niedziela, 2 czerwca 2013

Moje zarządzanie czasem


Jak to mówią "czas to pieniądz". Bardzo długo uczyłam się zarządzać własnym czasem. Raz robiąc porządki w domu trafiłam na swój notatnik z czasów panieńskich, zapisywałam w nim swój plan dnia i podsumowanie co udało mi się wykonać, a co nie. No i powiem, że byłam mocno zaskoczona, jak wiele potrafiłam wykonać jednego dnia mimo, że pracowałam zawodowo, uczyłam się zaocznie, prowadziłam drużynę harcerską, byłam w trakcie próby na stopień instruktorski, pomagałam w domu mamie i oczywiście chciałam mieć życie towarzyskie. Przejrzałam moje zapiski i nie mogłam uwierzyć, że tak skrupulatnie potrafiłam zarządzać własnym czasem. 
Przyznam, że zrobiło mi się odrobinę głupio, że teraz mając dużo większe, powiedzmy doświadczenie życiowe, tak trwonię własny czas. 

Wprowadziłam więc na początek znowu plan dnia. Dokładnie odkreślałam każdy punkt który wykonałam. Okazało się, że to ma sens. Każdego wieczoru planowałam kolejny dzień i następnie dokładnie działałam według planu. Potem wprowadziłam stałe elementy tygodnia - dzień pieczenia chleba, prasowania, dzień zakupów oraz każdego dnia na odpowiednie porządki w domu itd. Planowanie jadłospisu też dało mi oszczędności czasu. W poniedziałek sporządzam jadłospis na najbliższy tydzień, a we wtorek robię zakupy według planu żywieniowego na tydzień. W ciągu tygodnia czasem jeszcze raz robię zakupy, ale już drobne. Dzięki temu dzień wcześniej mogę rozmrozić mięso, ugotować ziemniaki np. na kluski śląskie, następnego dnia dzięki temu szybko przygotowuję obiad. 
Tutaj drobna dygresja - dlaczego układ poniedziałek - wtorek? W niedzielę spędzamy czas wspólnie z rodziną. W poniedziałek mam więcej czasu dla siebie i mogę spokojnie planować. Poza tym w poniedziałek lub we wtorek rano są dopiero dostawy świeżych towarów do sklepów. Więc zakupy najlepiej robić właśnie we wtorek.
Wiadomo, że trzymanie się planu przy trójce dzieci bywa czasem niemożliwe, zaskakują nas różne wydarzenia. 
Na przykład w moim planie jest odkurzanie i mycie podłóg w poniedziałek i piątek (przez weekend wszyscy jesteśmy w domu i najwięcej brudzimy), ale wiadomo dzieciaki potrafią zmienić plan i mycie podłóg wyskoczy w dodatkowy dzień. Toalety sprzątam co drugi dzień, wtedy również ścieram kurze. W środę z racji, że dzieci nie mają zajęć dodatkowych, mam dzień prasowania. 
Wtorki to dzień zakupów na cały tydzień. Jak się zrobi taki ogólny plan, naprawdę można w domu utrzymać porządek, mieć wszystko pod kontrolą.
Moja znajoma ma inny sposób. Po prostu codziennie przez 60 minut sprząta/prasuje/pierze. 
Pewnie to też jest jakaś metoda na systematyczność. 
Myślę, że sukces w zarządzaniu własnym czasem tkwi w dokładnym jego rozplanowaniu. 
Rzucanie się jednocześnie na wiele spraw/czynności tworzy chaos, który trzeba uporządkować przez stworzenie sobie planu. Najlepiej zacząć od planu na kolejny dzień, a następnie zacząć planować cały tydzień. 
To jest moje zarządzanie czasem. Czy dobre? Dla mnie tak.......

4 komentarze:

  1. Rrrrany...
    W życiu nie osiągnę takiej perfekcji.
    Tzn. zaplanować mogę sobie wszystko równie starannie.
    Lecz nie zrealizuję. Jak Ty się motywujesz do tej codziennej pracy?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak przestaję trzymać się planu powstaje chaos, a ja rzucam się na wszystko i nie robię w końcu nic. Zazwyczaj trzymam się dokładnie planu, ale życie jak to życie płata figle :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się w 100%. Acz ostatnio zauważyłam że jestem niewolnikiem planowania, ma to jednak swoje plusy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zarzadzania czasem tez sie ucze. A znalazlam u Ciebie mase ciekawych informacji. Dziekuje :)

    OdpowiedzUsuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"