wtorek, 10 maja 2022

Jadłospis obiadowy na tydzień

 


Ostatnio maż układa jadłospisy u nas w domu, leży sobie grzecznie w łóżku więc ma czas na takie zajęcia, a oto jeden z mężowskich jadłospisów.

 


Poniedziałek

Pomidorowa z ryżem

Kluski leniwe

Ciasto z rabarbarem


Wtorek

Pomidorowa z ryżem

Kotlety mielone, ziemniaki, surówka z kapusty kiszonej


Środa

Rosół z makaronem

Wątróbka indycza zapiekana z ziemniakami, ogórek kiszony

Ciasto z kaszy gryczanej 


Czwartek

Rosół z makaronem

Kluski ziemniaczane z mięsem


Piątek

Pieczarkowa zupa z ziemniakami

Ryba smażona, ziemniaki, sałata z jogurtem


Sobota

Pieczarkowa z ziemniakami

Naleśniki ze szpinakiem i białym serem

Sernik bez ciasta


Niedziela

Zupa ogórkowa z ziemniakami

Pieczony kurczak z warzywami

Sernik bez ciasta


Poniedziałek

Zupa ogórkowa z ziemniakami

Gulasz drobiowy, kasza gryczana, surówka z ogórków kiszonych


 

 

 

 


poniedziałek, 9 maja 2022

Moc przysięgi

 



Wiem, że to nie jest temat o oszczędnym życiu, ale ostatnio bardzo mi bliski i mam w związku z nim wiele przemyśleń i chciała bym się nimi z Wami podzielić. Jak często ludzie przyrzekają, przysięgają, dają słowo, a jak często łamią swoje dane przyrzeczenia?  W chwili składania przysięgi małżeńskiej jak często nie jesteśmy gotowi, świadomi na swoich słów które ofiarujemy drugiej osobie – na dobre i na złe, w zdrowi i chorobie, uczynię wszystko by nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe (jest to zlepek słów wypowiadanych w kościele i urzędzie stanu cywilnego). Wypowiadając te słowa myślimy o tym że kiedyś nas „dogonią”, że przyjdzie dla nas czas próby? Inna przysięgę która składają osoby wybierające zawód z powołania (tak być powinno, jak jest nie wiem, nie wybierałam takich zawodów). Pielęgniarka składa przyrzeczenie: Sprawować profesjonalną opiekę nad życiem i zdrowiem ludzkim. Według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu, zapobiegać chorobom, współuczestniczyć w procesie terapeutycznym. Nieść pomoc każdemu człowiekowi bez względu na rasę, wyznanie religijne, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne różnice. Okazywać pacjentom należny szacunek, nie nadużywać ich zaufania oraz przestrzegać tajemnicy zawodowej (…..). Czy młoda osoba składająca takie przyrzeczenie jest gotowa dotrzymać go każdego dnia wykonując swój zawód? Podobnie jest ze składaną przysięga przez lekarzy. Policjant tez składa przysięgę - służyć wiernie Narodowi, chronić ustanowiony Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej porządek prawny, strzec bezpieczeństwa Państwa i jego obywateli, nawet z narażeniem życia. Wykonując powierzone mi zadania, ślubuję pilnie przestrzegać prawa, dochować wierności konstytucyjnym organom Rzeczypospolitej Polskiej, przestrzegać dyscypliny służbowej oraz wykonywać rozkazy i polecenia przełożonych. Ślubuję strzec tajemnic związanych ze służbą, honoru, godności i dobrego imienia służby oraz przestrzegać zasad etyki zawodowej.  Jak wiele jest zawodów gdzie osoby wstępujące na ścieżkę ich wykonywania składa obietnicę, przysięgę, przyrzeczenie, a jak wiele z tych osób nie dotrzymuje danych słów. Zawody tak zwane z powołania często niestety nie są wybierane jako powołanie – nauczyciel, ksiądz, lekarz, pielęgniarka, prawnik, strażak, policjant……




Jak często potem wpływa ten nieświadomy wybór na życie innych ludzi, taki nauczyciel może zupełnie zniechęcić nawet najzdolniejszego ucznia do edukacji, lekarz, pielęgniarka wiadomo błędy mogą mieć poważne konsekwencje. Strażak, policjant sami wszyscy wiedzą. Ksiądz, tu bywa też ciekawie, czasem potrafi zdusić wiarę nieodpowiednia osoba. Jak ważne jest zastanowienie się nad tymi słowami które komuś przysięgamy, obiecujemy i nie muszą to być wielkie sprawy, wystarczy nasza codzienność  przysięgam ci, że zrobię wszystko co w mojej mocy by to załatwić, daję ci swoje słowo, przyrzekam, że nie kłamię itp. Czy zwyczajnie nie nadużywamy tak ważnych słów, czy nie za często puszczamy „na wiatr” dane słowo, obietnice? Myślę, że świat był by lepszy gdybyśmy mogli polegać na danych sobie nawzajem obietnicach.  Takie tam moje przemyślenia cudaczne. Nie wskazuję nikogo, bo każdemu choć raz w życiu zdarzyło się nie dotrzymać danego słowa.


poniedziałek, 2 maja 2022

Majówka inna niż wszystkie.

 


Od ponad 20 lat nie wyjeżdżaliśmy na majówkę nigdzie chyba, że na wycieczki rowerowe w okolicy. Nie lubimy tłumów, kolejek i korków.  Tak wędrując przed laty znaleźliśmy działkę na której wybudowaliśmy nasz dom. Kiedyś i owszem chętnie śmigaliśmy na majówkowe wyjazdy, ale to była jeszcze era przed dzieciowa.  W tym roku nasza majówka jest zupełnie inna od wszystkich wcześniejszych. Mąż od tygodnia w domu po podwójnej operacji, Przemieszcza się tylko na wózku. Nasz dom zmienił wygląd, został przystosowany do potrzeb męża. Ta majówka jest kompletnie nie podobna do żadnej, w tle zastrzyki, antybiotyki, bezsenne noce. Przed nami zupełnie nie znany nam „ląd” nie znane problemy, kompletnie nowe wyzwania. Nie jest łatwo, wszystko trzeba planować na nowo i nowego się uczyć. Dajemy radę, bo tak trzeba, los „rzucił” nam rękawicę więc ja podnosimy i walczymy. Nie wiem kto nam tak bardzo źle życzy, ale trzeb przyznać, że ma niezłą moc.

Życzę miłego majówkowania Wszystkim!!


wtorek, 19 kwietnia 2022

Cieszcie się z drobnostek, nie czekajcie na wielkie rzeczy.

 


Wybaczcie, że nie pisze, ale mam męża po wypadku w szpitalu i nie mam ani czasu, ani skupienia na pisanie. 

Obiecałam pisać częściej, proszę Was o wyrozumiałość. 

Mam nadzieję, że przeżyliście lepsze i bardziej rodzinne święta niż rok temu. 

Życzę Wam samych łask od losu i  pamiętajcie "cieszmy się z małych rzeczy, bo w nich wzór na szczęście jest"

środa, 30 marca 2022

Jak nie kupować niepotrzebnych rzeczy

 


Jakie warto zadać sobie pytania przed zakupem jakieś rzeczy? Często kupujemy od wypływem impulsu tak z „magią” chwili. Na pewno nie raz i nie dwa się to zdążyło każdemu z nas. Ale kupowanie takie nie jest dobre dla naszego portfela, mieszkania/domu, planety. Często są to rzeczy których nie potrzebowaliśmy, odłożyliśmy kąt, zapomnieliśmy, bywa że nigdy nie zostało użyte, sami nie wiemy po co nam to było. Jakieś 29 lat temu powiedzieliśmy, że chcieli byśmy się dorobić pewnego samochodu, na co On stwierdził – to złe myślenie, nie chcieć się dorobić, ale powinno nas po prostu na niego stać. Bo samochód to nie tylko przedmiot, ale i trzeba go utrzymać, lać paliwo, płacić ubezpieczanie, naprawiać, robić przeglądy, kupić opony itd. Miał zupełną rację! Tak trzeba myśleć o wielu sprawach o mieszkaniu/domu, samochodzie, ogrodzie itp. Przed kupnem powinniśmy sami sobie zadać kilka pytań, by nie kupić czegoś czego nie potrzebujemy, nie stać nas na to, nie mamy miejsca, nie bo nie, czy opłaca nam się.




  1. Czy kupując ten produkt stać mnie na niego, a nie tylko się dorobiłem, ale nie mam funduszy na utrzymanie?
  2. Czy posiadam już podobną rzecz?
  3. Jeśli kupię tą rzecz, ile razy jej użyję?
  4. Czy koniecznie musze kupować ten produkt? Może mogę wypożyczyć go od znajomych?
  5. Czy mój zakup kierowany jest potrzebą czy chęcią dorównania innym?
  6. Czy bez tego zakupu poradzę sobie?
  7. Czy kupuję tą rzecz dla siebie, czy żeby zaimponować innym?
  8. Czy gdyby ta rzecz nie była w promocji, kupiłbym ją?
  9. Czy na pewno ten przedmiot pasuje od mnie i do mojego stylu życia, wystroju mieszkania itp.?
  10. Czy mam miejsce w domu na tą rzecz?
  11. Czy zakup tej rzeczy oddala mnie od spełniania moich marzeń (odkładanie pieniędzy na jakiś cel)?
  12. Czy jest to zakup impulsywny, potrzeba czy zachcianka?
  13. Czy mam miejsce na tą rzecz?
  14. Czy kupuje to dla samej marki?

 Wiele podobnych pytań powinniśmy sobie zadać przed zakupem.  Kupujemy łatwo, bierzemy kredyt, a potem? No właśnie co jest potem? Wiem można odsprzedać, ale ponosimy już stratę. Nie musimy posiadać wszystkiego co posiadają nasi znajomi, może oni codziennie jedzą grzanki na śniadanie, a my okazjonalnie raz na miesiąc albo i to nie, więc po co posiadać taki opiekacz. Kupujemy czasem z myślą o kimś nam bliski, myślimy o pewnie się mu to spodoba. Zanim coś kupimy dowiedzmy się, czy to drugiemu faktycznie posłuży. Prezenty róbmy z jakiejś okazji, a na co dzień w miejsce rzeczy materialnych dawajmy czas, rozmowę, serdeczność i życzliwość.


czwartek, 24 marca 2022

Jadłospis obiadowy w marcu na dwa tygodnie

 


O tej porze roku co raz trudniej o dobrej jakości warzywa sezonowe. Staramy się jadać sezonowo, czyli to co w danej chwili było by tylko dostępne w naszej strefie klimatycznej, wyjątkiem są cytrusy.

Staramy się, by naszym jadłospisie były warzywa, jeśli cos jest po za sezonem to jadamy wyłącznie z mrożonek lub konsekrowane, kiszone. Nie jemy o tej porze roku świeżych ogórków, pomidorów, papryki, rzodkiewek, sałaty. Te warzywa uważamy za wyhodowane zazwyczaj sztucznie, bez słońca lub transportowane setki kilometrów i w celu zachowania jakości spryskane chemicznymi utrwalaczami.  Nie wiem czy wiecie, że gotowe do spożycia paczkowane mieszanki sałat przed włożeniem do woreczków są moczone przez kilka godzin w wodzie z dodatkiem bardzo wysokiej, szkodliwej dla zdrowia dawki chloru, który ma podobno zabijać szkodliwe bakterie. Ja podziękuję za takie cuda w naszej diecie, poczekam, mam z czego jeszcze wybierać – warzywa korzenne, kapusty, kiszonki, mrożone warzywa to również bogate źródła witamin i przy nich pozostanę. Staramy się zmniejszać mocno jadłospisie ziemniaki, są one co raz gorszej jakości i co raz więcej jest odpadów, a smak ma wiele do życzenia.



Sobota

Kapuśniak z białej kapusty z ziemniakami

Pizza domowa

Niedziela

Kapuśniak z białej kapusty z ziemniakami

Kurczak pieczony ze smażonym ryżem, mizeria z mrożonych przeze mnie w sezonie ogórków

Poniedziałek

Zupa pomidorowa z ryżem

Kluski ziemniaczane z mięsem (wykorzystałam zamrożone mięso z zup, resztek obiadowych) polane tłuszczem z podsmażoną cebulką, buraki zasmażane z masłem

Wtorek

Zupa pomidorowa z makaronem ryzowym

Naleśniki ze szpinakiem i białym serem zapieczone z masłem w piecyku i posypane wędzoną papryką

Środa

Zupa kalafiorowa z zacierkami

Gołąbki bez zawijania, pieczywo

Czwartek

Zupa kalafiorowa z zacierkami

Kluski leniwe polane masłem z cukrem i cynamonem

Piątek

Zupa krem pieczarkowa

Ryba smażona, ryż gotowany z curry i oliwą, surówka z kiszonej kapusty z oliwą i cebulą

Sobota

Zupa krem pieczarkowa

Naleśniki z kapusta kiszoną i grzybami zapiekane w piecyku

Niedziela

Rosół z makaronem

Szaszłyki z kurczaka, frytki mrożone pieczone w piecyku, warzywa gotowane na parze

Poniedziałek

Rosół

Pierogi gryczane z soczewicą

Wtorek

Zupa krem cebulowa z grzankami domowymi

Gulasz z indyka, kasza gryczana, ogórek kiszony

Środa

Zupa ogórkowa z zacierkami

Racuchy polane miodem

Czwartek

Zupa ogórkowa z zacierkami

Zapiekanka z ryby, suszonych pomidorów, marchwi i cebuli



wtorek, 22 marca 2022

Często pojawia się kryzys!

 


Oszczędzanie, oszczędzanie, pilnowanie finansów! 

Domyślam się, że nie raz czujecie znużenie tym, macie dość i chcecie po prostu zaszaleć, mieć wszystko w nosie i nie tylko, też tak mam, ale wiem, że chwilowe szaleństwo – wakacje na kredyt, nowy samochód na kredyt ciągną się latami.

I nagle powraca myśl życie jest tylko jedna, po co się umartwiać! 

Niestety jeśli chcemy być wolni to albo musimy posiadać niezły spadek, albo zrezygnować z luksusów i podążania za trendami. 

Możemy mieszkać w 15 m2, nie mieć dzieci, jeździć rowerem, nosić ciuchy tylko ze sklepu z odzieżą używaną, żywić się ze śmietników. Wolność też ma swoją cenę,  nie ma nic w życiu za darmo! Musimy płacić rachunki, jeśli nie chcemy brać kredytów to musimy odkładać.

Jeśli startujemy w dorosłe życie kompletnie bez niczego. Trudno być wolnym nie mając mieszkania po babci, rodzicach. Wiem jak często przychodzi kryzys, jak często się chce wykrzyczeć – jak długo jeszcze tak mam żyć!? 

Często piszecie – jak to mam nie pić kawy na mieście to tylko 10 zł, jak to mam ograniczyć palenie, alkohol, wyjście ze znajomymi, nowe ciuchy? Jeśli chcecie tkwić w złej sytuacji finansowej, nakręcać spiralę kredytów, ograniczyć swoją wolność – nie zmieniajcie nic, udawajcie, że jesteście krezusami, że macie dużo kasy i stać Was na wszystko, do czasu, aż braknie Wam sił na prace, zdrowie zacznie się sypać. Może sami wspólnie się nakręcacie na taki styl życie może Wasi znajomi też nie maja kasy tylko tak jak Wy udają? 



Może ktoś musi przerwać ten „danse macabre”, jak długo dacie radę, kiedy Was to pochłonie całych, wypali marzenia, pragnienia, Waszą duszę.  

Jak często ktoś tu pisze na blogu, że śledzenie promocji, liczenie każdej złotówki, wykorzystywanie resztek, kupowanie ciuchów używanych, wakacje pod namiotem to przesada, że po co się tak umartwiać. Jak dla mnie dla wolności, dla możliwości bycia wreszcie niezależnym od raty kredytu, długów. Tak mogą napisać tylko ludzie którzy dostali spory pakiet wsparcia finansowego na start, mają duże dochody, i nigdy nie wzięli kredytu, bo im rodzice pomagają. Mam takich znajomych dostali mieszanie w prezencie ślubnym od rodziców, odziedziczyli, dostali służbowe potem je wykupili za niewielkie pieniądze, przejęli kwaterunkowe po rodzicach, potem zamienili na większe, jak potrzebowali kasy na samochód to im dokładali nie musieli brać nigdy kredytów oddawali rodzicom jak mieli kasę bez odsetek itd. 

Wielu młodych ludzi startuje w dorosłość z walizką w ręku, bez pokaźnej sumy  na koncie od rodziców na start, kupuje kawalerkę na kredyt i myśli co dalej? Co jest dla Was ważne, życie na poziomie bez względu na cenę, spokojne i skromne życie, a może wszystko należy zostawić przypadkowi? 

Sami popełniliśmy mnóstwo błędów, patrząc wstecz niedowierzamy temu. Kredyt na budowę domu czy na mieszkanie i tak musieliśmy byśmy wziąć, bo nie można do końca życia wynajmować mieszkania. Mogliśmy wcześniej zrozumieć, że spłacanie jego to priorytet, że każde 2 zł to kropla która drąży kamień, a nie tylko 2 zł.  Nie żyjemy jak mnisi, ale chcemy być wolni od kredytów. Wyszliśmy w niedzielę na koncert w trójkę, kupiliśmy płytę artysty który śpiewał na koncercie, ale na te koncerty nie chodzimy co tydzień, nie jedziemy przez pół Polski na koncert. Koszt koncertu wraz z płyta wyszedł nas 168 zł. To całkiem spora kwota, ale ten relaks był nam potrzebny i korzystamy z tego, ale z umiarem. 

W życiu ważna jest równowaga!


sobota, 19 marca 2022

Czy współczesna młodzież jest gotowa do dorosłego życia?

 


Samodzielność kobiety według „Poradnika Gospodarstwa Domowego” z 1937 roku.

Samodzielność kobiety, samodzielność zarobkowa stawia ją obok mężczyzn, jako pełnoprawną obywatelkę kraju.

Minęły już czasy, kiedy kobieta uważana była jedynie za kandydatkę do zamążpójścia i liczyła na zarobek męża.

Emancypacja kobiet rozwija się obecnie we wszystkich krajach i otwiera przed kobietą szerokie pole działania.

Po za rolą żony i matki, po za rolą gospodyni domu i „kapłanki domowego ogniska”, piastunki i wychowawczyni dzieci – kobieta bierze na swoje barki inne role i współzawodnicząc z mężczyznami, wywiązuje się z nich znakomicie.

Mamy dziś kobiety w sadownictwie, w adwokaturze, w lotnictwie, w wojsku, w policji, w technice, w inżynierii, w handlu i przemyśle, we wszystkich zawodach, które do niedawna należały wyłącznie do mężczyzn.

Wychowanie kobiet idzie dzisiaj po linii uniezależnienia jej od mężczyzn. Rodzice, dbając o los swojej córki, dokładają starań, aby dziecko ich, gdy dorośnie, posiadało przygotowanie do walki o byt samodzielny. Tak zwana „gąska” czekająca tylko na męża, albo „nic nie umiejąca” – należy już coraz bardziej do wyjątków.

Kobieta, posiadająca „fach w ręku”, kwalifikacje zawodowe, przygotowanie do pracy umysłowej, lub rzemieślniczej zawsze ma pierwszeństwo, przed nic nieumiejącą. Taka da sobie radę w życiu – ba! – prędzej znajdzie męża, jeśli zechce stworzyć ognisko rodzinne. Ileż to kobiet – w ciężkich czasach bezrobocia utrzymuje z własnej pracy dom i rodzinę, gdy mąż pozostaje bez pracy. Większość kobiet dąży do życia rodzinnego. Bo mimo wszystkich ról, jakie piastuje w społeczeństwie, kobieta – jedną z pierwszych jest jednak rola żony i matki. A żona-matka poza taką, czy inną specjalnością musi być mistrzynią gospodarstwa domowego, do którego należy też sztuka kroju i szycia. Matka musi wiedzieć, jak ubrać dziecko, a najczęściej samej uszyć wypadnie.

Dobra gospodyni to między innymi dobra krawcowa. A dobra krawcowa to już samodzielny człowiek, który zawsze może prowadzić własny warsztat pracy – pewny kawałek chleba.


 

 

Tak widziano rolę kobiety w okresie międzywojennym, wiele poradników wskazuje na to jak bardzo po I wojnie światowej zmieniła się rola kobiety na rynku pracy i w społeczeństwie. Na pewno mocno do tego przyczyniło się zmniejszenie siły roboczej wśród mężczyzn.


Jak wygląda obecnie? 

Czy przygotowujemy młodzież do życia w dorosłym społeczeństwie, nie mam na myśli tylko kobiet, ale i mężczyzn? Czy pokazujemy młodym ludziom jak wygląda dorosłe życie, czy otaczamy ich kloszem, a potem ciężko im wejść w trudny rynek pracy, prowadzenie samodzielnie „gospodarstwa domowego’. Czy młodzi ludzie są świadomi tego jak rozporządzać swoimi finansami, jak się odżywiać, jak robić zakupy, jak płacić rachunki. Dla nas często to czynności tak oczywiste że może zapominamy przekazać podstawy naszym dzieciom?

Ostatnio spotkałam osiemnastoletniego człowieka (ze sporymi już długami) który zupełnie nie miał pojęcia o finansach domowych, rodzice uznali, że zdąży się nauczyć na swoim. Może to dobra droga "jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz" ?

Jakie macie w tym temacie zdanie?


piątek, 18 marca 2022

Oszczędzanie na promocjach

 


Oszczędzanie na promocjach. Jedna z czytelniczek opowiedziała nam, że układa swój jadłospis według promocji, uważam, że jest to bardzo fajny pomysł. Ja robię podobnie, ale z opóźnieniem, to co uda mi się dobrego zakupić w promocjach składam do zapasów a następnie układam jadłospis. Zawsze jak wytyczę sobie cel robię wszystko by w jak najkrótszym czasie go osiągnąć, teraz mam cel - spłata kredytu hipotecznego. 



Dzięki kupowaniu właściwie tylko w promocjach, drobiazgi kupuję po za nimi, nawet suszone drożdże do pieczenia chleba w automacie kupuję w promocji, ostatnio u nas paczka kosztuje 1,39 zł, a mnie się udało kupić po 20 gr mniej, kupiłam 20 paczek, ktoś powie ale mi zysk, a ja powiem każda kwota jest ważna, po co mam przepłacać. Kupując w ten sposób i na tej podstawie planując jadłospis udało mi się zbić koszty żywienia o jakieś 40 % uważam, że to naprawdę bardzo dużo. Fakt wymaga pracy, czujności i dyscypliny, ale dla mnie korzyści są warte tego. Mam specjalny zeszyt do którego wpisuję produkty promocyjne w danym sklepie, zaznaczam wszystko okres promocji, ilość sztuk, warunki promocji i dokładny opis produktu, bo tu można się mocno zawieść, często w Lidlu przy promocjach mięsa są takie kwiatki, że nie takie a inne opakowanie jest w promocji. Zaznaczam czy mam dodatkowy zysk z powodu posiadanej karty/aplikacji/kuponów. Porównuję promocję między sobą i wybieram tę najkorzystniejszą. Mam ten plus, że w mojej miejscowości sklepy są oddalone tak od siebie, że większość mogę pokonać drogi pieszo (maks 800m), ustawiam samochód po między nimi i idę, jeśli mam cięższe zakupy zabieram wózek na zakupy, albo stawiam samochód pod tym sklepem gdzie np. kupuję 15 kg ziemniaków. Nie kupuję w promocji tylko produktów które mi się kończą, bo jeśli jest dobra cena, a mam jeszcze dany produkt w domu i mogę go przechować bo ma albo długą datę, albo mogę zamrozić, ma dwie zamrażarki to kupuję i już. Ostatnio na ulubiony żel pod prysznic nastolatków była promocja 50% wzięłam 4 opakowania po 500 ml. To może stać, a oni jak by pili tak szybko schodzi żel. Staram się pilnować w tym roku wszystkich możliwych sposobów oszczędzania. Postanowiliśmy pozbyć się jak najszybciej kredytu hipotecznego, bo on jako jedyny nam pozostał. Nie chcemy jadać źle bo to odbije się na naszym zdrowi, więc nie kupuję produktów tanich i niskiej jakości, szukam promocji. Pamiętajcie by jak najmniej kupować produktów paczkowanych np. wędlin czy żółtego sera. Ja kupuję w plasterkach na wagę, wkładam do szklanego pojemnika i ser żółty naprawdę długo potrafi leżeć w takich warunkach w lodówce. Ja wędlin właściwie gotowych nie kupuję, ale mój tato owszem, więc kupuje więcej, a potem pakuje w małe porcje i zamraża, można tez jak ktoś tu pisał pakować próżniowo, dzięki temu wędlina kupiona w promocji może dłużej poleżeć i dzięki temu możemy zaoszczędzić. Mam nieraz sytuację, że coś mi się kończy, a nie jest to takie bardzo, bardzo potrzebne, czekam na promocję, zazwyczaj trafiam. Wiele promocji nie jest podawanych w gazetkach, często trafiam korzystne oferty już w sklepie, zawsze jestem czujna idąc między regałami, zawsze mam w torebce zeszyt bym mogła sprawdzić czy dana promocji jest korzystna. Ostatnio tak miałam z mrożonymi brokułami, okazało się, że w sklepie była lepsza oferta niż w innym ta z gazetki. Oczywiście lubię zaglądać na regały z przecenami, w netto trafiłam dobrej jakości wołowinę po 20 za kg, bo kończył się jej termin ważności, przygotowałam tego samego dnia na obiad i po temacie. Naprawdę jeśli się przyłożymy do zakupów, możemy jeść dobrze i niedrogo, dużo zaoszczędzimy a nadal będziemy jeść produkty wysokiej jakości. Nie sztuką jest wydać mało żyjąc na złej jakości parówkach i taniej mrożonej pizzy. Masło to mój główny produkt do polowania w promocjach, jadamy tylko masło, a jest niestety drogie. W Stokrotce było z aplikacją po 3,99 limit dzienny 4 paczki, miałam po drodze z mężem kupiliśmy w dwa dni po 8 paczek. Termin 3 tygodnie, odłożyłam ile zjemy resztę do zamrażarki.

Naprawdę polecam życie z promocją w tle, mam nadzieję że macie podobne doświadczenia. Przy promocjach trzeba być bardzo czujnym sprawdzać ceny, produkty, zasady, ilości promocyjne itd. Pamiętajcie by sprawdzić zawsze paragon czy wszystko jest tak jak zaplanowaliście, lub sprawdzać na bieżąco przy kasie. Mieliśmy ostatnio sytuację w markecie, że pani niechcący nabiła nam zamiast 6 kleików ryżowych 56 i zwracano nam 180 zł, tyle byśmy byli stratni gdybyśmy nie byli czujni. Wcześniej była promocja na podpaski jeśli kupię dwie paczki jedna 50%, na regale był napisane że  różne rodzaje bez wskazania jakie, wybrałam 4 paczki a przy kasie okazało się, że jeden rodzaj nie był objęty promocją i on kasował zniżę. Niestety trzeba być czujnym. Ostatnio znajoma opowiadał mi o sytuacji w restauracji, byli z mężem na randce i liczyli się z rachunkiem 200 zł, a tu ciach 340 zł wyszło, sprawdzili a tam sporo tego czego nie zamówili. Okazało się, że ich rachunek to 190 zł, reszta w „gratisie”. Bądźcie czujni!!!


wtorek, 15 marca 2022

Piegusek - recykling białek

 


Zbieracie białka które Wam zostają po użyciu żółtek? Ja zbieram, można je mrozić, ale tez dość długo można przechowywać w lodówce w szczelnym pojemniku. Z białek robię różne rzeczy ale ostatnio u nas hitem jest piegusek. Ciasto z białek, mąki, cukru i maku. Jak dla mnie ideał zużycia pozostałych w lodówce białek.  Jest to bardzo proste do wykonania ciasto. Polecam!



Składniki:

1 szklanka mąki (ja robię na ryżowej, ale oryginalnie była pszenna)

1 szklanka białek (6-7 sztuk)

1 szklanka cukru

¾ szklanki maku

½ szklanki rodzynek (opcjonalnie)

1 łyżeczka proszku do pieczenia

½ szklanki masła/margaryny stopione

1/2 łyżeczki cynamonu lub 2 łyżeczki cukru waniliowego (opcjonalnie)

Białka ubijamy na sztywno z cukrem, następnie dodajemy masło i całość miksujemy. Dodajemy mąkę, mak, rodzynki oraz proszek do pieczenia i mieszamy łyżka delikatnie. Wykładamy ciasto do blaszki wyłożonej papierem. Pieczemy około 50 minut w temperaturze 200 stopni.


poniedziałek, 14 marca 2022

Co do chleba w lodówce?

 


Jak Wam idzie nie marnowanie żywności? Udaje się w 100%, czy nadal macie wpadki? Już wiele razy pisałam, jak bardzo nie cierpię wyrzucania jedzenia. Staramy się tak planować posiłki by nic nie wyrzucać lub ponownie przetworzyć resztki (tak wiem dla wielu to żenujące jadać resztki już mi o tym pisano – jaki ja mam smutne życie bo jem resztki). Ale wracając do meritum sprawy, jak planujecie zasoby dodatków do pieczywa? Z obiadami prościej bo robimy jadłospis i można całkiem dobrze zaplanować ilość produktów. Ale dodatki do chleba to już inna sprawa, wiem wiele osób wychodzi z założenia a co tam najwyżej wędliną się psa nakarmi (my nie karmimy, bo jedzenie ludzkie nie jest dobre dla psiaka, przyprawy, konserwanty itd.). Zatem trzeba bardzo rozsądnie podejść do tematu. Wiem lubimy wszyscy otwierać pełną lodówkę, ale moja duża lodówka jeśli by była pełna to 100% coś bym w końcu wyrzuciła. Mam dużą lodówkę, bo na weekend szykuję zawsze więcej jedzenia, na święta, na spotkania ze znajomymi itp. Wiem, że na co dzień luzy w lodówce są nie ekonomiczne, bo jest w sumie większe zużycie   prądu, ale szkoda mi również napychać lodówkę zbędnym jedzeniem.


Chlebak ozdobiony przez mnie, był zwykłym drewnianym chlebakiem, pojemnik na płyn do naczyń również ozdobiony prze mnie :)

Jeśli chodzi o asortyment kanapkowy mam zasadę by w lodówce zawsze było – mięso/wędlina/pasta rybna (z tych dodatków góra dwa, nigdy więcej niż trzy), jajka, ser żółty/biały, warzywne dodatki (obecnie to głównie kiszony ogórek, bo zimą nie jadamy pomidorów i świeżych ogórków)/ papryka konserwowa/kiełki domowej hodowli oraz keczup, musztarda i majonez. Po za tym zawsze jest pod ręką domowy dżem i miód. Staram się by ilości w lodówce starczały na około 3 dni, mam zawsze zamrożoną wędlinę, pasztet, rybę wędzoną na pastę. Tak wygląda u nas zestaw codzienny. Wiem, że otwierając naszą lodówkę można powiedzieć, ale pusto, mimo to zawsze mamy kilka opcji tego co możemy zjeść. W tej chwili w lodówce mam pieczeń z karczku, pastę rybną, ser żółty, jajka, ogórki kiszone, odrobinę wędzonego boczku który zużyje jutro na jajecznice. Dla wielu to nie wiele, dla nas dość. Nie kupuję właściwie wcale wędliny gotowej, sami robimy wędzonki, pieczenie i pasztety. Pasty również są domowej produkcji. Oczywiście mam inne rzeczy w tej chwili w lodówce, pizzę z niedzieli, zupę z niedzielnego obiadu którą zjemy dziś, śledzie w solance, jogurt naturalny, masło, majonez, keczup, musztardę, ogórki konserwowe i takie tam drobiazgi. 

A jak to wygląda u Was?


sobota, 12 marca 2022

Kupić czy wynajmować?

 


Ostatnio usłyszałam od młodej kobiety, że jak ktoś ma kredyty to znaczy że jest głupi i nieudolny w swoich działaniach i się sam wpędził w problemy. Dodam, że ta kobieta jeszcze w życiu nie pracowała, nie płaciła swoich rachunków, żyje z pieniędzy zarobionych przez Tatę, mieszka z rodzicami. Nie wiem czy to obiektywna jest opinia. 



Zdjęcie historyczne - Dwór w Nakielnicy. 


Czy tak w istocie jest, że człowiek biorący np. kredyt na zakup mieszkania/domu jest nieudacznikiem?  

Czy zawsze możemy uniknąć kredytu, jak kupić dom/mieszkanie bez wsparcia rodziny, bez mieszkania w spadku, bez posagu, bez żadnego startu? To spory wydatek, jak na niego uzbierać? Ile lat czekać, czy lepiej wynajmować, czy spłacać kredyt?

Myślę, że wiele osób przerabiało w głowie, z partnerem/partnerką ten trudny temat.

Ja rozumiem zakup pralki, telewizora, samochodu, ale mieszkanie/dom to nie ta klasa cenowa.

My na budowę domu zdecydowaliśmy się po 15 latach wynajmowania mieszkań, nie szło odłożyć, bo opłaty zjadały lwią cześć naszych dochodów. Zgromadziliśmy kwotę na wkład własny, by bank udzielił nam kredytu, nie mieliśmy mieszkania od rodziców, nie mieliśmy wsparcia finansowego, więc z mężem zaczynaliśmy od zera. Głowiliśmy się – mieszkanie czy dom, mieszkanie przy trójce dzieci, potrzebie miejsca do pracy dla męża, wychodziło w tej samej cenie co budowa domu o większym metrażu i z własnym podwórkiem. Podjęliśmy szaloną decyzję i widzieliśmy kredyt, byliśmy zmęczeni tym brakiem bezpieczeństwa, bo może jutro ktoś powie koniec wynajmu. Opłaty tez były prawie w cenie kredytu.  Płacimy kredyt od 15 lat, ostatnio przyszło pismo z banku o niesamowitym wzroście kwoty raty.

Czy żałujemy, nie. Czy było ciężko, było bardzo ciężko, zwłaszcza że kwota rosła w trakcie budowy, bo był to rok 2007, ceny materiałów zmieniały się z tygodnia na tydzień. Kwota zakładana wzrosła o 30% i to nas osłabiło. Dziś podjęlibyśmy tę samą decyzję.

Chcemy zrobić wszystko by spłacić kredyt szybciej, bo to wahanie raty nas dobija, nie można wszystkiego dokładnie zaplanować.

A jak Wy widzicie sprawy mieszkaniowe, wynajmować, czy kupić? Odkładać czy wziąć kredyt?


czwartek, 10 marca 2022

Czy to czas na zaciskanie pasa?

 


Ostatnie wydarzenia za wschodnią granicą mają poważne skutki nie tylko emocjonalne ale niestety również zaczęło się mocno to odbijać na naszych portfelach. Wiadomo, że to nie koniec, dokładając do tego naszą krajową szybującą inflację robi się nieciekawie. Rynek pracy też może mocno ulec zmianie, co będzie dalej miało skutki dla nas. Ekonomiści na początku roku jeszcze przed wojna Ukraina – Rosja prorokowało, że rok 2023 będzie najtrudniejszym rokiem od wielu lat dla naszych portfeli, będzie to silny oddźwięk wysokiej inflacji, rozliczenia Polskiego Ładu i wyczerpania rezerw finansowych w gospodarstwach domowych oraz likwidacja wielu małych firm z powodu powyższych. Ja osobiście zaciskam pasa jak mogę, ograniczam wydatki na zbędne pierdółki. Analizuje każdy wydany pieniądz. Staram się nadal jak od początku pandemii mieć zapasy żywności na około 2-3 tygodnie, dzięki temu nie odczuliśmy szału sklepowego po wybuchu wojny, poczekaliśmy aż się uspokoi sytuacja i dopiero poszliśmy na zakupy. Wczoraj pojechałam do ulubionego sklepu z używaną odzieżą w celu zakupu prześcieradła dla syna (tak kupuję takie rzeczy używane, piorę je w occie i wysokie temperaturze), wyszłam nie kupując nic, nie dałam się ponieść promocji, zwyczajnie nie znalazłam tego po co pojechałam więc nie kupiłam nic, a że do sklepu weszłam jadać załatwić inna sprawę to nie spaliłam paliwa bezsensu i tak jechałam w tym kierunku.



Jeśli chodzi o paliwo staram się dokładnie planować wyjazdy, załatwiam wszystko po trasie, układam przejazd tak by nie kluczyć tylko robię pętlę, albo stawiam samochód i idę pieszo jeśli są to dość małe odległości, jeśli pogoda pozwala i nie wiozę ze sobą najstarszego syna (autyzm, głęboki niedosłuch, upośledzenie umysłowe) jadę rowerem. Trzeba rozsądnie dysponować teraz paliwem, niestety nie mogę przesiąść się na komunikację miejską, więc staram się w inny sposób ograniczać wydatki na paliwo.

Dom ogrzewam całkowicie elektrycznie, jesteśmy samowystarczalni, ale szaleć nie można, bo będziemy dopłacać (kominkiem dogrzewać). Zatem staramy się maksymalnie ograniczać  zużycie – nie świecie się nigdzie światło gdzie nikogo nie ma, pranie pełna pralka, zmywarka tylko pełna, kąpiel max 3 minuty itd.  Wolimy mieć komfort cieplny niż rozświetlony cały dom.

Zastanawiamy się jak zaplanować w tym roku wakacje, na jak długo, gdzie i jaki przyjąć standard, wypadało by rezerwować coś by było jeszcze w dobrej cenie. 

Przed nami trudny czas, zatroszczmy się o siebie, swoich bliskich i o swoje finanse, nawet jeśli wydaje się nam, że mamy wiele warto odrobinkę zwolnić, może zweryfikować swoje wydatki…..


piątek, 25 lutego 2022

Znamy siebie na tyle, na ile nas wypróbowano.....

 


Woja na Ukrainie.

Masowe wstawianie flag na portalach społecznościowych, protesty przy ambasadach, na placach w miastach. Krzyk w mediach, oburzenie, powstają wiersze, pieśni, ludzie płaczą przed tv. Kolejki na stacjach benzynowych, giełda reaguje na sytuację, lęk o gaz w naszych domach.

A ja tak zwyczajnie się zastanowiłam nad tym wszystkim. Tak od strony zwykłego człowieka którego sytuacja polityczna wciąga w wojnę, przerażenie dzieci. Pamiętam jak ogłoszono stan wojenny i tato mój pozamykał okiennie w naszym pokoju od ulicy na parterze, jak sprawdzał czy piwnica w domu mogła by pomieścić 4 osoby, jak obejrzałam film o zagładzie atomowej i nie mogłam spać wiele nocy, jak miałam wpis do dzienniczka szklonego – brak lekcji z powodu zamieszek, jak idąc do szkoły mijały mnie wozy opancerzone z żołnierzami mającymi broń w rękach. Ile dziwnych wspomnień zostało mi po latach widzianych wtedy oczyma dziecka. Jak mój brat zbierał bibułę pod łóżkiem i rodzice to odkryli, mało zawału nie dostali. Tato palił szybko tym w piecu. Jak pod oknami naszej kamienicy stawał samochód milicyjny tak zwana dyskoteka i wypuszczali ludzi bez butów nie mogli chodzić. Po latach zrozumiałam czemu, że bito ich pałką gumową po stopach by śladów nie było. A to był tylko lęk, nic mnie i mojej rodzinie się nie stało, miałam co jeść, miałam bezpieczny dom.

Nie wiem co czują ludzie w chwili gdy spadają pociski i nie chcę wiedzieć. Ktoś mi kiedyś opowiadał o rodzinie uchodźców która została przyjęta przez wspólnotę religijną, dzieci na dźwięk czegoś upadającego padały płasko na ziemie i dygotały ze strachu. To nie były media, ani propaganda, to był prawdziwy człowiek po przejściach.

Staramy się pokazać jak bardzo jako naród jesteśmy solidarni z Ukraina, ale się zastanawiam, ile osób w naszym kraju  byłoby gotowych na przyjęcie całych rodzin uchodźców. Oddałoby swoje łóżko, jedzenie, ubrania nie na jedna noc, ale do czasu uporządkowania sytuacji. Wyobraźcie sobie, ze nagle stuka ktoś do Waszych drzwi i ......? Proszę nie piszcie komentarzy, chodzi mi tylko o taką refleksję, spojrzenie w głąb siebie, bez opowiadania czy jestem gotowy na to, lub nie. To trochę jak zastanowienie się nad pustym miejscem przy stole w czasie wigilii, jedni stawiają dla zmarłych, inni dla wędrowca, bezdomnego, ale czy wpuściłby go każdy kto stawia talerz? Wiem, że znamy siebie na tyle na ile nas wypróbowano.

Zadbajmy o zapasy, finanse, zdrowie zwłaszcza psychiczne, nie oglądajcie całymi dniami wiadomości bo psychika mocno na tym cierpi, idźcie na spacer, spotkajcie się z bliski, zadzwońcie do kogoś do kogo dawno nie dzwoniliście. Przytulajcie się, czerpcie siłę z miłości, pomódlcie się.


wtorek, 22 lutego 2022

Minimalizm - moda czy sposób na życie, a może wymówka?

 


Czym jest dla Was minimalizm?

Definicja minimalizmu -  ograniczenie do minimum wymagań, potrzeb, dążeń. W ujęciu szerszym minimalizm sprowadza się do przewartościowania priorytetów, tak aby pozbyć się nadmiaru i zbędnych rzeczy - dobytku, przekonań, zachowań, zwyczajów, zawiązków i czynności - które nie dodają naszemu życiu wartości, a skupić się na rzeczach kluczowych, wzbogacających nasze życie. Metodę na zapewnienie sobie możliwie dużego zakresu wolności w życiu, widzą nie w dorobieniu się dużej ilości pieniędzy, a w ograniczeniu tego, ile pieniędzy potrzebujemy. źródło - wikipedia




Dla wielu osób minimalizm to wymysł ludzi ubogich by mieć wyjaśnienie dla swojego niewielkiego majątku, dla innych dziwactwo, bezsensowne umartwianie się. Dla ludzi którzy stworzyli minimalizm to sposób na ucieczkę od konsumpcyjnego życia, na dostrzeganie większego sensu życia, nie tylko bazując na posiadaniu, ale na byciu.

Często nie dostrzegamy tego co jest dla nas tak naprawdę ważne, nieraz ludzie dostrzegają to dopiero w chwili utraty, otarcia się o śmierć, sięgnięcia „dna”. Zaczynamy sobie zdawać sprawę z tego co jest dla nas istotne, co daje nam szczęście często zbyt późno.

Czy zdajecie sobie sprawę, że statystyczny Polak wydaje więcej na ubrania niż na zdrowie? Ba nawet na samochód wydaje mnie niż na ubrania i obuwie. Wydatki na ubrania przebijają koszty mieszkaniowe i żywność. Kochamy kupować meble, dodatki, według statystyk na wyposażenie i utrzymanie mieszkania wydajemy 25% swojego dochodu. Bardzo często kupujemy tak zwane buble meblowe i odzieżowe byle mieć, bo w promocji, bo ma znajoma, sąsiad, kolega z pracy. Zapełniamy swoje mieszkania/domy masą rzeczy i często nawet nie wiemy co mamy i gdzie. Znam osoby które mają w szafie ubrania z metką od lat tam wiszą, kupiły bo było w promocji, bo schudnie do kiecki, bo mi się należało pracuje na to to mogę. Powodów, a właściwie usprawiedliwień jest milion. Pamiętajcie, że często lepiej kupić ubranie z drugiej ręki a dobrej jakości, posiadać garderobę kapsułkową niż pełną bubli. Wysoka cena to nie zawsze wysoka jakość, nauczcie się rozróżniać to, w necie jest wiele wskazówek jak wybierać markowe ubrania by były wysokie jakości. Buty kupuję tylko dobrej jakości zwłaszcza te codzienne, buty wieczorowe staram się kupić w fasonie ponad czasowym, unikam szaleństw modowych. Klasyczne czółenka i koniec.

Czy wiecie, że na samorozwój wydajemy mniej niż na ciuchy i zakupy do naszego lokum? Ano właśnie, zaskoczenie, ale tak jest. Ponad 60% Polaków zupełnie nic nie robi w kierunku rozwoju osobistego.

Karnety na siłownię, o to jest tez ciekawe, według  Światowej Organizacji Zdrowia badając Polaków w grupie wiekowej 16-69 w badaniu jako aktywność fizyczną uwzględnia się tylko te formy, które trwają dłużej niż 10 minut. Przeprowadza się je dwa razy w roku, w okresie wiosennym i jesiennym, a wyniki są uśrednione, zaledwie 16,1% ludzi spełnia normy. Badania prowadzono również w grupie osób które są osiadaczami karnetów na siłownie. Według raportu, aż trzech na pięciu uważa się za aktywnych fizycznie, ponieważ regularnie raz w miesiącu podejmują aktywność fizyczną spacerując, biegając lub jeżdżąc na rowerze. Oczywiście są między nimi osoby które ćwiczą regularnie, a inni zupełnie nic. To tylko statystyki.

Wydajemy pieniądze na bezsensowne rzeczy których nie używamy. Nie wiem czy wiecie, ale statystycznie częściej decyzję o oszczędzaniu podejmują kobiety niż mężczyźni.

Kupujemy drogie samochody, ilu Polaków tak naprawdę stać na samochodu z wysokiej „półki”? Dochód na poziomie ok. 4 tys. zł na rękę to po uwzględnieniu wszystkich przeciętnych obciążeń możliwość wydawania na samochód ok. 1000 zł miesięcznie bez paliwa. Obliczcie sobie na jaki samochód stać te osoby realnie, ale wiele ma to gdzieś i kupuje z poza ich możliwości, zaczyna więcej pracować, po to by spłacić ten samochód, ale nie ma czasu nim się cieszyć, bo ciągle jest w pracy. Więc ma ten samochód by nie być gorszy, a może być lepszym? Ja jeździłam czternastoletnią skodą, i pewnie bym dalej jeździła, ale syn go skasował. Miała wszystko co potrzebne mi było – klimatyzację, ABS i ASR. Była bez awaryjna, mało paliła.

Telefony komórkowe oj tu jest nieźle, ciągle nowy, nowy, nowy bo ten co mamy to już obciach, bo jest nowy model, bo inni mają cieńszy, większy, mniejszy i sama nie wiem co tam jeszcze może być super. Ale czy na pewno jest to nam potrzebne? Czy wykorzystujemy wszystkie gadżety w nim zainstalowane?  

Minimaliści zalecają by każdego dnia przez rok pozbywać się jednej niepotrzebnej rzeczy. Ale ja jestem niecierpliwa, jak robię porządki to na całego. Usuwam wszystko czego nie używam, nie cieszy mnie, nie widzę dla tej rzeczy zastosowania. Przed zakupem zastanawiam się czy naprawdę potrzebuję tej rzeczy i czy wypełni ona moje potrzeby. Ostatnio chcieliśmy z mężem kupić frytkownice beztłuszczową, wyszło nam po tygodniu analizowania, że będzie to zbędny gadżet, nie da nam więcej niż może nasz piecyk, nie zaoszczędzi energii bo jednorazowo i tak nie przygotujemy posiłku dla naszej rodziny. Każdy zakup analizujemy, rozważamy wszystkie plusy i minusy wydatku.

Zastanówcie się dlaczego macie dużo rzeczy, czy to wypełnienie jakiejś pustki, problemy emocjonalne czy zbieractwo.

Zostawianie każdej laurki naszego dziecka, każdego rysunku, każdego kwiatka itd. Tworzy masę rzeczy których nie będziemy oglądać tylko odłożymy do pudełka. Może warto zrobić zdjęcie, skan i przechowywać w elektronicznej formie, możemy przekazać pamiątkę taka naszym wnukom po ich rodzicach, oglądać kiedy najdzie nas ochota.

Starajcie się raz w roku robić przegląd swoich zasobów i pozbywać się rzeczy zupełnie niepotrzebnych.

Ja raz na pół roku robię takie porządku – na wiosnę i jesienią/zimą. Porządki obejmują szafy, kuchnie, książki, komputer, media społecznościowe - zbędne relacje, znajomi/nieznajomi. 

Psychologowie często mówią, że czysty dom to czysty umysł, podobno stan naszego domu/mieszkania odzwierciedla stan naszego umysłu. Mówią, że nie możemy zrobić porządków ze swoim życiem jeśli nie zrobimy porządków w swoim otoczeniu. Jeśli panuje w nim chaos, to będzie on obecny także w naszych głowach, a co za tym idzie we wszystkich dziedzinach naszego życia. Dlatego robiąc porządek w domu/mieszkaniu/pokoju robimy krok ku uporządkowaniu naszego życia, musimy zrobić miejsce na nowe. Otoczmy się przedmiotami które maja pozytywny na nas wpływ, nie szukajmy ukojenia w kolejnym gadżecie, ubraniu, butach….


niedziela, 20 lutego 2022

Nie marnuj jedzenia!!

 


Wracając do tematu wyrzucania jedzenia, nie wiem czy wiecie, że Polacy marnują rocznie aż 9 mln ton. W Unii Europejskiej zajmujemy niechlubne piąte miejsce. Rocznie na jedną osobę przypada 247 kg wyrzuconej żywności. Statystycznie w koszu ląduje więc bilet na całkiem niezłe wakacje, bo przeliczając żywność na pieniądze, wychodzi nawet 3 tys. zł. Jak już pisałam najwięcej wyrzucamy pieczywa, następne miejsce zajmują owoce, jak podają statystyki wykonane na zlecenie Banku Żywności aż 48 procent ankietowanych stwierdza, że wyrzuca pieczywo, zaś owoce wyrzuca 46 procent Polaków. Kolejny produkt często lądujący w śmieciach to wędliny, przyznaje się do tego 45 procent Polaków. Dalej w rankingu plasują się warzywa 37 procent ankietowanych to potwierdziła, potem jogurty 27 procent, ziemniaki 17 procent, mleko 12 procent, mięso i sery 10 procent, gotowe dania 9 procent i ryby 5 procent (pewnie dlatego tak mało, bo mniej się ich spożywa niż mięsa np. u nas w kraju). Nie dość, że mamy jako naród w nosie własne finanse, to jak wielu z nas nie interesuje aspekt degradacji środowiska. Do wyprodukowania bochenka chleba trzeba zużyć 462 litry wody, do  1 kg wołowiny – 14,5 tys. litrów wody, wieprzowiny – blisko 6 tys. litrów zaś drobiu – 4,3 tys. Zmarnowane jedzenie odpowiada za 8-10 proc. emisji gazów cieplarnianych.  Często wyrzucana jest jeszcze przydatna żywność, bez skontrolowania czy tak naprawdę jest już zepsuta, jak to jedna czytelniczka ładnie ujęła „czy jogurt z datą ważności do czwartku wie, że ma się zepsuć w czwartek” no właśnie nie wie, data ważności to fakt umowny, czasem źle przechowywany produkt zepsuje się przed jej końcem, a czasem grubo po. Ja wczoraj robiłam naleśniki z serem zapiekane, ser miał datę do 11, a naleśniki robiłam 14 i myślicie, że był zepsuty, zupełnie nic mu nie było. Niestety wiele produktów ląduje w śmiechach przed tym zanim my je kupimy, zwyczajnie sklepy wyrzucają przeterminowaną żywność. Śmietniki są często pod nadzorem kamer, zamykane na kłódki, grodzone i zamykane. Wiem, że jest grypa ludzi która ratuje taką żywność i nie są to często ludzie biedni których nie stać na jedzenie w sklepie, zwyczajnie dobro naszej planety leży im na sercu.  Nadal nie wiele można zrobić w tym temacie, tony żywności zasilają wysypiska i dokarmiają szczury.




Wędlina- jak widać to często wyrzucany produkt żywnościowy. Ja od czasu jak robię swoją wędlinę nie muszę się martwić jej szybkim się psuciem, domowa wędlina jest dużo trwalsza mimo braku chemicznych konserwantów. Ale jeśli mamy dość już jednego gatunku wędliny przerabiamy na inne danie ją, robię jajecznice, pastę, zapiekankę, pizzę. Wiele dań można zamrozić choć by pizzę.

Sery – twardy żółty ser jest świetny do tostów, sosów, tarty, pizzy, zapiekanek itd. Biały ser przesuszony będzie świetny do farszu do pierogów np. ruskich, do zapiekanki z kaszy gryczanej, można nim posypać zapiekankę mięsną. 

Mleko – jeśli jest to mleko świeże nie UHT, można nastawić do ukwaszenia, potem zrobić z niego koktajl, ser biały, wypić do ziemniaków okraszonych cebulką podduszoną z boczkiem lub bez. Dodać do placuszków.

Ryby – to chyba najtrudniejszy temat, choć niekoniecznie, ryby z puszki, wędzone możemy wykorzystać na pizzę, do pasty. Gotowane, duszone, smażone do zapiekanek, zmielić i zrobić kotlety.

Warzywa – czy zwiędła marchewka czy burak nadaje się tylko do śmieci. Zapewniam Was, że nie! Wystarczy warzywo wrzucić na godzinę – dwie do wody i będzie jak „nowe”. Ja ostatnio kupiłam buraki w promocji, dużą 5 kg paczkę, 4 buraki mi lekko podwiędły, nawet ich nie moczyłam, ugotowałam, obrałam, starłam i zamroziłam. Potem wystarczy, że wrzucę na masełko do rondelka rozmrożę całość, doprawię jogurtem i sokiem z cytryny i gotowy dodatek do drugiego dania.  Marchew ostatnio kupuję tylko w promocjach w workach po 3-5 kg, obiera ją, ścieram za pomocą robota i mrożę, bez blanszowania, świetnie nadaje się na dodatek do dań – zupy, zapiekanki, sosu itp. Nawet używam jej do ciasta korzennego zamiast dyni.

Nie trzeba natychmiast wszystkiego wyrzucać, trzeba dobrze się zastanowić czy naprawdę nie możemy z tym nic zrobić.  


czwartek, 17 lutego 2022

Pasta z makreli bez majonezu

 


Wstawiałam już wcześniej przepis na pastę z makreli, ale ostatnio z powodu mojej alergii musiałam zrezygnować z majonezu, w sumie rodzina stwierdziła, że pasta jest smaczniejsza w wersji bez, a po za tym zdrowsza.  Kupiłam jakiś czas temu makrelę wędzoną w promocji, zamroziłam ją i tak sobie czeka na swój czas. Trzeba urozmaicać jadłospis kanapkowy, raz mięsko, raz jajeczko, serak, pasta jakaś – rybna, mięsna, jajeczna.  W niedzielę wieczorem zrobiłam pastę z wędzonej makreli.




Składniki:

  • jedna wędzona makrela
  • 4 gotowane jajka
  • 1 nieduża cebula
  • 3 łyżki soku z cytryny (można zamiast cytryny dodać 2 łyżki keczupu)
  • 3 łyżki oliwy/oleju
  • pieprz do smaku
  • 2 łyżki  – szczypiorku, koperku lub natki pietruszki drobno posiekanego (opcjonalnie)

Ja obieram makrelę z ości i skóry, obieram jajka ze skorupek, opieram cebulę. Mielę w maszynce do mięsa rybę, jajka i cebulę. Można zmielić tylko rybę, zetrzeć na tarce jajko, posiekać drobno cebulę. Jak kto lubi. Dodaję sok z cytryny/keczup, oliwę, zielonki (szczypiorek, koperek lub natkę pietruszki) i przyprawiam do smaku pieprzem. Przekładam pastę do szklanego pojemnika zamykanego (oczywiście to zupełnie dowolna sprawa w co wkładamy pastę by odstawić do lodówki) i wkładam do lodówki, najlepsza jest pasta na drugi dzień. Na zdjęciu jest pasta bez zielonki, nie miałam nic akurat pod ręką, do kanapek dodaliśmy potem kiełki rzodkiewki wyhodowane w naszej kuchni. 


wtorek, 15 lutego 2022

Kolejny rok i kolejny cel

 


W tym roku jak już pisałam wcześniej mocno przykładam się kontroli do wydatków.  Za nami styczeń i 10 dni lutego. Bardzo dokładnie planuję zakupy, kontroluję ceny, zasoby domowe. W tym roku z mężem postanowiliśmy nie kupić żadnej książki, choć chyba jeszcze takiego roku nie było. Mąż i ja mamy konto w bibliotece, możliwość wyszukiwania i zamawiania książek przez Internet, więc tego się trzymamy. Ja czytam sporo na Polonie (uwielbiam stare książki), można ściągnąć książki.  czytać Mamy jeszcze trochę książek których jeszcze nie przeczytaliśmy – zeszłoroczne zakupy i prezenty (spory pakiet dostaliśmy od znajomych którzy zmieniali dom i nie wszystkie mogli ze sobą zabrać).  Po za tym wymieniamy się ze znajomymi, więc nie zabraknie nam materiału do czytania.  Lubimy chodzić na koncerty w tym roku zmniejszamy wyjścia do minimum, bywało, że chodziliśmy co tydzień na koncert, niestety ceny wejściówek wzrosły obecnie jest to kwota 40-50 zł licząc na naszą trójkę którą lubi podobny typ muzyki to już 120 – 150 zł plus coś do picia np. herbata 8 zł za osobę bo koncerty są w pubie, kwota odrobinę nas przerasta. Rozpoczęliśmy gromadzenie gotówki na wyjazd wakacyjny, oraz na urodziny osiemnaste córki, po za urodzinami chcemy opłacić jej kurs prawa jazdy, więc wszystko to generuje koszty. Zatem czas na zaciśnięcie pasa! 




Oczywiście powiem Wam jak nam idzie, zwłaszcza ile oszczędzamy kupując tylko produkty w promocji i jak do nich podjeść. 


niedziela, 13 lutego 2022

Oszczędzanie na rozrywkach

 


Każdy z nas potrzebuje rozrywki, relaksu, oderwania się od codzienności, oddechu. Ale wiele rozrywek to pułapka finansowa np. wyjście rodzinne do kina, jedna kwota to koszt biletu a potem wydajemy drugie tyle na popcorn i napoje. I z takiego rodzinnego wypadu nagle wyskakuje nam z portfela 200-250 zł i to już nie jest takie ot sobie wyjście tylko do kina. My akurat rzadko chodzimy do kina, wychodzi około 1-3 razy do roku, ale też nie całą rodziną, bo ja nie lubię serii „Szybcy i wściekli” na którą chodzi mąż z dwójka naszych dzieci, podobnie jest z filmami Marvela które mnie bardziej irytują niż ciekawią, więc idzie podobny skład. Przyznam, że zasadniczo wolę teatr, filharmonię od kina. Ostatnio oglądam filmy z pakietu Amazon Prime, kwota 49 zł za rok dostępu czyli 4 zł miesięcznie. Wcześniej korzystaliśmy z miesiąca darmowego, więc można uznać, że za kwotę 49 zł mam 13 miesięcy dostępu do platformy. Można też wykupić dostęp do Netflix np. za 60 zł i zebrać jeszcze troje znajomych dzięki temu koszt miesięczny wyniesie nas 15 zł, niestety rocznie to już 180 zł, podobnie chyba Player wychodzi.  Czyli takie wyjście do kina warto przemyśleć. Czasem są zniżki dzięki karcie payback możemy skorzystać ze zniżki, albo zaplanować wejście w tańszy dzień i zrezygnować z konsumpcji (choć obecnie to chyba nie można i tak jeść w kinie).

Planując wycieczkę za miasto warto dokładnie się przygotować, sprawdzić stan techniczny samochodu – olej, płyn do spryskiwaczy, ciśnienie w oponach itp. Sprawdźcie czy macie wszystko do ewentualnej zmiany koła, czy w apteczce są potrzebne rzeczy na wypadek skaleczenia, nie kupujmy potem lewarka na stacji czy plastra bo dziecko starło kolano. Szybka dolewka np. oleju na stacji benzynowej przy drodze też może być kosztowna.  

Podobnie warto zaopatrzyć się choć by w przekąski, pomyślcie o cenie batonika, chipsy czy butelka soku w schronisku górskim lub przy atrakcji turystycznej, marża zetnie nas z nóg. To nie problem zakupić wcześniej takie smakołyki lub przygotować ciastka, ciasto w domu. Warto zabrać tez choć by kanapki by nie rzucać się na pierwszą z brzegu restaurację. My mamy zasadę nigdy nie jemy tuż przy atrakcjach turystycznych, a w schronisku najwyżej śniadanie gdy nocowaliśmy w nim. Wolimy zasadniczo zjeść bardziej w miejscach gdzie jadają miejscowi z dala od głównego szklaku turystycznego. Dotyczy to u nas kraju i zagranicy.

Polecam szukać zniżek na gruponie można tam znaleźć tańsze bilety do kina, masaż, strzelnicę, kolację we dwoje, warsztaty (ostatnio znajoma kupiła warsztaty 3 godzinne robienia mydła w cenie 50 zł z materiałami), warto tam zaglądać.

Urlop też warto rozplanować, wyszukać dni bezpłatnych wejść do muzeów, poszukać barów, restauracji z dobrymi cenami i opiniami, by nie chwytać pierwszy  z brzegu. Warto przejrzeć wcześniej informacje o wydarzeniach organizowanych w okolicy, my uwielbiamy jarmarki, targi staroci itp. Więc szukam w okolicy takich wydarzeń. Jak dzieci były małe szukałam festynów które latem często są organizowane. My z córką uwielbiamy sklepy z używaną odzieżą, szukamy przed wyjazdem sklepów w danej miejscowości i robimy sobie babski wypad na rajd po takich sklepach. Zakładamy kwotę do której szalejemy i ruszamy w trasę. Ostatnio z wypadu do Wrocławia przy wiozłam wspaniała ciepłą szarą sukienkę (wszyscy pytają gdzie kupiłam takie cudo) za kwotę 5 zł, sweterek za 2,5 szary wełniany z merynosa oraz bluzę sportowa z kapturem za 2,5 zł. Córka kupiła czarną klasyczną sukienkę za 10 zł. My bardzo dokładnie przygotowujemy się do urlopu, planujemy co możemy tam robić, sprawdzamy dokładnie wszystko, owszem czasem zaskakuje nas jakaś zmiana lub coś jest zamknięte z powodu remontu, pandemii itp. W Toruniu z mężem zrobiliśmy sobie rajd po muzeach w dzień bezpłatny, córka nie przepada za muzeum, za to lubi skanseny.  Uwielbiamy sklepy z tanimi książkami, zawsze szukamy takich na urlopie. Ogólnie jakoś nam się utarło, że z urlopu przywozimy jakiś ciuch, książkę, przyprawy i coś regionalnego dla swoich rodziców.




 Pamiętajcie, o drobnych oszczędnościach, one naprawdę są jak kropla która draży skałę. W skali roku można sporo oszczędzić. Przy każdej takiej okazji, kiedy nasza zapobiegliwość oszczędziła nam niepotrzebnego wydatku, możemy uśmiechnąć się do siebie i pomyśleć: no to oszczędziłem.


czwartek, 10 lutego 2022

Po co oszczędzać?

 


Pytacie jak oszczędzać, czy odkładać pieniądze?

Po pierwsze musimy mieć bufor pieniężny tak zwana poduszkę finansową na wszelki wypadek, specjaliści mówią o konieczności posiadania zasobów pieniężnych w kwocie umożliwiającej nam trzymiesięczne opłaty rachunków i jakaś kwota na żywienie przez ten okres. Jest to na wypadek utraty dochodów i poszukiwania nowego zatrudnienia. Niektórzy zalecają nawet pół roczny zapas finansowy na życie bez dochodów. Niestety wiele osób mówi nie mam z czego oszczędzać, jakoś to będzie, wierzcie mi nie będzie, łatwo utonąć, wiem z własnego doświadczenia. Trzeba mieć tyłek ze stali i nerwy z tytanu by w chwilę się podnieść, jak nie to naprawdę trwa wygrzebywanie się. My walczymy o taki trzymiesięczny bufor, na sześciomiesięczny nas jeszcze nie stać.  Przygotowywanie się na czarny scenariusz nie jest objawem pesymizmu, ale mądrego planowania i rozsądku, często nie jesteście sami, macie rodzinę której dobro też trzeba mieć na uwadze. Może myśl o nich jest motorem napadowym do stworzenia oszczędności.

"Różnica pomiędzy niemożliwym, 

 a możliwym leży w determinacji człowieka" 

 Tommy Lasorda




Wiele osób wydaje tyle ile zarabia, jeden ma 9000 zł miesięcznie i wyda 8500 zł, zaś inny ma 3000 zł miesięcznie i  wyda 2500 zł, odłożyć mogą tyle samo, ale koszt miesięczny mają zupełnie inny, nie ważne ile zarabiasz, ważne ile wydajesz i odkładasz na „czarną godzinę” Jeden i drugi musi wyeliminować zbędne wydatki i przyłożyć się do oszczędzania. Wiem że ciężko zrezygnować z wygody, ale ręka do góry kto z Was ma ten bufor nienaruszalny na 3-6 miesięcy, nie jako kwota na wakacje, albo na zakup nowej kanapy, samochodu. Ale jako fundusz na wypadek utraty pracy, choroby, zalania mieszkania, kasacji samochodu. W życiu nie raz się przekonałam, że takie sytuacje nas dopadają w najgorszych momentach życia. Nam zalało mieszkanie jak byliśmy na urlopie, ubezpieczenie to była kropla, a do wymiany były drewniane okna, karton gips na ścianach, wykładziny, kanapa, do remontu sufity. Mieszkaliśmy na poddaszu, wymieniano papę, wykonawca zostawił odkryty dach n weekend, a padał całe dwa dni deszcz, wykonawca nie miał polisy, zwalił na właściciela budynku, nasze ubezpieczenie z racji poddasza na zalanie było niewielkie, właściciel dołożył się do wymiany okien, a wykładziny wyprał nam wykonawca, jak się okazało proszkiem do prania na strychu, wykładziny zesztywniały, lepiło się do nich wszystko, były do wymiany, 50 m2 wykładziny. Koszty nas przerosły, musieliśmy wziąć kredyt na wymianę okien, wykładziny, remont ścian, bo wykonawca dachu jak nam zrobił ściany to wyglądały gorzej niż przed remontem. Ale wszyscy się zmyli i uznali, że sprawa załatwiona. A została jeszcze lokatorka pod nami która my zalewaliśmy, bo leciało niżej, woda była po kostki u nas jak wróciliśmy z urlopu. Dwoje dzieci, generalny remont mieszkania, kompletna katastrofa (było to prawie 19 lat temu). Takie rzeczy naprawdę się zdążają.

Kolejny powód oszczędzania to edukacja, która bywa kosztowna, rozwijając siebie możemy szukać lepszego zatrudnienia lepsze zatrudnienie to większe dochody. Zaczynałam od trudnego startu, ale pomalutku szłam w górę, zmieniałam zawód na taki który w danym momencie był na topie, potem szukałam zawodu dla siebie. Maż też cały czas się dokształca, robi dodatkowe kursy, szkolenia, nie stoimy w miejscu. Może pandemia by utrudniła nam życie zawodowe, ale cały czas staramy się podążać za rynkiem. Nie stójcie w miejscu, uczcie się języków, róbcie po dyplomówki, może studium jakieś, idźcie na kursy, nie czekajcie na tylko to co da wam pracodawca.


„Za rok będziesz żałować, 

że nie zacząłeś dzisiaj” 

 Karen Lamb


Wiem, że fajnie wydaje się pieniądze, ale jak długo cieszy Was nowy ciuch, wypad do knajpy, czy nowe buty? Może lepiej wydać na coś co zostawia więcej np. niesamowite wakacje, a może warto  zainwestować, może w mieszkania pod wynajem i zapewnić sobie wolność finansową (wielu teraz o tym pisze, mówi), może dorzucić się komuś do interesu, a może zrealizować pomysł na własny biznes. Może odkładać na to by wcześniej zrezygnować z pracy zawodowej, może zainwestować w złoto (oczywiście nie chodzi o biżuterie) podobno nigdy nie traci na wartości, albo w ziemie. Chyba najmniej opłacalne jest teraz gromadzenie większej ilości gotówki na lokatach, bo inflacja zjada zyski niestety. Myślę, że wystarczy w gotówce ten nasz bufor na czarną godzinę. Myślę, że wolicie spełniać marzenia a nie sądzę że są nimi pragnienie butów za 10000 zł. Wydajcie je na prawdziwe marzenia. Ja mam sporo takich, głownie związanych z egzotycznymi podróżami,  mniejsze realizuję jak malowanie, nauka gry na keyboardzie itp. Niektórzy biorą kredyt by zakupić mieszanie, apotem spłacają go z wynajmu, kupują kolejne i kolejne w ten sam sposób, by uzyskać niezależność finansową i pozbyć się wielkogodzinnego tygodnia pracy. Mam znajomych którzy tak robili, ale czują się przytłoczeni walką z najemcami, niestety i tak bywa.

Nie mylcie oszczędzania ze skąpstwem, sknerstwem, to zupełnie inne rzeczy. Skąpstwo to nic innego jak odmawianie sobie wszystkiego z samej niechęci do wydawania pieniędzy. Oszczędzanie to rozsądne gospodarowanie swoim budżetem w taki sposób, by móc sobie pozwolić na osiąganie swoich celów. A celami tymi równie dobrze mogą być przecież nasze marzenia czekające, aż je spełnimy, wyjście z długów, wolność finansowa, zmniejszenie ilości godzin pracy. Co tylko wykombinujecie.

Aby zacząć musimy stworzyć plan. Zastanówcie się jaki macie cel, potem przeliczcie jakie macie wpływy i wydatki, spróbujcie określić kwotę początkową jaką możecie odłożyć, bądźcie konsekwentni. Nie ma że w tym miesiącu nie odłożę, musicie przyjąć, że to jest wasz „rachunek” do opłacenia i nie ma odstępstw. Jak zapanujecie nad wydatkami, zwiększcie kwotę która możecie odłożyć i tak krok po kroku. Nie jestem doradcą finansowym, więc wam nie wskażę najlepszej formy inwestycji, jest wiele filmów, blogów w Internecie z takimi poradami.  Ja jestem na poziomie utrzymania bufora i odkładaniu na konkretny krótko terminowy cel. Na początku wydaje się, że to nie ma sensu - przecież odkładam tylko 200 zł miesięcznie, ale pamiętajcie, że najpierw to 200 zł daje nam 2400 rocznie, a może jednak wcześniej uda się Wam zwiększyć kwotę odkładanych pieniędzy, wiele osób się zniechęca, ale czy wszystko dzieje się jutro, zaraz? Wytrwałość, determinacja, systematyczność to środek co wymarzonego celu. 

 

„Jeśli nie potrafisz latać, biegnij. 

Jeśli nie potrafisz biegać, chodź. 

Jeśli nie potrafisz chodzić, czołgaj się.

 Cokolwiek jednak robisz, poruszaj się do przodu”

 Martin Luther King


poniedziałek, 7 lutego 2022

Podsumowanie NASZYCH dziwactw :)

 


Pisząc o dziwactwach chodziło mi o takie które dla moich znajomych są zupełnie nie zrozumiałe, dziwne, bezsensu, niepotrzebne, niewarte zachodu itd. Pisaliście o swoich dziwactwach więc postanowiłam je zebrać w jednym poście, naszą codzienność która dla innych jest dziwactwem, może i głupota, przesadą…



  • robienie dwóch/a nawet czterech herbat z jednej torebki herbaty
  • zabieranie własnego jedzenia/kawy/napojów na wycieczki
  • naprawienie uchwytów pokrywek do garnków
  • używanie mydła i szamponu w kostce
  • pieczenie na stałe domowego chleba
  • nie kupowanie ciast w cukierni
  • szycie z ręczników zmywaków kuchennych
  • używanie wacików kosmetycznych wielorazowego użytku
  • kupowanie produktów spożywczych na granicy daty przydatności
  • urlop z własnym wyżywieniem
  • własny ogródek owocowo – warzywny
  • zbieranie resztek mydła w kostce i przerabianie na kolejne kostki
  • wypłukiwanie butelek po płynie do prania i zmywania w celu uzyskania płynu do podłogi po dodaniu octu
  • używanie ponownie siatek po cebuli/warzywach
  • kupowanie dużych ilości produktów gdy są w promocji
  • przecinanie opakowań kosmetyków i chemii domowej by wydobyć wszystko co do ostatniej „kropelki”
  • pakowanie produktów w sklepie w opakowania foliowe w celu użycia ich następnie jako worki na śmieci
  • robienie bułki tartej z czerstwego pieczywa
  • używanie octu do odkamieniania
  • chodzenie pieszo zamiast jeżdżenie nawet blisko samochodem
  • zbieranie wody brudnej do dalszego użytku np. spłukiwania toalet
  • zabieranie jedzenia w termosie do pracy/na uczelnię
  • gotowanie bulionu z obierek (mam nawet pudełko w lodówce z napisem obierki warzywne)
  • niekupowanie ryżu/kaszy/fasolek w woreczkach foliowych
  • wakacje pod namiotem z własnym wyżywieniem
  • przerabianie ubrań również tych kupionych w sklepach z odzieżą używaną
  • podział ubrań na ubrania do pracy, pod domu do sprzątania
  • używanie małych zwykłych woreczków foliowych na psie kupy
  • domowy budyń, kisiel
  • stawianie opakowań po kosmatych i chemii domowej „na głowie”
  • folia aluminiowa nie tylko jeden raz do użytku
  • papier do pieczenia nie zawsze trzeba używać tylko raz
  • gotowanie makaronu – wrzucić do zimnej wody, zagotować i wyłączyć pozostawić do czasu jak będzie miękki
  • gotowanie ryżu, kaszy pod pierzynką – gotujemy wodę, wrzucamy na wrzątek, zagotowujemy całość, zawijamy najlepiej w gazetę i hop pod kołdrę
  • oszczędny prysznic – spłukujemy ciało, zakręcamy wodę, namydlamy się, spłukujemy i koniec prysznica góra 2 minuty.
  • mydło do mycia rak zapakowane w siatkę np. po czosnku, cytrynach czy słodyczach jak się kończy dodajemy nową kostkę do resztek i myjemy dalej
  • używanie woreczków po mrożonkach do kolejnych mrożonek lub pakowania produktów spożywczych
  • mrożenie kawałków mięsa pozostałych po posiłku (również wędlin) w celu zużycia np. na bigos, pasztet
  • zjadanie produktów po dacie ważności jeśli są jeszcze jadalne
  • rezygnacja z papierowych ręczników na rzecz ścierek ze starej pościeli, prześcieradeł itp. 
  • papier pozyskany z gazet, ulotek do czyszczenia okien, luster i innych powierzchni szklanych. 

Mam nadzieję, że wypisałam wszystkie moje i Wasze dziwactwa które są niezrozumiałe dla wielu osób. Jak widać, stosując te oszczędności mamy niezłe rezultaty, a przy tym nie zabieramy nikomu nic.

Ja wyłączając światło dokoła domu (u nas na ulicy jest modne oświetlanie swojej posesji, ja wychodzę z założenia, że jeśli nie czekam na nikogo, jeśli nikt nie wraca z nas do domu, nikt nie jest w ogrodzie to po co mam oświetlać całe podwórko, mam lampkę nad drzwiami i nad bramą zbliżeniowy na czujkę reflektor, wystarczy) i zasuwając rolety zewnętrzne po zmierzchu, pilnując by nie świeciło się światło tam gdzie nikt nie przebywa zaoszczędziłam sporo energii elektrycznej (co miesiąc spisujemy stan licznika i widać rezultaty).  Nie siedzimy po ciemku, ale oświetlanie pustej kuchni jak dla mnie mija się z celem.