wtorek, 23 maja 2017

Pracujemy w ogrodzie....



Troszkę ostatnio jestem zajęta, więc mniej pisze. 
Sezon prac ogrodowych w pełni, chwasty rosną najlepiej, jak kończę pielenie to mogę zaczynać od początku. Na grządkach do zbioru już są rzodkiewki, koper, nać pietruszki i szczypiorek. Ja wszystko skrzętnie ścinam i mrożę. Pomidorki koktajlowe kwitną, z ziemi wychodzi fasolka szparagowa, buraczki. Sadzonki dyni, kabaczków i cukinii posadzone, a dodatkowo kilka posianych wprost do gruntu wschodzi.  Kalarepa i kapusta z rozsady posadzona, czekam czy się przyjmą, mam jeszcze do rozsadzenia sporo, więc mogę dalej produkować. Bób (po raz pierwszy mam w ogródku) ładnie pnie się w górę, rzodkiew, coraz większa jest. Zapomniałam, że już szpinak mam tez do zbioru, można witaminki z ogrodu własne zajadać. W tym roku nie wiem jak będzie z owocami, porzeczki wyglądają ok, jak nic się nie wydarzy będą spore zbiory i czerwonej i czarnej.  Jak widzicie, właśnie na takich zajęciach ostatnio spędzam czas, nie powiem, że mi to nie sprawia przyjemności, lubię te prace ogrodowe, w tym roku mam dość sporo grządek, więc jest, co robić. Niestety brzoskwinie i nektarynki nie zostały opryskane w tym roku i weszła nam zaraza na liście, no cóż trudno, będziemy walczyć o drzewka. Tak to jest w ogrodnictwie i sadownictwie, raz wszystko jest super, a raz marnie. W zeszłym roku zmarzła nam nektaryna, w tym mamy zarazę. Za to kasztan jadalny po przeniesieniu do domu, wypuścił, a wyglądał na martwy, może mu się uda.  Praca z roślinami niesie radość, dumę, ale i smuteczki, koszty.

Kiedyś nie lubiłam prac w ogrodzie, kopałam i wierzgałam przed nimi. Może to fakt, że rodzice oczekiwali pomocy na działce bez względu na to, co miałam zaplanowane i czy mnie to pociągało. Teraz nie zmuszam dzieci, jeśli sami chcą to ok, jak nie to nie. Córka lubi siać, sadzić, ale nie pielić, syn lubi kosić, ale nie siać i pielić. Mają obowiązki domowe, do prac ogrodowych nie zmuszam, nie naciskam. Syn chce w tym roku nauczyć się strzyc żywopłot, ok niech tnie, córka marudzi, że chce spróbować kosić, niech spróbuje. Nic na siłę. Pomagają na przy zbiorach i to robią nawet chętnie i niech tak zostanie.




Jeśli uda nam się wyhodować to wszystko, co została zaplanowane, posiane to naprawdę będziemy w lecie głównie korzystać z naszego ogrodu. 

1 komentarz:


  1. Tak po cichutku, by nie zapeszyć, trzymam łapki za pomyślne zbiory.
    Cieszę się ,że kasztan nie poddał się i walczy,wypuszczając listki.

    OdpowiedzUsuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"