poniedziałek, 10 grudnia 2018

Przed świąteczne rozważania.....




Co raz bliżej święta, co raz bardziej nerwowo zaczyna się robić w naszych domach. Nerwowa atmosfera może być pogłębiona przez brak funduszy, niestety taka sytuacja zwiększa nasz stres. Zaczynamy nerwowo obliczać koszt zaplanowanych zakupów, a tu nie da się rozmnożyć funduszy, jak by nie liczyć brakuje!




Co zatem zrobić, nie wolno się załamywać to pewne, może zrezygnować z dostojnej dużej choinki rzecz małej, albo nawet stroiku. Resztę ozdób wykorzystać na przybranie okien/firanek, zrobić przybranie na lampy pod sufitem.  No trudno jak mało mamy w kieszeni trzeba szukać alternatywnego rozwiązania. Jedzenie, do tego też trzeba podejść rozsądnie, byśmy nie wyrzucali po świętach nic, a do tego nie chodzili przejedzeni, bo szkoda, bo się zepsuje. Trzeba dokładnie wyliczyć porcje, ja przyjmuje na obiad 100 g mięsa na osobę plus jakieś dokładki dla mięsożerców.  Zupę również wyliczam około 250 ml na osobę.  Staram się szacować ilość pieczywa pod kontem tego, co zjadamy, na co dzień i rozliczam na ilość gości. Zawsze mam na wszelki wypadek dodatkowe składniki niepsujące się na awaryjną sałatkę, zamrożone wędliny i mogę dzięki temu w chwili, gdy gościom dopisze apetyt wypełnić stół.  Ciasta to u nas zejdą w każdej ilości, więc przyznaję, że tu daje sobie luz i piekę tyle ile mam akurat wenę i czas.
Pozostają prezenty, to trudny temat, ale trzeba mocno się zastanowić czy nie wydamy zbędnych funduszy na zupełnie nieudane prezenty. Polecam zastanowić się nad prezentami dla dorosłych typu „Zajmę się Twoimi dziećmi cały weekend, wybierz, który”, „Umyje Ci okna przed kolejnymi świętami”, „Upiekę Twoje ulubione ciasto” itp. Ja w tym roku poprosiłam Mikołaja o godzinny masaż stóp i weekend bez przyrządzania posiłków, oraz co drugą sobotę tylko z mężem (co przyniesie Mikołaj zobaczmy).  To ni są kosztowne prezenty, ale czasem mogą sprawić więcej radości niż nowy sweterek, perfumy, książka czy butelka alkoholu.  Rozważcie takie pomysły, niektóre może i nawet sprawdzą się u nastolatków np. wycieczka rowerowa tylko z tata, albo wypad pod namiot. Po pierwsze dajemy coś, co sprawi przyjemność, po drugie nie kosztuje fortuny, a po trzeci rozkłada się w czasie. Taka zapisana obietnica, z która może obdarowany się do nas zgłosić. Małe dzieci nie zawsze potrzebują kosztownych prezentów, często to nam dorosłym się tak wydaje, my jednego roku zupełnie bez możliwości zakupu prezentów zrobiliśmy nocami córce domek z resztek drewna, tkanin i tapet. Domek dla lalek był hitem, córka spała przy nim tak była nim zachwycona. A my wydaliśmy tylko na błyszcząca folie przylepną na okna. Dla syna zrobiliśmy rakietę z pudeł kartonowych, była tak duża, że wsiadali do niej we dwoje córka z synem.  Naprawdę warto pomyśleć, co możecie zrobić dla dzieci sami, może ten prezent będzie zapamiętany dłużej niż kolejne autko z markety czy lalka. Nasz córka po 9 latach pamięta ten domek, a inne prezenty przepłynęły i nic nie pozostało w pamięci.  
Ja na prezenty dla nauczycieli często piekłam domowe ciasteczka, taki korzenne z amarantusem, pakowałam w przezroczystą folię, wiązałam wstążeczką i dokładałam opis składników, by każdy mógł świadomie zjeść bez obaw. Na kilka paczek wydawałam niewiele, a prezent był wyjątkowy. Innym razem zrobiłam domowy blok czekoladowy, podobnie zapakowałam jak ciasteczka.
Zatrudnijcie wszystkich domowników do pomysłów jak tanio wyprawić święta, dzieci czasem wolą inne dania niż te klasycznie tradycyjne i nie zawsze są one drogie. Moja córka w tym roku zaproponowała makowiec z rolady biszkoptowej, nie dość, że taniej to jeszcze mniej pracy. Dzieci też poprosiły bym nie robiła karpia, bo nie lubią, a w tym roku karp szykuje się w dość sporej cenie, poprosili o smażonego śledzia w cieście naleśnikowym.
Nie róbmy szopki z świat, niech będą czasem wspólnym z rodziną, a nie pasmem stresu i wydatków lub nawet kredytów zaciągniętych specjalnie na ta okazję. Odpuście sobie i rodzinie, nie zabijajcie się porządkami to nie o nie chodzi w czasie świąt. Potem padniecie bez sił i tyle było planów. My lubimy pograć z dziećmi i znajomymi w gry planszowe, to już pewna tradycja która zaczęła się ponad 20 lat temu. Ile jest śmiechu i zabawy przy tym, nie ma sztywnych rozmów, niewygodnych tematów, jest tylko zabawa i wspólnie dobrze spędzony czas.
Zróbcie dobry plan, przemyślcie co jest niezbędne, nawet jak macie luz finansowy to zastanówcie się czy nie lepiej wydać te pieniądze na rodzinny wypad, niż na nietrafione prezenty czy jedzenie które wyrzucimy lub ogromną choinkę za 500 zł która uschnie i tyle było z niej radości.

Pomysły z prezentem - mój czas zaczerpnięte z książki M. Sapały "Mniej intymny portret zakupowy Polaków"