wtorek, 19 lutego 2013

Oszczędzanie jest eko!!!


W domu, gdzie szuka się różnych oszczędności, należy dbać nie tylko o zmniejszenie wydatków, ale również trzeba zadbać o zdrowie - i zupełnie przypadkiem zostajemy ekologiem. Zabawne, ale ekologia kojarzy nam się zazwyczaj z czymś drogim. Owszem – ekologiczna żywność w sklepach, ekologiczne kosmetyki, chemia, ubrania z ekologicznie czystych tkanin, to wszystko ma sporą cenę, dla osób żyjących z przysłowiowym ołówkiem w ręku niedostępne, poza zasięgiem. Kupowanie rzeczy z etykietką „bio” i „eco” kosztuje, ale prawdziwie ekologiczne podejście, to oszczędność -oszczędność energii, wody, surowców i co najważniejsze środowiska i naszych pieniędzy. Zatem nie jesteśmy pozbawieni możliwości ekologicznego życia. Jeśli chodzi o modę, obecnie rozwiązaniem najbardziej ekonomicznym, a zarazem przyjaznym dla środowiska jest zaopatrywanie się w odzież nie tylko w markowych sklepach i drogich butikach, lecz także kupowanie ubrań za grosze w second-handach czy przekazywanie sobie ich w rodzinie i kręgu przyjaciół. Kupując odzież w sklepie z odzieżą używaną, stajemy się nie biedakami, ale trendy, odzież z drugiej ręki jest zdrowsza. Z takich ubrań zostały już sprane szkodliwe dla zdrowia sztuczne barwniki. Oczywiste jest też to, że lepiej, gdy ubrania trafiają do kolejnego właściciela zamiast do pieca czy na śmieci.  Przemysł odzieżowy jest jednym z tych, w którym produkuje się najwięcej odpadów. Zatem im dłużej odzież będzie w obiegu, tym korzystniej wpłynie to na środowisko. Nawet gwiazdy chwalą się swoimi zdobyczami z lumpeksów, ponieważ wiedzą, że w ten sposób mogą zachęcić innych do takiego eleganckiego gestu dla dobra ziemi. No więc nie ma już co się wstydzić idąc na zakupy do lumpeksu. Rzeczy używane niekoniecznie muszą pochodzić ze sklepów wyżej wymienionych. Używaną odzież można również uzyskać korzystając z wymiany z innymi, jest w różnych miastach ogłaszany tak zwany szafing.  Ja na przykład z ogromną wdzięcznością przyjmuję ubrania dla dzieci po innych dzieciach, również moje dzieci chodzą w ubraniach po starszym rodzeństwie. Oczywiście i my oddajemy ubrania po naszych dzieciach. A z odzieży, która albo nie znajdzie nowego właściciela, albo nie nadaje się już do dalszego noszenia, robię inne przydatne przedmioty – fartuszki, ściereczki kuchenne, torby, narzuty, stroje karnawałowe, łaty do innych ubrań, wypełnienia zabawek, worki na buty, worki bawełniane - na przykład do przechowania domowego, suszonego makaronu. Wyrzucam już zupełnie do niczego nie potrzebne resztki, którymi wycierałam już np. okna, podłogę lub farbę, są to, jak ja to nazywam, szmaty – szmaty.

Druga sprawa to chemia, której używamy w domu, też może być eko, nie tylko dla środowiska, ale i dla nas samych. Zastanawiacie się, co wdychacie przy porządkach, gdy stosujecie różne środki chemiczne do czyszczenia?? Ja odkryłam to zupełnie przypadkiem, po sprzątaniu łazienki zawsze bolała mnie głowa. Po przeprowadzce do naszego domu musiałam zmienić podejście do chemii domowej ze względu na oczyszczalnię przydomową, którą zastosowaliśmy w celu zmniejszenia kosztów wywozu nieczystości.  Nie była to początkowo żadna wizja ekologiczna, to przyszło, jako dodatek. W takiej oczyszczalni nie zaleca się stosowania chloru i innych substancji silnie żrących, wybielających. Zaczęłam więc używać dużo octu i sody, no i nagłe zaskoczenie - wychodzę z łazienki i nie boli mnie głowa!! Jak to nie boli?! Ano właśnie nie boli! Ale te środki są drogie? A skąd!! Tanie i to jak!! No bo jaki jest koszt butelki octu i torebki sody? I tak zaczęła się moja przygoda z eko chemią w domu.
Następny krok, który spowodował, że jestem eko, to zmniejszenie ilości wytwarzanych śmieci, sortowanie śmieci i wywożenie ich przy okazji wizyty w sklepie do odpowiednich pojemników. To nie jest większy problem, a opłata za wywóz śmieci zmniejszyła nam się o połowę. Tektura, szkoło, plastik do pojemników, a leki przeterminowane do apteki.

Kolejny etap, co z odpadami biologicznymi? Nasza rodzina produkuje ich nie mało, wystarczy jeden obiad i 2 kg ziemniaków obrać, do tego kg marchewki i już ile jest odpadów biologicznych. Zatem powstał przydomowy kompostownik, daje nam ekologiczny nawóz i zmniejszenie ilości wyrzucanych śmieci. I znowu nasze oszczędzanie stało się eko.
Używamy głównie zamiast baterii akumulatorków i to też jest eko, a my oszczędzamy na tym.

Inne drobne nasze eko kroki to produkowanie np. jogurtów w domu, nie produkujemy dzięki temu opakowań po śmietanach, serkach, jogurtach, bo robię je w pojemnikach wielorazowego użytku. I znowu jestem eko!! Nie kupię wody, napojów w butelkach typu PET, zabieram wodę, herbatkę owocową lub wodę z domowym sokiem ze sobą. Sadząc drzewa i krzewy owocowe, robiąc ogródek przydomowy dla oszczędności w budżecie, znowu jestem eko, jem eko i zwiększam obszary zielone.

 Rezygnacja z ręczników papierowych też jest ekologiczna i dobra dla naszej kieszeni. Maksymalnie musimy wykorzystywać różne przedmioty np. pudełko po papierze do drukarki, można ładnie okleić i wykorzystać na pamiątki, albo do segregacji dokumentów. Świetne są też pudełka po mleku, te zbiorcze, można ułożyć w nich dziecięce książki i już nie są porozrzucane po dziecinnym pokoju. Albo buty, które są zniszczone, nie nadają się na normalne miejskie użytkowanie, można wykorzystać jako obuwie robocze (my właśnie tak robimy).  Nigdy nie wyrzucam słoików po majonezie, chrzanie itp.   Używam tych słoików do domowych dżemów. A małych, po koncentracie pomidorowym, do przypraw Reklamówki foliowe u nas dostają kolejną szansę, pakuję w nie ubrania/obuwie przy wyjazdach wakacyjnych, używamy jako worki na śmieci. Swoją drogą, staramy się mieć tych reklamówek jak najmniej. Do sklepu zabieram torby tkaninowe, wielokrotnego użytku. To nie problem wsadzić taką do kieszeni lub torebki. Pudełka plastikowe po warzywach lub mięsie, stosuję do rozsad, przechowywania kredek, torebek z przyprawami, kisielem, budyniem, płyt CD, nożyczek - są naprawdę super pojemnikami na rożne, różności.  Ogólnie każdy przedmiot przed wyrzuceniem oceniam dokładnie czy nie ma „mocy” użytkowej.
Jak widać, bycie ekologicznym nie oznacza ogromnych nakładów finansowych. Nasze oszczędne życie okazało się przygodą z ekologią. O ile lepiej człowiek się czuje, że oszczędzając, robi coś jeszcze dla ziemi, a nie tylko dla siebie. Bycie eko nie kosztuje wielkich pieniędzy, kosztuje nasze chęci.  Ktoś kiedyś zapytał mnie, po co świruję z tą chemią, przecież tak dużo nie oszczędzam - normalnie padłam, od ręki padłam. Jak to tak dużo nie oszczędzam, a moje zdrowie, a zdrowie ziemi??? Mały bonus w tym, że mniej wydaję, to dodatkowy bonus. A moje samopoczucie, to już zupełnie mega bonus!! I tak z osoby oszczędnej stałam się ekologiem :).

2 komentarze:

  1. a można poprosić o przepisy na te środki czyszczące, tzn do czego sody do czego octu używasz, bo ja też mam chęć przyoszczędzić i mniej chemii uzywać:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Postaram się wstawiać przepisy na "moje" środki czyszczące :)

    OdpowiedzUsuń

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"