środa, 6 lutego 2013

Byłam na zakupach dziś..

Dziś byłam na zakupach w markecie, ach co to były za zakupy. Pojechałam tam z bonem rabatowym na 10% całej sumy zakupów. Oczywiście jak zawsze pojechałam z listą, która była tworzona tydzień, by jak najkorzystniej wykorzystać te 10% rabatu. Kupon dostałam za punkty lojalnościowe. Co prawda do koszyka wrzucałam tylko produkty potrzebne, zero fanaberii. Mąż dopiero co po wypłacie, więc miałam z czym zaszaleć. Mam teraz zapas mąki, cukru, kaszy, ryżu, papieru toaletowego do końca miesiąca, smarowidła też wystarczy na długo. Syn zajrzał do torby po naszym powrocie i zaskoczony zapytał - to co teraz tylko "masło" będziemy jeść? Zaśmiałam się - nie tylko, popijemy olejem - kupiłam 3 l. :)) Wózek był pełen po brzegi, przy kasie za to dość miłe odliczanie w tył, jakie miłe dźwięki kasa wydaje z siebie jak odlicza kwotę w dół. Można by powiedzieć, że oszczędność nie jest ogromna, phi 10%, no tak, ale zawsze to przy dużych miesięcznych zakupach daje zysk. Staram się łapać rozsądne okazje. Przed zakupami zawsze przeglądam aktualną gazetkę z marketu w internecie i ewentualnie wypisuję interesujące mnie promocje. Niestety z promocjami trzeba bardzo uważać, sprawdzać datę przydatności do spożycia/użycia, znać ceny (czasem cena zostaje sztucznie podniesiona, a potem od niej rabat naliczony), sprawdzać cenę za kilogram, litr i porównywać z innymi podobnymi produktami. Ale są promocje, z których oczywiście warto skorzystać, jednak ja do wszystkich promocji podchodzę bardzo ostrożnie i pilnuję cen dokładnie. To już nawyk/odruch. Łapcie promocje, ale dobre promocje!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie godzę się na wulgarne zachowanie, krytykę dla krytyki bez konstruktywnej wypowiedzi i chamstwo. Komentarze o takiej treści nie będą publikowane. Przed dodaniem komentarza po raz pierwszy, proszę o przeczytanie strony "O mnie"