piątek, 19 października 2018

Zadbajcie o siebie!!




Czy dbacie o siebie, czy pamiętacie o sobie? Czy w tej codziennej pogoni nie zapominacie o tym, co jest dla Was ważne? Czasem mam wrażenie, że biegnę schematycznie i tak upływam mi dzień za dniem, Zapominam o odrobinie egoizmu, który chroni mnie i broni przed zagubieniem siebie. Ta odrobina egoizmu nie kosztuje, a wręcz przeciwnie dodaje na tak wiele, bo gdy zapominany o sobie to, co dnia tracimy cząstkę siebie, mam nadzieję, że nie na zawsze. Ciągle otoczenie, rodzina stawia nam oczekiwania, wymagania, ale czy musimy im wszystkim podołać? Myślę, że nie, kto powiedział, że perfekcja jest najważniejsza w życiu? Kocham porządek, ład i ustabilizowaną codzienność, ale nie monotonię, szarość i niezmienność. Lubię niespodzianki, lubię je też robić, lubię mówić miłe rzeczy i je słuchać. Lubię odskoczyć od rutyny, lubię poleniuchować czasem, chciałabym jeszcze nauczyć się bezwarunkowo lubić siebie, ale to dość mocno złożony proces, małymi kroczkami dojdę do tego.  Ale cały czas pamiętam, że niewolno czekać z realizacją marzeń i pragnień, bo będzie na to, co raz mniej czasu! Dziś zasłuchuję się muzyką, praktykowałam jogę, zrobiłam sobie maseczkę, czytam, leżę i sennie spoglądam przez okno, a przed wszystkim zrobiłam sobie wolne w pracy.  Urlop należy się każdemu, nie musimy go spędzać tylko i wyłącznie ze wszystkimi domownikami, ja czasem lubię pobyć sama, poleniuchować, poleżeć w wannie, poczytać, zjeść czekoladę, być dobra dla siebie!! 
Dbajmy o bliskich, ale nie zapominajmy o sobie……




czwartek, 18 października 2018

Taki prosty jadłospis




Jadłospis tym razem bez mleka i ze zmniejszoną mocno ilością mięsa. Wróciliśmy na okres wakacji do jedzenia nabiału i niestety nie czuliśmy się dobrze, zatem ponownie go eliminujemy z diety.



Poniedziałek
Jajecznica na smalcu (domowym) ze szczypiorkiem, pieczywo z masłem, herbata owocowa
Kanapki z pieczonym karczkiem i ogórkiem kiszonym, śliwki 
Zupa pomidorowa z makaronem zabielona domowym mlekiem owsianym, zapiekanka z ryżu, jabłek i rodzynek

Wtorek
Gofry na mleku kokosowym z dżemem truskawkowym domowym, herbata
Kanapki pastą rybną i ogórkiem kiszonym, jabłko
Zupa pomidorowa z ryżem, makaron domowy z pesto brokuł

Środa
Owsianka na wodzie z przyprawami korzennymi, siemieniem lnianym, rodzynkami i jabłkami
Kanapki z pieczonym indykiem posmarowane resztką pesto, kanapki z pastą rybna i ogórkiem kiszonym, gruszka
Barszcz ukraiński niezabielany, ugotowany z dodatkiem masła bez mięsny, ziemniaki z sadzonym jajkiem i fasolka szparagowa gotowana (resztki z ogrodu)

Czwartek
Omlet z powidłami śliwkowymi domowymi, herbata owocowa
Kanapki z pastą z fasoli, ogórek kiszony, banan
Barszcz ukraiński, kasza gryczana, gulasz mięsny, buraczki gotowane

Piątek
Kasza jaglana z jabłkami
Kanapki z jajkiem i szczypiorkiem, jabłko 
Fasolka po bretońsku bezmięsna

Sobota
Owsianka na mleku kokosowym z rodzynkami i przyprawami korzennymi.
Ciasto z kaszy gryczanej, owoce
Zupa dyniowa na ostro, kluski śląskie z sosem pieczarkowym, kapusta z grochem

Niedziela
Jajecznica na wędzonym boczku (domowy wyrób), pieczywo z masłem, kawa/herbata
Ciasto cytrynowe, kawa/herbata
Rosół z domowym makaronem, ziemniaki, schabowy smażony, sałatka z ogórków (przetwory domowe)


Pieczywo całkowicie piekę sama głównie z mąki żytniej i tylko na zakwasie, wędliny, pasty, ciasta również są domowej produkcji oraz mleko kokosowe i owsiane. Dżemy, sałatki warzywne, buraki to produkty z zapasów, które produkowaliśmy cały sezon. Posiadamy już własną kiszoną kapustę. Ciasto jadamy tylko w weekendy, owsiankę nie dosładzam, nie słodzimy również kawy i herbaty. Do obiadów podajemy zazwyczaj sok domowy z wiśni, porzeczki lub arni rozcieńczony wodą, niedosładzany. Owsiankę mocze na noc, ciasto na gofry robię wieczorem, rano mam mniej pracy. Wstajemy wcześniej z mężem i robimy dla niego i starszego syna, potem budzimy młodsze dzieci i one same sobie szykują kanapki do szkoły, a ja szykuje ciepłe śniadanie. Potem wszyscy siadamy do posiłku. 

Nie jestem dietetykiem, jadłospis ten nie jest wyznacznikiem zdrowej diety, zwiera on dania które lubimy i chętnie jadamy. To po prostu nasz jadłospis i nic nikomu nie narzucam. 







poniedziałek, 15 października 2018

Pasta z resztek mięsa gotowanego/pieczonego - nie marnujemy żywności...




Wiele razy pisałam o racjonalnym dysponowaniu żywnością. Zastanówcie się, gdy coś wyrzucacie, ile musieliście na to pracować. Wyrzucając np. wędlinę za 10 zł pomyślcie, jaki czas poświęciliście by zarobić te 10 zł. Dodatkowo zatrzymajcie się przy ekologicznym, nie tylko ekonomicznym aspekcie wyrzucania żywności. Znalazłam w Internecie coś takiego: przy produkcji jednego samochodu zużywa się 379 000 litrów wody, aby ''wyhodować'' szklankę soku pomarańczowego, potrzeba 50 szklanek wody, do wyprodukowania 2,2 kg wołowiny potrzeba 9500 litrów wody, wyprodukowanie 1 kg papieru wymaga ok. 250 litrów wody, do wyprodukowania 1 litra piwa potrzeba 8 litrów wody, do wyprodukowania 1 kg ziaren pszenicy potrzeba 1000 litrów wody, a ryżu - prawie 3 razy więcej. Czyli wyrzucając żywność jesteśmy zupełnie nie ekologiczni i nie ekonomiczni, do tego można dołożyć zasady moralne itd.. Ale Co najczęściej wyrzucamy według statystyk? Z badań Kantar Millward Brown na zlecenie Federacji Polskich Banków Żywności wynika, że badani Polacy wśród najczęściej wyrzucanych produktów wskazują kolejno: pieczywo (51 proc.), wędliny (49 proc.), warzywa (33 proc.), owoce (32 proc.), a także jogurty (16 proc.) . Wszystkie te produkty można w odpowiednim momencie ocalić od wyrzucenia. Najlepiej było by nie doprowadzić do tego zjawiska, w Internecie można znaleźć wskazówki jak obliczać porcję mięsa, kaszy na osobę. Ja kupując np. schab obliczam około 100 g na osobę. Obierając ziemniaki około 3 sztuki na osobę. Gotując zupę około 300 ml na osobę itd. Staram się dokładnie przewidzieć ile, czego potrzebuję, trudniej jest, gdy zapraszam gości, ale z resztkami zawsze da się coś zrobić pod warunkiem, że nie utkną te resztki w lodówce lub kuchni na zbyt długo.
Ja staram się przerabiać wszystko na bieżąco. Ostatnio z racji lekkiego "zaciskania pasa” (wrzesień w rodzinie, gdy troje dzieci idzie do szkoły jest sporym obciążeniem dla portfela, sama wyprawka dla licealiści mocno drenuje kieszeń, a do tego wszelkie opłaty szkole typu ubezpieczenia, komitety, składki itp.), zatem październik u nas jest właśnie miesiącem oszczędzania, byśmy wyrównali straty z września. Wszystkie zakupy są mocno analizowane i rozważane, żywność dokładnie planowana i wykorzystywana. Mięso z zupy wykorzystuję na różne sposoby, robię pastę, na która zaraz dam przepis, odkładam do pudełka i mrożę (zbieram jakiś czas) a następnie używam do pasztetu lub zimnych nóżek (galaretki mięsnej). Do jednego pudełka odkładam mięso z każdej zupy wyjęte i pokrojone. Można je również wykorzystać do farszu i zrobić naleśniki lub pierogi, świetnie się nadaje do zapiekanek np. zapiekanki gyros. Mięso gotowane, pieczone, które pozostało nam z obiadu lub z pieczeni naprawdę ma wiele zastosowań. Mama mojej koleżanki robiła z mięsa i wędlin, które pozostały w lodówce pastę nazywali ja „przegląd tygodnia” a co najlepsze, że to była ulubiona pasta mojej koleżanki. Ja wiele pomysłów czerpię z okresu PRL-u, wtedy gospodynie musiały być naprawdę kreatywne i wykazywać dużo cierpliwości w kuchni, a zarazem zaangażowania.




Dzieci uwielbiają pastę z resztek gotowanego lub pieczonego mięsa, potrzebujemy do tego:

Dowolna ilość mięsa ja użyłam na miseczkę ze zdjęcia około 100 g mięsa ugotowanego w zupie.
Kilka pieczarek, ja dodałam około 6 sztuk
2-3 gotowane jajka
Cebula
Łyżka majonezu lub oliwy
Dowolny tłuszcz do podduszenia cebuli i pieczarek, ja użyłam łyżkę smalcu
Przyprawy, kto co lubi, w mojej paście była łyżeczka majeranku, 1/3 łyżeczki pieprzu cayenne, sól do smaku, ½ łyżeczki suszonego koperku.

Myjemy pieczarki i kroimy na kawałki, cebule obieramy i kroimy w kostkę, wrzucamy na rozgrzany tłuszcz cebulę i po chwili dokładamy pieczarki, dusimy wszystko tak długo, aż pieczarki odparują wodę, następnie lekko solimy.  Mielimy mięso, jajka i pieczarki z cebula za pomocą blendera melaksera lub maszynki do mięsa. Dokładamy przyprawy, majonez/oliwę i wszystko dokładnie mieszamy, doprawiamy sola do smaku, odstawiamy na godzinkę do lodówki i mamy gotowy dodatek do pieczywa. Dodatki do mięsa mogą być dowolne np. suszone pomidory zamiast pieczarek, kiszony ogórek, papryka świeża posiekana drobno itd. Wszystko zależy od naszej pomysłowości. Zamiast jajek możemy dodać biały ser, który leży w lodówce i brak na niego amatorów lub żółty starty na drobnej tarce. Pasty to najlepszy utylizator żywności, a do tego dający oszczędności przy produktach np. do pieczywa.



czwartek, 20 września 2018

Powidła śliwkowe




Do spiżarki ciągle coś nowego wędruje, ostatnio zawitały tam słoiki z papryka konserwowa oraz w pomidorach, mus jabłkowy i powidła śliwkowe. Powidła robiłam w piecyku i tylko godzinkę na piecu w garnku, wyszły gęste, smaczne i mam nadzieję, że trwałe. Dziś mąż zakupił jeszcze 20 kg jabłek na mus, rodzina uwielbia go do ryżu, owsianki, naleśników, racuchów itp. Przede mną jeszcze buraki, mrożona włoszczyzna i kiszenie kapusty na zimę, oraz zakup ziemniaków, cebuli i jabłek na zimowe przechowywanie.

Z 5 kg śliwek wyszło mi 10 takich słoiczków gotowych, gęstych powideł, 
śliwki kupowałam w cenie 1 zł za kg. 


Przepis na powidła śliwkowe

  • 5 kg śliwek (najlepiej węgierek)
  • 6 łyżek cukru
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • ½ łyżeczki imbiru
  • ½ łyżeczki soli



Śliwki obieramy z pestek układamy w naczyniu żaroodpornym (najlepiej z pokrywka, ja używałam dwa), wstawiamy do piecyka nagrzanego do 180 stopni i dusimy przez 2 godziny, następnie odkrywamy, mieszamy i dusimy kolejna godzinę. Po tym czasie przekładamy śliwki do garnka dokładamy cukier i przyprawy, dusimy godzinę do półtorej w garnku często mieszając, przekładamy gorące powidła do wyparzonych słoików (zakrętki dobrze jest przetrzeć spirytusem, a jeśli nie mamy to na pewno wymyć dokładnie i wyparzyć wrzącą woda) i stawiamy do góry dnem pozostawiając do wystygnięcia. Nie bójcie się dodać tej ilości soli, zupełnie jej nie czuć a fajnie równoważy smak.


poniedziałek, 17 września 2018

Idzie jesień!!!




Idzie jesień, a wraz z nią katary i wszelkiego rodzaju infekcje. Wszystkie farmaceutyki niestety kosztują dość sporo, na wydawanie zbędnych pieniędzy wiele osób nie może sobie pozwolić, zatem to ostatni moment by zadbać o swoja odporność. Polecam wprowadzić do kuchni przyprawy rozgrzewające – cynamon, imbir, kardamon, pieprz cayenne, goździki itd. My uwielbiamy owsiankę, do której dosypuje przyprawę korzenną do kawy, tak, tak do kawy, ma ona właśnie składniki rozgrzewające i owsianka z ta przyprawa oraz z jabłkami lub rodzynkami smakuje świetnie i jest naprawdę rozgrzewająca a dodatkowo wspomaga nasz organizm. 



Wychładzanie organizmu w tym okresie prowadzi do obniżenia odporności, a co za tym idzie powitania jesieni z katarem w najlepszym razie. Starajcie się też zadbać, o jakość posiłków, w tej chwili warzywa i owoce sezonowe są naprawdę w dobrej cenie, korzystajcie z tego, dokładajcie do posiłków kasze jaglana, rozgrzewające przyprawy i nie bójcie się tłuszczy, tłuszcze są ważne w codziennej diecie tyle, że wybierajcie te dobre tłuszcze, nie margaryny, olej palmowy i utwardzane. Sięgajcie po oliwę, masło, smalec, olej koksowy. One dadzą wam energii, a nie zatrują organizmu. Dobrze było by ograniczyć cukier, słodycze w to miejsce lepiej zjeść owoce, które owszem zawierają cukier, ale dodatkowo maja witaminy i mikroelementy. Zmniejszcie ilość alkoholu, on niestety zatruwa organizm, pomyślcie o lampce wytrawnego wina, ale nie w ilości hurt. Może grzane wino z przyprawami korzennymi, ja uwielbiam. Nie zapominajcie o ruchu, ruch to ważna cześć naszego życia, jeśli zupełnie nie macie na nic ochoty to idziecie na spacer, wieczorne spacery są świetnie, ja uwielbiam je. Najchętniej idę na spacer z mężem tak około 20.30-21.00 wszystko dookoła zwalnia, robi się ciszej i można wtedy naprawdę przyjemnie się zrelaksować. My po za tym minimum dwa razy w tygodniu uprawiamy sport w Sali grupowy, a po za tym raz w tygodniu idziemy pobiegać i raz w tygodniu jedziemy na rowerach tak około 30 km. Kolejna sprawa to sen, ze snu nie zalecam Wam zrezygnować, nie warto, sen daje nam energię to najlepszy lek kosmetyczny, musimy spać tyle ile potrzebuje nasz organizm, mnie wystarcza 7-8 godzin, mąż czuje się dobrze po 7, zaś nasze dzieci jednak wola 9-10 mimo ze średnia wieku 21-14. To musicie sami sobie ustalić ile potrzebujecie snu, ale nie zaniedbujcie tej części Waszego życia! Ja wiem, że w obecnych czasach ciężko znaleźć czas na dbanie o siebie, ale niestety bez tego nie pociągniemy długo w dobrym zdrowiu i kondycji. Nie warto zamieniać spaceru na czas na kanapie przed tv, mniej zyskamy, więcej stracimy. Lepiej już usiąść z rodziną i pograć w grę planszową niż uciekać w świat tv. Relacje między ludzkie to również część naszego zdrowia i kondycji. Spotkania towarzyskie świetnie wpływają na nasza psychikę (oczywiście w gronie lubianych ludzi), nie pisze tu o melanżu, po którym rano niewiele pamiętamy, mówię o spotkaniu przy dobrym jedzeniu, lampce wina i motywujących rozmowach. O odporność trzeba zadbać jak najszybciej, nie w październiku – listopadzie, ale teraz jest ostatni dzwonek. Dbajcie o siebie i trzymajcie się cieplutko, niech moc będzie z Wami!!

czwartek, 13 września 2018

Dbajmy o żywienie rodziny i nie zwariujmy!




Jak zapanować nad żywieniem rodziny i nie zwariować? To trudny temat w czasie, gdy dzieci wróciły do szkoły, skończyły się nasze urlopy i trzeba ogarnąć zajęcia dodatkowe, odrabianie lekcji i całe gospodarstwo domowe. U nas rano powstaje 8 kanapek plus przekąski – owoce, batony energetyczne, napoje. Codziennie rano wszyscy zjadamy ciepłe śniadanie, nie ma opcji by poranny posiłek to też były kanapki. Dzieci wracają ze szkoły i przed wyjściem na dalsze zajęcia chętnie zjedzą coś ciepłego, zazwyczaj jest to zupa, kolacje też mamy na ciepło, generalnie po za szkoła/pracą mało jadamy kanapek, jeśli nie ciepłe danie to sałatki, ale nie jesteśmy fanami kanapek, zresztą pieczywo nigdy wcześniej jak obecnie nie gościło w takich ilościach na polskich stołach, było raczej dodatkiem niż głównym posiłkiem.

Kapuśniak za pasteryzowany odstawiony do wystygnięcia. 


Zatem sumując u nas podaje się najmniej 3 ciepłe posiłki, czasem więcej, ale 3 to norma. Jak sobie z tym poradzić, a radze sobie różnie, np. wczoraj podgotowałam mus z dyni z dodatkiem cynamonu, imbiru i kurkumy, a dziś rano dogotowałam lane kluski na mleku i wszystko razem zmieszałam i miałam porządną zupę śniadaniową. Gotuję wieczorem ryż, a rano podgrzewam na maśle z odrobiną wody, dodaje cynamon, mus jabłkowy lub rodzynki i już jest ciepły posiłek, podaję również rano jajecznice, owsiankę, która namaczam na noc dzięki temu nie musze rano długo gotować. Robię ciasto na gofry i odstawiam do lodówki, rano włączam gofrownicę i w czasie robienia kanapek pieką się gofry. Wstajemy z mężem trochę wcześniej niż dzieci i robimy kanapki, potem ja zajmuje się ciepłym posiłkiem, mąż budzi dzieci i idzie się myć, dzieci następnie pomagają mi przy podaniu śniadania i możemy wszyscy zasiadać do posiłku, potem mąż wychodzi z najstarszym synem, a my możemy zająć się toaletą i ubraniem do wyjścia. Wszystko razem zajmuje nam godzinę. Wszyscy wiedzą, co mają rano robić, nikt nie biega z obłędem w oczach, wszystkie rzeczy do szkoły i pracy sa przygotowywane wieczorem, ubrania również. Poranki dzięki temu są spokojne i nie ma nerwowej atmosfery.
Dzieci wracają ze szkoły i jedzą zupę, która albo pozostała z dnia wczorajszego, albo za pasteryzowana stoi w lodówce. Wystarczy ją podgrzać i gotowe. System pasteryzowania zupy sprawdza się u nas świetnie, rozmrażanie za długo trwa, więc gotuję zupę na trzy dni, dwa dni jemy a na trzeci pasteryzuję i jemy ja za jakiś czas, czasem mam w lodówce 3 zupy, ale dzięki temu mamy codziennie ciepłe danie szybko po powrocie do domu. Ciepłe kolacje powstają różnie, czasem gotuję sos dzień wcześniej, albo przygotowuję ziemniaki na leniwe/śląski, robię dzień wcześniej zapiekankę i odstawiam do lodówki, następnego dnia tylko ląduje w piecyku. Wieczorami przy tych przygotowaniach może mi pomóc cała rodzina i nie muszę sama spędzać czasu długiego w kuchni.
Robimy pełen jadłospis i zakupy na minimum 5 dni. Jeśli coś zostanie planujemy wykorzystanie resztek i najwyżej nasz jadłospis się rozsuwa, lub zamieniamy dni. Jeśli nagle ktoś się zapowie z wizyta i trzeba podać coś innego też działamy podobnie jak wyżej. Jadłospis to nie plan lekcji, którego się nie zmienia, to plan, który daje nam spokój i przewidywalność zakupów oraz możliwość wcześniejszego przygotowania posiłków.
Chleby staram się piec dwa razy w tygodniu, w dni, gdy mam więcej czasu. Teraz, gdy nabrałam wprawy nie zajmuje mi to wiele czasu, zresztą w czasie przygotowań chleba, często pomagam w lekcjach, rozmawiam z dziećmi lub mężem, zazwyczaj ktoś jest ze mną w kuchni. Ten czas jest naprawdę miły, bo nie mogę się spieszyć, ale za to mogę wysłuchać, porozmawiać.
Zakupy robimy przemiennie z mężem, niektóre produkty są tańsze w okolicy jego pracy, inne bliżej mnie, więc się dzielimy. Zaś zakupy mięsa robimy razem najczęściej, hurtowe ilości warzyw również.
Ja się dobrze uda zaplanować wszystko to naprawdę nie jest ta codzienność trudna. My nie kupujemy gotowych dań, nie wydajemy pieniędzy na jedzenie po za domem, nawet kawę zabieramy w kubku termicznym by nie kupować na mieście.
Codzienność nie musi być trudna, denerwująca, z szybkim jedzeniem lub fast food-owym (nie wiem jak odmienić to słowo) kiczem. Chodzimy do fryzjera, kosmetyczki, kupujemy ubrania, dbamy o samochody, ale często tak mało uwagi poświęcamy temu, co jemy, a potem dziwimy się, dlaczego nagle podupadamy na zdrowiu. Mam znajome, które uważają, że już są stare, do tego autentycznie są schorowane, nie pisze oczywiście o kobietach w wieku 70-80 lat, ale w wieku 40-50 lat. Jemy żywność, która nie ma smaku, potrawy nie różnią się miedzy sobą, używamy za dużo dodatków przyprawy uniwersalnej nasączonej glutaminianem sodu, dzięki któremu nawet tektura będzie miała niezły smak. Przestajemy celebrować posiłki, dbać o ich, jakość i smak, jedzenie traktujemy jak paliwo, ale czy nalejecie wody do samochodu? Mam wrażenie, że przykłada się większa wagę do paliwa, które jest wlewane do samochodów niż do posiłków. A finałowo ani to tanie, ani zdrowe, a tym bardziej odżywcze. Pomyślcie jak wygląda Wasza dieta, jak podchodzicie do tego, co jecie, ile uwagi poświęcacie żywieniu.

środa, 5 września 2018

Jak ujarzmić codzienność?




Przyszedł wrzesień a wraz z nim pośpiech i mniej czasu. Trzeba się dobrze zorganizować, aby nie dać się zwariować, a równocześnie nie przejść na gotowce drogie ze sklepu, na usługi pralni czy też osoby sprzątającej nasza ostoje. Mimo braku czasu zaczęłam opanowywanie powakacyjnego chaosu ubraniowego, domowego, kuchennego. Nie mogę sobie pozwolić na zbędne bezsensowne wydatki, to nie dla mnie, mój komfort wymaga minimalnych wydatków. Zatem czas porządkowania siebie, swojego czasu i swojej przestrzeni. Na razie zrobiłam porządki w komodzie gdzie trzymaliśmy artykuły papiernicze, od dawna omijałam to miejsce, ale ciągle czułam dyskomfort z tym związany. Kolejne plany dotyczą odzieży, planuję porządne porządki i pozbycie się ubrań, które nie dążę sympatia, źle się w nich czuję, a mam je, bo szkoda wyrzucić/oddać.  Proces w sumie już rozpoczęłam, zakładam ubrania, których dawno nie nosiłam i staram się je nosić kilka godzin w celu określenia, dlaczego one są odrzucone w głąb szafy. Wczoraj założyłam spódniczkę, która wisi w niej drugie lato nienoszona, w sumie jest ok, ale w pamięci mam, że ciągle coś było mi z nią nie tak, już wiem, co, suwak dziwnie się unosi, gdy ją nosze, zatem pożegnanie bez wyrzutów sumienia. Postanowiłam tym razem zrobić dokładna i wnikliwą selekcję swoich ubrań, muszę tez się pozbyć pewnych ubrań, których nie nosze, ale mam z powodu sentymentu do nich, nie nadają się zupełnie do założenia, są zniszczone, niemodne i odpadają do jakiegokolwiek użytkowania, a zajmują miejsce. Wiem już z doświadczenia, że bałagan w szafach, pokoju, mieszkaniu, domu tworzy chaos w nas, aby zaznać spokoju musimy zacząć od uporządkowania chaosu wokół nas. By oczyścić myśli musimy zaplanować nasz dzień, zakupy, posiłki. To nie tylko daje nam spokój, ale i oszczędza czas a co za tym idzie pieniądze. Trzeba ujarzmić naszą codzienność by szukać wewnętrznego spokoju.



Jak ujarzmić codzienność?

1. Trzeba ułożyć plan posiłków (daje to duży komfort i oszczędza czas i pieniądze)
Zrobić według jadłospisu listę zakupów by nie biegać po drobiazgi codziennie (oszczędza czas oraz zapobiega przypadkowemu kupowaniu nadmiaru jedzenia, a to są nasze pieniądze)

2. Zrobić porządki gruntowne w domu, w szafach, pozbyć się zbędnych rzeczy dokładnie przeanalizować, co tak naprawdę potrzebujemy, gromadzenie zbędnych rzeczy tworzy balast, bałagan, brak miejsca, a przez to frustracje – mam za małe mieszkanie, za mało szaf, nie wiem, w co się ubrać, nic nie mogę znaleźć itd. (zyskujemy więcej czasu, wiemy, co posiadamy, więc nie kupujemy rzeczy, których po prostu nie możemy znaleźć, nasza przestrzeń się powiększa)

3. Robimy listę rzeczy do załatwienia i rzetelnie odkreślamy to, co już zrealizowaliśmy (daje to nam łatwiejsze panowanie nad czasem, brak zapomnianych, przegapionych spotkań itd.)

4. Planowanie wydatków, to bardzo ważny punkt, często żyjemy ponad stan, a potem….no właśnie, co potem, wpadamy w błędne koło pożyczek, braku pieniędzy, źle to wpływa na nasza psychikę, samopoczucie. Płacimy, co raz więcej odsetek od zaciągniętych pożyczek, tracimy bezsensownie nasze fundusze. Musimy zaplanować wydatki na żywność, kosmetyki, chemię, wydatki stałe, za zajęcia dodatkowe itd. By wiedzieć czym dysponujemy, najlepiej prowadzić budżet domowy który co miesiąc nam pokaże na co i ile wydajemy, jakie mamy dochody i jakie wydatki. owszem wymaga to samodyscypliny, ale uważam, że naprawdę warto podjąć ten trud. 

5. Planujemy prace domowe uwzględniając wszystkich domowników, nie pomijamy nawet pięciolatka, małe dzieci tez sporo mogą pomóc w domu, choć by układać sztućce w szufladzie, pomóc przy składaniu ubrań wypranych, wytrzeć stół, pomagać przy nakrywaniu do posiłku, sprzątać swoje zabawki itd. W każdym wieku od 3 roku życia dzieci mogą już pomagać w domu. To nie jest wyzysk, to jest świadome przygotowywanie dziecka do dorosłego życia, kiedy ma się nauczyć obowiązkowości, w wieku 18 lat? Raczej nie polecam zaczynać tak późno.


Gdy zaczniemy realizować punkt po punkcie porządkowania naszego życia łatwiej na będzie zadbać o relacje z innymi ludźmi, przestaniemy się miotać pomiędzy zakupami, posiłkami, porządkami i zapomnianym załatwienie sprawy. Ja sobie pozwalam na pewnego rodzaju chaos w okresie wakacji, ale wtedy mam więcej czasu, żyje w trochę innym rytmie. Teraz, gdy dzieci wróciły do szkoły, my do pracy, są zajęcia dodatkowe nasze i dzieci, tylko pełne planowanie jest wstanie zapewnić nam spokój i kontrole nad nasza codzienności. Planowanie to podstawa, a porządne zrobienie porządków, następnie odkładanie wszystkiego na miejsce daje nam dużo więcej czasu dla siebie i do tego ciągły porządek wokół nas i łatwość odnajdywania rzeczy.

środa, 29 sierpnia 2018

Ukochajcie siebie i bądźcie rozważnym rodzicem....




Całe życie robiłam to, co wypada, to, co dobre dla innych, zawsze analizowałam czy nie zrobię komuś przykrości. Niestety dzięki takiemu postępowaniu zapominałam, jakie mam marzenia, co chcę osiągnąć, moim celem było zadowolenie innych.  Zupełnie zapominałam, kim jestem i kim chciałam być. Od dziecka starałam się zadowolić wszystkich tylko nie siebie.  Tkwiłam w toksycznych relacjach, bo tak trzeba, bo tak wypada. Wszystkich starałam się usprawiedliwiać, gdy sprawiali mi przykrość, wiele lat straciłam na dojście do tych smutnych wniosków. Warto przystanąć i się zastanowić czy tego chcemy? Czy chcemy być tylko dla innych, czy chcemy zatracić siebie? Z wieloma osobami możemy porozmawiać, ale niestety nie ze wszystkimi, niektóre osoby trzeba pozostawić, oddalić się od ich dramatów, nawet pomimo więzi rodzinnych, konwenansów i bo tak wypada. Mamy jedno życie, oni nam nie dadzą nowego w zamian, że poświęcimy nasze dla nich. Nie bójmy się spełniać własne marzenia, zajrzeć w głąb siebie i odnaleźć tą beztroską osobę pełna marzeń i pragnień. Jeśli tego nie zrobimy potem możemy się stać smutną, złośliwą i rozżalona osoba, która będzie swoim zachowaniem niszczyć życie innym.  Czy chcemy być kimś takim dla swoich bliskich? Szczypta egoizmu jest niezbędna każdemu. 





Ja od około 4 lat porządkuje swoje życie, pracuję nad osobistym rozwojem, dbam o relacji, utrzymuje tylko te, które chce utrzymywać i o nie dbam i je pielęgnuję. Dbam o rozwój duchowy i fizyczny, zwolniłam tempo życia, wiele mam jeszcze do zrobienia. To nie jest łatwy proces, gdy w takim stosunku do siebie się tkwiło ponad 40 lat, potrzeba czasu. W zeszłym roku zaczęłam praktykować jogę, o której marzyłam od chyba 15 roku życia. Teraz nowe wyzwania, zaczynam naukę medytacji (znalazłam cykliczne bezpłatne zajęcia), oraz zaczynam uczęszczać na wykłady z zakresu historii. Szukam zajęć teatralnych, które uwielbiałam w okresie szkoły średniej, potem jakoś nie miałam już okazji, ale ciągle jest we mnie to pragnienie. Dzieci są już na tyle duże, że mogę, co raz szerzej zadbać o siebie i o własny rozwój. Z mężem zaplanowaliśmy rozpocząć bieganie oraz dłuższe wyprawy rowerowe.  Chcemy również dokładnie zacząć zwiedzać nasz kraj, ale tak detalicznie szukając o każdym miejscu ciekawostek, może uda nam się w przyszłym roku połączyć to z wycieczkami rowerowymi.  Owszem są chwile, gdy brakuje motywacji, gdy ciężko ruszyć tyłek, ale staramy się robić to, co planujemy, jesteśmy tylko ludźmi i jak każdy do ideału nam daleko.  Przychodzi na mnie czas, gdy myślę, ale mi się nie chce, oj jak mi się nie chce…. cyborgiem nie jestem, różnie to u mnie trwa, najczęściej motywuje mnie maż, on daje mi motywację i kopniaka. Nie bójcie się, nie szukajcie wymówek, szkoda życia na zadowalanie innych, nikt nie przeżyje za nas życia, a odkładanie wszystkiego na potem jest niebezpieczne, bo potem może nie nadejść, nie jesteśmy wieczni. Nie trzeba mieć zasobnego portfela by się realizować, np. w wielu miastach w okresie wakacji były bezpłatne zajęcia jogi w parkach, zbierały się grupy biegaczy, chodziarzy i to wszystko było bezpłatne. Wiele miast organizuje bezpłatne wykłady różnej tematyki, zachęca do aktywności, wystarczy poszukać i na pewno znajdziecie coś dla siebie. Może warto poszukać grupy działającej w interesującym nas temacie, często takie grupy organizują spotkania i dzięki temu możemy spotykać się w gronie ludzi, którzy dzielą podobna pasję jak my. 



Przed nami początek roku szkolnego, najczęściej skupiamy się na dodatkowych zajęciach dla dzieci, a zapominamy o własnym rozwoju. Przeładowujemy plan dnia dzieciom, a potem nie mamy czasu już na nic dla siebie. Myślę, że dzieci też maja prawo się ponudzić, a my w tym czasie zadbać o siebie. Organizujemy czas dzieciom do ostatniej minuty, a potem one same nie potrafią się zorganizować, pamiętamy za nie o odrabianiu lekcji, zajęciach dodatkowych, robimy wszystko za nie w domu, a one rosną potem na bezradnych dorosłych, niezorganizowanych, zagubionych i roszczeniowych. Dzielmy obowiązki domowe pośród wszystkich domowników, uczmy dzieci samodzielnego planowania, pozwólmy im wybrać zajęcia dodatkowe, dajmy im możliwość ponoszenia konsekwencji ich błędów. Pamiętajmy o sobie i pomóżmy sobie samym, byśmy nigdy nie żałowali tego, co moglibyśmy, ale nie zrobiliśmy. Szczęśliwy i spełniony człowiek może więcej dać od siebie i osoba zgorzkniała, smutna i mająca pretensje do całego świata. 

sobota, 25 sierpnia 2018

Zapiekanka z wątróbką




Nasz młodszy syn nie przepada za wątróbką, wiec wymyślamy odmiany tego dania. Ostatnio zrobiłam zapiekankę z ziemniakami i wątróbką, przyznał, że lepiej smakowała niż ta np. w sosie.  Danie jest niedrogie, łatwo zapanować nad podaniem całości. Można wszystko przygotować dzień wcześniej a na drugi dzień zapiec.





Składniki:

  • 1 kg wątróbki
  • 1 kg ziemniaków
  • 3 cebule
  • majeranek, pieprz i sól do smaku
  • przyprawa do ziemniaków (ja kupuję w Lidlu)

Tłuszcz do smażenia

Obieramy ziemniaki, kroimy w ćwiartki i gotujemy, wycedzamy i odstawiamy.  Myjemy wątróbkę i nakłuwamy widelcem, następnie obsypujemy majerankiem i pieprzem, smażymy na rozgrzanym tłuszczu. Cebulę obieramy, kroimy w pół ćwiartki i dusimy do miękkości na rozgrzanym tłuszczu, na początku warto przykryć cebulę, potem jednak dosmażyć już bez przykrycia, bo będzie gorzkawa.  Smarujemy naczynie żaroodporne, ziemniaki mieszamy z przyprawą ja daję około łyżki, przekładamy do naczynia i po środku układamy wątróbkę uprzednio wymieszaną z cebulą i osoloną do smaku. Wszystko zapiekamy w piecyku nagrzanym do 170 stopni przez około 30 minut, jeśli wszystkie składniki przygotowaliśmy dzień wcześniej i zostały wyjęte z lodówki to zapiekamy o 10 minut dłużej.  Podajmy z ogórkiem kiszonym, z surówką z kiszonej kapusty lub samodzielnie. Smacznego!

piątek, 24 sierpnia 2018

Domowa maseczka z żółtka




Ostatnio uwielbiam najprostsza maseczkę świata. Mam po niej piękną cerę, ładnie zmniejsza zmarszczki, kolor. A co najważniejsze wszystkie składniki mam w lodówce. Uczulić może owszem, osoby wrażliwe na cytrusy lub jajka kurze.




Potrzebujemy:
  • 1 żółtko
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 1 łyżeczka oliwy

Wszystkie składniki dokładnie mieszamy, nakładamy na twarz (ja używam kuchennego pędzelka silikonowego). Pozostawiamy na 20 minut, zmywamy letnim mlekiem.
Naprawdę polecam tą maseczkę, jest naturalna, zazwyczaj wszystkie składniki mamy w lodówce.

czwartek, 16 sierpnia 2018

Zapasy na zimę




Wczoraj z mężem zapakowaliśmy ponad 40 słoików ogórkami, większość to ogórki kiszone, kilka konserwowych. W sumie do słoików trafiło 20 kg ogórków. Dziś jadę zamówić pomidory na przeciery, niestety w tym roku mamy malutko pomidorków własnych, wystarczają tylko na bieżące potrzeby. Zostanie mi jeszcze do włożenia w słoiczki papryka w dwóch wersjach, buraki i jabłka na dżem. 
Po za słoikami to oczywiście zamrożenie dyni, cukinii, włoszczyzny, kiszenie kapusty. Jak co roku gromadzimy zapasy do spiżarki, by potem zima było taniej, ale również zdrowo, bo wiem, co za skład maja moje przetwory domowe. Kochamy te słoiczkowe przygotowania na zimę. 
Jeszcze przyjedzie niedługo drewno na zimowy opał, mężczyźni ułożą, nasze przygotowania do zimy podobne, jak co roku, wszystko się sprawdza, to, po co to zmieniać.  
A Wy robicie zapasy na zimę??



poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Jadłospis stworzony przez czternastolatkę.



Na ten tydzień córka (lat 14) samodzielnie ułożyła jadłospis i dodatkowo stworzyła listę zakupów po przejrzeniu produktów które posiadamy już w domu. Zadeklarowała się, że będzie chciała jak najwięcej z tych dań wykonać samodzielnie pod moim ewentualnym kierownictwem. Jestem bardzo z niej dumna. Oto jadłospis ułożony przez czternastolatkę. 



Jadłospis na dni 13 – 19.08

 Poniedziałek
Zupa pieczarkowa z makaronem

Wtorek
Naleśniki ze szpinakiem i białym serem

Środa
Zupa z cukinii z jajkiem
Żeberka zapiekane, ziemniaki, mizeria

Czwartek
Wątróbka, ziemniaki, ogórek kiszony

Piątek
Kapuśniak ze słodkiej kapusty

Sobota

Niedziela
Pomidorowa z ryżem




poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Tani obiad z początków XX w.




Przepisy zaczerpnięte z książki „Tania Kucharka” Ułożyła Antonina Dz. Wydana została w początkach XX w. Przepisy są z zachowaniem języka ówczesnego oraz pisowni. Książka jest przechowywana w zbiorach Biblioteki Narodowej w Warszawie, ja mam dostęp tylko do skanów. Uwielbiam poradniki domowe pisane przed wieloma latami, im starszy tym bardziej fascynujący, z oryginalnych wydań w moich zbiorach posiadam poradni z 1956 roku, reszta to wydruki skanów lub reprinty. Poszukuję poradników na rynkach w antykwariatach lub przygarniam wydania które ktoś chciał oddać na makulaturę lub zwyczajnie wyrzucić na śmietnik. Niestety obecnie na rynek wydawniczym pojawia się dużo poradników wznowionych, ale bez zachowania języka przerobionych na współczesne miary. A ja kocham czytać je w niezmienionej formie, takiej jak czytały je gospodyni w ubiegłych wiekach. Dla mnie te nowe poradniki są bezwartościowe, zmienione i obdarte z osobliwego dla nich klimatu. 


Zupa z jabłek lub gruszek
Pokrajać jabłka, lub gruszki na ćwiartki, pestki odrzucić, nalać wody, a gdy się ugotuje, przetrzeć przez durszlak, zaprawić śmietaną z rozbitą mąka, wsypać sporo cukru i trochę soli. Do zup owocowych daje się kluseczki, lub grzanki z bułek ususzone w piecyku.

Kluseczki do zup
Funt maki zagnieść z 2 jajkami i trochę wody. Rozwałkować ciasto cienko, posypać mąką, poprzekrawać na wązkie paseczki, włożyć trzy, jeden na drugi i krajać w kwadraciki, lub trójkąty. Gotować w osolonej wodzie. Po ugotowaniu, przelać przez przetak.

Naleźniki tanie i dobre
4 jaja całe rozbić z letnia wodą, wsypać pół funta mąki, ciasto musi być dość rzadkie, rozbić aby grudek nie było o lać na patelnię na rozgrzane masło (myślę, że przy obecnej cenie masło można to zastąpić innym tłuszczem*).


Podawać naleśniki smarowane podsmażoną wątrobianką z cebulą podprawione do smaku**.

* moja dygresja
** moje dokomponowanie z innego poradnika wydanego w podobnym czasie. 




niedziela, 5 sierpnia 2018

Sałatki z ogórków w słoikach na zimę




Ogórkowe przetwory na zimę

Sałatka z ogórków:
5 kg ogórków
½ kg cebuli
250 g marchwi
½ główki czosnku
85 g soli
Zalewa:
1 szklanka octu
15 ziaren czarnego pieprzu
5 szt. goździków
½ szklanki cukru
1 szklanka wody

Ogórki ze skórą (chyba, że skóra jest bardzo twarda) kroimy w plastry. Cebulę i marchew obieramy i również kroimy w plastry. Czosnek ścieramy i mieszamy z sola, następnie wszystkie warzywa łączymy z czosnkiem. Odstawiamy na noc.
Składniki zalewy gotujemy i zimną wlewamy do ogórków, mieszamy i wkładamy do słoików, zalewamy pozostałą w misce zalewą, a następnie na wierzch każdego słoika wlewamy łyżeczkę oliwy. Pasteryzujemy około ½ godziny. Po wyjęciu stawiamy do góry dnem i pozostawiamy do wystygnięcia.



Ogórki z przecierem pomidorowym
3 kg ogórków
½ kg cebuli
½ kg marchwi
1 szklanka cukru
¾ szklanki octu
200 g przecieru pomidorowego
150 ml oleju
80 g soli
Pieprz

Ogórki i cebulę kroimy w grube plastry, (jeśli skóra jest twarda to możemy obrać), mieszamy z solą i odstawiamy na 2 godziny. Marchewkę ścieramy na tarce warzywnej (tej z największymi oczkami). Odciskamy ogórki z solanki i dodajemy marchewkę, oraz resztę składników, wszystko dokładnie mieszamy a następnie gotujemy chwilę. Przekładamy do słoików i pasteryzujemy 15 minut (czas od zagotowania się wody). Po wyjęciu odstawiamy słoiki do góry dnem i pozostawiamy do wystudzenia.


środa, 1 sierpnia 2018

Problem ze spłatą kredytu....





Wcześniej pisałam o tym jak przygotować się do zaciągnięcia ewentualnie kredytu/pożyczki, dziś chce Wam napisać o tym, co zrobić jak nie możemy nagle spłacić rat pożyczki.
Taka sytuacja może przydarzyć się każdemu, niestety utrata pracy, choroba własna lub bliskiej osoby, dodatkowy nagły przypadek, może spowodować brak naszej płynności finansowej, jest to trudny moment dla każdego, ale na pewno wiele niestety osób niestety staje przed takim problemem.





Nie wolno wtedy udawać, że problemu nie ma, nic nie da czekanie i „chowanie głowy w piasek”, problem nie zniknie, nie zmniejszy się, a nasza bierność jeszcze tylko może go pogłębić. Jeśli sprawa dojdzie do firmy windykacyjnej koszty wzrosną o procenty dla tej właśnie firmy, potem dalej idąc sa koszty komornicze i robi się naprawdę nie miło.
Pierwszym krokiem powinna być dogłębna analiza naszych finansów i tak jak w przypadku przygotowań do zaciągnięcia kredytu taki w tym przypadku przydatny jest prowadzony, co miesięczny budżet, zatem widać, że bez względu na naszą sytuację finansowa warto zaangażować się w prowadzenie takiego budżetu. Zatem przeglądamy nasze dochody i wydatki, analizujemy czy możemy zmniejszyć wydatki, zazwyczaj są takie pozycje w budżecie, które można ograniczyć np. zakup – ubrań, kosmetyków, książek, czasopism, alkohol, papierosy, słodycze, kawy na mieście lub jedzenie na mieście, kino, wszelakie rozrywki, może warto przesiąść się na rower lub chodzić pieszo, zmienić abonament tv, telefonów na niższy. Ktoś powie, a tam kawa na mieście wielkie rzeczy 10 zł, owszem 10 zł lub więcej raz, a jeśli są to 2-3 kawy tygodniowo, to kwota zaczyna robić się znacząca, dodamy do tego. Już nie raz pisałam, że np. zmniejszenie ilości wypalanych papierosów z paczki dziennie na ½ paczki daje oszczędności miesięczne 200- 250 zł, a jakie korzyści dla zdrowia!! Wracając do sedna, każdy budżet ma pozycje, z których możemy czasowo zrezygnować by jak najszybciej spłacić zobowiązania.  Kolejny krok to analiza dochodów, trzeba pomyśleć, czy możemy zwiększyć nasze dochody, wziąć nadgodziny, dodatkowy etat. Niestety przyparci do muru nie możemy grymasić, musimy zrobić wszystko by szybko zmienić nasz stan finansowy.
Gdy przeanalizujemy nasz budżet będziemy mogli świadomie przystąpić do kolejnego kroku. Idziemy do banku i prosimy do rozmowę z kredytodawca, bankom naprawdę nie zależy na postawieniu nas w stan pełnej spłaty, bank ma większy zysk z tego byśmy płacili grzecznie odsetki (w chwili, gdy chcieliśmy spłacić cały kredyt od ręki, bank zaczął nam proponować preferencyjne warunki, robili wszystko byśmy nie zrezygnowali z kredytu i nie spłacili go od razu), zatem trzeba iść do baku i przedstawić swoją sytuację, najlepiej postarać się stworzyć swój własny „biznes plan” i przedstawić go w placówce.  Każda placówka jest gotowa do negocjowania warunków zaciągniętej pożyczki.
Nigdy nie zaciągajcie kolejnej pożyczki na spłatę poprzedniej, wpadniecie w pętlę kredytową i będzie wiele, wiele lat w niej tkwili, a sytuacja finansowa nie będzie wcale lepsza, no chyba, że planujecie szybkie opuszczenie tego padołu i hulaj dusza piekła niema, albo po nas, choć by potop.  Wtedy ta sytuacja wygląda inaczej, ale pamiętajcie, że długi są dziedziczne, chyba, że osoba dziedzicząca po Was zrzeknie się wszystkiego łącznie z długami. Ale co ja tu za skrajne scenariusze rozważam, to jakieś bełkoty z tego upału mnie naszyły chyba.
Branie kredytu na spłaty wiąże się z zaciągnięciem krótkoterminowej pożyczki, a są to zazwyczaj bardzo wysoko oprocentowane kredyty, co za tym idzie dużo nas kosztuje taki szybki wariant radzenia sobie ze spłata.
Pamiętajcie te ważne punkty:
Nie udawajcie, że problemu nie ma, on nie zniknie
Sprawdźcie swój budżet i przeanalizujcie wpływy i wypływy
Rozmawiajcie i negocjujcie w baku spłatę zaciągniętego zobowiązania
Nie zaciągajcie nowych pożyczek na spłatę poprzedniego.
Nie ma sytuacji bez wyjścia, wyjście jest zawsze tylko trzeba go dobrze poszukać, walczcie o swoje jutro, bierność prowadzi do przegranej!!



poniedziałek, 30 lipca 2018

Kredyt to zobowiązanie, a nie chwilowy kaprys...




Jeśli nie masz zasobnego konta i zamożnych rodziców to nie raz Was spotkała sytuacja, w której rozważaliście zaciągnięcie kredytu.  Chcieliście zrobić większy remont, zakupić auto, mieszkanie, a nawet wyjechać na wymarzone wakacje. Niestety są to poważne kwoty i trzeba by odkładać długi okres czasu, a nie raz nie możemy sobie na to pozwolić.  Sama była w takiej sytuacji kilka razy, np. zdrowie syna wymagało wyjazdu i zmiany klimatu, dobrej diety, a w kieszeni na ten moment były pustki, rozbito mi samochód, nadawał się do kasacji, ale wartość z ubezpieczenia była za mała na zakup kolejnego, wykańczaliśmy dom i brakło funduszy, a już musieliśmy się wyprowadzić z wynajmowanego mieszkania itd. Sami najlepiej wiecie ile jest takich momentów w życiu, gdy stajemy przed decyzja zaciągnięcia kredytu.



Na pewno w takiej sytuacji trzeba podejść do sprawy bardzo racjonalnie i dokładnie przemyśleć decyzje. Po pierwsze trzeba przeanalizować naszą sytuację finansową, czy nasz budżet udźwignie ratę kredytu lub pożyczki. Jest to łatwiejsze, gdy prowadzi się comiesięczny budżet, łatwiej nam prześledzić wydatki i dochody.
Nie podejmujcie decyzji kredytowej pod wpływem impulsu, dziś w banku proponowano mi kredyt, zapewniano, że to świetna promocyjna oferta, lata doświadczeń z bankami nauczyły mnie mówić jak mantrę nie dziękuję, nawet, jeśli potrzebuję tego kredytu. Potem w domu na zimno przeanalizować ofertę i porównać z innymi. Niech Was nie zwodzi słowo korzystny, promocyjny, specjalnie dla Was, najlepsze warunki itp. O tym czy ten kredyt w istocie taki jest zdecydujcie sami przez porównanie innych ofert, porównajcie odsetki, dodatkowe możliwości np. zawieszenie na miesiąc spłaty kredytu, sprawdźcie wszystko, co jest napisane małym druczkiem przy gwiazdkach. Przy braniu kredytu nie powinno być nic spontanicznego i drogi na skróty. To ważna decyzja obojętnie, jaką kwotę obejmuje.
Czytajcie dokładnie umowę w chwili już zawierania jej, bo nie zawsze pokrywa się ona z zapewnieniami ustnymi osoby sprzedającej nam produkt bankowy.
Jeśli czegoś nie rozumiecie to proście tak długo o wyjaśnienie, aż będziecie pewni całej umowy i całkowicie świadomi zobowiązań.
Pamiętajcie, że każde zaciągnięcie pożyczki lub kredytu wiąże was z instytucja finansową na jakiś czas, to ważne by taka pożyczka była jak najbardziej dopasowana do Waszych możliwości.
Kredyt to nie nowa para butów, nie można mówić a jakoś to będzie, nie wyrzucimy jej, gdy będzie nas uwierać, musimy wytrwać do końca.
Ja osobiście obecnie staram się unikać kredytów, owszem zaszalałam ostatnio i wzięłam pożyczkę bez oprocentowania na równe 10 rat dofinansować wymianę mebli w kuchni, które miały już w swojej metryce 24 lata, zaczynały się rozpadać i naprawdę wyglądały nie ciekawie. Mimo, że jest to coś w rodzaju odkładania, czuje się jak niewolnik, cokolwiek będzie się działo musze oddać określoną kwotę. Niestety nie odłożyliśmy całej sumy na zakup nowych mebli do kuchni, a oferta była czasowa to podjęliśmy te decyzję z trudem, ale podjęliśmy.  

wtorek, 24 lipca 2018

Coś ze mną nie tak...





Lubię podróżować, lubię robić zdjęcia i filmować, ale czy to jest powód by dzielić się każdą chwila mojej podróży ze światem?
Czas wakacji otwieram FB i co widzę, znajoma na moście, znajomy w restauracji, kumpela nad woda, kumpel na plaży, zdjęcia obiadu, zdjęcie kawy, ciastka, klapek, nóg w wodzie, ręcznika na plaży zachodu słońca, padającego deszczu i oczywiście nie pisze o artystycznych zdjęciach wysokiej, jakości.  Mam wrażenie, że wstawiają wszystko, każdą chwile spędzona na urlopie, zdjęcie i na FB.  Przyznaje się – nie oglądam już tych zdjęć.  W tym roku postanowiłam, że nie będę zanudzać moich znajomych fotorelacja z mojego wyjazdu. Nie i koniec, to są moje przeżycia z moimi bliskimi, chętnie prześlę pozdrowienia i na tym koniec. No może wstawię, jako zdjęcie profilowe jakieś fajne wakacyjne lub w tle.  Powodem mojej decyzji nie jest fakt, że nie mam, czego pokazać, pomoczyłam stopy w morzu w tym roku, ale i po górach podreptałam, ale, po co mam wstawiać na publiczna ocenę mój obiad, kawę lub widok z okna?  Spotkam się ze znajomymi, rodzina to pooglądamy opowiemy jak było, co się działo, czy nam się podobało.
Z drugiej strony zastanawiam się jak mogą się czuć osoby, które nie maja możliwości wyjechać, powody mogą być różne – brak finansów, zdrowie, dzieci, praca, rodzina, inne obowiązki.  Przecież to dla wielu prosta droga do depresji. A jaki mają cel osoby zarzucające swój profil dziesiątkami zdjęć z wakacji?  Dowartościowanie, szpanowanie, karmienie ego? Kilka zdjęć jest ok, ale te ilości, które widzę to normalna relacja każdej godziny urlopu.



Ja wiem jestem dziwna, zacofana, nie technologiczna i ogólnie się nie znam.  Ale czy naprawdę wpisy typu – jestem w kinie, pizzerii, parku są naprawdę potrzebne? Co maja na celu? Pokazać jak bogate mamy i urozmaicone życie?  Nie mam pojęcia, co autorzy maja na myśli. Czy życie towarzyskie przeniosło się tylko do sieci, czy tam tylko mamy możliwość kontaktu współcześnie z drugim człowiekiem. Moja mama kobieta po 70 potrafiła się na mnie obrazić, że nie likuje jej zdjęć na FB, a czy ja mam na to czas?
Kolejny trend wśród młodzieży to wstawianie swojego zdjęcia i oznaczanie wszystkich znajomych, a potem odliczanie reakcji ich wszystkich. Spróbujcie wejść na profil ludzi w wieku 13+ i widzimy stosy takich zdjęć, które pakują się na nie dzięki oznaczeniu, jaki to ma cel??
Mnie bliżej do, 50 niż 40, więc wiele rzeczy mogę nie rozumieć, ale jedno wiem, że nic nie zastąpi kontaktu z żywmy człowiekiem, to on nas przytuli, poklepie, poda chusteczkę, to on będzie się z nami śmiał z komedii lub sytuacji, to on nam pomoże przestawić kanapę i zjeść pudełko lodów, nie zrobicie tego przez monitor.  
Idę przez park i widzę grupę młodzieży, siedzą razem niby, ale każdy z nosem w telefonie, w knajpkach podobne się widzi obrazki, co się dzieje, czy to już masowe uzależnienie? Czy wybieramy łatwiejsza drogę komunikacją dająca nam zachowanie własnej strefy komfortu?  
Ja uwielbiam rozmawiać z drugim człowiekiem i to nie przez telefon, lubię kontakt bezpośredni, chce widzieć reakcje, poprawiać niezrozumienie lub współczuć, słowo pisane może być różnie rozumiane, a mimika twarzy, ton głosu, mowa ciała to jest wspaniałe w kontakcie z drugim człowiekiem. Lubię uczyć się od innych, czerpać z ich doświadczenia, dla mnie największą kara było by odosobnienie, brak kontaktu z żywym człowiekiem. Komputer, telefon mi nie wystarcza, może dodatkowo tylko, ale nie zamiast.
Artykułowanie słów to też ważna umiejętność.

poniedziałek, 16 lipca 2018

Sentencja na dziś...



Tak, tak naprawdę się da, można, ba nawet nic się nie stanie i nikt tego nie zauważy, 
nikt nie wyśmieje, ot było minęło!!



Znalezione w sieci. 

niedziela, 15 lipca 2018

Przetwory 2018 w pełni :)





U nas sezon przetworów w pełni, półeczki w spiżarce zapełniają się słoiczkami, a do tego wszystko, co w nich ląduje jest z naszego ogrodu.  Wczoraj zrobiłam 14 słoików przetworów z ogórków, (z czego 3 są litrowe z ogórkami kiszonymi), ogórki jak w zeszłym roku obdarzają nas obfitymi plonami. Do spiżarni trafiło już 27 słoików soku z czerwonej porzeczki, 10 słoików soku z malin, 9 słoików soku z wiśni oraz 10 słoików dżemu z czarnej porzeczki oraz 11 słoików ogórków w pomidorach i sałatki ogórkowej.  Pomidory w tunelu pięknie dojrzewają i robimy się, co raz bardziej samowystarczalni.  Cukinie, rabarbar, włoszczyzna, bób, koper, szczypior to wszystko zjadamy z naszego ogródka. Niestety borówki zjadły nam szpaki, zostały na jednym krzaku, może uda nam się coś zjeść.
W tym roku zebraliśmy 47 kg czerwonej porzeczki, część wykorzystaliśmy na sok, a cześć, jak co roku na wrób wina domowego.  Jeśli nic się złego nie wydarzy będziemy mieli naprawdę dużo winogrona w tym roku oraz aronii. Czekamy na nektarynki, których jest naprawdę dużo na drzewie, ale niestety jeszcze nie są dojrzałe.
Nasz ogród jak już nie raz pisałam jest głównie jadalny, krzewy i drzewa tylko kwitnące stanowią u nas może 20% procent roślinności. Zbieramy wszystkie dary natury i staramy się je wykorzystać w jak najlepszy sposób. 




Czasem pytacie mnie czy mi się opłaca podlewać, pielić zamiast kupić w sklepie warzywa i owoce. Pomijając fakt, że nie pryskam niczym chemicznym roślin, nawożę tylko obornikiem i kompostem to zadam ja pytanie teraz Wam – a czy kwiatków, trawnika i ozdobnych roślinni nie trzeba podlewać, pielić, nawozić i kupować?  A ozdobne rośliny nie nakarmią mojej rodziny, nie dadzą im zdrowych witamin. Owszem wyglądają pięknie, ale tak samo wymagają pracy, jak jadalne.
Własne zbiory z ogrodu nie dość, że oszczędzają nasze pieniądze, dają satysfakcję, zdrowie to jeszcze motywują nas do spędzania czasu wolnego aktywnie. Polecam.


Obiecuję, że dodam przepisy :)