niedziela, 30 kwietnia 2017

Banki nie są przyjazne dla spłacających kredyty!!!!



Tak jak pisałam wcześniej nadszedł czas zamykania kredytów. Jak się okazuje nie jest to całkiem prosta sprawa, niektóre banki na siłę nie pozwalały nam zamknąć kredytu. Trzymały nasze ostatnie większe wpłaty po nawet 3 tygodnie. Byliśmy atakowani przez konsultantów z infolinii, namawiali nas na pozostanie przy kredytach, chcieli zmniejszyć oprocentowanie, wysokość raty, kwotę ubezpieczenia itd. Namawiali nas na zaciągnięcie nowej korzystniejszej pożyczki, zamiany tej, którą mamy. Generalnie banki próbowały nam udowodnić, jaką nierozważną rzecz robimy rezygnując z kredytów.  W jednym banku zaczęto nas traktować jak klienta gorszego sportu, bo chcemy spłacić kredyt i tylko mieć u nich konto. Wciskano nam na siłę debet do karty, nikt nie przyjmował do wiadomości, że nas to nie interesuje, raczej uważano, że jesteśmy nierozważni i zupełnie nie wiemy, co robimy.  Przeraziło mnie to całe podejście do klienta ze strony banków, pokazało to całą istotę systemu bankowego, jego ciemną stronę. Kazano nam oczywiście zapłacić prowizję za wcześniejsze zamknięcie kredytu, przy tym nie raz obrażono nasz intelekt. Banki udowadniały nam, że lepiej przechowywać u nich pieniądze niż spłacić kredyt. Doszło do absurdów w stylu braku prawidłowej weryfikacji przy korzystaniu z infolinii, bo my podawaliśmy, że nie mamy już kredytu, a bank nadal go nie zamykał. Smutnie to wszystko wygląda od tej strony. Ale co tam, przetrwaliśmy przez te 10 lat tak wiele, więc czym jest to w obliczu odzyskiwania wolności finansowej. Zupełnie inaczej spogląda się w jutro, inaczej myśli o przyszłości. Walczyliśmy zupełnie sami przez te wszystkie lata, rodzina nie dość, że nie pomagała to sama oczekiwała pomocy finansowej. Nie rozumiała i nie chciała rozumieć jak jest nam ciężko. Mimo to daliśmy radę, walczyliśmy o każdą złotówkę. Troje dzieci, jedna pensja, a długi tak wielkie, że wiele osób nie potrafi sobie wyobrazić takiej kwoty.  Czuliśmy się tak dumni idąc spłacić resztę zadłużenia, a banki traktowały nas w bardzo podły sposób. Czytajcie dokładnie to, co podpisujecie, uważajcie na drobne zawiłości umowy, wiem czasem jest się bez wyjścia i w milczeniu godzimy się na niekorzystne warunki pożyczki, znamy to z własnego doświadczenia, ale jak widać to bankowi strasznie zależy by złapać swojego nowego niewolnika, więc możemy próbować negocjować.  To dzięki pożyczkobiorcą banki tak dobrze prosperują, a jak widzą klienta, który ma dobrą historię kredytową, to łapią go w swoje szpony i nie chcą wypuścić.  To jest machina, którą napędzamy my ci, którzy się u nich zapożyczamy.  Po tych doświadczeniach wiemy jedno, nie stać nas na coś to tego nie kupimy, a jeśli to potrzebujemy to poczekamy, odłożymy pokombinujemy. Jak najdalej od kredytów i banków. Żyjmy tak na ile nas stać. Lokaty bankowe to też niezły kant, ale to już osobny temat…..





Nie dajcie się wciągać w system kredyt goni kredyt!!!!!! 

12 komentarzy:

  1. Super! Gratuluje "wyjścia na prosta".
    Banki hmm nie warto sibie tym głowy zawracac - pokazaliscie im, sobie i kazdemu ze jak sie chce TO SIE DA!

    OdpowiedzUsuń
  2. Swietnie! Wolnosc finansowa to piekne uczucie. Ja tylko probuje pozbyc sie debetu z konta, a i tak opornie mi to idzie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Serdecznie gratuluje wyjscia z dlugow !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochani, najpierw ogromne GRATULACJE ze pozbyliscie sie dlugow wlasnymi silami i ze teraz wyszliscie na prosta. Niedlugo bedziecie mieli spore zabezpieczenie przyszlosci swojej i dzieci, wystarczy pozostac na tej drodze.

    Sledze bloga od jakiegos czasu, polecam znajomym i jestem pelna podziwu jak dobrze dajecie sobie rade, a Wasze podejscie do zycia jest bardzo, bardzo inspirujace.

    Co do bankow, moze warto byloby rozwazyc odejscie od tych ktore Was tak zle traktowaly i otworzenie konta w innym? W ten sposob straciliby klientow ktorych zle potraktowali...
    Osobiscie przestawilam sie na bank zupelnie internetowy, najwiekszy w kraju w ktorym mieszkam. Ma bardzo korzystne warunki i nie musze chodzic do oddzialu zeby cos zalatwic, oszczedzam wiec nie tylko na braku oplat ale i na czasie bo wszystko zalatwiam przez internet o dowolnej godzinie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje wyjscia na prosta!! To musi byc wspaniale uczucie.
    Sledze Twojego bloga od jakiego czasu, jest bardzo inspirujacy - dziekuje.
    Co do bankow, moze czas pomyslec o zmianie, zamiast byc klientem banku ktory zle nas traktuje? Osobiscie przeszlam do banku internetowego (najwiekszego w kraju w ktorym mieszkam) i jestem zadowolona z warunkow oraz tego ze nie musze chodzic do oddzialu.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratulacje wyjścia z długów, na pewno śpi się spokojniej :-)
    A banki? Jakoś mnie to nie dziwi, one z tego żyją, też miałam lekko pod górkę gdy likwidowałam kartę kredytową.

    OdpowiedzUsuń
  7. Och,jak miło czytać,że wychodzicie z długów!
    Przede mną niestety szykuje się kredyt na mieszkanie. Nie ma szans na zdobycie pieniędzy w inny sposób,a pakowanie forsy w wynajmowane (we Wrocławiu za 2 pokojowe mieszkanie to koszt conajmniej 1500 zł,a to już rata kredytu) jest bez sensu...

    OdpowiedzUsuń
  8. Banki to oszuści działający w imieniu prawa.
    A karty kredytowe wciskają na siłę ,nawet jak się powie nie ,to i tak przysyłają do domu i tylko kłopot z oddawaniem
    Ale największymi złodziejami są parabanki ,które wyrastają jak grzyby po deszczu.
    Gratuluję uwolnienia się do kredytów.Teraz będzie tylko lepiej.Jesteście niezłomni!

    OdpowiedzUsuń
  9. Oszczędnie, cieszę się naprawdę razem z Tobą Kochana, że coraz bliżej macie do tego komfortu bezkredytowego.:)
    Nad nami też jeszcze wisi mała sumka do spłaty, pewnie się uda za jakis czas, gdy już nie będziemy musieli opłacać studiów córki,czyli życie i mieszkanie.

    Każda firma ma swój plan i chce zarobić.
    Tak, jak ta nasza domowa "firma", gdzie planujemy, gospodarujemy pieniążkami aby wystarczyło na życie, opłaty, oszcżędzamy gotując domowe obiadki, zamiast kupować, liczymy że drobne oszczędności uda się odłożyć, tak i banki, niestety ma swój plan aby najwięcej sprzedać ,kredytów, zaproponować "korzystne" rozwiązania dla klienta aby zarobić, z tego się utrzymują w końcu.
    Pracownik banku ma pewien limit narzucony odgórnie przykładowo kredytów,które musi sprzedać, czy innych bankowych ofert , co czasem bywa dość trudne. Są szkoleni, jak rozmawiać,przekonać klienta, grzeczni, mili wzbudzajacy zaufanie.Chcesz się pozbyć kredytu ok. ale to my ci zaproponujemy kolejny, rewelacyjny kredyt, jakieś ubezpieczenie, czy inny wytwór. Karta debetowa, to coś co ci uratuje życie, będziesz spać spokojnie wiedząc,że w każdej chwili można sięgnąć po gotówkę. Za kartę nic nie zapłacić,ale ja już weźmiesz taki debecik to dowalą procenty.
    Spłacając kredyty, jedna strona szczęśliwie pozbywa się długu a ta druga nie zarabia ma twoim kredycie.
    Obrażając się na dany banki i przechodząc do innego, który pozornie proponuje lepsze warunki,można bardzo łatwo wpaść w kolejną pułapkę.
    Niestety nic nie jest za darmo, zawsze gdzieś i na czymś musi się odbić finasowo powiedzmy darmowy bankomat.

    Jest to z pewność paradoks, bo jak chcesz spłacić,zamknąć i spać spokojnie, to proponują kolejny kredycik a jak nie masz z czego spacać kredytu,bo sytuacja finasowa się zmeniła np: utrata pracy, choroba,ooo,to już tak na rękę nie idą ładnie (może nie wszystkie banki, też nie można do jednego worka wszystkich wrzucać).
    Jak się uda zawiesić spłatę( tez bywaja takie oferty),czy spłacać minimalnie dopóki sytuacja sie nie unormuje jesteś szcżęśliwcem
    Bank dług szybko sprzeda i potem stukaja w drzwi "odzyskiwacze" długów i jeszcze większe odsetki.

    Z drugiej jednak strony,kredyty i horrendalne odsetki,ułatwiają zdobycie upragnionego kąta.
    Wynajem,jak już tu ktoś wspomniał, to ogromne koszty, (właściciel też zarobić musi na wynajmującym,jak bank na kredydobiorcy) to prawie rata kredytu a perspektywa inna, bo płacisz już na swoje mieszkanie
    I wszystko fajnie, dopóki jesteś w stanie spłacać taki kredyt.

    W mojej rodzinie, są młodzi ludzie, nie mają ślubu, dziecko w drodze
    Oczywiście pierwsza reakcja jaka była ,to musi być ślub i WESELE .
    Marzą Im się własne 4 kąty, ale organizując wesele, musieliby się wesprzeć kredytem, bo to droga impreza dla licznej rodziny.
    Spłata na kilka lat ( brat młodego spłaca taki kredyt weselny,już któryś rok) W zamian woleliby kupić sobie mieszkanie i spłacać za ściany a nie za przejedzone żarełko weselne (część się już poobrażała, gdy tłumaczyli powody,bo co ludzie powiedzą:))) )
    Jednak boją się, młody ma dzisiaj pracę i super zarobki, jednak jutro może nie być tej pracy a w kolejnej zarobki to minimum może być i problem ze spłatą. Ona jeszcze ma 2 lata, studiuje zaocznie, Jej dochód to alimenty od rodziców.
    Wolą na razie wynajmować, bo jak się noga podwinie, to spakują dobytek i wrócą do pokoiku u rodziców młodego.
    Nie chcą się ładować w kredyt na kilkanaście lat, na dzień dzisiejszy, i też nie wiadomo, czy są zdolni by otrzymać taki spory kredyt.



    OdpowiedzUsuń
  10. gratuluję;)) wreszcie wyszliście na prostą;)))) masz absolutną rację.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo Wszystkim dziękuję za ciepłe komentarze. To były naprawdę trudne dla nas lata, ale daliśmy radę. Zostaliśmy z jednym kredytem który nie opłaca nam się wcześniej spłacić, bo koszty są za wysokie takiej transakcji.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jesteście dla mnie motywacją, potwierdzeniem, że jak bardzo się postaramy da się wyjść na prostą.
    Co do postępowania banków, wszelkiej maści ubezpieczycieli polecam lekturę książki Pawła Reszki "Chciwość. Jak nas oszukują wielkie firmy."

    OdpowiedzUsuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"