piątek, 6 marca 2026

Ruszam dalej, tylko już inną ścieżką....

 


Dziękuję, że przez tyle lat szliście kawałek tej drogi razem ze mną


Pierwszy post na tym blogu napisałam 28 stycznia 2013 roku. Minęło więc ponad 13 lat mojego pisania.

Przez ten czas wiele się tu działo. Były miłe słowa, słowa otuchy i wsparcia, podziękowania za moje pisanie i za to, że dzieliłam się swoim światem oraz tym, czego nauczyło mnie życie.

Niestety były też trudne chwile. Straszono mnie, obrażano, oskarżano o czyny, których nie popełniłam. W prywatnych wiadomościach wyzywano mnie przy użyciu wulgaryzmów. Nie brakowało też osób, które bez wahania próbowały zmieszać mnie – mówiąc kolokwialnie – z błotem.

Kiedy zaczynałam pisać tego bloga, miałam niespełna 41 lat. Dziś za zakrętem czeka na mnie 54. W tym roku będziemy z mężem obchodzić 35. rocznicę ślubu.

Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że przez tyle lat każdy z nas w jakiś sposób się zmienia. Jak to się mówi – jesteśmy sumą doświadczeń. Podobno nawet charakter pisma zmienia się co siedem lat, a co dopiero człowiek po trzynastu.

Pisząc dla Was, cały czas starałam się dokształcać w różnych dziedzinach. Brałam udział w warsztatach, kursach i wykładach: z dietetyki i ekonomii, umiejętności pisarskich, gotowania, szycia, ogrodnictwa czy kosmetyki.

Każdy post, który pojawiał się na blogu, starałam się opierać na prawdzie, a nie na bezmyślnie powielanych tekstach z Internetu. Oczywiście korzystałam z dostępnych źródeł – bo skąd w dzisiejszych czasach brać całą tę wiedzę czy statystyki GUS. Nie sposób być współcześnie człowiekiem renesansu.

Mam jednak poczucie, że napisałam dla Was już wszystko, co miałam do napisania. Nie wzbogacę tego bloga o nic naprawdę nowego i użytecznego – może pojawiłby się jeszcze jakiś przepis, mój uszytek czy jadłospis podobny do tego sprzed dwóch lat. Myślałam by jeszcze pozostać przy pisaniu co miesiąc „kartki z kalendarza”, ale ostatecznie postanowiłam zostawić wszystko tak, jak jest.

Mój światopogląd bardzo się zmienił. Zmieniła się też moja potrzeba – a właściwie jej brak – dzielenia się publicznie przemyśleniami czy informacjami o moim życiu i rodzinie.

Dziś pragnę przede wszystkim spokoju. Mojego trochę dziwacznego życia jako gospodyni domowej, matki i żony - naprawdę nie pasujące do współczesności która kreuje kobietę sukcesu wspinającą się po szczeblach kariery. Chcę zrobić więcej dla siebie. Mój świat wygląda dziś zupełnie inaczej niż 13 lat temu – dzieci są już bardzo dorosłe, nie szukam adrenaliny. Spełnienie znajduję przy szyciu czy malowaniu.

Na nowo zakochuję się w moim ogrodzie. Uspokajają mnie domowe porządki. Kocham gotowanie i pieczenie.

W gruncie rzeczy nie bardzo pasuję do obecnej epoki pośpiechu, skupienia na wyglądzie, nieustannego promowaniu siebie w mediach społecznościowych czy podróżowania „bo trzeba bywać”. Wolę moje spokojne życie, bez fajerwerków. Ich w moim życiu było już wystarczająco dużo.

Po tych trzynastu latach jestem zupełnie inną osobą. Czasem sama siebie nie poznaję. A kiedy czytam stare wpisy i przypominam sobie, o czym pisałam i co było dla mnie ważne, zdarza mi się pomyśleć: naprawdę?

Dlatego nadszedł moment, by – jak śpiewa zespół Perfekt – „....trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść. Niepokonanym”.

Dziękuję Wam za to, że przez te lata chcieliście czytać to, o czym pisałam. Dziękuję za ciepłe słowa i za wsparcie.

 

Bądźcie zdrowi i spełnieni.


poniedziałek, 2 marca 2026

Chcesz moje buty....?

 



Chodź, pożyczę ci moje buty?!

Nie tylko po to, żebyś przeszedł się moją drogą,

ale żebyś zrozumiał, przez co naprawdę przeszłam.

Żebyś poczuł ciężar dni, kiedy zmęczenie zginało mi plecy,

i chłód nocy, w których cisza była moim jedynym towarzyszem.

Chodź, pożyczę ci moje buty.

Żebyś zmókł w tym samym deszczu, który przesiąkł moją duszę,

i potknął się o kamienie, które próbowałam ominąć.

Żebyś zrozumiał, że nie zawsze wybierałem porażkę –

czasem po prostu nie było innej opcji, jak iść dalej.

Chodź, pożyczę ci moje buty.

Żebyś zobaczył, że za każdą decyzją krył się strach,

za każdym błędem została rana,

a za każdym uśmiechem – historia, którą mało kto zna.

Łatwo jest oceniać z daleka,

kiedy nie bolą cię stopy,

kiedy nie dźwigasz cudzego zmęczenia,

kiedy nie widziałeś, jak marzenia gasną – jedno po drugim.

Chodź, przejdź się moją drogą,

poczuj moje kroki i moje wątpliwości,

a może wtedy zrozumiesz,

że nie jestem tak silna, jak myślisz,

ani tak słaba, jak niektórzy sądzą.

Bo nikt nie ma prawa oceniać historii, której nie przeżył.

Nikt nie może mówić o cudzym ciężarze,

nie czując go na własnej skórze.

Więc chodź, włóż moje buty,

idź moją drogą…

i powiedz mi wtedy,

czy nadal odważysz się mnie osądzać.

~ Autor nieznany

 

Czasem naprawdę nie potrzebujemy rad ani ocen.

Potrzebujemy tylko odrobiny uważności i zrozumienia.

Bo każdy z nas niesie coś, czego nie widać na pierwszy rzut oka.

I może zamiast oceniać – warto po prostu być.

 Długo uczyłam się, że nie muszę nikomu udowadniać swojej siły.

Uwierzcie mi – ta lekcja trwała naprawdę długo.

I wciąż uczę się, że nie muszę tłumaczyć się z własnych wyborów.

 Moja droga nie jest idealna, popełniłam i popełniam wiele błędów – ale jest moja.

I dziś wiem, że to wystarczy - być sobą i dokonywać własnych wyborów!


Dzielę się z Wami moim światem – od ogrodu, przez oszczędzanie i gotowanie, po szycie i urządzanie domu. Jeśli chcecie symbolicznie mnie wesprzeć, możecie postawić mi wirtualną kawę.  To dla mnie piękny znak, że to, co robię, ma dla Was wartość.