środa, 30 września 2015

Czas na suszenie owoców i warzyw trwa :)



Czas suszenia owoców i warzyw u mnie nadal trwa. Ostatnio suszymy dość sporo jabłek, troszkę grzybków, włoszczyznę. Mimo, że nie jadam jabłek dzieci i mąż uwielbiają je, jako przekąskę. Córka często zabiera suszone jabłka ze sobą jak idzie na zajęcia dodatkowe. Może to Was zaskoczy, ale ona pakuje się sama i wkłada do pudełeczka nasze domowe jabłka oraz wlewa sobie wodę do bidonu. Czasem jej proponuję by dodało soku do tej wody, ale ona twierdzi, że woda czysta smakuje jej najlepiej. Ostatnio domowe, suszone jabłka zrobiły furorę na zajęciach, dzieci wyjadły córce cały zapas, jaki przyniosła z domu. To, że jabłka są zdrowe każdy wie, to, że chipsy są tuczące też każdy wie, ale jak niewiele osób daje dzieciom ten zdrowy zamiennik. Przecież można je kupić w każdym sklepie, owszem są szalenie drogie, ostatnio widziałam 49 zł za kg suszonych jabłek. Ja kupuję jabłka po 2 zł, mój kg suszonych wychodzi mnie około 18 zł (razem z energią liczyłam), susze je w suszarce do grzybów i owoców. Mam produkt bez siarki i innych dodatków. Owoce przed suszeniem myjemy w wodzie z dodatkiem octu i sody, dzięki temu świetnie oczyszczamy je z oprysków (na tyle ile jest to możliwe). A czy znacie właściwości suszonych jabłek? Pewnie nie każdy, mnie dziś pan na targu zwrócił uwagę na to, co dokładnie daje nam suszone jabłko, po powrocie z rynku sprawdziłam w książce o owocach i witaminach i przeczytałam tam: suszone jabłka - wspomagają procesy trawienne, dzięki witaminie C wspomagają układ odpornościowy, obniżają poziom cholesterolu, łagodzą podrażnienia żołądka, zalecane na niestrawność, poprawiają krążenie krwi, wzmacniają serce, chronią przed miażdżycę, zapobiegają chorobom nowotworowym, zawarta witamina B wpływa doskonale na skórę, włosy, paznokcie. Może warto sięgnąć po suszone jabłka, a inne słone przekąski i słodkie odłożyć na bok. Suszone owoce mają wiele korzystnych właściwości, oczywiście pod warunkiem, że nie są oblane chemicznymi dodatkami i słodkimi polewami. Ja kroję jabłka na krajalnicy do chleba (właściwie to robi córka), następnie układamy na suszarce, po wysuszeniu przechowujemy w słoiku. 





Ostatnio mąż z córką przynoszą grzybki z lasu, więc w domu na zamianę pachnie grzybami i suszonymi jabłkami, a w tle produkują się kompoty ze śliwek, buraczki w occie, przeciery z pomidorów i domowy keczup. 

4 komentarze:

  1. Muszę sobie kiedyś ususzyć jabłka :) Nie wiedziałam, że mają aż tyle właściwości! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam suszarki. Mogłabym ususzyć jabłka w piekarniku?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha! Otóż właśnie! Czytam pani bloga i czytam i jeszcze nie widziałam wpisu o suszeniu :) Podpowiem jeszcze ze u mnie w zeszłym roku było sporo pomidorów i je ususzyłam na słoneczku, włożyłam w małe słoiczki, zalalam zwykłym olejem i trzymałam w lodowce i jeszcze mam 2 ;)
    Pozdrawiam Pola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie coś tam suszę co roku, choć by grzybki :) Na pomidorki troszkę jeszcze mam chęć, ale już się na słonku nie da ususzyć niestety.

      Usuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"