środa, 18 września 2013

Takie tam......


Ostatnio troszkę zaniedbuję bloga, bo czasu jest odrobinę mniej. Jest to wrzesień, więc jak co roku staram się zorganizować zajęcia dodatkowe dla dzieci. Zadanie to nie jest wcale łatwe, bo po pierwsze szukam zajęć w przystępnych cenach, a po drugie muszą to być zajęcia, które wybiorą dzieci same.
W tym roku w sierpniu dzieci zrobiły listę tego co je interesuje, a ja ruszyłam na poszukiwanie wersji które nie zrujnują naszego budżetu, ale jednocześnie będą prowadzone sensownie, a nie będzie to tylko przechowalnia. Pierwsze kroki jak co roku skierowałam do MDK w naszym mieście gminnym i jak co roku nie zawiodła mnie oferta i cena proponowanych zajęć. Dzieci wybrały zajęcia z rzeźby i formy przestrzennej (dwa razy w tygodniu jedna godzina), rysunek i malarstwo (raz w tygodniu dwie godziny), naukę gry na keyboardzie (raz w tygodniu 30 minut). W mieście powiatowym znaleźliśmy klub sportowy, w którym dzieci będą trenować łucznictwo - na razie uwielbiają te zajęcia (raz w tygodniu 1-1,5 godziny). Koszt miesięczny wymienionych wszystkich zajęć na dwoje dzieci wyniesie 130 zł. Do tego dochodzi jeszcze koszt zajęć nauki jazdy konnej dla syna. Marzył o tym od około 2 lat, obecnie z racji, że nie musieliśmy zakupić podręczników i wyprawki do szkoły, możemy opłacić mu te zajęcia. Więc dodatkowo do tych 130 muszę dodać 120 zł, oraz koszt zajęć z języka angielskiego po negocjacjach wyszło nam 200 zł za dwoje dzieci (córka 2 godziny tygodniowo, syn 3 godziny tygodniowo). Razem niestety wychodzi już kwota obłędna jak dla nas - 450 zł miesięcznie za zajęcia dodatkowe dwojga dzieci. Pocieszam się, że nie wydajemy na składki klasowe, na przeróżne warsztaty szkolne, wycieczki, wyprawki, podręczniki, kwiatki, prezenty, wyposażenie klas itd. Więc powinno nam się udać opłacić wszystkie zajęcia wybrane przez dzieci.

Zakończyłam sprawy organizacyjne, więc mogę więcej czasu poświęcić na bloga :) Ostatnio nawet jadłospis pisałam na 3 dni, bo czasu brakowało.

6 komentarzy:

  1. Zaintrygował mnie słowa, że nie wydajecie Państwo na wyprawkę, podręczniki itp. Sama co prawda jestem już po szkołach moich dzieci, ale pytam z ciekawości. Blog jest dla mnie inspiracją, sama muszę oszczędnie żyć ze względu na dwóch studentów na utrzymaniu(trzy odrębne gospodarstwa domowe w 100% finansowane przez nas), ale przyznam, że na 2 osoby wydaję więcej niż Pani na pięcioosobową rodzinę. Robię sporo przetworów, ale lubimy kawę, owoce, czasem coś lepszego do jedzonka, a kaska leci. Pozdrawiam. Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo moje dzieci nie uczą się w klasycznej szkole, spełniają obowiązek szkolny po za szkołą.

      Usuń
  2. Dziękuję, moja ciekawość została zaspokojona, Anna

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam serdecznie.
    Moja córka podpowiedziała mi,że jest super













    Witam serdecznie.
    Śledzę pani wątek, bo tak jak inne gospodynie staram się gotować posiłki prawie z niczego i u pani zawsze znajdę inspirację, za co serdecznie dziękuję.
    Mam wnuczki i też się zastanawiam jak to będzie kiedy pójdą do szkoły, bo nie wyobrażam sobie, żeby córka wydawała tyle kasy na wyprawki i na pewno my dziadkowie będziemy zmuszeni troszkę pomóc, więc mam pytanie, co to znaczy, że dzieci nie uczą się w palcówkach?


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje dzieci nie chodzą do szkoły tylko uczą się w domu. Ostatnio w mediach był poruszany temat edukacji domowej i właśnie tak uczą się moje dzieci. :)

      Usuń
  4. lol powodzenia z chemia, fizyka itd.

    OdpowiedzUsuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"