środa, 14 lutego 2018

Nie żyjmy na pokaz!!! Żyjmy wedle własnego sumienia i potrzeb!!



Doświadczenia nas zmieniają. Jesteśmy sumą doświadczeń.


Dzięki temu, że ciągle się zmieniamy, dojrzewamy, uczymy się nowych rzeczy stajemy się inni, czasem ludzie wytykają, że się zmieniliśmy, ale na tym polega życie, że nie jesteśmy tacy jak kiedyś. Ale to jest właśnie życie i to jest wspaniałe. Nie będziemy całe życie dopasowywać się do oczekiwań innych ludzi, bo przez to zatracamy samych siebie, zapominamy, kim jesteśmy, kim chcieliśmy być, przestajemy podążać za marzeniami.
Rany ile ja lat uczyłam się asertywności, dziś nie zawsze jestem asertywna, wcześniej żyłam by przystosować się do spełniania oczekiwań i potrzeb innych, nie moich. Ile lat walczyłam z poczuciem winy wywołanym przez toksyczne relacje.
Podoba mi się tekst mojej teściowej - teraz to ja jestem najszczęśliwsza z całego życia, nie przejmuję się, co myślą o mnie inni, robię co chcę - gotuje, śpię, chodzę gdzie chcę, ubieram się w to co lubię, a nie to co innym się podoba.  Jestem nareszcie wolną osobą, wyzwoliłam się z pod despotyzmu męża i dopiero teraz to widzę ile straciłam w życiu.
Myślę, że warto zastanowić się nad naszymi relacjami z innymi, patrząc na nią, widząc jak chce przeżyć ten czas łapiąc każdą chwilkę jak nadrabia stracone lata.
Nie można odkładać życia na jutro. Nie można szukać wymówek i czekać na sprzyjające okoliczności, trzeba zadbać o "własny kawałek tortu".
Ja dopiero teraz krok po kroku realizuję swoje plany z przed lat, staram się być dobra dla siebie i o siebie dbać. Wcześniej żyłam z ciągłym poczuciem winy, z myślą, że nic mi się nie należ, na nic nie zasługuję. Niestety takie odczucia wywołuje tkwienie w toksycznych relacjach, z których warto się uwolnić. Czasem tkwimy w nich z poczucia obowiązku, z leku przed zmianami, obawą we własne siły i możliwości, strachu przed opinią innych. Ale nikt nie przeżyje życia za Was, a potem będzie żal, tak wielu rzeczy żałujemy z każdym rokiem, pamiętajcie nigdy nie jest za późno by to zmienić.
Ostatnio oglądałam dokument o kobiecie, która w wieku 57 lat zaczęła studiować i ukończyła studia w pełnym wymiarze 5 lat, zdobyła tytuł magistra. Ktoś powie, ale, po co jej to, przecież nic już z tym nie zrobi. Owszem, kariery nie pchnie i wysokich stanowisk nie zajmie dzięki tylko temu dyplomowi, ale zrealizowała swoje pragnienie, które miała w sobie od zawsze. Jak dla mnie nie istotne jest, że poświęciła 5 lat na zdobycie czegoś, co nie zmieni jej kariery, ja widzę kobietę, która zrealizowała swoje pragnienie, po prostu spełniła siebie.  
Gonimy za pieniędzmi by kupować nowe rzeczy, ale czy są to rzeczy, które my chcemy mieć, czy są to rzeczy, które wypada mieć? Jedziemy na wakacje w miejsca, w które inni jadą, ale czy zawsze chcemy tam jechać? Czy są to nasze pragnienia, czy w każdy urlop musimy wyjechać? Ja lubię czasem zamiast wydać pieniędzy na kwaterę wydać je w moim mieście na rozrywki, poczuć, że robię, co chce. A że nie będę się chwaliła zdjęciami z plaży na portalu społecznościowym, a co mnie to obchodzi, ludzie, którzy je obejrzą zapomną po 2 godzinach gdzie ja byłam na urlopie. Ja nie żyję na pokaz, ja żyje dla siebie i rodziny.
Na pewno każdy z Was widział w Internecie zdjęcia pokazujące fantastyczne wydarzenia z życia, ale również pokazujące drugą stronę medali, że bywają one fikcją stworzoną w celu zaimponowania innym. W jakim my świecie żyjemy? Czy tylko potrafimy żyć na pokaz? Czy nie ważniejsze są chwile, które przeżyję naprawdę i czy muszę się nimi dzielić z całym światem? Jak dla mnie zupełnie niezrozumiały pęd do fikcji i aplauzu, a nie do prawdziwej istoty życia. Skupiamy się na pokazywaniu naszego „idealnego” życia, a nie na samym życiu, gonimy za pieniędzmi by dorównać temu fikcyjnemu życiu widzianemu w Internecie, tv, gazetach, a nie skupiamy się na prawdziwym życiu, które uszczęśliwi nas, a nie innych. Czy fakt, że zamiast spędzić wieczór sobotni w modnym klubie wolę iść na spacer z mężem jest zły, pobiegać, czy poczytać jest złe. Niestety dla wielu mało medialne, więc odrzuca to, co chciałby robić i robi to, co jest godne pokazania. To takie w sumie plastikowe życie.
Pamiętajcie, że co jest ok dla jednych nie musi być ok dla innych. Jeden będzie czerpał z życia imprezując i to mu odpowiada, a inny pielęgnując zioła na parapecie i medytując będzie czuł się szczęśliwy. Trzeba podążać za własnymi pragnieniami, a nie za show dla innych.

Dziś przeczytałam takie zdanie w Internecie:

„W Internecie możesz być tym, kim zechcesz. Dziwne jest to, że większość ludzi wybiera bycie debilem”  

4 komentarze:

  1. Fajny wpis, szkoda że coraz rzadziej piszesz;-)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje. Pisz mniej, bo jednak już sporo napisałam przez te lata, teraz pisze pod wpływem chwili, wcześniej miałam masę nagromadzonych przemyśleń, pomysł, teraz już wszystko spływa na bieżąco. :)

      Usuń
  2. 100% prawda. Ja już żyje według siebe i swoich piorytetów 3 miesiąe i dobrze mi z tym. Śpię kiedy chcę (jak czuję, że jestem zmęczona, zdrzemnę się po południu), jadę gdzie chce (gdzie sobie razem zaplanujemy) i pracuję gdzie chcę (bo lubię obecną pracę), nad urlopem jeszze myślę- zy koniecznie morze w tym roku.... a może oś bliżej ;)

    OdpowiedzUsuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"