wtorek, 4 sierpnia 2015

Pomysły na niedrogie wakacje




Wakacje jeszcze w pełni, więc chcę Wam przekazać garść rad własnych i zapożyczanych od znajomych na niedrogie spędzenie urlopu po za domem.
Gdy mamy mocno ograniczone fundusze musimy sobie jasno powiedzieć, że nie stać nas na luksusowe wyjazdy do drogich kurortów. Dla mnie w okresie bardzo trudnym finansowo wyjazdy urlopowe były ważne z kilku powodów, po pierwsze potrzebujemy oderwać się od codziennych obowiązków, po drugie musimy zmienić klimat ze względów zdrowotnych, co nie jest bez znaczenia dla naszych funduszy, po trzecie by nie być sfrustrowany odmieńcem w śród mas podróżujących znajomych.  Zatem gdy już rodzinnie i sami przed sobą rozliczymy się z tego, że jedziemy tam gdzie nas stać, a nie gdzie jeżdżą wszyscy i spędzamy czas w warunkach, na jakie nas stać, a nie jak robią to krezusi, możemy przejść do szukania odpowiedniej oferty, formy i kierunku dla nas.
Ja osobiście polecam agroturystykę w mniej popularnych miejscowościach, byliśmy raz w super gospodarstwie, cena z wyżywieniem była podobna do cen za sam nocleg, jedzenie było wspaniałe, wszystko z gospodarstwa, mogliśmy jeść ile tylko chcieliśmy, nocleg dość kiepski w 5 osób na 7 m2, 3 łóżka, łazienka z gospodarzami, ale z to prywatny dostęp do jeziora, w ramach ceny łódka i rowery. W deszczowe dni spore pomieszczenie dla dzieci, gdzie był stół do tenisa stołowego, wieża muzyczna podłączona do świateł disco, gospodarze mając swoje dzieci czasem organizowali dla wszystkich dzieci zabawy w tej świetlicy. Wspaniałe miejsce, może nie luksusowe, ale jak pisałam wcześniej luksusy trzeba sobie odłożyć na bok. Polecam szukać wśród agrogospodarstw perełek, na pewno je znajdziecie.
Inna forma wypoczynku to namiot, samochód, zapasy zabrane z domu w wekach i w drogę. My mamy namiot 3 osobowy (kiedyś wygraliśmy w jakimś konkursie) 3 osoby mogą spać w namiocie, a dwie w aucie po złożeniu foteli. Mamy od czasu powiększenia się naszej rodziny do stanu 5 osób boksa na bagażnik dachowy, więc sporo ląduje w nim. Na taką wyprawę można ugotować przetwory domowe, sosy, wędliny (w tym roku świetnie się sprawdziły). Zabieramy maszynkę do podgrzewania i w drogę, dzięki temu nie wydajemy pieniędzy na restauracje/bary oraz zmniejszamy koszt noclegów do minimum. Podróżując po Europie, często i w Polsce znajdujemy kempingi z pełnym zapleczem sanitarnym łącznie z pralkami automatycznymi, dzięki temu możemy spokojnie doprowadzić się do stanu higienicznego. Tak podróżując możemy sporo zwiedzić, zatrzymujemy się na 2-3 noclegi i ruszamy dalej. Jest to męcząca forma podróżowania, ale dzieci uwielbiają przygodę.
Wiele osób sobie chwali podróżowanie po świecie dzięki noclegom u innych, zaś w zamian udostępniają swoje mieszkania/domy na nocleg potrzebującym. My kilka razy spróbowaliśmy z takiej formy, nocowaliśmy w kilku miejscach w czasie tegorocznych wakacji również spaliśmy w mieszkaniu u kogoś. Wiele osób sobie bardzo chwali taką formę podróżowania, wiem, że są specjalne strony w Internecie gdzie można się zarejestrować i korzystać z takich propozycji.
Można również umawiać się ze znajomymi mieszkającymi w innej miejscowości na wymianę coroczną. Też korzystaliśmy z takiej formy wypoczynku.
Jak widać nie mając za dużo funduszy można sporo zwiedzić, zmienić klimat, przeżyć przygodę. Jak to kiedyś ktoś mi powiedział – podróżować z pełnym portfelem to każdy potrafi i to nie jest żadna sztuka, wyczyn i wyzwanie. Podróżować, gdy się ma mało funduszy lub wcale to jest coś!
My w tym roku przejechaliśmy ponad 5000 km, na żywność, rozrywki, wejściówki, pamiątki podróżując po Europie w 5 osób wydaliśmy 600 zł. Nasze wakacje planowaliśmy od lutego, zbieraliśmy fundusze jeszcze dłużej.  Zwiedziliśmy naprawdę mnóstwo, spaliśmy w różnych warunkach, ale codziennie mogliśmy wziąć prysznic i umyć zęby. Przywieźliśmy 1700 zdjęć, cały bagażnik brudnych ubrań, trochę pamiątek. Obiad jedliśmy na parkingu wyjmując go z bagażnika i podgrzewając na własnej maszynce. Zabraliśmy mnóstwo przekąsek ciastka owsiane domowe, pestki dyni, słonecznika, wafle ryżowe, chrupki kukurydziane, czekoladę, kabanosy. Zabraliśmy 6 bochenków chleba, masło domową wędlinę. Po drodze kupowaliśmy chleb pszenny, bez pszenny upiekłam dwa razy w drodze (zabraliśmy wymieszane mąki z ziarnami, solą i drożdżami suszonymi, dodawałam tylko wodę i korzystałam z użyczonego piecyka). Kupowaliśmy owoce, jogurty, masło, żółty ser. Rano po każdym noclegu staraliśmy się zrobić sobie kawę na drogę, by nie przepłacać za gotową. Dla dzieci zawsze zabieraliśmy termos herbaty oraz dla wszystkich wodę. Nikt przez dwa tygodnie nie zachorował, nie miał problemów z alergią, układem pokarmowym. Jedyne użycie apteczki to wapno, młodszego syna pogryzły komary dość silnie i podałam mu wapno. Nie użyłam nawet plastrów. Wspomnień mamy na całe jesienne i zimowe wieczory, do nich dokładamy kolejne z naszych rodzinnych wycieczek rowerowych. Jeździmy teraz z dziećmi po okolicy i zwiedzamy miejsca, które najczęściej z racji bliskości większość z nas pomija. Pakujemy prowiant i ruszamy w drogę. Niestety tylko w 4, bo najstarszy syn nie daje rady jeździć (więc zostaje z babcią), mamy nadzieję, że uda nam się coś wymyślić dla niego na przyszły sezon, by i on mógł podróżować z nami. Dzieci są już w stanie przejechać 20 km i więcej, więc mamy szerokie możliwości na zwiedzanie okolicy. Wakacje nie muszą być nudne, gdy mamy ograniczone zasoby finansowe. Pamiętam jak podróżowałam z rodzicami – 2 namioty 2 osobowe, bez samochodu. Każdy miał swój bagaż i ruszaliśmy w drogę.  Mogliśmy dotrzeć do przepięknych miejsc gdzie samochodem by się nie dojechało.
Możemy zostawić za sobą całe dobrodziejstwo współczesności i zbliżyć do natury i prostoty. Do tego nie musimy mieć wypchanego portfela. Wystarczy obniżyć swoje oczekiwania i przestać chcieć kopiować innych, zaufajcie sobie i swojej rodzinie. Może się okazać, że takie proste wakacje będą najlepszymi wakacjami w Waszym życiu.