piątek, 19 kwietnia 2013

Przepis na domową przyprawę typu vegeta


Dziś o vegecie i przyprawach vegeto-pochodnych będzie :).  Używa się jej w większości domów do zup, sosów, marynat, panierek, serków, past itd.... Czyli prawie do wszystkiego, co nie jest w słodkim smaku. Jej reklamy są wszędzie, jesteśmy wręcz manipulowani nimi - jest smak, mam wreszcie smak (znana dość reklama). Również w reklamach prezentują się znani kucharze, stosując ją czujemy się profesjonalni. Szybko uzyskujemy odpowiedni smak, potrawy zazwyczaj wszystkim smakują, bo przyprawa ma "magiczny" składnik zwany glutaminian sodu, poza tym w skład takich przypraw wchodzi sól (około 50 %), suszone warzywa (marchew, pasternak, cebula, seler, pietruszka (około 15 %)), cukier, przyprawy, skrobia kukurydziana (wypełniacz, zagęstnik), sztuczne barwniki.  A za całe to cudo dodatkowo płacimy niezłe sumki.
Nie wiem czy wiecie, jak działa na nas glutaminian sodu? Glutaminian jest narkotykiem. Jest to związek aminokwasowy wywołujący uzależnienie, który przechodząc poprzez komórki śluzowe do krwi, a dzięki temu bezpośrednio do mózgu, szkodzi i zakłóca pracę mózgu. W odróżnieniu od innych narkotyków, nie powoduje on żadnych halucynacji, wywołuje “tylko” sztuczny apetyt. Glutaminian powoduje również nadmierne pocenie się, reakcje stresowe jak bóle żołądka, podwyższone ciśnienie krwi, kołatanie serca oraz migreny. Przy dużych spożyciach glutaminianu  przez kilka godzin może występować gorsza zdolność uczenia się i koncentracji.  U alergików może wywołać atak epileptyczny, a nawet paraliż układu oddechowego. No cóż wnioski nawsuwają się same, zdrowe to nie jest!


Chcę Wam zaproponować własną domową wersję "vegety"

Skład:
  • 300 gram włoszczyzny (marchewka, pietruszka, seler, cebula) 
  • natka pietruszki
  • łyżka lubczyku
  • 2 łyżki papryki słodkiej
  • 2 łyżki kurkumy
  • 3 łyżki soli

Marchewkę, pietruszkę, seler ścieramy na tarce, cebulę kroimy w drobną kostkę, natkę drobno siekamy. Rozkładamy cienką warstwę warzyw na gazecie i zostawiamy w słonecznym i przewiewnym miejscu, np. na parapecie na 2-3 dni, lub możemy wysuszyć w suszarce do warzyw, ewentualnie wysypujemy warzywa na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i suszymy w piekarniku, najlepiej przy uchylonych drzwiczkach w temperaturze ok. 50 stopni. Gdy warzywa będę już suche, mielimy je blenderem/malakserem z dodatkiem przypraw. Przekładamy do szczelnie zamykanych pojemniczków. 
Prawda, że to nic trudnego? Możemy oczywiście zakupić już ususzoną włoszczyznę i dalej postępować według przepisu. Jeśli lubimy, to do części można dołożyć granulowany czosnek (oczywiście sprawdzamy czy nie jest chiński :))
W naszej kuchni nie używamy żadnych gotowych mieszanek przypraw, przyprawę curry też robimy sami. 


Niestety z racji powszechnego używania gotowych mieszanek przypraw, kostek rosołowych/smakowych mam problem z jedzeniem dań poza domem, jestem uczulona na glutaminian sodu, który występuje bardzo często w gotowych przyprawach typu do - pizzy, sosu, żeberek, bigosu, kotletów, marynaty, kostki rosołowe, ziarenka smaku, gotowe panierki. Wszelkie propozycje "pomysł na" zawierają ten "magiczny" składnik. Po zjedzeniu dania nim przyprawionego mam lekki obrzęk krtani. W większość restauracji niestety używa się takich produktów, więc nie zasilę biznesu gastronomicznego. Mój organizm jest jak wykrywacz glutaminianu sodu......




4 komentarze:

  1. Dzięki za przypomnienie o tym sposobie i już właśnie będę chciała taką wegetę zrobić sama ..Buziaki CMOK..Ma..

    OdpowiedzUsuń
  2. W tego typu przyprawach jest też curry z przewagą właśnie kurkumy. To właśnie te smaki i zapachy tworzą ten niepowtarzalny smak i zapach potraw. Ważnym też składnikiem jest lubczyk i dobry aromatyczny seler. Dodawanie czosnku jest nierozważne, ponieważ ogranicza bardzo późniejsze jej stosowanie. Np. użycie czosnku do rosołu całkowicie by tą wspaniałą zupę i też bazę do innych potraw zepsuło. Tak, więc właściwie lubię czosnek i nie wyobrażam sobie kuchni bez tego warzywa jednak bez przesady i nie wszędzie. Czosnek, więc doradzam suszyć i dodawać później tam gdzie jego smak wzbogaci naszą potrawę.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja dodaję czosnek do rosołu. Tuż przed końcem gotowania wrzucam czosnek pokrojony na plasterki i wyłączam gaz. W zimie (gdy mnie bierze jakieś choróbsko)robię bulion czosnkowy. Trzy duże ząbki czosnku wyciskam do miseczki i zalewam gorącym rosołem. Bardzo lubię taki diabelski smak, świetnie wymiata z gardła bakterie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witma jak sprawdzić, że główka czosnku nie jest chińska. Czy różni się od polskiego.

    OdpowiedzUsuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"