niedziela, 30 listopada 2025

Gdy przestajemy gonić… O życiu, które znowu jest nasze

 




Moje posty ostatnio mocno się zmieniają.

Kiedyś pisałam głównie o walce z finansami, o balansowaniu między potrzebami a rachunkami. Dziś to już nie walka — to świadome, rozsądne ograniczanie wydatków. Razem z mężem coraz bardziej doceniamy życie w rytmie slow, jak tylko to dla nas możliwe w zgodzie z naturą, w zgodzie ze sobą.

Nigdy nie pociągało nas instagramowe „życie pod publikę”.

Życie w stylu slow daje możliwość zatrzymania się. Złapania oddechu. Poświęcenia czasu sobie i swoim pasjom. I nagle okazuje się, że jeśli odrzucimy pogoń za pieniędzmi, przestaniemy wydawać tylko po to, żeby ktoś się zachwycił albo zazdrościł — tych pieniędzy naprawdę potrzeba mniej.

Zadajcie sobie kilka prostych pytań:

Czy naprawdę potrzebujecie nowego telefonu, samochodu, telewizora?

Czy wakacje muszą odbywać się w drogim kurorcie, żeby były udane?

Czy co sezon trzeba kupować nowe ubrania i buty?

Czy Wasze dzieci muszą codziennie chodzić na dodatkowe zajęcia „z najwyższej półki”?

Wiele rzeczy, choć trudno je nazwać „rzeczami”, jest bezpłatnych:

czas poświęcony dzieciom lub partnerowi, koc i herbata w zimowy wieczór, chwila tylko dla siebie.

Obserwacja zmieniających się pór roku — jak często zatrzymujecie się, żeby popatrzeć na zieleń, brąz liści albo świeży śnieg?

Dobrze zaplanowana jednodniowa wycieczka potrafi dać więcej radości niż tydzień spędzony „byle przetrwać”.

Wspólnie upieczone ciastka są lepsze niż drogie lody w kawiarni – te ciastka mają zupełnie inną wartość.

Czy wszystko, co robicie, jest Wasze?

Czy sprawia Wam przyjemność?

Czy robicie to „bo trzeba”, „bo tak wypada”, „bo inni”?

Można przecież zabrać domowe jedzenie i wybrać się na piknik.

Porozmawiać.

Pograć w karty, w „państwa–miasta”, w stare, proste zabawy, które przypominają nam beztroski czas dzieciństwa/młodości

Teraz za oknem zrobiło się biało.

Warto wyjść wieczorem na krótki spacer i zobaczyć świat w blasku latarni.

Ten moment ciszy — kiedy śnieg tłumi hałasy — oczyszcza myśli bardziej niż niejeden weekend w luksusowym spa.

Pęd nas zabija. Skraca życie, odbiera spokój, napina ciało i głowę.

Przez brak czasu pary tracą ze sobą kontakt, związki się rozpadają. Nie dlatego, że ludzie się nie kochają — tylko dlatego, że przestają rozmawiać. Konflikty narastają, aż w końcu jest bum.

Mieszkam pod miasteczkiem — to nawet trudno nazwać wsią, bardziej przedmieścia. A jednak wieczorami wiele osób wychodzi tu na spacer. Nie tylko z psem. Często po prostu po to, żeby się wyciszyć. Jedni biegają, a inni zwyczajnie w nieśpiesznym tempie spacerują.

Życie nie jest rywalizacją.

Życie jest drogą.

I dopiero gdy przestaniemy gonić, zaczynamy naprawdę żyć.

Wielu ludzi, zmęczonych tym ciągłym „biegiem”, dostrzega w końcu przeciążenie. Rzucają wszystko: często karierę, presję i ciśnienie na utrzymanie wizerunku. Zaczynają żyć w małych domkach, czasem w kamperach — nawet z dziećmi. Nie dlatego, że są „szaleni” czy „uciekają od odpowiedzialności”, ale po to, żeby odzyskać przestrzeń do życia. Żeby przestać martwić się o spłatę kolejnych zobowiązań, o utrzymanie drogich samochodów, o pozory dobrobytu. Zamiast tego wybierają wolność, czas, relacje i codzienną prostotę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"Artykuł 216 Kodeksu karnego brzmi:
Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności"
Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Proszę o nie przysyłanie ofert swoich produktów w komentarzach. Zwłaszcza dotyczy to stron z pożyczkami!! Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"