czwartek, 25 kwietnia 2013

Majówka, majówka i co z tego.....

Przed nami majówka – czas, który dla wielu oznacza wyjazdy, pakowanie i kolejną falę zakupów.

My w tym roku zostajemy w domu.

Owszem, lubimy podróżować, ale jeśli nie mamy takiej możliwości, to naprawdę nie jest dla nas żadna katastrofa. Rok temu, dzięki wspaniałym ludziom, udało nam się spędzić majówkę niewielkim kosztem i było naprawdę cudownie – świetnie się bawiliśmy i mamy co wspominać.

Sporo środków pochłonął za to ogród. Zakładamy go z myślą o oszczędnościach na warzywach, ale jak to zwykle bywa – najpierw trzeba zainwestować: ogrodzenie, ziemia, sadzonki… lista wydatków szybko się wydłuża.

Ale nie o tym chciałam dziś napisać.

Majówka to czas, kiedy u wielu osób pojawia się frustracja:

„inni jadą, ja nie”, „jestem gorsza, bo zostaję w domu”…

Tylko… dlaczego właściwie?

Czy wyjazd to jakiś obowiązek?

Czy naprawdę trzeba „opuszczać pielesze”, żeby dobrze przeżyć te kilka dni?

Jeśli mamy chęć i możliwości – jedziemy.

A jeśli nie – robimy sobie wielkie LB, czyli leżenie bykiem, i też jest dobrze

To świetny moment, żeby:

– nadrobić czytanie ulubionych książek,

– pobyć z dziećmi (rower, spacer, planszówki, rozmowy, film),

– zadbać o ogród albo balkon,

– spotkać się ze znajomymi, którzy też nigdzie nie wyjeżdżają,

– urządzić wspólny piknik albo po prostu… odpocząć.

Możliwości jest naprawdę sporo. Najgorsze, co możemy zrobić, to porównywać się z innymi, zazdrościć i psuć sobie nastrój.

U nas tak się składa, że na majówkę wyjeżdżamy co 2–3 lata – i to jest w porządku.

Jak to się mówi: „jak się nie ma miedzi, to się na tyłku siedzi” 

I coś w tym jest. Brak pieniędzy to nie stan umysłu, tylko stan kieszeni – i warto o tym pamiętać. Szkoda życia na zamartwianie się tym, gdzie moglibyśmy być, gdyby było inaczej.

Nie dajmy się też wciągnąć w szał zakupów: tony jedzenia, słodyczy, napojów…

To tylko kilka dni wolnego – naprawdę nie grozi nam głód 

Warto kupić tyle, ile realnie potrzebujemy. A jeśli czegoś zabraknie – sklepy nadal działają.

Zamiast tego – cieszmy się tym czasem. Zaplanujmy go razem z rodziną.

Może wspólna wycieczka piesza? A może rowerowa, z dopracowywaniem trasy i szczegółów?

 U nas czeka już latawiec, który dzieci zrobiły zimą – oficjalne puszczanie zaplanowane właśnie na majówkę

Są też rolki (prezent od znajomych) i będzie nauka jazdy.

Rowery powoli szykujemy do sezonu – dwa już gotowe, trzy jeszcze czekają na przegląd.

Dzieci odliczają dni w kalendarzu i nie mogą się doczekać.

Bo dla nich najważniejsze jest jedno: nasza obecność i wspólny czas – nie drogie wyjazdy.

Więc… uśmiechnijcie się

I razem z nami odliczajcie czas do majówki!


Dzielę się z Wami moim światem – od ogrodu, przez oszczędzanie i gotowanie, po szycie i urządzanie domu. Jeśli chcecie symbolicznie mnie wesprzeć, możecie postawić mi wirtualną kawę.  To dla mnie piękny znak, że to, co robię, ma dla Was wartość.