czwartek, 1 stycznia 2026

Nowy Rok!

 



Niech ten Nowy Rok

da Wam wytchnienie od presji, nakazów i zakazów.

Od tego, co „wypada” i co „powinniśmy”.

Niech nie goni.

Nie każe wciąż biec za pieniędzmi,

za cudzą uwagą,

za miłością…

Życzę Wam:

dni, które mają sens, nawet jeśli są zupełnie zwyczajne,

decyzji podejmowanych w zgodzie ze sobą,

domowego ciepła – nie tylko tego z kaloryfera,

czasu na odpoczynek, bez poczucia winy,

i odwagi, by żyć po swojemu, a nie „jak trzeba”.

Życzę Wam także chwil,

w których będzie można nauczyć się nudzić –

bez planu, bez celu, bez pośpiechu.

Bo to właśnie w takich momentach

najczęściej wraca spokój

i rodzi się to, co naprawdę nasze.

Niech ten rok będzie Wasz –

taki zupełnie Wasz.

Gdy nie chcecie być jak inni.

Gdy wystarcza to, co macie.

Pokochajcie siebie,

bo na pewno jesteście tego warci.

 

Czasem największą odwagą jest przestać się spieszyć,

bo pośpiech bywa wrogiem tego, co naprawdę ważne.


wtorek, 30 grudnia 2025

Grudzień. Czas zamknąć rachunki...

 


Koniec roku to niemal zawsze czas podsumowań.

Liczymy różne rzeczy — pieniądze, decyzje, emocje, zmiany.

Robimy rachunki finansowe, życiowe i te najbardziej osobiste, których nikt poza nami nie widzi.

Skoro w firmach i urzędach zamyka się rok finansowy, to i w naszych domach — a często w nas samych — dochodzi do podobnych rozliczeń. Wiele z nich możemy zrobić na „papierze”, ale niektóre są tylko w nas i lepiej by tak zostało.

W tym roku nie kupiłam ani jednej książki, choć czytanie to jedna z moich największych przyjemności. Korzystałam z biblioteki, z pożyczek między znajomymi, a jedną książkę dostałam w prezencie (to jedyna nowość w mojej domowej biblioteczce). I okazało się, że to w zupełności wystarczyło.

Kupiłam dwie nowe pary butów — dokładnie w miejsce tych, które się zużyły. Nic ponad stały stan posiadania.

Zakupy odzieżowe? Głównie second handy. Ten sposób przemawia do mnie z wielu powodów – nie mnożę śmieci, ubrania są już sprane z tego co dzieje się z nimi w produkcji, a i finanse są mniej obciążone.

W restauracji byłam w tym roku cztery razy, a sześć razy wypiłam kawę w kawiarni.

Nie byłam ani razu w kinie.

Nie byłam też na żadnym koncercie.

Tak się po prostu złożyło — i nie mam poczucia straty.

 Wyjechaliśmy kilka razy: dwa razy nad morze, raz do Krakowa i raz do Opola. Łącznie, licząc wszystkie wyjazdy, spędziliśmy poza domem około miesiąca. Sporo środków i energii pochłonął też ogród, który w tym roku był dla nas ważną inwestycją.

 W samym grudniu udało mi się zaoszczędzić na zakupach 664,60 zł.

Zrobiłam również roczne podsumowanie wydatków na żywność w 2025 roku.

Nie ukrywam — liczba jest konkretna. Średnio 2500 zł miesięcznie.

Dodam do całości obrazu:

to jedzenie dla pięciu dorosłych osób, w tym trzech mężczyzn;

rodzina jest na diecie bezglutenowej, częściowo na mleku kozim i bez laktozy;

jemy jajka wyłącznie z chowu wolnego lub eko/bio;

nie kupuję gotowych dań;

jadamy sporo ryb, w tym łososia;

z mięs — wołowinę i indyka;

wieprzowina pojawia się tylko w domowej wędlinie.

Czy to dużo? Czy mało?

Szczerze — nie wiem.

Średnio co miesiąc oszczędzam około 1000 zł, tylko dzięki szukaniu okazji, porównywaniu cen i świadomym wyborom.

Ile oszczędzamy dzięki domowemu jedzeniu? Nie mam pojęcia. Ale czuję, że niemało.

To nie jest podsumowanie „wyrzeczeń”.

Raczej świadomych decyzji — wystarczy, bo czasem warto pociągnąć za ręczny hamulec.

Jak to ostatnio powiedział znajomy:

człowiek wyda tyle, ile zarobi — nieważne jak dużo — a potem zastanawia się, na co, i znów idzie pracować, żeby to wszystko wydać.

I z tą myślą zamykam ten rok. 



- „Lepiej pilnować tego, co jest, niż gonić za tym, czego brak.”


Dzielę się z Wami moim światem – od ogrodu, przez oszczędzanie i gotowanie, po szycie i urządzanie domu. Jeśli chcecie symbolicznie mnie wesprzeć, możecie postawić mi wirtualną kawę.  To dla mnie piękny znak, że to, co robię, ma dla Was wartość.


Co w tym roku okazało się w domu zbędnym wydatkiem?

środa, 24 grudnia 2025

Nieidealnie, ale z serca - moje życzenia dla Was

 


Kochani,

Życzę Wam Świąt, podczas których nie trzeba wciągać brzucha ani udawać, że wszystko jest idealne.

Niech będzie zwyczajnie, po Waszemu — tak, jak lubicie najbardziej.

Życzę, by wszelkie uszczypliwe uwagi (wiecie, te „życzliwe” komentarze cioci, wujka czy kogokolwiek)

mijały Was jak obcy przechodzień na ulicy — bez emocji, bez echa, bez mocy.

Niech nie dotkną Was bardziej niż zimowy podmuch wiatru.

Życzę Wam, aby otuliło Was ciepło i miłość — taka prawdziwa, niewymuszona, domowa.

Taka, która pozwala usiąść wygodnie, oddychać pełną piersią i być sobą, dokładnie sobą.

I przede wszystkim:

niech każdy z Was spędzi te Święta tak, jak szepcze ten cichy głosik w głowie.

Czy to będzie rodzinne świętowanie, spokojny wieczór pod kocem, czy spacer w świąteczne popołudnie — niech będzie Wasze.

Dziękuję, że jesteście tu ze mną.

Ciepła dla każdego z Was — tyle, by starczyło na cały zimowy czas.

 

Z serdecznością,

Dorota



Drogi Mikołaju, podobno najlepsze prezenty to te małe. Gdyby ktoś miał ochotę dorzucić mi świąteczną kawębyłby to bardzo miły znak, że ten tekst znalazł drogę do serca