wtorek, 11 czerwca 2013

Słów kilka o nowoczesnym i ekologicznym oszczędzaniu.


Tym razem męski punkt widzenia



 Ostatnio jesteśmy atakowani reklamami o panelach solarnych używanych do przygotowania ciepłej wody. Człowiek sobie myśli – słońce jest za darmo. Można mieć gorącej wody pod dostatkiem i nic to nie kosztuje. No fakt, że trzeba wydać pieniądze na instalację, ale potem to już tylko raj. 


No cóż. Sam dałem się ponieść fali „hurra optymizmu” i zacząłem badać temat. No i jak to zawsze w życiu bywa, okazało się, że nie jest tak różowo.


Co to są kolektory słoneczne? Są to urządzenia przetwarzające promieniowanie słoneczne w energię cieplną. Składają się z kolektora (kolektorów) płaskiego lub próżniowo-rurowego, w którym specjalny płyn pobiera ciepło i przekazuje je do zbiornika (zasobnika) z wodą użytkową.

Obecnie można dostać bardzo duże dofinansowanie na montaż instalacji solarnej, sięgające nawet 45%. Firmy zajmujące się instalacją systemów solarnych pomagają załatwić wszelkie formalności.

Nic tylko instalować. Tylko gdzie tu jest haczyk?

Po pierwsze trzeba uważać na wszelkie przeliczniki, porównania, zestawienia. Niestety wielu dorabia teorię do praktyki i próbuje udowodnić, że jego system jest najlepszy, najtańszy i koszt jego instalacji zwróci nam się błyskawicznie.  Zajrzałem na strony internetowe różnych firm i średni koszt instalacji całego systemu dla  4 – 5 osobowej rodziny wynosi  7 – 10 tys. złotych. To jest koszt po odliczeniu 45% dofinansowania. Dodatkowo znajdujemy tam również informacje, ile to możemy zaoszczędzić rocznie na kosztach przygotowania ciepłej wody. Kwoty podawane są różne, ale mają jedną wspólną cechę – są bardzo wysokie. Jedna z firm podaje, że w przypadku 5-osobowej rodziny, przy wykorzystaniu do podgrzewania wody energii elektrycznej, można rocznie zaoszczędzić 2236zł!!!. Szok!! Człowiek od razu kalkuluje – system za 10 tysi, więc zwróci mi się w ciągu 4 lat! Super! Instalujemy!


Potem przychodzi dygresja – jak oni to wyliczyli? No kurcze, do szkoły chodziłem, fizyki i matematyki  się uczyłem, więc policzmy. W różnych publikacjach budowlanych przyjmuje się, że jedna osoba zużywa 35 litrów wody w temperaturze 55 stopni w ciągu doby. Czy to dużo czy mało? O tym później. Po prostu tak przyjmijmy. Biorąc prosty wzór i uwzględniając ciepło właściwe wody, oraz przyjmując temperaturę wody zasilającej zimnej – 10 stopni, można wyliczyć, że do podgrzania 35 litrów do temperatury 55 stopni potrzebujemy 1,83kWh energii. Przeliczając to przez 360 dni otrzymujemy 660kWh. Czyli tyle energii potrzebuje jedna osoba. Przy naszej, 5-osobowej rodzinie, rocznie potrzebujemy 3300kWh. Dużo! Ile to kosztuje? Jeżeli przyjąć cenę 1kWh = 0.53zł, to wychodzi nam rocznie 1749zł. Hmm. To skąd w informacjach tamtej firmy kwota 2236zł?? Ktoś coś pokopał w obliczeniach??


Można powiedzieć, dobra, nie czepiajmy się, to mała różnica. No nie do końca. I tu przechodzimy do punktu drugiego. Przy użytkowaniu systemu solarnego trzeba wziąć pod uwagę jeszcze kilka spraw. Potrzebuję on do pracy prądu, który zasila pompę obiegową oraz sterownik elektroniczny zarządzający całym systemem. To też zużywa prąd, który należy wziąć pod uwagę. Płyn pośredniczący w wymianie ciepła z czasem traci swoje właściwości. Trzeba go co jakiś czas wymieniać, a kosztuje wcale nie mało. Do tego dochodzą okresowe przeglądy techniczne, obowiązkowe jeżeli mamy mieć zachowaną gwarancję. To też są całkiem spore koszty, bo za 5zł nikt tego nie zrobi.


Kolejnym problemem jest sam zbiornik ciepłej wody. Dla 5-osobowej rodziny przyjmuje się, że powinien mieć co najmniej 300 litrów. Im więcej tym lepiej. Ale gdzie takiego „potwora” postawić. Dochodzi tu również problem zastałej ciepłej wody i związanej z nim „choroby legionistów”. Ciepła woda powoduje rozwój bakterii Legionella pneumophila. Tak więc woda w zbiorniku nie powinna długo zalegać i musimy mieć możliwość okresowego podgrzewania wody do temperatury 70 stopni,  w której to temperaturze bakterie te giną. Hmm. Podgrzać 300 litrowy zbiornik do temperatury 70 stopni co jakiś czas? Jak nie ma słońca, to trochę to kosztuje.


Następny problem, to co się dzieje z systemem jak wyjedziemy na wakacje. No to jest duży problem. Przy braku odbioru ciepła cały system może się przegrzać. Są stosowane różne rozwiązania techniczne tego problemu, ale mają jedną wspólną cechę – kosztują i zwiększają nam koszt całej instalacji. Pozostaje nam tylko na czas naszej nieobecności zaprosić sąsiadów do naszego domu, niech korzystają z ciepłej wody :).


I w ten sposób dotarliśmy do punktu trzeciego – kiedy jest słońce i kiedy potrzebujemy ciepłej wody. Słońce zasadniczo jest wiosną, latem i jesienią. Zimą również jest :). Ale sami wiemy dobrze, że tak naprawdę różnie z tym bywa. W tym roku zimę mieliśmy długą, wiosna jest paskudna i deszczowa. Co będzie z latem? Tego nawet górale nie wiedzą. Upraszczając sprawę – latem mamy słońce, zimą grzejemy wodę elektrycznie. Ale kiedy tak naprawdę potrzebujemy ciepłej wody? Latem częściej bierzemy prysznic, ale jest on raczej szybki i chłodny. Leżenie w wannie odpada, bo człowiek tylko bardziej się spoci. Za to zimą :). Długie leżenie w wannie, gorący i długi prysznic. Ale kurcze wtedy nie ma słońca! 


Tak naprawdę solary warto zastosować kiedy uwielbiamy leżeć w wielkiej wannie wypełnionej gorącą woda, pralkę i zmywarkę podłączymy do ciepłej wody, mamy przydomowy basen i nie liczymy się z rachunkami za wodę. Bo przecież oprócz problemu z podgrzewaniem wody, mamy jeszcze problem ceny wody i jej oszczędzania. Więc jak połączyć oszczędność z rozrzutnością????



Jako podsumowanie podam przykład mojej rodziny.

Wbrew temu co zakładają normy budowlane – nie zużywamy 35 litrów gorącej wody na osobę!!!!! W życiu! Do przygotowania ciepłej wody używamy bojlera elektrycznego o pojemności 150 litrów. Jest on sterowany elektronicznie i podgrzewa wodę tylko w czasie, gdy mamy tańszy prąd (mamy dwie taryfy). W nocnej (tańszej) taryfie płacimy za 1kWh=0.36zł. Tak jak już moje lepsza połowa kiedyś pisała – staramy się oszczędzać wodę. Myjemy się głównie pod prysznicem. Kiedyś podłączyłem pod bojler taki miernik elektroniczny, który zliczał zużywaną energię. I nie uwierzycie, ale okazało się, że miesięcznie zużywamy 100kWh na przygotowanie ciepłej wody. To daje 36zł miesięcznie. Mocno zaokrąglając, koszt przygotowania ciepłej wody w naszej rodzinie wynosi 500zł rocznie. 


Pytanie za 100 punktów. Kiedy zwróci nam się instalacja solarna za 8 tys. zł???


Śledzę z ciekawością wszelkie nowinki, mające na celu zmniejszenia wydatków na energię elektryczną. Obecnie zainteresowały mnie przydomowe elektrownie wiatrowe, jeszcze nie mam wyklarowanych na ten temat wniosków, badam sprawę ;). Może w tym jest przyszłość dla mojej rodziny. 

2 komentarze:

  1. Mam boiler 300 litrów i 4-os rodzinę w tym 2 nastolatków. I uwierz mi 35 litrów na osobę to śmiech na sali albo norma dla brudasów. Bo kąpiel to jedno a mycie garów, sprzątanie to drugie. wszędzie uzywamy cieplej wody. Bardzo czesto cały boiler potrafiliśmy opróżnić. Do czasu kiedy nie przykręciłem ciśnienie ciepłej wody.
    I wtedy rachunki z 700 spadły mi do 400zł. Jak widzisz sama oszczędnośc to 3600zł rocznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy chyba nie musi oszczędzać, a zęby pewnie myje przy włączonym kranie....
    Specjalnie policzyłam to co mogę, czyli ogólne nasze zużycie wody (nie mam jak rozgraniczyć ciepłą od zimnej).
    Przez ostatnie 5 lat zuźywaliśmy średnio dziennie 255 litrów wody. Jest nas 3, więc 85 na głowę. Zimnej i ciepłej! A my uważam zuźywamy za dużo.
    W tym jest pranie, gotowanie, zmywanie, sprzątanie, kąpiele codzienne męźa (nieraz 2 razy dzienne) i dziecka, ja częściej prysznic, podlewanie ogródka (małego i tylko w suszę, ale zawsze), woda do basenu dziecka latem itp. I bynajmniej brudasami nie jesteśmy...

    OdpowiedzUsuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"