środa, 30 stycznia 2013

Czas na pranie mili panowie i panie..

Jedzenie, jedzeniem i to jest temat rzeka, o którym będę pisać, pisać, aż Wam się odechce :)
No bo po prostu lubię jedzonko. 


Ale czas o praniu napisać. Niestety na środki piorące wydajemy sporo pieniędzy. No bo kto z nas nie kocha pachnących, mięciutkich ciuszków. Uwielbiamy otworzyć szafę i poczuć ten zapach czystości, daje on nam poczucie, że nie jest jeszcze źle. Ciuchy moje pachną, są miękkie, więc napewno dziś będzie dobry dzień. Ale by mieć ten luksus też trzeba mocno kombinować, by rodziny z kasy nie wylogować. U nas pralka włączana jest średnio co drugi dzień, czasem co dzień (zmiana pościeli 5 kompletów na raz do pralki nie wchodzi, więc wypełnia się dni puste od prania, no i sezon letni t.z podwórkowy, też pralka zmuszona jest do częstszej pracy). Więc i tu trzeba było wprowadzić korekty i oszczędności. Przeszliśmy fazę prania w łupinach orzechów, wybielania w promieniach słonecznych, prania dzięki sile woli i prania w skrajnie niskich temperaturach (zwłaszcza przy popsutej grzałce pralki). Niestety żadna z powyższych metod nie była skuteczna, by odpowiednio wyprać skarpetki mojej córki (ma dziewczyna talent do ich ubrudzenia, jak nikt w domu, więc jej skarpetki to tester metody, środka do prania), za każdym razem musiałam robić wcześniejsze zabiegi z mydłem dziecinnym przed włożeniem do pralki. Próbowaliśmy proszki z reklam typu "śnieżnobiała biel" i inne głupoty. Po pierwsze proszki przy pełnym wsadzie (ważonym co do grama) do pralki nie wypłukiwały się odpowiednio z ciemnych ubrań, na jasnych po prostu tego nie widać. Czyli już wiemy, że proszki są owszem ok, albo oryginalne (czytaj niemieckie), albo przy niepełnym wsadzie do pralki. Na oryginalne mnie średnio stać, na zmniejszanie wsadu do pralki podobnie, nie po to mam wsad 5 kg bym wkładała 3-4 maks. Zatem w czym prać?? No i tu przyszedł mi z pomocą internet, no nie sam jako narzędzie, ale ludkowie z drugiej strony monitora. Za radą sporej rzeszy ludzkiej zakupiłam płyn do prania (najpierw w promocji), no i bingo. Dopiera, wypłukuje się, pachnie ciuch, miękki nawet bez zmiękczaczy. No to czego chcieć więcej. Ale, ale płyn płynowi nie równy. Raz szarpnęłam się na oryginał, super prał, wart ceny, ale zapach za mocny!!! Bez miejsca na zmiękczający płyn. Znowu poszukałam wypowiedzi "człowieków" w necie i trafiłam na sensowne opnie o płynie, którego nazwa Formil. Zakupiłam, wymęczyłam całą butlę i jest ok, ostatnio wypatrzyłam wersję za 11 zł na 41 prań, mnie wyszło 55 prań w dobrej jakości czystości. Czyli wyszło mi 20 gr. za pranie. Do tego zakupuję płyn i tu już niestety nie najtańsza wersja, bo przelatuje mi przez szufladkę w pralce w czasie lania. Więc kupuję taki, który w danym momencie jest w dobrej cenie (pamiętamy oczywiście o zasadzie cena za litr, a nie za butelkę). 
Do prania, które chcę mieć ekstra białe, dokładam 3 łyżki sody oczyszczonej i jest suuper białe. Do odplamiania polecam mydełko, zakupiłam chyba za około 5 zł w Tesco i mam je już około 3 miesięcy, schodzą naprawdę przeróżne plamy dzięki niemu. Ostatnio plamy po mazaku z białej bluzeczki zeszły nie zostawiając śladu. 

Czyli podsumowując temat prania wychodzi mi tak:
- włączamy pralkę tylko przy pełnym wsadzie
- pierzemy w temperaturze z metki czyli większość ciuchów 30-40 stopni i wystarczy
- kupując płyny/proszki najlepiej wyliczyć koszt za jedno pranie czyli np. koszt płynu 11 zł, na opakowaniu mamy, że na 41 prań to wychodzi nam 26 gr za pranie (ja obliczam w sklepie, kalkulator mamy zawsze ze sobą w komórce).
- polecam kontrolowanie znanego nam środka piorącego w cenie z gramaturą, czasem producent zmienia opakowanie, ale nie cenę. 

W związku z powyższym na zakupy najlepiej chodzić bez dzieci i zarezerwować sobie więcej czasu. 

5 komentarzy:

  1. o kurcze teraz ten opisany sposób na pranie to chyba bym musiała jeździć bez mojej drugiej połowy ..On jest zdania że pierwsze lepsze z brzegu no może ewentualnie cena chwilowo może Go zatrzymać przed wrzuceniem do koszyka ..ostatnio tak właśnie zrobił pięciolitrową butlę płynu do mycia naczyń za jedyne 5 zł ..i Ludziska Kochane dość że mam czerwone kropki na rękach po myciu naczyń to na dodatek bardzo dużo trzeba lać bo tłuszczu nie zmywa nadmieniam że myje ręcznie ..już nie dam się namówić na taki płyn..a wybierać środki do prania czy płukania to wolę żeby mój ołtarzowy zajął się na ten czas czymś innym w sklepie ....

    OdpowiedzUsuń
  2. W oszczędzaniu musi uczestniczyć cała rodzina. Nie da się żyć, gdy każde ciągnie w swoją stronę. Druga sprawa, to rozsądne oszczędzanie - najtańszy produkt nie jest "najtańszym" produktem. Trzeba naprawdę spędzić sporo czasu w sklepie i czytać, czytać, czytać........ I myśleć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Od 2 miesięcy do płukania stosuję mieszkankę woda + ocet + parę kropelek olejku eterycznego - tanie, zdrowe, ekologiczne i zapewniam, że pranie nie pachnie octem :) a teraz czytam dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam!
    Mam pytanie do Ata - w jakiej proporcji stosujesz wodę i ocet do płukania? To interesujące! Chcę spróbować:-))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"