niedziela, 3 lutego 2013

Niedziela u oszczędnych

Zastanawiacie się pewnie nie raz, co robić w wolny dzień, gdy w kieszeni pustki?? Pustki w kieszeni nie oznaczają nudy. Wiele osób myśląc o zapewnieniu rozrywki rodzinie - dzieciom, od razu myśli czy mnie na to stać? Jakoś powstało uwarunkowanie - dobra rozrywka = dużo kasy. Nic bardziej mylnego, to czy będziemy się dobrze i ciekawie bawić zależy od nas. 
Opowiem Wam pewne zdarzenie, które obudziło nas właśnie z takiego złudzenia. Około 2 lat temu zabraliśmy dzieci do Wesołego Miasteczka, wyszarpaliśmy się ze 100 zł i uznaliśmy, że trzeba dzieciom zapewnić odpowiednie rozrywki. Dzieci przejechały się na kilku karuzelach, zjadły watę cukrową i wróciliśmy do domu. W domu na podwórku był rozstawiony basen (taki zwyczajny, nie za duży, ogrodowy). Przed obiadem dzieci wyszalały się jeszcze w basenie, potem bawiły się po obiedzie na podwórku i przy kolacji pytamy ich co dziś podobało im się najbardziej, na co dzieci zgodnym chórkiem - BASEN (kąpali się przy każdej okazji pogodowej). Więc lekko rozczarowani podkręcamy temat o karuzelach, w nadziej że nasze 100 zł jednak dało frajdę dzieciom. Chcieliśmy poratować słuszność wydania sporej kwoty, no i nie, "za chiny", nie i już, dzieci uparły się, że najlepszą pozycją dnia był BASEN.  No i masz człowieku zgryz, wyszarpaliśmy się z kasy, a tu najlepsza atrakcja basen z udziałem taty. Wniosek z tego: jednak nie kasa daje frajdę, ale bycie z nami

Wracając do tematu naszej dzisiejszej niedzieli. Rano rodzinne śniadanie przygotowywane przez wszystkich domowników, każdy wyszukuje coś co lubi, ustawia na stole, a potem jemy, jemy i rozmawiamy. Później sprzątamy wspólnie po śniadanku. Spacer rodzinny, obiadek (przygotowany wczoraj), na deser dla dorosłych kawka, a dla całej rodziny dziś rolada z bitą śmietaną. A potem czas rodzinnych gier planszowych, oj jest przy tym zabawy, śmiechu i wygłupów. A później to już będzie to, co nam jeszcze przyjdzie do głowy. Dzieci uwielbiają nasze niedziele, kiedy jesteśmy razem, w tygodniu bywa różnie ze wspólnym czasem. Dzieci czekają na niedzielę, jak na ważne święto. Nie tylko z powodu nie pójścia do szkoły, ale dlatego, że jesteśmy razem, dla siebie.
A do tego nie potrzeba pieniędzy. 

1 komentarz:

  1. Czytam właśnie Pani bloga od A do Z. Ale ten wpis mnie zwyczajnie wzruszył. W dzisiejszych czasach w "statystycznej" rodzinie każdy ciągnie jak najdalej od wspólnego spędzania czasu z bliskimi. Zamykają się za ekranami komputerów, w barach, z nosem w telefonach. Ja bardzo cenię sobie wspólny rodzinny czas. Chociaż nie mam jeszcze własnych dzieci to my we dwoje zawsze jemy wspólne posiłki bez TV, chodzimy na spacery, gramy w planszówki, zmywamy i przygotowujemy kolacje razem, w miarę możliwości. Po całym tygodniu w pracy, osobno, jakby nie było, weekend staje się za krótki bo tyle by się chciało naopowiadać, nasłuchać, być na zapas wręcz, z drugą osobą. To samo z rodzicami. I do tego, żeby po prostu wspólnie spędzać czas i się z niego cieszyć nie potrzeba żadnych pieniędzy. Dziękuję serdecznie za bloga, proszę pisać bo jest Pani inspiracją dla wielu i niesamowitym przykładem dla mnie. Pozdrawiam, Marta.

    OdpowiedzUsuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"