Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wypieki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wypieki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 stycznia 2026

Kakaowe ciast bezglutenowe z polewą (bez gotowej czekolady)

 


Dawno nie wstawiałam przepisów. Dlaczego? Bo mój blog od początku nie miał być blogiem głównie kulinarnym — i nigdy nie startowałam do tej formy. Przepisy są u mnie dodatkiem. Chcę dzięki nim pokazywać co jemy na co dzień i od święta, bez udawania kulinarnego ideału.

W grudniu pojawiło się kilka przepisów, ale tylko dlatego, że o to prosiliście. Tym razem chcę zaproponować Wam ciasto kakaowe z polewą czekoladową — taką, do której wykonania nie używam gotowej czekolady.

Dlaczego nie używam czekolady? Ano dlatego, że w większości z nich jest lecytyna sojowa, a z soją… delikatnie mówiąc, nie jest mi po drodze.

Nie robiłam tego ciasta w wersji z mąką pszenną, więc nie wiem, jak dokładnie by wyszło. Ale myślę, że zamieniając mąkę ryżową na pszenną nie powinno być problemu — zazwyczaj to właśnie ryżowa bywa większym wyzwaniem w ciastach niż pszenna, a nie odwrotnie.

 


Zdjęcie trochą słabe, ale robione szybko bo mogłabym nie zdążyć :) 

Składniki - (keksówka 25 cm lub tortownica 22 cm)

  • 4 jajka 
  • 120 g cukru pudru (można zmniejszyć do 100 g)120 ml oleju rzepakowego
  • 120 ml mleka roślinnego (ryżowe lub owsiane bezglutenowe)
  • 35 g kakao naturalnego
  • 160 g mąki ryżowej
  • 40 g skrobi ziemniaczanej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia bezglutenowego
  • szczypta soli
  • wanilia (opcjonalnie)

Kakao zalej gorącym mlekiem roślinnym, dokładnie wymieszaj i odstaw do lekkiego przestudzenia. Jajka ubij z cukrem na jasną, puszystą masę. Cienkim strumieniem dodaj olej, cały czas miksując. Wlej przestudzone kakao i krótko wymieszaj. Dodaj mąkę ryżową, skrobię, proszek do pieczenia, sól i wanilię. Delikatnie wymieszaj tylko do połączenia składników. Przelej masę do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Piecz w temperaturze 170°C (góra–dół) przez 45–50 minut, do suchego patyczka. Po upieczeniu studź ciasto w formie.

 Składniki – polewa czekoladowa

  •  2 łyżki kakao naturalnego
  • 2–3 łyżki cukru pudru
  • 3 łyżki mleka (krowie lub roślinne)
  • 40 g masła

W małym garnku umieść wszystkie składniki. Podgrzewaj na bardzo małym ogniu, cały czas mieszając, aż powstanie gładka masa. Nie doprowadzaj do wrzenia.

Zdejmij z ognia i lekko przestudź. Polej letnie ciasto i pozostaw do zastygnięcia.

Uwaga: jeśli polewa zbyt szybko gęstnieje, dodaj łyżkę ciepłego mleka lub wody i delikatnie wymieszaj.

To ciasto robimy u nas bez okazji — do kawy, do herbaty, czasem po prostu dlatego, że jest ochota na coś słodkiego. Jeśli je upieczecie, dajcie znać, jak wyszło i w jakiej wersji.

Dzielę się z Wami moim światem – od ogrodu, przez oszczędzanie i gotowanie, po szycie i urządzanie domu. Jeśli chcecie symbolicznie mnie wesprzeć, możecie postawić mi wirtualną kawę.  To dla mnie piękny znak, że to, co robię, ma dla Was wartość.


czwartek, 16 października 2025

Tort nie tort — bez laktozy i glutenu

 

Tort nie tort — bez laktozy i glutenu, z kremem karpatkowym, bezami i kawowym nasączeniem

Chciałabym Wam polecić tort nie tort (można oczywiście użyć go jako tradycyjnego tortu),  może nazwijmy to ciastem niedzielnym albo świątecznym.

U nas w domu choć raz w tygodniu, najczęściej w weekend, pieczemy jakieś ciasto. 

Ostatnio naszło mnie na coś bardziej wymyślnego – i wyszło naprawdę super!

Nie spodziewałam się, że takie połączenie będzie tak dobre. Nawet chrupkość bezy na wierzchu ciekawie współgrała z delikatnym kremem.

Jasne, jest przy tym trochę pracy, trzeba spędzić w kuchni chwilę więcej niż przy zwykłym placku, ale efekt końcowy naprawdę jest tego wart.

 


Składniki

Biszkopt:

  • 5 jajek
  • 5 łyżek cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia 
  • 5 łyżek mąki bezglutenowej (np. ryżowej) - dla osób bez nietolerancji – można użyć pszennej

 

Krem karpatkowy (bez laktozy i glutenu):

  • 500 ml mleka roślinnego – najlepiej ryżowego (oczywiście można tradycyjnie dodać mleko krowie)
  • 2 żółtka
  • 3 łyżki skrobi ziemniaczanej
  • 2 łyżki mąki ryżowej lub pszennej
  • 3 łyżki cukru
  • 1 opakowanie cukru waniliowego lub odrobina naturalnej wanilii
  • 150 g masła bez laktozy lub 3 łyżki rafinowanego oleju kokosowego (bez aromatu)

 Bezy:

  • 2 białka
  • ½ szklanki cukru pudru

Nasączenie kawowo-rumowe:

  • ½ szklanki mocnej, wystudzonej kawy
  • 1 łyżka cukru
  • 1 łyżka rumu lub aromatu rumowego

 

Przygotowanie

 Biszkopt:

Oddziel białka od żółtek. Ubij białka na sztywną pianę, stopniowo dodając cukier. Gdy piana będzie gęsta i błyszcząca, dodaj po jednym żółtku, delikatnie miksując. Wsyp przesianą mąkę i proszek do pieczenia – wymieszaj szpatułką. Wylej ciasto do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia. Piecz przez 30 minut w 180°C (góra–dół). Po upieczeniu nie wyjmuj od razu – uchyl lekko drzwiczki piekarnika i pozostaw biszkopt do przestudzenia. Gdy piekarnik ostygnie, wyjmij ciasto i odstaw do całkowitego wystudzenia.

 Krem karpatkowy:

Odlej ½ szklanki mleka roślinnego (lub krowiego jeśli tolerujesz), resztę zagotuj z cukrem i wanilią. W odlanej części wymieszaj żółtka, skrobię i mąkę na gładką masę. Wlej do gotującego się mleka, mieszając do uzyskania gęstego budyniu. Zdejmij z ognia, przykryj folią i odstaw do całkowitego wystudzenia. W temperaturze pokojowej utrzyj masło bez laktozy lub olej kokosowy na puch. Dodawaj po łyżce wystudzonego budyniu, aż powstanie gładki, puszysty krem.

 Bezy:

Ubij białka na sztywną pianę, stopniowo dodając cukier puder. Uformuj małe bezy na papierze do pieczenia (np. szprycą). Piecz ok. 1 godzinę w 140°C, aż będą suche i chrupiące.

 Nasączenie kawowo-rumowe:

Wymieszaj wystudzoną kawę z cukrem i rumem lub aromatem rumowym. Jeśli tort jedzą również dzieci – pomiń alkohol lub użyj kilku kropel aromatu. Nasączaj każdy blat pędzelkiem lub łyżką, delikatnie, aby nie przemoczyć biszkoptu.

 

Biszkopt przekrój na 2 lub 3 blaty. Każdy blat lekko nasącz przygotowanym płynem. Przełóż kremem karpatkowym, wierzch i boki również posmaruj kremem. Udekoruj bezami i ( jeśli chcesz)–świeżymi owocami. Wstaw tort do lodówki na kilka godzin, aby masa dobrze się ścięła.

Moja rodzina zażądała powtórki, myślę, że spróbuję jeszcze dodając 2 łyżki kakao do kremu i zrobię z kremem czekoladowym, można wtedy zetrzeć czekoladę na tarce i posypać na wierzchu tort zamiast bez lub i z nimi. Wszystko zależy od waszych chęci, smaków czy możliwości.

 

Dzielę się z Wami moim światem – od ogrodu, przez oszczędzanie i gotowanie, po szycie i urządzanie domu. Jeśli chcecie symbolicznie mnie wesprzeć, możecie postawić mi wirtualną kawę.  To dla mnie piękny znak, że to, co robię, ma dla Was wartość.

sobota, 8 lutego 2025

Ciastka owsiane z olejem kokosowym również w wersji wegańskiej

 


Obiecany przepis który znalazłam w jednej z moich książek kulinarnych. Przepis pochodzi z książki „Kuchnia naturalna” – Ciasteczka owsiane str. 170. My uwielbiamy słodkości z płatkami owsianymi, mąką owsianą zawierają sporo błonnika i mają wiele wartości odżywczych, więc jest mniej wyrzutów sumienia kiedy wcinamy słodkości. Ciastka są łatwe w wykonaniu, może je zrobić razem z dziećmi, moje dzieci lubiły takie wspólne gotowanie, córka (21 lat) do dziś lubi, syn mniej ale jak jest wspólne gotowanie rodzinne to dołącza sam.





Składniki:

2 szklanki płatków owsianych (ja użyłam błyskawicznych)

½ szklanki mąki kukurydzianej

100 g oleju kokosowego

2 łyżki mleczka kokosowego (ja użyłam ryżowe, myślę że i krowie się sprawdzi)

½ szklanki cukru

1 łyżeczka siemienia lnianego zmielonego (jeśli chcemy wersję bez wegańską to polecam 1 łyżkę + 2 łyżki wody)

¾ łyżeczki cynamonu

½ łyżeczki sody oczyszczonej

Szczypta soli

1 łyżka wody

1 jajko (w wersji wegańskiej bez jaj nie dodajemy tylko tak jak napisałam powyżej zwiększamy ilość siemienia) to jest moja poprawka, bo przy użyciu pierwotnych składników z przepisu ciastka bardziej przypominały granolę niż masę na ciastka.

W misce mieszamy płatki owsiane, mąkę, cukier, siemię lniane, cynamon, sodę oczyszczoną i szczyptę soli. Dodajemy rozpuszczony olej koksowy, mleko i 1 łyżkę wody (jeśli nie dodajemy jajek to dokładamy 3 łyżki wody). Zagniatamy ciasto i odstawiamy do lodówki na około 1 godzinę.

Ze schłodzonego ciasta formujemy niewielkie krążki (ja robię kulki wielkości orzecha włoskiego i rozpłaszczam), układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy 15 – 20 minut w 180 stopniach. Po wyjęciu ciastek z piecyka najlepiej chwilę je wystudzić na blasze bo mogą się łamać. Smacznego!

 


wtorek, 5 listopada 2024

Bezglutenowy/pszenny tort piernikowy

 


Kilka dni temu moja córka obchodziła dwudzieste urodziny, córka nie lubi ogólnie tortów, ale uwielbia piernik, pierniczki w każdej postaci, kocha cynamon, więc wpadłam na pomysł, że zrobię tort piernikowy, poskładałam przepisy i zrobiłam go, a potem zaskoczenie, w Internecie są gotowe przepisy na tort piernikowy, no szok, ale co tam na bezglutenowy nie było, więc nie wywarzałam otwartych drzwi. Jako bazy użyłam przepisu na świąteczny piernik i krem do tiramisu zaprawiłam cynamonem, ot cała moja mądrość. Przybrałam piankami z Lidla i posypką do ciasteczek.




Ciasto

100 g mąki ryżowej

50 g mąki gryczanej

50 g mąki ziemniaczanej

Jeśli wersja pszenna to 200 g mąki pszennej zamiast tych powyżej.

100 ml mleka (u mnie ryżowego)

100 g jogurtu

90 g masła/margaryny

70 g dżemu/powideł śliwkowych (ja dodałam dżem z czarnej porzeczki)

100 g cukru

60 g miodu

1,5 łyżeczki sody oczyszczonej

2-3 łyżki przyprawy piernikowej

1 łyżeczka cynamonu

1 łyżka kakao

W misce mieszamy wszystkie sypkie składniki- mąkę, przyprawy (przyprawa do pierników, cynamon), sodę, kakao. W garnuszku rozpuszczamy masło i dokładamy miód, cukier i dżem/powidła, wszystko rozpuszczamy na małej mocy, nie gotujemy. Do suchych składników dokładamy mleko, jogurt, jajka i razem mieszamy, następnie dodajemy masło z miodem, cukrem i powidłami/dżemem. Wszystko dokładnie mieszamy, można zrobić to łyżką, ja mieszałam rózgą. Wstawiamy na 45-55 minut do piecyka nagrzanego do 175 stopni, góra dół grzałka. Po upływie 45 minut sprawdzamy patyczkiem czy ciasto się już upiekło, czas zależy od piecyka u mnie wychodzi 50 minut. Po upieczeniu odkładamy ciasto na kratkę do wystudzenia, najlepiej na kilka godzin, ja piekę dzień wcześniej piernik nawet jak tylko przekładam dżemem lub powidłami i robię polewę czekoladową na święta.

Poncz do nasączenia ciasta robię przed kremem, by miał czas ostygnąć

U mnie to jedna kawa espresso, można przygotować ją z kawy rozpuszczalnej czyli mocna kawa w objętości 100 ml. Jak nie lubicie kawy to mocna herbata też jest ok, ja dodaję dwie łyżki cukru i 4 łyżki rumu ciemnego lub koniaku, a jeśli lubicie migdałowe smaki to świetnie pasuje likier amaretto.

Krem

500 g serka mascapone

200 ml śmietanki 30-36%

5 łyżek cukru pudru

1 łyżka cukru waniliowego

1 płaska łyżeczka cynamonu

Ubijamy śmietanę z cukrem pudrem i cukrem waniliowym na gęstą pianę, następnie dodajemy serek i cynamon wszystko razem ubijamy na wysokich obrotach.

Piernik dzielimy na trzy części, ja odwracam ciasto spodem do góry bo jest równy, dolną warstwę nasączamy 1/3 ponczu, następnie smarujemy kremem też używamy 1/3 części, nakładamy kolejną część ciasta i czynność powtarzamy, przy ostatniej części ogólnie jest podobnie jak przy poprzednich tylko krem rozsmarowujemy na bokach ciasta i na górze. Następnie przybieramy wedle uznania. Jeśli jest to ciasto świąteczne, to możemy całość posypać kakao, ale by zwiększyć efekt możemy poukładać wycięte z tektury/brystolu gwiazdki by nie sypać w te miejsca kakao i będziemy mieli białe gwiazdki na brązowym torcie, albo gwiazdki wysypać kolorową posypką możemy. Tort wyszedł smaczny, syn który ma urodziny (dwudzieste drugie) w grudniu poprosił o inwentyczny tort tylko nie z różowym przybraniem. Uważam mój eksperyment za udany.




 

 Dzielę się z Wami moim światem – od ogrodu, przez oszczędzanie i gotowanie, po szycie i urządzanie domu. Jeśli chcecie symbolicznie mnie wesprzeć, możecie postawić mi wirtualną kawę.  To dla mnie piękny znak, że to, co robię, ma dla Was wartość.

 

 


wtorek, 20 lutego 2024

Ciasteczka bez mąki pszennej owsiano - kokosowe - przepis

 


Krążyłam jednego dnia po kuchni z chętką na małe co nieco, przeszukałam szafki i nie znalazłam nic godnego mojej uwagi i nagle zachciało mi się ciastek o smaku kokosu. Po zbierałam składniki i zagniotłam z nich ciasteczka, efekty sami oceńcie.  




Składniki

  • 110 g masła/margaryny
  • 200 g płatków owsianych (można odłożyć 2 łyżki przed mieleniem i dodać potem do ciastek przed zagniataniem, a resztę zmielić)
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1 jajko + 1 żółtko
  • 4 łyżki wiórków kokosowych
  • 5 łyżek cukru
  • ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego


Płatki mielimy w  tym co mamy: młynek do kawy, melakser, blender wysokoobrotowy, może być każde urządzenie które mieli, ja użyłam takiej nakładki do robota wielofunkcyjnego, miele w nim pestki, płatki, suszone pomidory, suszone grzyby itp.  Mieszamy wszystkie sypkie składniki, dodajemy miękkie masło, jajka i zagniatamy ciasto, ja to robię robotem wielofunkcyjnym, albo planetarnym, ale łapkami też spokojnie się da. Robię wałek taki z 10 cm gruby układam na talerzu posypanym mąką i wstawiam na 30 minut do lodówki, następnie kroje plasterki jak wędlinę tylko około 3-5 mm, jak lubimy, cienkie są bardziej kruche. Układam na blaszce z pieca wyłożonej papierem do pieczenia i piekę w piecyku nagrzanym do 180 stopni przez 15-20 minut, u mnie bardziej 20, ale różnie z piecykami bywa, polecam po 15 minutach sprawdzić stan ciastek. Po upieczeniu zostawiamy na blaszce do przestygnięcia. Smacznego!


poniedziałek, 9 stycznia 2023

Pierogi ziemniaczane pieczone w piecyku w wersji z glutenem i bez glutenu

 


Zostałam poproszona przez czytelniczkę o przepis na pierogi ziemniaczane pieczone, moja rodzina je uwielbia, robię je jako przekąskę gdy wpadają znajomi, paszteciki do barszczu, ostatnio na wigilijną wieczerzę z kapustą i grzybami, na wycieczkę, do pracy, do szkoły z dowolnym nadzieniem (jeśli dodamy mniej soli i np. szczyptę i do tego łyżeczkę cukru to również sprawdza się jako baza dla słodkich farszy. Takie pierogi nie dokładają zmartwienie, że rozpadną się w czasie gotowania, po prostu jak się nam zawinę tak będzie i już, ich wygląd to raczej kwestia estetyki niż problem z wyciekającym nadzieniem. Jeśli tylko farsz jest w miarę spójny nic się nie wydarzy. 




Wersja zawijana z prostokątów i nieposmarowana białkiem (zapomniałam i wbiłam całe jako do ciasta) 

Składniki:

  • 300 gram ugotowanych ciepłych ziemniaków
  • 100 g mąki ryżowej lub pszennej
  • 1 jajko
  • 10 g miękkiego masła lub łyżka oliwy
  • 1 łyżeczka soli

Ziemniaki jeszcze ciepłe mielimy przez maszynkę do mięsa lub przeciskamy przez praskę. Dodajemy sól, mąkę i żółtko, zagniatamy gładkie ciasto. Wykrawamy wybrany przez nas kształt, mogą to być kwadraty na rogaliki, prostokąty na paszteciki lub kółka na klasyczny kształt pierogów. Nakładamy farsz w wersji z mąką ryżową mniej bo ciasto lubi pękać (brak glutenu robi je mniej elastyczne). Układamy pierogi na blasze wyłożonej papierem i smarujemy roztrzepanym białkiem, można posypać ziołami, makiem, sezamem czy papryką, na co mamy chęć w danym momencie, albo nie robimy nic. Ja ostatnio zapomniałam o oddzieleniu białka od żółtka i poszło całe jako do ciast, też nie było problemu. Piecyka nagrzewamy do 200 stopni i pieczemy około 35 minut pierogi na środkowej półce. 

Do pierogów można dodać dowolny farsz u mnie rodzina najbardziej lubi wersję z mięsem, kapusta i grzybami, pieczarki lub taki meksykański farsz z kurczakiem, pieczarkami, kukurydzą, papryką czerwoną, cebulą i kukurydzą Wtedy robię podwójną porcję pierogów, bo znikają za szybko. 

Przepis nie jest mój, zrobiłam zdjęcie z jakiegoś czasopisma czytając je w poczekalni, niestety nie wiem z jakiego.  Czasem tak robię, jak mnie zaciekawi przepis to fotografuję, bo zazwyczaj w poczekalniach są już nieaktualne numery czasopism i nie można ich kupić zaraz, trzeba by zamawiać numer archiwalny, ale przyznam dla jednego przepisu nie bardzo mi się opłaca.  


poniedziałek, 21 listopada 2022

Tarta z bananami i polewą krówkową w wersji pszennej i bez glutenu

 


Córka poprosiła do szkoły ciasto na swoje 18 urodziny, nie chciała nic z cukierni, chciała bym Jej pomogła zrobić poczęstunek dla klasy. Wybrałyśmy tarte z bananami i polewą krówkową, łatwa w wykonaniu, smaczna i całkiem fajnie wyglądała, nawet udało się córce wstawić w nią świeczki urodzinowe.




Składniki na ciasto:

  • 150 g masła
  • 250 g mąki pszennej lub wersja bezglutenowa: 100 g mąki ryżowej, 100 g mąki kukurydzianej, 50 g mąki ziemniaczanej (u nas cisto tym razem było z mieszkanki mąk bez glutenu)
  • 50  g cukru
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego
  • 2 łyżki jogurtu

Ze wszystkich składników zagnieść ciasto, rozwałkować na stolnicy/blacie wysypanym mąką następnie przełożyć do formy np. takiej do tarty rozmiar około 26-28 cm średnicy, ponakłuwać  widelcem i wstawić formę z ciastem do lodówki na około 20-30 minut. Piecyk nagrzać do 200 stopni i piec spód przez 20 minut, aż będzie rumiany.

Nadzienie:

  • 4 banany
  • 4 łyżki dżemy ciemnego – wiśniowy, powidła śliwkowe itp.
  • sok z jednej cytryny
  • 3 łyżki posiekanych orzechów włoskich lub płatków migdałowych
  • puszka masy krówkowej


Masę krówkową ogrzewamy w kąpieli wodnej by zrobiła się płynna. Ostudzony spód ciasta smarujemy dżemem, układamy banany przekrojone wzdłuż i skropione sokiem z cytryny (najlepiej zrobić to na talerzu a następnie układać na cieście), całość polewamy masą krówkową i posypujemy orzechami/migdałami. Ciasto odstawiamy do zastygnięcia, ja włożyłam na noc do lodówki. Cała porcja została zjedzona przez córki klasę plus nauczyciele, wszystkim bardzo smakowała tarta. Polecam, ciasto nie jest trudne w wykonaniu, a na pewno można nim zaskoczyć gości.


środa, 12 stycznia 2022

Pizza bez pszenicy i żyta

 


Z racji, że dostrzegliśmy zalety żywienia bezglutenowego, cała rodzina je obecnie bezglutenowo, no nie tak całkiem bo nie kupują mąki z certyfikatem tylko takie zwykłe dostępne na półce gdzie obok stoją mąki pszenne. Ostatnio ograniczyliśmy w naszej kuchni spożycie mąki kukurydzanej, używamy jej raczej sporadycznie. Wiele przepisów musiałam z tego powodu zmienić tak by jej nie używać, a jeśli to niewiele. Lubimy co jakiś czas zjeść domową pizzę, tej z pizzerii od dawna nie jadamy, a teraz zupełnie już byśmy nie mieli na nią chęci, po opowieściach młodszego syna który dorywczo pracuje w pizzerii. Ostatnio hitem jest pizza z wędzoną piersią z indyka, staram się zakupić mięso w promocyjnej cenie, następnie mąż je pekluje, a właściwie moczy w solance z przyprawami bo nie używamy od lat peklosoli, a następnie delikatnie wędzi tylko tak by był lekki posmak wędzonki. W podobny sposób przygotowuje kurczaka, taki kurczak świetnie poprawia smak grochówki, bigosu, sałatki. Nie jadam wieprzowiny, reszta  rodziny mocno ją ogranicza jadają głównie w wędlinie domowej lub czasem karczek z grilla lub schab smażony w panierce. Po za tym lubimy domową pizzę z tuńczykiem z puszki, albo zupełnie wagę z brokułami, pieczarkami, papryka, kukurydza zależy co mamy pod ręką.




Na ciasto (2 blachy takie z piecyka, mniej nie opłaca się robić, można zamrozić i będzie pod ręką na awaryjna sytuację lub na zachciewajkę)

  • 400 g mąki gryczanej
  • 300 g mąki ryzowej
  • 100 g mąki ziemniaczanej
  • 8 łyżek oliwy lub oleju
  • 2 łyżeczki płaskie soli
  • 2 łyżeczki cukru
  • 45 g świeżych drożdży lub 14 g suszonych (ja wolę świeże, taniej jest)
  • 600 ml letniej wody nie zimnej i nie gorącej, takiej około 40 stopni

 Wrzucam wszystko razem do jednej miski (u mnie robota) wyrabiam robotem z plastikowym nożem, taki wieloczynnościowy który mam od 22 lat. Można wyrobić zwykłym robotem zakładając spiralki lub dłonią lub łyżką, wszystkim się da to ciasto wyrobić, jest jak gęsty budyń. Odstawiam na 20 minut w tym czasie robimy sosy pomidorowy i czosnkowy, następnie mieszam delikatnie całość łyżką i wykładam po połowie na dwie blachy wyłożone papierem do pieczenia, rozsmarowuję zwyczajnie łyżką, jak źle idzie to można lekko nasmarować oliwą/olejem łyżkę i się rozprowadzi po całej blaszce.

 

Sos pomidorowy

  • mały słoiczek koncentratu pomidorowego
  • 4 łyżki wody
  • 1 łyżka przyprawy do pizzy jeśli nie mamy to można zrobić samemu - bazylia, oregano, majeranek i odrobina ostrej papryki)
  • 1 cebula drobno posiekana (opcjonalnie)

Mieszamy wszystko razem i gotowe

Robimy kleksy po cieście i delikatnie rozsmarowujemy po całości ciasta, nie zostawiamy brzegów jak w tradycyjnej pizzy.

Na sos pomidorowy nakładamy ulubione dodatki u nas pokrojony indyk w paseczki drobne lub podduszony kurczak z przyprawą gyros, tuńczyk z puszki po odsączeniu z zalewy, warzywa - papryka, oliwki, brokuły, kukurydza (my kupujemy mrożoną i gotujemy przed wyłożeniem na pizzę, pieczarki, kto co lubi można użyć salami, kabanosów, szynki, boczku, dodatki sami skomponujcie jakie lubicie.

Wierzch posypuję serem żółtym u nas kokosowy ½ paczki starta wystarcza na dwie blachy, ale oczywiście może być każdy żółty ser który lubicie.

Ja mam piecyk z funkcja pieczenia pizzy, ale nie jest to najważniejsze, wystarczy nastawić piecyk na 210 stopni i wkładamy pizzę, na dno piecyka można postawić płaskie naczynie z wodą pizza będzie smaczniejsza. Ja wkładam dwie blachy na raz piekę przez 9 minut w jednym położeniu, a następnie zamieniam blachy (ta co była niżej idzie do góry, a ta z góry na niższy poziom) i piekę kolejne 9 minut.

Na upieczoną pizzę używamy sos czosnkowy zrobiony z jogurtu, przyprawy do pizzy (ilość wedle smaku), lekko solimy i dokładamy czosnek przeciśnięty przez praskę, można też go zetrzeć na drobnej tarce. Mieszamy i gotowe.

Mamy smaczną domową pizzę z produktów którym możemy zaufać, w smaku jakim lubimy, możemy zjeść ile chcemy i nie kosztuje fortuny.

Ja mąki wyszukuję na allegro w najlepszej w danym momencie cenie lub w promocjach sklepowych, staram się je zakupić jak najkorzystniej by nie przepłacać, a jadać zdrowo.


poniedziałek, 2 sierpnia 2021

Chleb serowy nisko węglowodanowy

 


Dziś chcę Wam pokazać chleb którego głównym składnikiem jest biały ser i jajka. Chleb jest bardzo sycący, ale również nie zawiera dużo węglowodanów. Wystarczą cieniutkie kromki by poczuć się najedzonym. Zawiera sporo białka, jest bez dodatku soli mimo to nie dostrzegamy tego faktu. Ja mogę go zjadać bez dodatków, bardzo mi smakuje. Przechowujemy go w lodówce zwinięty w papier śniadaniowy i ściereczkę (ja często zwijam w papier do pieczenia), tak zapakowany nie traci smaku, nie psuje się przez 5 dni. Przepis pochodzi z książki J. Kwaśniewskiego „Książka Kucharska”

 


Składniki:

½ kg sera białego

250 g białek + żółtka po uzyskaniu masy białek.

2 łyżeczki proszku do pieczenia

100 g masła

150 g mąki (u mnie gryczana, w oryginalnym przepisie pszenna)  

 

Mielimy ser biały przez maszynkę, topimy masło. Ser mieszamy z żółtkami, mąką, proszkiem do pieczenia, następnie dodajemy masło. Białka ubijamy na sztywną pianę i delikatnie mieszamy z masa serową. Wykładamy masę do długiej i wąskiej foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy 55 minut w 190 stopniach, po zakończeniu czasu wyłączamy piecyk i uchlamy drzwiczki dopiero po 5 minutach, następnie pozostawiamy chleb w piecyku na 10 minut, wyjmujemy z brytfanki i zostawiamy do całkowitego wystudzenia, dopiero wtedy możemy go kroić lub schować do lodówki. Nam taki bochenek chleba wystarcza na 3 osoby na około 3-4 dni.


czwartek, 10 czerwca 2021

Pizza na spodzie z kalafiora

 



Staram się zmniejszyć ilość zjadanych zbóż w naszej diecie, ostatnio mojej rodzinie zasmakowała wersja pizzy na spodzie z kalafiora.





Składniki na spód:

  • 500 – 700 g kalafiora
  • 2 jajka
  • 1 łyżka mąki ryzowej
  • 1 łyżka skrobi (dowolna, może być ziemniaczana, kukurydziana, z tapioki)
  • ½ łyżeczki soli
  • 1 łyżka przyprawy do pizzy (kupuję taką z firmy Dar Natury)
  • ½ szklanki żółtego sera (opcjonalnie)

Składniki na sos pomidorowy:

Opakowanie przecieru (ja kupuję takie w kartonie 500 ml), mieszamy z jedna posiekaną drobno cebulką (opcjonalnie) oraz z jedna łyżką oliwy i przyprawy do pizzy.

Składniki na sos czosnkowy:

  • opakowanie duże jogurtu naturalnego
  • 2-3 ząbki czosnku
  • ½ łyżki przyprawy do pizzy lub ziół prowansalskich
  • 2 łyżki majonezu

Ścieramy obrany czosnek na drobnej tarce lub przeciskamy przez praskę, mieszamy wszystkie składniki razem i gotowe

Co na wierzch pizzy?

To co lubimy, może być podsmażona pierś z kurczaka z przyprawami np. kebab/gyros, boczek, salami, wędzone tofu, oliwki, brokuły, szynka, papryka, kukurydza konserwowa, tuńczyk co tylko nam tego dnia przyjdzie do głowy ale nie przesadzajcie w ilości dodatków bo pizza będzie miękka.

 Kalafior można zetrzeć lub zmielić w melakserze, mieszamy wszystkie składniki razem. Piecyk nagrzewamy do temperatury 180 stopni, wykładamy masę na blachę wyłożoną papierem do pieczenia (blacha z piecyka), pieczemy 20 – 25 minut, aż spód będzie lekko przyrumieniony.

Smarujemy spód sosem pomidorowym, raczej połową, resztę zostawić do polania na wierzch po upieczeniu, układamy dodatki, posypujemy serem –  dowolnie: zwykły ser żółty, kokosowy ser żółty, tofu, co nam w duszy gra.

Wkładamy do piecyka nagrzanego do 180 stopni i pieczemy 15 – 20 minut, tak by ser się ładnie stopił.

Jemy z sosem pomidorowym lub czosnkowym, u mnie córka lubi obydwa na raz.


czwartek, 11 czerwca 2020

Bułki drożdżowe z owocami




Jest sezon na ciasta, bułeczki z owocami, na razie używam truskawek i rabarbaru. Rabarbar własny z ogródka, truskawki niestety z ryneczku.  Od lat nie kupuję gotowych ciast, ciastek, bułek chlebów i innych pieczyw (wyjątek pieczywo bezglutenowe na zawody lub obozy syna). Od kilku lat w naszym domu nie używamy mąki pszennej, po za mąkami naturalnie bezglutenowymi – gryczana, jaglana, kukurydziana, z ciecierzycy, ryzowa, z amarantusa, z tapioki, kokosowej i lnianej używamy mąki orkiszowej i żytniej. W zeszłym roku alergolog uznała, że w okresie dojrzewania zmienił się u syna profil alergologiczny i możemy używać więcej maki żytniej i orkiszowej, ale tylko w wypiekach, nie w makaronach, pierogach, bo są przygotowane w temperaturze 100 stopni i lewej na razie u niego unikać tej wersji glutenu. Pszenica nadal ma czerwone światło w jego diecie.  Zatem wróciły na nasz stół wypieki drożdżowe z udziałem orkiszu i żyta. Dziś chce Wam polecić bułeczki drożdżowe z owocami, przepis czekał chyba z rok, albo i dłużej znaleziony w poczekalni w gazecie i zrobiłam zdjęcie, nie pamiętam roku wydania gazety i jaka to była gazeta.





Składniki:
  • 550 g mąki pszennej (u nas orkiszowej)
  • 50 g masła/margaryny
  • 1 jajko
  • 20 g świeżych drożdży (można użyć 7 g suszonych)
  • 150 g cukru
  • 270 ml mleka (u nas woda pół na pół z domowym kokosowym)
  • szczypta soli
  • 1 białko do smarowania bułek
  • 200 g owoców dowolnych – truskawki, jagody, śliwki, rabarbar itp (u mnie truskawki zamiennie z rabarbarem)
  • 2 łyżki cukru do owoców





Do miski wkładam drożdże, łyżkę mąki, łyżeczkę cukru i robię rozczyn (jeśli robisz z suszonych drożdży nie trzeba robić rozczynu) dodaje kilka łyżek mleka letniego i odstawiamy by zrobiła się pianka na zaczynie, następnie dokładamy mąkę,   jajko, cukier, mleko, sól, i wyrabiamy ciasto w czasie wyrabiania dokładamy cienkie plasterki masła i wyrabiamy dokładnie ciasto by było gładkie. Odstawiamy w misce wysypanej mąką i przykrytej ściereczką na godzinę.  Po upływie godziny dzielimy ciasto na 12 części i z każdej robimy placuszek i układamy na nim owoce wymieszane z cukrem (jeśli truskawki są duże możemy je pokroić na ćwiartki), zalepiamy bułeczki i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawiamy na 40 minut. Rozgrzewamy piecyk do 180 stopni i smarujemy bułki roztrzepanym białkiem, pieczemy przez 22-25 minut. Studzimy na kratce by nie zwilżały od spodu, ja używam takiej kratki z piecyka. Można zrobić do nich lukier z cukru pudru i białka. U nas nie było potrzeby i sensu, znikają w przeciągu godziny od wystygnięcia.

niedziela, 24 maja 2020

Domowa chałka drożdżowa




Chałka drożdżowa na zawsze będzie mi się kojarzyła z moimi pierwszymi wypiekami jako żona, gospodyni, pani domu. Na niej właśnie trenowałam moje początki przygody z ciastem drożdżowym, minęło już tak wiele lat od tego czasu jak zaczynałam, małżeństwem jesteśmy 29 lat, znamy się 31 lat, mamy dwoje pełnoletnich dzieci, kolejne pełnoletnie będzie za 2 lata. Jak wiele wspomnień za nami tych dobrych i tych złych, na szczęście pamięć ludzka wypiera te trudne. Maż jest przy mnie bez względu na to co się dzieje, wspiera mnie, pociesza, jest moim najlepszym przyjacielem. Tak wiele mamy trudów za sobą, ostatni czas nam nie szczędził problemów, tak bardzo mieliśmy zaprzątnięte głowy naszym synem, potem drugim, że nie skupialiśmy się na wirusie, na kwarantannie. Walczyliśmy o naszą rodzinę, o chłopaków, o wspieranie siebie nawzajem. Ja niestety mam odruch obronny niekorzystny dla naszej wagi – jak to w serialu Czterdziestolatek mówi „Kobieta Pracująca” – w okresie kłopotów rodzinnych kobiety powinny wypiekać, zapach domowych ciast rozchodzący się po domu koi nerwy, uspokaja emocje. Więc ja wypiekam, piekę jak szalona, do ciasta mężowi dostawiam kieliszek domowej nalewki lub wina i siadamy przy kawie/kakao i czujemy, jak spływa z nas napięcie. No co ja poradzę, że u mnie od lat tak uruchamia się mechanizm obronny na stres, piekę ciasta, chleby, pasztety, bułki….



Moja chałka jest nieposmarowana jajkiem i nie posypana makiem/sezamem,
 jak widać tak też może być :) Moja wersja jest na jasnej mące orkiszowej.

Chałka drożdżowa


  • ½ kg mąki pszennej lub orkiszowej
  • 50 g świeżych drożdży (zakupiłam przez internet kg i zamroziłam)
  • łyżeczka smalcu
  • 2 łyżki masła/margaryny
  • łyżka kwaśnej śmietany lub jogurtu
  • 2 łyżki cukru
  • szklanka letniej wody
  • 2 jajka
  • odrobina soli
  • mak/sezam opcjonalnie do posypania chałki



Robimy zaczyn z pokruszonych drożdży, łyżeczki cukru, łyżeczki mąki i połowy szklani wody. Odstawiamy do wyrośniecie (musi powstać tak jakby piana gruba na powierzchni). Mieszamy mąkę, cukier, sól, śmietanę/jogurt, jajka z wyrośniętymi drożdżami. Dobrze wyrabiamy ciasto dolewając wodę (ciasto powinno być dość luźne), następnie topimy smalec z masłem i odkładamy do ciasta i dokładnie wyrabiamy już wszystkie składniki. Odkładamy w misce wysypanej mąka do wyrośnięcia na około 30 minut (czas zależy od temperatury otoczenia). Następnie zagniatamy ponownie ciasto, dzielimy na trzy równe części, robimy wałki grubości około 2 cm i zaplatamy z nich warkocz. Uformowana chałkę wkładam do brytfanki (niekoniecznie, wystarczy ułożyć na blaszce z piecyka wyłożonej papierem do pieczenia i odstawiamy na kolejne 30 minut. Następnie posmarować roztrzepanym jajkiem i posypujemy makiem/sezamem. Wkładamy do piecyka nagrzanego do 180 stopni i pieczemy 35-40 minut. Wyjmujemy zaraz po upieczeniu i studzimy najlepiej na kratce (wystarczy kratka z piecyka). Smacznego!

środa, 6 maja 2020

Pieczone drożdżowe pierożki z resztkowym farszem




Kolejny pomysł na wykorzystanie resztek z lodówki i nie tylko, tym razem to pieczone drożdżowe pierożki. Można do nadzienia użyć własnej dowolnej kompozycji podduszonych pieczarek, resztek mięs, wędlin, włoszczyzny gotowanej, ryby, żółty ser, biały ser (może być na słono, ale i na słodko), resztki bigosu, gotowanej kapusty itd. Wystarczy zastanowić się które produkty mogą do siebie pasować, możemy je upiec również na słodko używając resztek owoców, dżemów, powideł.
Ja zrobiłam wersję wytrawna używając pieczarek, resztek kurczaka, konserwowej papryki, cebuli oraz gotowanej ciecierzycy, która mi pozostała po robieniu kotletów. Wyszło mi 70 sztuk sycących pierożków które można zabrać do pracy (mąż dziś zabrał do pracy)/szkoły na wycieczkę lub przygotować na przyjście gości, można je również zamrozić a potem, gdy już będziemy się swobodnie odwiedzać i wpadną do nas niespodziewani goście wyjąc i podgrzać w piecyku, możemy szybko do tego dorobić sos czosnkowy lub pomidorowy i mamy świetną przekąskę a dodatkowo nie wyrzucimy resztek żywności.




Składniki na ciasto
  • 1 kg mąki pszennej (ja użyłam jasnej orkiszowej)
  • 2 łyżeczki soli (w wersji słodkiej ½ łyżeczki soli)
  • 40 g świeżych drożdży lub dwa opakowania suszonych
  • ½ szklanki oleju
  • 1 szklanka mleka lub wody (może być też roślinne)
  • 2 żółtka
  • 1 całe jajko
  • 2 łyżki jogurtu lub śmietany
  • łyżka oregano w wersji słonej

Składniki farszu u mnie
  • ½ kg pieczarek
  • 1 cebula
  • szklanka ciecierzycy
  • mały słoik papryki konserwowej
  • 200 g mięsa z kurczaka
  • łyżka przyprawy gyros
  • łyżka keczupu pikantnego
  • sól do smaku

Do tego farszu pasował by fajnie żółty ser, ale nie miałam pod ręka akurat. 

Cebulę i pieczarki drobno posiekałam, poddusiłam na oliwie, następnie dodałam ugotowany kurczak, paprykę konserwową pokrojoną w kostkę, dodałam przyprawę gyros i chwilkę poddusiłam całość, po zdjęciu z pieca wymieszałam farsz z keczupem i ciecierzycą.  Odstawiłam farsz to wystygnięcia.
Drożdże, łyżkę maki, łyżeczkę cukru oraz 4 łyżki wody/mleka wymieszałam i zostawiłam zaczyn do ruszenia, musi powstać pianka na powierzchni. Do miski wsypałam mąkę, sól, oregano, wszystko razem wymieszałam, dodałam jajka, olej, gotowy zaczyn z drożdży oraz mleko/wodę, jogurt i wszystko dokładnie wyrobiłam. Odstawiłam ciasto na 20 minut by podrosło, a następnie porcjami wałkowałam na około 3-5 mm grubości i wycinałam kubkiem placki, na środek nakładałam około łyżki farszu i zalepiałam. Odłożyłam na blachę do wyrośnięcia tak około 10-15 minut, przed pieczeniem posmarowałam rozmieszanym jajkiem i piekłam pierożki przez 25 minut w temperaturze 190 stopni. Można jeść zaraz na ciepło lub na zimno. Pierożki są dość sycące mnie wystarczy zjeść 3-4 i jestem najedzona.






poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Ciasto Izaura




Od wielu, wielu lat będzie ponad 10 nie piekłam tego ciasta. Teraz będąc w domu naszło mnie na różne wypieki. Upiekłam dawno niepieczoną chałkę, ciasto drożdżowe ze śliwkami, zebrę i kilka innych. W sobotę pomyślałam, że na niedzielę upiekę właśnie Izaurę, bo tak w książce z 1996 roku nazwano to ciasto. Ciasto nie należy do najtańszych, ale jak dla mnie jest to świetna propozycja na święta lub na poprawę nastroju u domowników w tym trudnym czasie.




Jest to ciasto odrobinkę pracochłonne, ale rodzina stwierdziła, że efekt końcowy wart tego.

Składniki na ciasto:

  • 1,5 szklanki mąki
  • 1 szklanka cukru
  • 3 łyżki kakao
  • kostka masła/margaryny
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżki cukru waniliowego
  • 4 jajka


Składniki na masę serową:

  • 500 – 700 g sera białego
  • 4 jajka
  • szklanka cukru
  • ½ kostki masła (ja użyłam sera mielonego w wiaderku, do którego nie dodałam już masła)
  • wiórki kokosowe do przybrania


Margarynę/masło, cukier, kakao oraz cukier waniliowy włożyć da małego garnka i podlać pięcioma łyżkami wody, gotować 5 minut na małym ogniu by nie przywarło do dna cały czas mieszamy. Odlać ½ szklanki masy kakaowej i odstawić. Po ostudzeniu masy dodajemy 4 żółtka i mieszamy na jednolitą masę. Dodajemy mąkę, proszek do pieczenia mieszamy, następnie dodajemy pianę z białek i delikatnie całość mieszamy, wylewamy na blachę wyłożoną papierem, taką typowo do szarlotki 😊
Ser mielimy (chyba, że mamy już zmielony), ucieramy jajka z cukrem i masłem (jeśli nie dodajemy masła, ucieramy tylko jaka z cukrem). Następnie mieszamy ser z masa jajeczną i wykładamy na ciasto. Pieczemy przez 60 minut w piecyku nagrzany do 200 stopni (górna i dolna grzałka), poziom w piecyku dobieramy wedle tego, gdzie nam mocniej dopieka, mój piecyk piecze słabiej od dołu, więc piekłam ciasto na prawe na ostatnim poziomie. Gdy ciasto się upiecze, chwilkę czekamy by odrobinkę przestygło, następnie jeszcze ciepłe polewamy masa wcześniej odlaną i posypujemy wiórkami kokosowymi. Odstawiamy do zupełnego wystygnięcia. Smacznego!!

sobota, 21 marca 2020

Watykański chlebek szczęścia



Nie wiem, czy pamiętacie przepis na „Watykański Chlebek Szczęścia”, może teraz warto do niego powrócić. Wstawiam ponownie przepis wraz z jego historią…

Chleb watykański, chlebek szczęścia - polska nazwa "chleba przyjaźni Amiszów" i prawdopodobnie z ich obyczajowości się wywodzi. Dziś bowiem nie ma problemu z zakupem gotowych drożdży (no z tym w okresie obecnej epidemii jest różnie). W niemieckojęzycznej tradycji jest to ciasto Hermana (lub wprost Herman). Chlebek ten, to rodzaj kulinarnego "łańcuszka szczęścia" w postaci zakwasu chlebowego lub "próbki" ciasta przekazywanego pomiędzy rodzinami i sąsiadami. Po otrzymaniu zaczynu, gospodyni przystępowała do przygotowania ciasta właściwego zgodnie z żartobliwym i wykorzystującym zasady mnemotechniczne wierszowanym przepisem. Cała procedura przygotowania trwała 10 dni. Przez ten czas, zgodnie z przepisem, w odpowiednich odstępach czasu ciasto należy mieszać i dodawać potrzebnych składników ("dokarmiać"). Na koniec, przepis nakazuje podzielić całość na 4 części, jedną z nich użyć do upieczenia chlebka zaś pozostałe "rozdać dobrym ludziom" (sąsiadom).

Jeśli macie ochotę spróbować takiego ciasta nie musicie biegać po znajomych i pytać kto ma zaczyn, oczywiście można samemu zrobić zaczyn i potem go dokarmiać.

Znalazłam w Internecie taki przepis

Zaczyn:

po 1/3 szklanki mąki, cukru i mleka mieszamy. Odstawiamy na 3 dni.
Przekładamy do plastikowej lub szklanej miski i zostawiamy w cieple. Ciasto będzie miało gęstą konsystencję, kiedy będziemy dodawać poszczególne składniki.
1 dzień: dodajemy 250 g cukru
2 dzień: dodajemy 250 ml mleka
3 dzień: dodajemy 250 g mąki
4 dzień: tylko mieszamy, nic nie dodajemy
5 dzień: dodaj po 250 g mąki i cukru oraz 250 ml mleka
6 dzień: dzielimy ciasto na 4 części. Trzy z nich rozdajemy, ostatnią zostawiamy dla siebie.
7 dzień: dodajemy 250 ml oleju, 250 g mąki, 3 jajka, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, 1/2 łyżeczki sody, cynamon, kawałki czekolady, orzechy i 2 starte jabłka (odcisnąć sok).

 Wyrabiamy ciasto ręką i przekładamy do keksówki. Pieczemy w 180 stopniach przez około 40 minut

wtorek, 29 października 2019

Szarlotka bez glutenu




Kolejny przerobiony przeze mnie przepis z wersji pszennej na bezglutenową. Tym razem ukochany przepis, na szarlotkę którego nie używałam chyba z 8 lat, po pierwsze moja alergia na jabłka była tak silna, że nie byłam w stanie nawet ich wymieszać z dodatkami, bo miałam obrzęk krtani, po drugie wycofaliśmy się z jedzenia pszenicy więc przepis sobie leżał. Przepis pochodzi z książeczki Biblioteczki Poradnika Domowego „Ciasta i ciasteczka domowe”, jest to Jabłecznik Elżbiety.  Obecnie spokojnie mogę wymieszać jabłka, wyłożyć na blachę (po za ich obraniem i ścieraniem), niestety nadal muszę zadowolić się tylko zapachem w domu szarlotki bez możliwości konsumpcji jej.






Składniki na ciasto:
  • 100 g mąki ziemniaczanej
  • 100 g gryczanej 
  • 100 g kukurydzianej
  • 200 g mąki ryżowej
  • 100 g cukru
  • 3 jajka
  • 200 g masła/margaryny
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 cukier waniliowy


Składniki na nadzienie:
  • 1 kg jabłek
  • 100 g cukru
  • 30 g zmielonych migdałów (opcjonalnie, robiłam bez, ale fajnie migdały wiążą wilgoć z jabłek)
  • 100 g rodzynek
  • łyżeczka cynamonu
  • 2 opakowania cukru waniliowego


Masło/margarynę wykładamy wcześniej z lodówki do miski by było miękkie. Jabłka obieramy i ścieramy na grubej tarce. Włączamy piecyk nagrzewamy do 190 stopni (górna i dolna grzałka). Następnie łączymy wszystkie składniki ciasta i wyrabiamy gładką masę, ciasto jest odrobinkę luźniejsze niż pszenne, jeśli jest bardzo luźne możemy włożyć na 30 minut do lodówki.  Dzielimy ciasto na dwie części, blachę (ja używam takiej 37 x 26 cm) wykładamy papierem, podsypujemy pod ciasto mąkę ryżową i jedną cześć ciasta rozwałkowujemy na rozmiar blachy, przenosimy ciasto na wałku i wylepiamy dno blachy, następnie nakłuwamy całą powierzchnię widelcem by zapewnić lepszą cyrkulację ciepłego powietrza w masie ciasta. Starte jabłka mieszamy z migdałami, cynamonem, cukrem i rodzynkami, wykładamy całość masy na ciasto w blasze. Rozkładamy równo po całej powierzchni. Druga część ciasta tak jak pierwsza podsypujemy mąką i rozwałkowujemy na rozmiar blachy, możemy przeciąć na dwie części i przenieść na wałku, tak będzie łatwiej, ciasto bez glutenu jest bardziej kruche, nie ma co się denerwować, jak pęknie, po prostu wykładamy całość ciasta równomiernie na całej powierzchni blachy. Wierzch również warto delikatnie po nakłuwać widelcem. Wkładamy ciasto do nagrzanego piecyka, poziom zależy od tego która cześć mocniej nam dopieka piecyk, u mnie mocniej przypieka górna grzałka, więc wstawiam najniżej jak mogę do piecyka, pieczemy 50 minut w temperaturze 190 stopni, ja przez ostatnie 10 minut zmieniam na tylko dolna grzałkę i zmniejszam do 180 stopni temperaturę w piecyku by dokładnie dopiekł się spód ciasta. Ciasto powinno być rumiane na wierzchu wtedy jest ok. Po upieczeniu można posypać ciasto cukrem pudrem, ale nie jest to konieczne. U mnie taka blacha schodzi na dwa podejścia rodziny do stołu.




czwartek, 25 lipca 2019

Ciasto bez mąki pszennej z owocami i kruszonką




Sezon letni w pełni, zatem pora na ciasto bez mąki pszennej z owocami. Uwielbiamy jeździć na wycieczki, uwielbiamy również smacznie zjeść, ale nie lubimy dużo wydać, zatem zabieramy ciasto w koszyk i w drogę. Przyjemnie jest usiąść i zjeść kawałek ciasta popijając kawa lub herbatą, a my to mamy na każdej wycieczce.




Ciasto z owocami i kruszonką

Składniki na ciasto:

  • 3 jajka
  • 2 szklanki mąki ryżowej
  • 1 szklanka mąki ziemniaczanej
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia (ja używam na bazie mąki kukurydzianej)
  • ¾ szklanki maślanki, kefiru lub jogurtu
  • ¾ szklanki cukru
  • ¾ szklanki oleju (ja używam kokosowy)
  • Owoce (ilość i rodzaj dowolna (piekłam z rabarbarem i mrożonymi śliwkami oraz truskawkami), tak by ładnie przykryć wierzch ciasta)


Składniki na kruszonkę:

  • 2 łyżki masła
  • 3 łyżki cukru
  • 4 łyżek mąki ryżowej
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej


Jajka wymieszać z olejem i maślanką (czy też jogurtem lub kefirem), Dodać cukier i mąki wymieszane z proszkiem do pieczenia. Dokładnie wymieszać by wszystko dobrze się połączyło. Przelać do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Owoce umyć i osuszyć, pokroić w grube kawałki. Ułożyć na cieście. Składniki kruszonki zagnieść (musi być sypka) posypać owoce i wstawić ciasto do piecyka nagrzanego do 180 stopni, pieczemy 50 minut. Kontrolujcie przy pierwszym pieczeniu postępy pieczcie do momentu aż kruszonka będzie zarumieniona.

niedziela, 10 marca 2019

Chlebek jaglany z ziołami greckimi bez drożdży




Dziś trochę inna wersja chlebka bez drożdży, dwa dni syn jadł (a ja podjadałam mu) wersję z bazylią. Dziś upiekłam z ziołami greckimi (leżały w szufladzie od miesiąca kupione do warzyw z grilla i nieużyte).  Chlebek ogólnie wzbudził w domownikach entuzjazm, uznali, że może być fajny, jako samodzielna przegryzka na wycieczki.  Dziś zamieniłam też mąką ryżową na gryczaną i zwiększyłam porcję, bo chętnych na ten wypiek robi się, co raz więcej.




Składniki:
  • 3 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
  • 6 łyżek mąki gryczanej
  • ½ łyżeczki soli
  • 4 łyżki oliwy/oleju
  • 1 łyżka ziół greckich (są na pewno w dużych sklepach dostępne)
  • 3 łyżki zmielonego siemienia lnianego


Wszystkie składniki wrzucamy do miski (tym razem również zioła) i blendujemy lub wrzucamy do melaksera i rozdrabniamy.  Następnie przekładamy na papier do pieczenia i posypujemy lekko mąką gryczaną, rozwałkowujemy na cała blachę wielkości tej z piecyka. Pieczemy 40 minut w piecyku nagrzanym do 175 stopni z termoobiegiem.  Po wyjęciu kroimy na dowolną lubiana przez na wielkość. Taki chlebek może świetnie zastąpić kupne niezdrowe krakersy, jako dodatek do past na szybkie przyjęcia. Jak dla mnie jest rewelacyjny.