Black

niedziela, 26 listopada 2023

Poradnik dla początkujących – ogarniacz oszczędnego życia cz. 2 (zamrażarka)

 


Poradnik dla początkujących – ogarniacz oszczędnego życia cz. 2

Tak jak obiecałam będę pisała cyklicznie poradnik dla początkujących, każdy kiedyś zaczyna i nie ważne czy ma lat 20 czy 60. Jak zaczyna, to zaczyna i już, w życiu bywa różnie jak to mawiają klasycy – kwadratowo i podłużnie. 😊  Życie raz nas zmusza, a innym razem pomaga nam dojrzeć do innego widzenia codzienności. Ale do rzeczy tak jak obiecałam po ogarnianiu lodówki będzie zamrażarka.




Zatem ZAMRAŻARKA krok po kroku.

Do zamrażarki wkładamy produkty w jakimś opakowaniu zewnętrznym, jeśli położymy np. kawałek mięsa „na golasa” to nam się przyklei do szuflady, czy półki i potem będziemy wyrywać zamrażarce ze „szczęk” nasz kawałek mięsa. Zatem wkładamy produkty/dania w pudełku (można użyć opakowań po lodach, po gotowych produktach np. po sałatkach).

Wkładając danie/produkt do opakowania sprawdzamy czy nadaje się ono do niskich temperatur, przy opakowaniach po lodach to luz, bo wiadomo że siedziały już zamknięte w zamrażarce i spoko znają się na rzeczy, ale nie wszystkie plastik są ok, bo potrafią się zupełnie rozpaść gdy wyciągniemy z otchłani zamrażarki jadło.  Jeśli plastik jest kruchy i nie elastyczny przed zamrożeniem to odpada na wstępie. Polecam zakupić torebki z suwakiem lub strunowe np. w Ikei tam są różne rozmiary, można je umyć po użyciu i ponownie zapakować nowe danie, nie zawiera BPA (Bisfenolu A) więc są w porządku. Szkoło również nie każde nadaje się do zamrażarki, ja używam takich pojemników które mają przyzwolenie do mrożenia, warto uważać na to.

Gdy już mamy opakowanie i coś do zamrożenie to polecam opisywać wszystko co wkładamy do zamrażarki – data i co to takiego. Nie piszcie po opakowaniu bo ciężko potem to zetrzeć i odczytać jak się rozetrze stare. Ja używam taśmy Scotch Magic pisze na niej flamastrem wodoodpornym, teraz kosztuje coś koło 20 zł, ja kupiłam ze 2 lata temu i mam nadal, jest jej 33 m. można użyć taśmy malarskiej i napisać długopisem, mazakiem.

Warto segregować dania/produkty na mięso/ryby, warzywa/owoce i dania gotowe. Łatwiej potem szukać.

Raz na pół roku warto wyjeść wszystko, wymyć zamrażarkę i rozpocząć gromadzenie dóbr ponownie.  

Ja mam dwie zamrażarki, jedną 3 szuflady przy chłodziarce, a druga ukochaną mega Balbinkę 6 szuflad ful pojemność z 36 godzinnym trzymanie temperatury (sprawdzony brak prądu przez 22 temperatura wzrosła 3 stopnie. Warto mieć choćby niewielką zamrażarkę, bo łatwiej uniknąć marnowania jedzenia.


poniedziałek, 20 listopada 2023

W rymie pór roku

 


Koniec sezonu zdrowego ogórka, pomidora, papryki, sałaty, truskawek, borówek itd. Są to produkty często importowane. W okresie zimowym powinniśmy uważać na warzywa i owoce pochodzące z importu i o ile to możliwe starajmy się unikać, ponieważ mogą zawierać dużą ilość pestycydów.

Od lat jadamy sezonowo. Na stole królują warzywa okopowe, kapusty biała, czerwona, włoska i kiszona. Po za tym mrożonki i jeszcze raz mrożonki - kalafior, brokuł, szpinak. Teraz jeszcze mam dynie które można przechowywać do stycznia jak nie otwarta. Na parapecie szczypiorek i pietruszka,  jako dodatek kiełki domowej hodowli. Dodatkowo oczywiście fasole, groch, soczewica. Pomidorki tylko w formie przetworzonej – przeciery, soki, koncentraty, mam również trochę zamrożonych tak do sosu dorzucam lub do pieczonego mięsa lub sera feta. Oczywiście kiszone ogóreczki to klasyka dodatków zimowych u nas.




Zimą takie „nowalijki” są drogie i niezdrowe, a dodatkowo niezbyt smaczne często bez zapachu. Nie warto wydawać pieniędzy na takie „cuda”, jak dla mnie kasa wywalona w śmieci. Czasem kupuje na imprezy pomidora, sałatę do przybrania dań na stole. Choć wolę dodać zielony ugotowany mrożony wcześniej groszek lub szczypiorek, albo paprykę konserwową lub ogórek kiszony.

Unikamy rzodkiewek to nie pora już na nie. Z sezonowych polskich zielenin jeszcze endywia, roszponka, jarmuż są ok. Z owoców to pora na jabłka, gruszki, żurawinę po za tym to tylko te w przetworach lub mrożone. Owoce egzotyczne  są bez terminowe dla nas, bo i tak są zawsze egzotyczne.

Polecam książkę naszej rodzimej autorki „Jedz i żyj zgodniez porami roku” Cyran Bożena, owszem jest tam głównie dieta roślinna ale można ją wzbogacić w dodatki mięsne. Druga pozycja to „Polskie superfoods. Przepisy na cztery pory roku” Lewandowska Agata. Szukajcie książek polskich autorów, bo tam opiszą naszą sezonowość a nie amerykańską np. Na pewno na rynku jest sporo takich pozycji, a  informacje w Internecie jeszcze więcej.  

Warto powrócić do naszych rodzimych wspaniałości jak natka pietruszki, sok z czarnej porzeczki czy nasion lnu. Nie trzeba sięgać po drogie egzotyczne zamienniki. Nie poddawać się modzie i Insta. Uwielbiam dietę śródziemnomorską, ale w okresie zimowym nie do końca się sprawdza w naszym klimacie. Owszem jadam oliwki, fetę np. pieczoną w piecyku, ale takie lekkiej już nie stosuję. Bo potrzebujemy energii do utrzymania ciepła.

Teraz u nas są kasze z sosem np. grzybowym i buraczki, ziemniaki, ryba smażona i marchew – gotowana lub surówka. Jajko sadzone, puree z ziemniaków i buraczki gotowane, kotlet mielony, ziemniaki, surówka z kapusty kiszonej. Gołąbki bez zawijania, ziemniaki, Pulpety rybne, kasza jaglana, surówka z czerwonej kapusty. Kluski śląski z sosem pieczarkowym i duszoną kiszoną kapustą. Pierogi z soczewicą, z nadzieniem ryskim, ze szpinakiem i fetą. Kluski z mięsem, z kapusta i grzybami. Takie różne ciepłe posiłki.

Jedzenie nie musi być nudne i monotonne.


sobota, 18 listopada 2023

Jak dbać tanio o urodę?

 


Jak dbać tanio o urodę? Jest na to wiele sposobów, niektóre kontrowersyjne, niektóre kłopotliwe, a niektóre wymagają inwencji. Która jest dobra dla Ciebie, nie wiem, to Tylko Ty wiesz jaka Ci pasuje, czy chce Ci się szukać oszczędności w tej dziedzinie życia. Ja jeśli mogę zaoszczędzić to chętnie z tego korzystam. Kosmetyki czy to do pielęgnacji czy też do makijażu i stylizacji  często z dobrym składem i jakości dobrej są dość kosztowne. Ale nie musimy wydawać na nie dużej kwoty jeśli tylko odrobinę pomyślimy. 



Na początek polecam szukać kosmetyków jako dodatek do prasy kobiecej. Obecnie jest np. rewitalizująca maska-peeling do twarzy  firmy Vianek w czasopiśmie „Zwierciadło” koszt gazety 12,99 zł, koszt peelingu w Hebe coś koło 29 zł. Dostajemy kosmetyk w dobrej cenie, a dodatkiem jest gazetka którą poczytamy w oczekiwaniu na działanie kosmetyku. Kolejny pomysł to przeszukiwać zasoby Internetu, strony producentów mają promocje, czasem można wskoczyć na promocje dnia na allegro. Ja chcąc kupić konkretny kosmetyk  np. podkład sprawdzam czy nie ma promocji w drogeriach do których mam aplikacje, następnie szukam w necie w tym allegro. Ostatnio szukałam podkładu Loreal TrueMatch, w drogeriach cena tego podkładu to 77 zł, na allegro znalazłam już w cenie 38 zł, nie wiem jak dla Was ale dla mnie to różnica warta uwagi. Takie odimienne ceny spotykam w wielu momentach, peeling do skóry głowy trafiłam w promocji dnia zamiast 30 zł kosztował 8,5 zł, owszem data ważności 3 miesiące, ale ja go spokojnie zużyje w ty okresie. Naprawdę szukajcie promocji, nie trzymajcie się stałych ścieżek, warto poświęcić chwilę na przegląd Internetu, dobrze mieć aplikacje drogerii dzięki którym często mamy możliwość uzyskania dodatkowej zniżki. Czasem w dyskontach typu Lidl, Biedronka czy Aldi są sezonowe promocje na produkty z poza ich stałej oferty, niedawno córka żel pod prysznic YOPE wypatrzyła w takim sklepie z 50% przeceny (obecnie na stronie producenta są duże promocje, warto zrobić zapasy). Mój mąż i córka uwielbiają kosmetyki YOPE.  Ogólnie teraz z okazji wszelkich BLACK można w dużo niższej cenie zrobić zakupy i uzupełnić braki sporo oszczędzając. Jeśli macie jeszcze jakieś fajne pomysły podzielcie się, na pewno wiele osób chętnie z nich skorzysta.

Po za wyżej wymienionymi zakupowymi pomysłami na tanie dbanie o urodę, oczywiście  pozostają domowe, naturalne sposoby o których pisałam już we wcześniejszych postach:  Samodzielny masaż twarzy - młody wygląd bez skalpela i botoksu, Domowa maseczka z żółtka, Tanie dbanie o urodę, Oliwa i oleje w kosmetyce , Naturalne natłuszczanie i ochrona skóry


czwartek, 16 listopada 2023

Poradnik dla początkujących – ogarniacz oszczędnego życia cz. 1 (lodówka)

 


Poradnik dla początkujących – ogarniacz oszczędnego życia cz. 1

Przychodzi dzień, że albo chcemy, albo musimy rozważniej wydawać nasze pieniądze, niestety często stajemy przed problemem bezradnie i nie wiemy  jak sobie poradzić w prostych codziennych czynnościach. Wpisujecie w wyszukiwarkę i dostajecie informacje o przeliczaniu, zapisywaniu, kontrolowani i zmniejszaniu, ale co jak nie macie ochoty i czasu na analizy tylko chcecie efektów – więcej kasy w portfelu, a nie macie chęci zasuwać na kolejnym etacie. Moim zdaniem warto zacząć od małych zmian w codziennych czynnościach. I właśnie o tym chce pisać dla osób poczatkujących cykl postów krok po  kroku czyli oszczędzanie dla opornych 😊



Gdzie wydajemy najwięcej pieniędzy? Jak dla mnie w kuchni  znika lwia cześć naszych dochodów: żywność, chemia, naczynia, woreczki, papiery, gaz, prąd, woda itd. (kolejność przypadkowa).

Temat rzeka, więc nie rzucajmy się w rwący nurt. Małe kroczki, step by step.


Krok pierwszy – LODÓWKA

Oj to trudny temat, często jest tam bałagan, żywność się psuje, czasem strach otworzyć by cos nam nie powiedziało „dzień dobry” i poszło poganiać u nas po chacie.  

Przyjmijcie jeden dzień w tygodniu na konfrontację z zasobami lodówki: 

  1. Wyjmujemy wszystko z lodówki i sprawdzamy daty ważności. Przeterminowane oglądamy czy na pewno już są do wyrzucenia, producent nie zawsze ustali dokładna datę kiedy produkt już jest nie przydatny do spożycia, ale na pewno warto jak najszybciej spożyć/przerobić go by uniknąć nieprzyjemnych aromatów z lodówki i problemów zdrowotnych. Co jest bee do wyrzucamy i już.
  2. Przecieramy na szybko półki: woda z octem (ja używam spryskiwacza do kwiatów ½ szklanki octu + 1 szklanka wody i tak mam pod ręką coś do czyszczenia na szybko) lub płyn do naczyń z wodą, szmatka/ręcznik papierowy i tam gdzie brudno i nie fajnie wycieramy, a następnie do sucha.
  3. Robimy listę brakujących stałych produktów: jajka, tłuszcze, żółte/białe sery, majonezy, musztardy, keczupy itp.
  4. Z tyłu półek układamy produkty z długą datą ważności (polecam zakupić pojemniki do segregacji produktów w lodówce i można używać choć by taśmy malarskiej i opisywać w danym momencie zawartość, dobre są pojemniki po lodach, sałatkach, nadają się do układania i porządkowania, mogą być słoiki umyte po dżemie, oliwkach, koncentracie itp.) 
  5. Segregujemy  np. sery, wędliny, sosy do kanapek, jajka ogólnie grupujemy produkty. Ja mam na przykład pudełko z dodatkami do pieczywa a w nim zawsze: ser żółty, wędlina, ser biały/twarożek/ser wędzony czy coś w tym stylu, dżem.  Młodzież jak robi sobie kanapki to wyjmuje jeden pojemnik i nie wietrzy lodówki przez 15 minut, tylko myśli nad jednym obszarem po za lodówką. 
  6. Produkty do natychmiastowego spożycia polecam spożyć dokładnie tego samego dnia lub przetworzyć, zamrozić.
  7. Napawamy się widokiem posprzątanej lodówki i cieszymy się, że nadać chociaż jest w  niej światło (nie odcięli nam prądu) 😉

To tak na początek ogarnianie lodówki, by nie marnować żywności, a tym samym naszych pieniędzy. Aby na bieżąco uzupełniać braki i nie kupować czegoś pod wpływem impulsu. O zamrażarce będzie następnym razem.


Może czas na zmianę na lodówkę energooszczędną?

wtorek, 14 listopada 2023

Siwa, naturalna - bez botoksu, operacji plastycznych = stara, brzydka, zaniedbana?

 


Tak sobie czytałam opinie w necie na temat siwych włosów niektóre są wspaniałe, inne dość smutne. Ogólnie panuje trend młodości i kult piękna za wszelką cenę. Z większości wpisów pisanych przez głównie kobiety wynika, że szukamy akceptacji u innych za wszelką cenę. Społecznie bardzo ważne jest jak nas widzi otoczenie, ile lat nam daje, na ile kasy wyglądamy itp. Klika lat temu poznałam młodszą ode mnie 20 lat kobietę, całkowicie siwe włosy, namówiłam ja na hennę, powiedziałam odmłodzi cię, zobaczysz lepiej się poczujesz, sama żyjąc tymi samymi hasłami. Uległa, zrobiła to, po 2 latach stwierdziła, że to nie była ona, udawała kogoś zupełnie innego, czuła się jakby grała na scenie w przebraniu, zrezygnowała. Obcięła włosy na jeża i wróciła do siwych. Zadzwoniła do mnie proponując mi oddanie swojej farby i opowiedziała jak kocha swój kolor włosów jak dobrze się w nim czuje i nareszcie nikogo nie udaje (jest mamą kilkorga dzieci, z zawodu dietetyczką prowadzącą własną firmę i sklep z suplementami)




Ja zmieniałam w swoim życiu kolor wiele razy, włosy farbuję od 27 lat (najpierw tylko w salonach fryzjerskich, potem  domowymi sposobami), zmieniałam fryzurę i ciągle słyszałam – o w tej krótkiej dopiero super wyglądasz tyle lat w tych smętach długich. Zapuściłam i wyprostowałam – o teraz to super, pięknie tak z klasą, przestałam prostować zaakceptowałam swój skręt – o teraz to się odmłodziłaś. Zmieniłam kolor na blond – no wiesz teraz to cudnie ci w tych (dodam, że wcześniej było mi cudnie w rudym, brązie, kasztanie itd.).  I tak idę przez życie szukając akceptacji i uznania. Każde farbowanie (farby roślinne) sprawia, że mam problem przez kilka dni z wysuszona skóra głowy, po użyciu odżywki problem się uspokaja. Ale nie zmienia to faktu, że mam wrażliwą już skórę głowy i wymaga specjalnego traktowania. Długo myślałam o tym czy nie czas już rzucić rękawice na ring i zakończyć tę walkę (około 2 lat), jestem zmęczona farbowanie, dotarło do mnie, że nie robię tego dla siebie, ale dla innych, bo ciągle słyszę ten głosik z tyłu głowy – będziesz wyglądać staro, staro, staro… Mam 51 lat, jak długo mam oszukiwać, jak długo mam ponosić konsekwencje swojej próżności? Podjęłam decyzję po konsultacji ze stylistką – fryzjerką. Koniec z farbowaniem, stylistka uznała, że będzie bardzo ładny siwy kolor (mam 1,5 miesięczny odrost) i faktycznie nie ma sensu podtrzymywać włosów blond, dać sobie spokój. Umówiłam się, że jak odrost będzie na poziomie około 10 cm zrobimy dekoloryzację i tonowanie (problem wrażliwej skóry głowy). Proponowała mi ostre cięcie i po temacie, ale już nosiłam jeża nie lubiłam się w tej wersji, zostały ścięte zatem do wysokości brody.

Media, nacisk społeczny, kulturowy wciska nam od dzieciństwa że mamy być – piękne, zadbane, wiecznie młode, uśmiechnięte, aktywne zawodowo, ale dbać o rodzinę. Uprawiać sport, rozwijać się, ale nie kosztem partnera i dzieci. Mamy być silne, ale nie władcze, wrażliwe, ale nie płaczliwe itd. Niestety wiele z tych wymagań tworzą sobie nawzajem kobiety, kiedyś mąż zapytał mnie dla kogo się tak maluję, przecież tam będą tylko kobiety, no i trafił w punkt, właśnie dlatego się malowałam. Przecież nie chciałam iść na podryw, ale spotkać się w gronie kobiet na pogaduszki. Ale to właśnie one ocenią mnie najbardziej krytycznie, a nie mężczyźni.  Dlaczego robimy sobie tak pod górkę nawzajem.

Trafiłam na forum – lunch box bezglutenowy do przedszkola i szkoły, chciałam podpatrzeć pomysły na lunch dla męża i córki do zabrania z domu. A tam przepychanka o jakość diety, skład posiłków, za dużo cukry, za dużo białka, za dużo błonnika, zwiałam z „krzykiem” niestety pisały tam do siebie głównie kobiety. Inna grupa Action Polska zakupy, no tam to już się dzieje, ktoś wstawi, że pomalował, przykleił i chce się pochwalić ale nie od razu jest mielony na ciepło bez znieczulenia. Zapytacie kto pisze, tak, właśnie głównie kobiety do innych kobiet. Dlaczego się tak lubujemy w krytyce innych kobiet, chodzi o dowartościowanie, podbicie samooceny przy braku pochwał w pracy, domu, rodzinie, znajomych? Nie mam pojęcia, ja boje się gdziekolwiek zabrać głos na grupach, bo nie wiem jak zostanie odebrane. Jest jedna grupa na której jak na razie udaje mi się wypowiadać swobodnie swoje zdanie, to właśnie grupa dla osób które postanowiły przestać farbować włosy. Czemu mamy w sobie tyle agresji, furii, braku kompromisu i szacunku? Uwielbiam spotykać ludzi, lubię się od nich uczyć, nikt nie rodzi się alfa i omegą, ale obecnie odrobinkę czuje się wycofana, bo mam dość własnej codzienności z która się zmagam by świadomie wystawiać się na ataki innych.

Ale wracając do tematu koniec z farbą, koniec z udawaniem i oszukiwaniem. Chcę tez iść na kurs kolorystyki urody i analizy sylwetki (na razie znalazłam kursy w dość wysokiej cenie szukam dalej) by pomagać innym kobietą w akceptacji siebie i odnalezieniu swojego naturalnego piękna. Mogę to robić w ramach wolontariatu, ale chce dać uśmiech innym kobietą a nie tylko pogardę i wytykać ich niedoskonałości. Wszystkie jesteśmy piękne, tylko nie zawsze wiemy jak to swoje piękno odnaleźć.

Kochacie siebie i swoją naturalną urodę? Czy kobiety mają z miłością własną większy problem niż mężczyźni?  Właściwie to dlaczego jest jakaś społeczna presja, że kobiety powinny farbować swoje siwe włosy?


czwartek, 26 października 2023

Uczmy się języków obcych!!

 


Uczcie się angielskiego!! Tak, tak trzeba podjąć ten wysiłek bez względu czy mamy 5 czy 60 lat. Język angielski króluje wszędzie, ktoś zaraz powie – ale nie podróżuję zagranicę więc po co? Niestety otaczający nas świat pełen jest języka angielskiego, nazwy firm, sklepów, wrzutki słowne w rozmowach, prasie, Internecie, czasem w książkach. A ukoronowaniem tej sytuacji jest wyjście do restauracji. Ostatnio będąc we Wrocławiu na wyjeździe służbowym poszliśmy na obiad do pobliskiej restauracji indyjskiej, a tam niespodzianka – nikt nie mówi po polsku, cały personel posługuje się angielskim lub własnym rodzimym dialektem. Jakiś czas temu jedząc w Poznaniu nie pamiętam jakiego typu była to restauracja spotkała mnie podobna sytuacja. Podczas wyjazdu integracyjnego w hotelu spotkałam pokojowe (Ukrainki) nie mówiące zupełnie po polsku, za to po angielsku owszem. 


Nie uciekniemy od języka angielskiego z chwila ukończenia szkoły, dopadnie nas „za rogiem”. Na wakacjach zagranicznych nieznajomość choćby podstaw języka angielskiego (no chyba, że władamy rodzimym danego kraju) jest zupełnie passe. Ja kończyłam edukację w okresie gdy nie wykładano języka angielskiego, owszem był język obcy, ale najpierw rosyjski a potem dołączył się niemiecki, rok uczyłam się francuskiego, angielskiego nigdy w edukacji państwowej. Potem podjęłam kurs, ale brakło czasu bo praca wciągnęła, potem uczyłam się prywatnie w domu płacąc za lekcje, w wieku 40 lat udało mi się dostać na kurs w ramach dofinansowania z Unii. Ostatnio staram się poprawiać umiejętności językowe przez aplikacje, strony internetowe, słuchając piosenki staram się je tłumaczyć. W tym roku byłam na krótkim wyjeździe w Grecji tam pani w Lidlu na kasie mówi płynnie po angielsku, babinka w tawernie na uboczu składa zdania. Zawstydziłam się mocno i podjęłam postanowienie poprawy jakości mojej znajomości języka angielskiego. Z mężem staramy się wzajemnie trenować mówienie, poprawiamy siebie nawzajem, nie chcemy wydawać fortuny na kursy, więc radzimy sobie jak możemy. W bibliotece pojawiły się książki angielskojęzyczne więc staramy się czytać i tłumaczyć choć kilka zdań by trenować język w każdy możliwy sposób.  Nasze dzieci uczą się angielskiego od przedszkola, jest im łatwiej, my musimy nadganiać sami to co oni dostawali w edukacji powszechnej. Jak Wy macie podejście do języków obcych, władacie wieloma, płynnie, czy macie w nosie i niech świat się dostosuje?





czwartek, 19 października 2023

Poznaj swoje pieniądze, to ważna znajomość na całe życie

 


Kiedy zacząć ciąć wydatki? Kiedy warto zacząć to robić? Wiele osób zadaje sobie pytanie czy dam radę, czy czas coś zmienić? Czy moje kroki coś zmienią, czy będzie łatwiej? Jak dużych musze dokonać zmian? Co jeszcze trzeba zrobić? 




Podobne pytania często pojawiają się w naszych domach. Takie pytania zadajemy sobie nie tylko w chwili gdy nasze konto ma minus, a możliwości na zmianę pozornie niewiele. Pytamy siebie również w sytuacji gdy mamy jakiś cel przed sobą, gdy nasze finanse zaczynają nam się wymykać i niby zarabiamy dużo, ale zupełnie nie wiemy gdzie znikają fundusze.

W chwili gdy czujemy, że czas na zmiany w zarządzaniu pieniędzmi trzeba podjąć decyzję o zrobieniu bilansu przychodów i rozchodów. No bo niby jak możemy oszacować co się dzieje z naszymi pieniędzmi jeśli nie zbadamy ich przepływów. Przy analizowaniu stanu finansowego ważna jest szczerość i nie jest istotne czy nam starcza pieniędzy czy są dziury, z pieniędzmi nie warto grać w ciuciubabkę. Przecież badamy zaistniałą sytuację dla siebie, a nie dla urzędu skarbowego czy komornika. Trzeba rzetelnie spisać wszystkie nasze dochody dokładnie wszystkie włącznie z darowiznami od dziadków, rodziców czy znajomych. Każdy przychów to przychód kwota zwiększająca nasz stan posiadania. Czy jest to praca zarobkowa, wynajem czy innego typu korzyści z inwestycji to nadal jest nasz dochód i kropka. Po zliczeniu naszych dochodów czyli tej łatwiejszej części czas na wyliczenie wydatków. Najłatwiej zacząć od wydatków stałych takich które musimy co miesiąc wysupłać z kieszeni – czynsz, podatki, opłaty za media (gaz, woda, prąd), abonamenty – parking, siłownia, basen, Internet, telefony, platformy streamingowe, opłaty a przedszkole, szkołę, opiekunkę, zajęcia dodatkowe nasze, dzieci itd. Następnie koszty stałe łatwe do wychwycenia: kawa na mieście, lunch/kolacja na mieście lub na wynos, wypady do kina/teatru, fryzjer, kosmetyczka coś co jest w jakiś sposób powtarzalne w zakresie miesiąca. Najtrudniej nam oszacować wydatki na żywność, kosmetyki, chemię, lekarstwa, ubrania itp. Tu trzeba na początku oszacować ile średnio wydajemy na zakupy. Jeśli przez to wszystko przebrnęliście brawo, gratulacje po raz pierwszy gdy to człowiek zrobi czyje się jak by tłumaczył się w skarbówce lub jako nastolatek przed rodzicami.

Jak mamy obraz naszych finansów jest dużo prościej ocenić obraz naszej sytuacji finansowej. Możemy dzięki tej wiedzy oszacować ile mamy funduszy na inwestycję, oszczędzanie na wybrany cel lub jak bardzo mamy braki i jaką kwotę musimy zdobyć by przychód był choć równy z wydatkami. To ważne informacje. Pamiętam gdy brakowało nam 3-4 tysiące miesięcznie i jak bardzo czuliśmy się zagubieni, teraz szacujemy ile czasu musimy odkładać np. na wymarzone wakacje, większy remont lub zakup samochodu. Pamiętajcie, że nie ważne jaki mam cel przed sobą, warto zbadać stan naszych finansów.


piątek, 29 września 2023

Stolik do salonu - handmade

 


Od koło roku szukaliśmy z mężem małego stolika pomiędzy fotele by móc odstawić kubek herbaty/kawy, niestety mieliśmy dość specyficzne wymagania bo stolik musiał bardziej przypominać stołek niż stolik. W czasie zakupów w Action wypatrzyłam w ozdobach świątecznych plaster drewna w cenie 26 zł, mąż go wyszlifował papierem, polakierował. Nogi zrobił ze starych drewnianych karniszy i pomalował je na czarno (farba została z malowania biurka dla syna młodszego) dokupił blaszki do montowania ich i mamy stolik na wymiar za kwotę około 35 zł. Większość dostępnych stolików ma wysokość 40-45 cm, ciężko kupić wyższy, myśleliśmy o szafce nocnej, ale one są za duże by zmieścić je pomiędzy fotelami. Był już pomysł półeczki na ścianie, ale mnie to nie odpowiadało. A teraz mamy taki własnoręcznie wykonany stolik po części z materiałów z odzysku.



sobota, 23 września 2023

Jadłospis dla pokręconych naszych diet ;)

 


Dawno nie dzieliłam się z Wami naszym jadłospisem, u nas prym wiądom warzywa jednak gotowane, najstarszy syn najłatwiej je przyswaja, a nie chcemy by pomijał warzywa w swojej diecie. Nie jadamy zupełnie żadnych słodyczy, zatem co jakiś czas w tygodniu średnio co dwa dni pieczemy domowe ciasto. Na śniadanie jadamy różnie bo nie jemy o jednej godzinie wszyscy śniadania, ale są to z reguły – granola domowa z roślinnym domowym „mlekiem”,  jajecznica, owsianka, gofry, grzanki z miodem/domowym dżemem, jajka na miękko. Ze sobą na drugie śniadanie zabieramy kanapki z domową pieczenią, serem żółtym (tylko młodszy syn i córka), pastą rybną, jajeczną, pasztetem domowym, wędliną domową itp. Plus sałatka warzywna np. pomidory, szczypiorek, oliwki z łyżką oliwy, doprawione sola i pieprzem, kolejna to sałata, szczypiorek, rzodkiewki, oliwki z łyżka oliwy, doprawione solą i pieprzem lub zwyczajnie ogórek kiszony lub świeży, kilka rzodkiewek. Owoce jabłka, śliwki, banan. Córka jak ma mniej lekcji to zabiera ze sobą jogurt lub serek np. waniliowy. 




Poniedziałek

Rosół

Makaron ze szpinakiem i serem feta

Wtorek

Krupnik

Filety z kurczaka smażone z mieszanką chińska, ryż. Wersja dla wrzodowca: filet z kurczaka gotowany na prze wraz z warzywami, ryż gotowany z masłem

Ciasto cytrynowe

Środa

Krupnik

Ryba smażona, marchewka gotowana, ziemniaki z koperkiem. Wersja dla wrzodowca: ryba gotowana na parze, ziemniaki, marchewka gotowana.

Czwartek

Brokułowa krem z jajkiem

Sos pomidorowy z wołowym mięsem mielonym, makaron, surówka z kiszonego ogórka.

Ciasto czekoladowe

 Piątek

Kapuśniak z białej kapusty z ziemniakami, jarzynowa z ziemniakami dla wrzodowca (źle znosi kapustę)

Naleśniki  z domowym dżemem. Wersja dla wrzodowca: jajo sadzone na parze, ziemniaki, mizeria z jogurtem kozim

Sobota

Kapuśniak z białej kapusty z ziemniakami

Kurczak pieczony z ziemniakami i pieczarkami, surówka z kapusty. Wersja dla wrzodowca: kurczak obrany ze skórki, ziemniaki gotowane na parze z warzywami.

Niedziela

Barszcz ukraiński

Gołąbki bez zawijania, ziemniaki. Wersja dla wrzodowca: burger wołowo - drobiowy gotowany na parze z ziemniakami i gotowana marchewką.

Ciasto – pleśniak

Powyższy jadłospis nie jest wskazówką dietetyczną, jest on stworzony według naszych preferencji – stan zdrowia, nasze smaki, możliwości finansowe itp. Nasza rodzina jada bezglutenowo, więc makarony występujące w jadłospisie są ryżowe świderki lub penne. Krupnik ugotowany jest z kaszą gryczaną niepaloną – białą, ryba panierowana domową „bułką” tartą z naszego wypieku pieczywa. Podobnie ciasta są w wersji bezglutenowej upieczone na bazie mąki ryżowej, ziemniaczanej i gryczanej. W obiadowych daniach nie pojawia się wieprzowina z powodu mojej alergii, wieprzowina występuje tylko jako dodatek do kanapek.  Duży wpływ na nasz jadłospis ma moja alergia, nasza dieta bezglutenowa, oraz wrzody żołądka najstarszego syna.

 


wtorek, 19 września 2023

Porządek to oszczędność?

 


Dobra organizacja i porządek jak dla mnie to również oszczędności. Jak  często czegoś potrzebowaliście i szliście kupić, a potem okazywało się że macie to w domu? Jeśli zadbamy o dokładną segregację i ułożenie naszego stanu posiadania dużo łatwiej będzie nam ogarnąć nasza przestrzeń i stan posiadania. Ja uwielbiam pudła, pojemniki przezroczyste, koszyki z etykietami wszystko. Lubię szuflady w kuchni garderobie, bo łatwo mi odnaleźć rzeczy.  Jestem fanka  Marie Kondo i jej szacunku do przedmiotów. Ostatnio bardzo dużo zmieniłam w swoim domu w temacie porządkowani przestrzeni. Kolejna sprawa to oszczędność czasu i zmniejszenie dawki stresu, jak mamy wszystko uporządkowane, opisane i dokładnie posegregowane to o ile mniej zajmuje nam czasu np. poranne ubranie się i wyjście do pracy/szkoły.  Aby dokładnie posprzątać nie potrzebujemy mieć zasobnej kieszeni, wystarczą tekturowe pudła o które możemy poprosić w sklepach, a następnie posegregować w nie rzeczy i opisać. Ja uwielbiam pudełka po papierze kser/do drukarek, często je oklejam papierem, czasem czasopismami i mam pudełka które mogą stać na szafie np. i wyglądają ok. Obecnie jestem na etapie organizacji lodówki, w Action są fajne pojemniki do lodówki dzięki którym mogę za niewielkie pieniądze zorganizować przestrzeń w lodówce. Polecam również z tego sklepu pojemniki do organizacji szuflad. Jeśli będziemy odkładać potem wszystko w odpowiednie miejsce to zaoszczędzimy czas na porządki. Czyli jak widać ogarnięcia chaosu powoduje oszczędności. Kiedyś pukałam się w czoło widząc programy promujące segregowanie, układani itd., ale dziś stwierdzam że to warte uwagi wyzwanie, a potem trzymanie się tego pazurami. Nie ważne czy po podłodze buja się piasek z wakacji, czy na suficie mieszkają pająki, a pod szafka „koty kurzowe”, jeśli mamy posegregowane rzeczy nasza codzienność jest prostsza i kosztuje nas mniej stresu, czasu i pieniędzy.




Na rynku wydawniczym jest wiele pozycji na temat porządków, w Internecie również są poradniki, filmiki itp. Każdy z nas  powinien odnaleźć własny model organizacji przestrzeni mieszkalnej. Okres zamknięcia nas w domu w czasie pandemii na pewno wielu osoba dał do myślenia w tym temacie, wiele osób musiało cześć swoje przestrzeni zamienić w domowe biuro (my również), dzieci uczyły się zdalnie więc i ich przestrzeń musiała zostać przeorganizowana. Obecnie wiele osób bierze udział w spotkaniach online zebrania, warsztaty, szkolenia, praca i miło by było gdyby przestrzeń wokół nas była przyjazna, estetyczna, przewidywalna oraz dobrze zorganizowana.

Ostatnio wpadła mi w ręce (z biblioteki) książka Pauliny Draganja „Małe wielkie porządki” jest tam test: Czy trudno przychodzi ci rozstanie się z przedmiotami? Mój wynik – Dobrze sobie radzisz z pozbywaniem się rzeczy na bieżąco. Tak trzymać!

A jak Wy podchodzicie do tematu porządków i nie pytam o czyste podłogi i okna.


środa, 13 września 2023

Rocznica ślubu - budżetowo i romantycznie

 


Za nami nasza 32 rocznica ślubu. Niby nie okrągła, ale zawsze staramy się by był to wyjątkowy dzień. W tym roku zastanowiliśmy się ile kosztuje wyjście do restauracji, jakieś wzajemnie dla nas drobiazgi i wyszło nam, że lepiej wynająć kwaterę niezbyt daleko by koszt paliwa nie dobijał całości. Zabraliśmy gotową kolację z domu i produkty na śniadanie i zaplanowaliśmy czas w czasie naszego wyjazdu we dwoje. Od początku pandemii nie wyjechaliśmy we dwoje nawet na jedną noc, zawsze z 1-3 dzieci. Wynajęliśmy malutki apartament z aneksem kuchennym, całość 25 m2 i spędziliśmy cudowny weekend we dwoje, zwiedzaliśmy, rozmawialiśmy przy lampce wina, złapaliśmy oddech we dwoje i nie zrujnowaliśmy naszych finansów. Nocleg kosztował na 180 zł podobnie lub więcej wyszła by kolacja w restauracji, cena drobiazgów dla nas to koszt paliwa. Zabraliśmy rowery i zwiedzaliśmy podróżując na nich, więc nie dokładaliśmy kosztów paliwa, a atrakcje wybraliśmy bezpłatne. Uznaliśmy z mężem, że zrobimy z tego tradycję naszych rocznic ślubu. Nie trzeba jechać daleko i mieć milionów w kieszeni…...to taki nasz sposób, każdy robi co lubi i na co go stać.





czwartek, 17 sierpnia 2023

Multicooker Paul Caltier - recenzja

 


Dostaliśmy od teściowej multicooker Paul Caltier, teściowa chciała mi ulżyć w gotowaniu codziennie dla syna wrzodowca. Pomysł zacny i nie mogę złego słowa o kobiecie powiedzieć, bo urządzenia samo w sobie faktycznie ułatwia codzienność. Teściowa została zaproszona na pokaz tego urządzenia i tak ją zachwyciło, że kupiła bez wahania za cenę 2 tysięcy złotych. Gotowałam w nim miesiąc, sam pomysł multicookera w domowym gospodarstwie jest super, nie trzeba mieszać, stać nad daniem, grzać całej kuchni, można w tym czasie robić dużo przyjemniejsze rzeczy. Zabraliśmy urządzenie na tygodniowy wyjazd rodzinny z myślę, że zapakuję składniki i pójdę na pobliski basen a po powrocie będę miała gotowe danie. Jak postanowiłam, tak zrobiłam, zapakowałam składniki na coś w rodzaju duszonki, warzywa, ziemniaki, mięso i wyszłam z apartamentu wraz z córką, mąż i starszy syn zostali. Wracamy po 1,5 godzinie, a urządzenie nadal nie wytworzyło pary by uruchomić czas duszenia. Po wypuszczeniu pary i otwarciu urządzenia okazało się, że danie jest w sumie gotowe, ale urządzenie tego nie zgłosiło i to był pierwszy raz z kilku kolejnych razów (niestety jest to co któryś cykl, więc ciężko reklamować urządzenie). Po miesiącu użytkowania i przygotowaniu w nim wielu dań między innymi buraczków, zup, gulaszy, biszkoptu, biała kapustę przypalił mi i również nie podał czasu duszenia. Mogę stwierdzić, że urządzenie nadaj się do gotowania zup, bigosu, gulaszy. Rozgrzewa się i wytwarza parę około 30-40 minut więc ten czas przygotowania dania się mocno wydłuża, następnie jeśli zostawić do samoistnego wypuszczenia pary trwa to bardzo, bardzo długo, można oczywiście zrobić to samemu, ale potrafi p za parą wyrzucić cześć dania znajdującego się wewnątrz i zapryska wszystko dookoła. Za podobna lub niższą kwotę możemy nabyć wiele innych modeli tego urządzenia. Instrukcja obsługi dołączona do urządzenia zupełnie nie przydatna i niezrozumiała, przepisy na kilka dań pozbawione często sensu np. biszkopt mam nastawić na 50 minut, a urządzenie posiada jeden czas 45 minut i nie można nic zmienić na programie ciasto, ani czasu, ani temperatury. Biszkopt przypala się od spodu i tyle. Przy otwarciu zalewa się brzeg i ciężko go wymyć, bo jest to wąska szczelina, pokrywa ciśnieniowa wewnętrzna wykonana z cienkiego aluminium które się gnie podczas mycia.  Ogólnie w skali od 1 do 10 dała bym 4 punkty.  Szkoda mi tylko teściowej w tym całym zamieszaniu, która dała się porwać naciągaczom na tandetne urządzenie chcąc ułatwić mi codzienność. Na pewno przyczyniła się do tego, że zakupię sama inne dobrej jakości z wygodna obsługa urządzenie. Sam pomysł świetny, tylko nie z tym urządzeniem. Nie polecam za taką cenę, tej samej jakości można kupić w cenie 300-400 zł lub dokładnie to samo przez Internet w cenie nawet 165 zł (nowe bez gwarancji).



Zdjęcie ze strony przedstawiciela



wtorek, 1 sierpnia 2023

Coś z niczego - pokrowiec na zestaw noży ze starych jeansów

 


Z racji, że podróżujemy z własnym wyżywieniem z powodu naszych różnych diet zabieramy ze sobą podstawowe wyposażenie kuchenne, które niestety często jest złej jakości w apartamentach, a jednym z nich są noże. Skompletowaliśmy swój własny zestaw noży by móc z nimi podróżować, ale najczęściej noże są do ustawienia w bloku, albo zupełnie luzem, ewentualnie jest pokrowiec na jeden nóż. Kupić gotowy pokrowiec to porażka, bo ja mam taki własny zestaw noży który chciała bym zawsze mieć przy sobie gdy gotuję. Widziałam nieraz programy kulinarne gdzie profesjonalista wyjmował własny zestaw w pokrowcu i według mnie wyglądało to cos w tym rodzaju jak sama stworzyłam. Wykorzystałam do uszycia pokrowca stare jeansy syna z których wyrósł. Jest o pierwsze podejście do tematu i myślę, że mam już pewne przemyślenia i kolejny powstanie już doskonalszy. Nie mogłam nigdzie znaleźć wskazówek jak taki pokrowiec uczyć, więc wzięłam dwa kawałki materiału uszyłam kieszonkę a potem odmierzając każdy nóż wystębowałam dla każdego miejscówkę. Troczki do wiązania zrobiłam ze szwów fabrycznych które wycięłam ze spodni i tak powstał wygodny podróżny pokrowiec na moje noże w wyniku recyklingu starych jeansów syna. Chwila mojej pracy i nic więcej mnie to nie kosztowało. Uwielbiam jeans można z niego wiele przydatnych rzeczy uszyć a dzięki takim przeróbką nie wyrzucamy ubrań tylko dajemy im nowe życie.





czwartek, 27 lipca 2023

Po co zarabiamy pieniądze?

 


W jakim celu pracujmy? By zarobić pieniądze! Zatem po co zarabiamy pieniądze? No właśnie i tu zaczyna się temat rzeka, każdy odpowie na początku coś innego w zależności od tego czy mieszka sam, czy przy rodzinie, czy ma własne gospodarstwo domowe, czy ma dzieci, czy, czy, czy. Najczęstsza pierwszą odpowiedzią jest – by opłacić rachunki około 23 - 39% dochodu, następnie na jedzenie około 17 % naszych dochodów (według GUS), kolejny temat to wykształcenie/wychowani/utrzymanie dzieci (według GUS to kwota  od 9 – 30 tysięcy rocznie), potem są ubrania, używki, rozrywki itd. To wyniki badań na określonej grupie, na pewno każdy ma inne priorytety, ale by  znaleźć obraz całości musze się osadzić na danych statystycznych.

Rachunki to temat poważny, ale trzeba się nad nim pochylić i podejść racjonalnie, zastanowić się czy musze mieć koniecznie takie mieszkanie/dom, czy potrzebuję tylu platform tv, czy mój abonament na telefon/Internet, jest najkorzystniejszy z dostępnych na rynku,  czy potrzebujemy dwóch samochodów, a może nie potrzebujemy wcale, bo korzystamy z niego tylko przy dużych zakupach i na wakacje więc może lepiej opłaca się wynajem samochodu? Warto przeanalizować całość sprawy by mieć pełen obraz naszych wydatków. Wiele osób się wzdryga przed takimi wyliczeniami, ale naprawdę warto zrobić pełna analizę, czasem tkwimy w mieszkaniu które nam nie odpowiada, jest drogie, ale tkwimy i nic nie robimy, po co? Może trochę z lenistwa, wygody, może z przyzwyczajenia, a może z niewiedzy.

Podobno na hotele i restauracje wydajemy średnio 5,2 % naszych zarobków, 85% Polaków zamawia jedzenie na wynos lub kupuje gotowe dania. Co raz częściej sięgamy po diety „pudełkowe”, średni wydatek na restauracje w 2022 roku wynosił 59 zł na osobę, był wyższy niż w roku poprzednim o 9,7%.

Jak widać wydajemy sporo, pracujemy dużo, a jakby tak to zmienić, zacząć pracować mniej, zacząć bardziej być niż mieć?

Ogólnie znaczna cześć ludzkości pracuje by kupić to co maja inni, nie tylko dla siebie, dla własnej przyjemności, ale by pokazać się. Skrolujemy media społecznościowe i zaczynamy czuć się gorsi, patrzymy na sąsiada ma coś czego my nie mamy i jest hmm, spotykamy się ze znajomymi/rodziną i słyszymy, że ktoś coś ma, to to czemu nie ja, reklamy w tv, bilbordy, Internet, prasa to wszystko nas nakręca. Jak często kierujemy się własną potrzebą, gustem i nie ma w tym zupełnie „podszeptu” naszej podświadomości „znękanej” tym co podpowiadają nam w mediach itd. Niestety wszystkie media, wszystkie portale społecznościowe są tak skonstruowane byśmy chcieli więcej i więcej. Pracuje nad tym rzesza specjalistów – psychologowie, socjolodzy, marketingowcy itd.

A może powiedzieć temu sto i zacząć analizować: czy ja to będę używać, czy mi się podoba, czy chce na to wydać pieniądze, czy to jest warte mojej pracy by zarobić na to pieniądze, czy to na pewno chce ja i jest mi to potrzebne?

Sama ostatnio pozbywałam się rzeczy kupionych pod wpływem nie moich własnych osobistych wyborów tylko jakiegoś działania podświadomości. Sprzedaliśmy rzeczy za kwotę prawie 5 tysięcy i nawet nie zauważyliśmy, że brak tych przedmiotów w domu. Dla mnie było to dość szokujące odkrycie, że tyle pieniędzy utknęło w domu, a przecież to kosztowało w zakupie dużo więcej niż przy sprzedaży.

Ok, ale przejdźmy do sedna sprawy, pracujemy ciężko by zarobić pieniądze, potem myślimy sobie – kurczę tak ciężko pracuję należy mi się nagroda, więc zaszaleję. Fajnie, ale w takim razie po co tyle pracować a potem dawać sobie nagrodę, to nie lepiej więcej czerpać na co dzień z życia i mniej pracować? Wiem, że to uproszczenie, ale w sumie tak jest. Jadam w biegu, drogo, bo dużo pracuję i nie mam czasu = tracę zdrowie, kasę i nie mam czasu. Po co zatem nie pracować mniej, by mieć czas na domowe, zdrowe, tańsze posiłki zjadane w spokoju? Pracuję ciężko to mi się należy, mogę wydawać przecież zarabiam! Łapie człowiek szalony weekend wydaje fortunę, a potem niszczy siebie, zdrowie, relację by znosu zarobić na ten szalony weekend? No nie wiem, ale ja to tak widzę, patrzę na mojego syna, na jego znajomych, zasuwają po 50 czasem nawet 100 - 120 godzin tygodniowo (kierowca karetki, ratownik) by potem odreagować zaszaleć, a i tak bujają się od wypłaty do wypłaty.

A może warto pociągnąć za hamulec, zmniejszyć wydatki tak porządnie, pieniądze zaoszczędzone zainwestować i zacząć spełniać marzenia, żyć pełnią a nie tylko wyszarpywać skrawki. A może skorzystać z usługi doradcy finansowego i ułożyć plan by można wcześniej rzucić prace a nie dopiero w wieku 60-65 lat? Ja nie wiem co będzie za 10-30 lat, ale wiem, że chce cieszyć się życiem, nie spędzać go w pracy by dać sobie nagrodę, wolę żyć racjonalnie by móc cieszyć się codziennością, by realizować siebie, spełniać marzenia (można zacząć od tych malutki przecież).




Udało nam się wyjść z ogromnych długów, obecnie możemy żyć spokojnie, stać nas na wykształcenie dzieci, na podróże. Nadal wiemy jak łatwo cofnąć się i wrócić do miejsca w którym byliśmy i nie chcemy wracać, do czasu gdy pracowaliśmy wiele godzin tygodniowo i ciągle nam brakowało pieniędzy. Jadamy codziennie rodzinne kolacje, jadamy dobrze, nie kupuje najniższej jakości produktów, uprawiamy sporty, mamy czas na wspólne wycieczki. Możemy się cieszyć sobą, rodziną, spędzać czas ze znajomymi. Pilnujemy by było więcej życia w naszym życiu, szanujemy nasz czas, pieniądze i relacje. Nie wydajemy bezrefleksyjnie pieniędzy, nie dajemy się ponieść chwili, może to dla wielu straszne, ale my po prostu znamy wartość naszych pieniędzy.


sobota, 15 lipca 2023

Czas urlopów i wycieczek :)

 


Wakacje w tym roku mam rwane po tygodniu ale 3 razy, wyjazdy krajowe, z własnym wyżywieniem i to gównie z powodu naszej diety – alergie, wrzody żołądka u najstarszego syna, dieta bezglutenowa i ogólnie szeroko pojęte zdrowe żywienie z produktów nam znanych owszem czasem „grzeszymy” ale nie przez cały pobyt więc szukamy kwater z możliwością gotowania ja to lubię, a dodatkowo dostałam ostatnio w prezencie multicooker, jak dla mnie rewelacja dla osób zabieganych czy gotujących na urlopie. Teściowa kupiła nam na rocznicę ślubu i przyznam, że fajne urządzenie, polecam dla osób które chcą jeść domowe jedzenie, a nie mają czasu i nie lubią stać w kuchni. Po za urlopowymi wyjazdami podróżujemy co tydzień a wycieczki. Robię piknikowe jedzenie łącznie z podgrzewanymi daniami (mamy zestaw turystyczny) i ruszamy na wycieczki, ostatnio  zwiedzamy nasz okolice czyli taki zasięg do 150 km od miejsca zamieszkania. Znalazłam w Internecie blogi z dokładnymi opisami miejsc których nie znamy, ludzie wyszukali ciekawostki więc korzystam z ich doświadczeń i wiedzy. W niedzielę zapakowałam kanapki z pieczonym mięsem, rzodkiewki, ogórki kiszone, ciasto cytrynowe, banany, zupę gulaszową, wodę, kawę w termosie oraz herbatę i ruszyliśmy na wycieczkę, po za paliwem wydaliśmy 24 zł na wejściówki dla 4 osób, oraz 8 zł na parking. Tydzień wcześniej wycieczka była krótsza więc zabrałam tylko kanapki, ciastka i banany oraz napoje. Mamy termosy obiadowe, termosy na kawę i herbatą oraz na wodę, kubki termiczne, maszynkę do podgrzewania gazową, naczynia turystyczne, stolik turystyczny z krzesełkami. Zabieram obrus, ściereczki i serwetki i spokojnie zajadamy sobie na wycieczkach.  




A jak u Was rozpoczął się sezon urlopowy?  


czwartek, 13 lipca 2023

Ile wydajemy na "życie" w 2023 roku?

 


Ile kosztuje nas co miesiąc tak zwane życie – żywność, opłaty stałe (czynsz, media, parking, przedszkole/szkoła, abonamenty, karnety itp.)? Mamy rok 2023, za nami szalone zawirowania w polityce pieniężnej, niebotyczna inflacja, podniesienie płacy minimalnej i jak to się ma do naszej codzienności przysłowiowego Kowalskiego? Czy czujecie że macie więcej możliwości na powiększanie swojej majętności, czy wręcz przeciwnie? Czy żyje się trudniej, czy wszystko spokojnie wraca do normy?

Według ekonomistów w temacie finansowym w Polsce nastąpił regres, niestety nasze aktywa zmniejszyły się i to radykalnie.  Co prawda wszyscy wiemy, że kryzys finansowy jest problemem globalnym obecnie i to nie tylko z mediów, ale od znajomych żyjących po za granicami Polski.

Według badań koło 50% Polaków w wieku 18 – 34 lata mieszka z rodzicami z powodów ekonomicznych, zwyczajnie nie stać ich na własne M, albo boją się utknąć w kredytach z powodu niestabilnego zatrudnienia.

Według badań ekonomistów Polacy zwolnili mocno tempo zakupowego szału, wydają mniej na odzież, obuwie, sprzęt AGD, książki, ale nie wydają wcale mniej na podróże i zastanawiam się czy tu nie jest bardziej aspekt psychologiczny niż ekonomiczny, po okresie zamknięcia chcemy poczuć wolność i odrobine się boimy że coś znowu nam każe zostać w domu i chcemy nacieszyć się wyjazdami bez względu na zasobność portfela wolimy wydać pieniądze na podróże.

Niestety podniesienie płacy minimalnej w wielu aspektach gospodarki powoduje wzrost cen, pracodawca z powodu wzrostu płac nie ma większego dochodu, a wypłaty dla pracowników wzrosły. A my jako końcowe ogniwo czyli nabywca dobra zapłacimy więcej i nasza podwyżka płacy nic nam nie pomoże, bo wyjdziemy na to samo, za to do kasy budżetu państwowego wpłynie więcej pieniędzy z podatków. A my nie odczujemy rzeczywistej poprawy tylko takie psychologiczny aspekt wzrostu naszych finansów. Osoby które prowadza budżet domowy do którego zachęcam dostrzegą ten mechanizm, że wcale nie mają więcej funduszy do rozdysponowania.


Jak żyje się mojej rodzinie, powiem tak po burzy zeszłego roku wszystko się ustabilizowało finansowo, wydajemy około 2 tysięcy na żywność przy pięciu osobach pełnoletnich w tym trzech mężczyzn. Nadal nie wydaję pieniędzy na książki – wypożyczam z biblioteki, od znajomych lub ściągam z np. wolnych lektur, oraz korzystam z Legimi (dostęp dostaję bezpłatnie z mojej biblioteki), czasem dostaję w prezencie książki, bo rodzina i znajomi wiedzą, że lubię czytać, najczęściej jest to np. miesięczny dostęp do Empiku lub karta podarunkowa. Odzież ostatnio kupuje bardzo sporadycznie, poszłam w szafę kapsułkową (uczę się intensywnie), podobnie z obuwiem. Jeśli już kupuję odzież i obuwie to nie oszczędzam, ale staram się kupować modele ponad czasowe za to dobrej jakości, zwłaszcza biustonosze i obuwie, na tym nie oszczędzam. 

A jak Wam się żyje po pierwszym półroczu roku 2023? 

wtorek, 11 lipca 2023

Ogrodowe skarby do spiżarki

 


Kolejne przetwory wleciały do spiżarki, zlałam już nalewkę z rabarbaru, wyszło 1,5 l w zimie się przyda by ugościć znajomych i urozmaicić ciasto i kawę kieliszeczkiem nalewki. Zlałam również nalewkę z malin (maliny zeszłoroczne mrożone) wyszło również 1,5 l. Nastawiłam nalewkę z czerwonej porzeczki (uwielbiam), zrobiłam 7 słoików dżemu z czerwonej porzeczki, a dziś zaczynam zbiór czarnej. Uwielbiam nalewkę z czarnej porzeczki (robię tak samo jak z czerwonej) więc nastawię i z tych owoców, oraz zrobię dżem. Czas już na dżem z wiśni i nalewkę, bo za chwile to tylko sroki się najedzą naszych wiśni. To ostatnie przetwory przed naszym wyjazdem urlopowym. W tym roku mamy rwany urlop po kawałku ze względu na męża wyjazd do sanatorium na rehabilitacje po wypadku. Na razie owocowe przetwory pojawiają się w spiżarce, od sierpnia zaczną się również warzywne.



Zdjęcie z zimowego "wykorzystania" nalewki, 
bo nalewki po zlaniu uwielbiają postać i nabrać smaku i najsmaczniejsze są zima.


 


czwartek, 29 czerwca 2023

Coś z niczego - pierwszy uszytek po wielu latach przerwy!

 


Po 16 a może i nawet 18 latach wróciłam do szycia, owszem cały czas szyłam różne rzeczy, ale to były przeróbki, naprawy, szycie toreb z odzysku itp. Ale od wielu, wielu lat nie szyłam do początku ubrań tak by samemu skroić i uszyć od A do Z. Pod choinkę dostałam od męża maszynę, wspaniała maszynę o której zawsze marzyłam, sterowaną komputerowo, no po prostu cudo. Mąż w tym roku zrobił mi do niej stolik i nareszcie mogłam zacząć szyć, ale wiele się działo pojawiły się problemy zdrowotne młodszego syna, rehabilitacja męża itp. Zaczęłam robić porządki w moich przydasiach i natknęłam się na pojemnik z materiałami, różne kawałki, kawałeczki tkanin, dzianin. Już miałam je porzucić aż nagle pomyślałam o tym by spróbować coś z nich uszyć, tak dla wprawki czy jeszcze potrafię. Znalazłam kawałki materiału 50 – 75 cm, no to zobaczymy może się uda uszyć spódnicę. Doszłam do wniosku, że nic po za czasem i nićmi nic mnie nie kosztuje. Podłubałam w ciągu dwóch dni około 3 godzin i oto mam spódnicę nareszcie dopasowana do mnie, ale resztek mi jeszcze została materiału więc dziś idzie na warsztat bluzka z bufiastymi krótkimi rękawami do kompletu, znalazłam kawałki koronki do wykończenia dekoltu. Może się uda, musze zrobić formę wykrój znalazłam w starym numerze Burdy. Jeśli mi wyjdzie to koniec z kupowaniem ubrań, zwłaszcza spódnic, niestety obecnie większość jest szyta jak worki, ja mam wymiary typowe dla słowiańskiej urody, więc większość spódnic sterczy mi w pasie jeśli jest dopasowana w biodrach. Wiosną szukałam kurtki dla siebie, miałam wrażenie że we wszystkich sklepach jest to samo, owszem w butikach są piękna ubrania, ale ceny  już nie dla mnie, więc będę próbowała mieć butikowe ubrania w cenie sieciówkowych bo uszyje je sama. Mam wykształcenie odzieżowe to jeden z moich wielu zawodów – technik odzieżowy. Nie pracowałam w zawodzie bo podjęłam edukacje w kierunku ekonomicznym, a potem jeszcze rożne zawody wpadały do koszyka wykształcenia mojego. W wieku nastoletnim Mama zabrała mnie na kurs kroju i szycia w ośrodku „Praktyczna Pani” trwał 3 miesiące po 2 spotkania w tygodniu, uczyli tam jak zrobić samodzielnie formę różnych spódnic, bluzek i spodni, potem była obsługa maszyny i wyroby własne robiłyśmy. Kurs  był bezpłatny, wtedy dofinansowywano takie inicjatywy. Moja Mama potem dalej to kultywowała szyła jak szalona, pokątnie zdobywała tkaniny i szyła, szyła by ubierać się kolorowo i tak jak lubi, a nie w to co można kpić. Ja dopiero w szkole średniej wróciłam do szycia, a potem różnie bywało.

Mam sporo takich kawałków materiałów a to dostałam od sąsiadki teściowej, a to od znajomej dobrej duszyczki poznanej w Internetach,  po śmierci mamy przywiozłam do domu kawałki różne i tak się uzbierało. Podobnie mam spory pojemnik włóczek robię z nich sobie na zimę mintenki w różnych kolorach, nosze je od końca września do maja, w tym roku jeszcze 5 maja miałam na rękach. Planuję też zrobić kolorowe chusty z tych resztek, może pulower się uda.

Wiem że spódnica nie jest doskonała, ale uszyłam ją bez wykroju, tak od ręki prując tylko dwa razy, raz fałdy, raz pasek. Proszę o łagodne traktowanie mojego wyrobu, jest uszyta z kilku 50 cm kawałków i ułożona w kontrafałdy, z wszyciem w pasek i zapinana na sówka i haftkę. Najważniejsze że nie wydałam na nią nic, a dodatkowo nadaje się do noszenia.




Mam wiele planów co do szycia nowych ubrań, wypatrzyłam producenta tkanin i dzianin w sensownych cenach sprzedają, posiadam owerlok i moja super maszynę, więc mogę doskonalić swoje umiejętności, w końcu dyplom z wysoka nota leży w szufladzie, czas odkurzyć wiadomości.

A jak u Was z szyciem, szydełkowaniem i robótkami na drutach? Moja córka na razie zupełnie nie ma chęci, odmawia i ja nie zmuszam. Chętniej gotuje, sporo potrafi ugotować i upiec, ale mówi, że nie jest to Jej pasja i nie relaksuje się przy gotowaniu, woli sport – krav maga, jazda konna, cross, rower. Mimo tych sportów lubi zwiewne sukienki i buty na obcasie.


sobota, 24 czerwca 2023

Nie marnuj, a może znajdziesz nowe hobby?

 


Jestem wrogiem marnowania żywności, oraz wszelkich innych dóbr. Staramy się z mężem wszystko wykorzystać jak najlepiej się da.




Rośliny w grodzie rosną na naturalnym nawozie – na własnym naszej produkcji kompoście i nawozie od kur taty. U nas nic się nie marnuje, wszystko jest wykorzystane, obecnie skorupki od jajek zjadają kury taty, a my ich jajeczka. Resztki pieczywa susze i mielę, są świetne na posypki do zapiekanek, do kotletów, pasztetów, jako panierki. Obierki od owoców i warzyw są kompostowane. Cienka czysta nie drukowana tektura tez jest kompostowana często, celuloza przyciąga dżdżownice. Opakowania po lodach używam do mrożonek, podobnie torebki po mrożonkach myję, susze i używam ponownie, można je spiąć, ja zgrzewam zgrzewarką do foli mam od wielu lat razem z próżniowym pakowaniem. Do pakowania warzyw i owoców przy zakupie używam woreczków wielorazowych, kasze ostatnio kupuję na ryneczku i daję swoje pojemniki, pani taruje i po problemie.  Wiele rzeczy sprzedaliśmy i oddaliśmy, niektóre przerabiamy. Po zmianach na tarasie została nam ławka ogrodowa, stała samotna i nie używana, myślałam by dać teściowej na balkon, ale Ona nie używa balkonu w ogóle. Sprzedać trudniej, chyba że balkonie, znajomi nie potrzebują by oddać i nagle powstał pomysł tapicerowania jej, przemalowania i wstawienia do domu jako siedzisko jesteśmy w fazie przeróbki, wstawię jak już będzie gotowa. Uwielbiamy przerabiać, zmieniać, odnawiać lubimy zmiany. Ja stare ubrania włóczkowe pruję i wyrabiam siatki, mam ochotę jeszcze na chodniczki takie przy prysznicu, wejściu na taras. Można ze starych koszulek takie robić. Ktoś powie nie opłaca się, taniej kupię, ja się relaksuję przy takich robótkach i dodatkowo nie tworze śmieci, daje drugie życie przedmiotom.

Na parapecie w domu mam zioła takie od ogrodnika nie z marketu bo one długo nie dają rady rosnąć, nie wiem czemu ale jakoś tak zamierają, a te od ogrodnika mam cały czas i mogę używać świeżych, albo susze jak mam za dużo. Latem wystawiam za okno lub na taras. Można hodować różne zioła ale również szczypiorek, pietruszkę a nawet ostrą małą papryczkę. Mam znajomych którzy na małym balkonie zrobili na sianach regały, założyli doniczki na balustradzie i parapecie i hodują truskawki, pomidory, sałatę i zioła. Nie mieli miejsca do postawienie stołu i krzesełek to wykorzystali na uprawy taras, a przy podlewaniu i pielęgnacji mówią, że odpoczywają. Cały ich balkon to ogródek z przyrządami do jego pielęgnacji.

Szukajcie pomysłów na zmniejszenie ilości śmieci i oszczędności w kieszeni, a może zacznie Wam to sprawiać przyjemność i będzie to Wasz sposób na życie.

 


czwartek, 22 czerwca 2023

Letnia kuchnia 2023

 


U mnie w kuchni praca wre! Dostałam kilka kilogramów czereśni, rodzina nie dała by rady zjeść wszystkiego, odłożyłam tyle by zjedli, a reszt przeznaczyłam na dżem, po raz pierwszy robiłam dżem z czereśni. Ja mam alergie na czereśnie, ale rodzina stwierdziła, że jest super, wyszły mi 3 słoiki. Udało mi się kupić w cenie 5 zł za kg ładne truskawki zakupiłam kilka kilogramów trochę zamroziłam, trochę rodzina zjadła, a reszta na dżem, mam 14 słoików. Razem już w spiżarce pyszni się 17 nowych słoików dżemu. Stoi nastawiona nalewka z rabarbaru, robiąc porządki w zamrażarce znalazłam kilogram malin, nastawiłam z nich lewkę oraz mięta z tarasu pięknie wybiła więc jest nalewka miętowa, nie robię tego dużo, ale zimą jak ktoś wpadnie jest miło poczęstować kieliszeczkiem nalewki do ciasta. Lubczyk nadal w ciągłym suszeniu mam już dwa litrowe słoiki suszonego, myślę że tej zimy nie kupię już wcale. Nie używam w domu przyprawy typu vegeta lub maggi więc lubczyk wiedzie prym w daniach na słono. W ogrodzie za około 2 tygodnie rozpocznie się zbiór czerwonych porzeczek, potem czarne więc będą znowu robione przetwory soki, dżemy i nalewki. Muszę uwinąć się przed wyjazdem urlopowym by nic się nie zmarnowało. Działamy na całego już z zapasami na zimę 2023/2024.



środa, 14 czerwca 2023

Wakacje w mieście? Czemu nie!

 


Jak co roku nadchodzi sezon urlopowy. Cała Polska rusza na „wywczasy” i tu w wielu domach rozgrywają się przeróżne scenariusze. Niektórzy debatują jaki egzotyczny zakątek wybrać, inni kraj czy zagranica, jeśli kraj to jeziora, morze czy góry? Niestety jest wiele rodzin które zastanawiają się za co w ogóle gdzieś mogli by wyjechać. Okrutne, ale niestety bardzo prawdziwe a zarazem smutne. Myślę, że warto w takiej sytuacji nie rezygnować zupełnie z fajnego urlopu i poświęcać się racy, każdy potrzebuje pauzy, oderwania, oddechu i choć by nierobienia nic. Pomysłów może być wiele warto poszukać, a skoro czytacie ten post to znaczy że macie dostęp do Internetu więc nic nie stoi na przeszkodzie zaczerpnąć z tej „księgi informacyjnej”. Większość miast w okresie letnim organizuje atrakcje dla mieszkańców miasta, powiatu, gminy czy województwa. Mogą to być różne wydarzenia jak letnie koncerty w parku, festyny, bezpłatne oprowadzanie po mieście z przewodnikiem – w Łęczycy przypadkiem trafiliśmy na takie wydarzenie wraz z wejściem do zamkniętego więzienia gdzie przed bramą kręcono scenę z filmu Vabank.  We Wrocławiu też udało nam się skorzystać z takiego oprowadzania, zaś w Koszalinie w dzień bezpłatny w Muzeum dodatkowo trafiliśmy przypadkiem na oprowadzanie z przewodnikiem również bezpłatne. Wiem, że czasem kolej aglomeracyjna organizuje w weekendy bezpłatna lub za małe kwoty wycieczki wraz z przewodnikiem. Warto również przeszukać zasoby Internetu i znaleźć strony podróżnicze może ktoś opisze zakątki w Waszej okolicy o których niewiele wiedzieliście lub wcale, ja trafiłam na skansen o którym nie miałam pojęcia, a mogłam dojechać do niego rowerem (wycieczka całodniowa ale koszt 14 zł za wejście dla 2 osób, własny prowiant i dojazd rowerem). Często są organizowane zajęcia sportowe dla dzieci i dorosłych w ramach krzewienia zdrowia i ruchu. U mnie w mieście organizowane są Jarmarki starci i rękodzieła, nie koniecznie musze coś kupić ale oczy nacieszę, a czasem się zainspiruję, wypije lemoniadę i miło spędzę dzień. My ostatnio z mężem postanowiliśmy że gdy nie mamy za co wyjechać na urlop traktujemy czas wolny od pracy tak jakbyśmy wyjechali, czyli idziemy na spacer, czytamy książki, gramy w gry planszowe, oglądamy filmy, robimy wycieczki rowerowe lub piesze, zwiedzamy, jedziemy nad pobliską wodę i plażujemy (jeśli nie macie takiej to czasem w parkach są wydzielane miejsca do plażowania), jedziemy lub idziemy na piknik do lasu z własnym prowiantem. Pamiętam jak w parku w Berlinie w niedzielę piknikowały rodziny całe lub grupy znajomych, czemu nie u nas w Polsce tak zrobić. Nie musimy wyjechać by poczuć się na urlopie. Wystarczy chcieć a sposób się znajdzie. Szukajcie odpowiednich dla siebie rozrywek, może warto wykupić karnet na basen na czas urlopu i podciągnąć kondycję, a może poćwiczyć, biegać, medytować. Wszystko możemy zrobić bez wydania kasy na noclegi i podróż, może lepiej je wydać na fajne kolacje na mieście i wypad do kina, na kręgle czy coś w tym stylu. Zmiana klimatu jest ważna, ale zdrowie psychiczne i wypoczynek ważniejsze. Zadbajcie o swoje zdrowie i zdrowie waszych dzieci. Dla dzieci warto poszukać np. półkolonii, moje dzieci przez lata z takich korzystały zajęcia z Lego, półkolonie w MDK-u, konne, na basenie. Kosztowały dużo mniej niż wyjazdowe, a zabawa była świetna. Nie siedziały w domu i się nie nudziły, kolejną część wakacji staraliśmy się organizować w różny sposób tak szukając festynów, warsztatów dla dzieci, wypady nad wodę, wycieczki do lasu, wojny w terenie na wodne pistolety, rodzinne wypieki ciast i ciastek, gry planszowe. I róbcie dużo zdjęć, by dzieciaki miały co wspominać w jesienne szare dni.



Naprawdę nie trzeba fortuny by fajnie spędzić urlop, zorganizować wakacje dla dzieci, dzieci często tęsknią za naszą uwaga a nie za cudami za miliony. Niech moc będzie z Wami!

Opowiedzcie mi o swoich planach!

Ja mam dorosłe dzieci w domu, córka odłożyła sobie na obóz sportowy i jedzie sama na niego, a potem chce potrenować jazdę konną w terenie na jazdy będzie zarabiać pomagając w stajni.  Syn chce wyremontować samochód więc wakacje wykorzysta w dużej części na pracę bo w roku akademickim pracuje tylko dorywczo, może wyskoczy na trochę z kolegami nad może. My z mężem i najstarszym synem wyjedziemy na tydzień z własnym wyżywieniem – moja alergia, zdrowie syna lepiej zniosą domowe jedzenie. Mąż potem jedzie do sanatorium na rehabilitację po wypadku na 3 tygodnie więc spora cześć lata zostanie nam zabrana. Będę musiała coś zorganizować dla mnie i dla syna byśmy nie siedzieli tylko w ogrodzie. Może ogród botaniczny, wycieczka do Zoo (syn uwielbia takie atrakcje). Jest niepełnosprawny ma autyzm, głęboki niedosłuch i upośledzenie umysłowe. Mimo swoich 26 lat jest nadal dzieckiem więc musze dobrać odpowiednie dla niego wycieczki. Pojedziemy nad wodę, uwielbia chlapanie. W ogrodzie rozstawię mu basen i będzie też miał zabawę. Pewnie jeszcze coś wymyśle, ale wstępnie takie mam plany.


wtorek, 30 maja 2023

Przetwory 2023 czas zacząć!

 


Sezon na przetwory uznaję za otwarty! Suszenie, mrożenie itd. ruszyło już u nas w domu. Na razie zamroziłam rabarbar, nastawiłam z rabarbaru nalewkę oraz zaczęłam suszenie ziół lubczyk, mięta, rozmaryn. W ogrodzie u mojego Taty pojawiły się po za rabarbarem i lubczykiem, rzodkiewki i sałata. Wszystko z uprawy bez sztucznych nawozów i oprysków. Teraz będę wypatrywać spadku cen truskawek by odrobinkę dżemów zrobić choć tak z 5 słoiczków. Uwielbiam zapełniać spiżarkę przetworami, zimą i wczesną wiosną mamy nadal możliwość korzystania z zapasów, w styczniu, lutym piekę ciasto z malinami (mam nadal odrobinkę jeszcze zamrożonych z własnego ogrodu), z rabarbarem, śliwkami czy z truskawkami. Nie wydając fortuny mogę cieszyć się owocami mrożonymi, może uda mi się nazbierać jagód w tym roku, w zeszłym nie wyszło mąż wymagał opieki i nie dreptałam samotnie po lesie (w sumie to nie lubię sama tego robić). Mam jeszcze trochę soków z własnych owoców, kilka słoików dżemów, ogórki kiszone już zniknęły, podobnie jak papryka konserwowa, z mrożone zostało troszkę mizerii, pomidory, jabłka krojone do ciasta oraz dwie torebki papryki ostrej do pizzy używamy.


A jak u Was sprawy się mają, zaczęliście sezon przetworów? Lubicie robić zapasy w sezonie? Macie gdzie je przechowywać? Ja przez lata robiłam bardzo małe zapasy bo miałam niewiele miejsca do przechowywania, teraz mogę zaszaleć.