środa, 12 czerwca 2013

Watykański chlebek szczęścia


Ponad dwa tygodnie temu dostałam od znajomej zaczyn na ciasto o nazwie "Watykański chlebek szcześcia". Ciasto dokarmia się przez tydzień różnymi składnikami np. cukrem, mąką, mlekiem, są dni bez dokarmiania, tylko się je miesza. Na koniec tygodnia powinno się podzielić na 4 części i 3 z nich rozdać ludziom, którym dobrze życzę, a z jednej upiec ciasto. Przy pierwszym cieście tak właśnie zrobiłam, wybrałam osoby które według mnie "zaopiekują" się tym ciastem i serio dobrze im życzę. Jedna część została w domu, moja mama poprosiła bym dla niej przechowała. Po upieczeniu ciasto okazało się naprawdę smaczne, takie nie za słodkie, w naszym stylu. Do tego zaczyn, który użyłam do jego upieczenia zawierał sporo zdrowych kultur bakterii, jak przy zakwasie chlebowym, mówiąc prościej drożdże wyprodukowane w domu. Ciasto z założenia mamy upiec raz w życiu, domyślam się, że chodzi tu o fakt rozdawania/dzielenia się nim z innymi, ale moja rodzina uznała, że chcą je jadać częściej, więc w poniedziałek pojawiło się drugie, a kolejne jest dokarmiane. Ciasto można dowolnie zmieniać smakowo - cynamon, wanilia, tarta czekolada, rodzynki, jabłka, więc nie ma stresu, że się może szybko znudzić. Całkiem smaczna alternatywa ciasta drożdżowego.



Kilka słów historii tego ciasta według Wikipedii.

Chleb watykański, chlebek szczęścia - polska nazwa "chleba przyjaźni Amiszów" i prawdopodobnie z ich obyczajowości się wywodzi. Dziś bowiem nie ma problemu z zakupem gotowych drożdży. W niemieckojęzycznej tradycji jest to ciasto Hermana (lub wprost Herman). Chlebek ten, to rodzaj kulinarnego "łańcuszka szczęścia" w postaci zakwasu chlebowego lub "próbki" ciasta przekazywanego pomiędzy rodzinami i sąsiadami. Po otrzymaniu zaczynu, gospodyni przystępowała do przygotowania ciasta właściwego zgodnie z żartobliwym i wykorzystującym zasady mnemotechniczne wierszowanym przepisem. Cała procedura przygotowania trwała 10 dni. Przez ten czas, zgodnie z przepisem, w odpowiednich odstępach czasu ciasto należy mieszać i dodawać potrzebnych składników ("dokarmiać"). Na koniec, przepis nakazuje podzielić całość na 4 części, jedną z nich użyć do upieczenia chlebka zaś pozostałe "rozdać dobrym ludziom" (sąsiadom).

Jeśli macie ochotę spróbować takiego ciasta nie musicie biegać po znajomych  i pytać kto ma zaczyn, oczywiście można samemu zrobić zaczyn i potem go dokarmiać. 

Znalazłam w internecie taki przepis

Zaczyn:
po 1/3 szklanki mąki, cukru i mleka mieszamy. Odstawiamy na 3 dni.

Przekładamy do plastikowej lub szklanej miski i zostawiamy w cieple. Ciasto będzie miało gęstą konsystencję kiedy będziemy dodawać poszczególne składniki.

1 dzień: dodajemy 250 g cukru
2 dzień: dodajemy 250 ml mleka
3 dzień: dodajemy 250 g mąki
4 dzień: tylko mieszamy, nic nie dodajemy
5 dzień: dodaj po 250 g mąki i cukru oraz 250 ml mleka
6 dzień: dzielimy ciasto na 4 części. Trzy z nich rozdajemy, ostatnią zostawiamy dla siebie.

7 dzień: dodajemy 250 ml oleju, 250 g mąki, 3 jajka, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, 1/2 łyżeczki sody, cynamon, kawałki czekolady, orzechy i 2 starte jabłka (odcisnąć sok).
 Wyrabiamy ciasto ręką i przekładamy do keksówki. Pieczemy w 180 stopniach przez około 40 minut.

3 komentarze:

  1. Piekłam je niedawno, rzeczywiście smaczne.

    OdpowiedzUsuń
  2. mam pytanie odnośnie zaczynu. Dostałam go w poniedzialek, ale wieczorem i nie preczytałam, ze nalezy zacząc od poniedziałku całą procedurę pieczenia. Włożyłam zatem go do lodówki, wyjęłam w następny poniedziałek, ale zastanawiam się czy ten zaczyn jest jeszcze dobry, czy ma swoje właściwości i czy po prostu się nie zepsuł? dziękuję za szybką odpowiedź ( nie chciałabym upiec niedobrego chleba-w końcu ma przynieść szczęśćie:))

    OdpowiedzUsuń
  3. O rany, to ten chlebek jeszcze wędruje? Karmiłam go i piekłam jakieś 8 lat temu, może więcej.

    OdpowiedzUsuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"