czwartek, 6 kwietnia 2017

Warto zaciskać pasa....



Pomalutku zaczyna się nasza wolność finansowa, przeliczanie każdej wydanej kwoty, każdy nadmiar finansowy wkładany w spłaty. Oszczędzanie na wszystkim powoduje, że docieramy do momentu wolności finansowej, za nami 10 lat ciężkiej pracy nad pozbyciem się ogromnych długów, ale jesteśmy już na ostatniej prostej.  Nie sądzę byśmy mocno zmienili swój styl życia, jednak te 10 lat wiele nas nauczyło. Za chwilkę (taką mamy nadzieję) nadejdzie czas by zabrać się za tworzenie rezerw finansowych i odkładanie pieniędzy na wakacje, spełnianie marzeń. Miło się wstaje rano bez widma komornika, bez lęku, że dziecku rozpadną się buty i za co kupię nowe. Warto było te 10 lat skrupulatnie obliczać dochody, wydatki, żyć bardzo oszczędnie, ale z godnością.  Oczywiście nadal nie możemy i myślę, że nie chcemy szastać pieniędzmi, wiemy jak łatwo przekracza się granicę. Życie ponad stan prowadzi do samych problemów. 
 Jeśli zastanawiacie się czy warto ponieść trud oszczędnego życia, to przemyślcie ile jest warte zdrowie i życie w ciągłym zagrożeniu – utrata pracy, zdrowia, niemożliwość spłaty rat. Dla nas te 10 lat to był trudny, ale i bardzo pouczający czas, myślę, że z ostatnim wyzwaniem też pomalutku damy radę i obudźmy się wreszcie bez jakiegokolwiek obciążenia kredytem, a jesteśmy ku temu na dobrej drodze.  Wiele osób pisze, życie jest za krótkie by się umartwiać, hulaj dusza piekła nie ma. My wybraliśmy drogę spłaty, unikaliśmy popychania kredytu kredytem.  Branie kredytu na spłatę to zaklęte koło, spirala kredytowa, ciężko z niej wyskoczyć, trzeba się postawić i robić, co się da, nie iść na łatwiznę i składać nowy wniosek kredytowy.  




Walczcie, nie poddawajcie się, gdy upadniecie, podnoście się i walczcie dalej o spokój......