czwartek, 12 stycznia 2017

Co jemy?




Ostatnio jest  dość niemiła pogoda za oknem, duża wilgotność powoduje uczucie wychłodzenia, zatem trzeba coś kalorycznego zjeść.  




Czwartek

I śniadanie:
Owsianka z jabłkami i cynamonem

II śniadanie:
Kanapki z pasztetem domowym, ogórek kiszony, jabłko

Obiad:
Krupnik z dużą ilością włoszczyzny, ziemniaków, koperku (mrożony z ogrodu) ugotowany na żeberkach (obrałam je i do zupy z powrotem wrzuciłam, więc zupa wzbogacona dobrze mięsem jest)

Podwieczorek:
Tosty – ser żółty, szynka domowa, keczup

Kolacja:
Racuchy z miodem lub powidłami śliwkowymi (domowe), herbata owocowa


Piątek


I śniadanie:
Jajecznica z cebulą, chleb żytni na zakwasie z masłem, kawa z mlekiem owsianym/herbata owocowa

II śniadanie:
Kanapki z pastą rybną, ogórek kiszony, jabłko

Obiad:
Zupa ogórkowa z ziemniakami, dużą ilością włoszczyzny i odrobiną ryżu dla zwiększenia kaloryczności

Podwieczorek:
Ciasto korzenne z dyni, mleko owsiane czekoladowe

Kolacja:

Gulasz z szynki wieprzowej, kasza gryczana, surówka z kiszonej kapusty, woda z sokiem aroniowym (domowym).

Sobota

I śniadanie:
Jajka na boczku (boczek domowej produkcji), chleb gryczany z masłem, kawa z mlekiem owsianym, herbata czarna z cytryną

II śniadanie:
Ciasto dyniowe, kawa/mleko owsiane czekoladowe

Obiad:
Zupa ogórkowa z piątku
Pizza domowa z tofu domowym i kiełkami

Kolacja:
Sałatka warzywna, chleb żytni na zakwasie, szynka domowa, woda z sokiem wiśniowym domowym. 


Niedziela

I śniadanie:
Budyń jaglany z jabłkami i cynamonem

II śniadanie:
Resztki pizzy z soboty

Obiad:
Zupa cebulowa z grzankami
Schab w sosie musztardowym, kasza jaglana, marchewka gotowana (mam jeszcze zapas zamrożonej z własnego ogrodu)

Podwieczorek:
Ciastka kokosowe, kawa/herbata

Kolacja:
Kanapki z tym, co zostało po weekendzie w lodówce.

Zimą nie odchudzamy się, to może odbić się na odporności, dużo spacerujemy po lesie, mąż z młodszym synem teraz więcej pracują na powietrzu – odśnieżanie, dostarczenie do domu opału. Staramy się codziennie gimnastykować: brzuszki, pompki, podciąganie na drążku itp. Robimy to rodzinnie wieczorami, często jest sporo przy tym śmiechu.  Robiąc ta gimnastykę całą rodziną wzajemnie się motywujemy. Staramy się również zadbać o odpowiednią długość snu, wypoczynek to ważna cześć dbałości o system odpornościowy.  Wszystkie dania robimy od podstaw w domu, nie jemy żywności przetworzonej, gotowej z całą masą „super” dodatków.  Zjadamy domowe kiszonki, jogurty również domowej produkcji.  Chleby, ciasta i wędliny też produkujemy sami. Mięso kupujemy w ubojni, produkty sypkie typu kasza, płatki owsiane, ryż, mąki kupujemy hurtowo by zmniejszyć koszt żywności, ale jednocześnie nie zmniejszać, jakości. Jabłka kupuję tez hurtowo po 15 kg, dzięki temu cena jest korzystna.  Jeśli rodzina nie daje rady ich zjeść, kroję i mrożę, są potem świetne do placków, racuchów, ciasta itp. Latem i jesienią dużo owoców i warzyw przetwarzam do słoików lub mrożę, by w ziemie nie przepłacać. Groch, fasolę, siemię, słonecznik również kupuję w hurtowych opakowaniach, dzięki temu cena jest niższa, a rodzina otrzymuje cenne składniki odżywcze.  Staramy się jeść dobrze, koszt żywności zmniejszamy przez produkowanie jej samodzielnie od początku, kupując hurtowo, produkując przetwory domowe, mrożąc kiedy cena jest korzystna. 




4 komentarze:

  1. Jest pani niesamowita!
    Tyle serca wkłada w przygotowania posiłków dla rodziny . Też chciała bym umieć taka być ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Może Pani napisać post o Państwa diecie, zauważyła ze nie jadaja Państwo pszenicy i nabiła. Z sera zółtego również Państwo zrezygnowali. Proszę coś więcej napisać na ten temat *dlaczego Państwo wyeliminowali cześć składników, jakie sa zamienniki itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden syn ma wrodzoną nietolerancję laktozy i glutenu, drugi syn ma alergię na pszenicę i ostatnio powróciła z okresu niemowlęcego nietolerancja białka krowiego, córka w okresie dojrzewania zaczęła źle tolerować laktozę - po spożyciu mleka i przetworów (po za masłem) pojawiły się biegunki i bóle brzucha. Ja zrezygnowałam z pszenicy dla chłopców, by im było łątwiej, mż z córką nadal jedli, ale to co zdarzyło się z moim zdrowiem po odstawieniu pszenicy zainspirowało męża do odstawienia jej - u mnie znikły bóle stawów, zmniejszyła się znacząco alergia na pyłki (wiosna bez sterydów, cieknącego kataru i spuchniętych oczu), utrzymuję wagę na stałym poziomie, a jem ile chce. Mąż po zrezygnowaniu z pszenicy zauważył podobne rezultaty, po odstawieniu słodkiego mleka, sera żółtego ponownie nasz stan zdrowia się polepszył. Obecnie jemy tylko jogurty z mleka krowiego. Mleko owsiane, kokosowe, ryżowe i sojowe produkuję sama. Pizzę jemy z domowym tofu które sama robię. Jesteśmy zadowoleni z naszego stanu zdrowia po odstawianiu mleka i pszenicy. Jemy żyto, jęczmień, owies. Mąż z córką czasem jedzą orkisz, tylko najstarszy syn generalnie nie jada glutenu. Mamy stałą wagę, nie chorujemy, alergie zostały opanowane, dzięki temu nie musimy zażywać żadnych leków, co również nie służy zdrowi. Większość potraw spokojnie udaje się nam przerobić na bez pszenicy i mleka, trudniej zamienić ser biały, ale korzystam z przepisów wegańskich i jakoś nam się udaje.

      Usuń
  3. To wspaniałe co Pani pisze. Całą rodziną borykamy się z róznymi problemami zdrowotnymi. Może Pani opisać jak Pani robi domowe tofu. Post o mlekach roślinnych znalazłam ale z tofu mam problem. Obecnie próbuje w jak najwiekszy stopniu eliminować pszenice (również z ograniczonym budżetem). Dziękuje i podrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"