środa, 20 maja 2020

Jadłospis z XX wieku na trzydniowy wypad pod namiot




W temacie dań na wycieczki, urlop znalazłam w jednej z moich książek (poradniki prowadzenia domu, książki kucharskie, im starsze tym wspanialsze, drukuję czasem wydania dostępne tylko cyfrowo z XI wieku), które zbieram z pasja jadłospis na pobyt pod namiotem. Jadłospis został stworzony w 1984 roku, zatem nie było zbyt wymyślnych naczyń, maszynek do zabrania pod namiot.  




Oto pomysł na menu trzydniowe pod namiotem z XX wieku

Dzień I

Śniadanie
Kawa z mlekiem, twaróg ze szczypiorkiem, pieczywo, masło, rzodkiewki
Obiad
Chłodnik z koncentratu barszczu czerwonego, szynka mielona posiekana z jajkami, pieczywo lub ziemniaki, surówka z pomidorów, owoce zbierane w lesie.
Kolacja
Sałatka z jajek, pomidor lub ogórek, pieczywo mieszane, herbata

Dzień II

Śniadanie
Herbata, jajka sadzone na boczku, pieczywo, surówka z dymki, dżem
Obiad
Zupa pomidorowa z koncentratu na maśle z ryżem błyskawicznym, ryba z puszki, surówka z ogórka i kapusty, pieczywo, kisiel owocowy
Kolacja
Zsiadłe mleko/kefir, kasza gryczana ze skwarkami, pomidory

Dzień III

Śniadanie
Kasza manna na mleku lub ryż pozostały z dnia poprzedniego, pieczywo, masło, wędlina, pomidory z cebula, herbata
Obiad
Zupa grzybowa z koncentratu z makaronem, ziemniaki pieczone z ogniska, zielona sałata z kefirem, jajko, owoce lub kompot
Kolacja
Ryba smażona (najlepiej z własnego połowu), pieczywo, masło, ogórki kiszone, sok


Na pierwszy rzut oka może wydawać się dziwny, ale w sumie są warzywa, białko, węglowodany, dania nie są skomplikowane, obecnie są zupy w kartonach dostępne, więc można to nazwać koncentratem.  Pamiętam jak byłam dzieckiem i pojechaliśmy z rodzicami pociągiem pod namiot, spaliśmy w trójkę w namiocie dwuosobowym, na obiad była zupa jagodowa z owoców zebranych w lesie, na kolację ryby złowione przez tatę. Mleko najpierw było na śniadanie, a potem siadło się i było do ziemniaków na obiad. Nie korzystaliśmy z barów, mama gotowała na maszynce benzynowej, używając niewielkich garnków, bo nosiliśmy je w trójkę na plecach. Do dziś pamiętam te wakacje, były na polu namiotowym z latrynami, w okolicach miejscowości Zimna Woda. Nie kosztowały zbyt wiele, a wspomnienia zostały na całe życie.