka na raz)
  • jogurt naturalny
  • 3 ząbki czosnku
  • pieprz i sól do smaku
Siekamy kapustę i wrzucamy do miski. Obieramy czosnek, przeciskamy przez praskę lub ścieramy i mieszamy go z jogurtem, doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Polewamy kapustę, mieszamy i już. Naprawdę pyszna surówka. Polecam.