czwartek, 29 stycznia 2015

Naturalne metody leczenia


Nasi przodkowie dawali sobie całkiem  nieźle radę lecząc się naturalnymi metodami. Obecnie większość społeczeństwa sięga chętnie po antybiotyki przy drobnym przeziębieniu. Dla mnie to przypomina strzelanie do muchy z armaty. Antybiotyki miały być dobrodziejstwem, a spowodowały nagminny spadek odporności, wszelkiego rodzaju grzybice, najbardziej kłopotliwe to grzybica układu pokarmowego, narządów rodnych, gardła i jamy ustnej. Nieprawidłowe stosowanie antybiotyków, nie używanie środków ochronnych w czasie antybiotykoterapi, nieprawidłowa dieta przyniosły skutki zgubne dla naszych organizmów. Coraz trudniej jest leczyć poważne infekcje bakteryjne, ludzie stali się odporni na leczenie antybiotykami, powraca gruźlica oporna na leczenie. Sama jestem ofiara, oraz mój najstarszy syn jest ofiara beztroskiego podawania antybiotyków przy infekcjach sezonowych. Syn ma candidę, a ja problemy z gardłem przez wiele lat, obecnie zaleczone po kategorycznym odstawieniu antybiotyków kilka lat temu. najstarszy syn ma zakaz podawania antybiotyków tylko w chwili zagrożenia życia można mu podać. od 10 lat nie przyjął żadnego. Ja kilka lat temu zachorowałam na anginę, całe dzieciństwo na nią chorowałam (spadek po nich to zwłóknienia w sercu), podawano mi zawsze antybiotyk i już, tak tez się stało i kilka lat temu, wzięłam grzecznie antybiotyk. Po 3 tygodniach angina wróciła, wybierałam się na wizytę lekarską i na szczęście dla mnie zadzwoniła do mnie koleżanka zwolenniczka naturalnych metod leczenia, nakrzyczała na mnie i zaleciła srebro koloidalne. Kupiłam zażywałam zgodnie z zaleceniami na opakowaniu, płukałam gardło solą, położyłam się na 3 dni do łóżka i po 7 wyszłam z anginy, od tamtej pory może raz ją miałam, ale nie wzięłam antybiotyku, zastosowałam podobne leczenie i po temacie. 
Przed Nowym Rokiem zachorowała córka, leczyłam ją naturalnie czosnek, malinki, syrop z cebuli i łóżeczko. Niestety kasłała przeraźliwie, miała za sobą bezsenne noce, pęknięte naczynka w oczach. Byłam gotowa na wizytę u lekarza, ale nie było terminu jakaś epidemia infekcji była i pełna przychodnia. No i nagle olśnienie przecież jakiś czas temu zakupiłam bańki bezogniowe przy infekcji chłopaków, wyleczyłam ich w 3 dni. Wyciągnęłam bańki, postawiłam 8 sztuk tylko na plecach, zaserwowałam inhalacje z soli kuchennej, podałam napary z lipy i po 3 dniach miałam prawie zdrowe dziecko w domu!! Oklepywanie, napary, inhalacje robiłam przez kolejne 3 dni i po infekcji nie było śladu. 
Szczerze polecam zakup baniek bezogniowych, maja instrukcję bardzo dokładną zrozumiałam dla każdego. Koszt to około 80 zł, a ja już wyleczyłam trzy infekcje (po jednej u każdego dziecka), na leki wydałam bym znacznie więcej, a bańki mam nadal gotowe do działania. Jako dziecko często byłam leczona przy pomocy baniek. Metoda bardzo stara, leczono nią przeróżne schorzenia od infekcji po przez problemy z bólami mięśni na zaburzenia emocjonalne i moczeniu nocnym kończąc. 

Inhalacje z soli: 2 litry wody, 4 łyżki soli kuchennej, ręcznik. Gotujemy wodę, wlewamy do miski, rozpuszczamy sól kuchenna w wodzie, nakrywamy głowę ręcznikiem i wdychamy przez 10 - 15 minut opary, po inhalacji najlepiej jak ktoś nam oklepie delikatnie plecy. 

Polecam powrót do naturalnych metod leczenia. Pamiętajmy, że przy infekcji wirusowej najważniejsze jest zwolnienie tempa, żaden lek nas nie wyleczy. Najlepiej zapakować się do łóżka dużo pić, dużo witaminy C, zbijać temperaturę, ale tylko powyżej 38 stopni C i dać sobie czas. 
Leki z reklam nie wyleczą nas, wsłuchajcie się w reklamę przy każdej mówią, że dany specyfik "łagodzi objawy", nikt nie mówi, że on leczy. Nie dajcie się ponieść, że po wzięciu takiego cudy na drugi dzień jesteście okazami zdrowia. Grypa, to grypa i nie ma o z nią igrać, ona ma swoje prawa, trzeba ją wyleżeć. 

Zdrowia Wam życzę i pamiętajcie, jeśli macie wybór nie korzystajcie z drogi na skróty, w końcu zdrowie ma się tylko jedne!!! 






Przypominam, że komentarze zawierające przekleństwa, napastliwe lub napisane w wulgarnym tonie nie będą publikowane. Również komentarze zawierające reklamy (każdej treści), nie zostaną opublikowane na moim blogu. Jeśli chcecie coś zareklamować proszę o przesłanie mi tego w prywatnej wiadomości. Podobnie sprawa się ma do odreagowywania na mojej osobie czyli "zmieszania mnie z błotem", na dole strony jest formularz kontaktowy i można dzięki niemu napisać do mnie, a ja również mam możliwość wyśnienia dokładnie wątpliwości. Nie toleruje upubliczniania bluźnierstw i chamskich zachowań. Ludzie są co raz bardziej agresywni, a to miejsce chce ocalić od całej tej drapieżności i braku empatii. 
Jeśli te zasady są dla kogoś nie do zaakceptowania, nie ma żadnego przymusu czytania mojego blogu, wręcz nawet zachęcam do odpuszczenia sobie znęcania się nad swoją osobą. 




8 komentarzy:

  1. Gdyby większość pacjentów tak postępowała to kolejek w przychodni by nie było, lekarze mieliby więcej empatii bo mieliby okazje leczyć "chorych" a nie zasmarkanych itd Kiedyś do najbliższego lekarza trzeba było dojechać np 20km i ludzie jakoś żyli. Dziś do temp 38 i smarkow w nosie wzywają wizytę domowa ... bo przecież im się należy!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Odkąd zaczęłam pracować w sklepie,zaczęłam często chorować. Niestety,ludzie przychodza,kichaja,prychają,nie zasłaniają się,bakterie na rękach. Po świętach się rozchorowałam, myślałam,że umrę. Wzięłam dzień wolnego, bo koniec roku to wiadomo, inwentaryzacje, dużo klientów. Od tamtej pory bolała mnie głowa,uszy zatkane,gardło boli. Dopiero 24 stycznia,koleżanka do mnie mówi że to chyba zatoki! W życiu nie bolały mnie zatoki, więc nie wiedziałam że to może być to. Ale byłam już tak zmęczona tym bólem i katarem,że poszłam po antybiotyk. Biorę teraz mnóstwo osłon, jogurt probiotyczny, bo jak 6 lat temu ostatni raz miałam antybiotyk i brałam słabą osłonę,to silnie nawróciło mi atopowe zapalenie skóry...
    w aptece zostawiłam 100 zł. Taniej zapobegać,niż leczyć!

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie najlepiej sprawdza się mleko z masłem i czosnkiem albo herbata z miodem [tej akurat nienawidzę]. Poza tym, mam wrażenie, że dobrze mi robi odpowiednie nastawienie psychiczne. Kiedy mieliśmy gorszy finansowy czas, albo kiedy byłam w ciąży, lub teraz, kiedy zajmuję się dzieckiem - po prostu mówię sobie, że nie wolno mi chorować i rzeczywiście nie choruję. Dawniej byłam największym narzekaczem w rodzinie i co chwilę potrzebowałam antybiotyków ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również mam dobre rezultaty w samoleczeniu się i córek bańkami. Stosuję chińskie, gumowe- udało nam się kilkakrotnie uniknąć antybiotyków ( co w przypadku uczulonych dzieci jest na wagę złota). Żałuje, że nie mogę im podawać żadnych- oprócz mięty- naparów z ziół.
    Przy problemach z gardłem polecam domowej roboty syrop z cebuli.
    Zasmucił mnie Twój ostatni akapit... Przykro, że człowiek w taki sposób musi dochodzić szacunku i prawa do wyrażania swoich poglądów na SWOIM blogu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny temat ,od dawna mysle jak by tu przejsc na naturalne sposoby leczenia.Leki coraz drozsze a lekarze nie wiedza jak pomoc m dzieciom.Starszy od dawna ciagle mi chorowal tez duzo antybiotykow,syropy na odpornosc male a kosztowaly spooro wkoncu zrobilam mu syrop z czosnku i cytryn a i miodu dawalam mu codziennie po lyzeczce i tak mysle ze dzieki temu teraz juz tk nie choruje czasem nawet radzi sobie wogole bez lekow.Mlodszy synek mial ciaagle geste katary nocny kaszel ,chrapal i spal z otwarta buzia mial usuniety migdal po 3 miesiacach katary i nocne kaszle wrocily przewietlenia pluc i migdala dobre,skierowanie do alergologa rozne leki zeby dalo sie wogole zrobic testy i wziewne i pokarmowe wyszly dobrze czyli nadal nikt nie wie co mu jest teraz jeszcze czsto boli ggo glowa pokazuje z przodu wiec mysle ze moze zatoki ale lekarz nie chce przeswietlic ,mowi ze takie dzieci nie mają wykrztalconych zatok 5 latek.Mam juz dosc jezdzenia po lekarzach i wydawania kasy chciala bym mu pomoc naturalnie.Niestetu jego po syropie z czosnku boli brzuszek i musze cos innego wymyslec:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Po części zgadzam się z wpisem. Sama staram się najpierw zwalczać pierwsze objawy naturalnymi metodami. Ale niestety nie zawsze one działają. lekarze też niechętnie już teraz przepisują antybiotyki, przynajmniej u nas. Ja ostatnio miałam anginę, długo leczyłam się w domu, dopiero antybiotyk mi pomógł. Znajoma tak leczyła zapalenie gardła wodą z miodem i cytryną (chociaż ostrzegałam), że zawaliła je jeszcze bardziej, spaliła śluzówkę.
    Co do odporności na antybiotykoterapię to sami jesteśmy sobie winni. Żadko kończymy kurację, bo nam lepiej, więc nie będziemy się truć, a liczba tabletek jest zawsze skrupulatnie obliczona. Tyle ma wynieść dawka leku i kropka. Organizm jest odporny, nie reaguje na kolejne dawki antybiotyku.
    Ja jednak zawsze, nawet kiedy podejmuję samodzielne próby leczenia nie zapominam o lekarza, raz myślałam, że się wyleczyłam i miałam zapalenie oskrzeli. Czasami warto pójść, nawet po to, żeby usłyszeć, że się spóźniliśmy i jesteśmy zdrowi :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Skąd ja to znam. Jestem wielkim przeciwnikiem antybiotyków. Jednak kilka lat temu dopadło mnie jakieś dziadostwo. Po południu tem. ok. 40, zbijanie, antybiotyk. Rano było ok i tak w kółko. Polecono mi super suplement szwajcarskiej firmy. Poza drenażem portfela nie przyniósł żadnej poprawy. Mimo prywatnej opieki zdrowotnej, żaden konował nie zdecydował się na antybiogram. Przez 3 miesiące zjadłem 6 antybiotyków, bez poprawy. Nie wiem jakim cudem udało mi się nie załapać grzybicy ogólnoustrojowej, ale się udało. Odstawiłem dziadostwo, gotowałem rosół, chodziłem na spacery, piłem zioł i po dwóch tygodniach wszytsko wróciło do normy. Do dzisiaj nie wiadomo co to było.

    OdpowiedzUsuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"