wtorek, 12 listopada 2013

Domowy majonez w 2 minuty!


Ostatnio moja mama, nauczyła mnie robić domowy majonez. Polecam, robi się go szybko, jest niedrogi i smaczny. Taki majonez na pewno nie zawiera konserwantów, dziwnych dodatków, jest tańszy od sklepowego. Jest też opcją gdy nam nagle zabraknie majonezu, a goście siedzą już przy stole ;)

Potrzebujemy:
  • 1 szklankę oleju lub oliwy
  • 2 jajka
  • 1 łyżeczką cukru
  • 1/2 łyżeczki soli
  • solidna łyżka musztardy
  • 1 łyżeczka octu
Jajka dokładnie myjemy i zanurzamy we wrzątku na około 5 sekund. Wbijamy jajka do naczynia (ja użyłam słoika od razu w nim został majonez, pamiętajmy by otwór był na tyle duży by wszedł nam blender), wlewamy olej i dokładamy resztę składników. Wkładamy blender do dna i zaczynami miksować, składniki zaczynają się mieszać, pomalutku możemy unieść blender z dna i połączyć wszystkie składniki. Miksujemy tak długo, aż powstanie kremowy majonez. Możemy dodać dowolne dodatki pieprz, paprykę, więcej lub mniej soli, cukru. Możemy dodać chrzan i mamy krem chrzanowy. Wszystko zależy od naszej wyobraźni. Oczywiście taki majonez przechowujemy w lodówce i nie ma on trwałości miesiąc lub dłużej, bo nie zawiera konserwantów. 

6 komentarzy:

  1. Super :) Chętnie bym wypróbowała bo lubię majonez jako dodatek do wielu potraw i dań.
    Ale trochę boję się salmonelli. Czy na pewno wystarczy zanurzyć jajco we wrzątku, żeby pozbyć się ewentualnych mikrobów?
    Pozdrawiam serdecznie
    Estera

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używam surowych jajek do lodów i tylko w ten sposób je dezynfekuję. Myję płynem do mycia naczyń, płuczę i zanurzam we wrzątku. Teorie są różne, że salmonella jest na skorupce i po odpowiednim odkażeniu nie ma niebezpieczeństwa. Inna to, że zainfekowana jest kura i wtedy całe jako. Sama czasem się gubię w tym, ale w dzieciństwie jadałam sporo surowych jajek w pod postacią kogla mogla i na szczęście nigdy nie zachorowałam. Może miałam szczęście :)

      Usuń
  2. Witam i ja może tez się w to wtrącę ..mamy swoje kury i jak do tej pory nie wyczyniałam i jakoś tfu..tfu..do tej pory ja i mój menio nie załapaliśmy żadnej salmonelli..a majonez naprawdę jest super ..można dać więcej oleju czy oliwy i dłużej popracować blenderem a wychodzi super i bardzo gesty ..Pozdrawiam Cieplutko i Całuski przesyłam ..

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jako dziecko też wcinałam kogel-mogel :))) Ale wtedy to raczej nikt nie słyszał o salmonelli:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten przepis podam mężowi. Kiedyś bardzo chciał zrobić majonez, ale coś mu nie wychodziło. Teraz musi się udać. Kisielek robimy już od dawna sami, budyń też. Ostatnio upiekliśmy boczek i schab na kanapki. Aż nie możemy się najeść, tak to smakuje. A to wszystko dzięki Tobie, bo nas przez Swój blog zachęciłaś. Dziękuję. A i mąż zaczyna dostrzegać pożytki z blogów płynące :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam aż tak młodziutka nie jestem, a jako dziecko była salmonella - moja mama zachorowała - lodami się doprawiła tak... A od kogli mogli (jedzonych dawniej wszak bardzo często) nigdy nikomu z nas nic nie było...
    Też się bałam salmonelli i innych ptasich gryp, ale podobno jednak te zarazki czy też inne bakterie są na skorupce i wystarczy porządne umycie lub / i sparzenie, żeby się ich pozbyć.
    Czytam bloga od pierwszego wpisu - świetny jest, na pewno z wielu pomysłów i przepisów skorzystam :)
    Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń