środa, 29 listopada 2023

Paradoks naszych czasów

 

Paradoks naszych czasów


Paradoksem naszych czasów jest to, że posiadamy większe budynki, ale mniejszą samokontrolę; szersze autostrady, ale węższe poglądy.

Więcej wydajemy pieniędzy, ale mniej posiadamy; więcej kupujemy, ale mniej się tym cieszymy.

Mamy większe domy, ale mniejsze rodziny; więcej udogodnień, ale mniej czasu.

Mamy więcej tytułów, ale mniej rozsądku; więcej wiedzy, ale mniej zdrowej oceny sytuacji. Mamy więcej ekspertów, ale i więcej problemów; więcej leków, ale mniej zdrowia.

Pijemy za dużo, palimy za dużo, wydajemy pieniądze zbyt lekkomyślnie, śmiejemy się zbyt mało, prowadzimy samochody zbyt szybko, złościmy się zbyt szybko, zbyt późno kładziemy się spać, wstajemy rano zbyt zmęczeni, czytamy książki zbyt rzadko, oglądamy za dużo telewizji. I modlimy się zbyt rzadko.

Pomnożyliśmy swoje majątki, ale zmniejszyliśmy własną wartość.

Mówimy za dużo, kochamy za mało, nienawidzimy zbyt często.

Nauczyliśmy się zarabiać na życie, ale nie umiemy żyć.

Wydłużyliśmy swoje życie o wiele lat, ale nie wypełniamy tych lat prawdziwym życiem.

Przebyliśmy całą drogę do Księżyca i z powrotem, ale mamy problem z przejściem na drugą stronę ulicy, by powitać nowego sąsiada.

Zdobyliśmy przestrzeń kosmiczną, ale nie przestrzeń wewnętrzną.

Zaczęliśmy tworzyć większe rzeczy, ale nie lepsze rzeczy.

Oczyściliśmy atmosferę, ale zanieczyściliśmy duszę.

Podzieliliśmy atom, ale nie oddzieliliśmy od siebie uprzedzeń.

Piszemy więcej, ale uczymy się mniej.

Planujemy więcej, ale mniej osiągamy.

Nauczyliśmy się pędzić, ale nie umiemy czekać.

Budujemy więcej komputerów do przechowywania coraz większej ilości informacji i tworzymy więcej kopii niż kiedykolwiek, ale pogorszyła się komunikacja między nami.

Są to czasy fast-foodów (szybkie jedzenie – przyp. tłum.) i powolnego trawienia; wielkich ludzi i małych charakterów; wysokich zysków i płytkich związków.

Są to czasy światowego pokoju oraz wojen domowych; większego dobrobytu, ale mniejszej ilości zabawy; większej ilości potraw, ale mniejszej ich wartości odżywczej.

Są to czasy obojga pracujących małżonków, ale większej ilości rozwodów; ludzi żyjących w pięknych domach, ale rozbitych rodzinach.

Są to dni szybkich podróży, jednorazowych pieluch, odrzuconej moralności, przygód na jedną noc, nadwagi oraz pigułek, które dbają o wszystko - od radości do ciszy, do śmierci.

Nadszedł czas, kiedy wiele dóbr znajduje się na wystawie, ale magazyny są puste. Oto czas, w którym technologia może dostarczyć do ciebie ten list – czas, kiedy możesz dokonać wyboru: albo coś zmienić, albo po prostu wcisnąć klawisz "Kasuj". Dalajlama

Tłumaczenie znalezione w Internecie.


niedziela, 26 listopada 2023

Poradnik dla początkujących – ogarniacz oszczędnego życia cz. 2 (zamrażarka)

 


Poradnik dla początkujących – ogarniacz oszczędnego życia cz. 2

Tak jak obiecałam będę pisała cyklicznie poradnik dla początkujących, każdy kiedyś zaczyna i nie ważne czy ma lat 20 czy 60. Jak zaczyna, to zaczyna i już, w życiu bywa różnie jak to mawiają klasycy – kwadratowo i podłużnie. 😊  Życie raz nas zmusza, a innym razem pomaga nam dojrzeć do innego widzenia codzienności. Ale do rzeczy tak jak obiecałam po ogarnianiu lodówki będzie zamrażarka.




Zatem ZAMRAŻARKA krok po kroku.

Do zamrażarki wkładamy produkty w jakimś opakowaniu zewnętrznym, jeśli położymy np. kawałek mięsa „na golasa” to nam się przyklei do szuflady, czy półki i potem będziemy wyrywać zamrażarce ze „szczęk” nasz kawałek mięsa. Zatem wkładamy produkty/dania w pudełku (można użyć opakowań po lodach, po gotowych produktach np. po sałatkach).

Wkładając danie/produkt do opakowania sprawdzamy czy nadaje się ono do niskich temperatur, przy opakowaniach po lodach to luz, bo wiadomo że siedziały już zamknięte w zamrażarce i spoko znają się na rzeczy, ale nie wszystkie plastik są ok, bo potrafią się zupełnie rozpaść gdy wyciągniemy z otchłani zamrażarki jadło.  Jeśli plastik jest kruchy i nie elastyczny przed zamrożeniem to odpada na wstępie. Polecam zakupić torebki z suwakiem lub strunowe np. w Ikei tam są różne rozmiary, można je umyć po użyciu i ponownie zapakować nowe danie, nie zawiera BPA (Bisfenolu A) więc są w porządku. Szkoło również nie każde nadaje się do zamrażarki, ja używam takich pojemników które mają przyzwolenie do mrożenia, warto uważać na to.

Gdy już mamy opakowanie i coś do zamrożenie to polecam opisywać wszystko co wkładamy do zamrażarki – data i co to takiego. Nie piszcie po opakowaniu bo ciężko potem to zetrzeć i odczytać jak się rozetrze stare. Ja używam taśmy Scotch Magic pisze na niej flamastrem wodoodpornym, teraz kosztuje coś koło 20 zł, ja kupiłam ze 2 lata temu i mam nadal, jest jej 33 m. można użyć taśmy malarskiej i napisać długopisem, mazakiem.

Warto segregować dania/produkty na mięso/ryby, warzywa/owoce i dania gotowe. Łatwiej potem szukać.

Raz na pół roku warto wyjeść wszystko, wymyć zamrażarkę i rozpocząć gromadzenie dóbr ponownie.  

Ja mam dwie zamrażarki, jedną 3 szuflady przy chłodziarce, a druga ukochaną mega Balbinkę 6 szuflad ful pojemność z 36 godzinnym trzymanie temperatury (sprawdzony brak prądu przez 22 temperatura wzrosła 3 stopnie. Warto mieć choćby niewielką zamrażarkę, bo łatwiej uniknąć marnowania jedzenia.


poniedziałek, 20 listopada 2023

W rymie pór roku

 


Koniec sezonu zdrowego ogórka, pomidora, papryki, sałaty, truskawek, borówek itd. Są to produkty często importowane. W okresie zimowym powinniśmy uważać na warzywa i owoce pochodzące z importu i o ile to możliwe starajmy się unikać, ponieważ mogą zawierać dużą ilość pestycydów.

Od lat jadamy sezonowo. Na stole królują warzywa okopowe, kapusty biała, czerwona, włoska i kiszona. Po za tym mrożonki i jeszcze raz mrożonki - kalafior, brokuł, szpinak. Teraz jeszcze mam dynie które można przechowywać do stycznia jak nie otwarta. Na parapecie szczypiorek i pietruszka,  jako dodatek kiełki domowej hodowli. Dodatkowo oczywiście fasole, groch, soczewica. Pomidorki tylko w formie przetworzonej – przeciery, soki, koncentraty, mam również trochę zamrożonych tak do sosu dorzucam lub do pieczonego mięsa lub sera feta. Oczywiście kiszone ogóreczki to klasyka dodatków zimowych u nas.




Zimą takie „nowalijki” są drogie i niezdrowe, a dodatkowo niezbyt smaczne często bez zapachu. Nie warto wydawać pieniędzy na takie „cuda”, jak dla mnie kasa wywalona w śmieci. Czasem kupuje na imprezy pomidora, sałatę do przybrania dań na stole. Choć wolę dodać zielony ugotowany mrożony wcześniej groszek lub szczypiorek, albo paprykę konserwową lub ogórek kiszony.

Unikamy rzodkiewek to nie pora już na nie. Z sezonowych polskich zielenin jeszcze endywia, roszponka, jarmuż są ok. Z owoców to pora na jabłka, gruszki, żurawinę po za tym to tylko te w przetworach lub mrożone. Owoce egzotyczne  są bez terminowe dla nas, bo i tak są zawsze egzotyczne.

Polecam książkę naszej rodzimej autorki „Jedz i żyj zgodniez porami roku” Cyran Bożena, owszem jest tam głównie dieta roślinna ale można ją wzbogacić w dodatki mięsne. Druga pozycja to „Polskie superfoods. Przepisy na cztery pory roku” Lewandowska Agata. Szukajcie książek polskich autorów, bo tam opiszą naszą sezonowość a nie amerykańską np. Na pewno na rynku jest sporo takich pozycji, a  informacje w Internecie jeszcze więcej.  

Warto powrócić do naszych rodzimych wspaniałości jak natka pietruszki, sok z czarnej porzeczki czy nasion lnu. Nie trzeba sięgać po drogie egzotyczne zamienniki. Nie poddawać się modzie i Insta. Uwielbiam dietę śródziemnomorską, ale w okresie zimowym nie do końca się sprawdza w naszym klimacie. Owszem jadam oliwki, fetę np. pieczoną w piecyku, ale takie lekkiej już nie stosuję. Bo potrzebujemy energii do utrzymania ciepła.

Teraz u nas są kasze z sosem np. grzybowym i buraczki, ziemniaki, ryba smażona i marchew – gotowana lub surówka. Jajko sadzone, puree z ziemniaków i buraczki gotowane, kotlet mielony, ziemniaki, surówka z kapusty kiszonej. Gołąbki bez zawijania, ziemniaki, Pulpety rybne, kasza jaglana, surówka z czerwonej kapusty. Kluski śląski z sosem pieczarkowym i duszoną kiszoną kapustą. Pierogi z soczewicą, z nadzieniem ryskim, ze szpinakiem i fetą. Kluski z mięsem, z kapusta i grzybami. Takie różne ciepłe posiłki.

Jedzenie nie musi być nudne i monotonne.


sobota, 18 listopada 2023

Jak dbać tanio o urodę?

 


Jak dbać tanio o urodę? Jest na to wiele sposobów, niektóre kontrowersyjne, niektóre kłopotliwe, a niektóre wymagają inwencji. Która jest dobra dla Ciebie, nie wiem, to Tylko Ty wiesz jaka Ci pasuje, czy chce Ci się szukać oszczędności w tej dziedzinie życia. Ja jeśli mogę zaoszczędzić to chętnie z tego korzystam. Kosmetyki czy to do pielęgnacji czy też do makijażu i stylizacji  często z dobrym składem i jakości dobrej są dość kosztowne. Ale nie musimy wydawać na nie dużej kwoty jeśli tylko odrobinę pomyślimy. 



Na początek polecam szukać kosmetyków jako dodatek do prasy kobiecej. Obecnie jest np. rewitalizująca maska-peeling do twarzy  firmy Vianek w czasopiśmie „Zwierciadło” koszt gazety 12,99 zł, koszt peelingu w Hebe coś koło 29 zł. Dostajemy kosmetyk w dobrej cenie, a dodatkiem jest gazetka którą poczytamy w oczekiwaniu na działanie kosmetyku. Kolejny pomysł to przeszukiwać zasoby Internetu, strony producentów mają promocje, czasem można wskoczyć na promocje dnia na allegro. Ja chcąc kupić konkretny kosmetyk  np. podkład sprawdzam czy nie ma promocji w drogeriach do których mam aplikacje, następnie szukam w necie w tym allegro. Ostatnio szukałam podkładu Loreal TrueMatch, w drogeriach cena tego podkładu to 77 zł, na allegro znalazłam już w cenie 38 zł, nie wiem jak dla Was ale dla mnie to różnica warta uwagi. Takie odimienne ceny spotykam w wielu momentach, peeling do skóry głowy trafiłam w promocji dnia zamiast 30 zł kosztował 8,5 zł, owszem data ważności 3 miesiące, ale ja go spokojnie zużyje w ty okresie. Naprawdę szukajcie promocji, nie trzymajcie się stałych ścieżek, warto poświęcić chwilę na przegląd Internetu, dobrze mieć aplikacje drogerii dzięki którym często mamy możliwość uzyskania dodatkowej zniżki. Czasem w dyskontach typu Lidl, Biedronka czy Aldi są sezonowe promocje na produkty z poza ich stałej oferty, niedawno córka żel pod prysznic YOPE wypatrzyła w takim sklepie z 50% przeceny (obecnie na stronie producenta są duże promocje, warto zrobić zapasy). Mój mąż i córka uwielbiają kosmetyki YOPE.  Ogólnie teraz z okazji wszelkich BLACK można w dużo niższej cenie zrobić zakupy i uzupełnić braki sporo oszczędzając. Jeśli macie jeszcze jakieś fajne pomysły podzielcie się, na pewno wiele osób chętnie z nich skorzysta.

Po za wyżej wymienionymi zakupowymi pomysłami na tanie dbanie o urodę, oczywiście  pozostają domowe, naturalne sposoby o których pisałam już we wcześniejszych postach:  Samodzielny masaż twarzy - młody wygląd bez skalpela i botoksu, Domowa maseczka z żółtka, Tanie dbanie o urodę, Oliwa i oleje w kosmetyce , Naturalne natłuszczanie i ochrona skóry


czwartek, 16 listopada 2023

Poradnik dla początkujących – ogarniacz oszczędnego życia cz. 1 (lodówka)

 


Poradnik dla początkujących – ogarniacz oszczędnego życia cz. 1

Przychodzi dzień, że albo chcemy, albo musimy rozważniej wydawać nasze pieniądze, niestety często stajemy przed problemem bezradnie i nie wiemy  jak sobie poradzić w prostych codziennych czynnościach. Wpisujecie w wyszukiwarkę i dostajecie informacje o przeliczaniu, zapisywaniu, kontrolowani i zmniejszaniu, ale co jak nie macie ochoty i czasu na analizy tylko chcecie efektów – więcej kasy w portfelu, a nie macie chęci zasuwać na kolejnym etacie. Moim zdaniem warto zacząć od małych zmian w codziennych czynnościach. I właśnie o tym chce pisać dla osób poczatkujących cykl postów krok po  kroku czyli oszczędzanie dla opornych 😊



Gdzie wydajemy najwięcej pieniędzy? Jak dla mnie w kuchni  znika lwia cześć naszych dochodów: żywność, chemia, naczynia, woreczki, papiery, gaz, prąd, woda itd. (kolejność przypadkowa).

Temat rzeka, więc nie rzucajmy się w rwący nurt. Małe kroczki, step by step.


Krok pierwszy – LODÓWKA

Oj to trudny temat, często jest tam bałagan, żywność się psuje, czasem strach otworzyć by cos nam nie powiedziało „dzień dobry” i poszło poganiać u nas po chacie.  

Przyjmijcie jeden dzień w tygodniu na konfrontację z zasobami lodówki: 

  1. Wyjmujemy wszystko z lodówki i sprawdzamy daty ważności. Przeterminowane oglądamy czy na pewno już są do wyrzucenia, producent nie zawsze ustali dokładna datę kiedy produkt już jest nie przydatny do spożycia, ale na pewno warto jak najszybciej spożyć/przerobić go by uniknąć nieprzyjemnych aromatów z lodówki i problemów zdrowotnych. Co jest bee do wyrzucamy i już.
  2. Przecieramy na szybko półki: woda z octem (ja używam spryskiwacza do kwiatów ½ szklanki octu + 1 szklanka wody i tak mam pod ręką coś do czyszczenia na szybko) lub płyn do naczyń z wodą, szmatka/ręcznik papierowy i tam gdzie brudno i nie fajnie wycieramy, a następnie do sucha.
  3. Robimy listę brakujących stałych produktów: jajka, tłuszcze, żółte/białe sery, majonezy, musztardy, keczupy itp.
  4. Z tyłu półek układamy produkty z długą datą ważności (polecam zakupić pojemniki do segregacji produktów w lodówce i można używać choć by taśmy malarskiej i opisywać w danym momencie zawartość, dobre są pojemniki po lodach, sałatkach, nadają się do układania i porządkowania, mogą być słoiki umyte po dżemie, oliwkach, koncentracie itp.) 
  5. Segregujemy  np. sery, wędliny, sosy do kanapek, jajka ogólnie grupujemy produkty. Ja mam na przykład pudełko z dodatkami do pieczywa a w nim zawsze: ser żółty, wędlina, ser biały/twarożek/ser wędzony czy coś w tym stylu, dżem.  Młodzież jak robi sobie kanapki to wyjmuje jeden pojemnik i nie wietrzy lodówki przez 15 minut, tylko myśli nad jednym obszarem po za lodówką. 
  6. Produkty do natychmiastowego spożycia polecam spożyć dokładnie tego samego dnia lub przetworzyć, zamrozić.
  7. Napawamy się widokiem posprzątanej lodówki i cieszymy się, że nadać chociaż jest w  niej światło (nie odcięli nam prądu) 😉

To tak na początek ogarnianie lodówki, by nie marnować żywności, a tym samym naszych pieniędzy. Aby na bieżąco uzupełniać braki i nie kupować czegoś pod wpływem impulsu. O zamrażarce będzie następnym razem.


Może czas na zmianę na lodówkę energooszczędną?

wtorek, 14 listopada 2023

Siwa, naturalna - bez botoksu, operacji plastycznych = stara, brzydka, zaniedbana?

 


Tak sobie czytałam opinie w necie na temat siwych włosów niektóre są wspaniałe, inne dość smutne. Ogólnie panuje trend młodości i kult piękna za wszelką cenę. Z większości wpisów pisanych przez głównie kobiety wynika, że szukamy akceptacji u innych za wszelką cenę. Społecznie bardzo ważne jest jak nas widzi otoczenie, ile lat nam daje, na ile kasy wyglądamy itp. Klika lat temu poznałam młodszą ode mnie 20 lat kobietę, całkowicie siwe włosy, namówiłam ja na hennę, powiedziałam odmłodzi cię, zobaczysz lepiej się poczujesz, sama żyjąc tymi samymi hasłami. Uległa, zrobiła to, po 2 latach stwierdziła, że to nie była ona, udawała kogoś zupełnie innego, czuła się jakby grała na scenie w przebraniu, zrezygnowała. Obcięła włosy na jeża i wróciła do siwych. Zadzwoniła do mnie proponując mi oddanie swojej farby i opowiedziała jak kocha swój kolor włosów jak dobrze się w nim czuje i nareszcie nikogo nie udaje (jest mamą kilkorga dzieci, z zawodu dietetyczką prowadzącą własną firmę i sklep z suplementami)




Ja zmieniałam w swoim życiu kolor wiele razy, włosy farbuję od 27 lat (najpierw tylko w salonach fryzjerskich, potem  domowymi sposobami), zmieniałam fryzurę i ciągle słyszałam – o w tej krótkiej dopiero super wyglądasz tyle lat w tych smętach długich. Zapuściłam i wyprostowałam – o teraz to super, pięknie tak z klasą, przestałam prostować zaakceptowałam swój skręt – o teraz to się odmłodziłaś. Zmieniłam kolor na blond – no wiesz teraz to cudnie ci w tych (dodam, że wcześniej było mi cudnie w rudym, brązie, kasztanie itd.).  I tak idę przez życie szukając akceptacji i uznania. Każde farbowanie (farby roślinne) sprawia, że mam problem przez kilka dni z wysuszona skóra głowy, po użyciu odżywki problem się uspokaja. Ale nie zmienia to faktu, że mam wrażliwą już skórę głowy i wymaga specjalnego traktowania. Długo myślałam o tym czy nie czas już rzucić rękawice na ring i zakończyć tę walkę (około 2 lat), jestem zmęczona farbowanie, dotarło do mnie, że nie robię tego dla siebie, ale dla innych, bo ciągle słyszę ten głosik z tyłu głowy – będziesz wyglądać staro, staro, staro… Mam 51 lat, jak długo mam oszukiwać, jak długo mam ponosić konsekwencje swojej próżności? Podjęłam decyzję po konsultacji ze stylistką – fryzjerką. Koniec z farbowaniem, stylistka uznała, że będzie bardzo ładny siwy kolor (mam 1,5 miesięczny odrost) i faktycznie nie ma sensu podtrzymywać włosów blond, dać sobie spokój. Umówiłam się, że jak odrost będzie na poziomie około 10 cm zrobimy dekoloryzację i tonowanie (problem wrażliwej skóry głowy). Proponowała mi ostre cięcie i po temacie, ale już nosiłam jeża nie lubiłam się w tej wersji, zostały ścięte zatem do wysokości brody.

Media, nacisk społeczny, kulturowy wciska nam od dzieciństwa że mamy być – piękne, zadbane, wiecznie młode, uśmiechnięte, aktywne zawodowo, ale dbać o rodzinę. Uprawiać sport, rozwijać się, ale nie kosztem partnera i dzieci. Mamy być silne, ale nie władcze, wrażliwe, ale nie płaczliwe itd. Niestety wiele z tych wymagań tworzą sobie nawzajem kobiety, kiedyś mąż zapytał mnie dla kogo się tak maluję, przecież tam będą tylko kobiety, no i trafił w punkt, właśnie dlatego się malowałam. Przecież nie chciałam iść na podryw, ale spotkać się w gronie kobiet na pogaduszki. Ale to właśnie one ocenią mnie najbardziej krytycznie, a nie mężczyźni.  Dlaczego robimy sobie tak pod górkę nawzajem.

Trafiłam na forum – lunch box bezglutenowy do przedszkola i szkoły, chciałam podpatrzeć pomysły na lunch dla męża i córki do zabrania z domu. A tam przepychanka o jakość diety, skład posiłków, za dużo cukry, za dużo białka, za dużo błonnika, zwiałam z „krzykiem” niestety pisały tam do siebie głównie kobiety. Inna grupa Action Polska zakupy, no tam to już się dzieje, ktoś wstawi, że pomalował, przykleił i chce się pochwalić ale nie od razu jest mielony na ciepło bez znieczulenia. Zapytacie kto pisze, tak, właśnie głównie kobiety do innych kobiet. Dlaczego się tak lubujemy w krytyce innych kobiet, chodzi o dowartościowanie, podbicie samooceny przy braku pochwał w pracy, domu, rodzinie, znajomych? Nie mam pojęcia, ja boje się gdziekolwiek zabrać głos na grupach, bo nie wiem jak zostanie odebrane. Jest jedna grupa na której jak na razie udaje mi się wypowiadać swobodnie swoje zdanie, to właśnie grupa dla osób które postanowiły przestać farbować włosy. Czemu mamy w sobie tyle agresji, furii, braku kompromisu i szacunku? Uwielbiam spotykać ludzi, lubię się od nich uczyć, nikt nie rodzi się alfa i omegą, ale obecnie odrobinkę czuje się wycofana, bo mam dość własnej codzienności z która się zmagam by świadomie wystawiać się na ataki innych.

Ale wracając do tematu koniec z farbą, koniec z udawaniem i oszukiwaniem. Chcę tez iść na kurs kolorystyki urody i analizy sylwetki (na razie znalazłam kursy w dość wysokiej cenie szukam dalej) by pomagać innym kobietą w akceptacji siebie i odnalezieniu swojego naturalnego piękna. Mogę to robić w ramach wolontariatu, ale chce dać uśmiech innym kobietą a nie tylko pogardę i wytykać ich niedoskonałości. Wszystkie jesteśmy piękne, tylko nie zawsze wiemy jak to swoje piękno odnaleźć.

Kochacie siebie i swoją naturalną urodę? Czy kobiety mają z miłością własną większy problem niż mężczyźni?  Właściwie to dlaczego jest jakaś społeczna presja, że kobiety powinny farbować swoje siwe włosy?