piątek, 31 stycznia 2014

Zakupy z półki "przecena"


Dziś opowiem Wam, jak robię zakupy  z półki  "przecena". Wiele osób reaguje zdziwieniem, niechęcią, a czasem nawet obrzydzeniem na widok takiej "półki" w sklepie. Ja wiem gdzie są te półki w każdym markecie, hipermarkecie i dyskoncie. Często moje pierwsze kroki są właśnie do takiej "półki". Bardzo często spotykam przy nich osoby starsze, pomagam im odczytać daty ważności, skład i dokonać wyboru. 

Wiele osób mówi mi, że przecież to jedzenie jest przeterminowane. Hmm, przeterminowane? Nigdy nie kupiłam tam takiego jedzenia, owszem ma koniec ważności do spożycia, ale nie przeterminowane. Tylko raz pomyliłam się w ocenie produktu i musiałam wyrzucić to co kupiłam, był to ser pleśniowy, miał datę jeszcze 3 dni, a ocenić po zapachu trudno taki produkt :)  
Zazwyczaj kupuję na tych przecenach:
  • tłuszcze - masło, margarynę (jeśli mają koniec daty ważności, zamrażam je i dzięki temu przedłużam ich trwałość, masło suuper nadaje się do ciasteczek często kupuję je w cenie margaryny, a jednak to masło)
  • sery żółty - łatwo ocenić przez opakowanie, czy nie ma pleśni, nalotów, jeśli ma koniec daty to albo zużywam od razu, albo zamrażam.
  • ser biały, twarożki - zużywam od reki, bardzo często kupuję sery bio za 30 % ceny i piekę z nich ciasto lub używam do zapiekanek
  • wędliny - można zamrozić, a potem użyć do pizzy, zapiekanek, barszczu.
  • kaszanka - kupuję w sezonie grillowym, czasem więcej i zamrażam, używamy w miarę potrzeby
  • jajka - tak naprawdę do końca trudno stwierdzić czy są świeże, ale kupując niestemplowane na rynku też nie mam gwarancji. Jajka zawsze są poddawane obróbce termicznej więc spokojnie
  • mięso - to dla wielu trudny temat, ja kupuję te które są normalnie za drogie dla mnie, ale dokładnie je oglądam, wącham. W domu myję po zakupie oceniam po raz drugi jego jakość i zamrażam. Kiedyś dokładnie zgłębiałam temat przeterminowania mięsa. Ale wyczytałam, że jeśli mięso nie jest zazielenione, nie ma zapachu gnijącego, nie jest oślizłe to po poddaniu obróbce termicznej nie ma problemu z nim. 
Czego nie kupuję w przecenach:
  • dań gotowych -  pierogi, sałatki, krokiety, paszteciki itp(normalni też ich nie kupuję, ale  z końcem daty nie mam pewności co do jakości)
  • pasztetów (bardzo łatwo się zatruć, nie przetwarzamy ich termicznie, więc dodatkowo sa niebezpieczne) 
  • mięs z zalewach - nie polecam nawet z datą ważności, często to mięsa nieświeże przy maskowane kolorem zalewy i przeprawami
  • galaretek mięsnych i rybnych - to już niemal, że proszenie się o katastrofę, chyba, że kupimy galaretkę i nakarmimy nią kota lub psa. 
  • ciast z kremem - nie kupuję w ogóle, ale nie pokusiła bym się na nie. 
Generalnie sklepy wyrzucają sporo dobrego jedzenia, kilka lat temu miałam okazję zobaczyć całe tiry wypakowane żywnością która była odbierana z dużej sieci dyskontów. Było tam mięso, wędliny, sery, śmietany, słodycze, owoce, warzywa, gotowe dania i wszystko to miało albo dwa dni do końca daty, albo właśnie koniec daty bardzo rzadko były to produkty już po terminie. Szkoda, że ta żywność była wywożona do utylizacji. Produkty te z radością przyjęły by kuchnie dla bezdomnych, schroniska, noclegownie. Ludzie tam żyjący jadają ze śmietników, co to dla nich danie z końcem daty ważności. Na szczęście obecnie choć sklepy wpadły na pomysł obniżania cen produktów i wyprzedawania ich. Tłum ludzi przy tych półkach daje obraz zamożności naszego społeczeństwa. Bardzo często ucinam sobie pogawędkę z ludźmi tam buszującymi. Jeszcze nie spotkałam nikogo kto by powiedział, że się zatruł, a kupują regularnie przecenione produkty. Wczoraj byłam w hipermarkecie, poszłam do mojej ulubionej półeczki i co zostało, karpia w galarecie, ale szkoda.....

Wszystko trzeba robi z rozsądkiem. Kupując mięso, ser, wędlinę na wagę nie mamy żadnej gwarancji co do jego świeżości. Miałam raz historię z mięsem, kupiłam jednego dnia, na następnego wyjęłam z lodówki w celu zrobienia obiadu i zapach mnie zaskoczył. Niestety we wszystkim jest loteria. 
Ja kupuję w przecenach i kupować będę. Najpierw wybieram produkty mnie interesujące, wrzucam do koszyka (bywa, że konkurencja jest duże i refleks się liczy), odchodzę i przeglądam, następnie odkładam te które nie spełniły mojej normy jakości :) 

6 komentarzy:

  1. Ja też tak robię:) nie ma w tym nic dziwnego Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam ponownie:) juz wczesniej pisalam od stycznia zaczelam prowadzic budzet domowy i dzisiaj zrobiłam podsumowanie napewno spisywałam wszystko, ale i też mialam dużo zapasów również źle podzieliłam kategorie ponieważ mleko syna,pampersy chusteczki itp rzeczy połączyłam z ubraniami dla dzieci i rzeczami typu kleje, wycinanki, ubrania karnawałowe , ale teraz wiem jak podzielić nastepny miesiąc no i za głowe się złapałam ile wydałam na dziec szok szok bo aż 687,33, ale w tym były ubranka odświętne , stroje , buty zimowe dla syna, bluzeczki, ale co mnie zdziwiło na jedzenie wydałam 643zł na 5 osobową rodzine , prezenty (dzien babci, dziadka, urodziny teściowej, urodziny mojej mamy) 137zł, chemia 63zł, i kolejny szok leki i jedna wizyta lekarska prywatna tutaj aż 335zl dzieci mi strasznie chorują, już wiem co zmienić w kolejnym miesiącu z jedzeniem jakoś mi wychodzi korzystam z Pani rad....od jutra zaczynam kolejnym miesiąc pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję!! Fajnie, że pojawiły się pierwsze wnioski. Trzymam kciuki!!!
      Od razu człowiek widzi gdzie "wychodzą" pieniądze. Pamiętam jak jeszcze nie mieliśmy dzieci, zarabialiśmy całkiem nieźle, a ciągle brakowało pieniędzy, dopiero prowadzenie zapisków wysadków i dochodów nam dało jasny obraz.

      Usuń
  3. dobry wieczor wszystkim.poza watkiem:koniec miesiaca,w lodowce swiatlo,w portfelu pustka, a maz marudzi ze chce przekaske do ogladania filmu..znalazlam pare cebul.zrobilam krazki cebulowe:
    3/4 szklanki maki,pol szklanki mleka, pol lyzeczki proszku do pieczenia,jajko.doprawic sola pieprzem,wymieszac i maczac w tym krazki surowej cebuli,nastepnie usmazyc na oleju.maz syty i budzet caly :) polecam

    OdpowiedzUsuń
  4. Te krążki cebulowe muszę wypróbować. :-)
    Też kupuję przeceny i nigdy jeszcze nie zachorowaliśmy. W tym miesiącu wreszcie zrobiłam jadłospis na cały miesiąc i spis zakupów stałych czyli określoną ilość ryb, mięsa, makaronu czyli to co z pewnością zużyję zobaczymy jak wyjdzie. Oby się udało.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem studentką, gotuję dla siebie i narzeczonego. Nie ma nic dziwnego w kupowaniu produktów przecenionych z powodu krótkiej daty ważności. W Lidlu jest kilka takich półek (najczęściej lodówka z mięsem, lodówka z nabiałem), można tam 'wyhaczyć' naprawdę fajne produkty. Nie planuję obiadów, tylko idę do sklepu i do czegoś z przeceny (najczęsciej mięsa) dobieram resztę składników. Nigdy nie przytrafiło mi się nic zepsutego, zawsze gotuję w dniu zakupu więc nic mi się nigdy nie marnuje i nie przeterminuje w lodówce.

    OdpowiedzUsuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"