poniedziałek, 26 stycznia 2026

Kakaowe ciast bezglutenowe z polewą (bez gotowej czekolady)

 


Dawno nie wstawiałam przepisów. Dlaczego? Bo mój blog od początku nie miał być blogiem głównie kulinarnym — i nigdy nie startowałam do tej formy. Przepisy są u mnie dodatkiem. Chcę dzięki nim pokazywać co jemy na co dzień i od święta, bez udawania kulinarnego ideału.

W grudniu pojawiło się kilka przepisów, ale tylko dlatego, że o to prosiliście. Tym razem chcę zaproponować Wam ciasto kakaowe z polewą czekoladową — taką, do której wykonania nie używam gotowej czekolady.

Dlaczego nie używam czekolady? Ano dlatego, że w większości z nich jest lecytyna sojowa, a z soją… delikatnie mówiąc, nie jest mi po drodze.

Nie robiłam tego ciasta w wersji z mąką pszenną, więc nie wiem, jak dokładnie by wyszło. Ale myślę, że zamieniając mąkę ryżową na pszenną nie powinno być problemu — zazwyczaj to właśnie ryżowa bywa większym wyzwaniem w ciastach niż pszenna, a nie odwrotnie.

 


Zdjęcie trochą słabe, ale robione szybko bo mogłabym nie zdążyć :) 

Składniki - (keksówka 25 cm lub tortownica 22 cm)

  • 4 jajka 
  • 120 g cukru pudru (można zmniejszyć do 100 g)120 ml oleju rzepakowego
  • 120 ml mleka roślinnego (ryżowe lub owsiane bezglutenowe)
  • 35 g kakao naturalnego
  • 160 g mąki ryżowej
  • 40 g skrobi ziemniaczanej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia bezglutenowego
  • szczypta soli
  • wanilia (opcjonalnie)

Kakao zalej gorącym mlekiem roślinnym, dokładnie wymieszaj i odstaw do lekkiego przestudzenia. Jajka ubij z cukrem na jasną, puszystą masę. Cienkim strumieniem dodaj olej, cały czas miksując. Wlej przestudzone kakao i krótko wymieszaj. Dodaj mąkę ryżową, skrobię, proszek do pieczenia, sól i wanilię. Delikatnie wymieszaj tylko do połączenia składników. Przelej masę do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Piecz w temperaturze 170°C (góra–dół) przez 45–50 minut, do suchego patyczka. Po upieczeniu studź ciasto w formie.

 Składniki – polewa czekoladowa

  •  2 łyżki kakao naturalnego
  • 2–3 łyżki cukru pudru
  • 3 łyżki mleka (krowie lub roślinne)
  • 40 g masła

W małym garnku umieść wszystkie składniki. Podgrzewaj na bardzo małym ogniu, cały czas mieszając, aż powstanie gładka masa. Nie doprowadzaj do wrzenia.

Zdejmij z ognia i lekko przestudź. Polej letnie ciasto i pozostaw do zastygnięcia.

Uwaga: jeśli polewa zbyt szybko gęstnieje, dodaj łyżkę ciepłego mleka lub wody i delikatnie wymieszaj.

To ciasto robimy u nas bez okazji — do kawy, do herbaty, czasem po prostu dlatego, że jest ochota na coś słodkiego. Jeśli je upieczecie, dajcie znać, jak wyszło i w jakiej wersji.

Dzielę się z Wami moim światem – od ogrodu, przez oszczędzanie i gotowanie, po szycie i urządzanie domu. Jeśli chcecie symbolicznie mnie wesprzeć, możecie postawić mi wirtualną kawę.  To dla mnie piękny znak, że to, co robię, ma dla Was wartość.


wtorek, 20 stycznia 2026

Blacha oberwała, kultura została.....

 

Czasem warto po prostu zwolnić.


Trochę ponad miesiąc temu spotkało mnie przykre zdarzenie.

Jechałam odebrać syna z warsztatu samochodowego (odstawił tam swój samochód). Narzuciłam kurtkę na domowe ubranie, wskoczyłam do auta i ruszyłam w drogę.

Niemal w samym centrum miasta, z drogi podporządkowanej — bez pierwszeństwa — nagle wyjechała mi centralnie w przód pewna kobieta.

Moje auto wyszło z tego stosunkowo „lekko”: tablica do wymiany, pęknięte kratki od grilla (góra–dół, nie znam się), otarty zderzak — i właściwie tyle.

Drugi samochód niestety ucierpiał znacznie bardziej: pęknięte nadkole, reflektor, drzwi kierowcy kleszczyły się i przy otwieraniu tarły, więc raczej nie nadawały się do normalnego użytkowania.

Z przyczyn formalnych musiałyśmy wezwać policję. Czekałyśmy w dość mało sprzyjających warunkach… trzy godziny.

Po przyjeździe policji:

– wystawiono mandat kierującej drugim samochodem,

– zabrano dowód rejestracyjny,

– mnie natomiast próbowano zabronić samodzielnego powrotu do domu z powodu braku kratki do  tablicy rejestracyjnej, a co za tym idzie, baku możliwości jej przytwierdzenia.

Stwierdziłam spokojnie, że mogę zaraz obok w sklepie kupić klej i ją przykleić albo wstawić tablicę za przednią szybę. Po krótkich negocjacjach zostałam „puszczona”.

 

Dziś natomiast otrzymałam decyzję od ubezpieczyciela.

I tu pojawia się moje zaskoczenie: nie byłam sprawcą zdarzenia, zgłosiłam naprawę bezgotówkową, nie zależało mi na żadnej wypłacie pieniędzy — chciałam po prostu, żeby samochód został naprawiony.

Tymczasem zaproponowana kwota była o 1000 zł niższa od wartości naprawy, którą sami wcześniej określili w piśmie.

Nie ukrywam, że tego akurat nie potrafię logicznie zrozumieć.

Ale cóż — może się nie znam.

W końcu jestem tylko kobietą…


Najważniejsze jednak w tym wszystkim jest coś innego:

nikomu nic się nie stało, nikt na nikogo nie krzyczał, a po wszystkim życzyłyśmy sobie spokojnych świąt i wszystkiego dobrego.

Można? Można. Bo nawet w trudnych chwilach warto zachować rozsądek, empatię i spokój. Nerwy i krzyki nie naprawią szkody ani nie cofną tego, co już się wydarzyło.


sobota, 17 stycznia 2026

Powrót do prostych zajęć - może nie chodzi o to, żeby robić więcej

 


Świat pędzi. A właściwie — gna. Często nie nadążam za tym pędem. Nie wiem, co jest teraz na topie, co modne, co się nosi, co się pije, co wypada. I wcale mi to nie przeszkadza. Mam swój świat. Swoje sprawy, pasje, zajęcia. I naprawdę dobrze mi w tym moim kawałku rzeczywistości. Wiodę proste życie. Co jakiś czas podróżuję i zwiedzam uwielbiam to. Lubię gotować i piec. Lubię robótki ręczne — druty, wycinanki, decoupage. Lubię czytać, szyć, pracować w ogrodzie. Lubię zajmować się domem, tak naprawdę to lubię. Lubię rysować, malować, śpiewać, tańczyć. Czasem piszę wiersze.

Nie potrzebuję drogich siłowni. Nie potrzebuję wieczorów spędzonych przed telewizorem (nie mam żadnych kanałów telewizyjnych). Nie potrzebuję spędzać czasu w modnych miejscach — pubach, restauracjach, klubach. Nie potrzebuję ciągłego bycia „na bieżąco”. Potrzebuję czasu dla siebie.

A Wy? Co lubicie robić? Macie swoje pasje, hobby, swój własny świat? Lubicie swoje życie? A może wciąż czegoś szukacie — czegoś, co wypełni czas nie tylko pracą, dziećmi i obowiązkami?

Chcę Wam pokazać, że można żyć ciekawie i twórczo, nie wydając milionów, nie wychodząc często z domu, nie uciekając w ekran tv, komputera czy telefonu.

Chodźcie za mną. Pokażę Wam, jak można dobrze się bawić, mając niewiele. Jak tworzyć, odpoczywać i być ze sobą — bez telewizora, komputera i telefonu. To ma być czas tylko dla Was. Bo są zajęcia, które nie wymagają dużych funduszy, a dają coś, czego dziś bardzo brakuje: spokój, rytm i poczucie sensu.




  1.  Robótki ręczne – druty, szydełko, wycinanki, decoupage. Koszt – niewielki (resztki włóczek/swetry z drugiej ręki sprute, stare koszulki bawełniane, proste narzędzia – szydełko, druty, pędzelek, serwetki, lakier bezbarwny, klej do drewna)
  2. Szycie i drobne przeróbki. Koszt zależy od Was można zacząć od tego co nie mamy już chęci nosić, od ubrań z drugiej ręki, pościeli, zasłon i narzut które już mają za sobą swoją świetność. Igła, nić, może być prosta maszyna lub szyjemy ręcznie.
  3. Rysowanie - kartka i ołówek w zupełności wystarczą. W bibliotekach są książki jak rysować, w Internecie poradniki.
  4. Czytanie - biblioteka, książki z drugiej ręki (są książkodzielnie, sama tam odstawiam książki), antykwariaty, wymiana ze znajomymi
  5. Pisanie – dziennik, notatki, wiersze 3–8 zł (zwykły zeszyt i długopis)
  6. Gotowanie i pieczenie po domowemu (z tego, co i tak kupujemy)
  7. Joga w domu (koc zamiast maty, darmowe nagrania lub własna praktyka)
  8. Medytacja i ćwiczenia oddechowe - cisza, kilka minut dziennie, bez aplikacji
  9. Proste treningi w domu - rozciąganie, ćwiczenia z ciężarem własnego ciała
  10. Spacery - najbardziej niedoceniane, a jedno z najlepszych hobby
  11. Uprawa ziół na parapecie - koszt niewielki zamiast doniczek mogą być pojemniki po lodach, słoiki. Koszt nasion nie jest duży. 
  12. Origami - papier + darmowe tutoriale

Nie kosztują fortuny. Nie wymagają sprzętu. Nie wymagają bycia „na topie”. Dają spokój, rytm i poczucie, że ten czas jest naprawdę Twój. Może nie chodzi o to, żeby robić więcej. Może chodzi o to, żeby robić prościej. Bez ekranów, bez pędu, bez bycia na bieżąco. Bo właśnie takie „babcine” zajęcia przynoszą odpoczynek, ciszę i powrót do siebie. Proste życie wcale nie musi być nudne, płaskie ani niejakie — jest po prostu spokojniejsze i wolniejsze, bez presji. I myślę, że choć odrobiny takiego spokoju potrzebuje każdy, bez względu na płeć, wiek czy przekonania.

Dzielę się z Wami moim światem – od ogrodu, przez oszczędzanie i gotowanie, po szycie i urządzanie domu. Jeśli chcecie symbolicznie mnie wesprzeć, możecie postawić mi wirtualną kawę.  To dla mnie piękny znak, że to, co robię, ma dla Was wartość.