wtorek, 19 kwietnia 2016

Oszczędne życie nie musi być smutne i szare.....




Nie wiem jak u Was, ale u nas oszczędne życie stało się sposobem na życie, a nie tylko konicznością.  Obecnie mamy dużo więcej funduszy do rozdysponowania niż w chwili, gdy zaczynałam pisać bloga. Ale nasze podejście do wydawania pieniędzy się nie zmieniło.  Dzieci nadal chodzą w używanych ubraniach po innych dzieciach (jak dla mnie to ekologiczne, ekonomiczne i zdrowe – ubrania nowe zawierają w sobie sporo toksycznych związków), nadal przerabiamy różne rzeczy by dać im drugie „życie”, nadal wybieramy tańsze wersje wakacyjne, nadal jeździmy ile się da na rowerze, nadal odstawiam auto i gdzie mogę idę pieszo, nadal robię przetwory, domowe ciasta, chleby, wędliny itd. Nadal piszę jadłospisy i robię zakupy z kartką w ręku, nadal szacuję opłacalność danego produktu, nadal szukam bezpłatnych rozrywek dla rodziny, nadal korzystam z biblioteki, zajęć w MDK-u, bezpłatnych warsztatów i wykładów. Po co mam zmieniać to, co przynosi dobre efekty, a dodatkowo jest zgodne z naszą filozofią życia. Mam wrażenie, że taki styl życia wrósł się już głęboko w naszą rodzinę i rozrzutność była by dla nas czymś obcym. Owszem mamy chwile szaleństwa typu – wypad do restauracji, (choć po zapłaceniu rachunku studzimy się na kolejne 2 miesiące). Każdy zakup u nas w domu powyżej 100 zł jest analizowany – potrzeba, funkcjonalność, czas i oszczędności. Jeden z przykładów to zakup urządzenia do pielęgnacji stóp – koszt jednej wizyty u kosmetyczki to 50-100 zł w zależności od zabiegu, ja mam problem z odciskami i piętami, zatem potrzebowałabym około 5 zabiegów w roku. Zakup urządzenia to kwota 200 zł, czyli zwrot mam naprawdę szybko.  Owszem mogłabym sobie odmówić tych wizyt, ale odciski dokuczają mi przy chodzeniu, chodząc zaoszczędzam na paliwie i polepszam swoje zdrowie i kondycję, więc ogólnie inwestycja rozsądna. Jestem bardzo zadowolona z zakupu.  Jak widzicie nasze życie nie polega na umartwianiu się, ale na rozsądnym gospodarowaniu pieniędzmi.  Robiąc domowe przetwory i dania wiem, co zawierają, są tańsze i zdrowsze, więc czemu to zmieniać, wypożyczając książki, (choć nie ukrywam, że mam w domu sporo książek, zbieram antykwaryczne poradniki urody, pani domu, zdrowia, kulinarne oraz to, co zostało z lepszych czasów) jestem ekologiczna i ekonomiczna, mam dostęp do różnych książek, nie muszę analizować czy naprawdę będzie to dobra książka, wypożyczam i już, mogę sobie pozwolić na pełną spontaniczność bez konsekwencji. O urodę dbam w domu przy pomocy naturalnych produktów dzięki temu dbam o swoje zdrowie. Nie chodzę na fitness, ale staram się, co rano poświęcić 6 minut na gimnastykę, jeździć na rowerze najczęściej jak mogę, pracować w ogrodzie, spacerować, relaksować się oddechem, tańczyć jak tylko mam okazję, dużo spaceruję. Nie robię tego 1-2 razy w tygodniu, ale codziennie. Nie wydaję na ten cel nic, a mam dodatkowe zyski. Od maja nie będziemy mieli dostępu do żadnej telewizji, oczywiście sam odbiornik zostanie jednak w domu, ale bez łącza antenowego.  Uznaliśmy, że to także zbędny wydatek w stosunku do ilości czasu oglądania przez nas tv. Staramy się każdą dziedzinę naszego życia przemyśleć i rozsądnie zagospodarować. Obecnie mamy trend na samowystarczalność, powiększamy ogródek (w tym roku pojawiła się nowość – ziemniaki posadziliśmy), powiększamy ilość drzew owocowych, uczmy się ich uprawy. Nie inwestujemy w rośliny ozdobne, jabłoń pięknie kwitnie, a jest szansa, że da nam owoce i tą logikom się kierujemy w wyborze roślin do ogrodu. Mamy całkiem spory zagon truskawek, do tego w ogrodzie rabarbar, czarne i czerwone porzeczki, aronie, winogrona, borówki, jabłonie, śliwę, grusze, morelę, czereśnię, nektaryny, kasztan jadalny, dereń jadalny, pigwowiec, maliny. Po za tym tunel foliowy i ogródek warzywny, oraz mały ziołowy.  W zeszłym roku nie kupiłam rzodkiewek np. przez cały sezon. Najchętniej przygarnęlibyśmy jeszcze kozę, kury i króliki, ale gdy jedziemy na wakacje nie miał by się, kto nimi zająć. A to dałoby nam więcej samowystarczalności. No cóż, jak się nie ma, co się lubi, to ……….



My naprawdę lubimy nasze życie, oszczędne życie to dziś nasz styl życia, a nie konieczność!! 


Oszczędne życie to nie koniec, to inne postrzeganie wydatków i życia. Nie musi być smutne i szare, to jakie będzie zależy od nas, czy rodzinny wypad musi być np. od razu do miejsca modnego, nie może być na łąkę jako piknik? Nie ulegajcie temu co widzicie na portalach społecznościowych, tam niewiele osób pokazuje swoje prawdziwe życie..... To czy będziecie szczęśliwi nie zależy od stanu Waszego konta, ale od nastawienia do życia!




10 komentarzy:

  1. Świetnie napisane! Jadalne ogrody, moim zdaniem są piękniejsze od tych ozdobnych- a także potrafią dać prawdziwą satysfakcję, gdy wszystkie składniki do obiadu mamy pod oknem.
    Nie poddawanie się konsumpcjonizmowi uwalnia, mimo że dla innych to ograniczanie się. Proste życie jest lżejsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proste życie jest lżejsze!! Dokładnie! Do ogrodu jadalnego zainspirował nas pewien ogrodnik, stwierdził, że szkoda miejsca na roślinny tylko ozdobne, rośliny jadalne również są piękne, a do tego jadalne :)

      Usuń
  2. Brawo! Super podejście. Ja teraz czekam na dzidziusia i też kompletuję używaną wyprawkę. Uważam ,że lepszy ciuszek używany ( i tak niemowlę nie zniszczy przecież) niż chiński sklepowy. W dodatku cena używanego to 1-3 zł ( zestawy z olx) a nowych firmowych to od kilkunastu zł w górę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Warto wierzyć że to co robimy ma sens, bez względu na opinie tzw. znajomych.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też nie popadam w to szaleństwo pieniądza i zakupów. Wolę mieć mniej i więcej czasu dla siebie nie pracując jak wół dla nowej zmywarki czy butów. Nie zamierzam pracować w pocie czoła by wydać te kasę, na coś nowszego, bardziej na topie, a stare jeszcze świetnie służące rzeczy z historią, wyrzucać do kosza. To istne szaleństwo, ten konsumpcjonizm!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kończąc niedokończone przez Panią zdanie w poście -"Jak się nie ma co się lubi to.... się lubi TEGO co ma!"
    To tak dla wywołania uśmiechu :)
    Tak swoją drogą... chyba coś w tym jest!
    Podziękowania i wielkie pozdrowienia dla Pani :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak najbardziej Ci przyklaskuję. Jestem z natury oszczędna - przyzwyczajenie z domu rodzinnego, gdzie ojciec był sknerą (nie oszczędnym,lecz sknerą), a my musieliśmy się dostosować. Nawyki z dziciństwa procentują dzisiaj - chociaż nasza sytuacja jest zdecydowanie lepsza, to też np. kupuję używane, ale w b. dobrym stanie ubrania w korzystnych cenach, zamiast wydawać kupę szmalu na nową odzież. Mam już swoje upatrzone sklepy, też internetowe, gdzie dostaję ubrania z drugiej ręki, wygladające jak nowe, czasami jeszcze mają metki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytam tego bloga od początku, od pierwszego posta - właśnie postanowiłam :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czuję niejakie zazenowanie, ze sie wyłamuję z prezentowanego tu stanowiska, ale osobiście uwielbiam kupować od czasu do czasu rzeczy piękne, zbędne i luksusowe, jak. np. perfumy, porcelanę, srebro, biżuterię czy wycieczki zagraniczne..
    Lubię sobie upiększać życie i w pełni z niego korzystać. Czy to coś złego?
    Jestem juz dość stara i staram się wycisnąć z życia ile się da póki jeszcze mogę.Całe życie z mężem harowaliśmy bez urlopów, by choć na emeryturze poczuć wolnosć i nieco zapachu luksusu.
    Pozdrawiam.
    Ula

    OdpowiedzUsuń
  9. Proszę napisać dokładnie jakie urządzenie do pielęgnacji stóp ma Pani?

    OdpowiedzUsuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"