środa, 12 sierpnia 2015

Nauka wyjaśnia, dlaczego lepiej jest być niż mieć (tytuł oryginalny tekstu zamieszczonego na www.crazynauka.pl)


Dziś pozwolę sobie wstawić tekst zaczerpnięty z internetu ze strony:  www.crazynauka.pl
Mam nadzieję, że autor tekstu nie będzie miał tego za złe. Często poruszam podobny temat na swoim blogu. Tekst jest skopiowany w dokładnie pierwotnej postaci. Nie zmieniłam zupełnie nic, po za usunięciem zdjęcia wklejonego w tekst.

"Posiadanie rzeczy daje znacznie mniej szczęścia, niż doświadczanie. Psychologia wyjaśnia dlaczego
Czy chciałbyś być szczęśliwy? No dobra, zaczyna się jak jakieś szkolenie motywacyjne. Ale spokojnie, dalej będzie lepiej – w końcu piszemy tu o nauce. A nauka bycia szczęśliwym kryje w sobie kilka ciekawych zagadek.
Pieniądze same z siebie szczęścia nie dają, ale odpowiednio użyte mogą nas uczynić szczęśliwymi. Tylko co to znaczy „odpowiednio użyte”? Po pierwsze – są dla niemal każdego z nas zasobem ograniczonym. Po zaspokojeniu niezbędnych potrzeb podejmujemy decyzję jak wykorzystać dostępne pieniądze tak, by być możliwie szczęśliwym.
I tu wpadamy zwykle w pewną pułapkę. Staramy się je wydawać tak, by to, co zyskujemy zostało z nami jak najdłużej. Decydujemy się więc na wymarzone przedmioty wychodząc z założenia, że będą nam długo służyły i dawały zadowolenie.
Problem w tym, że z punktu widzenia psychologii to kompletnie błędne podejście. Jak wyjaśnia w tekście Fast Company prof. Thomas Gilovich z Cornell University w USA, badacz zajmujący się ekonomią behawioralną i psychologią podejmowania decyzji, wrogiem bycia szczęśliwym jest zjawisko adaptacji.

Adaptacja psuje rzeczy

Początkowo zakup (telewizora, sukienki, telefonu czy samochodu) budzi w nas wielkie emocje. Czujemy się szczęśliwi, podekscytowani, zadowoleni. Ale potem zaczyna działać adaptacja. To, że nowy przedmiot stale nam służy zaczyna, paradoksalnie, działać przeciwko niemu. Staje się on elementem codzienności, wchodzi do tego, co uznajemy za normę i standard. Im dłużej go mamy (a przecież miał nam długo służyć), tym mniej się nim ekscytujemy i tym słabsze jest odczucie szczęścia.
Zupełnie inaczej jest natomiast z przeżyciami. Wyjście do teatru czy na wystawę, fajna wycieczka czy skok na bungee nie poddają się zjawisku adaptacji. Ich zaletą jest to, że zdarzają się raz i budzą silne emocje. Oczywiście z czasem zapominamy szczegóły zdarzenia, ale pozostaje w nas wrażenie, które wtedy odebraliśmy. Przeżycia, w przeciwieństwie do przedmiotów, stają się częścią nas, budują naszą psychikę i doświadczenia
W badaniu prof. Gilovicha poproszono grupę ludzi, by oceniali co jakiś czas poziom zadowolenia z życia. Część grupy dokonywała zakupu przedmiotów, część wydawała swoje pieniądze na wyjątkowe doświadczenie. Początkowo poziom satysfakcji był podobny, jednak z czasem wyniki kompletnie się rozjeżdżały – ci, którzy posiadali odczuwali coraz mniej zadowolenia, a ci, którzy coś przeżyli oceniali to coraz lepiej.
Zagadnieniem związku zamożności i poczucia szczęścia zajmowali się też Ryan Howell i Graham Hill. Ich badanie pokazało, że duże zasoby finansowe dają szczęście wtedy, gdy są wydawane na ciekawe aktywności i doświadczenia pozostające w pamięci.
Doświadczenia nie są przedmiotem porównywania. 

Dzielenie się i zazdrość

Kolejnym powodem, dla którego doświadczenia dają nam więcej szczęścia niż rzeczy jest zjawisko dzielenia się z innymi ludźmi. Ewolucja ukształtowała nas jako zwierzęta stadne i akceptacja innych jest ważnym elementem naszego poczucia komfortu. Wspólne doświadczenia bardzo zbliżają ludzi – wspólne posiadanie działa znacznie słabiej. Dzieje się tak nawet wtedy, gdy nie znamy ludzi, z którymi coś dzielimy. Jeśli byłeś w Korei, to z chęcią porozmawiasz z zupełnie obcym ci człowiekiem, z którym łączy cię jedynie to, że i on był kiedyś w tym kraju. Ba, nawet chętnie wymienisz opinię z anonimowymi osobami w internecie, z którymi łączy się wspólne doświadczenie.
Natomiast znacznie słabiej działa to w przypadku ludzi, z którymi dzielisz podobne przedmioty. Owszem, istnieją grupy ludzie posiadających takie same telefony czy samochody, ale sam ten fakt fanów czy nawet mieli podobne kłopoty ze swoją własnością.
Gilovich i jego współpracownik, Amit Kumar, pytali ludzi o to, czy woleliby kupić coś szczególnie wymarzonego, ale nie móc o tym mówić, czy coś mniej atrakcyjnego o czym mogliby rozmawiać z innymi. Ci, którzy myśleli o wydaniu pieniędzy na doświadczenie woleli coś, o czym mogliby rozmawiać. Badani wybierający przedmiot woleli wersję, w której rozmawiać im nie było wolno.
Ważne jest też zjawisko negatywnego porównywania, które może mocno wpływać na poczucie szczęścia z posiadania czegoś. Przedmioty porównuje się łatwo – mój telefon ma większy ekran, szybszy procesor i lepszy aparat. Przeżyć nie da się tak prosto porównać. Owszem, można mieszkać w lepszym hotelu czy mieć więcej pieniędzy na ciekawsza wycieczkę, ale nie ma tu jednoznacznego określenia co lepsze a co gorsze – mieszkanie w namiocie i chodzenie z plecakiem może dostarczać takich samych lub większych przeżyć.
Choć w powyższe wywody nie są niczym szczególnie odkrywczym, wciąż pokutuje przeświadczenie, że więcej szczęścia daje posiadanie niż doświadczanie. Świadome podejście i odpowiednie, celowe kierowanie decyzjami może służyć nie tylko poszczególnym ludziom, ale też pracodawcom (lepsza jednorazowa premia finansowa czy dobrze zorganizowany wyjazd?) czy nawet rządzącym. Może warto, żeby dotarło do nas to, co tak naprawdę wiadomo od bardzo dawna?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"