czwartek, 26 marca 2015

Dieta bez pszenicy, ale nie bezglutenowa!


Obecnie moja dieta nisko węglowodanowa ewoluowała do diety pozbawionej pszenicy (ogólnie jedzenie potraw z białą mąką, oczyszczaną jest nie zdrowe). Młodszy syn od kliku lat jest na takiej diecie (u niego po dawce pszennej następuje - dezorientacja, widoczne obniżenie intelektu, nudności i wzdęcia), my w wielu daniach też nie używamy mąki pszennej, ale jednak pieczywo jadaliśmy pszenne lub mieszane żytnio - pszenne. Obecnie ja z młodszym synem jesteśmy na diecie bezpszennej. Pieczywo piekę z mieszanki mąk bezglutenowych - gryczanej, kukurydzianej i ryżowej z dodatkiem dużej ilości nasion – pestki słonecznika, siemię lniane, dynia, sezam. Czasem piekę chleb białkowy na bazie mąki M&S, chleb nisko węglowodanowy z warzyw, oraz chleb życia pozbawiony zupełnie mąki. 
Pieczywa ogólnie jemy mało góra dwie kromki dziennie (rozmiar dwóch - jak jedna kromka kupnego pieczywa tostowego). Nie ograniczamy ilości warzyw, owoców (dzieciom bez ograniczenia, zaś my jemy rzadziej, ze względu na zawartość cukrów). 
Mięso, jajka w dowolnej ilości, oraz tłuszcze zwierzęce i roślinne (tych mniej, bo dobrej jakości niestety są drogie). Efekt jest zaskakujący, nie mam bóli kostnych (miewałam stany zapalne stawów kolanowych i problemy z piersiowym odcinkiem kręgosłupa). Moja alergia (bardzo silna alergia wziewna kończąca się czasem na ostrym dyżurze) jest jak by uśpiona, nie mam typowych dla tej pory objawów. Co roku przyjmowałam już leki antyhistaminowe, sterydy do ustnie i do oczu. Wczoraj pozwoliłam sobie na zjedzenie ½ banana i zero skutków ubocznych, przy mojej ostrej alergii występowała zawsze o tej porze alergia krzyżowa i banany zupełnie musiałam wykluczyć ze swojej diety na długo. Naszym przykład może  potwierdzać opinię, że pszenica (nie mylmy ogólnie z glutenem) jest toksyczna dla organizmu człowieka. Wielu dietetyków przestrzega przed produktami rafinowanymi, oczyszczanymi. Zaleca jak najmniej przetworzone mąki. Poznałam osobiście grupę ludzi którzy odeszli od jedzenia mąki zakupionej w sklepie, sami mielą ziarna i ufają tylko tak pozyskanej mące. Ograniczyli do zera spożycie białego cukru. Są to bardzo często rodziny wielodzietne, dzięki zmianie diety zakończyli ciągłe kłopoty ze zdrowiem, koszt leczenia każdego członka rodziny ich przerastał. Większość z nich zrezygnowała zupełnie z jedzenia zbóż. Cieszą się świetnym zdrowiem, nie walczą z nadwagą i większość z nich wyleczyła u siebie alergię. Ostatnio zaintrygowała mnie metoda zwalczania alergii dr Ewy Bednarczyk-Witoszek, napisała książkę "Dieta Dobrych Produktów" Jej zalecenia są dość zbliżone do naszego postępowania. Jeszcze nie miałam możliwości przeczytania tej książki, jedynie przeglądałam fragmenty w internecie. Napotkałam bardzo pozytywne opinie osób stosujących zalecenia zawarte w tej książce, być może i ja poprawię naszą dietę na podstawie jej zaleceń :)
Dieta po wykluczeniu pszenicy niestety jest bardziej kosztowna, ale bardziej sycąca. Muszę mocno się na wymyślać. Ale dzięki zmianie diety nasze zdrowie jest w lepszej kondycji, więc nie wydajemy na leczenie. Czyli ogólnie opłaca się zmiana. 




Alergia na pszenicę jest częstsza niż celiakia, jest druga po alergii na białko mleka krowiego. Będąc uczulonym na pszenice ma się nie małe wyzwanie przed sobą, nie można skorzystać z doświadczenia osób na diecie bezglutenowej oraz z pełnej oferty produktów bezglutenowych (bezglutenowe nie znaczy bezpszenne). Alergia na pszenicę nie różni się obrazem od innych alergii, potrafią występować astma, AZS, duszności, zaburzenie rytmu serca, problemy jelitowe. Ogólnie jak przy większości reakcji na alergeny. Eliminacja pszenicy z diety nie zawsze wystarczy, czasem daje odczyn wziewanie jak np. orzeszki, jabłko itp. U osób silnie uczulonych na pszenicę mogą wystąpić reakcje nawet przy zabawie masą solną, do której używa się mąki pszennej. Dodatkowym problemem dla osób uczulonych na pszenicę jest fakt, że wiele zbóż takich jak żyto, jęczmień, orkisz, gryka bywają zanieczyszczone pszenicą. Ciekawostką jest, że gdy wpiszemy w wyszukiwarkę "dieta bezpszenna" wyświetla nam się dieta "bezglutenowa" a przecież to nie to samo. Wiele osób uczulonych na pszenicę bez problemu je orkisz, żyto, owies, jęczmień, a są to zboża zawierające w różnym stopniu gluten. Często sprzedawcy nawet w sklepach ze specjalistyczną żywnością wykazują się niezrozumieniem tematu i proponują produkty bezglutenowe zakładając, że są bezpszenne, a to nie jest reguła. Firma Bezgluten ma w swojej ofercie bardzo mało produktów bezpszennych na bazie skrobi kukurydzianej. Osoby na diecie bezpszennej traktuje się odmiennie niż osoby na każdej inne diecie eliminacyjnej np. bez mlecznej, nie potrafię zrozumieć tego zjawiska.
Mnie zaciekawił fakt, że alergia na pszenicę jest drugą po alergii na białko mleka krowiego, jak dla mnie to oznacza, że jest to powszechny problem. Może to jest odpowiedź, dlaczego tak wiele osób mających przeróżne nieleczalne schorzenia zaczyna się czuć dobrze, po odstawieniu pszenicy. Może jednym z kroków przy diagnostyce jest badanie czy nie mamy alergii a najbardziej popularne produktu i czy ona nie wywołuje u nas np. chorób autoimmunologicznych.
Syn bardzo często i dość niezrozumiale dla pediatry chorował, miał problemy z koncentracją, poziom jego rozwoju był na granicy upośledzenia (opinia badania w wieku lat 6). Zabrałam go do szpitala uzdrowiskowego gdzie w ramach pełnej diagnostyki zrobiono mu panel pokarmowy i wziewny. Szokiem były dla nas wyniki, pediatra stwierdziła, że to daje nam pełną odpowiedź, co się dzieje z naszym dzieckiem. Pszenica jest dla niego toksyczna i upośledza prawidłowe funkcjonowanie jego organizmu. Syn jest na diecie od 6 lat, jego zdrowie uległo poprawie choruje raz w roku i do tego zupełnie nie groźnie, jego poziom IQ wynosi 138, ma średnią w szkole 5.0. Jak ktoś mi mówi, że dieta odpowiednia do stanu zdrowia to fanaberia mam ochotę gryźć.
Ja około 3 lat temu zrobiłam sobie badanie panelowe pokarmowe (wziewne wychodzi mi ze skórnego) na najczęstsze alergeny, (gdy piekę coś z mąki pszennej to dostają ataku kataru i kaszlu), wyszła mi pszenica, owoce morza. Odczyn był niezbyt wysoki uznałam, że wprowadzanie diety nie ma sensu. Ale niestety ciągle jakieś kostne problemy miałam, częste stany zapalne stawów kolanowych, suchą skórę, przelewanie w jelitach wzdęcia.
Po odrzuceniu pszenicy dolegliwości zaczęły się wygaszać po pierwszym miesiącu stosowania diety bezpszennej. Czyli jestem kolejnym przykładem osoby, u której za przewlekłe schorzenia jest odpowiedzialna pszenica.


Wiele badań wskazuje, że problemy zdrowotne mogą być przyczyną nieleczonej candidy, pasożytów, alergii lub różnych nietolerancji pokarmowych.
Nikt w komentarzach nie uwzględnia faktu, że często jesteśmy źle diagnozowani, źle leczeni! A czemu tak się dzieje? Przecież nie z powodu idiotyzmu ciała lekarskiego! Więc czemu? Myślę, że odpowiedź na to pytanie zna większość osób, które chcą wiedzieć, a nie tylko wierzyć! Które analizują, a nie powielają zasłyszanych opowieści. 


Znalezione w internecie: 

"Każde ziarno pszenicy zawiera około 1 μg substancji zwanej aglutyniną z kiełków pszenicy, której nawet niewielkie ilości mogą mieć wyjątkowo negatywne działanie. Wiadomo na przykład, że jest ona toksyczna dla serca, mózgu i układu odpornościowego oraz wykazuje dużą aktywność w wywoływaniu stanów zapalnych. W pewnych przypadkach aglutynina może nawet przytwierdzać się do błon osłaniających włókna nerwowe (otoczek mielinowych). Blokuje również czynnik wzrostu nerwów, który jest niezbędny do rozwoju i przetrwania neuronów, oraz łączy się z neuroprzekaźnikiem - N-Acetyloglukozaminą, która przewodzi impulsy na szlakach bólowych.
Do czego się to wszystko sprowadza? Mówiąc prościej: pszenica może pogorszyć stan osób z takimi schorzeniami, jak artretyzm, i przyczyniać się do rozwoju innych poważnych problemów zdrowotnych. Jak na ironię produkty zbożowe zaliczają się do wąskiej grupy wyrobów spożywczych, na etykietach których w większości krajów można umieszczać oświadczenia zdrowotne. Właściwie producentom żywności pozwala się utrzymywać, że spożywanie pełnych ziaren zbóż i otrębów zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób serca i niektórych nowotworów................" 


Źródło :O czym lekarze Ci nie powiedzą



Przepis na chleb warzywny z niską zawartością węglowodanów  (ja go czasem modyfikuję w zależności do jakich warzywa mam dostęp) 

14 komentarzy:

  1. Prosimy więc o jadlospisy oszczedne i bezpszenne bo tez zawsze oszczedzalam jedzac duzo pszenych potraw :-(

    OdpowiedzUsuń
  2. Chleb nisko węglowodanowy z warzyw brzmi ciekawie. Czy mogłabym poprosić o przepis? :)
    P.S. Bardzo fajnie tu u Ciebie na blogu, dużo przydatnych informacji, będę zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uważam, że skoro syn ma alergię na pszenicę, to możliwe, że pani też ma. Stąd po odstawieniu pszenicy pani stan się poprawił. Poza tym, co ważniejsze, pszenica w dużej mierze spozywana jest jako produkt oczyszczyny czyli szkodliwy i bezwartościowy. Odstawienie maki pszennej oczyszczonej jest dla organizmu zbawieniem. Moje dzieci, mimo ze mogą jeść gluten białej mąki pszennej nie jedzą, bo truć ich nie mam zamiaru.
    PS. Mogłaby pani podawać źródła?
    Co prawda odnalazłam ten fragment, ale dla mnie to jest sianie herezji na poziomie dr W. Davisa.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podałam źródło. Staram się zawsze podawać zaraz po napisaniu postu.

      Usuń
  4. Dziś Polskie Radio 4 prowadzi audycję poświęconą własnie glutenowi... Podobno naukowiec, który wpadł na pomysł diety bezglutenowej sam się z tego wycofał, kiedy okazało się, że badania nie wykazały szkodliwości glutenu. Dieta bezglutenowa wymaga stałej suplementacji, a osób, które faktycznie nie mogą go jeść jest po prostu nikły procent!! Wychodzi na to, że dieta bezglutenowa jest zwyczajnie kolejnym wymysłem branży spożywczej i nabijaniu sobie kasy . W programie wypowiadają się lekarze, dietetycy. Przywoływane sa również wcześniejsze modne diety, które ludziom "pomagały" siejąc tak naprawdę spustoszenie w organizmach (np. Dukan i wpływ tej diety na nerki)... Obawiam się więc, że takie szukanie, skakanie po dietach róznego rodzaju, wyrządza nam więcej szkody niż zjedzenie bułki z glutenem. Tylko osoby ze stwierdzoną celiaklią muszą bezwzględnie unikać glutenu. Wychodzę z założenia, że najważniejsza równowaga i umiar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem to bardzo indywidualna właściwość każdego człowieka. Jednemu szkodzi smalec, a drugi je i zdrów jak ryba. Nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka.

      Usuń
  5. Jeszcze jedna ciekawostka, którą własnie usłyszałam... Ludzie, którym dieta bezglutenowa pomogła i zmieniła ich zycie, i którą tak zachwalają, nadal (najczęściej nieświadomie) przyjmują gluten, ukryty po prostu w innych produktach miesnych i nabiałowych, których by o zawartość glutenu po prostu nie podejrzewali. Ciekawe rzeczy z tym glutenem :) Świadczy też to o sile ludzkiego umysłu i sile perswazji na samego siebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy troszke sie zainteresowac I poczytac sklady, zeby uniknac wpadek.
      Wielu ludzi do tej pory spozywalo pszenice I gluten w takich ilosciach, ze samo ograniczenie moze spowodowac poprawe zdrowia I samopoczucia.

      Ja mam dzieci z alergia na pszenice I mleko wiec zwykle dokladnie czytam sklady zanim cokolwiek im podam. Jakies dwa miesiace temu zaliczylam wpadke z musztardá - w pospiechu kupilam innej firmy niz zwykle I okazalo sie ze w skladzie jest pszenica, na szczescie dzieci nie zdazyly zjesc.
      W przypadku moich dzieci ciéko mowic o sile perswazji jesli nieswiadome spozycia pszenicy w jakim produkcie reaguja bolami brzucha I wysypká.
      Jakis rok temu starsza corka zaczela miec rece jak tarka a ucho wygladalo jakby mialo odpasc. Przejrzalam sklady wszystkich uzywanych produktow I nie moglam znalezc winowajcy, okazalo sie, ze dostala od kolezanki zelki z niewielka zawartoscia pszenicy I zjadala po 2-3 dziennie.

      Jako doradca dietetyczny zawsze apeluje o umiar I zdrowy rozsadek I choc sama ze wzgledow zdrowotnych jestem od kilku miesiecy (mam zamiar dozywotnio) na diecie bezglutenowej, to nie uwazam ze jest to cudowna dieta I najlepsza dla wszystkich.
      Nikomu nie stanie sie krzywda, jesli ze swojej diety wyeliminuje pszenice lub tez pozostale dwa zboza zawierajace gluten, jesli zadba o roznorodnosc w diecie.

      Porownywanie diety bezglutenowej do diety szarlatana Dukana uwazam za duze przegiecie, bo to zupelnie co innego - Dukan eliminowal lub tez mocno ograniczal makroskladniki (tlusze I weglowodany) dopuszczajac w diecie jednoczesnie slodziki, cole I inne syfy. Dieta bezglutenowa nie musi prowadzic do jakiejkolwiek zmiany proporcji makroskladnikow, bo przeciez mozna zamias calego pszenicznego syfu jesc inne zboza, jak choby niedoceniana gryka, owies, czy kasza jaglana, nieco bardziej egzotyczne amarantus, qiunoa, rozne odmiany ryzu itp niejednokrotnie zwiekszajac w diecie ilosc witamin I mineralow.
      I tutaj Anno nie pije do Ciebie, bo tylko powtarzasz co niedawno uslyszalas z niesprawdzonych zrodel, ktore tylko powtarzaja mity (np. pokutuje mit, ze diety wysokobialkowe niszcza nerki, stad takie opinie odiecie Dukana, podczas gdy dieta ta najbardziej destrukcyjnie wplywa na uklad hormonalny, mi in. poprzez ostre ograniczenie tluszczu) tylko staram sie te mity nieco objasnic I skorygowac.

      Co do nabijania kasy, to faktycznie jesli ktos ma ochote jesc gotowe pieczywo I ciasteczka bezglutenowe, to dostanie po kieszeni nie mniej niz wegetarianie majacy ochote na bezmiesne kielbaski, kotleciki czy inne specjaly ktore sa "pseudojedzeniem" udajacym "jedzenie" ale tutaj rynek dopasowal sie do tematu "naiwnych nie brakuje" ;-)
      Natomiast jak ktos dobrze poglowkuje, to dieta bezglutenowa nie musi byc jakos znaczaco drozsza od tej zawierajacej gluten.

      Pchanie pszenicy (glownie jako kleju I wypelniacza) do wiekszosci produktow spozywczych tez jest nabijaniem kasy I nabijaniem ludzi w butelke bo zmodyfikowana genetycznie a przez to tania pszenica np. w miejscu miésa w wédlinach to milionowe oszczednosci producentow.

      Pozdrawiam I zycze zdrowia, niezalenie od wybranej diety czy sposobu zywienia

      Usuń
    2. Powinna też Pani wiedzieć, jako doradca dietetyczny, że niespożywanie glutenu, czyli wyeliminowanie go z naszego organizmu raz, ale skutecznie, to skazanie się dozywotnio na dietę bg. A ja jestem tego przykładem. Podobnie jak z laktozą, do jego trawienia potrzebny jest pewien enzym - nie jestem takim specem jak Pani, ja już go nie mam i nie trawię glutenu. Przezywam katorgi jak zjem go niespodziewanie. A na dietę przeszłam z czystego lenistwa - mój mąż ma celiakię i łatwiej mi było gotować bezglutenowo dla niego, bałam się zanieszczyszczeń w kuchni. Dlatego bardzo pilnuję, żeby moje dzieci jadły zdrowy gluten, nieprzetworzony.
      Nie trzena główkować, żeby dieta nie była droższa, wystraczy się zdrowo i racjonalnie odżywiać, tylko tyle.
      Widzę, że I bardzo wchodzi w krew :)
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Jestem świadoma tego, że dieta bezglutenowa to raczej dożywotni sposób odżywiania.
      Długo rozważałam wszelkie za i przeciw ale w końcu się zdecydowałam i nie żałuję.
      Osobiście nie mam żadnych problemów z taką dietą bo właśnie odżywiam się przez większość czasu zdrowo i racjonalnie lub też jak niektórzy to nazywają "czysto" ale wiem, że niektórzy mają i muszą na początku trochę pogłówkować.

      Moje dzieci jedzą żyto i jęczmień, choć w niedużych ilościach.

      "I" nie tyle wchodzi w krew co komputer w pracy automatycznie poprawia na angielską pisownię a nie mam możliwości przełączenia.

      Usuń
  6. Obecnie sporo diet bazuje na ograniczeniu spożycia pszenicy. Podkreślam pszenicy, a nie GLUTENU. Gluten występuje np. w jęczmieniu i polski owies. Wielu dietetyków w różnego rodzaju schorzeniach odradza spożywanie pszenicy (nie jako takiego glutenu, tylko pszenicy). Często mylona jest dieta bezglutenowa z dieta bezpszenną, to zupełnie różne diety. Wiele produktów bezglutenowych zawiera skrobię pszenną pozbawioną glutenu, osoby na diecie bezpszennej nie mogą spożywać takich produktów mimo, że są bezglutenowe. Po za tym są różne schorzenia nakazujące ograniczenia pewnych pokarmów, jeśli chodzi o pszenicę to celiakia (ale tu chodzi głównie o gluten), alergia na pszenicę (ma ją mój syn), oraz nietolerancja pszenicy (mam ją ja). We wszystkich przypadkach eliminacja tego właśnie zboża powoduje polepszenie stanu zdrowia. Proszę nie mylcie tych dwóch diet bezglutenowej i bezpszennej. Widzę, że dyskusja poszła właśnie w kierunku diety bezglutenowej, a ja takowej nie stosuję Wczoraj ze smakiem zjadłam z całą rodziną krupnik z kaszy jęczmiennej. Na rynku jest wiele produktów zawierających pszenicę, błonnik pszenny lub skrobię pszenną w tym produkty bezglutenowe. Muszę dokładnie sprawdzać skład wszystkich produktów, czasem znane mi już marki zmieniają skład, więc muszę być czujna i sprawdzać czy nie zawiera nic pochodnego z pszenicy. A zawierają ja wędliny, majonezy, musztardy, keczupy, gotowe dania, większość produktów instant, słodycze, jogurty, sery itd. Taka bezpszenna dieta wymaga sporo uwagi i skrupulatności, nie jest to zabawa i rozrywka. Ja po 2 miesiącach na diecie bezpszennej, ale nie bezglutenowej zjadłam nieświadomie warzywa smażone w panierce (miała być w mące grochowej, okazało się, że to mieszanka z pszenną) cierpiałam na ostrą biegunkę dwa dni. Mimo, że spożywam na stałe pozostałe zboża z glutenem w tym żyto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dzieci są właśnie na diecie bezpszennej bo reagowały silnie nawet na bezglutenowe produkty zawierające skrobię pszenną. Jedzą za to chleb żytni na zakwasie, czasem też chrupki awaryjnie. Od czasu do czasu jedzą też jęczmień, niestety nie jest zbyt popularny na wyspach i ciężko dostać.
      Ja sama ze względu na chorobę autoimmunologiczną zdecydowałam się pójść o krok dalej i wyeliminować gluten całkowicie.
      Kuchnię bezpszenną dla dzieci prowadzę już od 9 lat i sama dużo lepiej czułam się nie jedząc pszenicy, więc możliwe, że też jakaś nietolerancja występuje.
      Nie mam zamiaru kierować się tym co modne a tylko dobrem i zdrowiem własnej rodziny.
      Jeśli u swoich klientów nie zauważam żadnych oznak problemów z pszenicą czy z glutenem to nawet nie tykam tematu. Jednak jeśli ktoś zdecyduje się na taki krok to kibicuję i wspieram, bo wiem, że to będzie tylko z korzyścią dla zdrowia.

      Usuń
    2. jestem na diecie bez pszenicy. Ale niestety kiedy kasze jeczmienna to niestety nie czuje sie po niej dobrze, zaraz mi slabo. Zastanawiam sie czy moze to juz celiakia? nie toleruje tez kukurydzy. Idac tym tropem nie powinnam tolerowac tez ryzu? slyszlalam, ze tak moze byc.
      Kasze jeczmienna w uk mozna dostac spokojnie w polskich skelpach lub czasami w duzych supermarketach na stoisku z poslka zywnoscia. Chcialam kupic kasze jaglana w supermarkecie to nie maja, na szczescie polski sklep zawsze ma :)
      Dziekuje za informacje ze produkty bezglutenowe moga zawierac skrobie pszenna, musze sie przyjrzec swoim chlebom jakie jem.
      Niestety te produkty bezglutenowe, bez pszenicy sa drogie, ciezko zrezygnowac z takiego chleba. Jesli chce jesc wiecej warzyw i owocow to wyjdzie na to samo bo w uk tez owoce tanie nie sa.

      Usuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"