poniedziałek, 15 kwietnia 2024

Dajecie 100% wiary w to co pokazują Wam w mediach społecznościowych?

 


Wielu psychologów i psychiatrów bije na alarm w sprawie mediów społecznościowych. Twierdzą oni, że są to częste przyczyny depresji, samobójstw, nerwic u młodych ludzi. Ja osobiście bym nie szufladkowała tylko młodych ludzi, bo według moich obserwacji wiek nie jest wyznacznikiem. Może dlatego statystyki wskazują na młodych ludzi bo jest ich statystycznie więcej w sieci niż osób po 45 roku życia.  Jeśli już specjaliści wskazują  social media jako jedną z przyczyn problemów emocjonalnych to może warto przystanąć i się zastanowić nad zjawiskiem by uniknąć tego zła/pułapki/uzależnienia?  Pomyślmy zatem co widzimy przeglądając np. FB? Na profilach naszych znajomych (Oczywiście nie wszystkich, jak zawsze są wyjątki od reguły) głównie królują wspaniałe nowiny i ich nieprzeciętne osiągnięcia, widzimy życie pełne sukcesów, o porażkach niewielu pisze, chyba, że zbiera kasę na ten cel lub pragnie zdobyć nasze zainteresowanie. 




W zeszłym roku zrobiłam malutki eksperyment na moim profilu społecznościowym, wstawiałam zdjęcia zrobione głównie w czasie spacerów, wycieczek rowerowych, wypadów w okolicy. Często nie pisałam nic, a jak byłam na wycieczce pisałam słowo „urlopik”. Dla mnie czas gdy się relaksuję jest urlopem, jak w tym memie – kobieta na wizycie u psychologa twierdzi, że przyszła tylko poleżeć w ciszy, nie ma żadnych problemów. Wstawiałam sporo zdjęć bliżej nieokreślonych miejsc, a między nimi kilka z urlopu tygodniowego. Co się wydarzyło – usłyszałam, że nie wiedzą jak ja to robię bo całe lato jestem na urlopie, skąd biorę na to kasę  i czas. Jedna osoba zapytała skąd jest zdjęcie, odpisałam zgodnie z prawdą, nikt więcej nie pytał. Czyli przyjmujemy bezrefleksyjnie to co widzimy, robimy własne założenia i dopisujemy własne wyobrażenia i historie. Sama łapię się często na tym, że nie wynikam w to co podaje mi autor zdjęć. Jedna moja znajoma zrobiła cos zupełnie innego, wstawiła nigdy niepublikowane zdjęcia z wyjazdów zagranicznych z kilku lat, ludzie gratulowali jej wspaniałej pogody, a zdjęcia były z lata w Belgi wstawione w styczniu. Ona po prostu wstawiła zdjęcia i nie napisała nic, chciała dowiedzieć się jak reaguje otoczenie na to co widzi, to ona zainspirowała mnie do zeszłorocznego eksperymentu. Sama nie raz myślałam oglądając profile znajomych – ale ma fajnie, kolacja w restauracji co tydzień, wypad na weekend co tydzień, wakacje dwa razy w roku zagranicą, ale czy była to prawda? Nie zapytałam, było mi głupio pytać i wnikać. Obecnie przestałam od dłuższego czasu publikować i oglądać/podglądać, skupiam się na swoim życiu, na znajomościach w realu. Jak mam czas wolę poczytać książkę, obejrzeć film lub pograć w planszówkę z bliskimi. Nawet nie zdajemy sobie sprawy ile czasu można oszczędzić nie wtykając nosa w cudze życie, o zdrowiu psychicznym i dobrym samopoczuciu nie ma co wspominać. Wiem, wiem takie dziwadełko ze mnie, mam limity które sobie wyznaczyłam sama – co drugi dzień 15 minut skrolowania i koniec. Oczywiście samo przeglądanie to nie jedyny problem, wiele osób uzależnia się od reakcji na ich publikacje, jeśli ich nie ma odpowiednio dużo, popadają w stan przygnębienia. Kolejna sprawa to mechaniczne wstawianie na zasadzie podaj dalej bez weryfikacji informacji np. zbiórka pieniędzy która dawno została zakończona. 

Proszę byście pamiętali, że to jest moja opinia, nikomu nie narzucam niczego.

Każdy ma prawo do własnych osobistych spostrzeżeń. 

A jak jest u Was, dajecie 100% wiary w to co pokazują Wam w mediach społecznościowych?


środa, 3 kwietnia 2024

Podsumowanie pierwszego kwartału 2024 roku

 


Za nami pierwszy kwartał 2024 roku,  przyszedł w związku z tym czas na podsumowanie. Starłam się nie zmieniać jakości żywności, tylko polować na promocje. Szukałam promocji na przykład na kurczaki z wolnego wybiegu, na jajka z wolnego wybiegu lub zielononóżki, na wołowinę, indyka, owoce, warzywa, masło itd. Jak dobrze wiecie nie korzystam z gotowych dań, obecnie zupełnie nie jadamy po za domem (chyba, że jedzenie zabrane z domu), nawet pieczywa nie kupuję, ani wędlin gotowych. Cukier trzcinowy, mąki: gryczana, ryżowa i ziemniaczana. Starszy syn jada produkty tylko kozie, więc kosz rośnie. Na obiady nie jadamy wieprzowiny tylko indyka, kurczaka, wołowinę i ryby. Wieprzowina pojawia się tylko w formie wędlin. Przy tych odmiennych preferencjach dietetycznych wydatki na żywność dość mocno wzrastają. Od jakiegoś czasu mieszka z nami mój Tato, więc w domu jest 6 osób pełnoletnich w tym czterech mężczyzn. Podsumowując wydatki za ostatni kwartał średnio miesięcznie (uwzględniając wydatki na menu świąteczne i przyjęcie gości) wydaliśmy a żywność (w tym oczywiście owoce, warzywa, soki) 1750 zł. Myślę, że to całkiem przyzwoity wynik, zwłaszcza, że mamy takie obostrzenia dietetyczne i nie jemy produktów najniższej jakości, nawet jeśli kupuję starszemu synowi parówki to tylko te z prostym składem i 100 % mięsa, koszt ich waha się pomiędzy 29 - 34 zł/kg, zależy jak trafię. Jemy sporo ryb, zamawiamy ryby z Kołobrzegu, świeże oraz wędzone.  Ciasta, ciasteczka też robimy w domu nie kupujemy gotowych, więc w koszt żywności wchodzą również one, bo jak rozliczyć masło, jajko, cukier czy mąkę na ciasto z całości. Nie kupiliśmy w tym kwartale nic z odzieży, obuwia, nie wydaliśmy pieniędzy na zakup książek, wręcz odwrotnie robiąc porządki sporo odsprzedaliśmy. Tak po krótce wygląda bilans naszego pierwszego kwartału w roku 2024.



wtorek, 26 marca 2024

Damy radę?

 


Życie po raz kolejny mnie sponiewierało. Kolejny raz uczę się żyć bez snu. Człowiekowi wydaje się, że opieka nad osobą z demencją to tylko fakt, że czasem mówi bzdury, czasem nie odnajduje się w rzeczywistości, a czasem nas obrazi. Nie wielu mówi o tym, że człowiek zaczyna zachowywać się ekstremalnie, obecnie mam w domu złośliwego "pięciolatka" (oczywiście mentalnie, a nie wiekowo), który psoci, niszczy, wykłóca się, jest uparty, na wszystko mówi nie. Trudniej jest jak są to nam bliskie osoby, ciężko podejść do tematu rozsądnie i z dystansem. Z każdym dniem narasta zmęczenie, budzi nas otwarte okno tarasowe, trzaskanie wszystkimi drzwiami, oddawanie moczu na podłogę. Rano po trudnej nocy „nocny marek” idzie spać i śpi cały dzień nic nie przeszkadza mu, a my musimy funkcjonować – praca, opieka nad niepełnosprawnym synem. Nie mam lat 20 by z łatwością przychodziły mi takie zarwane noce. Życie nam funduje przykre niespodzianki, nam przypada całkiem pokaźna pula.

Przepraszam, że nie odpowiadam na pytania, że nie piszę, że nie reaguję. Muszę znaleźć w sobie siły, by wziąć życie za bary kolejny raz i podjąć walkę.

Pozdrawiam Was cieplutko i życzę wszystkiego co dobre dla Was.


czwartek, 7 marca 2024

Domowy proszek do prania

 


Przyszedł czas na proszek do prania. Zapytacie po co robić proszek do prania skoro w sklepach taka masa środków? Owszem jest ich dużo, są w różnej cenie, o różnych składach. Do robienia proszku do prania skłoniło mnie kilka powodów: ekonomia, zdrowie i przydomowa oczyszczalnia co za tym idzie dalej ekologia. Zatem po kolei ekonomia proszki o dobrym składzie kosztują sporo za 1,7 kg płacimy często około 32 zł czasem więcej, mój proszek za kg wychodzi około 10. Nasze alergie powodują, że nie używamy proszków zapachowych, posiadamy przydomową oczyszczalnię ścieków zatem trzeba zadbać o jak najmniejszą ilość substancji niszczących złoże biologiczne, często ludzie o tym zapominają, a potem marudzą, że takie są nie skuteczne i do tego brzydko pachną. U nas pierwszym krokiem do zainteresowania się naturalnymi preparatami domowymi była właśnie oczyszczalnia. Podobno jeśli w domu jedna osoba zachoruje i będzie przyjmowała antybiotyk może to znacząco wpłynąć na złoże bakteryjne w oczyszczalni, my po za dbaniem o jakość chemii domowej i kosmetycznej używamy dodatkowo preparatów wspomagających bakterie w oczyszczalni.  Ekologia i świadomość co jest rozsączone do wód gruntowych z naszej oczyszczalni spowodowała, że martwiliśmy się by zbyt wiele substancji toksycznych z niej nie wydostawała się do gleby. Dzięki właśnie tym wszystkim rozważaniom zaczęliśmy używać środków ekologicznych w naszym domu, ale ceny tych preparatów zawsze były wysokie, zatem po co mam kupować płyn czyszczący na bazie octu za cenę np. 15 zł jeśli kupie sama ocet, doleje wody zakroplę kilka kropel olejku np. cytrynowego albo pomarańczowego lub miętowego.




Proszek do prania można wykonać w bardzo prosty sposób, nie ma w tym większej filozofii, nawet na allegro są gotowe zestawy do wymieszania i po temacie.

Składniki proszku do prania:

W równych porcjach - Nadwęglan Sodu, boraks, soda kalcynowana opcjonalnie płatki mydlane i do białego 1/3 porcji kwasku cytrynowego. Mieszamy wszystko i gotowe. Ja dodaje 3-4 łyżki do prania zasadniczego. Polecam funkcję prania wstępnego przy mocno zabrudzonych ubrania i wtedy dodaję 1-2 łyżki. 


Płyn do płukania prania: składniki na jedno pranie

200 ml wody

2 łyżeczki kwasku cytrynowego

Kilka kropel olejku np. lawendowego (opcjonalnie)


Na pewno zapytacie czy ten proszek dopiera wszystko, dopowiem nie, nie dopiera jak każdy sklepowy proszek. Bo który proszek dopiera bez wstępnego wsparcia plamy po trawie, soku, winie czy tłuszczu. Który proszek dopiera białe skarpety po bieganiu w nich po trawie ziemi (takie mają czasem pomysły dzieci). Który proszek wypierze bez wstępnego zapierania mocne plamy po pocie? Może są silne proszki z wybielaczami, ja takich nie używam więc zawsze namaczam, zapieram wcześniej, tak jak kołnierzyki w męskich koszulach zapieram szarym mydłem przed wrzuceniem do pralki. Szukamy szybkich rozwiązań, ale nie zawsze przyjaznych dla naszego zdrowia, pamiętajmy że pod wpływem naszego ciepła wiele związków zawartych w ubraniach zaczyna się ulatniać, albo je wchłaniamy przez skórę, albo wdychamy.  

Pytacie czy takie pranie pachnie, dla mnie nie musi, ja nie używam nawet tego olejku do płyny do płukania.  Ubabrania mają być czyste, wysuszone na powietrzu latem pachnie powietrzem, słońcem. Mam wrażenie, że „ubieramy” się w zbyt wiele zapachów – proszek, płyn do płukania, balsam, krem do twarzy, dezodorant, woda toaletowa, mgiełka do włosów, krem do rąk, błyszczyk/pomadka to wszystko ma często bardzo intensywny zapach a mieszanki tego wszystkiego wychodzą różne finałowe zapachy. Ja używam bezwonnych kosmetyków, nie jem jedzenia z konserwantami i wzmacniaczami smaku, używam niewiele cukru w diecie codziennej. Węch mam bardzo wyostrzony, powiem Wam, że nie raz jadać windą z innymi ludźmi zwyczajnie się przyduszam. Współczuje zwierzętom które mają wielokrotnie wrażliwszy zmysł węchu i żyją w tak zapachowym otoczeniu. Po za kosmetykami osobistymi używamy zapachów w toalecie, chemii gospodarczej do sprzątania, jakiś patyczków zapachowych, dyfuzorów z syntetycznymi olejkami.  Myślę, że warto zastanowić się, czy niezbyt wiele jest tych zapachowych substancji w naszym otoczeniu.

Nadwęglan sodu - zapewnia świetne efekty czyszczące, wybielające i dezynfekujące. Stosuje się do kostek do zmywarek, jako składnik dodatków wybielających w proszkach do prania. W postaci roztworu przeznaczony do odkażania i dezynfekcji powierzchni.

Boraks -  jest świetnym odplamiaczem, ma zastosowanie przy leczeniu grzybicy, chorób stawów, ale wokół niego narosło wiele kontrowersyjnych  opinii. Odpowiem znanymi Wam słowami „Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawka czyni, że dana substancja nie jest trucizną”

Soda kalcynowana - posiada szerokie zastosowanie w przemyśle, między innymi jest stosowana jako regulator kwasowości, spulchniacz i dodatek do wyrobów cukierniczych. Stanowi świetny sposób na zmiękczanie wody, dzięki połączeniu z wapnem, a także jest ważnym składnikiem podczas procesu wytopu szkła. Oprócz tego soda kalcynowana jest popularnym składnikiem wielu środków piorących oraz produktów do czyszczenia.

Kwasek cytrynowyma działanie wybielające i nadaje się tylko do białego prania!

Płatki mydlane – świetnie nadają się do prania delikatnych tkanin np. lnu, wełny albo jedwabiu. Nadaj się do prania w wysokich temperaturach np. pościeli lub pieluch wielorazowych. 


poniedziałek, 4 marca 2024

Jadłospis na 14 dni z lista zakupów i wyliczonymi kosztami zakupów

 


Prosiliście o ekonomiczny jadłospis obiadowy, taki naprawdę w rozsądnej cenie, ale by nie opierał się na parówkach, ryżu z dżemem i zupkach „chińskich”.  Ułożyłam jadłospis na dwa tygodnie, można go powielić na kolejne dwa i nic nam się nie stanie (wiem, wiem daje nam to 28 dni, ale już jakoś się nie zrujnujemy na kolejne 2-3 dni).  Starałam się by były warzywa, ryby, nabiał i mięso, by było w miarę różnorodnie, niestety nie da się tanio i bez spędzenia czasu w kuchni. Można sobie oczywiście przygotować jakieś półprodukty by było szybciej np. zrobić farsz do pierogów i go zamrozić jak mam więcej czasu, ugotować wcześniej ziemniaki do zapiekania lub do klusek, ugotować ryż do zupy czy zapiekanki itd. Zrobiłam jadłospis z lista zakupów, ceny wyliczałam ze strony sklepu Auchan przyjmując te ceny raczej z niższego pułapu np. ryż, mąkę czy ryby. Koszt przygotowania takiego jadłospisu na 4 osoby to 660 zł w zaokrągleniu.  Nie zawiera on przypraw oraz bułki tartej.

 


Poniedziałek

Barszcz czerwony z ziemniakami

Ryż zapiekany z jabłkami (opcjonalnie polane jogurtem)

Wtorek

Barszcz czerwony z ziemniakami

Wątróbka drobiowa zapiekana z ziemniakami, ogórek kiszony

Środa

Grochówka z ziemniakami

Naleśniki z pieczarkami i kapustą

Czwartek

Grochówka z ziemniakami

Pierogi z nadzieniem ruskim

Piątek

Pomidorowa z ryżem

Jajo sadzone, ziemniaki, buraki

Sobota

Pomidorowa z ryżem

Pizza domowa

Niedziela

Rosół z domowym makaronem

Kurczak curry, ryż, warzywa  gotowane

Poniedziałek

Rosół z makaronem

Kotlety z ryby, ziemniaki, surówka z kiszonej kapusty

Wtorek

Ogórkowa z ziemniakami

Leniwe

Środa

Ogórkowa z ziemniakami

Makaron z sosem pomidorowym z mięsem mielonym, ogórek kiszony

Czwartek

Krupnik z ziemniakami osobno polanymi podduszoną cebulką

Placki ziemniaczane z kiszoną kapustą i sosem czosnkowym

Piątek

Krupnik z ziemniakami

Zapiekanka z ryby z warzywami

Sobota

Zupa marchewkowa

Pierogi z soczewicą (przepis na nadzienie)

Niedziela

Zupa marchewkowa

Kotlet mielony, ziemniaki, buraki douszne


Lista zakupów (ceny z dnia 04.03.24):

1 kg ogórków kiszonych – 12 zł

2 kg buraków – 7 zł

10 kg ziemniaków – 25 zł

½ kg wątróbki drobiowej – 4,50 zł

1 kg jabłek – 3,50 zł

4 szt. jogurtu (400g) – 10 zł

450 g grochu łuskanego – 3,80 zł

10 porcji rosołowych – 6 zł

2 szt. Ćwiartek kurczaka – 8 zł

1 ½ kg kapusty kiszonej – 7,50 zł

20 szt. Jajek – 20 zł

Przecier pomidorowy (550 g) – 8,20 zł

2 kg ryż biały – 9 zł

1 kg filetów z kurczaka – 21 zł

Włoszczyzna – 10 zł

Paczka świeżych drożdży – 1,28 zł

150 g sera żółtego – 5 zł

1 główka czosnku – 1,80 zł

Słoik oliwek – 5,50 zł

3 opakowania makaronu – 13,50 zł

1 kg ryb mrożonych – 29 zł

1 opakowanie przecieru ogórkowego – 2,80 zł

1 kg białego sera – 21 zł

1 kg mięsa mielonego – 14 zł

½ kg marchwi – 1,80 zł

2 kg cebuli białej – 6,50 zł

3 kg mąki pszennej uniwersalnej – 7 zł

1 l. oleju rzepakowego – 7 zł

½  kg kaszy jęczmiennej – 1,50 zł

200 g kości wędzonych do grochówki – 3,70 zł

Razem: 327,48  

Mam nadzieję, że nic nie pominęłam naprawdę starałam się dokładnie przeliczyć wszystko, ale jak wiadomo nie jesteśmy maszynami i zwyczajnie możemy się pomylić. Jeśli jeszcze zapolujemy na te produkty w promocji to możemy odrobinkę urwać z kosztu całego. Ja np. ziemniaki kupuje po 2 zł bo biorę od razu 15-30 kg, z cebula podobnie, ostatnio kupiłam 5 kg w cenie 9 zł. Ogórki kiszone udało mi się kupić w promocji za 9 zł za kg. Postaram się zrobić jadłospis dla śniadań na 14 dni z wyliczeniem, dzięki temu uzyskacie całodniowy jadłospis z wyliczeniami i listą zakupów.


poniedziałek, 26 lutego 2024

Jadłospis na 11 dni w lutym

 


Kolejne nasze wariacje jadłospisowe, staramy się jeść w miarę różnorodnie, na tyle na ile o tej prze roku można. Jadamy używając produktów sezonowych dostępnych o tej porze roku. W związku z oszczędnościami staram się by wydać jak najmniej, ale byśmy jadali nadal zdrowo. Nasze dania są bezglutenowe i bez mięsa wieprzowego.  Jest to jadłospis na 10 -11   dni, w sumie wiele osób jak zdążyłam się zorientować układa taki właśnie jadłospis raz w miesiącu i powiela, w następnym układa inny i ponownie co 10 dni powiela, dzięki temu nie wypada nam zawsze w jeden dzień np. w poniedziałek kotlet z ryby. Wiele placówek tak robi – przedszkola, szkoły, szpitale.

 


  • Zupa pomidorowa z makaronem. Kurczak pieczony, ryż z przyprawami, surówka z czerwonej kapusty z jogurtem
  • Zupa pomidorowa z ryżem. Kluski śląskie z sosem pieczarkowym, buraczki zasmażane
  • Zupa krem brokułowa z jajkiem gotowanym. Pulpety z indyka w sosie, kasza gryczana, ogórek kiszony
  • Zupa krem brokułowa z gotowanym jajkiem. Pierogi z kapusta i pieczarkami polane masłem
  • Kapuśniak z kiszonej kapusty z prażokami polanymi douszną cebulką. Kotlety z morszczuka, ziemniaki, glazurowana marchewka
  • Kapuśniak z kiszonej kapusty z ziemniakami. Domowa pizza z kurczakiem
  • Rosół z makaronem. Pierogi ze szpinakiem i fetą
  • Ogórkowa z ziemniakami. Mieszanka chińska z kurczakiem, ryż
  • Ogórkowa z ziemniakami. Tarta warzywna
  • Krupnik z ziemniakami. Ryba w sosie pomidorowym, ryż
  • Krupnik z ziemniakami. Kluski leniwe polane masłem z cynamonem i cukrem

U nas czasem zmieniamy dni między sobą, bo mamy na co innego chęć, cos zostało z poprzedniego dnia, albo zostaliśmy zaproszeni na obiad itd.


wtorek, 20 lutego 2024

Ciasteczka bez mąki pszennej owsiano - kokosowe - przepis

 


Krążyłam jednego dnia po kuchni z chętką na małe co nieco, przeszukałam szafki i nie znalazłam nic godnego mojej uwagi i nagle zachciało mi się ciastek o smaku kokosu. Po zbierałam składniki i zagniotłam z nich ciasteczka, efekty sami oceńcie.  




Składniki

  • 110 g masła/margaryny
  • 200 g płatków owsianych (można odłożyć 2 łyżki przed mieleniem i dodać potem do ciastek przed zagniataniem, a resztę zmielić)
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1 jajko + 1 żółtko
  • 4 łyżki wiórków kokosowych
  • 5 łyżek cukru
  • ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego


Płatki mielimy w  tym co mamy: młynek do kawy, melakser, blender wysokoobrotowy, może być każde urządzenie które mieli, ja użyłam takiej nakładki do robota wielofunkcyjnego, miele w nim pestki, płatki, suszone pomidory, suszone grzyby itp.  Mieszamy wszystkie sypkie składniki, dodajemy miękkie masło, jajka i zagniatamy ciasto, ja to robię robotem wielofunkcyjnym, albo planetarnym, ale łapkami też spokojnie się da. Robię wałek taki z 10 cm gruby układam na talerzu posypanym mąką i wstawiam na 30 minut do lodówki, następnie kroje plasterki jak wędlinę tylko około 3-5 mm, jak lubimy, cienkie są bardziej kruche. Układam na blaszce z pieca wyłożonej papierem do pieczenia i piekę w piecyku nagrzanym do 180 stopni przez 15-20 minut, u mnie bardziej 20, ale różnie z piecykami bywa, polecam po 15 minutach sprawdzić stan ciastek. Po upieczeniu zostawiamy na blaszce do przestygnięcia. Smacznego!


czwartek, 15 lutego 2024

Domowe tabletki do zmywarki

 


Już wcześniej pisałam o domowym proszku do prania, tabletkach do zmywarki oraz paście i płynie do sprzątania. Nie chciałam pisać bez zrobienia testów, bo od kilku lat nie używałam domowych proszków do prania, teraz wróciłam do tego i przyznaje, że jestem zadowolona z efektów. Proszek do prania zapiera tłuste plamy np. popryskanie po smażeniu wątróbki zeszło, albo wylany przez syna rosół na spodnie bez wcześniejszego zapierania. Ogólnie dla mnie ok, zwłaszcza przy naszej ekipie alergików to dobry kierunek, proszki/płyny z atestem są naprawdę drogie a domowe wychodzą dużo taniej. Tabletki do zmywarki to dla mnie ważny temat, dotychczas używałam Ludwika Eco, jest jak dla mnie super, no ale koszty wszystkiego rosną i nie widziałam powodu by przepłacać za tabletki sodowe po 1,30 za sztukę lub więcej zależy jak się udało kupić. U nas w domu duża zmywarka jest włączana minimum 2 razy dziennie, więc koszt tabletek jest istotny dla naszego budżetu. Postanowiłam najpierw małymi kroczkami zacząć próby. Początkowo sypałam do dozownika zwyczajnie sodę i kwasek (2 łyżki sody + ½ łyżki kwasku), okazało się, że wszystko jest czyste. To postanowiłam zrobić proszek, ale ha ha, o lekcjach chemii się zapomniało, że soda z kwaskiem wejdą w reakcję i miałam zamiast proszku zbity kamień. Mąż odkuwał wkrętakiem, aż zbił słoik. Następnie zakupiłam foremki do lodu w Pepco koszt coś ponad 5 zł, kupiłam dwie i od razu robię 24 tabletki, tabletki są spore, więc je przy wkładaniu do dozownika rozgniatam i po temacie. Ale nie była bym sobą by nie szukać ulepszeń, poszłam dalej dołożyłam do składu boraks, z sody zrobiłam sodę kalcynową, dodałam sól i jest super.




Tabletki do zmywarki dwie moje wersje bez boraksu i z boraksem

  • ¼ szklanki wody
  • ½ szklanki soli kuchennej (najlepiej drobnej)
  • 1 szklanka sody kalcynowej (można kupić gotowa lub zwykłą sodę wypiekać przez 30 w 200 stopniach, rozsypując na blasze i co jakiś czas trzeba przemieszać całość)
  • ¼ szklanki kawsku cytrynowego

Ja mieszam najpierw wszystkie składniki po za kwaskiem, następnie dodaję kwasek mieszam i dodaje wodę. Mieszamy do czasu, aż nam uspokoi się piana, następnie nakładam masę do foremek i odstawiam na 2 godziny, czasem na noc, bo robię wieczorem i zostawiam. Potem przekładam do naczynia które mogę szczelnie zamknąć, u mnie to akurat pudełko po lodach. Uwielbiam wykorzystywać ponownie opakowania przeróżne, jak np. pudełko po maśle klarowanym czy serku. Używam tych pojemników często do mrożenia np. koperku, włoszczyzny czy dań. Ale to nie o tym teraz.  Ja używam jednej tabletki do zmywania, bo są naprawdę spore.

  • 1 szklanka boraksu
  • 1 szklanki kwasku cytrynowego
  • ½ szklanka soli kuchennej (najlepiej drobnej)
  • 1 szklanka sody kalcynowej

Mieszam wszystko i nasypuje do foremek, jak wcześniej wspomniałam o moich doświadczeniach, proszek stwardnieje. Z tego przepisu wyjdzie nam około 36 tabletek, można też wsypać do pojemnika i sobie okuwać kawałki do zmywarki. 

Do obydwu wersji tabletek można dodać 10-15 kropli olejku miętowego i cytrynowego. Ja nie dodaje, ale myślę nad miętowym.

 

Jako nabłyszczasz używam wody z kwaskiem cytrynowym.

  • 250 ml. wody
  • 40 g kwasku cytrynowego

Rozpuszczam kwasek w wodzie i przelewam do butelki, mam zdobyczną po płynie nabłyszczającym, pasuje mi bo łatwo jest dozować do pojemnika w zmywarce. Świetnie będzie się nadawać butelka po wodzie z tak zwanym cyckiem 😊  Ale się rozpisałam o tabletkach, myślę, że na początek starczy, w następnym poście napiszę o kolejnych domowych środkach czyszczących.

Jeśli nie jesteście przekonani do nabłyszczasza z kwaskiem lub octem od siebie polecam Ludwik Eko w cenie 15 zł za 500 ml. tani nie jest, ale ma dobry skład i działa, nie przyciemnia sztućcy, nie pozostawia zacieków. 

Pamiętajcie, że każdy z nas ma różne  zmywarki, różnej mocy zabrudzone naczynia i różne naczynia, więc każdy z Was musi sam dobrać dla siebie odpowiednie środki, moje to tylko przykład moich eksperymentów.

 


piątek, 9 lutego 2024

Ostatki/zapusty

 


Za nami tłusty czwartek, ale to nie koniec atrakcji kulinarnych i zabawy, przed nami ostatnia sobota karnawału i ostatki. Nie wiem czy wiecie, ale ostatki to nie był jeden jak teraz dzień, w średniowieczu ostatki zaczynały się tłustym czwartkiem i trwały do środy popielcowej. W okresie ostatków/zapustów starano się najadać do syta, by przygotować się do wielkiego postu. Zwyczaj jedzenia pączków w wersji słodkiej w Polsce pojawił się około XVI wieku. Dawniej zjadano się pączkami nadziewanymi słoniną, boczkiem i mięsem. W Polsce kres ostatkowy nazywany był tez śledzikiem. Przez te kilka dni bawiono się bardzo hucznie, odbywały się bale, kuligi, potańcówki. Czyszczono spiżarnie z produktów łatwo się psujących tak wedle podań powstała pączek, bo masło, jaja, mleko łatwo ulegało zepsuciu, a przecież zaczynał obowiązywać post, więc kończono resztki. Zresztą jak sama nazwa wskazuje – ostatki.




Faworki oszczędnościowe

Faworki bezglutenowe

Pączki owsiano - żytnie z ziemniakami


Nie wiem czemu nie wstawiłam pączków pieczonych na bloga, są lżejsze i zawsze się udają, bo te smażone to bywa różnie, czasem do za mocno a czasem za słabo usmażymy. Faworki też można upiec. Na pewno jest to dobra alternatywa dla osób dbających o wagę, dla osób z problemami zwrotnymi np. dla wrzodowców, problemów z wątrobą i nadciśnieniowców. Zawsze można znaleźć dla siebie zdrową alternatywę i nie odmawiać sobie przyjemności. W końcu to ostatki!!! Miłej zabawy i pysznego jedzonka Wam życzę!!

 


sobota, 3 lutego 2024

Naprawa finansów domowych

 


W wyniku przykrych wydarzeń losowych pozbyliśmy się naszej poduszki finansowej, a dodatkowo nałożyła się na to poważna zmiana w zatrudnieniu co za tym idzie w finansach, czas pokaże jak będzie dalej. Utrata naszej poduszki finansowej ponownie motywuje nas do „zaciśnięcia pasa” i w jak najkrótszym czasie chcemy ja odbudować, bo to ważny element płynności finansowej i spokoju dla nas. 




Wdrożyliśmy maksymalne oszczędności, w tym miesiącu starannie przygotowuję jadłospis, od połowy stycznie już głównie ja, by zaplanować wszystko dokładnie, wcześniej układała go córka, robiła to świetnie. Ja w domu robię zakupy i je planuję, więc teraz łatwiej jest mi to spiąć razem i mieć pełną kontrolę nad stanem naszych zapasów i dopasowaniem do niego jadłospisu.  Dzięki układanemu jadłospisowi i trzymaniu się listy zakupów, oraz polowaniem na cotygodniowe promocje, a dodatkowo robiąc zakupy przez Internet szukając okazji udało mi się zmniejszyć wydatki na żywność o prawie 600 zł. Staram się zastępować mięso innym białkiem, obecnie jadamy mięso 2-3 razy w tygodniu. Wróciłam do zasady w jadłospisie – dzień z mięsem, bez mięsa, ryba, bez mięsa, mięso i od początku.  W dni bez mięsa szukam dań z soczewicą/grochem, nabiałem, jajkami by białko występowało w codziennej diecie. U mnie wykryto alergię na fasolę, więc zmniejszyło mi to możliwości w wyborze dań. W styczniu nie wydaliśmy ani złotówki na rozrywki co nie znaczy, że przesiedzieliśmy cały miesiąc w domu, szukałam wydarzeń bezpłatnych np. koncert odbywający się w kościele, spotkanie autorskie z pisarzem, wystawa zdjęć.  Po za tym miasto oferowało piękny wieczorny spacer w świetle świątecznego oświetlenia. Dużo czytaliśmy – korzystamy z książek z biblioteki, oglądaliśmy tv mamy opłacony amazon, pojawiły się nowe odcinki Koła Czasu, James May: nasz człowiek w Indiach, Reacher roczny koszt Amazon to 49 zł. Wieczory filmowe zajadaliśmy domowym ciastem i popijaliśmy herbatką lub owsianym napojem czekoladowym domowej produkcji.  Ubrań nie kupowaliśmy, w chemii gospodarczej też u nas spore zmiany, powróciliśmy do domowej produkcji proszku, płynu do płukania, tabletek do zmywarki oraz pasty do czyszczenia. Staramy się żyć godnie, ale wydać mniej.


środa, 31 stycznia 2024

Pamiętaj, że czas to pieniądz

 


Ostatnio przeczytałam, że statystycznie spędzamy przeglądając social media ponad 2 godziny na dobę. Tygodniowo daje nam to 14 godzin, czyli prawie dwie pełne dniówki w pracy, jeden dzień naszej aktywności dziennej. Jak dla mnie to naprawdę dużo, za dużo. Jeśli dodamy do tego fakt, że statystyczny użytkownik Internetu serfuje po nim około 4 godzin na dobę, pomijając czas który spędza w social mediach (bo całość według badań wychodzi  6 h i 42 minuty), to w świecie wirtualnym spędzamy około 2 doby tygodniowo, miesięcznie to już 8 dni, czyli tydzień wylatuje nam z życie w realu. Ale pozostańmy przy social mediach, 14 godzin tygodniowo, to wychodzi z moich wyliczeń, że około 30 dób rocznie poświęcamy na podglądanie życia innych w mediach społecznościowych (w takim szybkim uproszczeniu). Kolejna moja ulubiona statystyka, badania wskazują, że statystycznie Polak spędza przed TV około 3 h 55 min na dobę (54 doby rocznie). To jakieś szaleństwo, czyli wracamy do domu z pracy i co, skrolujemy ekrany telefonów oglądając tv? Hmmm, czy nasze życie mija głównie przed ekranami telefonów, komputerów i telewizorów? Może to jest odpowiedź na nasz ciągły brak czasu, zmęczenie i pośpiech? Może czas na zmiany, może lepiej wyjść na spacer z telefonem w kieszeni, a nie w ręku, a może książka, rozmowa choć by przez telefon, ale nie pisząc?



Zastanawialiście się ile Wam pochłania czasu ekran świecący na niebiesko? Czy obecna moda na ograniczanie ekranu jest głupotą i kolejna bzdurna modą która powinna przeminąć czy raczej zagościć na dłużej?

Benjamin Franklin pisał w 1736 roku: "Pamiętaj, że czas to pieniądz” – czy warto go trwonić tak lekkomyślnie?


czwartek, 11 stycznia 2024

Naleśniki z nadzieniem z kiszonej kapusty i pieczarek

 


Naleśniki z nadzieniem z kapusty kiszonej i pieczarek

 


Nadzienie

 ½ kg kapusty kiszonej

6-8 sztuk pieczarek

1 średniej wielkości cebula

Łyżka oleju/oliwy

Sól, pieprz do smaku

Kapustę wkładamy do garnka, nie odciskamy zbyt mocno z soku by nie była za mało kwaskowa, zalewamy wodą tak by przykryć kapustę i gotujemy od momentu zwarzenia około 30 minut na małym ogniu, tak by lekko pyrkała. Odcedzamy kapustę i odstawiamy do wystygnięcia. Pieczarki myjemy, ścieramy na warzywnej grubej tarce, siekamy cebule w drobną kostkę. Kapustę siekamy drobno jak do świątecznych pierogów. Wlewamy olej/oliwę na patelnię i na rozgrzaną wrzucamy cebulę smażymy do momentu, aż zrobi się szklista. Dodajemy pieczarki i smażymy je do czasu, aż odparują wodę i się lekko podsmażą. Dodajemy posiekaną kapustę i razem dusimy wszystko około 2-3 minut, doprawiamy do smaku i odstawiamy farsz.

 

Starte pieczarki podduszam na patelni razem z cebulą


Następnie dodałam kapustę kiszoną ugotowaną i posiekaną


Naleśniki z mąki pszennej/orkiszowej

  • 1,5 szklanki wody
  • 1,5 szklanki mleka
  • 2 szklanki mąki pszennej lub orkiszowej
  • 2 jajka
  • szczypta soli
  • łyżka oleju


Wszystkie składniki mieszamy i odstawiamy na 10 minut.


Naleśniki bez glutenu (20/22 szt.)

  • 320 g mąki ryżowej/kukurydzianej
  • 320 g mąki ziemniaczanej
  • 6 łyżek oliwy/oleju
  • 400 ml wody
  • 400 ml mleka (można dać 800 ml tylko wody)
  • szczypta soli
  • 6 jajek



Wybijamy jajka i mieszamy z oliwa i wodą, następnie dodajemy mąki i szczyptę soli. Mieszamy wszystkie składniki i odstawiamy na 15 minut.


Dla każdej wersji naleśników sposób przygotowanie.

Ja nalewam sobie do miseczki małej oliwę/olej i pędzelkiem silikonowym smaruję patelnię przed wlaniem ciasta na patelnię. Nalewam ciasto chochelką do zupy, robię dość cienkie naleśniki by łatwiej je potem było można zawijać, nie ma potrzeby smażyć na mocny złoty kolor, bo i tak będą zapiekane.

Gdy już mam usmażone naleśniki, nagrzewam piecyk do 175 stopni i szykujemy naczynie żaroodporne i smarujemy je tłuszczem, ja robię to tym samym pędzelkiem co wcześniej smarowałam patelnię. Następnie nakładam na środek łyżkę stołową nadzienia i składam najpierw dwa boli następnie drugie dwa i powstaje taka kopertka. Układam naleśniki w naczyniu, a następnie smaruję je olejem/oliwa również tym samym pędzelkiem. Wstawiam do piecyka na środkową półkę i zapiekam 30-35 minut. Moja rodzina lubi posypać przed jedzeniem naleśniki wędzona papryką.

Wiem, że w czasie przepisu zmieniłam formę osobowa, ale tak jakoś wyszło, przepraszam. 

 

 


poniedziałek, 8 stycznia 2024

Pierwszy jadłospisu w 2024 roku.

 


Dawno nie wstawiałam jadłospisów, jakoś mi to umknęło, bo jadłospisem zajmowała się córka przez ostatnie dwa miesiące. U nas w domu co 2 niedzielę powstaje jadłospis na 2 tygodnie.  Dzięki temu łatwiej nam zaplanować zakupy i wydatki, łatwiej panować nad wykorzystaniem naszych zasobów żywnościowych. Jadłospis jest naszym pomysłem, wedle naszych preferencji żywieniowych, zasobności portfela, oraz czas jaki mamy na przygotowanie posiłków. W przygotowaniu dań wspieram się mrożonkami, własnymi przetworami. Sami gotujemy wszystkie dania ze składników, nie korzystamy z gotowych dań ani z półproduktów. Jak widać, nie jadamy często tylko mięsa, staramy się jeść również ryby nabiał. Opieramy nasz jadłospis na sezonowych warzywach lub mrożonych. 



 Poniedziałek

Zupa brokułowa krem z jajkiem

Naleśniki ze szpinakiem i białym serem


Wtorek

Krupnik

Filet z indyka w sosie korzennym, ryż, ogórek kiszony


Środa

Krupnik

Knedle ze śliwkami polane masłem i posypane cynamonem


Czwartek

Zupa kalafiorowa z ziemniakami

Ryba smażona w panierce, ziemniaki, surówka z kapusty kiszonej


Piątek

Zupa kalafiorowa z ziemniakami

Pierogi z ruskim nadzieniem, polane podduszoną cebulką


Sobota

Zupa pomidorowa z makaronem

Pizza domowa


Niedziela

Zupa pomidorowa z ryżem

Kotlety mielone, ziemniaki, kapusta biała gotowana z koperkiem.


Poniedziałek

Kapuśniak z kiszonej kapusty z ziemniakami

Leniwe pierogi polane masłem


Wtorek

Kapuśniak z kiszonej kapusty z ziemniakami

Sos pomidorowy z mięsem mielonym, ryż, ogórek kiszony


Środa

Zupa jarzynowa z ziemniakami i zacierkami

Jajko sadzone, ziemniaki, gotowana marchewka


Czwartek

Zupa jarzynowa z ziemniakami i zacierkami

Zapiekanka z ryby z warzywami i ryżem  


Piątek

Barszcz czerwony z ziemniakami zabielany

Naleśniki z kapusta kiszoną i pieczarkami


Sobota

Barszcz czerwony z ziemniakami zabielany

Kurczak pieczony nadziewany cebulą i cytryną z rozmarynem, ziemniaki pieczone, surówka z czerwonej kapusty.


sobota, 6 stycznia 2024

Zero waste naszych prababek - śmiech?

 


Ostatnio oglądałam film o działaniach feministek w Ameryce, walczyły jak mogły, często były upokarzane, traciły wszystko. Na całym świecie kobiety do dziś walczą o swoją pozycję.

Nie rozumiem czemu tak wiele współczesnych kobiet uważa się za lepsze od swoich prababek? Miały trudne wyzwanie żyjąc bez praw, często bite i poniewierana przez mężów, kobieta bez mężczyzny była  nikim.  Jak niewiele prac mogła wykonywać zarobkowo, nie dość, że miała utrudniony dostęp do edukacji to jeszcze uważano ją za głupszą, niestabilną do wykonywania wielu zawodów. Ostatnio zagłębiłam się w biografie Filipiny Płaskowickiej która była założycielką pierwszych kół gospodyń wiejskich, założyła je w celu edukowania kobiet, a nie by tylko uczyły się robótek ręcznych i wymieniały przepisami. Miała problem z pracą w szkole, mimo że miała odpowiednie wykształcenia, mogła głównie być guwernantką, kobietę uważano za zbyt słabą by uczyć w szkole. Mimo to kobiety walczyły, szukały sposobów, więc czemu mamy nimi pogardzać? Czemu nie czerpać z ich siły i determinacji?

Dawały radę w wielu dziedzinach. Nie posiadały udogodnień  takich jak mamy dziś: pralki automatyczne, zmywarki, roboty, wsparcia mężczyzn w kuchni. A mimo to potrafiły zadbać rodzinę, o swoją urodę tylko tym co miały pod ręką. Umiały ugotować obiad z niczego. Znajdowały czas na życie towarzyskie. Nie wiem czy wiecie, że Polki pomagały napisać książkę kucharską w okresie okupacji dla kobiet żyjących w Anglii. Polecam książkę „Okupacja od kuchni”, skłania do refleksji i zadumy.  Zastanówcie się jak współczesny człowiek żyjący w np. w Europie udźwignąłby żywienie rodziny w takich czasach, dwudziestolecie międzywojenne też dało w kość, braki w żywności, dostaw podstawowych towarów. Potem okupacji i po II wojnie, czas PRL-u żywność na kartki, puste sklepy. A mimo to  udawało się wyprawić imieniny, święta a na stole nie było pusto. Powinniśmy czerpać z ich kreatywności, zaradności i to nie tylko kobiety, ale i mężczyźni. Teraz jak się pisze że nasze prababki i babki były bardziej eko od nas, to często takie stwierdzenie spotyka się z wyśmiewaniem, że były niewolnicami głupimi i nie miały wyjścia. Owszem nie miały wyjścia, ale to nie zmienia faktu, że mają nam wiele do przekazania i wiele możemy się od nich uczyć. Nasze korzenie są ważne, niewolno nimi pogardzać, czerpmy z ich doświadczenia z ich błędów by nie popełniać samemu i z ich mądrości by mieć łatwiej w codzienności. Nie powinniśmy odcinać się od korzeni, historii, to ona nas stworzyła, to dzięki naszym przodkom mamy samochody, zmywarki, roboty kuchenne, lokówki, wiertarki, szlifierki itd.



Jeśli chodzi o bycie eko - na zakupy chodziło się z siatką, nie wyrzucało słoików, były używane do przetworów i przechowywania produktów, wykorzystywało się  wszystkie resztki żywnościowe. Naprawiano odzież, buty, meble, sprzęt AGD. Szanowano wszystko co posiadano, używano wiele lat. Teraz naszym życiem zawładną konsumpcjonizm, często bez refleksji wyrzucamy jedzenie, ubrania i różne sprzęty. Pamiętam jakim szokiem były dla nas wystawki na zachodzie, wystawiać zepsuta pralkę - czemu, przecież da się naprawić?

 Ja bardzo chętnie korzystam z książek z przed lat 90’, książki z początku XIX w. często maja zbyt bogate przepisy, a pomysły na prowadzenie domu są zbyt archaiczne, dopiero z początkiem XX w. zaczynają się zmieniać np. książka „Tania Kucharka” wydana w 1906 roku. Ekstremalna jest z okresu międzywojennego, oraz z okresu okupacji. Najwięcej porad domowych można znaleźć w publikacjach po II wojnie. Tam jest trend zero zero waste, owszem wynikający z innych powodów, ale jest to skarbnica pomysłów na dziś.

Otoczmy szacunkiem naszych przodków, robili głupoty, ale kto ich nie robi, popełniali błędy, ale kto ich nie popełnia. Czerpmy z ich mądrości!

 

 

 *Pierwszym nowożytnym terytorium, w którym wprowadzono prawo wyborcze dla kobiet było Terytorium Wyoming w Stanach Zjednoczonych. Kobiety mogły tu głosować od 1869 roku. Zaś prawa wyborcze w Europie wprowadzono dla kobiet w latach 1918 – Polska, Litwa, Niemcy, Austria, Wielka Brytania (w pełni w 1928), Azerbejdżan, Armenia, Kirgistan. 1919 – Szwecja (potwierdzone w 1921), Węgry (w pełni w 1945), Belgia (w pełni w 1948).  Oman – 2003, 2006 - Zjednoczone Emiraty Arabskie (z ograniczeniami, rozszerzone w wyborach 2011), Arabia Saudyjska - 2015


czwartek, 4 stycznia 2024

Czas na podsumowanie roku 2023!

 


Czas na podsumowanie roku 2023!

No cóż, był to kolejny trudny dla nas rok, mam nadzieję, że wyczerpaliśmy już limit trudnych lat, choć ogólnie na progu rok 2024 nie zapowiada się łatwy, ale mam nadzieję, że uda nam się to zmienić będzie dobrze.




Udało nam się zrobić porządki w całym domu, wyprzedaliśmy sporo rzeczy, sporo oddaliśmy i wiele wyrzuciliśmy. Okazało się, że w spiżarni mam po tych porządkach cały wolny regał, a w garderobie jeden zlikwidowaliśmy dzięki temu jest miejsce na łóżko polowe dla gości. W szafach mnóstwo miejsca, a w kieszeni więcej pieniędzy bo udało się spora część odzyskać, niestety sprzedając sprzęty nie uzyskamy ceny zbliżonej do zakupu, więc trzeba uważnie analizować ewentualny zakup, by nie ponosić potem strat. Na szczęście u nas przedmioty przez nas sprzedawany były wcześniej używane, ale z różnych powodów przestały być potrzebne np. rolki męża po jego wypadku z 2022 roku stały się zbędne. Naprawdę warto zrobić takie generalne prządki w mieszkaniu/domu.

Nie kupiłam żadnej książki, moja biblioteka ma wiele nowości, dzięki dostępowi do zbiorów przez Internet i możliwości rezerwacji książek mogę spokojnie czekać na  interesujące mnie książki. Dzięki temu przeczytałam średnio tygodniowo około 384 strony. Nie wydając nic na książki.

Pilnując promocji w sklepach i robiąc zakupy spożywcze, kosmetyków, chemii gospodarczej, papier toaletowego, chusteczek higienicznych i ręczników papierowych w cenach promocyjnych i korzystając z kuponów, bonów oferowanych przez sklepy udało mi się przez cały rok zaoszczędzić około 6400 zł.

Średnio (raz było więcej raz mniej) na żywność wydałam miesięcznie 1800 zł, żywiąc 5 dorosłych osób (około 12 zł dziennie na osobę) w tym trzech mężczyzn (jeden trenuje na siłowni, drugi ma specjalną dietę - mleko i nabiał kozi, odżywki białkowe bez laktozy), dwie kobiety (jedna uprawia Krav Magę oraz trenuje siłowo). Jemy bezglutenowo cała rodzina, jajka z wolnego wybiegu, kurczaki tylko wolny wybieg, ja nie jem wieprzowiny więc pojawia się tylko jako dodatek do pieczywa dla reszty rodziny, jemy sporo mięsa z indyka.

W 2023 roku zrobiliśmy eksperyment i daliśmy córce (lat 19) 2000 zł na żywienie całej rodziny przez  miesiąc i wolną rękę w temacie zakupów, jadłospisu. Udało jej się zmieścić i nawet została jej niewielka kwota po zamknięciu miesiąca.

Nadal trzymamy się minimalizmu w temacie zakupów odzieży, obuwia, wypadów na koncerty. Szukamy bezpłatnych lub niedrogich rozrywek, by jak najmniej wydać, ale nie siedzieć w domu.

Niestety nie dotrzymałam celu aktywności sportowej, leniuszek mnie dopadł i poległam. Trochę za dużo spędziłam czasu przed komputerem. Za mało przyłożyłam się do warzywnika na parapecie i tarasie. Odpuściłam sobie robótki na drutach, dopiero na koniec roku ruszyłam ponownie.

A jak u Was wyglądają podsumowania roczne?


wtorek, 2 stycznia 2024

Cele na 2024 rok!

 


Nowy Rok, nowe postanowienia, nowe cele. Wiele osób uważa, że nie warto, po co na koniec roku być rozczarowanym. Jak dla mnie postanowień noworocznych nie jest złe, jeśli podejdziemy do tego mądrze i nasze założenie będą realnie (mieściły się w naszych granicach osiągnięcia celu), tylko spowodujemy u siebie uczucie rozczarowania i frustracji. . Według mnie warto również zrobić sobie podsumowanie roku, dokonywania bilansu swojego życia i dotychczasowych osiągnąć.  Aby na koniec roku nie czuć się pokonanym przez własne postanowienia noworoczne, warto nie wyznaczać celów które zupełnie nie są od nas zależne. Warto wybierać sobie postanowienia w stylu: schudnę 5 kg, nie wydam na książki, będę więcej czytać książek, będę uprawiać sport minimum rat w tygodniu, zrezygnuję z jednej kawy tygodniowo na mieście, zmniejszę wypijana ilość alkoholu, zacznę zwracać uwagę na to co jem i kupuję, zacznę kontrolować swoje wydatki i dochody, zacznę robić listę zakupów i się jej pilnować, zadbam o przyjaźnie – częściej kontaktując się z przyjaciółmi, nie czekając na kontakt tylko od nich, częściej zadzwonię do rodziców itd. Przez robienie postanowień noworocznych możemy zmieniać nasze nawyki, zadbać o siebie, o swoje finanse, trenujemy nasza silną wolę.




Moje postanowienia na rok 2024.

  • więcej medytować by zaznać wewnętrznego spokoju
  • codziennie stosować aktywność fizyczną
  • codziennie starać się przejść minimum 5000 kroków
  • nie kupić ubrań tylko skupić się na przeróbkach i własnych wyrobach
  • więcej ucyclingu na co dzień.
  • jak najmniej plastikowych opakowań  
  • zamiast kwiatów na tarasie, rośliny jadalne
  • nauczyć się szydełkować
  • dotrzymać postanowień z zeszłego roku
  • prowadzić systematycznie dziennik wdzięczności

Czy robicie sobie takie postanowienia i je potem na koniec roku podsumowujecie, czy postanowienia są tylko postanowieniami, a za chwilę o nich zapominacie, czy też ich zapełnienie robicie by nie czuć rozczarowania?

O podsumowaniu zeszłorocznych postanowień, oraz wyzwań sobie stawianych w ciągu roku napisze w następnym poście, opowiem Wam jak wyglądały nasze wydatki na żywność, jakie mam przemyślenia w związku z tym.