piątek, 8 marca 2019

Chlebek jaglany z bazylią




Najstarszy syn po pobycie w szpitalu ma zaleconą dietę, pojawiły się duże problemy z jelitami, powstał zator w związku z tym inne dodatkowe historie. Zalecono mu dietę bez pieczywa, a on uwielbia kanapeczki. Bidulek schudł mocno, to i serce mamine się kroi zwłaszcza, że chłopak ma i tak niedowagę. Siedziałam wczoraj zrezygnowana, nie mogąc dać mu kanapeczki, owoce też ma zakazane na miesiąc, a potem dwa razy w tygodniu tylko, ogólnie dieta mocno zmieniona. Dużo gotowanych warzyw, dwa razy w tygodniu mięsko, może być i dwa razy ryba, ale wszystko gotowane lub duszone. Nagle przypomniałam sobie, że widziałam przepis w Smakoterapii na chlebek jaglany, bingo – chlebek z kaszy jaglanej, bez drożdży z siemieniem, oliwą, to jest to. Chleb miał wszystko, co wolno synowi jeść. Zatem do dzieła i powiem tak, wyszedł nieziemsko smaczny rodzaj pieczywa, aromatyczny, sycący, zdrowy i mamy wymarzone kanapeczki. Przepis odrobinkę zmodyfikowałam dla potrzeb syna.




Składniki:
  • 2 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
  • 4 łyżki mąki ryżowej
  • 3 łyżki oliwy
  • 2 łyżki mielonego złocistego siemienia lnianego
  • ½ łyżeczki soli (następnym razem nie dodam, bo sole już kasze i było za dużo)
  • ½ łyżeczki rozmarynu (ja roztarłam w moździerzu)
  • 1 łyżeczka bazylii
  • 1 łyżeczka koncentratu pomidorowego


Wszystkie składniki po za ziołami zmieliłam blenderem ręcznym, dodałam zioła i rozwałkowałam na papierze do pieczenia rozmiar blaszki tak około A4, przełożyłam do blaszki, ale w sumie nie jest to konieczne można zostawić taki na dużej blasze. Piekłam 35 minut w piecyku nagrzanym do temperatury 175 stopni z termoobiegiem. Po upieczeniu natychmiast pokroiłam całość na kromki. Chlebek jest bardzo sycący, po zjedzeniu dwóch kromek nawet na sucho czułam się bardzo syta.