czwartek, 13 października 2016

Ubrania - mniej znaczy więcej...



W oszczędnym życiu trzeba zwracać uwagę na wszystkie aspekty naszego funkcjonowania. Po za oszczędnym żywienie rodziny należy przemyśleć nasze szafy. Czy potrzebujemy tego wszystkiego, co w nich jest i czy na pewno potrzebny nam nowy ciuch. Październik to miesiąc oszczędności, więc może warto spróbować z przemyśleć zasoby i potrzeby odzieżowe, a przy okazji może i warto przeanalizować kosmetyczkę i potrzeby ilości nakładanego makijażu w stosunku do tego, co posiadamy.   
Z ubraniami polecam zrobić według zasad. Nie noszę tego od 2 lat, nie czuję się w tym dobrze, nie liczcie na drastyczne zmiany sylwetki.
Jeśli nie włożyliśmy jakiegoś ubrania przez dwa lata to jest jakiś powód, ja pozbywam się takich ubrań, zamieniam lub przerabiam, wyjątkiem są odkładane do pudła ubrania, które nadają się na przeróbkę do stworzenia kostiumów na karnawał. Nie trzymam tych ubrań wraz z całą resztą. Kiedyś trzymałam w szafie ubrania na wszelki wypadek, nie lubiłam ich, ale może jednak, bo są w dobrym rozmiarze, obecnie nie zachowuję takich ubrań, albo przerabia, sprzedaję lub oddaję, wymieniam się. Dawniej również w mojej szafie były ubrania o rozmiar dwa większe, a tak na wypadek jak bym przytyła. Ale, po co, przecież mam nie przytyć tylko zachować wagę, więc, po co trzymać je, zrobiłam z nimi podobnie jak wyżej przerobić, oddać/wymienić, sprzedać. Potem polecam popatrzeć czy dają się te ubrania, co nam zostały ze sobą łączyć, ja odłożyłam kilka rzeczy, które zupełnie nie pasowały do tego, co posiadam, musiała bym coś dokupić, a nie o to mi chodziło. Teraz dużo szybciej szykuję się do wyjścia, mam wszystko pod ręką, zawsze wyprasowane i gotowe do założenia, nie musiałam powiększyć ilości szaf, a w rezultacie okazało się, że mam całkiem sporo ubrań.



Kosmetyczka – warto ją przejrzeć i zastanowić się, co tak naprawdę używamy, czy wszystkie podkłady, pudry, róże, cienie itd. Są nam naprawdę potrzebne, czy kolejny lakier do paznokci to ważny zakup.  Ja posiadam dwa lakiery do paznokci, kupiłam droższe by były jak najmniej szkodliwe dla mnie i używam dwóch na zmianę lub je łącze przez malowanie najpierw jednej warstwy jednym kolorem potem drugiej drugim lub na odwrót, dzięki temu mam 4 kolory do użytku. Lakiery mam tej samej firmy, więc mogę je spokojnie łączyć, mogłabym jeszcze zrobić paski, kropki itp. I otrzymać więcej wariantów z tych dwóch kolorów. Jeden mam metalik drugi matowy, dzięki temu mam różne opcje, ubieram się w podobnej tonacji, więc te dwa lakiery są dobre do każdej. Na co dzień nie używam podkładu, pudru, cieni… Używam tuszu i błyszczyka, na większe wyjście mam próbki ulubionego podkładu, dzięki temu jest zawsze świeży, nie psuje się, puder kupuję raz do roku małe opakowanie, mam jeden błyszczyk, pomadkę oraz pomadkę ochronną. Cieni nie używam w ogóle. Nie lubię obciążać cery dużą ilością kosmetyków.
W mojej szafie i kosmetykach rządzi minimalizm. Lubię ten porządek i nie tęsknię to szafy pełnej ubrań, wystarcza mi moja, mam w niej rzeczy, które używam, lubię i są w moim rozmiarze.
Czasem mniej znaczy więcej.




5 komentarzy:

  1. Moja szafa pęka w szwach. Polowa z niej to rzeczy których nie zakladan. Co jakiś czas robię przegląd i sie pozbywam ale potem znowu upoluje na ciuszku kilka/ kilkanaście sztuk i od nowa drzwi sie nie domykaja. Chyba musze popracować nad tym teoche aby zbędnych ubrań nie kupować tylko dlatego ze tanie. ;) pozdrawiam K.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mniej więcej 2-3 lata rozpoczęłam takie właśnie organizowanie szafy, kosmetyczki, książek itp. Rzeczywiście, im mniej ciuchów tym bardziej jest się w co ubrać. Wszystko w podobnym stylu pasujące do siebie. No i duużo łatwiej o porządek. W kosmetykach też minimalizm. Gromadziłam też książki, ale po co? Do większości nie wrócę nigdy. Sprzedałam i rozdałam. Mam jeden regał. Reszta na Kindlu lub wypożyczam z biblioteki. Nie komentowałam jeszcze ale czytam wszystkie wpisy, wiele z nich jest bardzo zgodnych z moją filozofia. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dorota, a masz jakiś sposób na wymianę/sprzedaż ubrań? Jakąś grupę, robicie szaffing czy coś takiego? Zawsze dodatkową trudnością w wietrzeniu szaf jest dla mnie myśl, że szkoda dobrego ciucha wyrzucać - a zbytnio nie mam komu oddać. Parę razy komuś zaproponowałam i po odmowie nie czułam się z tym komfortowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zazwyczaj przez grupę przyjmę/oddam wymieniam ubrania. Ostatnio oddałam sporo ubrań znajomej która ma 3 córki, każda coś dla siebie znalazła. Ubrania po dzieciach oddaję sąsiadom, znajomym, pani od muzyki dla córki. Sama dostaję dla dzieci taką drogą i sama czasem dla siebie tak dostaję.

      Usuń
    2. Mnie się po dwóch latach nie udaje rzeczy wywalić. Ale kupuję już tylko rzeczy ładne. Po domu i tak chodzę w jeansch i t-sharcie, albo koszuli. A te rzeczy zawsze się znajdą. Parę dni temu miałam kupić nową sukienkę na imprezę w październiku, ale jednak zdecydowałam się iść w ładnej bluzce i spódnicy. Jakoś szkoda mi 150 zł, które mogę wydać na leczenie zęba. Rzeczy stare używam jako szmatki. A generalnie używam do momentu, w którym raczej się już rwą, albo przerabiam.

      Usuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"