piątek, 25 lutego 2022

Znamy siebie na tyle, na ile nas wypróbowano.....

 


Woja na Ukrainie.

Masowe wstawianie flag na portalach społecznościowych, protesty przy ambasadach, na placach w miastach. Krzyk w mediach, oburzenie, powstają wiersze, pieśni, ludzie płaczą przed tv. Kolejki na stacjach benzynowych, giełda reaguje na sytuację, lęk o gaz w naszych domach.

A ja tak zwyczajnie się zastanowiłam nad tym wszystkim. Tak od strony zwykłego człowieka którego sytuacja polityczna wciąga w wojnę, przerażenie dzieci. Pamiętam jak ogłoszono stan wojenny i tato mój pozamykał okiennie w naszym pokoju od ulicy na parterze, jak sprawdzał czy piwnica w domu mogła by pomieścić 4 osoby, jak obejrzałam film o zagładzie atomowej i nie mogłam spać wiele nocy, jak miałam wpis do dzienniczka szklonego – brak lekcji z powodu zamieszek, jak idąc do szkoły mijały mnie wozy opancerzone z żołnierzami mającymi broń w rękach. Ile dziwnych wspomnień zostało mi po latach widzianych wtedy oczyma dziecka. Jak mój brat zbierał bibułę pod łóżkiem i rodzice to odkryli, mało zawału nie dostali. Tato palił szybko tym w piecu. Jak pod oknami naszej kamienicy stawał samochód milicyjny tak zwana dyskoteka i wypuszczali ludzi bez butów nie mogli chodzić. Po latach zrozumiałam czemu, że bito ich pałką gumową po stopach by śladów nie było. A to był tylko lęk, nic mnie i mojej rodzinie się nie stało, miałam co jeść, miałam bezpieczny dom.

Nie wiem co czują ludzie w chwili gdy spadają pociski i nie chcę wiedzieć. Ktoś mi kiedyś opowiadał o rodzinie uchodźców która została przyjęta przez wspólnotę religijną, dzieci na dźwięk czegoś upadającego padały płasko na ziemie i dygotały ze strachu. To nie były media, ani propaganda, to był prawdziwy człowiek po przejściach.

Staramy się pokazać jak bardzo jako naród jesteśmy solidarni z Ukraina, ale się zastanawiam, ile osób w naszym kraju  byłoby gotowych na przyjęcie całych rodzin uchodźców. Oddałoby swoje łóżko, jedzenie, ubrania nie na jedna noc, ale do czasu uporządkowania sytuacji. Wyobraźcie sobie, ze nagle stuka ktoś do Waszych drzwi i ......? Proszę nie piszcie komentarzy, chodzi mi tylko o taką refleksję, spojrzenie w głąb siebie, bez opowiadania czy jestem gotowy na to, lub nie. To trochę jak zastanowienie się nad pustym miejscem przy stole w czasie wigilii, jedni stawiają dla zmarłych, inni dla wędrowca, bezdomnego, ale czy wpuściłby go każdy kto stawia talerz? Wiem, że znamy siebie na tyle na ile nas wypróbowano.

Zadbajmy o zapasy, finanse, zdrowie zwłaszcza psychiczne, nie oglądajcie całymi dniami wiadomości bo psychika mocno na tym cierpi, idźcie na spacer, spotkajcie się z bliski, zadzwońcie do kogoś do kogo dawno nie dzwoniliście. Przytulajcie się, czerpcie siłę z miłości, pomódlcie się.


wtorek, 22 lutego 2022

Minimalizm - moda czy sposób na życie, a może wymówka?

 


Czym jest dla Was minimalizm?

Definicja minimalizmu -  ograniczenie do minimum wymagań, potrzeb, dążeń. W ujęciu szerszym minimalizm sprowadza się do przewartościowania priorytetów, tak aby pozbyć się nadmiaru i zbędnych rzeczy - dobytku, przekonań, zachowań, zwyczajów, zawiązków i czynności - które nie dodają naszemu życiu wartości, a skupić się na rzeczach kluczowych, wzbogacających nasze życie. Metodę na zapewnienie sobie możliwie dużego zakresu wolności w życiu, widzą nie w dorobieniu się dużej ilości pieniędzy, a w ograniczeniu tego, ile pieniędzy potrzebujemy. źródło - wikipedia




Dla wielu osób minimalizm to wymysł ludzi ubogich by mieć wyjaśnienie dla swojego niewielkiego majątku, dla innych dziwactwo, bezsensowne umartwianie się. Dla ludzi którzy stworzyli minimalizm to sposób na ucieczkę od konsumpcyjnego życia, na dostrzeganie większego sensu życia, nie tylko bazując na posiadaniu, ale na byciu.

Często nie dostrzegamy tego co jest dla nas tak naprawdę ważne, nieraz ludzie dostrzegają to dopiero w chwili utraty, otarcia się o śmierć, sięgnięcia „dna”. Zaczynamy sobie zdawać sprawę z tego co jest dla nas istotne, co daje nam szczęście często zbyt późno.

Czy zdajecie sobie sprawę, że statystyczny Polak wydaje więcej na ubrania niż na zdrowie? Ba nawet na samochód wydaje mnie niż na ubrania i obuwie. Wydatki na ubrania przebijają koszty mieszkaniowe i żywność. Kochamy kupować meble, dodatki, według statystyk na wyposażenie i utrzymanie mieszkania wydajemy 25% swojego dochodu. Bardzo często kupujemy tak zwane buble meblowe i odzieżowe byle mieć, bo w promocji, bo ma znajoma, sąsiad, kolega z pracy. Zapełniamy swoje mieszkania/domy masą rzeczy i często nawet nie wiemy co mamy i gdzie. Znam osoby które mają w szafie ubrania z metką od lat tam wiszą, kupiły bo było w promocji, bo schudnie do kiecki, bo mi się należało pracuje na to to mogę. Powodów, a właściwie usprawiedliwień jest milion. Pamiętajcie, że często lepiej kupić ubranie z drugiej ręki a dobrej jakości, posiadać garderobę kapsułkową niż pełną bubli. Wysoka cena to nie zawsze wysoka jakość, nauczcie się rozróżniać to, w necie jest wiele wskazówek jak wybierać markowe ubrania by były wysokie jakości. Buty kupuję tylko dobrej jakości zwłaszcza te codzienne, buty wieczorowe staram się kupić w fasonie ponad czasowym, unikam szaleństw modowych. Klasyczne czółenka i koniec.

Czy wiecie, że na samorozwój wydajemy mniej niż na ciuchy i zakupy do naszego lokum? Ano właśnie, zaskoczenie, ale tak jest. Ponad 60% Polaków zupełnie nic nie robi w kierunku rozwoju osobistego.

Karnety na siłownię, o to jest tez ciekawe, według  Światowej Organizacji Zdrowia badając Polaków w grupie wiekowej 16-69 w badaniu jako aktywność fizyczną uwzględnia się tylko te formy, które trwają dłużej niż 10 minut. Przeprowadza się je dwa razy w roku, w okresie wiosennym i jesiennym, a wyniki są uśrednione, zaledwie 16,1% ludzi spełnia normy. Badania prowadzono również w grupie osób które są osiadaczami karnetów na siłownie. Według raportu, aż trzech na pięciu uważa się za aktywnych fizycznie, ponieważ regularnie raz w miesiącu podejmują aktywność fizyczną spacerując, biegając lub jeżdżąc na rowerze. Oczywiście są między nimi osoby które ćwiczą regularnie, a inni zupełnie nic. To tylko statystyki.

Wydajemy pieniądze na bezsensowne rzeczy których nie używamy. Nie wiem czy wiecie, ale statystycznie częściej decyzję o oszczędzaniu podejmują kobiety niż mężczyźni.

Kupujemy drogie samochody, ilu Polaków tak naprawdę stać na samochodu z wysokiej „półki”? Dochód na poziomie ok. 4 tys. zł na rękę to po uwzględnieniu wszystkich przeciętnych obciążeń możliwość wydawania na samochód ok. 1000 zł miesięcznie bez paliwa. Obliczcie sobie na jaki samochód stać te osoby realnie, ale wiele ma to gdzieś i kupuje z poza ich możliwości, zaczyna więcej pracować, po to by spłacić ten samochód, ale nie ma czasu nim się cieszyć, bo ciągle jest w pracy. Więc ma ten samochód by nie być gorszy, a może być lepszym? Ja jeździłam czternastoletnią skodą, i pewnie bym dalej jeździła, ale syn go skasował. Miała wszystko co potrzebne mi było – klimatyzację, ABS i ASR. Była bez awaryjna, mało paliła.

Telefony komórkowe oj tu jest nieźle, ciągle nowy, nowy, nowy bo ten co mamy to już obciach, bo jest nowy model, bo inni mają cieńszy, większy, mniejszy i sama nie wiem co tam jeszcze może być super. Ale czy na pewno jest to nam potrzebne? Czy wykorzystujemy wszystkie gadżety w nim zainstalowane?  

Minimaliści zalecają by każdego dnia przez rok pozbywać się jednej niepotrzebnej rzeczy. Ale ja jestem niecierpliwa, jak robię porządki to na całego. Usuwam wszystko czego nie używam, nie cieszy mnie, nie widzę dla tej rzeczy zastosowania. Przed zakupem zastanawiam się czy naprawdę potrzebuję tej rzeczy i czy wypełni ona moje potrzeby. Ostatnio chcieliśmy z mężem kupić frytkownice beztłuszczową, wyszło nam po tygodniu analizowania, że będzie to zbędny gadżet, nie da nam więcej niż może nasz piecyk, nie zaoszczędzi energii bo jednorazowo i tak nie przygotujemy posiłku dla naszej rodziny. Każdy zakup analizujemy, rozważamy wszystkie plusy i minusy wydatku.

Zastanówcie się dlaczego macie dużo rzeczy, czy to wypełnienie jakiejś pustki, problemy emocjonalne czy zbieractwo.

Zostawianie każdej laurki naszego dziecka, każdego rysunku, każdego kwiatka itd. Tworzy masę rzeczy których nie będziemy oglądać tylko odłożymy do pudełka. Może warto zrobić zdjęcie, skan i przechowywać w elektronicznej formie, możemy przekazać pamiątkę taka naszym wnukom po ich rodzicach, oglądać kiedy najdzie nas ochota.

Starajcie się raz w roku robić przegląd swoich zasobów i pozbywać się rzeczy zupełnie niepotrzebnych.

Ja raz na pół roku robię takie porządku – na wiosnę i jesienią/zimą. Porządki obejmują szafy, kuchnie, książki, komputer, media społecznościowe - zbędne relacje, znajomi/nieznajomi. 

Psychologowie często mówią, że czysty dom to czysty umysł, podobno stan naszego domu/mieszkania odzwierciedla stan naszego umysłu. Mówią, że nie możemy zrobić porządków ze swoim życiem jeśli nie zrobimy porządków w swoim otoczeniu. Jeśli panuje w nim chaos, to będzie on obecny także w naszych głowach, a co za tym idzie we wszystkich dziedzinach naszego życia. Dlatego robiąc porządek w domu/mieszkaniu/pokoju robimy krok ku uporządkowaniu naszego życia, musimy zrobić miejsce na nowe. Otoczmy się przedmiotami które maja pozytywny na nas wpływ, nie szukajmy ukojenia w kolejnym gadżecie, ubraniu, butach….


niedziela, 20 lutego 2022

Nie marnuj jedzenia!!

 


Wracając do tematu wyrzucania jedzenia, nie wiem czy wiecie, że Polacy marnują rocznie aż 9 mln ton. W Unii Europejskiej zajmujemy niechlubne piąte miejsce. Rocznie na jedną osobę przypada 247 kg wyrzuconej żywności. Statystycznie w koszu ląduje więc bilet na całkiem niezłe wakacje, bo przeliczając żywność na pieniądze, wychodzi nawet 3 tys. zł. Jak już pisałam najwięcej wyrzucamy pieczywa, następne miejsce zajmują owoce, jak podają statystyki wykonane na zlecenie Banku Żywności aż 48 procent ankietowanych stwierdza, że wyrzuca pieczywo, zaś owoce wyrzuca 46 procent Polaków. Kolejny produkt często lądujący w śmieciach to wędliny, przyznaje się do tego 45 procent Polaków. Dalej w rankingu plasują się warzywa 37 procent ankietowanych to potwierdziła, potem jogurty 27 procent, ziemniaki 17 procent, mleko 12 procent, mięso i sery 10 procent, gotowe dania 9 procent i ryby 5 procent (pewnie dlatego tak mało, bo mniej się ich spożywa niż mięsa np. u nas w kraju). Nie dość, że mamy jako naród w nosie własne finanse, to jak wielu z nas nie interesuje aspekt degradacji środowiska. Do wyprodukowania bochenka chleba trzeba zużyć 462 litry wody, do  1 kg wołowiny – 14,5 tys. litrów wody, wieprzowiny – blisko 6 tys. litrów zaś drobiu – 4,3 tys. Zmarnowane jedzenie odpowiada za 8-10 proc. emisji gazów cieplarnianych.  Często wyrzucana jest jeszcze przydatna żywność, bez skontrolowania czy tak naprawdę jest już zepsuta, jak to jedna czytelniczka ładnie ujęła „czy jogurt z datą ważności do czwartku wie, że ma się zepsuć w czwartek” no właśnie nie wie, data ważności to fakt umowny, czasem źle przechowywany produkt zepsuje się przed jej końcem, a czasem grubo po. Ja wczoraj robiłam naleśniki z serem zapiekane, ser miał datę do 11, a naleśniki robiłam 14 i myślicie, że był zepsuty, zupełnie nic mu nie było. Niestety wiele produktów ląduje w śmiechach przed tym zanim my je kupimy, zwyczajnie sklepy wyrzucają przeterminowaną żywność. Śmietniki są często pod nadzorem kamer, zamykane na kłódki, grodzone i zamykane. Wiem, że jest grypa ludzi która ratuje taką żywność i nie są to często ludzie biedni których nie stać na jedzenie w sklepie, zwyczajnie dobro naszej planety leży im na sercu.  Nadal nie wiele można zrobić w tym temacie, tony żywności zasilają wysypiska i dokarmiają szczury.




Wędlina- jak widać to często wyrzucany produkt żywnościowy. Ja od czasu jak robię swoją wędlinę nie muszę się martwić jej szybkim się psuciem, domowa wędlina jest dużo trwalsza mimo braku chemicznych konserwantów. Ale jeśli mamy dość już jednego gatunku wędliny przerabiamy na inne danie ją, robię jajecznice, pastę, zapiekankę, pizzę. Wiele dań można zamrozić choć by pizzę.

Sery – twardy żółty ser jest świetny do tostów, sosów, tarty, pizzy, zapiekanek itd. Biały ser przesuszony będzie świetny do farszu do pierogów np. ruskich, do zapiekanki z kaszy gryczanej, można nim posypać zapiekankę mięsną. 

Mleko – jeśli jest to mleko świeże nie UHT, można nastawić do ukwaszenia, potem zrobić z niego koktajl, ser biały, wypić do ziemniaków okraszonych cebulką podduszoną z boczkiem lub bez. Dodać do placuszków.

Ryby – to chyba najtrudniejszy temat, choć niekoniecznie, ryby z puszki, wędzone możemy wykorzystać na pizzę, do pasty. Gotowane, duszone, smażone do zapiekanek, zmielić i zrobić kotlety.

Warzywa – czy zwiędła marchewka czy burak nadaje się tylko do śmieci. Zapewniam Was, że nie! Wystarczy warzywo wrzucić na godzinę – dwie do wody i będzie jak „nowe”. Ja ostatnio kupiłam buraki w promocji, dużą 5 kg paczkę, 4 buraki mi lekko podwiędły, nawet ich nie moczyłam, ugotowałam, obrałam, starłam i zamroziłam. Potem wystarczy, że wrzucę na masełko do rondelka rozmrożę całość, doprawię jogurtem i sokiem z cytryny i gotowy dodatek do drugiego dania.  Marchew ostatnio kupuję tylko w promocjach w workach po 3-5 kg, obiera ją, ścieram za pomocą robota i mrożę, bez blanszowania, świetnie nadaje się na dodatek do dań – zupy, zapiekanki, sosu itp. Nawet używam jej do ciasta korzennego zamiast dyni.

Nie trzeba natychmiast wszystkiego wyrzucać, trzeba dobrze się zastanowić czy naprawdę nie możemy z tym nic zrobić.  


czwartek, 17 lutego 2022

Pasta z makreli bez majonezu

 


Wstawiałam już wcześniej przepis na pastę z makreli, ale ostatnio z powodu mojej alergii musiałam zrezygnować z majonezu, w sumie rodzina stwierdziła, że pasta jest smaczniejsza w wersji bez, a po za tym zdrowsza.  Kupiłam jakiś czas temu makrelę wędzoną w promocji, zamroziłam ją i tak sobie czeka na swój czas. Trzeba urozmaicać jadłospis kanapkowy, raz mięsko, raz jajeczko, serak, pasta jakaś – rybna, mięsna, jajeczna.  W niedzielę wieczorem zrobiłam pastę z wędzonej makreli.




Składniki:

  • jedna wędzona makrela
  • 4 gotowane jajka
  • 1 nieduża cebula
  • 3 łyżki soku z cytryny (można zamiast cytryny dodać 2 łyżki keczupu)
  • 3 łyżki oliwy/oleju
  • pieprz do smaku
  • 2 łyżki  – szczypiorku, koperku lub natki pietruszki drobno posiekanego (opcjonalnie)

Ja obieram makrelę z ości i skóry, obieram jajka ze skorupek, opieram cebulę. Mielę w maszynce do mięsa rybę, jajka i cebulę. Można zmielić tylko rybę, zetrzeć na tarce jajko, posiekać drobno cebulę. Jak kto lubi. Dodaję sok z cytryny/keczup, oliwę, zielonki (szczypiorek, koperek lub natkę pietruszki) i przyprawiam do smaku pieprzem. Przekładam pastę do szklanego pojemnika zamykanego (oczywiście to zupełnie dowolna sprawa w co wkładamy pastę by odstawić do lodówki) i wkładam do lodówki, najlepsza jest pasta na drugi dzień. Na zdjęciu jest pasta bez zielonki, nie miałam nic akurat pod ręką, do kanapek dodaliśmy potem kiełki rzodkiewki wyhodowane w naszej kuchni. 


wtorek, 15 lutego 2022

Kolejny rok i kolejny cel

 


W tym roku jak już pisałam wcześniej mocno przykładam się kontroli do wydatków.  Za nami styczeń i 10 dni lutego. Bardzo dokładnie planuję zakupy, kontroluję ceny, zasoby domowe. W tym roku z mężem postanowiliśmy nie kupić żadnej książki, choć chyba jeszcze takiego roku nie było. Mąż i ja mamy konto w bibliotece, możliwość wyszukiwania i zamawiania książek przez Internet, więc tego się trzymamy. Ja czytam sporo na Polonie (uwielbiam stare książki), można ściągnąć książki.  czytać Mamy jeszcze trochę książek których jeszcze nie przeczytaliśmy – zeszłoroczne zakupy i prezenty (spory pakiet dostaliśmy od znajomych którzy zmieniali dom i nie wszystkie mogli ze sobą zabrać).  Po za tym wymieniamy się ze znajomymi, więc nie zabraknie nam materiału do czytania.  Lubimy chodzić na koncerty w tym roku zmniejszamy wyjścia do minimum, bywało, że chodziliśmy co tydzień na koncert, niestety ceny wejściówek wzrosły obecnie jest to kwota 40-50 zł licząc na naszą trójkę którą lubi podobny typ muzyki to już 120 – 150 zł plus coś do picia np. herbata 8 zł za osobę bo koncerty są w pubie, kwota odrobinę nas przerasta. Rozpoczęliśmy gromadzenie gotówki na wyjazd wakacyjny, oraz na urodziny osiemnaste córki, po za urodzinami chcemy opłacić jej kurs prawa jazdy, więc wszystko to generuje koszty. Zatem czas na zaciśnięcie pasa! 




Oczywiście powiem Wam jak nam idzie, zwłaszcza ile oszczędzamy kupując tylko produkty w promocji i jak do nich podjeść. 


niedziela, 13 lutego 2022

Oszczędzanie na rozrywkach

 


Każdy z nas potrzebuje rozrywki, relaksu, oderwania się od codzienności, oddechu. Ale wiele rozrywek to pułapka finansowa np. wyjście rodzinne do kina, jedna kwota to koszt biletu a potem wydajemy drugie tyle na popcorn i napoje. I z takiego rodzinnego wypadu nagle wyskakuje nam z portfela 200-250 zł i to już nie jest takie ot sobie wyjście tylko do kina. My akurat rzadko chodzimy do kina, wychodzi około 1-3 razy do roku, ale też nie całą rodziną, bo ja nie lubię serii „Szybcy i wściekli” na którą chodzi mąż z dwójka naszych dzieci, podobnie jest z filmami Marvela które mnie bardziej irytują niż ciekawią, więc idzie podobny skład. Przyznam, że zasadniczo wolę teatr, filharmonię od kina. Ostatnio oglądam filmy z pakietu Amazon Prime, kwota 49 zł za rok dostępu czyli 4 zł miesięcznie. Wcześniej korzystaliśmy z miesiąca darmowego, więc można uznać, że za kwotę 49 zł mam 13 miesięcy dostępu do platformy. Można też wykupić dostęp do Netflix np. za 60 zł i zebrać jeszcze troje znajomych dzięki temu koszt miesięczny wyniesie nas 15 zł, niestety rocznie to już 180 zł, podobnie chyba Player wychodzi.  Czyli takie wyjście do kina warto przemyśleć. Czasem są zniżki dzięki karcie payback możemy skorzystać ze zniżki, albo zaplanować wejście w tańszy dzień i zrezygnować z konsumpcji (choć obecnie to chyba nie można i tak jeść w kinie).

Planując wycieczkę za miasto warto dokładnie się przygotować, sprawdzić stan techniczny samochodu – olej, płyn do spryskiwaczy, ciśnienie w oponach itp. Sprawdźcie czy macie wszystko do ewentualnej zmiany koła, czy w apteczce są potrzebne rzeczy na wypadek skaleczenia, nie kupujmy potem lewarka na stacji czy plastra bo dziecko starło kolano. Szybka dolewka np. oleju na stacji benzynowej przy drodze też może być kosztowna.  

Podobnie warto zaopatrzyć się choć by w przekąski, pomyślcie o cenie batonika, chipsy czy butelka soku w schronisku górskim lub przy atrakcji turystycznej, marża zetnie nas z nóg. To nie problem zakupić wcześniej takie smakołyki lub przygotować ciastka, ciasto w domu. Warto zabrać tez choć by kanapki by nie rzucać się na pierwszą z brzegu restaurację. My mamy zasadę nigdy nie jemy tuż przy atrakcjach turystycznych, a w schronisku najwyżej śniadanie gdy nocowaliśmy w nim. Wolimy zasadniczo zjeść bardziej w miejscach gdzie jadają miejscowi z dala od głównego szklaku turystycznego. Dotyczy to u nas kraju i zagranicy.

Polecam szukać zniżek na gruponie można tam znaleźć tańsze bilety do kina, masaż, strzelnicę, kolację we dwoje, warsztaty (ostatnio znajoma kupiła warsztaty 3 godzinne robienia mydła w cenie 50 zł z materiałami), warto tam zaglądać.

Urlop też warto rozplanować, wyszukać dni bezpłatnych wejść do muzeów, poszukać barów, restauracji z dobrymi cenami i opiniami, by nie chwytać pierwszy  z brzegu. Warto przejrzeć wcześniej informacje o wydarzeniach organizowanych w okolicy, my uwielbiamy jarmarki, targi staroci itp. Więc szukam w okolicy takich wydarzeń. Jak dzieci były małe szukałam festynów które latem często są organizowane. My z córką uwielbiamy sklepy z używaną odzieżą, szukamy przed wyjazdem sklepów w danej miejscowości i robimy sobie babski wypad na rajd po takich sklepach. Zakładamy kwotę do której szalejemy i ruszamy w trasę. Ostatnio z wypadu do Wrocławia przy wiozłam wspaniała ciepłą szarą sukienkę (wszyscy pytają gdzie kupiłam takie cudo) za kwotę 5 zł, sweterek za 2,5 szary wełniany z merynosa oraz bluzę sportowa z kapturem za 2,5 zł. Córka kupiła czarną klasyczną sukienkę za 10 zł. My bardzo dokładnie przygotowujemy się do urlopu, planujemy co możemy tam robić, sprawdzamy dokładnie wszystko, owszem czasem zaskakuje nas jakaś zmiana lub coś jest zamknięte z powodu remontu, pandemii itp. W Toruniu z mężem zrobiliśmy sobie rajd po muzeach w dzień bezpłatny, córka nie przepada za muzeum, za to lubi skanseny.  Uwielbiamy sklepy z tanimi książkami, zawsze szukamy takich na urlopie. Ogólnie jakoś nam się utarło, że z urlopu przywozimy jakiś ciuch, książkę, przyprawy i coś regionalnego dla swoich rodziców.




 Pamiętajcie, o drobnych oszczędnościach, one naprawdę są jak kropla która draży skałę. W skali roku można sporo oszczędzić. Przy każdej takiej okazji, kiedy nasza zapobiegliwość oszczędziła nam niepotrzebnego wydatku, możemy uśmiechnąć się do siebie i pomyśleć: no to oszczędziłem.


czwartek, 10 lutego 2022

Po co oszczędzać?

 


Pytacie jak oszczędzać, czy odkładać pieniądze?

Po pierwsze musimy mieć bufor pieniężny tak zwana poduszkę finansową na wszelki wypadek, specjaliści mówią o konieczności posiadania zasobów pieniężnych w kwocie umożliwiającej nam trzymiesięczne opłaty rachunków i jakaś kwota na żywienie przez ten okres. Jest to na wypadek utraty dochodów i poszukiwania nowego zatrudnienia. Niektórzy zalecają nawet pół roczny zapas finansowy na życie bez dochodów. Niestety wiele osób mówi nie mam z czego oszczędzać, jakoś to będzie, wierzcie mi nie będzie, łatwo utonąć, wiem z własnego doświadczenia. Trzeba mieć tyłek ze stali i nerwy z tytanu by w chwilę się podnieść, jak nie to naprawdę trwa wygrzebywanie się. My walczymy o taki trzymiesięczny bufor, na sześciomiesięczny nas jeszcze nie stać.  Przygotowywanie się na czarny scenariusz nie jest objawem pesymizmu, ale mądrego planowania i rozsądku, często nie jesteście sami, macie rodzinę której dobro też trzeba mieć na uwadze. Może myśl o nich jest motorem napadowym do stworzenia oszczędności.

"Różnica pomiędzy niemożliwym, 

 a możliwym leży w determinacji człowieka" 

 Tommy Lasorda




Wiele osób wydaje tyle ile zarabia, jeden ma 9000 zł miesięcznie i wyda 8500 zł, zaś inny ma 3000 zł miesięcznie i  wyda 2500 zł, odłożyć mogą tyle samo, ale koszt miesięczny mają zupełnie inny, nie ważne ile zarabiasz, ważne ile wydajesz i odkładasz na „czarną godzinę” Jeden i drugi musi wyeliminować zbędne wydatki i przyłożyć się do oszczędzania. Wiem że ciężko zrezygnować z wygody, ale ręka do góry kto z Was ma ten bufor nienaruszalny na 3-6 miesięcy, nie jako kwota na wakacje, albo na zakup nowej kanapy, samochodu. Ale jako fundusz na wypadek utraty pracy, choroby, zalania mieszkania, kasacji samochodu. W życiu nie raz się przekonałam, że takie sytuacje nas dopadają w najgorszych momentach życia. Nam zalało mieszkanie jak byliśmy na urlopie, ubezpieczenie to była kropla, a do wymiany były drewniane okna, karton gips na ścianach, wykładziny, kanapa, do remontu sufity. Mieszkaliśmy na poddaszu, wymieniano papę, wykonawca zostawił odkryty dach n weekend, a padał całe dwa dni deszcz, wykonawca nie miał polisy, zwalił na właściciela budynku, nasze ubezpieczenie z racji poddasza na zalanie było niewielkie, właściciel dołożył się do wymiany okien, a wykładziny wyprał nam wykonawca, jak się okazało proszkiem do prania na strychu, wykładziny zesztywniały, lepiło się do nich wszystko, były do wymiany, 50 m2 wykładziny. Koszty nas przerosły, musieliśmy wziąć kredyt na wymianę okien, wykładziny, remont ścian, bo wykonawca dachu jak nam zrobił ściany to wyglądały gorzej niż przed remontem. Ale wszyscy się zmyli i uznali, że sprawa załatwiona. A została jeszcze lokatorka pod nami która my zalewaliśmy, bo leciało niżej, woda była po kostki u nas jak wróciliśmy z urlopu. Dwoje dzieci, generalny remont mieszkania, kompletna katastrofa (było to prawie 19 lat temu). Takie rzeczy naprawdę się zdążają.

Kolejny powód oszczędzania to edukacja, która bywa kosztowna, rozwijając siebie możemy szukać lepszego zatrudnienia lepsze zatrudnienie to większe dochody. Zaczynałam od trudnego startu, ale pomalutku szłam w górę, zmieniałam zawód na taki który w danym momencie był na topie, potem szukałam zawodu dla siebie. Maż też cały czas się dokształca, robi dodatkowe kursy, szkolenia, nie stoimy w miejscu. Może pandemia by utrudniła nam życie zawodowe, ale cały czas staramy się podążać za rynkiem. Nie stójcie w miejscu, uczcie się języków, róbcie po dyplomówki, może studium jakieś, idźcie na kursy, nie czekajcie na tylko to co da wam pracodawca.


„Za rok będziesz żałować, 

że nie zacząłeś dzisiaj” 

 Karen Lamb


Wiem, że fajnie wydaje się pieniądze, ale jak długo cieszy Was nowy ciuch, wypad do knajpy, czy nowe buty? Może lepiej wydać na coś co zostawia więcej np. niesamowite wakacje, a może warto  zainwestować, może w mieszkania pod wynajem i zapewnić sobie wolność finansową (wielu teraz o tym pisze, mówi), może dorzucić się komuś do interesu, a może zrealizować pomysł na własny biznes. Może odkładać na to by wcześniej zrezygnować z pracy zawodowej, może zainwestować w złoto (oczywiście nie chodzi o biżuterie) podobno nigdy nie traci na wartości, albo w ziemie. Chyba najmniej opłacalne jest teraz gromadzenie większej ilości gotówki na lokatach, bo inflacja zjada zyski niestety. Myślę, że wystarczy w gotówce ten nasz bufor na czarną godzinę. Myślę, że wolicie spełniać marzenia a nie sądzę że są nimi pragnienie butów za 10000 zł. Wydajcie je na prawdziwe marzenia. Ja mam sporo takich, głownie związanych z egzotycznymi podróżami,  mniejsze realizuję jak malowanie, nauka gry na keyboardzie itp. Niektórzy biorą kredyt by zakupić mieszanie, apotem spłacają go z wynajmu, kupują kolejne i kolejne w ten sam sposób, by uzyskać niezależność finansową i pozbyć się wielkogodzinnego tygodnia pracy. Mam znajomych którzy tak robili, ale czują się przytłoczeni walką z najemcami, niestety i tak bywa.

Nie mylcie oszczędzania ze skąpstwem, sknerstwem, to zupełnie inne rzeczy. Skąpstwo to nic innego jak odmawianie sobie wszystkiego z samej niechęci do wydawania pieniędzy. Oszczędzanie to rozsądne gospodarowanie swoim budżetem w taki sposób, by móc sobie pozwolić na osiąganie swoich celów. A celami tymi równie dobrze mogą być przecież nasze marzenia czekające, aż je spełnimy, wyjście z długów, wolność finansowa, zmniejszenie ilości godzin pracy. Co tylko wykombinujecie.

Aby zacząć musimy stworzyć plan. Zastanówcie się jaki macie cel, potem przeliczcie jakie macie wpływy i wydatki, spróbujcie określić kwotę początkową jaką możecie odłożyć, bądźcie konsekwentni. Nie ma że w tym miesiącu nie odłożę, musicie przyjąć, że to jest wasz „rachunek” do opłacenia i nie ma odstępstw. Jak zapanujecie nad wydatkami, zwiększcie kwotę która możecie odłożyć i tak krok po kroku. Nie jestem doradcą finansowym, więc wam nie wskażę najlepszej formy inwestycji, jest wiele filmów, blogów w Internecie z takimi poradami.  Ja jestem na poziomie utrzymania bufora i odkładaniu na konkretny krótko terminowy cel. Na początku wydaje się, że to nie ma sensu - przecież odkładam tylko 200 zł miesięcznie, ale pamiętajcie, że najpierw to 200 zł daje nam 2400 rocznie, a może jednak wcześniej uda się Wam zwiększyć kwotę odkładanych pieniędzy, wiele osób się zniechęca, ale czy wszystko dzieje się jutro, zaraz? Wytrwałość, determinacja, systematyczność to środek co wymarzonego celu. 

 

„Jeśli nie potrafisz latać, biegnij. 

Jeśli nie potrafisz biegać, chodź. 

Jeśli nie potrafisz chodzić, czołgaj się.

 Cokolwiek jednak robisz, poruszaj się do przodu”

 Martin Luther King


poniedziałek, 7 lutego 2022

Podsumowanie NASZYCH dziwactw :)

 


Pisząc o dziwactwach chodziło mi o takie które dla moich znajomych są zupełnie nie zrozumiałe, dziwne, bezsensu, niepotrzebne, niewarte zachodu itd. Pisaliście o swoich dziwactwach więc postanowiłam je zebrać w jednym poście, naszą codzienność która dla innych jest dziwactwem, może i głupota, przesadą…



  • robienie dwóch/a nawet czterech herbat z jednej torebki herbaty
  • zabieranie własnego jedzenia/kawy/napojów na wycieczki
  • naprawienie uchwytów pokrywek do garnków
  • używanie mydła i szamponu w kostce
  • pieczenie na stałe domowego chleba
  • nie kupowanie ciast w cukierni
  • szycie z ręczników zmywaków kuchennych
  • używanie wacików kosmetycznych wielorazowego użytku
  • kupowanie produktów spożywczych na granicy daty przydatności
  • urlop z własnym wyżywieniem
  • własny ogródek owocowo – warzywny
  • zbieranie resztek mydła w kostce i przerabianie na kolejne kostki
  • wypłukiwanie butelek po płynie do prania i zmywania w celu uzyskania płynu do podłogi po dodaniu octu
  • używanie ponownie siatek po cebuli/warzywach
  • kupowanie dużych ilości produktów gdy są w promocji
  • przecinanie opakowań kosmetyków i chemii domowej by wydobyć wszystko co do ostatniej „kropelki”
  • pakowanie produktów w sklepie w opakowania foliowe w celu użycia ich następnie jako worki na śmieci
  • robienie bułki tartej z czerstwego pieczywa
  • używanie octu do odkamieniania
  • chodzenie pieszo zamiast jeżdżenie nawet blisko samochodem
  • zbieranie wody brudnej do dalszego użytku np. spłukiwania toalet
  • zabieranie jedzenia w termosie do pracy/na uczelnię
  • gotowanie bulionu z obierek (mam nawet pudełko w lodówce z napisem obierki warzywne)
  • niekupowanie ryżu/kaszy/fasolek w woreczkach foliowych
  • wakacje pod namiotem z własnym wyżywieniem
  • przerabianie ubrań również tych kupionych w sklepach z odzieżą używaną
  • podział ubrań na ubrania do pracy, pod domu do sprzątania
  • używanie małych zwykłych woreczków foliowych na psie kupy
  • domowy budyń, kisiel
  • stawianie opakowań po kosmatych i chemii domowej „na głowie”
  • folia aluminiowa nie tylko jeden raz do użytku
  • papier do pieczenia nie zawsze trzeba używać tylko raz
  • gotowanie makaronu – wrzucić do zimnej wody, zagotować i wyłączyć pozostawić do czasu jak będzie miękki
  • gotowanie ryżu, kaszy pod pierzynką – gotujemy wodę, wrzucamy na wrzątek, zagotowujemy całość, zawijamy najlepiej w gazetę i hop pod kołdrę
  • oszczędny prysznic – spłukujemy ciało, zakręcamy wodę, namydlamy się, spłukujemy i koniec prysznica góra 2 minuty.
  • mydło do mycia rak zapakowane w siatkę np. po czosnku, cytrynach czy słodyczach jak się kończy dodajemy nową kostkę do resztek i myjemy dalej
  • używanie woreczków po mrożonkach do kolejnych mrożonek lub pakowania produktów spożywczych
  • mrożenie kawałków mięsa pozostałych po posiłku (również wędlin) w celu zużycia np. na bigos, pasztet
  • zjadanie produktów po dacie ważności jeśli są jeszcze jadalne
  • rezygnacja z papierowych ręczników na rzecz ścierek ze starej pościeli, prześcieradeł itp. 
  • papier pozyskany z gazet, ulotek do czyszczenia okien, luster i innych powierzchni szklanych. 

Mam nadzieję, że wypisałam wszystkie moje i Wasze dziwactwa które są niezrozumiałe dla wielu osób. Jak widać, stosując te oszczędności mamy niezłe rezultaty, a przy tym nie zabieramy nikomu nic.

Ja wyłączając światło dokoła domu (u nas na ulicy jest modne oświetlanie swojej posesji, ja wychodzę z założenia, że jeśli nie czekam na nikogo, jeśli nikt nie wraca z nas do domu, nikt nie jest w ogrodzie to po co mam oświetlać całe podwórko, mam lampkę nad drzwiami i nad bramą zbliżeniowy na czujkę reflektor, wystarczy) i zasuwając rolety zewnętrzne po zmierzchu, pilnując by nie świeciło się światło tam gdzie nikt nie przebywa zaoszczędziłam sporo energii elektrycznej (co miesiąc spisujemy stan licznika i widać rezultaty).  Nie siedzimy po ciemku, ale oświetlanie pustej kuchni jak dla mnie mija się z celem.


środa, 2 lutego 2022

Co najczęściej wyrzucamy z produktów żywnościowych?

 


Co najczęściej wyrzucamy z produktów żywnościowych? Postaram się stworzyć ich listę i pomysły co można dalej z nich zrobić. Dziś robiłam przegląd lodówki i taki mi przyszło do głowy, nie raz już o tym pisałam, ale wydaje mi się, że to ważny temat i warto go przypominać.



Chleb. Chleba nie wolno wyrzucać. Z czerstwego chleba wychodzą doskonałe grzanki, kompletnie suche pieczywo należy włożyć do torby  lub schować w zamrażalniku i wykorzystać w tarcie albo jako bułkę tartą do panierowania, posypywania zapiekanek. Jako dodatek do pasztetów, kotletów mielonych po namoczeniu. Kromki można namoczyć w ciepłym mleku, obsmażyć i posypać cynamonem, plac miodem i jest super śniadanie. Z tratą jest prosta sprawa, można czerstwe pieczywo zamoczyć w gorącym mleku (może być roślinne) i gdy rozmięknie dołożyć żółtka, jeśli jest to słone pieczywo do dołożyć cukier/miód/melasę cukier waniliowy, cynamon wedle upodobań i razem wszystko zblendować, proporcje są zależne od ilości pieczywa np. 300 g pieczywa, 2 jajka, szklanka mleka, białka ubijamy na sztywną pianę, mieszamy z masą i wykładamy na blaszkę do tarty lub tortownicę. Na wierzch wykładamy dowolne owoce. Wkładamy do piecyka nagranego na 200 stopni i pieczemy przez 20-25 minut. Na wierzch możemy ubić śmietanę, posypać cukrem pudrem lub polać rozpuszczoną czekoladą. Można też podać na ciepło z lodami waniliowymi np. Czerstwe pieczywo to naprawdę sporo możliwości. Na pewno macie jeszcze wiele innych ciekawych pomysłów. Wystarczy puścić wodze wyobraźni. Moje dzieci lekko czerstwe pieczywo chętnie używają na zapiekanki z żółtym serem, dodają pieczarki, wędlinę, czasem ananasa wkradają do opiekacza i danie gotowe.

Ziemniaki. Zupełnie mnie to nie dziwi, często przesadzamy z ilością zwłaszcza przy obieraniu. Ale z ziemniaków wychodzą wspaniałe dania. Ostatnio zepsuła mi się maszynka do mielenia mięsa, a ugotowałam już ziemniaki, zatem zrobiłam zapiekane ziemniaki wraz ze skrzydełkami z kurczaka, wrzuciłam ugotowane ziemniaki do blachy, ułożyłam na nich surowe skrzydełka które wcześniej zmarnowałam w przyprawach, oliwie i keczupie, następnie zapiekłam całość w 210 stopniach przez 40 minut, w połowie czasu obróciłam skrzydełka, podałam danie z surówką z kiszonej kapusty, wyszło cudnie. Podobnie robię danie z wątróbką. Resztki ziemniaków świetnie nadają się na dodatek do farszu np. d pierogów ruskich, albo dodamy duszoną cebulkę i przyprawiamy ziołami prowansalskimi i mamy farsz do pierogów. Możemy dodać do resztek mięsa i zrobić farsz do naleśników/pierogów. Można zrobić placki z gotowanych ziemniaków. Możemy zblendować ziemniaki z mlekiem, jajkiem i wyłożyć na papier do pieczenia, zapiec 15 minut w 200 stopniach i mamy dodatek do dania, podobnie można przetworzyć niedojedzone frytki. Oczywiście możemy zrobić kluski śląskie, jeśli mamy mało ziemniaków, dodajemy ziemniaki surowe po odciśnięciu soku i mieszamy z gotowanymi. Możemy dodać do zapiekanki, podsmażyć plasterki i dodać do dania np. do gotowanych warzyw na parze rybą, świetnie ożywią danie, zwłaszcza jak przy smażeniu dodamy przypraw. Możemy dołożyć do zupy, zwłaszcza do zupy krem gdy miksujemy całość, możemy zrobić puree. Możliwości jest naprawdę wiele.

Jabłka. Oj ile razy widzę zwiędłe jabłka w śmietniku, a to taki wdzięczny materiał na wspaniałe desery. Możemy rozgotować i zrobić z nich kisiel po dodaniu mąki ziemniaczanej. Świetnie nadają się na kompot, na szarlotkę, na upieczenie pod kruszonką, tatrę, jako mus do naleśników. Możemy dodać do duszonej wątróbki. Możemy ususzyć krając w plastry i będzie gotowa przekąska do szkoły/pracy.  Do tych wszystkich dań nie potrzeba jędrnych jabłek.

Pomysły czytelniczek "Z obierek po jabłkach robię kompot." "Z obierek można zrobić ocet jabłkowy" 

Banany. Banany podobnie jak jabłka to świetna baza do wielu deserów, przekąsek. Jak widzimy, że nie damy rady z bananami które mamy w domu to najlepiej je gdy są już dobrze dojrzałe zamrozić po obraniu ze skórki, będą z nich smakowite domowe lody. Ale to nie jedyny sposób by je wykorzystać, można zrobić chlebek bananowy, babeczki z bananem, muffiny owsiane z bananem, placuszki bananowe, koktajl, ususzyć banany w plasterkach, podpiec na grillu (w skórce) a następnie podać po obraniu polane miodem. Możemy użyć do przełożenia warstw biszkoptu. Banany nie mają prawa zostać wyrzucone, za dużo jest na nich pomysłów by takie dobro marnować. U mnie skórki od bananów lądują w kompoście lub pod krzakami róż. 

Mięso. Wykorzystanie mięsa zależy od jego wstępnej obróbki, zależy jakie mięso nam pozostanie czy gotowane, smażone, grillowane czy też w sosie. Z gotowanego jest najwięcej możliwości dalszej obróbki, możemy z niego zrobić różne farsze do pierogów, naleśników, pasztecików. Możemy zrobić mięso w galarecie, dołożyć do pasztetu, zrobić klopsiki do zupy lub w sosie, zrobić potrawkę, użyć do zapiekanki. Z mięsem smażonym jest odrobinę trudniej, ja często używam jako dodatek do pieczywa lub sałatek kroję w plastry lub kostkę, czasem wystarczy zdjąć panierkę i możemy użyć jak mięso gotowane. Podobnie jest z mięsem grillowanym ono też świetnie nadaje się do sałatek lub jako dodatek do pieczywa, albo do podduszenia w sosie, wtedy sos będzie miał nutę grillowaną. Najmniej atrakcyjne wydaje się mięso w sosie, czasem nadmiar zwyczajnie zamrażam i używam zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, zwiększam odrobinę ilość sosu przez dodanie bulionu i doprawienie, świetnie nadaje się do makaronu czy ryżu. Jeśli zostało go mało, można odsączyć z sosu, przepłukać i użyć jak gotowanego mięsa jako dodatek do farszów np. Nie wyrzucajcie mięsa, zwierzę oddało życie byście mogli je zjeść więc choć by z szacunku dla zwierzaka nie wyrzucajcie mięsa.

O rany ale mi się post rozciągnął, widzę, że w jednym się ni uda wstawić głównych produktów żywnościowych, które wyrzucane są najczęściej w domach. Jeśli macie pomysły na dania z resztek lub przychodzą Wam produkty najczęściej wyrzucane do głowy a nie wiecie co z nich zrobić dajcie znać, będziemy radzić wspólnie na tym by jak najmniej, a najlepiej wcale nie wyrzucać jedzenia.
Ktoś, dawno temu tu na blogu napisał cos w stylu „twoje życie musi być naprawdę smutne by jadać resztki”. Czyli jest to moje kolejne z listy dziwactwo, że zjadam resztki. Tak przyznaję się, zjadam resztki by nie wyrzucić jedzenia, u mnie nawet skorupki od jajek są wykorzystywane jako nawóz do ogrodu (mam bardzo kwaśna glebę i trzeba ją wapnować, a mielone skorupki mi w tym odrobinkę pomagają). Ciąg dalszy nastąpi.