piątek, 7 kwietnia 2017

Świąteczne jedzonko :)




Przygotowania do świąt pełną parą. Kiełbasa uwędzona, pierwszy raz wędził sam nasz piętnastoletni syn, ja doprawiłam mięso, mąż napchał flaki, a potem po wędzeniu ja parzyłam.  Kiełbasa pełna aromatu i mięsa, bez sztucznych dodatków, taka jak być powinna kiełbasa, pachnąca domowa. Trudno teraz kupić takie wędliny bez konserwantów i wzmacniaczy smaku, a jeśli to cena podcina natychmiast. Nasza kosztowała około 10 zł za kg, mięso kupujemy w ubojni, a resztę wykonujemy sami. Biała kiełbasa, szynka, pasztet, mielonka z oliwkami już czekają w zamrażarce. No nie będę wymyślać do wegetarian nam daleko, lubimy zjeść mięso, wędlinę, pasztety.  Domowe wyroby nie dość, że tańsze, to jeszcze dużo zdrowsze.  W weekend mąż po wędzi boczek, zrobię jeszcze sałatki – ze śledziem i fasolą, zwykłą warzywną, śledzik w pomidorach, śledzik w oleju, chrzan, ćwikła. Upiekę ciasto – pleśniaka, babkę marmurkową, chleb żytni i bezglutenowy i będziemy gotowi do świętowania. A zapomniałabym w poniedziałek muszę nastawić barszcz bezglutenowy na mące ryżowej, będzie na żurek niedzielny.  Do obiadu w poniedziałek zrobię schab w sosie musztardowym i do tego kasza jaglana, gotowane warzywa z masełkiem. Podjemy sobie, lubi dobrze zjeść. 



Czyli na święta przygotowujemy:


Wszystko przygotowujemy sami, nie kupujemy nic gotowego, nawet śledzie kupujemy solone tylko patroszone i sami obieramy je. 

Dzielę się z Wami moim światem – od ogrodu, przez oszczędzanie i gotowanie, po szycie i urządzanie domu. Jeśli chcecie symbolicznie mnie wesprzeć, możecie postawić mi wirtualną kawę.  To dla mnie piękny znak, że to, co robię, ma dla Was wartość.