sobota, 9 marca 2013

Siła małych oszczędności

Grosz do grosza, a będzie kokosza” - to stare przysłowie mówi nam, że warto oszczędzać.
Gdy musimy żyć oszczędnie warto zastosować zasadę - każda oszczędność to zawsze oszczędność. Oczywiście nie mówimy tu o przesadnej i głupiej oszczędności np. zamiast dwóch listków papieru toaletowego użyjemy jeden bo zaoszczędzimy, nie no bez przesady. Ale możemy się zastanowić czy na pewno potrzebujemy papieru zapachowego?? Myślę, że nie koniecznie, no bo kto z nas wącha papier toaletowy, zwłaszcza po... ;) Trzeba do oszczędności podejść praktycznie i rozsądnie. No bo co to za oszczędność, gdy odmówię sobie użycia robota kuchennego z powodu zużycia prądu, a jednocześnie wyprasuję skarpetki i majtki. Podobnie jak przy papierze toaletowym musimy zastanowić się co jest dla nas ważne. We wszystkich działaniach idących ku zmniejszeniu wydatków musimy kierować się zdrowym rozsądkiem. Warto więc przejrzeć swoje wydatki i przeanalizować nasze koszty i jakie cięcia dadzą nam wymierne oszczędności. Przez wiele lat mój mąż nie wierzył w siłę drobnych oszczędności, ale jak zaczął obliczać je w skali rocznej, to zmienił zupełnie zdanie. Kiedyś potrafił powiedzieć, oj przecież to tylko 3 zł tygodniowo oszczędności, no tak ale 3 zł tygodniowo, to daje nam około 160 zł rocznie, no to już jest jakaś kwota. Weźmy jakiś bardziej namacalny przykład, zostawiając auto i idąc pieszo np. codziennie 1,5 km to przez rok nasze auto jeździło by o 500 km mniej, a to już jest widoczna oszczędność. Już kiedyś pisałam o jogurtach i moich oszczędnościach na nich (domowy jogurt), zakładając, że oszczędzam około 100 zł miesięcznie na jogurtach, śmietanach, to rocznie oszczędzam 1200 zł plus pieniądze zaoszczędzona na paliwie około 200 zł, czyli mam kwotę by wysłać dziecko na np. kolonie. Innym przykładem mogą być szybkie wypady do restauracji np. pomyślimy sobie, e tam to tylko 60-80 zł miesięcznie, coś mi się od życia należy, rocznie to kwota 700 do 1000 zł. Jasne, że fajnie jest wyskoczyć do knajpki i coś zjeść, ale w chwili jak lecimy od pierwszego do pierwszego, to musimy sobie niestety wyłączyć takie impulsywne wypady. Za kwotę 60 zł to zrobimy niezłą kolację, nie tylko dla siebie ale i możemy zaprosić znajomych.  Kolejne oszczędzanie, to kupowanie rzeczy potrzebnych i przemyślanych i to nie tylko kwestia oszczędzania, ale i szanowania własnych pieniędzy. Rzeczy  kupowane niepotrzebnie, to bardzo często ubrania, buty, torebki, gadżety, zabawki. W sytuacji gdy mamy braki finansowe, powinniśmy zastanowić się czy zakup kolejnych jest nam naprawdę niezbędny i potrzebny. Czasem przy zakupie również warto zastanowić się czy tak "profesjonalna" rzecz jest nam potrzebna. Przykładem może być zakup komputera o wysokich osiągach wykorzystywanego do przeglądania poczty i internetu. Każda niepotrzebna rzecz, każda bez której możemy się obejść lub którą możemy kupić tańszą, to stracone pieniądze. Pieniądze, które mogą ułatwić przeżycie do pierwszego. 

Na koniec takie moje małe przemyślenie.
Żyjemy w społeczeństwie konsumpcyjnym, które nakłania do kupowania jak najwięcej i jak najdrożej. Prawie każdy z nas ma nieustanne uczucie, że powinien kupować lepsze, nowsze, droższe rzeczy, począwszy od ubrań do samochodów i mieszkań. Czasem poczujemy, że coś nam umyka, że wszyscy dookoła mają lepiej, więcej. Myślę, że nie tylko z tego powodu, że sytuacja zmusiła nas do oszczędnego życia, ale dla własnego zdrowia i szczęścia warto zwolnić i przestać myśleć, co mogli byśmy mieć, a czego nie mamy. Zamieńmy to na myślenie co mamy i co warto chronić. 

2 komentarze:

  1. Ja oszczędzam na komunikacji miejskiej - jeżdżę tylko kiedy jest mróz, deszcz, śnieg, powyżej 6 km do przejścia lub śpieszę się. We wszystkich innych przypadkach chodzę piechotą - nie dość, że oszczędzę, to jeszcze spalę kalorie. Polecam też picie wody kranówki - jest prawie za darmo, jeśli jest dobrej jakości. W przypadku gorszej jakości można ją przegotować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super blog! Szkoda, że odkryłam go tak późno. U nas oszczędnością był wózek dla dziecka (jakkolwiek śmiesznie by to nie brzmiało). Zamiast kupować drogiego i modnej zagranicznej firmy, poszukaliśmy krajowego wyrobu. Efekt 1000,00 pln w kieszeni i satysfakcja wspierania rodzimego przemysłu :)

    OdpowiedzUsuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"