poniedziałek, 16 lutego 2015

Życie kobiet na świecie


Ostatnio oglądałam program o życiu kobiet w Ugandzie. Przyznam, że zawstydziłam się jak często zdarza mi się narzekać, a bo to jestem zmęczona, nie mam nastroju, pogoda brzydka za oknem, za gorąco, za zimno, coś tam mnie boli itp. A mam wodę bieżąca w domu, pierze za mnie pralka, zmywa naczynia zmywarka, zakupy przywożę autem, mam sporo udogodnień techniki, choć by tak w obecnych czasach banalny sprzęt jak lodówka, mikser, czy wszędzie dostępny prąd. A mimo to narzekam i marudzę. a w Ugandzie przeciętna kobieta idzie pieszo cztery razy dziennie dwa kilometry po wodę, wszystko wykonuje ręcznie, ma najczyściej 4-6 dzieci, które rzadko rodzi z opieka medyczną, zazwyczaj w domu, bez pomocy położnej. kobiety które zaznają luksusu porodu w ośrodku zdrowia wcale nie mają różowo, jedna dziewczyna pokazana w dokumencie na drugi dzień po porodzie poszła z babcią do domu pieszo. Chwyciła synka w ramiona i ruszyła w upale, przed sobą miała 8 km do przejścia. Dla mnie to przerażająca wizja, kobieta ta w moich oczach była bohaterką, tam jedną z wielu. Ile jest podobnych miejsc na świecie? Jak wiele kobiet pracuje ciężko, czasem ciężej od mężczyzn? Jak bardzo muszą być silne, brakuje im pieniędzy na szpital, leczenie dzieci i siebie, a mimo to nie uważają się za męczennice. Tak żyły ich babki, matki, tak żyją one. 

Najważniejsze to nie użalać się nad sobą, powiedziała jedna z bohaterek, uśmiech daje siłę i wolność, zmartwienia niewola człowieka. Jak dla mnie wspaniałe słowa! Jak można po obejrzeniu takiego programu marudzić, że muszę czasem przejść 2-3 km pieszo, nie co dzień, ale czasem. Pamiętajmy, że siła jest kobietą :) 


2 komentarze:

  1. Od dłuższego czasu obserwuję Pani blog. Bardzo często wybieram z niego dużo przydatnych i interesujących informacji, które są istotnie nie tylko dla tych, którzy żyją oszczędnie. Jest to uniwersalny blog, a takich jest mało.
    Niektóre Pani wpisy, jak ten, poruszają mna bardzo. Niestety, nie wiem co Pani chciała nam przekazać. Nie bardzo wiem, jak mam się odnieść do powyższych treści. Równie dobrze możemy napisać o kobietach bardzo bogatych, pełnych sukcesów, spełnionych. Mijam je codziennie w drodze do szkoły mojego syna. Ich jedynym obowiązkiem jest opieka nad dzieckiem i sprawdzenie jak wygladaja najnowsze kolelekcje ich ulubionych projektantów. Nie sa to puste i wyrachowane kobiety. One na swój sukces długo pracowały. Mają od niego urlop macierzyński. Dlaczego nie mamy równać do nich? Czy identyfikowanie się z mieszkankami Ugandy pomaga im w jakiś sposób (owym mieszkankom). Czy jeżeli pozbędę się wszelkich udogodnień techniki będę lepszym człowiekiem, lepszą matką, zoną, koleżanką?
    Nie zapominajmy, że również w Polsce są miejsca, gdzie nie jest doprowadzona kanalizacja, wodociągi, elektryczność, gdzie ludzie chodzą kilometry do najbliższego przystanku. Nie trzeba oglądać programów o państwach afrykańskich, wystarczy rozejrzeć się dookoła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już kiedyś pisałam, to są moje myśli "potargane"......

      Usuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"