środa, 14 stycznia 2015

Zmiana diety naszej rodziny - poszukiwania


W tym roku postanowiłam zmienić odrobinę dietę mojej rodziny, doszłam do wniosku, że zjadamy za dużo potraw mącznych i musimy to w miarę możliwości ograniczyć. Dużo czytam na temat prawidłowego odżywiania i przyznam, że co raz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że piramida żywienia zalecana od lat, funkcjonująca w podręcznikach szkolnych nie jest doskonała. Patrząc na piramidę żywienia zalecaną przez Instytut Żywności i Żywienia, widzimy, że podstawą są pieczywo, kasze, makarony czyli głównie produkty mączne - węglowodany i tak też dotychczas przyjmowałam za słuszne żywienie mojej rodziny. Ale zgłębiając temat wyszło mi, że nie tędy droga schemat pierwotnego żywienia człowieka nie opierał się na chlebie, makaronie i kaszy. Człowiek był myśliwym - zbieraczem, więc jadł mięso, rośliny i nasiona. Nie zajadał się chlebem, ciastkami i makaronem, a jednak ewoluował do istoty która podporządkowała sobie otaczając go świat. Wiele osób uważa, że bez cukru nie pracował by nasz mózg, ale czy na pewno patrząc na naszego przodka? Idąc tym tropem szukałam odpowiedniej diety dla mojej rodziny, trafiłam na dietę paleo, ogólnie wydaje się ok, ale odrzuca zupełnie nabiał i wprowadza mleko kokosowe np. u nas odpada. Więc zaczęłam szukać dalej dieta optymalna, funkcjonowaliśmy na niej w bardzo dobrym zdrowi przez okres 5 lat. Bardzo nam ta dieta odpowiadała, ale problem pojawiał się na wyjazdach, wizytach u znajomych i podczas budowy domu gdy brakowało czasu. Potem jakoś tak wróciliśmy do podstawowej piramidy żywienia, owszem staraliśmy się jesć żywność produkowaną w domu, nie wysoko przetworzoną, ale opartą jednak na dużej ilości produktów mącznych. Próbowaliśmy przejść na dietę zbliżoną do wegetariańskiej, ale czuliśmy że nie mamy takiej energii jak stosując żywienie optymalne. Przeglądałam dietę nisko węglowodanową i tu zaczęłam dostrzegać rozsądek autora. Poszperałam i zbadałam biochemiczność diety optymalnej, paleo i nisko węglowodanowej, stosunek odpowiedni dla zdrowia wyszedł naukowcom 1:2:1 ewentualnie 1:1:1 czyli na każdy kilogram należnej masy ciała po jednym gramie białek, tłuszczu i węglowodanów lub podwojona ilość tłuszczu w stosunku do węglowodanów i białek. Czyli np. osoba o wzroście 170 cm powinna ważyć 60 - 70 kg, zatem jej proporcje to 60-70 g białek, 60 - 140 g tłuszczu i 60 - 70 g węglowodanów. Proporcje wydaja się mieć sens i podstawy naukowe. Zatem pomyślałam, że może warto wrócić do bardziej pierwotnego modelu żywienia i zmienić nasze nawyki i jadłospis. Postaram się wam pokazać moje początki zmian diety. 
Ostatnio zaczęłam dokładnie się przyglądać czym żywi się statystyczny obywatel naszego kraju. Stojąc w sklepie w kolejce do kasy zerkam na zakupy i przyznam, że wczoraj gdy kasjer pomylił moje zakupy z zakupami klienta przede mną chciałam krzyknąć, że ja takich rzeczy nie jadam. Mężczyzna miał ułożone na taśmie - parówki, mortadelę, chipsy, ser biały chudy, makaron, słodkie płatki śniadaniowe, gotowe hamburgery drobiowe, pasztet w puszce,coca-colę, gazowany napój pomarańczowy, pudełko ptasiego mleczka, bułki białe, masło roślinne, jogurt owocowy i keczup. Niestety pan był mocno otyły, a zakupy mówiły czemu. Przyznam, że od lat nie miałam takiego zestawu zakupów, mimo że musiałam żyć bardzo oszczędnie to nie kupowałam takich śmieciowych produktów. Nie trzeba posiadać fortuny by jeść zdrowo. Czy omlet na śniadanie z 2 jajek kosztuje dużo, jeśli dodamy do tego jakieś warzywo to mamy super posiłek na rano, potem możemy zabrać ze sobą do pracy kawałek mięsa gotowanego (ugotowana porcja rosołowa, obrana) i dorzucić do tego kilka oliwek, sałatę, pestki słonecznika lub ten sam zestaw wymieszać z białym serem lub gotowanym jajkiem ewentualnie rybą z puszki lub wędzoną. Nie będzie drożej od parówek, mortadeli i pasztetu w puszce, ale za to zdrowiej na pewno. Na przegryzkę możemy zabrać jabłko i mamy super posiłek. Naprawdę polecam zastosować zamienniki, to żywność wysoko przetworzona niszczy nasze zdrowie. 

Nie wiem czy oglądaliście dokument w którym dziennikarz jadł przez 60 dni tylko jedzenie z MacDonalda, jeśli nie polecam jest dostępny w necie do obejrzenia. Inna osoba publiczna podjęła się wyzwania na pozór łatwego aktor przez 60 dni jadł głównie produkty zbożowe, niskotłuszczowe, nabiał, generalnie wszystko co jest powszechnie uznawane za zdrowe. Damon Gameau był przez 3 lata na diecie niskowęglowodanowej. Pełen energii, optymizmu zdrowy, młody człowiek już na początku  eksperymentu poczuł, że staje się bardziej niestabilny, zmęczony, ospały. Więcej na ten temat można poczytać na jego blogu Damon Gemeau oraz ogólny opis jego poczytań na stronie Paleo Smaki . Zdajecie sobie sprawę z tego, że amerykanie zużywają około 60 kg cukru na osobę rocznie. Jak dla mnie to bardzo dużo.

14 komentarzy:

  1. Z tym cukrem u Amerykanów to trochę przesada. Amerykanie, których stać na normalne zakupy jedzą zdrowiej i rozsądniej niż Polacy. Poza tym te cukry to też syro kukurydziany dodawany nawet do mleka czy śmietanki do kawy. Otyli sa ci, których nie stać na "normalną" zywność, oni kupują wysokoptrzetwożone jedzenie, takie do odgrzania w mikrofalówce, głównie ze względu na to, że nie maja czasu na gotowanie, nie mają też pieniędzy. Najniższa krajowa w Kaliforni to około $1700 a apartament kosztuje od $2000.
    Co do diety. Moim zdaniem Paleo nie jest dietą dla nas. Proszę mi wytłumaczyć, jak to jest, że wszystko ewoluowało, roślinność (głównie ta nieszczęsna pszenica) a człowiek i jego układ pokarmowy nie? Skoro wracamy do diety przodków to dlaczego jest tyle wspóczesnych pokarmów dopuszczonych w tej diecie? Na szczęście moda na nią minęła, mija na bg, teraz zaczyna się moda na mleko niepsteryzowane i dietę bezcukrową.
    Z piramidą żywienia zgodzę się z Panią w jednym. Niezdrowe są produkty z mąki białej pszennej. Makaron, chleb razowy, z pełnego ziarna nie jest taki zły, wręcz przeciwnie. Ludzie węglowodany utożsamiają z białą pszenną mąką. Węglowodany to też owoce i warzywa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety cukier jest wszędzie, zbadałam to dokładnie jak u mojego najstarszego dziecka zdiagnozowano candidę, musiałam wykluczyć zupełnie cukier i większość owoców. Cukier jest w paście do zębów, keczupie, chlebie, bułkach, pasztetach gotowych daniach itd. Jak by tak zliczyć cukier ze wszystkich produktów wyszła by niezła dawka dzienna.
      Niestety żywność jest modyfikowana od lat, a my możemy tylko liczyć na naturalną ewolucję. Przykładem walki lub prób ewolucji jest choć by nowotwór. Niestety organizm ludzki nie jest w stanie tak szybko ewoluować jak modyfikuje się żywność. Współczesny model żywienia od jak dawna obowiązuje 100 - 200 lat, to dość krótki czas w stosunku to kilku tysięcy lat ewolucji człowieka. Przez swoje życie próbowałam sporo diet i przyznam, że najlepszy stan zdrowia prezentowałam stosując żywienie optymalne przez okres 5 lat. Niestety nie jest to najtańsza forma żywienia.

      Usuń
  2. Co do diety Paleo, to kto stwierdził, że ludzie pierwotni byli zdrowi? Ktoś ich przebadał? ;) Wg mnie to kolejna moda :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawi mnie czemu akurat wymieniona między innymi przeze mnie dieta paleo wzbudza najwięcej kontrowersji? Wymieniłam jeszcze dwie diety - żywienie optymalne (mam 5 lat w tym zakresie doświadczenia), oraz dieta niskowęglowodanowa (Lutza), wszystkie te diety zupełnie obalają w sposób naukowy model ożywiania według piramidy stworzonej przez IŻiŻ. Co do mody na diety to było całkiem sporo diet, tylko, że dieta, a sposób życia to dwie różne sprawy.

      Usuń
    2. Dlatego, że jest najmniej przebadana, najbardziej wymagająca i bzdurna. Jest ona idealna dla osób z alergiami, ale nie dla zdrowego człowieka.
      My jesteśmy na diecie bg, ze względu na mojego męża. Ograniczamy więc gluten, wcale nie jemy białej maki pszennej, dzieci od czasu do czasu wypieki z pełnego przemiału. Nie z ideologii a z czystej wygody - mąż reaguje na sladowe ilości.
      Mi się podoba model żywienia azjatów - całkiem inny niż nasz. Są zdrowi, silni, i dozywają dlugich lat. A mają bardzo wywrócony model odzywiania - obiad na sniadanie, jedzą tłusto ale lekko.
      Poza ty, wracając do Paleo, łykamy wszystkie nowinki, wszystko co jest nowe jest super, hiper i extra. Co teraz mówi się o diecie Dukana, i innych dietach?Że są złe, powodują sporo chorób, że ludzie muszą się odzywiać racjonalnie i zróżnicowanie.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Witam :)
    Od jakiegoś czasu czytam Pani bloga i bardzo go lubię.
    Interesuje mnie prowadzenie domu w oszczędny sposób. Mamy dwójkę dzieci: nastolatka i dwulatkę, z którą jestem w domu (bo chcę). Mamy więc jedną pensję.
    Zależy mi na zdrowym odżywianiu. Interesuję się tym tematem już długo. Karmię córeczkę piersią i wierzę, że to dla niej najlepsze (nawet w tym wieku). Ostatnio nasza pediatra była bardzo zdziwiona, że dziecko tak dobrze się rozwija choć nie jada zbytnio tradycyjnych posiłków. Staram się oczywiście namawiać ją do zupek, ale zwykle nie jest zainteresowana.
    No tak, ale chciałam napisać coś o odżywianiu niskowęglowodanowym. Bardzo się cieszę, że będzie Pani pisać o doświadczeniach w tym temacie.
    My byliśmy na paleo kilka tygodni (w wersji z nabiałem). Mąż schudł (chciał) i czuliśmy się bardzo dobrze. Nasze brzuchy były zadowolone, nie obciążone. Jednak powoli zaczęliśmy schodzić z tego odżywiania. Dlaczego? Zaczęłam się obawiać, że ten sposób odżywiania jest drogi i do tego prawdopodobnie córka jest uczulona na jajko (albo tylko białko - jeszcze nie wiem) i problemem jest dla mnie śniadanie - odpadły omlety. Zbytnio też chudłam i trudno mi było karmiąc utrzymać wagę.
    Próbowałam króciutko diety optymalnej ale jej prowadzenie jest dla mnie zbyt mozolne i nie jestem przekonana do tych proporcji BWT.
    Z pewnością jemy mniej węglowodanów: np. jedną torebkę ryżu (kaszy) dla trzech osób do obiadu, tylko coś mięsnego z pomidorem na kolację.
    Proporcje o których Pani pisze wydają się zdrowe.
    Z wielką ciekawością będę śledzić Pani doświadczenia i godzenie diety nikowęglowodanowej z oszczędnością :-).

    Z pozdrowieniami
    Agnieszka G.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej! Próbowałam wczoraj dodać komentarz, ale mi go zjadło.
    W każdym bądź razie - od jakiegoś już czasu czytam Twojego bloga z zaciekawieniem. Dzięki za dzielenie się doświadczeniami!

    Ale do rzeczy. Jestem studentką dietetyki (już prawie na finiszu) i chciałabym się podzielić z Tobą pewną informacją. Otóż nasze mózgi odżywiają się w prawidłowych warunkach glukozą, która jest także niezbędna do funkcjonowania czerwonym krwinkom krwi. A nieprawidłowych ( i tylko przez krótki czas) mózg może wykorzystywać ciała ketonowe, powstające podczas utleniania tłuszczów. Jednak jest to sytuacja kryzysowa i stresowa dla organizmu, dlatego jest tak ważne dostarczanie odpowiedniej ilości węglowodanów. Nadmiar ciał ketonowych prowadzi do zakwaszenia organizmu, a nawet w skrajnych sytuacjach śpiączki ketonowej. Wg aktualnego stanu wiedzy medycznej dla prawidłowej (a w szczególności komfortowej) pracy mózgu i erytrocytów potrzebujemy minimum 130-150 g węglowodanów w przeliczeniu na glukozę dziennie.

    Oczywiście źródłem węglowodanów nie musi być cukier! Wręcz nie powinien ;-) To samo tyczy się pieczywa. Zawsze można dostarczać węglowodany z warzywami, owocami, ziemniakami, kaszami, strączkami.

    Proszę weź to pod uwagę, jeśli zdecydujesz się na zmianę diety na niskowęglowodanową... W końcu duża odpowiedzialność na Tobie ciąży :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My z mężem funkcjonowaliśmy bardzo dobrze na diecie optymalnej (dla mnie ze zwiększoną ilością węglowodanów - zalecenie lekarza, miałam za niski poziom tkanki tłuszczowej i hormony lekko zaszalały). Ogólnie start w dietę mieliśmy poparty doświadczonym lekarzem, monitorowy badaniami. Stan naszego zdrowia poprawił się bardzo znacząco, syn (autystyczny, upośledzony umysłowo i głuchy) funkcjonował bez leków uspakajających. Jego rozwój umysłowy znacznie się poprawił. Alergie się wyciszyły. wydarte od drapania mieszki włosowe na nogach odbudowały się. Mieliśmy bardzo dużo energii, zero problemów ze zdrowiem, alergią. Ogólnie oceniam bardzo pozytywnie. Nie wystąpiło u nas zakwaszenie organizmu, nie mieliśmy zupełnie żadnych problemów zdrowotnych.

      Usuń
  5. Dobra dieta to dieta bez chemii dodawanej do żywności, niskocukrowa, z ograniczoną ilością soli i tłuszczów nasyconych i oczyszczonych węglowodanów. Reszta nie już takim ważnym czynnikiem. To "nieszkodliwe" dodatki do żywności rujnują nam zdrowie.. To oczywiście tylko moje zdanie, każdy ma prawo do innego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Naprawdę nie jest łatwo wybrać jedną dietę, zaspakajającą potrzeby wszystkich członków rodziny i jeszcze taką, którą można wytrzymać finansowo. I w dodatku, niezależnie od tego, na jaką dietę się zdecydujesz i tak każdy będzie uważał, że źle robisz ;)

    Bardzo ciekawy jest ten post, może chciałabyś podzielić się nim z czytelniczkami na moim link-up party? Przez link, który ewentualnie dodasz na moim blogu przyjdą tu dziewczyny, które jeszcze Cię nie znają, a myślę że byłaby to dla nich bardzo ciekawa lektura.
    Jeśli masz ochotę na taką zabawę to tu jest opis co i jak: http://zorganizowanydom.blogspot.com/2015/01/naucz-mnie-jak-link-up-party-2.html

    Pozdrowienia,
    Anna


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jest "niezależnie od tego, na jaką dietę się zdecydujesz i tak każdy będzie uważał, że źle robisz ;)"

      Usuń
  7. Odczuwam na sobie i rodzinie, że zmniejszona ilość węglowodanów (nawet tych zdrowych, z pełnego przemiału, itd.) nam służy. Mamy mniej wzdęte brzuchy i mniej wyprysków na skórze.Osobiście nie czuję się taka "zatkana" i bardzo lubię ten stan.
    Dieta paleo jest bardzo restrykcyjna, ale Autorka jak widać po tym i dalszych wpisach nie stosuje tego modelu żywienia.
    Z dietą niskowęglowodanową właśnie się zapoznaję i myślę, że to jest dobry sposób żywienia. Ilość węglowodanów tutaj wydaje się dobra dla mnie. Ostrożnie (bo moje hormony też zaszalały przy mocnym ograniczeniu węglowodanów) będę ją wprowadzać (póki co w lodówce czeka sporo tortu po wczorajszych urodzinach córeczki ;-)).
    Także jestem bardzo wdzięczna za wszelkie jadłospisy i przepisy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja z innej beczki napisze...
    Moja babcia zyla lat 90 i zyla by dluzej gdyby nie przepuklina ktora się zaplatala w jelita:-( Zauwazylam ze osoby z jej rocznika i pobliskie zyja dlugo nawet i 100 lat natomiast wiek moich rodzicow i pokrewne dozywaja przecietnie 56 do 65 lat a umiera tez duzo wiecej mlodych ludzi do 30.Sadze ze moj rocznik bedzie umieral o kolejne 10 lat wczesniej a moje dzieci to juz w wieku 30 lat.Wiecie co jadla babcia glownie to co sama wychodowala.Ziemniaki jaja mleko od swojej krowy,warzywa wlasne moj tata mowi ze ziemniakow z barszczem miał dość:-) kluski,kopytka,skwarki ze sloniny,mieso bylo z wlasnej kury lub świnki a co my jemy teraz a to co kupimy w sklepie. To tyle co chcialam dodac do tej dyskusji:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja babcia dożyła 97 lat, po 80 roku życia jeszcze pracowała w ogródku. Jadała bardzo dużo jaj z własnej hodowli. Pamiętam u niej ciągle pełną miskę jajek i ciągle chciała nimi nas karmić, uważając je za najlepszy produkt dla dzieci. Mięso tez przez większość życia miała z własnej hodowli, oraz warzywa.

      Usuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"