wtorek, 20 października 2015

Zima idzie, rady na to nie ma........, ale można się przygotować




Gromadzenie zapasów na zimę jest u nas na ukończeniu. Zakisiliśmy 30 kg kapusty, kupiliśmy jabłka, ziemniaki i cebulę. Przetwory w słoikach pysznią się na półkach w spiżarni, czosnek w warkoczach zdobi półki. Opał na zimę ułożony i gotowy. Jeszcze suszymy resztki grzybów i udaje się znaleźć kanie, które smażymy w panierce jak schabowy. 




Dzieci zebrały te kanie na spacerze z babcią 


Ogródek gotowy na zimę, przekopany, nawieziony. Resztki szpinaku ścinamy łapiąc jeszcze witaminy (dziś był omlet na śniadanie ze szpinakiem i czosnkiem). Wczoraj zebrałam resztę marchwi z zagonków w tym roku ogródek dał nam ponad 10 kg. Wykopałam resztki rzodkiewek, oj pojedliśmy sobie ich solidnie.  Resztki koperku zamroziła przed tygodniem. Grządki mogą już wypoczywać. Pozostała tylko pietruszka i szpinak w ogródku. Pod folią będzie zbiór sałaty, przetrwała pierwsze przymrozki, więc jest nadzieja, że jeszcze ją zjemy. Ogród pomalutku szykuje się do snu zimowego, opadły liście z winogron, resztki pięknych czerwonych liści zdobią aroniowe krzaki. Wczoraj podcięłam hortensje, dereń i róże. Kolorów dodają nadal kwitnące wrzosy i czerwona irga błyszcząca. W tym roku starałam się dbać o nasz ogród. Udało nam się zebrać naprawdę sporo owoców i warzyw, niestety ogórki padły ofiara zrazy, a pomidory w tunelu foliowym nie wytrzymały gorąca i nie obrodziły obficie, ale zupełnie tragicznie nie było. W przyszłym roku mam nadzieję, że uda mi się powiększyć nasze zbiory warzyw i owoców. Chcemy dosadzić jeszcze kilka drzew owocowych, derenia jadalnego i rokitnik. Przygotowałam zagonek pod zioła, chcę lepiej zająć się tym tematem w przyszłym roku. Koniec prac ogrodowych, przygotowań do zimy, więc będę mogła więcej czasu poświęcić na przeróbki odzieży, prace na drutach i moje serwetkowe zabawy.   Czas zimowy też ma swoje zalety. Ciepło w domu, zapach ciasta i robótki ręczne/dobra książka (uzbieraliśmy trochę książek w lecie na wyprzedażach, więc będzie, co czytać w zimowe wieczory), czego chcieć więcej. Staramy się żyć godnie z rytmem natury, gdy mieszkaliśmy w mieście było to trudniejsze. Teraz bliskie obcowanie z naturą daje nam możliwość dostosowania się do tego naturalnego rytmu. Nasza dietę też zmieniamy wraz z porami roku. Więcej kiszonek, tłustszych dań, by organizm dał rade ze zmianami pogody i temperatur. Sami również czujemy, ze wraz z nadejściem pory jesiennej i zimowej zwalniamy i my również. Choć nie odpuszczamy sobie zupełnie aktywności ruchowej, basen (dzięki karcie dużej rodziny mamy bardzo tanie wejścia na basen), spacery, czasem biegamy. Zdrowa dieta, sen i ruch to recepta na przetrwanie jesieni i zimy w zdrowiu. Bardzo w tym okresie zwracamy uwagę na to by się wysypiać! To jedna z ważniejszych rzeczy dla zachowania zdrowia. 


Nasz zapas witamin na zimę, po za tym słoikiem mamy jeszcze kilka pudełek suszonych jabłek. Jabłka na razie są hitem jako przekąska, jeśli im się znudzi to mogę je użyć jako dodatek np. przy pieczeniu ciasta, zrobić kompot, dodać do pasztetu itp. 

11 komentarzy:

  1. A ja jeszcze z przygotowaniami w lesie- ani ogród nie nawieziony ani opału nie mam wszystkiego

    OdpowiedzUsuń
  2. jak zawsze bardzo ciekawy wpis gratuluje zoorganizowania u mnie tez jeszcze w ogrodzie sporo do zrobienia a opalu dopiero połowa w piwnicy ale mam nadzieje ze zdązymy ze wszystkim przed zimą najwazniejsze ze spiżarka zapełniona pozdrawiam czekam na dalsze posty

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie też foliówka i ogródek do przekopania, róże czekają na podcięcie, liście do zgrabienia, mniejszy kurnik czeka też na sprzątanie, ale za to słoiki grzecznie czekają w spiżarni, włoszczyzna posuszona, wyhodowany drób leży już poporcjowany w zamrażarce(pierwszy raz zahodowałam kaczki) :) innych zapasów nie robię, kupuje na bieżąco w opakowaniach po 5kg na ryneczku, jedynie co to czeka na trudniejszy czas finansowy, zbliżają się imieniny, urodziny, mikołaj(3 chrześnice+synek), wigilia (na szczęście prezenty robimy tylko dla dzieci za drobniejszą sumkę ale mimo wszystko to 5 dodatkowych prezentów), więc końcówka roku to dla nas katastrofa finansowa, a przecież trzeba jeszcze coś jeść... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liście to cały czas grabimy, to praca na cały październik :) A drobiu własnego zazdroszczę.

      Usuń
  4. Świetnie zorganizowana jesteś! Jestem pełna podziwu. A mi tak miło się zrobiło. Przypomniało mi się jak byłam dzieckiem, grabilismy liście albo pracowaliśmy na warzywniaku czy w ogródku i wieczorem wszyscy z rodzeństwem i mamą lądowaliśmy na ich łóżku tuląc się do grzejnika i siebie :-) ciepła herbata, zapach domu, ciepło grzejników i czytanie albo film.

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę Cię jeszcze zapytać o ten szpinak. Czy dosiewasz go w ciągu lata czy raz zasiany ciągle wam rodzi i zrywacie listki? raz zasiałam u mamy w ogródku ale chyba coś mu nie pasowało, może za gęsto i szybko wybił w nasiona i nie smaczny był. A jabłka suszone do czegoś używasz czy tak same zjadacie? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiem zupełnie uczciwie :) Posiałam szpinak po raz pierwszy w tym roku. Zgodnie z zaleceniami autora książki "Ogród na 200 metrach kwadratowych......." Autor zalecał ten prawie jesienny siew, zostawienie szpinaku na zimę i wiosną mam mieć wczesny szpinak. Teraz podcinam tylko listki a on nada ma nowe, świeże. Zbierałam około 3 razy po 100 - 150 g. Obsiałam malutką część na próbę, około metra kwadratowego. Nie doczytałam jeszcze co dalej po wiosennym zbiorze, czy to już koniec i ponownie mam go siać jesienią, nie wiem. Naprawdę jeszcze nie zgłębiłam tego, uznałam, że zimą sobie poczytam co dalej. Przepraszam, że nie pomogłam, na pewno w necie sa wiadomości na temat szpinaku, ale ja sobie postawiłam cel, że robię tak jak zaleca autor, na razie ma fajne pomysły, a ja dłuższe niż co roku zbiory. Przepraszam

      Usuń
    2. o widzisz. Ja zasiałam tak na próbę i tylko z zaleceniami z torebki od nasionek i się sparzyłam:-) Rozejrzę się za tą książką o której mówisz.

      Usuń
  6. Jejku ale fajnie, też bym tak chciała - choć przez cały rok macie moc pracy, ale potem wspólne wieczory w rodzinnej atmosferze są przecudowne..... zazdroszczę, ale to zdrowa zazdrość. Ja mieszkam w mieście więc jest inaczej ale jak tylko córka wraca na weekend do domu też celebrujemy wspólne chwile, pozdrawiam bardzo gorąco. Luiza

    OdpowiedzUsuń
  7. Też zazdroszcze. Mój rodzice mają sad jabłka próbowalam suszyc nie raz i albo spalone albo za mokre a mam piecyk z termoobiegiem. Jak się powinno wysypiac bo ja jak spie 8 godz to itak ledwo wstaje chce mi się spać ostatnio spalam 11 godz i dalej bym spała ale musiałam wstać do dzieci, rzadko mam możliwośc tak pospac.
    Mam jeszcze pytanie do autorki i do pań co moge dawać dziecku na sniadanie do szkoły jak dziecko nie może nic z białej mąki i i słodyczy bo do tej pory były słodkie bułki. Zaznacze że syn nie jada kanapek nie lubi nie chce chleba czy bułek gracham czy razowych a w szkole jest za ciepło by dać jogurt czy serek bo się psują. Co robić bo ja nie wiem ?????????

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam. Uwielbiam czytać Pani bloga.A ten wpis jest jak kartka z dobrej książki.Ja większość rzeczy już zrobiłam ,choć nadal walczę z ogrodem.Podziwiam Panią i całą Rodzinę.Serdecznie pozdrawiam.Kasia

    OdpowiedzUsuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"