piątek, 2 sierpnia 2019

Gdy codziennosć finansowa nas przerośnie...


Jesteśmy dziećmi, potem wchodzimy w okres młodzieńczy i zaczynamy marzyc o tym jak powinno wyglądać nasze dorosłe życie. Przychodzi czas na pierwsza prace, pierwsze wypłaty i przychodzi często rozczarowanie, nie jesteśmy w stanie sprostać naszym oczekiwania, marzeniom. Napakowani wyidealizowanym obrazem naszej przyszłości, często zaczerpniętym z seriali, czasopism czy reklam chcemy mu dorównać, ale niestety nie mamy takich dochodów by temu sprostać. Zaczynamy brać kredyty, jedne to mało, a co tam jeszcze jeden, nie no przecież dam rade spłacać kolejny, będzie dobrze, w tym roku musze jechać na porządne wakacje, znajomi byli, a ja nie pojadę. Pojawia się partner na stałe, przecież musimy jeszcze zaszaleć, a co tam raty nie ma, co oszczędzać jutra może nie być. Na świat przychodzą dzieci, nie no przecież nie będzie się wychowywać w nie firmowym wózku, ubrania też musza być z najwyższej półki, używane no nie wiem, jak to? Nie każdy ma zamożnych rodziców, dobrze płatna prace by podołać własnym oczekiwaniom i chęci dorównania innym.  W takim wypadku zadłużenie narasta, wpadamy w „spiralę” kredytową, wieczory spędzamy nad rachunkami i wyliczanka, nowe buty dla dzieci, czynsz czy wymiana opon w samochodzie? Wybory robią się z każdym miesiącem, co raz trudniejsze, nie starcza pomału na nic, kredyty niespłacone, zalegacie z czynszem, lodówka pusta, o wakacjach przestajecie marzyć, bo i tak na nic nie starcza. Stres jest niedoniesienia, w domu różnie bywa, czasem się układa, a często nie.  Co zrobić, przychodzi bezsenność, zdrowie szwankuje, sił brak, przyjaźnie się rozpadają. Dookoła ludzie wyglądają jak by leżeli na pieniądzach, a tylko Ty nie masz nic, pewnie jesteś nieudacznikiem, narasta frustracja.
Myślę, że wiele osób odnajdzie, choć cząstkę siebie w tej historii, nie jest to nic dziwnego. Obecnie wiele osób żyje na pokaz, dla widowni, kreuje swoje życie dla innych, często nie ważne, jakim kosztem. Obserwując wydaje się, że mają wspaniałe, zamożne, pełne podróży, przyjaźni życie. Czy tak jest w istocie, nie dowiemy się do czasu poznania bliżej tego ktosia, a może ten ktoś żyje na kredyt, nie radzi sobie z codziennością, a my chcemy mu dorównać, bo widzimy tylko opakowanie, a nie wnętrze i tak jak ten ktoś popadamy w długi.

No tak, ale jak już wpadliśmy w sidła współczesnego świata, poszliśmy w komercję, mamy długi, jest źle, to, co począć. Trzeba domowej rewolucji, zmiany nawyków. Cała rodzina musi się zaangażować. Trzeba dokładnie przeanalizować sytuację i co najważniejsze, aby wyjść z długów nie da się tego robić tak na niby, troszkę na chwilę, bo to nic nie da.


Wstawiam kilka linków do tego jak my sobie radziliśmy. Może komuś się cos przyda. 


Problemy ze spłata kredytu
Kredyt to zobowiązanie, nie chwilowy kaprys
poprawa domowych finansów - uczciwość wobec siebie i domowników
Gdy brak nam pieniędzy
Pułapka posiadania i życie na poziomie
Nie ma jak szpan
Gospodarstwo domowe - mała firma
Nie ma uniwersalnej recepty dla każdego na wyjście z długów
Oszczędne życie - zaciskanie pasa
Porady czytelniczki
Finansowy detoks  
Jak planować wydatki 

2 komentarze:

  1. Nigdy nie byłem dobry w zarządzaniu finansami. Gdy zepsuł mi się samochód musiałem nawet wziąć pożyczkę z https://taktofinanse.pl/, żeby opłacić naprawę i móc normalnie funkcjonować

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie byłem dobry w zarządzaniu finansami. Gdy zepsuł mi się samochód musiałem nawet wziąć pożyczkę z https://taktofinanse.pl/, żeby opłacić naprawę i móc normalnie funkcjonować

    OdpowiedzUsuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"