Przed nami majówka – czas, który dla wielu oznacza wyjazdy,
pakowanie i kolejną falę zakupów.
My w tym roku zostajemy w domu.
Owszem, lubimy podróżować, ale jeśli nie mamy takiej
możliwości, to naprawdę nie jest dla nas żadna katastrofa. Rok temu, dzięki
wspaniałym ludziom, udało nam się spędzić majówkę niewielkim kosztem i było
naprawdę cudownie – świetnie się bawiliśmy i mamy co wspominać.
Sporo środków pochłonął za to ogród. Zakładamy go z myślą o
oszczędnościach na warzywach, ale jak to zwykle bywa – najpierw trzeba
zainwestować: ogrodzenie, ziemia, sadzonki… lista wydatków szybko się wydłuża.
Ale nie o tym chciałam dziś napisać.
Majówka to czas, kiedy u wielu osób pojawia się frustracja:
„inni jadą, ja nie”, „jestem gorsza, bo zostaję w domu”…
Tylko… dlaczego właściwie?
Czy wyjazd to jakiś obowiązek?
Czy naprawdę trzeba „opuszczać pielesze”, żeby dobrze
przeżyć te kilka dni?
Jeśli mamy chęć i możliwości – jedziemy.
A jeśli nie – robimy sobie wielkie LB, czyli leżenie bykiem,
i też jest dobrze
To świetny moment, żeby:
– nadrobić czytanie ulubionych książek,
– pobyć z dziećmi (rower, spacer, planszówki, rozmowy,
film),
– zadbać o ogród albo balkon,
– spotkać się ze znajomymi, którzy też nigdzie nie
wyjeżdżają,
– urządzić wspólny piknik albo po prostu… odpocząć.
Możliwości jest naprawdę sporo. Najgorsze, co możemy zrobić,
to porównywać się z innymi, zazdrościć i psuć sobie nastrój.
U nas tak się składa, że na majówkę wyjeżdżamy co 2–3 lata –
i to jest w porządku.
Jak to się mówi: „jak się nie ma miedzi, to się na tyłku
siedzi”
I coś w tym jest. Brak pieniędzy to nie stan umysłu, tylko
stan kieszeni – i warto o tym pamiętać. Szkoda życia na zamartwianie się tym,
gdzie moglibyśmy być, gdyby było inaczej.
Nie dajmy się też wciągnąć w szał zakupów: tony jedzenia,
słodyczy, napojów…
To tylko kilka dni wolnego – naprawdę nie grozi nam głód
Warto kupić tyle, ile realnie potrzebujemy. A jeśli czegoś
zabraknie – sklepy nadal działają.
Zamiast tego – cieszmy się tym czasem. Zaplanujmy go razem z
rodziną.
Może wspólna wycieczka piesza? A może rowerowa, z
dopracowywaniem trasy i szczegółów?
Są też rolki (prezent od znajomych) i będzie nauka jazdy.
Rowery powoli szykujemy do sezonu – dwa już gotowe, trzy
jeszcze czekają na przegląd.
Dzieci odliczają dni w kalendarzu i nie mogą się doczekać.
Bo dla nich najważniejsze jest jedno: nasza obecność i
wspólny czas – nie drogie wyjazdy.
Więc… uśmiechnijcie się
I razem z nami odliczajcie czas do majówki!