poniedziałek, 23 lutego 2015

Jakie są Wasze granice oszczędzania........


W chwili gdy nasze zasoby w kieszeni mocno się zmniejszyły musimy sobie postanowić kompletną zmianę naszego życia i to nie może być nic na pół, na chwilkę.Musimy zmienić całkowicie nasze podejście do robienia zakupów, gospodarowania finansami i zmienić priorytety. Trzeba dumę włożyć do kieszeni i nie próbować udawać zamożnego człowieka. Jak już wcześniej pisałam najważniejsze to zrobić plan i się go trzymać. Musimy zanalizować nasze dochody i wydatki w tym celu oczywiście najbardziej pomocne będzie prowadzenie budżetu domowego, gdzie zapisywać będziemy wszystkie nasze dochody i rozchody. Kolejna ważna rzecz to nie wstydzić się targować, ja staram się wszędzie negocjować cenę, również w sklepach sieciowych np. najstarszemu synowi zapadł się materac w łóżku, chłopak ma poważną wadę kręgosłupa, więc trzeba było to dość szybko zmienić mu materac. Pojechaliśmy do sklepu, a ceny nas zaskoczyły. Krążyliśmy, myśleliśmy co z tym zrobić, by chłopak miał przyzwoity materac, a my byśmy nie musieli na niego zaciągać kredytu. Przyszła sprzedawczyni i zaczęliśmy negocjacje, finałowa zapłaciliśmy 60% ceny materaca. To był nasz pierwszy raz gdy się targowaliśmy po za targiem, rynkiem i straganem. Obecnie wszędzie gdy tylko nadarza się okazja staramy się targować. Gdy kupuję więcej warzyw, mięsa, owoców zawsze proszę o upust. Czasem zamiast obniżki dostaję coś gratis i to też daje mi oszczędności. Niestety gdy musimy liczyć każdą złotówkę nie ma miejsca na udawania bogaczy. Moje stałe powiedzenie w sklepach - czemu tak drogo, a może cena jest do ustalenia? Uśmiecham się najmilej jak tylko potrafię i patrzę sprzedawcy prosto w oczy. W większości wypadków działa. Aby wydawać mniej pieniędzy warto zastanowić się nad zakupami dla domowników. Co jest ważne, a co nie. ja osobiście uważam, że ubrania dla dzieci nie warto kupować nowe, chyba, że mamy możliwość by kolejne dziecko dodarło po starszym. Wiem, to okrutne, by młodsze chodziło w ubraniach po starszym, ale bardziej okrutne jest widmo komornika, odcięcia prądu, wody, gazu i pustej lodówki, brak pieniędzy na leczenie, naprawy to jest okrutne i trudne. Polecam rozejrzeć się za grupami np. na FB są grupy gdzie ludzie oddają różne rzeczy w tym i ubrania za darmo (sama oddalam ostatnio cały worek ubrań po córce). Moje dzieci nosiły głównie ubrania używane, nawet najstarszy syn do pewnego momentu, potem zrobił się za duży by dostać ubrania od znajomych, choć mieliśmy przypadek, że znajomy wyjeżdżał za granicę i zabierał tylko cześć swojej garderoby, a resztę rozdał i tu sporo ubrań trafiło do najstarszego syna. Teraz najstarszy syn przestaje tak szybko już rosnąć, może już zupełnie nie będzie rósł (18 lat skończy za 9 miesięcy), więc jemu już warto kupić coś lepszego do ubrania. Naprawdę warto zrewidować nasze wydatki i zastanowić się gdzie możemy szukać oszczędności. Jeśli dziecko naciska by mieć tablet, fajną komórkę czy laptopa to należy z nim porozmawiać szczerze o domowych finansach. Dziecko żądające tych sprzętów to niej jest 4 latek, tylko podejrzewam minimum 10 latek, a zazwyczaj to już 13-15 latek. Jest to osoba której można, a nawet należy pokazać sytuacje domową, nie można tworzyć fikcji przed dziećmi, bo będą się czuły pokrzywdzone przez skąpstwo rodziców, którzy maja kasę, a nie chcą nic kupić. Nie ma sensu oszukiwać dziecka, trzeba dokładnie pokazać ile mamy pieniędzy, jakie mamy wydatki i ile zostaje nam na resztę wydatków. Należy zachęcać dzieci do odkładania pieniędzy na wymarzoną rzecz. Nasz młodszy syn obecnie zbiera na nowy rower, powiedzieliśmy mu, że jeśli uzbiera połowę to mu dołożymy, więc odkłada każda kwotę którą dostaje w prezencie lub kieszonkowe, nic zupełnie ostatnio nie wydaje. Zaczął planować w jaki sposób może dorobić sobie na wymarzony rower (pielenie ogrodu u sąsiada, wyprowadzanie psa, wynoszenie śmieci, zbieranie puszek itp ma chłopak pomysły). Mając 13 lat zaczyna uczyć się wartości pieniędzy, bo takie samodzielnie zebrane, zarobione mają inna wartość, niż po prostu wyłożone przez rodziców. Mamy znajomych którzy mogą sobie pozwolić na bardzo dużo, opływają wręcz w kasę, a mimo to córką nie dają ot tak tyle ile one zechcą. Jak chciały nowy laptop to w ferie pomagały w firmie, jak chciały iść na koncert to kosiły trawę w ogrodzie lub myły auto. Zawsze na większe kwoty musiały "zarobić" nie dostawały ich bez wysiłku. Obecnie dziewczyny są dorosłe i znają wartość pieniędzy, mimo zasobnej kieszeni nie szastają na prawo i lewo pieniędzmi. Wiedzą, że to nie manna z nieba. Zatem bez względu na zasobność naszego portfela nie rozpieszczajmy i nie psujmy naszych dzieci. 
Kolejny temat weryfikacji swojego nastawienia do wydawania pieniędzy to nasze rozrywki. każdy lubi miło spędzać czas: kino, kawiarnia, restauracja, kręgielnia, basen itd. fajnie, ale w chwili gdy nam nie starcza do końca miesiąca to takie rozrywki podchodzą pod ekstrawagancję. Musimy znaleźć zamienniki: spacer, wycieczka z własnym prowiantem, bezpłatne wykłady, warsztaty, koncerty (wymaga to przeszukiwania internetu, ale warto), degustacje bezpłatne. ktoś napisze, a ja nie chce z tego rezygnować, a ja powiem to znaczy, że nie masz trudnej sytuacji, albo rozsądek Cię opuścił i wolisz mieć długi. Nie da się żyć oszczędnie i nie zrezygnować z tych rozrywek. 
kolejna sprawa to książki, czasopisma, kino. My zapisaliśmy się do 3 bibliotek i mamy dostęp do książek i czasopism. Filmy można oglądać z wypożyczalni lub jak to robią nasi znajomi kupują w promocji lub wyprzedaży filmy. Koszt wyjścia do kina we dwoje to około 50 zł, zakup filmu w wyprzedaży to około 10 zł. Po za tym w internecie jest sporo miejsc w których możemy oglądać filmy bezpłatnie prosto z netu, No fakt, nie oglądamy nowości i hitów, ale filmy odrobinę starsze, ale czy ten film traci na swojej ciekawości? Czasopisma czytam z biblioteki, zawsze biorę bezpłatne gazety z drogerii i apteki często bardzo ciekawe pozycje. Jestem na bieżąco, a nie wydaję ani grosza. Po za tym wiele czasopism można też czytać w internecie, ja tak czytam gazety regionalne. 
Ostatnio wolny czas spędzamy przy robótkach ręcznych, włóczkę można kopić na targu/allegro (resztki które komuś pozostały po zrobieniu konkretnej rzeczy) w bardzo dobrej cenie. Nie dość, że mam czas relaksu to jeszcze tworzę nowe rzeczy. Mąż układa puzzle (je również można kupić tanio, używane), nie trzeba wydawać fortuny by móc miło spędzić wieczór i mieć szansę na relaks. Wieczorem mąż układa puzzle, ja robię na drutach i przy tym miło sobie z herbatką w tle rozmawiamy. Czy potrzeba od razu biegać po mieście i szukać rozrywki? Najważniejsze to chwilę pomyśleć, popytać innych jak spędzają wolny czas, a na pewno zajdziemy coś dla siebie. Na dziś to tyle z mojego marudzenia :) Chciałam Wam pokazać gdzie można bez "bólu" szukać oszczędności, jak my to robimy i jakie czerpiemy z tego korzyści. Zastanówcie się nad tym w jakim stopniu Wasza sytuacja finansowa jest zła i co chcecie osiągnąć, a potem określcie granice waszej akceptacji z czego jesteście wstanie zrezygnować. Życzę powodzenia!!

9 komentarzy:

  1. Też się targuję, ale tylko na placach. "Należy zachęcać dzieci do odkładania pieniędzy na wymarzoną rzecz." - teżjestem za tym :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozwolę sobie (za zgodą autorki) opublikować komentarz do postu.
    "Witam
    Od jakiegoś czasu czytam Pani blog i powiem tylko tyle, że to co Pani opisuje to zdrowy rozsądek. Pamiętam jak moje babcie też w taki sposób prowadziły dom i nie wynikało to ze sknerstwa tylko raczej z doświadczeń (wojna później ciężkie czasy powojenne) i zapobiegliwości. Myślę że teraz jesteśmy trochę zmanipulizowani na konsumpcjonizm a jak braknie to są kredyty - wiele sugerują nam reklamy. Zdrowy rozsądek jest wyśmiewany jako sknerstwo i bieda a to całkiem inne pojęcia. Zostałam tak wychowana, że nie marnuję jedzenia, dużo przetworów robię sama, jeśli ktoś ma nadmiar warzyw czy owoców przyjmuję w zamian coś gotowego lub coś innego co sama nie wykorzystam. Od jakiegoś czasu sama "produkuję" wędliny, piekę chleb. Nie gardzę ubraniami z odzysku u mnie dzieci donaszają ubrania po sobie na po domu. To co Pani opisuje to prowadzenie domu z odpowiedzialnością za siebie i dzieci (nauczanie w domu) -rezygnacja z pracy tak jak w moim przypadku postrzegana jest jako dziwactwo- ciężko zrozumieć że przy dwójce dzieci i braku babci w domu dwoje rodziców nie może pracować na 3 zmiany. Życzę powodzenia i wytrwałości. Krysia ps. Jeśli Pani zechce może opublikować moje zdanie.

    Pozdrawiamy"

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam takie marudzenie :)
    Wiele sie z niego nauczyłam i nadal ucze.
    Ma Pani rację mowiac ze ludzia wygodnie sie zyje nawet wtedy, kiedy są juz zadłużeni "po zęby"
    Rozmawiając kiedys ze znajomymi pochwalilam sie zw odkąd czytam ten blog zmniejszyłam kwote zywienia mojej 4 osobowej rodziny z 1500 na 900 i w końcu otrzymałam zwrot za wode ,prad i ogrzewanie na kwote łączna 1200zl. Znajomi podsumowali moja wypowiedź tekstem ze olewaja to ,nie wyobrazaja sobie zmywać w jednej misce z woda naczyń ! A ja jestem dumna ze tyle sie tu nauczyłam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszą mnie takie wieści!! Wspaniałe wyniki!! GRATULACJE!!!

      Usuń
  4. Ja mam takie pytanie...trochę z innej beczki. Czy ma Pani/Czytelniczki przepisy na sprawdzone dania do słoika? Pasztet i mielonkę stosuję już:) Potrzebuję sprawdzonych, tanich przepisów na sosy do makaronu, które można przygotować "przy wypłacie" i wykorzystać w chudym czasie na koniec miesiąca;) Wpisywałam w google i oczywiście lista otwiera się bogata, wolałabym jednak sprawdzone przepisy :)... Osobiście szykuję tak zupy, które nawet bez pasteryzowania spokojnie wytrzymują w lodówce, robię i mrożę pulpeciki. Robię też schab 10 minutowy i od razu połowę mrożę na później. Zauważyłam, że stało się to pewnym systemem już, gotuję każdego niemal obiadu więcej i pasteryzuję/mrożę nadmiarj.Ostatnio zmuszeni byliśmy korzystać z gotowych sosów w proszku, wiemy jak wyglądają one odżywczo, ale tańszej wersji do makaronu nie było jednak :(. Chciałabym więc w tym miesiącu przygotować sobie tańszą/zdrowszą wersję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję, że nie produkuję jako takich sosów do słoika. Robię paprykę w pomidorowej zalewie która potem wrzucam na przesmażone mięso do tego ryż/makaron i gotowe danie. Większość moich gotowych dań to potrawy mrożone, często świadomie robię więcej by resztę zamrozić. Ale nie robiłam jeszcze gotowych mięsnych sosów w słoiki.

      Usuń
  5. Ostatnio wytargowałam upust na łóżku z materacem (wartym 2120 zł) - 220 zł :) Za samo tylko spytanie, czy jakiś rabat się znajdzie, jeśli płacimy gotówka i zabieramy od ręki towar własnym transportem. Większość osób wstydzi się zapytać. Mój mąż też zawsze się wstydził i szczerze nie wierzył, że to działa dopóki nie zobaczył na własne oczy, że to działa. Co mi zależny grzecznie spytać, najwyżej usłyszę, że cena jest sztywna i wtedy ją zapłacę. Nie pytając i tak bym ją zapłaciła. Pytając mam 220 zł w kieszeni. Niby niedużo w porównaniu do ceny łóżka, ale na ulicy tych pieniędzy nie znajdę. Z drugiej strony niezła "zapłata", jak na 2 minutową rozmowę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję!! Ja targuję się wszędzie. Czasem sama jestem zaskoczona rezultatem. Mąż ma już to w jak nawyk, na stałe - może jakiś rabacik :)

      Usuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"