poniedziałek, 17 lutego 2014

Tydzień za 15 zł, nie mając zapasów - totalna ekstrema


Gdy mamy w kieszeni na ostatni tydzień przed wypłata np. 15 zł to sprawa się komplikuje. Mamy prawo odczuwać panikę i zdenerwowanie. No cóż, ale niestety to nam nic nie da, a wręcz przeciwnie pogorszy nasz stan emocjonalny, a jak wiemy, to właśnie stres jest naszym głównym zabójca. 

Zatem nie mamy wyjścia i musimy dać sobie radę. 
Pio pierwsze trzeba przejrzeć dokładnie wszystko co mamy w domu, najgorzej jest wtedy gdy już po za światłem w lodówce nie mamy nic, choć jak jest jeszcze światło to nie jest jeszcze najgorzej :) ok, ale żarty na bok, tu o ważne sprawy o chodzi,  a nie żarty. Zatem zakładamy, że po za ćwiartką oleju, solą, pieprzem, słoika dżemu i kg ryżu nie mamy nic. Druga sprawa, czy mamy do wyżywienia małe dziec takie w wieku do 5 lat, bo starsze już mają większą tolerancję żywieniową. 
Przyjmijmy, że w domu jest dwoje dzieci w wieku 6-10 lat, z zapasów mamy sól, pieprz i i szklankę oleju, kg ryżu i dżem a w kieszeni 15 zł. 

Proponuję zakupić

1 kg ziemniaków - 1,5 zł,
3 kg mąki - 4.5 zł 
2 paczki drożdży - 1,80 zł 
1/2 kg cebuli - 1,3 zł 
10 jaj - 4 zł (kupujemy najtańsze)
1 l. mleka - 2,20 zł

Jak nie macie dokładnie takiej kwoty to polecam zrobić zakupy wszystkie w jednym sklepie, jak Wam braknie 10 - 20 gr może będziecie mieli szczęście i kasjerka przymknie oko. 


Gotujemy zupę ziemniaczana na dwa dni, bez śmietany (ziemniaki, cebula przysmażona na łyżce oleju). Pieczemy bułki z 1,5 kg mąki drożdży. Mamy dwa obiady z głowy zupa z bułką. Gotujemy jajka (8 sztuk, zostawiamy dwa) i mamy co położyć na bułki. Ryż gotowany i wymieszany z dżemem 1/2 słoika, da nam jeden obiad. Z mleka, mąki i jaj mamy naleśniki, niestety musimy dobrze rozplanować smarowanie, bo połowę słoika dżemu użyliśmy , chyba, że coś wyszukamy w domu. Czyli udało nam się zrobić już 4 obiady. Możemy ugotować ryż z cebulką, a następnie podsmażyć go. Powiem Wam, że łatwo nie jest, bardzo ciężko jest przetrwać za 15 zł, nie mając zapasów w ogóle. Na jeden obiad musimy się zatem gdzieś załapać, może jakaś wizyta. Ja bardzo pilnuję tego, by w domu mieć mąkę, jaja, mleko i ziemniaki. To daje mi wiele możliwości. Ale bywają chwile, gdy to wszystko zniknie, a ja nie mam kasy na odnowienie zapasów, wtedy jest ciężko. Na pewno macie wiele lepszych pomysłów, mnie coś dziś ciężko się myślało, jak to w poniedziałki bywa. :) 

To smutne, że jesteśmy zmuszeni do takich ekstremalnych "sportów"



Propozycja czytelniczki. Bardzo dziękuję za pomysł, na pewno przyda się. 

"mój pomysł 15 zł :


2 obiady ziemniaki, sos cebulowy ( podsmażamy cebulę, dodajemy cukru, zalewamy trochę mlekiem, mieszamy wodę z mąką,dodajemy przyprawiamy) surówka z tartej marchewki (marchewka na drobnych oczkach i cukier)
2 kolejne dni to naleśniki z dżemem pół słoika ( mąka, mleka symbolicznie z wodą też wychodzi, jajko),
2 dni plus ewentualnie trzeci na przetrwanie to wielki gar zupy pomidorówki z ryżem ( marchewka na grubych oczkach, ryż, koncentrat, zaprawić mlekiem, przyprawić).

Lista zakupów: 2 kg ziemniaków 3 zł, mleko 2,2 ( chociaż da się kupić za 1,99), 2 cebule 0,5 zł, marchewka 1 kg 1,5, koncentrat pomidorowy 1,5 zł, 3x mąka 4,5 zł, drożdże 1,6, 1 jajko 0,5 wyszło 15,30 , na kanapki upieczone samemu bułki i pół słoika dżemu więc w sumie dżem maks na dzień, dwa, brakuje z 5 zł na jeden słoik dżemu 2,5 i jakieś 2 pasztety z promocji ( wiem, wiem nie wiadomo co w nich jest ale jak sytuacja mocno kryzysowa to nie ma co wybrzydzać ), do picia herbata z dzbanka, woda mineralna

Pozdrawiamy,
sandra"


5 komentarzy:

  1. A co ze śniadaniami do szkoły/pracy i kolacją?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym kupiła fasoli/soczewicy/soi w marketach czasem można znaleźć po 3-4 zł za kilo, po ugotowaniu, mamy dużo "materiału" do obrobienia, zmiksowane z olejem/oliwą z przyprawami i solą daje smaczne smarowidło do chleba zamiast wędliny i masła, dodać przecieru/ koncentratu/ keczupu daje smaczną fasolkę po bretońsku, po ugotowaniu z warzywami daje sytą pożywną zupę. A i strączkowe to białko więc czasowo może zastąpić mięso.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Kochane, od dawna nie robię naleśników"tradycyjnych" na mleku , jajach, cukrze takie połączenie składników jest bardzo szkodliwe dla organizmu.Słuchajcie, spróbujcie proszę tak: 2 szkl.płatków owsianych, 2 szkl.mąki razowej lub zmielonej kaszy gryczanej,4 szkl. wody(ewent.mleka sojowego), 2 łyżki oleju, szczypta soli, troszkę cukru lub miodu max 2 łyżki. Wersja po wypłacie: dodać 2 szkl pokrojonych w plasterki jabłek.Jeśli mamy drobne płatki zalewamy je wodą i czekamy chwilę aż nasiąkną lub wszystkie składniki prócz jabłek miksujemy razem i przed smażeniem dodajemy jabłka. To bardzo sycące i pożywne naleśniki, wypróbujcie kiedyś;) Pozdrawiam wszystkie dzielne wojowniczki!

    Pozdrawiamy,
    Gosik"

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nigdy nie zmagałam się z takimi łamigłówkami, co ugotować i jak żeby przetrwać. Zawsze mam w domu zapasy, zwłaszcza, że mój mąż jest na diecie bg. Ale pomidorówka z warzywami i ryżem, oszukiwane mielone - praktycznie zawsze do mięsa dodaję fasolkę czerwoną z puszki; warzywne kotlety - z kaszy gryczanej, soi, fasolki, soczewicy, ziemniaków; kopytka; placki ziemniaczane, racuchy;
    O sniadania ciężej, bo trzeba szybko, ale może pasty z ryby, jajek, strączkowych; ja ostatnio robię sama smarowidło do chleba - trochę boczku, karkówki, cebulki, czosnku - wrzucam z przyprawami do garnka i duszę, topię; mięso łatwo się rozsmarowuje.
    Czytałam, że jeżeli zupy są zmiksowane na krem to dłużej utrzymuje się uczucie sytości. Poza tym miksujemy całą zawartość zupy, jest pożywna.
    Podziwiam

    OdpowiedzUsuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"