piątek, 30 września 2022

Przed ostatnim kwartałem 2022

 


Kończy się wrzesień, przed nami ostatni kwartał roku. Cały czas walczę z utrzymaniem budżetu w ryzach, niestety galopująca inflacja nie pomaga w tym. Udało mi się na razie nie wydać pieniędzy na książki, nie pijemy od poł roku alkoholu co za tym idzie nie kupujemy, nalewki robię na alkoholu który pozostał po naszej rocznicy ślubu i urodzinach syna z zeszłych lat. Nigdy nie paliliśmy papierosów więc tu tez na używki nie ma kosztów. Jedyna nasza rozpusta to kawa, kupujemy lepszej jakości. Ubrań kupiłam kilka ale jak to w moim stylu w sklepie z odzieżą używaną. Obuwie jedna para dla najstarszego syna, rozpadły się letnie buty sportowe. Z powodu wypadku męża nie chodzimy na koncerty, planowany pierwszy w listopadzie, zobaczymy jak wyjdzie. Na jedzenie niestety wydaję już 1700 zł miesięcznie na 5 dorosłych osób. Moich 50 urodzin właściwie nie wyprawiłam, przyszli tylko jedni znajomi więc wyszła zwykła wizyta towarzyska my i dwie osoby. Urodziny osiemnaste córki zamkną się w 12 osobach, uroczystość w domu, więc koszty nie będą duże. Ogólnie pilnuję się jak mogę by utrzymać finanse na stałym poziomie lub nawet oszczędzić. Sporo kosztuje nas rehabilitacja męża, sprzęty do domu, koszt fizjoterapeuty. Niestety wsparcie na NFZ jest właściwie żadne, skoro mąż ma czekać 10 miesięcy na pierwsze zabiegi. Na szczęście kilka lat temu zainwestowaliśmy w rozsądną polisę dla męża i dzięki temu sporą cześć pokryliśmy właśnie z polisy. Warto jednak na wszelki wypadek opłacać takie polisy, b nigdy nie wiadomo co nam się przytrafi, można owszem odkładać pieniądze na takie wypadki to tez jest dobre, ale warto mieć taki zapas na podobne sytuacje. Ja musiałam odrobinę zainwestować w usługę trychologa, niestety włosy sypały mi się tak, że byłam cała w moich włosach. Stres, menopauza, schudłam z powodu stresu i to wszystko wywróciło mój organizm do góry nogami. Efekty są, nie wydałam fortuny, trycholog poważnie podeszła do sprawy, zaleciła pielęgnację, suplementację i niezbyt drogich kilka zabiegów.  Mam nadzieję, że sytuacja została uratowana, bo przedziałek mi się mocno powiększył na głowie. I tak to u nas wygląda przed ostatnim kwartałem roku 2022. Co u Was słychać w tym temacie, zadowoleni jesteście z tego roku, czy inflacja Wam wydrenowała mocno kieszenie? Gotowi jesteście na zimę? Zapasy po lecie zrobione? Co z ogrzewaniem?





środa, 28 września 2022

Jadłospisy z XX wieku

 

Jak wiecie bardzo lubię poradniki z przed 2000 roku, a najlepiej z lat PRL-u. Przypomniało mi się, że na blogu mam kilka jadłospisów z tych książek, pewnie tak jak ja zapomnieliście o tych jadłospisach. Ja uwielbiam powracać do nich, uwielbiam buszować w tych książkach, ostatnio znowu dotarły do mnie od znajomej kolejne książki. Dla mnie spotkanie z taką książką jest bardzo fajnym uczuciem. Mając 50 lat odrobinkę pamiętam tych czasów i ich smak. Może zechcecie wraz ze mną „zanurzyć się ponownie w samki XX wieku. 



Jadłospis 1979 roku

Propozycje kolacji z XX w. 

Szkolny jadłospis na 10 dni (ten jest już z XXI w.) 

Jadłospis na czerwiec z XX w. 

Powrót do XX w. - jadłospis obiadowy na dwa tygodnie

Jadłospis tygodniowy - całodzienny dla rodziny z XX w. 


Jak Wam się podoba to jedzenie, propozycje ówczesnych dietetyków? Przypadło Wam do gustu, gotowalibyście tak dziś, a może gotujecie. Ja sporo dań nadal robię w swoje kuchni.


poniedziałek, 26 września 2022

Co Was do mnie sprowadza?

 


Bardzo mnie ciekawi kto czyta mój blog, w jakiej jesteście sytuacji finansowej, co Was sprowadza w to miejsce? Czy zupełny przypadek, czy też chęć znalezienia opcji na swoje problemy z finansami? Po Waszych komentarzach trudno mi coś stwierdzić, są one bardzo skrajne i nie jednoznaczne. Jak wyglądają Wasze budżety, jaki macie stosunek do oszczędnego życia, czego poszukujecie na tym blogu, a może co byście chcieli znaleźć?




My oszczędzanie rozpoczęliśmy z powodu wpadnięcia w spiralę kredytową z której udało nam się wyjść i obecnie mamy alergię na kredyty, jakiś czas temu skusiliśmy się na dwa takie po 10 rat bez odsetek, spłaciliśmy je po 3 miesiącach bo nie czuliśmy się z nimi komfortowo. Teraz został nam kredyt hipoteczny, mieliśmy w planach spłacać go szybciej, ale w chwili wzrostu oprocentowania które dało nam 1000 zł miesięczni wyższy kredyt, oraz sytuacja po wypadku męża (zmniejszone dochody, rehabilitacja) odeszliśmy od naszych planów na bliżej nieokreślony czas. Mąż termin rehabilitacji na NFZ ma wyznaczony na 24.07.2023 rok, zatem musimy płacić za jego rehabilitację prywatnie. Staramy się rozsądnie podchodzić do wydatków na wyżywienie, szukam promocji na żywność dobrej jakości jak np. kurczak zagrodowy (cały i dzielę na elementy, czasem kupię nawet 6 sztuk na raz), mięso wołowe, jajka z wolnego wybiegu, sery kozie, owcze itd. Kupuję hurtowo ziemniaki, buraki, marchew cebulę, kisze sama warzywa, robię pasztety, wędliny, pieczenie. Piekę sama ciasta, ciasteczka, chleb, pizzę. Staram się mielić płatki owsiane na mokę by wydać miej.  Przyjmuję chętnie owoce, warzywa od rodziny i znajomych robię przetwory, dżemy, nalewki, mrożę. Robię wszystko co sprawi że wydam mało, ale będziemy jeść wysokiej jakości jedzenie. Co tydzień przeglądam gazetki promocyjne, idąc do sklepu szukam promocji i uważnie je przeliczam, zaglądam na półki z przeceną dla produktów z krótką datą ważności. Przeglądam koszty bankowe, ostatnio zauważaliśmy, że w banku była zmiana kont gdzie nie ma opłat, a na naszych od lat pojawiły się, więc zmieniliśmy konta, co dały nam przy 3 kontach miesięczny zysk 40 zł.  Zmieniliśmy abonament telefoniczny ja z córką mamy wspólny i dzięki temu mając dwa numery oszczędzamy 15 zł miesięcznie, mamy większy transfer. Uczymy się ecodrivingu, by wydawać jak najmniej na paliwo. Wkładając pranie do pralki ważę je (w końcu na stałe stoi waga w łazience) by nie włożyć za mało i również nie napchać za wiele bo jakość prania spadnie. Do prania dokładam łyżkę sody oczyszczonej, ale zmniejszam ilość środka piorącego. Urania są ładnie doprane, a ja wydaję mniej na środki piorące, a koszt jest spory ich bo kupuję hypoalergiczne. W tym roku nadal nie wydałam pieniędzy na zakup książek. Korzystam z biblioteki, Legimi oraz z biblioteczek znajomych, oczywiście na zasadzie wymiany z mojej.  Ogólnie w nawyk nam już weszło oszczędne życie, nie szastamy pieniędzmi, nie zawsze tak było, do tego też musieliśmy dojrzeć/dorosnąć/zrozumieć potrzebę lub korzyści z tego płynące.

 


sobota, 24 września 2022

Naprawiać czy wyrzucać?

 


Czy dajecie drugie życie przedmiotom? Czy naprawiacie je, czy lądują w śmieciach? Ja naprawiam wszystko co się daje naprawić. Noszę buty do szewca, naprawiam ubrania, meble, sprzęt AGD. 



Dlaczego to robię, z kilku powodów:

  • jest to działanie ekologiczne, nie tworze kolejnych przedmiotów.
  • nie zwiększam ilości śmieci na wysypisku
  • oszczędzam pieniądze
  • rozwijam swoje umiejętności i daje mi to satysfakcję, że udało mi się stworzyć, uratować


Zawsze jak coś nam się w domu uszkodzi, znudzi zastanawiamy się czy możemy to przerobić, czy możemy naprawić. Jeśli dochodzimy do wniosku, że jest coś w dobrym stanie, ale już nie chcemy tego mieć przekazujemy to dalej, meble, ubrania, sprzęt AGD.

Ostatnio oklejaliśmy z mężem komodę, malowałyśmy meble z córką w Jej pokoju. Kiedy patrzymy na te przedmioty czujemy się świetnie, może odrobinkę dumni, podoba nam się efekt końcowy.

Jakiś czas temu usłyszałam od młodej kobiety, że nie potrafi nawet przyszyć sobie guzika do ubrania. Jak dla mnie jest to potrzebna umiejętność i powinien posiąść ją każdy bez względu na płeć.

Pisałam jakiś czas temu, że zepsuł nam się garnek do gotowania ryżu, miał on naprawdę już wiele lat. Myśleliśmy, że to jego koniec, mąż usiadł (jest elektrykiem) pogrzebał, pomierzył i naprawił. Garnek zasuwa.

Lubię zmieniać coś w ubraniach np. kupiłam bluzkę ze sklepu z odzieżą używaną i dół mi się nie podobał, ale cała bluzka super, a kosztowała 2 zł, obcięłam dół i doszyłam bawełnianą koronkę, nie wymagało to umiejętności krawieckich, zwykłe proste szycie ręczne/maszynowe. W innej bluzce wymieniłam guziki, a sweterek który kupiła córka z ubytkiem dwóch perełek naprawiłam  z pomocą koralików z rozerwanego, niekompletnego naszyjnika. Przełożyłam z miejsca mniej widocznego oryginalne koraliki, a w to miejsce wszyłam moje. Córce bardzo podobała się bluza, była świetnej jakości bez zmechaceń, rozciągnięć, niemal nowa, kosztowała 1 zł, ale miała plamę na wysokości biustu, córka kupiła naprasowanke za 5 zł i zakryła plamę, buza wygląda naprawdę fajnie, koszt cały 6 zł, nowa około 250 – 300 zł tej firmy. Córka robi różne rzeczy, kupuje spodnie jeans i je przeciera, albo obcina, wkleja koronki, koraliki przyszywa. Kupuje bluzy z brakiem uchwytu do suwaka i robi sama ozdobne ze spinacza biurowego (nawleka koraliki, owija kordonkiem itp.). Odzież z drugiej ręki jest już pozbawiona szkodliwych substancji produkcyjnych. Często jest ciekawa, oryginalna, jak to mówi moja córka (lat 18) - w sklepach to jak z kserokopiarki jest wszystko, na na ciuchach o wiele ciekawsze. 

A czy remontujecie sami swoje mieszkania/domy? My tak i to w pełnym wymiarze, teraz jak mąż leżał po wypadku a ja obiecałam córce remont jej pokoju z okazji 18 urodzin, bo to czas gdy chce się poważniejszego pomieszczenia. Wcześniej był plan, że mąż to zrobi, ale co zrobić jak nie ma innej opcji, pokój jest po części malowany, po części tapetowany. Malować malowałam, ale tapety układałam tylko jako ktoś do przytrzymania.  Dodatkowo córka chciała ukryć kable w ścianie, więc wstawiałyśmy w ścianę profil w który włożyłyśmy kable i zagipsowałyśmy, profil jest otwarty z dwóch stron by można swobodnie przeciągać kable. Tapetowania uczyłam się z YouTube. Przejrzałam kilka filmów, kupiłam tapetę winylową, bo wyszło mi, że najłatwiej ją położyć i udało się, bez bąbli, zagięć i równo wzór do wzoru. Pokój wyremontowany i jest pięknie bez dodatkowych kosztów na fachowca, a my z córką dumne, że zrobiłyśmy to same. Zostało odrobinę farby to pomalowałam jedną ścianę w pokoju była najbrudniejsza, a że pasowała farba do reszty ścian to jest ok. Odświeżone, nic się nie zmarnowało. Teraz szykuję się mentalnie i finansowo do remontu korytarzy. Chciała bym to zrobić tak styczeń/luty, może się uda. Też chcę połączyć farbę i tapetę. To planowanie, tworzenie i efekt końcowy wspaniałe uczucie.

A Wy jak uważacie naprawiać, przerabiać czy wyrzucać i kupić nowe? 


czwartek, 22 września 2022

Dziękuję!

 

Bardzo, bardzo Wszystkim dziękuje że jesteście przy mnie, wspieracie ciepłym słowem. Mam naprawdę ciężki czas ostatnio. Śmierć mojego brata, dała mi ostro kopniaka" czuję, że zrobił coś dla mnie ważnego, dał mi wskazówkę by się nie poddawać, by podnieść "koronę" i zasuwać dalej, bo szukanie winnych, robienie z siebie ofiary prowadzi w  złe miejsce, każdego spotykają gorsze okresy, chwile, momenty. Upadają wszyscy to nie wstyd, najważniejsze by wstać i znaleźć w sobie siły. 

Warto pomyśleć za co danego dnia możemy być wdzięczni. 

Muszę zacząć od drobiazgów by dostrzec więcej. 

Jeszcze raz dziękuję, że jesteście!!!


wtorek, 20 września 2022

Motywacja to podstawa!

 


Oszczędzanie, zaciskanie pasa, spłata długów….temat rzeka. Wielu osobą sprawia problem oszacowanie czasu na dotarcie do celu, wiele osób przeszacowuje ten czas, jest to częste zjawisko, nie ma co się wstydzić, złudzenie planowania dotyczy wielu z nas np. mój mąż często mówi że cos mu zajmie 15-20 minut (wożenie opału na kilka dni do domu z komórki), a potem okazuje się, że trwało to 1,5 godziny. Jest to zjawisko powszechne i trzeba popracować nad tym by wpadać w pułapkę planowania. Wiele osób niestety źle szacując czas i możliwości nie widzi szybkich wcześniej zakładanych efektów ma spadek motywacji, zniechęcenie, czuje, że nie warto dalej brnąć bo nic się nie dzieje. Planujemy sobie, że przez 3 miesiące odłożymy na wakacje egzotyczne w cenie 10 000, ale nie uwzględniamy wydatków przyjmujemy tylko zarobki i resztę pomijamy, po dwóch miesiącach mamy odłożone 2 000 i co czujemy – to jest bez sensu bo jak tak dalej pójdzie to nigdy nie uda się. Musimy sobie ustawić punkt odniesienia – jakie mamy fundusze wolne czyli po odliczeniu opłat, kosztów utrzymania dopiero potem zacząć szacować możliwe oszczędności i czas ich uzyskania. Jeśli chcemy sami np. wyremontować pokój, ale nie wiemy ile nam to zajmie czasu, musimy popytać znajomych ile im to zajęło, jak długo gromadzili materiały, ile czasu malowali itd. By nie być zaskoczonym. Jeśli znajomi mówią że to im zjadło 2 tygodnie, a inny mówi że miesiąc uśrednijmy to i wyciągnijmy wnioski by nie czuć zniechęcenia i rozczarowania.




Stawianie sobie wyzwań, celów czy to oszczędzania na coś, czy też wyjście z długów, upiększenie mieszkania, spełnienie marzeń jest świetnym treningiem do  polepszenia odporności psychicznej, posiadanie celu wzmacnia poczucie kontroli, zwłaszcza gdy nam się udaje. Warto stawiać sobie wyzwania, ale takie które mają dla nas wymierne korzyć, a nie typu zjem tabletkę do zmywarki, albo nie wytrzeźwieję przez tydzień.  Nie traktujcie oszczędzania, spłaty długów jako smutny obowiązek, konieczność, potraktujcie jako wyzwanie, sprawdzian swojej siły woli. Ludzie jadą do buszu na kilka tygodni i sprawdzają swoje możliwości, a czemu Wy nie możecie np. przez miesiąc nie wydać pieniędzy na transport i przemieszczać się na rowerze/pieszo? A zaoszczędzone pieniądze odkładać na Wasz wyznaczony cel. Wyzwanie może być różne, warto na początku stawiać sobie małe cele nie wypije przez miesiąc kawy na mieście, nie wydam pieniędzy na słodycze przez miesiąc itd.

Pamiętajmy również by nie sabotować sobie własnych postanowień na przykład z jednej strony spłacę kredyt za samochód, a z drugiej strony zacznę podróżować. Te postanowienia się wykluczają spłata to zaciskanie pasa, podróżowanie to wydatki, zatem same się sabotują.

By podołać finansowym rygorom trzeba sięgnąć do okresu w którym nam to wychodziło, kiedy dobrze radziliśmy sobie z finansami, zastanowić się co wtedy się działo, jak sobie radziliśmy z pieniędzmi i dlaczego. Jeśli mieliśmy inna prace, to może warto zastanowić się czy nie możemy znowu mieć podobnej, jeśli nie mieliśmy dzieci to może pomyśleć co tak naprawdę zwiększyło wydatki same dzieci, czy chęć dorównania innym z wydatkami na nasze dzieci. Warto przeanalizować te wydarzenie kiedy dobrze się działo, z błędów mam y tylko czerpać naukę ale się nimi nie „karmić”, nie rozdrapujemy tego co zrobiliśmy źle, po prostu nie powielajmy potknięć, po to są właśnie błędy by czerpać naukę a nie nawarstwiać depresję. Siłę powinniśmy czerpać na naszych wzlotów i nimi się „karmić”. Pamiętajcie że „...chcieć to móc i marzenia mogą się spełniać, chociaż trzeba im w tym pomóc.” Człowiek może wiele, ale musi tego chcieć i działać, bo na samych chęciach niewiele zdziałamy.

Wiem co mówię, wychodzę z ciężkiego dołka, ostatni czas był dla mnie bardzo ciężki. Ogromnego kopa dała mi śmierć mojego brata, odszedł z tego świata w dniu śmierci Królowej Elżbiety, sam zadecydował o swoje dacie śmierci. 

Dotarło do mnie, że pogrążanie się w tym co trudne, smutne, przytłaczające nie prowadzi do niczego dobrego, trzeba najpierw wziąć coś na głowę najlepiej ścianę i obudzić się ze snu, złe myśli przyciągają złe wydarzenia – fakt naukowy.  Ja dostałam obuchem „po głowie” na wieść o śmierci brata i był to silny wstrząs dla mnie, ale mimo smutnej informacji, ona właśnie mnie obudziła. Poruszyła mnie do życia i działania. Moc jest w nas, a człowiek może naprawdę wiele, tylko trzeba znaleźć siłę w sobie. Nie ma sensu robić z siebie ofiary, ale o tym napisze innym razem.


środa, 7 września 2022

Jak nie wpaść na zakupową minę

 


Jakie macie sposoby na oszczędne zakupy? Ja mam kilka swoich patentów, nie raz o nich pisałam, ale warto o tym mówić/pisać. Nie dajmy się łapać w pułapki stosowane przez sklepy i producentów. Jednym za takich przykładów jest oglądanie reklam między programami w tv lub słuchając radio, często potem chwytamy podświadomie za produkty danej marki, koduje nam się fakt, że jak jest reklamowany to musi być dobrej jakości. Jest taka piosenka Marka Andrzejewskiego „Stoi w ciemnym rogu mały smutny jogurt, nikt go nie kupuje, bo nie reklamuje żadna go modelka gdy telenowelka, żadna go dziewczynka kiedy wieczorynka...” Jak bardzo często jest to kwintesencja naszych zakupowych wyborów. Jednak nie zawsze za popularnością danego produktu idzie jego jakość i nie chodzi tylko o produkty spożywcze, chemiczne, ale również o obuwie, odzież, AGD. Bywa, że nawet marka samochodu ma znaczenie dla samej marki, a nie dla jakości w stosunku do ceny. Czasem wybieramy kierunki wakacyjne z powodu popularności, a niekoniecznie na wzgląd ceny i naszych osobistych preferencji. Nakręcamy się reklamami, popularnością, pozornym prestiżem (bo inni mają, bo na mediach społecznościowych jest wow itd.). Następny zakupowy fakt to przywiązanie do marki, kupujemy mechanicznie zawsze taj samej marki dany produkt, a producenci czasem robią nam „niespodzianki” – zmniejszają wielkość produktu w opakowaniu (nie zawsze samo opakowanie), zmieniają skład, cenę. Czasem zmieniają opakowanie i przez to zmienia się wszystko jakość, ilość. Często na półkach stoją produkty zupełnie nieznanych marek, a są z bardzo dobrym składem i ceną, ale jak w tekście powyżej są nie reklamowane, nieznane, nie opatrzone. Ja zawsze sprawdzam cenę za litr/kg w stosunku do innych produktów o podobnym składzie. Nie noszę ubrań z najpopularniejszych sieciówek, często są to ubrania szyte w tej samej fabryce gdzie szyte są ubrania do marketów chińskich (chyba, że trafię na ubranie z drugiej ręki). W sumie ubrania nosze głównie z drugiej ręki, są już sprane z chemii po produkcji, jest to działanie ekologiczne i ekonomiczne, często wyszukam ubrania ciekawe i nie jednolite w danym sezonie. A co ciekawe mam typową kobiecą budowę, obecnie wiele sieciówek szyje bez wcięcia w pasie, raczej workowate spódnicę, a w sklepach z używaną odzieżą często wyszukam piękne kobiece spódnice, ostatnio znalazłam taką jenową, jestem zachwycona nią, za całe 5 zł w sanie jak nowa, koszulkę z zaszewkami na biust z metką nową, za 4 zł. Uwielbiam polować na takie kobiece ciuszki. Nie interesują mnie najnowsze trendy, lubię czuć się dobrze w ubraniach, a nie podążać za często niepasującą do mnie modą. No ale jestem już w wieku gdzie mam to w nosie czy jestem na topie.


Kolejna sprawa to cena, nie zawsze to co jest drogie jest dobrej jakości, ma super skład, ktoś musi zapłacić za kampanie reklamową, piękne opakowanie, a któż by inny jak nie konsument. To jest bardzo, bardzo częsta praktyka, że jakość nie idzie w parze z ceną. Oczywiście nie jest to standard, bo np. ciasto z rękodzielniczego wyrobu ma wspaniały skład i musi swoje kosztować, ale trzeba być czujnym. Tak jak nie zawsze napis BIO na opakowaniu gwarantuje nam świetny skład produktu, bo np. w składzie jest bio cukier trzcinowy i możemy napisać już na opakowaniu BIO, a że tam inne składniki są popchnięte konserwantami to już nie jest istotne.

W czasie zakupów trzeba być czujnym, idąc na większe zakupy musimy sobie zarezerwować więcej czasu, by nie robić ich w pośpiechu, najeść się przed wyjściem, bo głód nas nakręca, a specjalnie rozpylane zapachy w sklepach nakręcają nasze zmysły i chwytamy za produkty których nie było w planach.  Na zakupy koniecznie idziemy z lista i staramy się być jej wierni. Świadomie starajmy się rozważać promocje, bo nie każde słowa tani, promocja, okazja kryje właśnie taki fakt – ostatnio przy kurczaku sielskim  było napisane „okazja cenowa” a cena była 29,90 zł/kg w sklepie obok kupiłam takiego samego kurczaka w promocji z krótkim terminem za 12,90 zł/kg.  Sprawdzajcie paragon, nie raz miałam problem że naliczono mi więcej sztuk niż zakupiłam, w innej cenie niż było na półce (warto poczytać prawo konsumenckie), doliczono nam coś czego nie zakupiliśmy. Zakupy to pole minowe, uważajcie by nie wpaść na minę, a potem jest smuteczek i zdrenowany portfel.


niedziela, 4 września 2022

Słowa do przemyślenia.

 


Za dużo pijemy,
za dużo palimy,
bezmyślnie wydajemy pieniądze,
za mało się śmiejemy,
za szybko jeździmy,
za bardzo się złościmy,
zbyt późno chodzimy spać,
wstajemy zbyt zmęczeni,
czytamy za mało książek,
oglądamy za dużo telewizji.
Pomnożyliśmy nasze dobra,
ale zredukowaliśmy wartości.
Za dużo mówimy,
za rzadko kochamy
i za często nienawidzimy.
Nauczyliśmy się zarabiać na życie,
ale nie umiemy żyć.
Dołożyliśmy sobie lat do życia,
ale nie życia do tych lat.

George Carlin

piątek, 2 września 2022

Żywność, jej koszt i marnowanie temat bumerang

 


„W Polsce 1,6 mln osób żyje poniżej poziomu skrajnego ubóstwa, co oznacza, że na miesięczne utrzymanie dysponują one kwotą mniejszą niż 692 zł, czyli ok. 23 zł dziennie. Jednocześnie co roku marnuje się 4,8 mln ton żywności.” Dane z oficjalnej strony Banku Żywności.




Ekonomiści przestrzegają, że kryzys dopiero przed nami. To co wydarzyło się w Polsce i na świecie będzie zbierać żniwo od następnego roku. Przewidują, że zasoby finansowe przeciętnej rodziny w przyszłym roku bardzo mocno się uszczuplą. Żywność będzie trudniej dostępna, więc ceny wzrosną, co doprowadzi do zwiększenie kosztów utrzymania.

Obecnie już wiele osób nie stać na produkty dobrej jakości i muszą zadowolić się tym na co je stać pomijając skład i jakość. Mimo to marnowane jest tak dużo żywności, niefrasobliwie podchodzimy do konsumpcji, kupujemy nadmiarowo, nie przetwarzamy, wyrzucamy. Nie szanujemy środowiska i własnego portfela, niestety ma to również wpływ na edukacje dzieci, nabierają one złych nawyków dysponowania budżetem i szacunku do żywności.

W Polsce co raz szerzej wprowadza się edukację finansową dla osób ubogich, niestety nie wszyscy chcą zmienić swoje nawyki życiowe i brną dalej w co raz trudniejszą sytuację.

Ekonomiści alarmują „W ostatnim 10-leciu zanotowano 70-procentowy wzrost liczby bezdomnych w Europie - alarmuje unijny komisarz ds. społecznych Nicolas Schmit” To wszystko dzieje się tu i teraz. Wzrosły istotnie raty kredytów powoduje poważne problemy dla wielu gospodarstw domowych. Znacząca część z tych kredytów to kredyty hipoteczne. Wiele osób zaczęło odsuwać wydatki takiej jak zakup nowego samochodu, sprzętu domowego.

Inflacja ma bardzo zły w pływ na budżet domowy i zmusza nas do zmiany nawyków życiowych. Przez zmniejszenie wydatków na zakupy wyhamowuje wzrost gospodarczy. Ekonomiści podają, że najbardziej ta sytuacja dotknęła emerytów, rencistów, osoby z wykształceniem podstawowym lub średnim bez dyplomu zawodowego. Te grupy społeczne muszą według specjalistów najbardziej oszczędzać na codziennych wydatkach (dane pochodzą z Krajowej Rady Gospodarczej). Jak jest w rzeczywistości wiecie sami najlepiej, każdy ma swoje doświadczenia. Na pewno ogólnie wszystkim grupom społecznym, zawodowym jest trudniej z finansami domowymi, jedni mniej zauważają, inni odczuli już skutki inflacji boleśnie.  

Myślę, że pierwszym ważnym krokiem w dbałości o nasze portfele jest rozsądne dysponowanie żywnością, przemyślane zakupy, stała kontrola dat ważności i jakości posiadanej żywności. Przetwarzanie resztek, tworzenie jadłospisów w celu prawidłowego oszacowania ilości zakupów. Szanujmy nasze pieniądze i środowisko.

 


wtorek, 30 sierpnia 2022

Oszczędne życie nie jest dla leniwych!

 


Czy oszczędne życie jest proste? Nie! Czy oszczędne życie jest dla leniwych? Nie! Czy każdy może nauczyć się oszczędnie żyć? Tak!

Sprawa jest oczywista, oszczędne życie nie jest proste, nie jest dla leniwych i nie jest to sprint, ale raczej maraton. Oszczędne życie wymaga silnego postanowienia i trwania przy nich. Trudno zaoszczędzić i mieć wymierne zyski z oszczędnego życia przez tydzień czy dwa. Oszczędne życie to „ziarno do ziarnka, aż zbierze się miarka”. Wymaga cierpliwości, konsekwencji, wiary w sukces, współpracy zespołowej w przypadku związków, rodzin. By zacząć oszczędne życie trzeba sobie uświadomić dlaczego chcemy to zrobić, powody bywają różne wyjście z długów, kupno mieszkania, wymarzone wakacje, zbudowanie „poduszki” finansowej, wesele, studia płatne, rozwijanie pasji itd.  Cele u każdego będą różne trzeba go sobie wyznaczyć by wiedzieć dlaczego mamy coś robić. Następnie trzeba oszacować budżet – wydatki, dochody, zastanowić się jaki długi czas bez oszczędnego życie  będziemy zbierać by go zrealizować. Jeśli uważamy, że okres ten jest do przyjęcia to ok, ale większość z nas jest niecierpliwa i nie chce czekać długo, chce zmniejszyć czas oczekiwania, no bo ile można zbierać na wakacje na przykład. Jak już zdecydujemy, że podejmiemy działanie w celu przyspieszenia dotarcia do naszego celu musimy określić  wydatki priorytetowe (czyli te których nie możemy zmniejszyć, a są niezbędne). Następnie przyjrzeć się naszemu stylowi życia,  czy wszystko na co wydajemy pieniądze jest niezbędne. Ważne by przy tym punkcie naprawdę uczciwie podejść do sprawy. Następnie zastanowić się, czy możemy podjąć czasowo jakieś dodatkowe zatrudnienie w celu zwiększenia budżetu. Oszczędne życie zmienia wszystko, musimy nauczyć się, że każda złotówka nie wydana jest złotówką zarobioną. Jeśli w ciągu roku np. raz w tygodniu wyskoczycie ze znajomymi do knajpy i wydacie 50-100 zł rocznie to kwota 2400 – 4800, to tylko jedno niezbyt kosztowne pozornie wyjście na miasto, a jednak w skali roku daje niezłe oszczędności, a jak dodamy do tego wyjście w dwie osoby to wszystko mnoży się razy dwa 4800 – 9600 to całkiem fajne wakacje, a czy wyrzeczenie jest wielkiej skali? Oceńcie sami.




Tak jak napisałam na początku oszczędne życie nie jest dla osób leniwych, bo wymaga ciągłej uwagi i panowania nad naszymi finansami. Tylko w ten sposób możemy w dość szybki sposób zrealizować swoje cele. Leżąc na kanapie i marudząc nic nie zdziałamy. Każdy musi dobrać do siebie odpowiednią formę oszczędności jest tak dużo możliwości oszczędzania własnych pieniędzy, że nie widzę problemu by coś dopasować do siebie. Jeden będzie jeździł samochodem nie używając klimatyzacji, inny będzie chodził pieszo. Jedna osoba uzna, że to dobry moment na rzucenie palenia bo to niezłe są oszczędności w skali roku, a zysk dodatkowy to polepszenie stanu zdrowia, inna osoba uzna, że przestaje płacić za siłownie, zacznie ćwiczy w domu ze sprzętem domowej produkcji i bezpłatną aplikacją lub kupi buty do biegania i będzie biegać, może pozna ciekawych ludzi i będzie zysk dodatkowy. Wszystko zależy od nas samych, od naszych nawyków życiowych, możliwości itd. Jedno jest pewne oszczędne życie nie jest dla mięczaków!


wtorek, 16 sierpnia 2022

Padłam, czas powstać, ale jest ciężko...

 


Dużo za nami trudnych dni, bywa ciężko, czasem myślę sobie – mam dość, więcej nie udźwignę. Wstaję rano i dalej ciągnę wszystko. Męża wypadek, awaria poważna naszej przydomowej oczyszczalni ścieków, duże problemy z zębami męża, problemy w pracy dość poważne i tak ciągle i ciągle. Córka od dłuższego czasu kasłała, szukaliśmy przyczyny, aż w końcu laryngolog zdiagnozował dość poważne skrzywienie przegrody nosowej, słyszę diagnozę i rozwiązanie – operacja.  Myślę sobie ile jeszcze, dwa dni później naciągam sobie coś w kręgosłupie i przez kilka dni nie mogę się ruszać. Zastanawiam się kto nam tak źle życzy, jeśli ktoś chciał byśmy cierpieli lub było nam źle to jest i to często zbyt trudne by wstać rano. Na szczęście od miesiąca mąż uczy się chodzić, drepcze na własnych nogach. Za nami 31 lat wspólnego życia z mężem, bywało różnie, życie nam nie rzucało płatków różanych pod nogi. Zmagania z brakiem mieszkania, niepełnosprawnym synem (lat 25), brakiem wsparcia w rodzinie, brakiem pieniędzy dawało nam w kość. Udawało nam się wstawać i iść dalej, teraz jest ciężko, nie wiem może zbyt wiele w tak krótkim czasie, może wiek, może zdrowie, ale tym razem jest trudniej.  Od 3 lat spadają na nas naprawdę poważne problemy. Czasem mam wrażenie, że ktoś jak to mawiają rzucił na nas urok. Potrzebuję nadziei, wiary w dobre jutro, sił by się nie poddać, pozytywnej energii i może odegnania złego (nie mam pojęcia czy można coś z tym zrobić). 

Piszę ostatnio mało, bo jak mogę być wsparcie dla Was, jak sama poległam...


wtorek, 9 sierpnia 2022

Szynka z indyka pieczona w piecyku

 


Czy czytacie skład wędlin?

Sklepowe półki uginają się od ilości wędlin, jest sporo producentów, rodzajów wędlin ich jakość też jest różna. Ostatnio za kg dobrej jakości pieczonego boczku płaciłam 40 zł w małym wiejskim sklepiku, zaś za przyzwoita cienka kiełbasę 39zł/kg. Są to dość spore kwoty a i tak te wędliny wyższej jakości muszą zawierać konserwanty bo takie są wymogi i tyle (rozmawiałam z właścicielem małej masarni). Sposobem na pozbycie się chemii z żywności jest jej samodzielne tworzenie w domu, oczywiście nie wszystko jesteśmy w stanie zrobić, z powodu dostępu do surowca, możliwości lokalowych oraz zwyczajnie z braku czasu i chęci, ale myślę, że warto ograniczać na tyle ile się da ilość chemii w żywności.  Ja kupuję czasem wędlinę w tym wiejskim sklepiku gdy nie mam czasu, albo chcemy odmiany smakowej. Zazwyczaj produkujemy wędliny, pasztety sami w domu. Czasem wędlin wkładam w solankę i opiekam, czasem gotuję, a czasem podwędzam w małej balkonowej wodzarce dla uzyskania smaku, a następnie ją sparzam. Jedną z ulubionych przez rodzinę jest indyk trzymany w solance przez 5 dni, a następnie pieczony w piecyku. Staram się „upolować” w dobrej cenie filet z indyka i następnie robię z niego wędlinę do pieczywa.




 Składniki:

  • dowolna ilość filetu z indyka
  • 100 g soli na każdy litr wody (wody tyle by przykryła mięso dokładnie)
  • przyprawy (ja kupuję przyprawę do białej kiełbasy w markecie budowlanym na stoisku z gąsiorkami do wina itp.) stosuję się do zaleceń na opakowaniu i wrzucam ją do solanki

 Odstawiam całość w szklanej misce lub garnku do lodówki lub na taras (gdy jest chłodniej) i trzymam w solance mięso przez 5-7 dni. Następnie wyjmuję mięso z solanki, myję i sznuruję sznurkiem bawełnianym zakupionym właśnie na takim stoisku jak przyprawy do mięsa. Wkładam mięso do naczynia do zapiekania i piekę w nagrzanym do 150 stopni piecyku pod przykryciem przez 40 minut, następnie podnoszę temperaturę do 180 i odkrywam mięso, piekę je przez 10 minut by się lekko zrumieniło. Studzę pod przykryciem w naczyniu w którym zapiekałam, następnie wstawiam do lodówki i po schłodzeniu zdejmuję sznurek. Uzyskuję zdrową domową wędlinę w przystępnej cenie bez dodatków wypełniających i konserwantów.


niedziela, 31 lipca 2022

Domowe jedzenie i ciągły na to brak czasu?

 


Domowe jedzenie. Tak ostatnio patrzyłam na pracującą w kuchni córkę i zastanawiałam się jak z przygotowaniem domowego jedzenia radziły sobie nasze matki i babki (w tamtych czasach to kobiety głównie zajmowały się w domu, obecnie zależy wszystko od umowy między partnerami). Jestem z pokolenia które dorastało jeszcze w czasach kartek na żywność i kolejek po masło i papier toaletowy, bez gotowych dań i jedzenia na telefon, obydwoje rodziców w tamtych czasach najczęściej pracowała, bo taki był trend że tylko „niebieskie ptaki” nie pracują, pamiętam, że z mojej klasy w szkole podstawowej tylko jedna mama nie pracowała na etacie. Większość rodzin w Polsce nie posiadała własnego samochodu, komunikacja miejska jeździła jak chciała przemieszczanie się przez miasto często trwało dość długo. W domach szczytem techniki była sokowirówka i mikser.  Mimo tych wszystkich różnego rodzaju przeciwności w większości domów obiad na stole był codziennie, często dwudaniowy. Pieczono ciasta, robiono przetwory na zimę, suszona grzyby, owoce. Dostępność produktów była różna, a nadal wyprawiano uroczystości rodzinne w domach i to wcale nie na 3 osoby, ale często dość huczne imprezy. Pamiętam, że w dzień imienin moja mama, ciotki, babki i nasi znajomi zawsze byli gotowi na ewentualnych gości – ciasto, jakaś sałatka, coś mocniejszego, herbata kawa, czasem śledzik. Ale ciasto było obowiązkowe by nikt nas nie zaskoczył, dziś prawie wymarły zwyczaj. Dodajmy, że nie zawsze można było na szybko wyskoczyć do cukierni i coś kupić, najczęściej były to domowe wyroby. Pamiętaj jeszcze początki moje jako gospodyni, prześcigałyśmy się ze znajomymi i rodzina tym co lepszego same zrobimy na takie imprezy imieninowe. Nie chodziło tu o to kto coś lepszego i egzotycznego kupi, ale co będzie umiał zrobić, na takich uroczystościach kwitł handel wymienny przepisami, były to pewne i sprawdzone przepisy. U mnie w domu co niedziele był dwudaniowy obiad z deserem, gotował go tato, tak jakoś się utarło, że w tygodniu gotowała mama a w niedzielę tato. Nie było pralek automatycznych, pierwszą jaką mieliśmy była to pralka pół automatyczna, czyli nie odwirowywała prania, ale był to niemal cud techniki, ale wcześniej nie chodziliśmy brudni, było co tygodniowe wielkie pranie, wraz ze sprzątaniem, robiliśmy to całą rodziną. Obecnie mamy samochody, gotowe dania, wszystko w sklepach, różne urządzenia pomagające nam w gotowaniu, praniu, prasowaniu a czasu mamy co raz mniej. Nie stoimy w kolejkach, nie cerujemy skarpet, nie pierzemy ręcznie, a żyjemy w ciągłym biegu, nie mamy czasu gotować obiadów domowych. Dlaczego tak się dzieje, czy problemem są media które nam pożerają czas? Czy pracujemy za dużo, ale czy tak naprawdę poświęcają wszyscy na prace 12 godzin dziennie? Gdy byłam dzieckiem i młodą żoną nie wiele było w tv, Internetu w Polsce nie było, nie wszyscy mieli telefony.  A spotkania towarzyskie kwitły, wszyscy o wszystkich wiedzieli wiele, może czasem więcej niż obecnie, bo to co ludzie sprzedają na mediach społecznościowych to często wersja demo nie mająca nic wspólnego z realiami. 

Ostatnio byłam u lekarza i pyta mnie lekarka – jak oceniam poziom stresu – mówię, że wysoko, na co pani, że obecnie 80% społeczeństwa żyje w stałym stresie i niedoczasie. 

Jaka jest tego prawdziwa przyczyna? Może macie na to odpowiedź?





piątek, 29 lipca 2022

Przetwory na zimę 2022

 


Moja spiżarka zaczęła się pięknie zapełniać, pojawiły się w niej już tegoroczne słoiczki, nie jest tego tak dużo jak w zeszłych latach, ale systematycznie cos ląduje nowego na półkach.  Po zeszłorocznych porządkach w jagodniku w tym roku mamy zmniejszone zbiory, ale teraz wszystkie krzaki są razem i łatwiej nad wszystkim zapanować. Obecnie mam nastawiona nalewkę z czerwonej porzeczki (w tym roku nie robiłam dżemów, bo z zeszłego zostało mi 25 słoików), z borówki amerykańskie, planowałam wiśniówkę, ale w tym roku nie udało nam się zebrać owoców z naszego drzewa a mojemu tacie wyjadły szpaki i sroki. Na półkach w spiżarce zamieszkało 13 słoików dżemu truskawek (kupiłam po 7 zł/kg), 5 słoiczków dżemu z borówki, 8 słoików ogórków kiszonych (kiszę na bieżąco ogórki od taty z ogródka). Zamroziłam 2 kg ogórków na mizerię, kilka pudełek szczypiorki, koperki, lubczyku oraz 3 kg rabarbaru. Teraz czekam na dojrzewanie brzoskwiń i nektarynek, chce również usmażyć trochę powideł ze śliwek, zrobić soku z winogron. Oczywiście jak co roku buraki, papryka do słoików musi być włożona na zimę obowiązkowo. Lubię te chwile gdy powiększa się ilość zapasów latem na zimę.




Czy robicie jeszcze przetwory na zimę?


środa, 27 lipca 2022

Dżem z borówki amerykańskiej

 


Czas przetworów u nas w pełni, może nie tak szalony jak w zeszłych latach, ale jednak spiżarka się pomalutku wypełnia. Po raz pierwszy zrobiłam dżem z borówki amerykańskiej, udało mi się zakupić 4 kg w niesamowicie niskiej cenie (11 zł/kg). Mam w ogrodzie własne krzaki borówek, niestety w tym  roku słabo z owocami bo jesienią je przesadzaliśmy i muszę się zadomowić. Zaskoczył mnie smak, czas smażenia i wydajność.



Mój dżem składa się z:

2 kg borówki

400 g cukru

Opakowanie cukru waniliowego

Sok z jednej cytryny

 

Owoce umyte i odsączone z wody wrzuciłam do garnka i zasypałam cukrem, postawiłam na piecu i zaczęłam podgrzewać, po 10 minutach ugniotłam owoce tłuczkiem do ziemniaków i często mieszając smażyłam przez godzinę, następnie dodałam cukier waniliowy i sok z cytryny, smażyła/gotowałam przez kolejna godzinę, tyle wystarczyło by uzyskać gęsty dżem z borówek. Moje borówki nie były szalenie słodkie (jednak cena robi swoje), ale dzięki temu dżem nie jest przesłodzony.  W sklepach słoik dżemu z borówek o takim składzie będzie kosztował naprawdę sporo, a ja mam na zimowe gofry już w spiżarce. Z reszty borówek nastawiłam nalewkę oraz zamroziłam na ciasto, do jedzenia bezpośredniego są te z ogrodu które dojrzewają po kilka codziennie, ale nie będzie więcej niż 2 kg. 


poniedziałek, 20 czerwca 2022

Czas urlopów, wakacje, wyjazdy, odpoczynek...

 


Czas urlopów, wakacje, wyjazdy, odpoczynek. Za moment zaczynie się ruch wakacyjny, wyjazdy urlopowe i niestety związane z tą przyjemnością wydatki. U nas w tym roku niestety zero wyjazdów wakacyjnych ze względu na stan zdrowia męża.  Ale dla wielu rodzin to będzie trudny rok jeśli chodzi o godne spędzenie urlopu i ciekawe go zaplanowanie. Ceny żywności, opłaty, paliwo wzrosły, a pensje nie dogoniły tych podwyżek, więc i odłożyć było trudniej. Ceny noclegów poszybowały w górę, koszt transportu – samochód, autobus tez się zmieniły i jest to całkiem poważny wydatek by na ten wypoczynek dojechać. Ceny atrakcji, przekąsek, pamiątek zmieniły się niesamowicie i jest to nie lada wyzwanie dla budżetu. Wyjście rodzinne na lody, gofry zaczyna nie być już niedzielną rozrywką, bo ceny są niesamowite. Nie wszystkie rodziny w związku z tym wyjadą, a wiele skróci swój pobyt i nie wyjedzie na typowy 14 dniowy wyjazd. Wiele osób nie wie jak ustosunkować się z tematem wakacji w obliczu wojny na Ukrainie. Sytuacji jest ogólnie niepewna i nie wiemy co przyniesie jutro. To wszystko zależy od nas samych, jedni nie mają funduszy, inni mają wiele obaw związanych z wojną, zaś inni korzystają z korzystnych wyjazdów zagranicznych np. do Turcji gdzie wyjdzie taniej niż pobyt nad Bałtykiem. Ale niestety spora część woli ochronić finanse i nie planuje żadnego wyjazdu. Myślę, że w takiej sytuacji warto rozejrzeć się za atrakcjami w okolicy, które są promowane dla mieszkańców danego regionu. U nas co roku w okresie wakacyjnym jest wprowadzana przystępna cena wejść na basen dla dzieci i młodzieży zamieszkujących obszar gminy, dodatkowo są prowadzone bezpłatne lekcje pływania lub udoskonalania technik. Można wybrać dla dzieci opcję półkolonii, niestety nie jest to tania opcja, bo te tańsze już są niedostępne, a inne to cena w zależności od regionu i atrakcji 500 – 1000 zł za tydzień. Wielu moich znajomych zaplanowało urlop na działkach lub we własnych ogrodach, wstawiają tam baseny, dla dzieci namioty by mieć namiastkę biwaku.  Warto poszukać akacji w okolicy, na pewno są takie które z racji że blisko nie zwidzieliście, sama takie mam do zwiedzenia.





A jakie Wy macie pomysły, 

co zaplanowaliście, 

jakie macie rady na udane wakacje z małym budżetem?   


poniedziałek, 13 czerwca 2022

Jadłospis w czerwcu

 


Kolejny jadłospis ułożony przez mojego męża, chłopak się nudzi, a że nie wiele może mi pomóc to stara się jak może. Ostatnio On układa nasze jadłospisy.




Poniedziałek

Zupa pomidorowa z ryżem

Naleśniki ze szpinakiem i białym serem


Wtorek

Zupa pomidorowa z ryżem

Jajko sadzone, ziemniaki, sałata z jogurtem (jajka i sałata od mojego taty)


Środa

Krupnik

Gulasz mięsny, ziemniaki, ogórki kiszone


Czwartek

Krupnik

Ryba w przyprawach indyjskich zapiekana z pieczarkami, ryż, sałata z jogurtem (sałata od mojego taty)


Piątek

Zupa pieczarkowa z ziemniakami

Kluski leniwe z masłem i cynamonem


Sobota

Zupa pieczarkowa z ziemniakami

Pizza domowa bezmięsna


Niedziela

Barszcz czerwony zabielany

Filet z kurczaka smażony w panierce, ziemniaki, młoda kapusta

 

Przyznaję, że ostatnio pofolgowaliśmy sobie i dość często piekę domowe ciasto, ciasteczka, pewnie to efekt całej sytuacji po wypadku męża, umilamy sobie codzienność.  W zeszłym tygodniu była karpatka, ciasto czekoladowe i ciasto z rabarbarem (mój tato ma duże zasoby, sporo już zamroziłam rabarbaru).  Dziś upiekłam bezy, bo z karpatki zostały mi dwa białka.


środa, 8 czerwca 2022

Za chwilę półrocze

 


Dawno, dawno się nie odzywałam. Nie dawałam znaku życia, nie pisałam co u nas.  Trudny czas za nami, a przed nami wcale nie łatwiejszy. Męża czeka długa rehabilitacja, łatwo nam nie jest. Ale nie o tym chciałam pisać, zbliżamy się do połowy roku i podsumowań naszych wydatków, obecnie nie łatwo jest polować na promocje, bo nie mogę tyle czasu poświęcić na zakupy, staram się układać jadłospis pod produkty w dobrej cenie w danym sklepie, przeglądam ulotka danego sklepu do którego akurat mam najbliżej załatwiając inne sprawy.  Jak na razie udaje się nam na całkiem niezłym poziomie utrzymać wydatki na żywność, choć obecnie nie jest to łatwe zadanie. Ograniczyliśmy do zupełnego minimum inne wydatki, mamy zupełnie inne potrzeby niż mieliśmy jeszcze 2 miesiące temu. Od początku roku nie kupiliśmy ani jednej książki (nadal wiernie trwamy przy własnych zasobach, zasobach biblioteki i znajomych), nie wydaliśmy pieniędzy na ubrania (miałam pokusę na sukienkę letnią w piękne błękitne kwiaty, nie kupiłam jej bo dotarło do mnie, że nie bardzo będę miała ją gdzie w tym roku założyć). Wyjazd wakacyjny odwołaliśmy z powodu sprawności, a raczej czasowej niepełnosprawności męża. Moje przyjęcie urodzinowe z okazji 50 urodzin, też odeszło na kiedyś tam. Nie da rady wyprawić go za miesiąc, bo sytuacja zupełnie się zmieniła. Nie chodzimy na koncerty, nie podróżujemy zatem obecnie zupełnie brak pokus na dodatkowe wydatki.  Spędzamy czas w ogrodzie na tarasie. Cieszymy się, że mamy taka możliwość. Owszem ponośmy koszty rehabilitacji męża, wynajmu sprzętu – łóżko, wózek, leki, ale po za tym nasze wydatki stanęły w miejscu. Rubryka – zdrowie w naszym budżecie się rozrasta, za to inna – rozrywki, jest pusta. Cała kasa na stół by zapewnić najlepszy powrót do zdrowia i pełnosprawności męża, na razie nadal nie chodzi, spędza czas w łóżku i na wózku.




Zostało zadane mi pytanie czy skorzystamy z wakacji kredytowych jeśli zostaną przyznane dla wszystkich, mamy ogromny dylemat, został nam kredyt hipoteczny, który planowaliśmy jak najszybciej spłacać, obecna sytuacja to wyhamowała znacząco. Dyskutujemy z mężem na ten temat, bo jeśli skorzystamy (a obecna sytuacja może nas do tego zmusić) to cofniemy się w naszym postanowieniu, ale nasze finanse obecnie są trudne, bo mąż nie dostaje nadal wypłaty z ZUS-u za zwolnienie lekarskie (ZUS bada słuszność pobytu męża na zwolnieniu lekarskim po wypadku i operacji łokcia i biodra), a równocześnie nie dostaje wynagrodzenia z firmy (z uwagi na to, że pełnił funkcję prezesa zarządu (obecnie inna osoba pełni obowiązki prezesa) i jest wspólnikiem), więc nasz dochód wygląda słabo, bo lwia cześć naszych pieniędzy nie pojawia się na naszym koncie. To bardzo trudny ostatnio u nas temat – wakacje kredytowe.

Ceny żywności, paliwa galopują, trudno ogarnąć mi rzeczywistość, boję się przykładać kartę do czytnika w sklepie, dziś byłam zatankować samochód mało nie upadłam przy dystrybutorze gdy wyświetlił mi kwotę do zapłaty.  

A jak u Was z wydatkami, trzymacie się założeń, udaje się Wam dążyć do obranego celu?


wtorek, 10 maja 2022

Jadłospis obiadowy na tydzień

 


Ostatnio maż układa jadłospisy u nas w domu, leży sobie grzecznie w łóżku więc ma czas na takie zajęcia, a oto jeden z mężowskich jadłospisów.

 


Poniedziałek

Pomidorowa z ryżem

Kluski leniwe

Ciasto z rabarbarem


Wtorek

Pomidorowa z ryżem

Kotlety mielone, ziemniaki, surówka z kapusty kiszonej


Środa

Rosół z makaronem

Wątróbka indycza zapiekana z ziemniakami, ogórek kiszony

Ciasto z kaszy gryczanej 


Czwartek

Rosół z makaronem

Kluski ziemniaczane z mięsem


Piątek

Pieczarkowa zupa z ziemniakami

Ryba smażona, ziemniaki, sałata z jogurtem


Sobota

Pieczarkowa z ziemniakami

Naleśniki ze szpinakiem i białym serem

Sernik bez ciasta


Niedziela

Zupa ogórkowa z ziemniakami

Pieczony kurczak z warzywami

Sernik bez ciasta


Poniedziałek

Zupa ogórkowa z ziemniakami

Gulasz drobiowy, kasza gryczana, surówka z ogórków kiszonych


 

 

 

 


poniedziałek, 9 maja 2022

Moc przysięgi

 



Wiem, że to nie jest temat o oszczędnym życiu, ale ostatnio bardzo mi bliski i mam w związku z nim wiele przemyśleń i chciała bym się nimi z Wami podzielić. Jak często ludzie przyrzekają, przysięgają, dają słowo, a jak często łamią swoje dane przyrzeczenia?  W chwili składania przysięgi małżeńskiej jak często nie jesteśmy gotowi, świadomi na swoich słów które ofiarujemy drugiej osobie – na dobre i na złe, w zdrowi i chorobie, uczynię wszystko by nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe (jest to zlepek słów wypowiadanych w kościele i urzędzie stanu cywilnego). Wypowiadając te słowa myślimy o tym że kiedyś nas „dogonią”, że przyjdzie dla nas czas próby? Inna przysięgę która składają osoby wybierające zawód z powołania (tak być powinno, jak jest nie wiem, nie wybierałam takich zawodów). Pielęgniarka składa przyrzeczenie: Sprawować profesjonalną opiekę nad życiem i zdrowiem ludzkim. Według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu, zapobiegać chorobom, współuczestniczyć w procesie terapeutycznym. Nieść pomoc każdemu człowiekowi bez względu na rasę, wyznanie religijne, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne różnice. Okazywać pacjentom należny szacunek, nie nadużywać ich zaufania oraz przestrzegać tajemnicy zawodowej (…..). Czy młoda osoba składająca takie przyrzeczenie jest gotowa dotrzymać go każdego dnia wykonując swój zawód? Podobnie jest ze składaną przysięga przez lekarzy. Policjant tez składa przysięgę - służyć wiernie Narodowi, chronić ustanowiony Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej porządek prawny, strzec bezpieczeństwa Państwa i jego obywateli, nawet z narażeniem życia. Wykonując powierzone mi zadania, ślubuję pilnie przestrzegać prawa, dochować wierności konstytucyjnym organom Rzeczypospolitej Polskiej, przestrzegać dyscypliny służbowej oraz wykonywać rozkazy i polecenia przełożonych. Ślubuję strzec tajemnic związanych ze służbą, honoru, godności i dobrego imienia służby oraz przestrzegać zasad etyki zawodowej.  Jak wiele jest zawodów gdzie osoby wstępujące na ścieżkę ich wykonywania składa obietnicę, przysięgę, przyrzeczenie, a jak wiele z tych osób nie dotrzymuje danych słów. Zawody tak zwane z powołania często niestety nie są wybierane jako powołanie – nauczyciel, ksiądz, lekarz, pielęgniarka, prawnik, strażak, policjant……




Jak często potem wpływa ten nieświadomy wybór na życie innych ludzi, taki nauczyciel może zupełnie zniechęcić nawet najzdolniejszego ucznia do edukacji, lekarz, pielęgniarka wiadomo błędy mogą mieć poważne konsekwencje. Strażak, policjant sami wszyscy wiedzą. Ksiądz, tu bywa też ciekawie, czasem potrafi zdusić wiarę nieodpowiednia osoba. Jak ważne jest zastanowienie się nad tymi słowami które komuś przysięgamy, obiecujemy i nie muszą to być wielkie sprawy, wystarczy nasza codzienność  przysięgam ci, że zrobię wszystko co w mojej mocy by to załatwić, daję ci swoje słowo, przyrzekam, że nie kłamię itp. Czy zwyczajnie nie nadużywamy tak ważnych słów, czy nie za często puszczamy „na wiatr” dane słowo, obietnice? Myślę, że świat był by lepszy gdybyśmy mogli polegać na danych sobie nawzajem obietnicach.  Takie tam moje przemyślenia cudaczne. Nie wskazuję nikogo, bo każdemu choć raz w życiu zdarzyło się nie dotrzymać danego słowa.


poniedziałek, 2 maja 2022

Majówka inna niż wszystkie.

 


Od ponad 20 lat nie wyjeżdżaliśmy na majówkę nigdzie chyba, że na wycieczki rowerowe w okolicy. Nie lubimy tłumów, kolejek i korków.  Tak wędrując przed laty znaleźliśmy działkę na której wybudowaliśmy nasz dom. Kiedyś i owszem chętnie śmigaliśmy na majówkowe wyjazdy, ale to była jeszcze era przed dzieciowa.  W tym roku nasza majówka jest zupełnie inna od wszystkich wcześniejszych. Mąż od tygodnia w domu po podwójnej operacji, Przemieszcza się tylko na wózku. Nasz dom zmienił wygląd, został przystosowany do potrzeb męża. Ta majówka jest kompletnie nie podobna do żadnej, w tle zastrzyki, antybiotyki, bezsenne noce. Przed nami zupełnie nie znany nam „ląd” nie znane problemy, kompletnie nowe wyzwania. Nie jest łatwo, wszystko trzeba planować na nowo i nowego się uczyć. Dajemy radę, bo tak trzeba, los „rzucił” nam rękawicę więc ja podnosimy i walczymy. Nie wiem kto nam tak bardzo źle życzy, ale trzeb przyznać, że ma niezłą moc.

Życzę miłego majówkowania Wszystkim!!


wtorek, 19 kwietnia 2022

Cieszcie się z drobnostek, nie czekajcie na wielkie rzeczy.

 


Wybaczcie, że nie pisze, ale mam męża po wypadku w szpitalu i nie mam ani czasu, ani skupienia na pisanie. 

Obiecałam pisać częściej, proszę Was o wyrozumiałość. 

Mam nadzieję, że przeżyliście lepsze i bardziej rodzinne święta niż rok temu. 

Życzę Wam samych łask od losu i  pamiętajcie "cieszmy się z małych rzeczy, bo w nich wzór na szczęście jest"

środa, 30 marca 2022

Jak nie kupować niepotrzebnych rzeczy

 


Jakie warto zadać sobie pytania przed zakupem jakieś rzeczy? Często kupujemy od wypływem impulsu tak z „magią” chwili. Na pewno nie raz i nie dwa się to zdążyło każdemu z nas. Ale kupowanie takie nie jest dobre dla naszego portfela, mieszkania/domu, planety. Często są to rzeczy których nie potrzebowaliśmy, odłożyliśmy kąt, zapomnieliśmy, bywa że nigdy nie zostało użyte, sami nie wiemy po co nam to było. Jakieś 29 lat temu powiedzieliśmy, że chcieli byśmy się dorobić pewnego samochodu, na co On stwierdził – to złe myślenie, nie chcieć się dorobić, ale powinno nas po prostu na niego stać. Bo samochód to nie tylko przedmiot, ale i trzeba go utrzymać, lać paliwo, płacić ubezpieczanie, naprawiać, robić przeglądy, kupić opony itd. Miał zupełną rację! Tak trzeba myśleć o wielu sprawach o mieszkaniu/domu, samochodzie, ogrodzie itp. Przed kupnem powinniśmy sami sobie zadać kilka pytań, by nie kupić czegoś czego nie potrzebujemy, nie stać nas na to, nie mamy miejsca, nie bo nie, czy opłaca nam się.




  1. Czy kupując ten produkt stać mnie na niego, a nie tylko się dorobiłem, ale nie mam funduszy na utrzymanie?
  2. Czy posiadam już podobną rzecz?
  3. Jeśli kupię tą rzecz, ile razy jej użyję?
  4. Czy koniecznie musze kupować ten produkt? Może mogę wypożyczyć go od znajomych?
  5. Czy mój zakup kierowany jest potrzebą czy chęcią dorównania innym?
  6. Czy bez tego zakupu poradzę sobie?
  7. Czy kupuję tą rzecz dla siebie, czy żeby zaimponować innym?
  8. Czy gdyby ta rzecz nie była w promocji, kupiłbym ją?
  9. Czy na pewno ten przedmiot pasuje od mnie i do mojego stylu życia, wystroju mieszkania itp.?
  10. Czy mam miejsce w domu na tą rzecz?
  11. Czy zakup tej rzeczy oddala mnie od spełniania moich marzeń (odkładanie pieniędzy na jakiś cel)?
  12. Czy jest to zakup impulsywny, potrzeba czy zachcianka?
  13. Czy mam miejsce na tą rzecz?
  14. Czy kupuje to dla samej marki?

 Wiele podobnych pytań powinniśmy sobie zadać przed zakupem.  Kupujemy łatwo, bierzemy kredyt, a potem? No właśnie co jest potem? Wiem można odsprzedać, ale ponosimy już stratę. Nie musimy posiadać wszystkiego co posiadają nasi znajomi, może oni codziennie jedzą grzanki na śniadanie, a my okazjonalnie raz na miesiąc albo i to nie, więc po co posiadać taki opiekacz. Kupujemy czasem z myślą o kimś nam bliski, myślimy o pewnie się mu to spodoba. Zanim coś kupimy dowiedzmy się, czy to drugiemu faktycznie posłuży. Prezenty róbmy z jakiejś okazji, a na co dzień w miejsce rzeczy materialnych dawajmy czas, rozmowę, serdeczność i życzliwość.


czwartek, 24 marca 2022

Jadłospis obiadowy w marcu na dwa tygodnie

 


O tej porze roku co raz trudniej o dobrej jakości warzywa sezonowe. Staramy się jadać sezonowo, czyli to co w danej chwili było by tylko dostępne w naszej strefie klimatycznej, wyjątkiem są cytrusy.

Staramy się, by naszym jadłospisie były warzywa, jeśli cos jest po za sezonem to jadamy wyłącznie z mrożonek lub konsekrowane, kiszone. Nie jemy o tej porze roku świeżych ogórków, pomidorów, papryki, rzodkiewek, sałaty. Te warzywa uważamy za wyhodowane zazwyczaj sztucznie, bez słońca lub transportowane setki kilometrów i w celu zachowania jakości spryskane chemicznymi utrwalaczami.  Nie wiem czy wiecie, że gotowe do spożycia paczkowane mieszanki sałat przed włożeniem do woreczków są moczone przez kilka godzin w wodzie z dodatkiem bardzo wysokiej, szkodliwej dla zdrowia dawki chloru, który ma podobno zabijać szkodliwe bakterie. Ja podziękuję za takie cuda w naszej diecie, poczekam, mam z czego jeszcze wybierać – warzywa korzenne, kapusty, kiszonki, mrożone warzywa to również bogate źródła witamin i przy nich pozostanę. Staramy się zmniejszać mocno jadłospisie ziemniaki, są one co raz gorszej jakości i co raz więcej jest odpadów, a smak ma wiele do życzenia.



Sobota

Kapuśniak z białej kapusty z ziemniakami

Pizza domowa

Niedziela

Kapuśniak z białej kapusty z ziemniakami

Kurczak pieczony ze smażonym ryżem, mizeria z mrożonych przeze mnie w sezonie ogórków

Poniedziałek

Zupa pomidorowa z ryżem

Kluski ziemniaczane z mięsem (wykorzystałam zamrożone mięso z zup, resztek obiadowych) polane tłuszczem z podsmażoną cebulką, buraki zasmażane z masłem

Wtorek

Zupa pomidorowa z makaronem ryzowym

Naleśniki ze szpinakiem i białym serem zapieczone z masłem w piecyku i posypane wędzoną papryką

Środa

Zupa kalafiorowa z zacierkami

Gołąbki bez zawijania, pieczywo

Czwartek

Zupa kalafiorowa z zacierkami

Kluski leniwe polane masłem z cukrem i cynamonem

Piątek

Zupa krem pieczarkowa

Ryba smażona, ryż gotowany z curry i oliwą, surówka z kiszonej kapusty z oliwą i cebulą

Sobota

Zupa krem pieczarkowa

Naleśniki z kapusta kiszoną i grzybami zapiekane w piecyku

Niedziela

Rosół z makaronem

Szaszłyki z kurczaka, frytki mrożone pieczone w piecyku, warzywa gotowane na parze

Poniedziałek

Rosół

Pierogi gryczane z soczewicą

Wtorek

Zupa krem cebulowa z grzankami domowymi

Gulasz z indyka, kasza gryczana, ogórek kiszony

Środa

Zupa ogórkowa z zacierkami

Racuchy polane miodem

Czwartek

Zupa ogórkowa z zacierkami

Zapiekanka z ryby, suszonych pomidorów, marchwi i cebuli



wtorek, 22 marca 2022

Często pojawia się kryzys!

 


Oszczędzanie, oszczędzanie, pilnowanie finansów! 

Domyślam się, że nie raz czujecie znużenie tym, macie dość i chcecie po prostu zaszaleć, mieć wszystko w nosie i nie tylko, też tak mam, ale wiem, że chwilowe szaleństwo – wakacje na kredyt, nowy samochód na kredyt ciągną się latami.

I nagle powraca myśl życie jest tylko jedna, po co się umartwiać! 

Niestety jeśli chcemy być wolni to albo musimy posiadać niezły spadek, albo zrezygnować z luksusów i podążania za trendami. 

Możemy mieszkać w 15 m2, nie mieć dzieci, jeździć rowerem, nosić ciuchy tylko ze sklepu z odzieżą używaną, żywić się ze śmietników. Wolność też ma swoją cenę,  nie ma nic w życiu za darmo! Musimy płacić rachunki, jeśli nie chcemy brać kredytów to musimy odkładać.

Jeśli startujemy w dorosłe życie kompletnie bez niczego. Trudno być wolnym nie mając mieszkania po babci, rodzicach. Wiem jak często przychodzi kryzys, jak często się chce wykrzyczeć – jak długo jeszcze tak mam żyć!? 

Często piszecie – jak to mam nie pić kawy na mieście to tylko 10 zł, jak to mam ograniczyć palenie, alkohol, wyjście ze znajomymi, nowe ciuchy? Jeśli chcecie tkwić w złej sytuacji finansowej, nakręcać spiralę kredytów, ograniczyć swoją wolność – nie zmieniajcie nic, udawajcie, że jesteście krezusami, że macie dużo kasy i stać Was na wszystko, do czasu, aż braknie Wam sił na prace, zdrowie zacznie się sypać. Może sami wspólnie się nakręcacie na taki styl życie może Wasi znajomi też nie maja kasy tylko tak jak Wy udają? 



Może ktoś musi przerwać ten „danse macabre”, jak długo dacie radę, kiedy Was to pochłonie całych, wypali marzenia, pragnienia, Waszą duszę.  

Jak często ktoś tu pisze na blogu, że śledzenie promocji, liczenie każdej złotówki, wykorzystywanie resztek, kupowanie ciuchów używanych, wakacje pod namiotem to przesada, że po co się tak umartwiać. Jak dla mnie dla wolności, dla możliwości bycia wreszcie niezależnym od raty kredytu, długów. Tak mogą napisać tylko ludzie którzy dostali spory pakiet wsparcia finansowego na start, mają duże dochody, i nigdy nie wzięli kredytu, bo im rodzice pomagają. Mam takich znajomych dostali mieszanie w prezencie ślubnym od rodziców, odziedziczyli, dostali służbowe potem je wykupili za niewielkie pieniądze, przejęli kwaterunkowe po rodzicach, potem zamienili na większe, jak potrzebowali kasy na samochód to im dokładali nie musieli brać nigdy kredytów oddawali rodzicom jak mieli kasę bez odsetek itd. 

Wielu młodych ludzi startuje w dorosłość z walizką w ręku, bez pokaźnej sumy  na koncie od rodziców na start, kupuje kawalerkę na kredyt i myśli co dalej? Co jest dla Was ważne, życie na poziomie bez względu na cenę, spokojne i skromne życie, a może wszystko należy zostawić przypadkowi? 

Sami popełniliśmy mnóstwo błędów, patrząc wstecz niedowierzamy temu. Kredyt na budowę domu czy na mieszkanie i tak musieliśmy byśmy wziąć, bo nie można do końca życia wynajmować mieszkania. Mogliśmy wcześniej zrozumieć, że spłacanie jego to priorytet, że każde 2 zł to kropla która drąży kamień, a nie tylko 2 zł.  Nie żyjemy jak mnisi, ale chcemy być wolni od kredytów. Wyszliśmy w niedzielę na koncert w trójkę, kupiliśmy płytę artysty który śpiewał na koncercie, ale na te koncerty nie chodzimy co tydzień, nie jedziemy przez pół Polski na koncert. Koszt koncertu wraz z płyta wyszedł nas 168 zł. To całkiem spora kwota, ale ten relaks był nam potrzebny i korzystamy z tego, ale z umiarem. 

W życiu ważna jest równowaga!