Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dodatki do pieczywa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dodatki do pieczywa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 marca 2025

Domowy klops do pieczywa z marchewką z rosołu

 


Ostatnio szukam zastosowania dla gotowanych warzyw np. w zupie. Dobrze już wiecie, że nie lubię niczego marnować, bo jestem taka sobie sknera. Dokładam warzywa gotowane do pulpetów, klopsa, zapiekanek, past, ciast i wszystko zostaje zjedzone. Dziś chcę się z Wami podzielić przepisem na klops który świetnie nadaje jako dodatek do pieczywa na zimno. Moja rodzina bardzo lubi  takie mięsko na kanapki, a z dodatkiem ogórka kiszonego, chrzanu lub keczupu w sezonie zimowy jest jeszcze lepsze. Ja robię go z łopatki wieprzowej, udaje mi się często kupić w promocji w cenie około 10 zł za kg, więc wędlina jest naprawdę niedroga a za to skład jej jest dobry.




Składniki:

1,5 kg łopatki wieprzowej lub szynki (ja czasem mieszam również ze schabem)

4 łyżki bułki tartej

2 jajka

1 łyżeczka soli

1 łyżeczka pieprzu

1 łyżeczka papryki wędzonej

1 łyżka majeranku

3 ząbki czosnku (takie średnie, jak są duże to 2), przeciśnięte lub starte na drobnej tarce 

Dodatki wedle uznania, ja dodałam 2 gotowane w rosole, starte marchewki i dwie garście posiekanych zielonych oliwek. Można dodać starte pieczarki, drobno pokrojoną paprykę, wedle uznania.

Mielimy łopatkę (można kupić gotowe mielone, ja wolę sama zmielić, wychodzi taniej i wiem co mielę), następnie łączymy wszystkie składniki dokładnie mieszamy na jednolita masę. Ja mam żaroodporne wąskie naczynia w których zapiekam klops wtedy smaruję naczynie masłem, można to zrobić równie smalcem. Jeśli nie mamy takich naczyń wkładamy do blaszki wąskie wysmarowanej masłem lub smalcem i najlepiej wysypać ją bułką tartą. Układamy dokładnie dociskając do rogów masę, na wierzch kładziemy wiórki masła lub smalcu zapiekamy całość w piecyku nagrzanym do 180 stopni przez godzinę. Odstawiamy do wystygnięcia następnie wykładamy wystudzony klops na talerz. Świetnie nadaje się do mrożenia, nie musimy zjadać na raz całości, ja dzielę na 3 części dwie mrożę, jedna zjadana jest na świeżo. Niedrogo, smacznie i z dobrym składem wędlina.

 


wtorek, 9 sierpnia 2022

Szynka z indyka pieczona w piecyku

 


Czy czytacie skład wędlin?

Sklepowe półki uginają się od ilości wędlin, jest sporo producentów, rodzajów wędlin ich jakość też jest różna. Ostatnio za kg dobrej jakości pieczonego boczku płaciłam 40 zł w małym wiejskim sklepiku, zaś za przyzwoita cienka kiełbasę 39zł/kg. Są to dość spore kwoty a i tak te wędliny wyższej jakości muszą zawierać konserwanty bo takie są wymogi i tyle (rozmawiałam z właścicielem małej masarni). Sposobem na pozbycie się chemii z żywności jest jej samodzielne tworzenie w domu, oczywiście nie wszystko jesteśmy w stanie zrobić, z powodu dostępu do surowca, możliwości lokalowych oraz zwyczajnie z braku czasu i chęci, ale myślę, że warto ograniczać na tyle ile się da ilość chemii w żywności.  Ja kupuję czasem wędlinę w tym wiejskim sklepiku gdy nie mam czasu, albo chcemy odmiany smakowej. Zazwyczaj produkujemy wędliny, pasztety sami w domu. Czasem wędlin wkładam w solankę i opiekam, czasem gotuję, a czasem podwędzam w małej balkonowej wodzarce dla uzyskania smaku, a następnie ją sparzam. Jedną z ulubionych przez rodzinę jest indyk trzymany w solance przez 5 dni, a następnie pieczony w piecyku. Staram się „upolować” w dobrej cenie filet z indyka i następnie robię z niego wędlinę do pieczywa.




 Składniki:

  • dowolna ilość filetu z indyka
  • 100 g soli na każdy litr wody (wody tyle by przykryła mięso dokładnie)
  • przyprawy (ja kupuję przyprawę do białej kiełbasy w markecie budowlanym na stoisku z gąsiorkami do wina itp.) stosuję się do zaleceń na opakowaniu i wrzucam ją do solanki

 Odstawiam całość w szklanej misce lub garnku do lodówki lub na taras (gdy jest chłodniej) i trzymam w solance mięso przez 5-7 dni. Następnie wyjmuję mięso z solanki, myję i sznuruję sznurkiem bawełnianym zakupionym właśnie na takim stoisku jak przyprawy do mięsa. Wkładam mięso do naczynia do zapiekania i piekę w nagrzanym do 150 stopni piecyku pod przykryciem przez 40 minut, następnie podnoszę temperaturę do 180 i odkrywam mięso, piekę je przez 10 minut by się lekko zrumieniło. Studzę pod przykryciem w naczyniu w którym zapiekałam, następnie wstawiam do lodówki i po schłodzeniu zdejmuję sznurek. Uzyskuję zdrową domową wędlinę w przystępnej cenie bez dodatków wypełniających i konserwantów.


czwartek, 17 lutego 2022

Pasta z makreli bez majonezu

 


Wstawiałam już wcześniej przepis na pastę z makreli, ale ostatnio z powodu mojej alergii musiałam zrezygnować z majonezu, w sumie rodzina stwierdziła, że pasta jest smaczniejsza w wersji bez, a po za tym zdrowsza.  Kupiłam jakiś czas temu makrelę wędzoną w promocji, zamroziłam ją i tak sobie czeka na swój czas. Trzeba urozmaicać jadłospis kanapkowy, raz mięsko, raz jajeczko, serak, pasta jakaś – rybna, mięsna, jajeczna.  W niedzielę wieczorem zrobiłam pastę z wędzonej makreli.




Składniki:

  • jedna wędzona makrela
  • 4 gotowane jajka
  • 1 nieduża cebula
  • 3 łyżki soku z cytryny (można zamiast cytryny dodać 2 łyżki keczupu)
  • 3 łyżki oliwy/oleju
  • pieprz do smaku
  • 2 łyżki  – szczypiorku, koperku lub natki pietruszki drobno posiekanego (opcjonalnie)

Ja obieram makrelę z ości i skóry, obieram jajka ze skorupek, opieram cebulę. Mielę w maszynce do mięsa rybę, jajka i cebulę. Można zmielić tylko rybę, zetrzeć na tarce jajko, posiekać drobno cebulę. Jak kto lubi. Dodaję sok z cytryny/keczup, oliwę, zielonki (szczypiorek, koperek lub natkę pietruszki) i przyprawiam do smaku pieprzem. Przekładam pastę do szklanego pojemnika zamykanego (oczywiście to zupełnie dowolna sprawa w co wkładamy pastę by odstawić do lodówki) i wkładam do lodówki, najlepsza jest pasta na drugi dzień. Na zdjęciu jest pasta bez zielonki, nie miałam nic akurat pod ręką, do kanapek dodaliśmy potem kiełki rzodkiewki wyhodowane w naszej kuchni. 


poniedziałek, 1 lutego 2021

Domowy schab z cebulą i rozmarynem z piecyka

 


Od lat nie kupuje na co dzień gotowych wędlin, produkujemy je sami w domu, są to różne wyroby od pasztetów przez pieczenie, aż do szynek, baleronów i kiełbas.  Wszystko miało swój początek po diagnozie u młodszego syna gdy miał sześć lat – silna alergia na pszenicę. Okazało się, że pszenica króluje wszędzie, ciężko było kupić wędlinę bez 12 lat temu. Nie było wyjścia trzeba było zabrać się za domową produkcję. Początki bywały różne, nie do peklowana szynka w środku, kiełbasa źle doprawiona, pasztet się rozpadał, bywało rożnie.  Ale mamy za sobą już 12 lat praktyki, opanowaliśmy rozbiór wieprzowiny i drobiu, kupowany w ubojniach. Wędzenie, peklowanie, pieczenia, gotowanie, szynkowar mamy opanowane.  Ostatnim moim odkryciem jest schab gotowany w piecyku. Natrafiłam na schab w cenie 9,90 zł za kilogram, kupiłam 2 kilogramy i postanowiłam przygotować ten schab by był jako wędlina na kanapki. Ze schabem różnie bywa, często wyjdzie za suchy, trzeba o niego zadbać. Przeglądałam przepisy w poszukiwaniu jakiegoś sprawdzonego i natrafiłam na przepis z gazety wycięty tak około 18 lat temu i nigdy nie został wykorzystany. Stwierdziłam – ano zobaczymy, może tym razem będzie smaczny schab (co prawda ja nie jadam wieprzowiny, ale mąż z synem i córką bardzo chętnie).

 


Składniki:

  • 1 kg schabu bez kości
  • 1 duża cebula (100 g)
  • 1 łyżka masła
  • 1 łyżeczka rozmarynu suszonego
  • ½ łyżeczki pieprzu czarnego mielonego
  • 1 płaska łyżeczka soli

Myjemy schab, osuszamy. Cebulę obieramy i ścieramy na tarce z drobnymi otworami, mieszamy ja z przyprawami (ja rozmaryn lekko roztarłam z moździerzu, można zmielić tak na krótko). Pastą smarujemy mięso i odstawiamy do lodówki na godzinę (mój stał około 2 godzin). Przekładamy do naczynia żaroodpornego z pokrywka, dodajemy na wierzch jedną łyżkę masła i podlewamy ½ szklanki wody. Pieczemy w nagrzanym do 180 stopni piecyku pod przykryciem przez 40 minut, następnie podnosimy temperaturę do 210 i odkrywamy mięso, pieczemy je przez 10 minut by się lekko zrumieniło. Mięso oczywiście można podać na ciepło np. z sosem – sos od pieczenia można zagęścić 2 łyżkami mąki pszennej i podać z nim gorący schab. U nas jest jedzony na zimno jako dodatek do pieczywa.

Ja zrobiłam oczywiście podwójną porcję, zazwyczaj piekę więcej mięsa, część zamrażam na później. Praca piecyka i moja praca jest ta sama przy kilogramie i przy dwóch kilogramach mięsa. Zatem po co marnować czas i energię.


czwartek, 18 czerwca 2020

Pasztet z resztek mięsa, fasoli i gotowanej marchwi




Kocham nie marnować żywności, lubię wymyślać dania, a pasztety w szczególności takie resztkowe. Zbierałam od jakiegoś czasu mięso z porcji rosołowych po ugotowaniu zupy, z racji naszych ostatnich postanowień szybszej spłaty hipoteki na dom mocno pilnujemy wszystkich wydatków w tym również na żywność, nie chcemy jeść gorzej, nadal zdrowo i domowo, ale chcemy wydać mniej, ostatnio odrobinkę daliśmy sobie luzu, nowy cel wyznaczył nam powrót do zdroworozsądkowego dysponowania żywnością. Ostatnio mięso obierałam z porcji rosołowej i wrzucałam do zupy, teraz wkładam do zamrażarki i zbieram na farsz, pasztet lub zapiekankę. Ten pasztet powstał właśnie z takich zapasów ugotowanego w zupie kurczaka. Mięso zamrażam również ze skórkami.




Składniki:
  • 300 g ugotowanego mięsa z kurczaka
  • 200 g drobiowej wątróbki (ja użyłam indyczej)
  • 50 g masła (można użyć smalcu)
  • 2 jajka
  • ½ szklanki bułki tartej/kaszy kukurydzianej/kaszy manny
  • 1 szklanka gotowanej fasoli białej (miałam w lodówce po robieniu pasty z fasoli)
  • 2 gotowane marchewki (z zupy zostały)
  • 1 cebula
  • majeranek, cząber, pieprz, sól do smaku


Mięso musiałam tylko rozmrozić, wątróbkę poddusiłam razem z pokrojoną dość grubo cebula na maśle. Następnie zmieliłam mięso, wystudzona wątróbkę z cebulą, marchewkę gotowaną i fasolę (mielę przez sitko do maku, jeśli nie mamy to mielimy dwukrotnie), dodałam bułkę tarta, żółtka, przyprawy i wymieszałam całość doprawiając do smaku. Białka ubijamy na sztywno i dokładamy do masy mięsno – warzywnej, całość delikatnie mieszamy i przekładamy do foremek wysmarowanych tłuszczem. Pieczemy przez 40 minut w temperaturze 175 – 180 stopni. Po upieczeniu odstawiamy do wystygnięcia, kroimy dopiero zimny, pasztet świetnie się nadaje do mrożenia. Mamy zdrowy, tani dodatek do pieczywa, do tego ogórek małosolny lub pomidorek i sałata, u nas ostatnio hit.

poniedziałek, 27 kwietnia 2020

Pasztet z resztek




Dziś chce Wam zaproponować pasztet z produktów, które często w wielu domach nie mają zastosowania, a do tego jest to zdrowy dodatek do pieczywa i nie drogi, nawet jeśli zakupimy składniki a nie użyjemy tego co mamy w domu. Już od dawna poszukiwałam przepisu na pasztet bez wieprzowiny tylko drobiowy (nie jem wieprzowiny oraz wołowiny od dłuższego czasu). Wpadła mi w ręce gazeta i w niej świetny przepis na pasztet z mięsa pozostałego po ugotowaniu rosołu. Odrobinkę go zmodyfikowałam i mam smaczny pasztet drobiowy. Robiąc ten pasztet możemy zużyć resztki gotowanego mięsa, można sobie mrozić po ugotowaniu każdej zupy i obraniu mięsa na której ugotowaliśmy zupę. Wykorzystamy czerstwe resztki pieczywa i ugotowanej marchwi w zupie lub więdnącej w lodówce., oraz przysychający koperek lub pietruszkę, wszystko będzie do pasztetu dobre.



Składniki:

  • 1 kg mięsa z rosołu (można oczywiście użyć to na czym gotujemy, ja gotuję na kurczaku, wiele osób dokłada wołowinę, więc ją używamy do pasztetu).
  • 5 ugotowanych marchewek (z rosołu lub specjalnie ugotowanych do pasztetu)
  • 3 cebule
  • 3 czerstwe bułki kajzerki (ja użyłam 5 kromek pieczywa orkiszowego, bo takie mi pozostało lekko czerstwe, to świetna okazja do zużycia czerstwego pieczywa)
  • 2 szklanki mleka (ja użyłam wody, bo nie pijamy mleka)
  • 3 jajka
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • ½ pęczak natki pietruszki lub koperku (opcjonalnie)
  • Sól i pieprz do smaku
  • 2 łyżki masła/smalcu lub margaryny (ja użyłam masło)

Moje dodatki: po łyżeczce cząbru, tymianku, majeranku, kurkumy, słodkiej papryki oraz ½ łyżeczki ostrej papryki.

Pieczywo zalewamy mlekiem/wodą, a gdy namoknie odciskamy. Zieleninę myjemy, drobno siekamy. Mięso kroimy na mniejsze kawałki, cebulę obieramy i kroimy na ćwiartki. Mięso, marchew, cebulę oraz pieczywo namoczone i odciśnięte mielimy w maszynce do mięsa dwa razy (jeśli mamy sitko do maku to wystarczy raz), możemy również użyć melaksera i dokładnie zmielić mięso z warzywami i bułka. Dodajemy jajka, przyprawy, zieleninę oraz mąkę ziemniaczana. Dokładnie całość mieszamy i doprawiamy do smaku sola i pieprzem. Smarujemy dwie blaszki keksówki lub jedną dłuższa, wykładamy masę do nich i na wierzchu układamy drobne plasterki wybranego tłuszczu – masło, margarynę lub smalec. Wkładamy foremki do piecyka i pieczemy godzinę w temperaturze 180 stopni. Wyjmujemy i odstawiamy do całkowitego wystygnięcia dopiero wtedy kroimy, pasztet świetnie nadaje się do mrożenia. Polecam!!


środa, 6 listopada 2019

Sałatka z resztek




Nie marnujemy jedzenia – tym razem sałatka z warzyw wyjętych z rosołu. Wedle zasady niczego nie wyrzucamy wcześniej pisałam o paście z mięsa z rosołu, teraz o sałatce.




Składniki:

  • seler, marchew, pietruszka ugotowane w rosole
  • dowolna ilość jajek gotowanych – ja dałam 4 szt.
  • ziemniak gotowany (może być pozostałość z obiadu, tylko nie gnieciony)
  • cebula lub por
  • zielony groszek tak około szklanki
  • ogórek kiszony – 3 sztuki nie za duże
  • sól, pieprz
  • majonez
  • kukurydza, ciecierzyca gotowana, fasola (opcjonalnie, jeśli mamy pod ręka, ja miałam, bo robiłam curry z dyni i ciecierzycy, oraz pastę z resztek mięsa) około szklanki


Kroimy warzywa w drobną kostkę, dokładamy groszek, ciecierzycę/fasolę/kukurydze (czy co tam mamy), doprawiamy do smaku pieprzem i solą, dokładamy majonez (można dodać mniej majonezu i dodać wilgoci sałatce dodając dobry olej lub oliwę, ja tak dodaję w celu zmniejszenia ilości majonezu). Mieszamy wszystko dokładnie i gotowe. U nas często taka sałatka jest na kolację w niedzielę, gdy jest rosół. Czasem dokładam do niej resztki wędlin z lodówki po weekendzie lub wędzoną rybę. Jeśli mam to dodaję czerwoną paprykę pokrojoną w kostkę, można dodać jabłko, możliwości jest wiele. Oczywiście taką włoszczyznę można wykorzystać do pas, farszu, pasztetu, kotletów itd. Ale u nas najczęściej ląduje w sałatce.

środa, 29 maja 2019

Pasta z czerwonej fasoli do pieczywa i nie tylko




Szybka pasta z czerwonej fasoli do pieczywa bardzo lubiana przez moją rodzinę nawet mięsożercy nie gardzą jej smakiem.  Jest to super dodatek do pieczywa, ale można tez użyć jej, jako farszu do naleśników lub pierogów.



Składniki:
¾ szklanki suchej czerwonej fasoli lub puszka już gotowej (ja nie używam produktów z puszki)
2 ząbki czosnku
2 łyżki oleju/oliwy (jeśli pasta jest za sucha można dodać więcej wedle uznania)
Pieprz cayenne, sól do smaku
4 suszone pomidory z zalewy
2 łyżki słonecznika łuskanego

Moczymy przez noc fasole, następnego dnia (nie musi być rano, można zamoczyć rano a zrobić po powrocie z pracy), gotujemy do miękkości fasolę w lekko osolonej wodzie (ja dodaje do gotowania liść laurowy), jeśli używamy fasoli z puszki pomijamy moczenie i gotowanie.  Następnie obieramy czosnek, kroimy na drobniejsze kawałki pomidory (połowę pomidorów można odłożyć i dodać drobno posiekane do pasy, podobnie ze słonecznikiem połowę można dodać do mielenia, a połowę wymieszać całych nasion) i wszystko wraz z fasola, oliwą blendujemy na gładka masę, doprawiamy do smaku i odstawiamy do lodówki na godzinkę, gotowe do jedzenia. Świetne źródło białka i nie tylko, smaczne i aromatyczne smarowidło do pieczywa i nie tylko.

środa, 13 marca 2019

Pieczeń z indyka w ziołach




Dieta syna narzuca nam pewne trendy kuchenne, musimy troszkę zmodyfikować chwilowo nasza dietę. Syn nie może jeść roślin strączkowych, więc odpada podaż białka przez nie, zatem ryby i mięso. Co prawda młodszy syn się cieszy, bo on kocha mięsko. Więc robię dla chłopców dodatki mięsna, a dla naszej trójki roślinne do pieczywa. My jedliśmy pastę pomidorową z ciecierzycy, a oni pieczeń z indyka. Polecam takie zamienniki za sklepową wędlinę, która natychmiast nam wpisano w plan diety syna (my od lat nie jemy sklepowej, zdarza się tylko na wyjazdach lub u znajomych/rodziny). Wczoraj upiekłam właśnie pierś z indyka zakupiona w dwóch 800 g kawałkach, wyszła bardzo smaczna i aromatyczna.




Składniki:
  • 1,5 kg piersi z indyka

Marynata:
  • łyżeczka soli
  • 6 łyżek oliwy/oleju
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • ½ łyżeczki pieprzu cayenne
  • 1 łyżka kolendry mielonej
  • 3 ząbki czosnku
  • ½ łyżki tymianku
  • 1/2 szklanki wody lub białego wina


Czosnek obieramy i ścieramy lub przeciskamy przez praskę, dokładamy resztę składników marynaty i dokładnie całość mieszamy. Umyty i odsączony z wody filet z indyka wkładamy do marynaty i dokładnie w niej obtaczamy mięso, przykrywamy miskę lub zawijamy folia spożywczą i odstawiamy na noc do lodówki. Następnie przekładamy do naczynia żaroodpornego, podlewamy ½ szklanki wody lub białego wina (u mnie woda) przykrywamy i pieczemy w piecyku z termoobiegiem nagrzanym do 180 stopni przez 1 godzinę, następnie odkrywamy naczynie i pieczemy przez kolejne 30 minut bez przykrycia, co jakiś czas (np. 10 minut) polewamy sosem z pod mięsa filet. Po upływie czasu wyjmujemy mięso z piecyka i przykrywamy, odstawiamy do wystygnięcia, następnie przekładamy na talerz i możemy schłodzić całość w lodówce. Smacznego!  Taka wędlina to samo zdrowie, a gdy dołożymy do kanapki domowe kiełki i np. sos czosnkowy domowy, pychota.

piątek, 30 listopada 2018

Pasta do kanapek z białej fasoli




Uwielbiam, mogę jeść łyżką, nie tylko na pieczywie, to mój kolejny hit dodatków do pieczywa bez mięsa. Ma dużo wartości odżywczych, jest proste w przygotowaniu, nie może nie wyjść. Pasta smakuje jak pasztet drobiowy.




Na zdjęciu pasta na chlebie domowym żytnio - orkiszowym  na zakwasie. 



Składniki:
Dowolna ilość fasoli białej suchej (ja robię z szklanki fasoli)
2 ząbki czosnku
Łyżka majeranku
½ łyżeczki pieprzu cayenne
5 łyżek oliwy
Sól do smaku

Moczymy na noc fasolę w ziemnej wodzie, zalewamy tak by było tak z 2 centymetry więcej niż fasoli. Fasola może się moczyć i dłużej, nie musimy natychmiast rano jej gotować, możemy tez zamoczyć rano przed wyjściem do pracy a gotować po powrocie. Wylewamy wodę, w której się moczyła fasola i płuczemy ja dokładnie. Następnie zalewamy zimną woda tak by było jej około 5 cm więcej nad fasolą i solimy odrobinę i zagotowujemy, potem gotujemy już na małym ogniu pod przykryciem uważając by woda się nie wygotowała. Jak fasola zaczyna być miękka to po wyjęciu na łyżkę, gdy podmuchamy zaczyna odwijać się skórka, wtedy możemy już spróbować czy taka miękkość nas zadowala, ja lubię odrobię bardziej rozgotować.  Po ugotowaniu wycedzamy fasolę można jak ziemniaki, dokładamy obrany czosnek, pieprz cayenne, majeranek, oliwę i mielimy wszystko na gładką masę, dosalamy do smaku i pasta gotowa, przechowujemy w lodówce do 5 dni.  Ja uwielbiam ja z ogórkiem kiszonym córka z keczupem, mąż samą na kanapce. Taką pastę można użyć, jako nadzienie do naleśników, pierogów, jeśli nam zostanie w lodówce nie ma problemu można wykorzystać inaczej.

poniedziałek, 15 października 2018

Pasta z resztek mięsa gotowanego/pieczonego - nie marnujemy żywności...




Wiele razy pisałam o racjonalnym dysponowaniu żywnością. Zastanówcie się, gdy coś wyrzucacie, ile musieliście na to pracować. Wyrzucając np. wędlinę za 10 zł pomyślcie, jaki czas poświęciliście by zarobić te 10 zł. Dodatkowo zatrzymajcie się przy ekologicznym, nie tylko ekonomicznym aspekcie wyrzucania żywności. Znalazłam w Internecie coś takiego: przy produkcji jednego samochodu zużywa się 379 000 litrów wody, aby ''wyhodować'' szklankę soku pomarańczowego, potrzeba 50 szklanek wody, do wyprodukowania 2,2 kg wołowiny potrzeba 9500 litrów wody, wyprodukowanie 1 kg papieru wymaga ok. 250 litrów wody, do wyprodukowania 1 litra piwa potrzeba 8 litrów wody, do wyprodukowania 1 kg ziaren pszenicy potrzeba 1000 litrów wody, a ryżu - prawie 3 razy więcej. Czyli wyrzucając żywność jesteśmy zupełnie nie ekologiczni i nie ekonomiczni, do tego można dołożyć zasady moralne itd.. Ale Co najczęściej wyrzucamy według statystyk? Z badań Kantar Millward Brown na zlecenie Federacji Polskich Banków Żywności wynika, że badani Polacy wśród najczęściej wyrzucanych produktów wskazują kolejno: pieczywo (51 proc.), wędliny (49 proc.), warzywa (33 proc.), owoce (32 proc.), a także jogurty (16 proc.) . Wszystkie te produkty można w odpowiednim momencie ocalić od wyrzucenia. Najlepiej było by nie doprowadzić do tego zjawiska, w Internecie można znaleźć wskazówki jak obliczać porcję mięsa, kaszy na osobę. Ja kupując np. schab obliczam około 100 g na osobę. Obierając ziemniaki około 3 sztuki na osobę. Gotując zupę około 300 ml na osobę itd. Staram się dokładnie przewidzieć ile, czego potrzebuję, trudniej jest, gdy zapraszam gości, ale z resztkami zawsze da się coś zrobić pod warunkiem, że nie utkną te resztki w lodówce lub kuchni na zbyt długo.
Ja staram się przerabiać wszystko na bieżąco. Ostatnio z racji lekkiego "zaciskania pasa” (wrzesień w rodzinie, gdy troje dzieci idzie do szkoły jest sporym obciążeniem dla portfela, sama wyprawka dla licealiści mocno drenuje kieszeń, a do tego wszelkie opłaty szkole typu ubezpieczenia, komitety, składki itp.), zatem październik u nas jest właśnie miesiącem oszczędzania, byśmy wyrównali straty z września. Wszystkie zakupy są mocno analizowane i rozważane, żywność dokładnie planowana i wykorzystywana. Mięso z zupy wykorzystuję na różne sposoby, robię pastę, na która zaraz dam przepis, odkładam do pudełka i mrożę (zbieram jakiś czas) a następnie używam do pasztetu lub zimnych nóżek (galaretki mięsnej). Do jednego pudełka odkładam mięso z każdej zupy wyjęte i pokrojone. Można je również wykorzystać do farszu i zrobić naleśniki lub pierogi, świetnie się nadaje do zapiekanek np. zapiekanki gyros. Mięso gotowane, pieczone, które pozostało nam z obiadu lub z pieczeni naprawdę ma wiele zastosowań. Mama mojej koleżanki robiła z mięsa i wędlin, które pozostały w lodówce pastę nazywali ja „przegląd tygodnia” a co najlepsze, że to była ulubiona pasta mojej koleżanki. Ja wiele pomysłów czerpię z okresu PRL-u, wtedy gospodynie musiały być naprawdę kreatywne i wykazywać dużo cierpliwości w kuchni, a zarazem zaangażowania.




Dzieci uwielbiają pastę z resztek gotowanego lub pieczonego mięsa, potrzebujemy do tego:

Dowolna ilość mięsa ja użyłam na miseczkę ze zdjęcia około 100 g mięsa ugotowanego w zupie.
Kilka pieczarek, ja dodałam około 6 sztuk
2-3 gotowane jajka
Cebula
Łyżka majonezu lub oliwy
Dowolny tłuszcz do podduszenia cebuli i pieczarek, ja użyłam łyżkę smalcu
Przyprawy, kto co lubi, w mojej paście była łyżeczka majeranku, 1/3 łyżeczki pieprzu cayenne, sól do smaku, ½ łyżeczki suszonego koperku.

Myjemy pieczarki i kroimy na kawałki, cebule obieramy i kroimy w kostkę, wrzucamy na rozgrzany tłuszcz cebulę i po chwili dokładamy pieczarki, dusimy wszystko tak długo, aż pieczarki odparują wodę, następnie lekko solimy.  Mielimy mięso, jajka i pieczarki z cebula za pomocą blendera melaksera lub maszynki do mięsa. Dokładamy przyprawy, majonez/oliwę i wszystko dokładnie mieszamy, doprawiamy sola do smaku, odstawiamy na godzinkę do lodówki i mamy gotowy dodatek do pieczywa. Dodatki do mięsa mogą być dowolne np. suszone pomidory zamiast pieczarek, kiszony ogórek, papryka świeża posiekana drobno itd. Wszystko zależy od naszej pomysłowości. Zamiast jajek możemy dodać biały ser, który leży w lodówce i brak na niego amatorów lub żółty starty na drobnej tarce. Pasty to najlepszy utylizator żywności, a do tego dający oszczędności przy produktach np. do pieczywa.



czwartek, 25 stycznia 2018

Rolada ziołowo - czosnkowa




Ostatnio używam w kuchni sporo mięty, nie tylko, jako herbatkę do parzenia, ale również, jako składnik marynat, czy farszy.  Dwa tygodnie temu zrobiłam roladę z boczku w ziołowym nadzieniem, wyszła tak smaczna, że nie zdążyłam zrobić zdjęcia, muszę sobie wyrobić nawyk fotografowania przed oddaniem do degustacji, bo potem różnie bywa. A zawsze najpierw daję do spróbowania, a jak wszystkim smakuję to sobie myślę, podzielę się z Wami przepisem, a tu często już nie ma co sfotografować.


Składniki:
  • 1-1,5 kg chudego, cienkiego boczku bez kości
  • 7 ząbków czosnku
  • Po ½ łyżeczki suszonych przypraw: szałwii, mięty, cząbru, bazylii, i majeranku
  • łyżka oleju lub oliwy
  • łyżka octu winnego białego (może być białe wino)
  • ½ szklanki wody
  • ćwierć łyżeczki pieprzu czarnego
  • łyżeczka soli

Ja zioła lekko ucieram w moździerzu, ale nie jest to konieczne, czosnek obieramy i ścieramy lub przeciskamy przez praskę, ucieramy go z solą. Następnie łączymy wszystkie przyprawy wraz z czosnkiem i oliwa i octem. Boczek myjemy osuszamy dokładnie wcieramy w niego pastę powstałą z przypraw, ciasno rolujemy i sznurujemy (ja używam bawełnianego sznurka do wędlin można go kupić np. w OBI, Castoramie, Mrówce), odstawiamy roladę najlepiej na noc do lodówki. Może stać spokojnie 24 godziny, czyli przygotowujemy jednego dnia wieczorem, a drugiego ją pieczemy wieczorem. Nagrzewamy piecyk do 180 stopni i pieczemy roladę w naczyniu zamykanym lub rękawie do pieczenia, ja piekę w naczyniu, więc podlewam ½ szklanki wody do naczynia roladę i wstawiam na 60 minut, po tym czasie naczynie otwieram i dopiekam jeszcze przez 30 minut. Jeśli pieczemy w rękawie, to przed zamknięciem podlewamy woda, można również podlać bulionem/rosołem lub białym winem. Po 60 minutach rozcinamy rękaw i dopiekamy przez 30 minut.  Rozcinamy sznurek dopiero po zupełnym ostygnięciu mięsa, najlepiej na drugi dzień, choć u mnie i tak rolada zostaje podcinana z każdej strony. Niektórzy zamiast sznurka używają foli aluminiowej i zawijają roladę na noc w folię, a następnie w niej pieką mięso, bez rumienienia, rozwijają całość dopiero po wystygnięciu. Ja osobiście nie używam foli aluminiowej u siebie w kuchni, więc te metodę mogę tylko polecić z informacji innych osób, a nie własnego doświadczenia.  Rolada spokojnie może być przechowywana przez 7 dni w lodówce, ale można również część zamrozić. 

czwartek, 23 listopada 2017

Wegański pasztet z dyni bezglutenowy




Tak jak już wcześniej pisałam urzekł mnie pasztet z dyni, wcześniej robiłam pasztety tylko z nasion, teraz pierwszy raz sięgnęłam po dynię i przyznam, że mogłabym się nim tylko odżywiać.




Potrzebujemy:

  • 800 g dyni – obranej
  • 400 g ciecierzycy
  • kawałek selera
  • pół pora
  • 6 ząbków czosnku (można mniej, jeśli nie lubimy, ja lubię)
  • 2 – 3 cebule
  • 2 łyżeczki majeranku
  • ½ łyżeczki kurkumy
  • 1 łyżeczka gałki muszkatołowej
  • 1 łyżeczka czarnuszki
  • ½ łyżeczki pieprzu cayenne
  • 1 łyżeczka cząbru
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • 2-3 łyżeczki soli (zależy jak lubimy)
  • 2 łyżki siemienia lnianego
  • 2 łyżki pestek słonecznika
  • 3 łyżki pestek dyni



Ciecierzyce moczymy na noc lub rano stawiamy do moczenia przed wyjściem do pracy. Po około 8 godzinach moczenia (może być więcej), odcedzamy i zalewamy 2 szklankami wody, gotujemy z jedna łyżeczka soli około 15 minut, następnie dokładamy pokrojona w kostkę dynię, oraz seler. Gotujemy 20 minut i dokładamy resztę składników po za siemieniem, słonecznikiem i pestkami dyni. Oczywiście cebulę obieramy, siekamy por, cebulę. Gotujemy wszystko przez kolejne 20 minut. Następnie wycedzamy, płyn odlewamy do kubeczka (może być nam potrzebny, gdy pasztet będzie za gesty). Miksujemy przy pomocy blendera wszystkie warzywa wraz z siemieniem lnianym i czosnkiem, doprawiamy do smaku i dokładamy resztę nasion. Jeśli całość jest zbyt gęsta dokładamy wywar. Przekładamy pasztet do dwóch foremek wyłożonych papierem (ja użyłam dwóch keksówek). Pieczemy w piecyku nagrzanym do 180 stopni przez około 30 minut, aż powierzchnia będzie zrumieniona.  Ja pozostały wywar z pasztetu użyłam na drugi dzień do zupy. 

czwartek, 16 listopada 2017

Rolada z boczku nadziewana tymiankiem i czosnkiem




My od wielu lat produkujemy własne domowe wędliny, kupujemy mięso w ubojni i produkujemy sami dodatki do pieczywa. 
Dzięki temu nie są one nasączone chemią, nie ma problemu z alergiami, wszyscy spokojnie mogą je jeść, a dodatkowo wychodzą dużo, dużo taniej.

Ostatnio troszkę brakło w domu wędlin, więc zabraliśmy się z mężem za produkcję.  Ja upiekłam roladę z boczki i pasztet, a dodatkowo ugotowałam, następnie upiekłam peklowana golonkę. Mąż zapeklował boczek i szynki, za tydzień będzie je wędził.  
Szuflada z zamrażarce pięknie się wypełniła domowymi wędlinkami.





Przepis na roladę boczkową z tymiankiem i czosnkiem:

  • 2 kg cienkiego boczku bez kości i skóry
  • 4 ząbki czosnku
  • 2 łyżki majeranku
  • 3 łyżki oliwy/oleju
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżka tymianku
  • ½ łyżeczki pieprzu cayenne
  • 2 cebule
  • 1/2 szklanki wody 



Obieramy i ścieramy czosnek na drobnej tarce lub przeciskamy przez praskę, mieszamy go z przyprawami i oliwą. Układamy boczek tłustą stroną do blatu/talerza i smarujemy powstała pastą chudą część, następnie go rolujemy i związujemy bawełnianym sznurkiem lub nicią. Odkładamy tak przygotowany boczek na noc do lodówki, następnego dnia układamy boczek w naczyniu do pieczenia, dokładamy dwie obrane cebule pokrojone w ćwiartki, podlewamy ½ szklanki wody i pieczemy 2 godziny w temperaturze 180 stopni. Po upieczeniu wyjmujemy z pieca i zostawiamy w naczyniu do wystygnięcia, wyjmujemy boczek na talerz i odstawiamy do lodówki na co najmniej 2 godziny, następnie zdejmujemy sznurek i boczek jest gotowy do jedzenia, możemy cześć zamrozić, jak widać na zdjęciu ja podzieliłam na kilka części i zamroziłam, a część zostawiłam do zjedzenia. 






środa, 13 września 2017

Szybka pasta z wędzonej ryby



Ostatnio mogę mniej czasu poświęcić na prace kuchenne, więc wybieram dania mniej pracochłonne, np. nie mam czasu na dokładne wybranie każdej ości z wędzonej ryby, gdy chce zrobić pastę rybną.  Znalazłam i na to sposób, rodzina lubi pastę rybną, jest zdrowa, ryby trzeba jeść, dodatkowe urozmaicenie do kanapek, zatem poszukałam rozwiązania i tego problemu.
Obieram rybę tylko z tych większych ości, a następnie mielę wraz z cebulą i gotowanymi jajkami. Jest to wersja bardzo szybkiej w wykonaniu pasy, domownikom smakuje, na pewno nikt nie zadławi się ością, zatem same zalety.





Składniki:
  • 1 makrela wędzona lub dwa płaty wędzonych śledzi
  • 6 jajek ugotowanych na twardo
  • 1 cebula (średnia)
  • 1 łyżka majonezu lub keczupu
  • 1 łyżka oliwy lub oleju
  • pieprz, sól do smaku



Obieram makrelę ze skóry i grubszych ości, śledzia tylko ze skóry. Następnie mielę maszynka do mięsa ugotowane i obrane jajka, obraną cebulę oraz wędzoną rybę. Dokładam oliwę, majonez mieszam całość i przyprawiam do smaku.  Pasta z keczupem jest bardziej ostra w smaku. Taką wersję ryby zjada nawet najstarszy nasz syn, który nie przepada za wędzoną rybą. Ja kupuję zawsze kilka tuszek makreli i zamrażam, by mieć pod ręką zawsze. 

środa, 5 października 2016

Domowy paprykarz z wędzonej makreli



Paprykarz domowy to tanie danie, a do tego zdrowe. Obecnie ciężko jest znaleźć w sklepie paprykarz o dobrym składzie. Paprykarz to dla nas z mężem wspomnienie młodzieńczych wypraw z plecakiem, lubimy paprykarz, ale niestety nie odpowiada nam obecnie jego skład. Zatem pomyślałam, że należy zrobić własny, domowy, jeśli przemysł spożywczy nie proponuje nam nas zadowalającego.



Składniki:
1 makrela wędzona (około 200 - 300 g) - 4 - 6 zł 
100 gram suchego ryżu lub 1 woreczek (ja nie używam ryżu w woreczkach) - 0,30 zł 
2 łyżki koncentratu pomidorowego
1 łyżeczka papryki słodkiej
½ łyżeczki papryki ostrej, (jeśli nie lubicie pikantnych potraw, zmniejszcie tą ilość)
4 łyżki oleju lub oliwy
1 cebula - 0.15 zł 
1 średnia marchew - 0.10 zł 
1 ząbek czosnku
3 ziarna ziela angielskiego
1 liść laurowy
Sól do smaku
150 ml wody

Ja ryż gotuje w dużej ilości wody jak makaron, następnie odcedzam na sicie i odstawiam do przestygnięcia. Cebulę siekam w drobna kostkę, marchewkę ścieram na grubszej tarce. Wlewam olej na patelnię i rozgrzewam następnie podduszam cebulę i dorzucam marchew, podlewam wodą, dokładam ziele, liść i przykrywam, dusze około 10 minut całość. Następnie dokładam przeciśnięty lub starty czosnek, koncentrat, papryki i sole do smaku, jeśli jest jeszcze zbyt dużo wody odparowuję chwilkę i odstawiam do ostygnięcia. Obieram dokładnie makrelę i dorzucam ją z ryżem do cebuli, wszystko dokładnie mieszam, przekładam do słoika i odstawiam do lodówki, najlepiej smakuje na drugi dzień.  Jest to naprawdę niedrogi i zdrowy dodatek do kanapek, jeśli położymy na kanapkę dodatkowo plasterek ogórki kiszonego to już czysta poezja smaku. Uwielbiamy wszyscy taki domowy paprykarz. 

Ogólnie koszt za 1/2 kg gotowego produktu 5-7 zł czyli kilogram 10-14 zł. Paprykarz gotowy kosztuje 9 - 13 zł.  Nie jestem w stanie obliczyć ceny 2 łyżek koncentratu, czy też 4 oleju, przypraw , czasu i naszych chęci. Skład, przechowywanie w puszce, zawartość ryby, sami oceńcie który się opłaca. Ja wybieram domowy skład produktu, nie godzę się na wypełniacze, wzmacniacze smaku i konserwanty. 

poniedziałek, 12 września 2016

Kuchnia Słowiańska - boczek z miętą



Ostatnio zaciekawiła mnie kuchnia wczesnośredniowieczna, jak dla mnie to ciekawy odwrót od żywności przetworzonej. Kuchnia Słowian wbrew pozorom jest pełna aromatu i bardzo urozmaicona, a do tego nieskomplikowana i niedroga. Dziś chcę Wam pokazać boczek pieczony z miętą, bardzo się obawiałam dołożyć do boczku miętę, ale efekt końcowy bardzo miło nas zaskoczył.  W przepisie proponują piec boczek nad ogniskiem i pewnie spróbuję i tej wersji, ale zaczęłam od piekarnika, choć zapewne boczek pieczony nad ogniskiem będzie miał więcej aromatu i smakować będzie zupełnie inaczej.




Przepis:
  • kilogram boczku surowego
  • szczypta ziaren kolendry
  • kilka ziaren jałowca
  • sól
  • 2 ząbki czosnku
  • kilka gałązek mięty (ja nie miałam pod ręka świeżej, więc użyłam suszonej z własnego ogrodu)






Kroimy boczek na dwie po ½ kg części. Ubijamy/ucieramy/rozmiażdżamy (nie wiem jak to nazwać) kolendrę z jałowcem i mieszamy z solą (ja dałam 1 łyżeczkę, ale to kwestia upodobań). Czosnek pokroiłam w cienkie słupki, następnie robić nożem otwory w boczku wkładałam w nie na przemian czosnek i ziarna jałowca, całość natarłam roztartymi przyprawami i ułożyłam w naczyniu żaroodpornym na suszonej mięcia, a odrobinę posypałam na wierzch boczku. Piekłam godzinę w temperaturze 180 stopni, po tym czasie zostawiłam boczek w gorącym, ale już wyłączonym piecyku na 10 minut, następnie wyjęłam i wyłożyłam na talerz, a wytopiony tłuszcz zlałam do kamionki i użyłam na drugi dzień do usmażenia jajecznicy na niedzielne śniadanie. Boczek w wersji ze świeżą mięta przygotowujemy dokładnie tak jak z suszoną tylko miętą owijamy boczek i obwiązujemy bawełnianym sznurkiem lub nitką, jeśli chcemy piec nad ogniskiem to zalecam sznurek. 

 Smakuje wybornie, zwłaszcza na domowym, żytnim chlebie na zakwasie. Polecam!!


środa, 16 marca 2016

Biała kiełbasa na Wielkanoc





Niedługo Wielkanoc, wiele polskich rodzin przygotowuje się do tych świąt. Wtopiły one się bardzo mocno w naszą tradycję. Są symbolem nowego, wiosny, przebudzenia……
Zaczęliśmy przygotowania kulinarne, nie tylko duchowe. Porządki traktuję, jako porządki wiosenne, robię przegląd ubrań w szafach, robię porządki w nasionach, przetworach itd.
A jak Wielkanoc to musi być biała kiełbasa, niestety kiełbasa ogólnie dostępna w sprzedaży ma skład niezbyt godny polecenia, zaś ta, której skład jest w porządku kosztuje sporo 28 – 35 zł. Zatem jak to zaczyna być już u nas tradycją robimy własną kiełbasę. Mięso kupujemy w ubojni, więc koszt kilograma to 6,80 zł, koszt 25 m jelit wieprzowych to 2-3 zł (zużyliśmy na 6 kg kiełbasy połowę paczki). Przyprawy, sól to około 4 zł. Mięso, które zużyłam na 6 kg kiełbasy – koszt 40 zł. Czyli kilogram gotowego wyrobu kosztował nas – około 8 zł.
Taką kiełbasę może zrobić każdy, każdy, kto posiada maszynkę do mielenia mięsa, kawałek blatu kuchennego, garnek do sparzenia kiełbasy oraz chęć zjedzenia zdrowej i taniej wędliny.




Składniki potrzebne na 4 kg kiełbasy białej (my zrobiliśmy z 6 kg, ale to dość dużo, więc podaję przepis na 4 kg mięsa):
3 kg łopatki
1 kg boczku (można dodać ½ kg wołowiny i ½ kg boczku)
½ l wody zimnej
3 ząbki czosnku
90 g soli kuchennej
1 łyżka pieprzu
2 łyżki majeranku
½ łyżeczki gałki muszkatołowej


Mielimy łopatkę przez duże oczka lub drobno siekamy nożem, boczek mielimy na mniejszym oczku niż łopatkę. Mieszamy wodę, przyprawy, sól i starty drobno czosnek razem z mięsem. Bardzo dokładnie mieszamy by masa była jednolita. Następnie napełniamy jelita masą i parzymy kiełbasę w wodzie o temperaturze 80 stopni przez 30 minut. Wyjmujemy z garnka, pozostawiamy do wystygnięcia. Ja cześć mrożę, część zjadamy świeżej. Wywar z parzenia kiełbasy wykorzystuję na żurek/barszcz/grochówkę/kapuśniak lub do bigosu. Otrzymujemy kiełbasę bez chemicznych dodatków, w bardzo dobrej cenie. Zachęcam Was do robienia domowych wędlin, nawet, jeśli zakupicie mięso w sklepie, a nie w ubojni i tak kiełbasa będzie lepsza i tańsza od sklepowej. Nie zawiera żadnych wypełniaczy, glutaminianów, konserwantów, fosforanów. Naprawdę warto robić domowe wędliny. Szynkę, baleron również. Wystarczy wstawić do lodówki garnek z kg szynki, kg karczku i zalać wszystko solanką z przyprawami, a po 7-10 dniach upiec w rękawie w piecyku. Otrzymamy domową smaczną i zdrową wędlinę, w dużo niższej cenie niż w sklepie. Czytajcie skład wędlin, które kupujecie, dla mnie największe zdziwienie było, że w szynce nie ma 100 i więcej procent mięsa.  


Przypominam o konkursie 

poniedziałek, 23 listopada 2015

Domowa kiełbasa



Kiełbasa domowa według przepisu Kazimiery Pyszkowskiej

Obecnie nie kupujemy już zupełnie gotowych wędlin, po głębszym przeanalizowaniu ich składu zupełnie przeszedł nam apetyt na gotowe wędliny. Ostatnio czytałam artykuł o tym, jakie cuda wykryto w składzie wędlin np. w drobiowej wędlinie - wieprzowinę, w każdym rodzaju wędlin wykryto u niektórych producentów nawet śladowe ilości mięsa ludzkiego. Co prawda takie cuda były głównie w parówkach, ale jakoś zupełnie nie mam chęci na gotowy produkt, który otrzymuję w formie mielonej. Dlatego pasztety i wędliny robimy sami, mięso na mielone mielimy sami. Kupujemy je w formie półtuszy, więc widzimy, z jakiego zwierzęcia pochodzi, Nie mamy, co prawda wpływu na sposób karmienia zwierząt, ale choć w dużym procencie mamy wpływ na produkt końcowy.



Kiełbasa przed wędzeniem, świeżo po napełnianiu jelit

Składniki: 
  • 5 kg wieprzowiny (łopatka, karkówka lub szynka), 
  • ½ kg słoniny, 
  • 5 g saletry, 
  • 150 g soli, 
  • łyżka pieprzu (ilość według upodobań), 
  • 5 ząbków czosnku, 
  • cienkie jelita np. wieprzowe.

Mięso zmieliłam przez sitko z dużymi otworami (zakupiłam do maszynki oczko o bardzo dużych oczkach) w przepisie zaleca się drobne posiekanie, ale jakoś nie paliłam się do siekania 5,5 kg mięsa.  Mieszamy z solą, saletrą i przyprawami. Odstawiamy w chłodne miejsce przynajmniej na noc. Ja odstawiłam na dobę. Następnie wlewamy szklankę zimnej, przegotowanej wody i utarty czosnek dokładamy, całość dokładnie mieszamy. Masą napełniamy jelita i osuszamy kiełbasę przez jedną dobę. Potem wędzimy i oparzamy/ zaparzamy (w sumie nie wiem jakiej formy użyć)  lub traktujemy ją jak białą kiełbasę i tylko sparzymy.  Mąż wędził kiełbasę 4 godziny w temperaturze 40-45 stopni. Następnie została zaparzona przez 40 minut w temperaturze 80 stopni. Wodę z gotowania kiełbasy wykorzystuję do ugotowania barszczu białego, grochówki, kapuśniaku lub bigosu.


Kiełbasa po wędzeniu i zaparzeniu




piątek, 16 października 2015

Mielonka z oliwkami w szynkowarze



Prosicie mnie dość często o przepisy na wędlinę z szynkowaru, nie ma problemu już podaję. Całkiem niedawno robiłam mielonkę w szynkowarze, więc chętnie się podzielę przepisem, który wypróbowałam, rodzina wędlinę je i mówią, że smaczne. Pytacie czy nie nudzi się wędlina niewędzona? My jemy różnie, więc nie wiem. Raz mamy z szynkowaru, a innym razem boczek, kiełbasę, szynkę z naszego peklowania i wędzenia. Nie jestem, zatem w stanie odpowiedzieć na pytanie czy się nie nudzi wędlina gotowana. Na pewno jest zdrowsza i to nie podlega żadnej dyskusji, nie potrzeba mieć wędzarni, można ją robić nawet w maleńkim mieszkaniu. Zatem na pewno jest dostępna dla każdego, wędzenie to już więcej zachodu. A na koniec dochodzi kwestia gustu, a o gustach się nie dyskutuje.




Przepis na mielonkę z szynkowaru

1,5 kg mięsa (szynka, łopatka)
2 łyżeczki soli peklującej
Około 15 oliwek (nie koniecznie), można dodać paprykę świeżą pokrojoną w kostkę, grzyby, co kto lubi lub nic. Ja dodałam oliwki pokrojone w plasterki.
1 łyżeczkę słodkiej papryki
1 łyżeczkę majeranku
1 łyżeczkę pieprzu
¼ łyżeczki chili ( niekoniecznie, my lubimy wędliny o wyraźnym smaku)
2 łyżeczki żelatyny


Zmieliłam mięso na grubszych oczkach, ale myślę, że to nie ma większej różnicy, może wyjdzie nawet lepsza na mniejszych. Potem mieszamy wszystko razem – przyprawy, dodatki i ubijamy mięso w szynkowarze, zakręcamy go i odstawiamy np. na noc w lodówce. Następnie gotujemy około 2 godzin tak by temperatura mięsa osiągnęła 80 stopni. Zakupiłam do szynkowaru termometr i wkładam go w połowie gotowania by kontrolować temperaturę mięsa. Wiele przepisów podawanych jest na czas, ale wszystko zależy od mocy gazu lub innego źródła ogrzewania szynkowaru. Ja wstawiam na mały palnik z pełną mocą. Odstawiamy po ugotowaniu do ostygnięcia, a następnie do lodówki na około 12 godzin, czyli na całą noc. Następnie polewamy szynkowar gorąca woda (by łatwiej wędlina odeszła od garnka) i wyjmujemy mielonkę na talerz.